wtorek, 15 maja 2012

 Bielizna może być ciekawa sama w sobie - tudzież w zestawieniu z urodą tej, która ją nosi :-) Przypuszczam jednak, że wiele z nas, stając co rano (albo wieczorem :) przed bieliźnianą szufladą, tworzy w myślach różne zestawy - swego rodzaju bieliźniane stylizacje. Naszymi wyborami kierują nie tylko względy praktyczne („cienka bluzeczka, więc bezszwowiec będzie najlepszy”, albo „głębszy dekolt - czas na plunge'a”). Główkujemy: czy do kolorowej sukienki lepiej włożyć równie barwny biustonosz, czy przeciwnie - coś gładkiego i stonowanego? Czy drapieżne zwierzęce wzory ukryjemy pod gładką bluzką i grzeczną spódniczką - a może lepiej zestawić je z dżinsami i swobodnym topem? A bogate koronki? Czy zawsze wołają o perły i „małą czarną”?

A skoro już o perłach mowa... Proponuję Wam zabawę w tworzenie bieliźnianych zestawów - nie z garderobą jednak, lecz z... biżuterią! Pomysł ten chodził mi po głowie już od dłuższego czasu. Inspiracji dostarczyła mi oczywiście biżuteria bieliźniana, czyli ozdoby przyczepiane głównie do mostków naszych biustonoszy. Bywa, że chciałoby się powtórzyć motyw z biustonosza, na przykład zawieszając go sobie na uszach w postaci kolczyków. Albo wręcz przeciwnie - aż się prosi, by koralem z ulubionego naszyjnika ozdobić stanik i majteczki... Fantazyjna biżuteria zdobi też niekiedy modelki na bieliźnianych pokazach - zestawy te bywają niezwykle efektowne, a obie części - biżuteryjna i bieliźniana - harmonizując lub kontrastując ze sobą, wzmacniają wywoływane wrażenie.

W dodatku - prawdziwe stanikomaniaczki zwykle cechuje upodobanie do wysmakowanych szczegółów - wiele z Was lubi piękną biżuterię, oryginalne rękodzieło, niektóre zapewne również je tworzą.

Do dzieła więc! Razem z marką Freya i jej polskimi dystrybutorami (a mamy już dobre tradycje konkursowe :) oraz sklepem z biżuterią o wdzięcznej nazwie Zielony Kot (z dużym wyborem różnorodnego stylistycznie biżu!), zapraszam Was na konkurs biżuteryjno-stanokomaniacki :-) Konkurs ten nazywa się bardzo „stylistycznie”, a mianowicie:

 

Wystylizuj swój ideał!

W jego ramach konkursu przygotowaliśmy dla Was dwie twórcze kategorie. Każda (albo każdy) z Was może wybrać, w której z nich chce wziąć udział. Można też wykazać się w obu kategoriach, wysyłając dowolną liczbę propozycji.

 

Kategoria I: „Freya & Zielony Kot: Mrrau!”

Wasze zadanie polega na stworzeniu kolażu (zbudowanego ze zdjęć), przedstawiającego idealne zestawienie bielizny Freya z biżuterią Zielonego Kota.

Dodatkowo prosimy Was o napisanie krótkiej wypowiedzi: dlaczego właśnie taki zestaw uznajecie za ciekawy i stylowy?

Zdjęcia biżuterii możecie pobrać ze strony sklepu www.zielonykot.pl, zdjęcia bielizny umieszczone są m. in. na profilu FREYA PL na Facebooku. Liczy się kreatywność oraz oryginalność. Pobawcie się w stylistę: Wasz projekt może być klasyczny i wytworny, albo - szalony, z lekkim przymrużeniem oka! Warunkiem wzięcia udziału w tej kategorii jest polubienie fanpage Zielonego Kota na Facebooku.

Kolaże wraz z opisami przesyłajcie na adres: konkurs1stanikomania@gmail.com do 15 czerwca 2012 r. Jury wybierze trzy najciekawsze prace, które nagrodzimy bonami na biżuterię Zielonego Kota oraz biustonoszem marki Freya.

 

Kategoria II: „Freya klejnotem piękna”

Chcesz pobawić się w projektantkę biżuterii? Masz ku temu świetna okazję i szansę, by zdobyć komplet bielizny Freya! Stwórz własny projekt biżuterii, pasujący do danej linii bielizny marki Freya. Technika jest dowolna: rysunek, grafika, zdjęcie - ważne, aby projekt był stworzony przez Ciebie. Korale z miseczek Deco? Ha! Może być ciekawie. Do każdego projektu dołączcie opis: na czym polega wyjątkowość Waszego pomysłu? Co Was zainspirowało?

Swoje prace przysyłajcie na adres konkurs1stanikomania@gmail.com do 15 czerwca 2012 r. Jury wybierze trzy najlepsze projekty, które nagrodzimy bielizną marki Freya.


Nagrody, nagrody!

Każda kategoria ma osobną pule nagród. W I kategorii - „Freya & Zielony Kot: Mrrau” - przewidujemy trzy nagrody:

1. miejsce: biustonosz marki FREYA (wybrany przez Was z aktualnej oferty, o wartości maksymalnie 200 zł) + 100 zł na zakupy w sklepie Zielony Kot

2. miejsce: 150 zł na zakupy w sklepie Zielony Kot

3. miejsce: 100 zł na zakupy w sklepie Zielony Kot

 

W II kategorii - „Freya klejnotem piękna” - jury wyłoni również trzy zwyciężczynie (albo zwycięzców :)):

1. miejsce: komplet bielizny (maksymalna wartość: 500 zł)

2. miejsce: komplet bielizny (maksymalna wartość 300 zł)

3. miejsce: biustonosz FREYA  (maksymalna wartość: 200 zł)

Wyniki zostaną ogłoszone na blogu Stanikomania oraz na profilu FREYA PL na Facebooku najpóźniej 10 dni po zakończeniu konkursu.

Pobaw się w stylistę, zostań projektantką! Nagrody czekają!

Szczegółowy regulamin konkursu znajdziecie tutaj.

 

Kreujemy nową tendencję? ;-)

Jak myślicie, czy uda nam się w ten sposób zapoczątkować nowy trend w bieliźniano - biżuteryjnej modzie: dobór biżuterii do... biustonosza? Czyż nie warto, by klejnotom naszych biustów, odzianym w idealnie dobraną bieliznę, towarzyszyła dodatkowa harmonijna oprawa? :-) Weźmiecie udział w konkursie Freyowo-Kocim? ;-)

poniedziałek, 07 maja 2012

Koniec majówkowego lenistwa - czas się ruszyć! Z przyjemnością prezentuję Wam kolejną recenzję z cyklu Stanikotest - Biust w ruchu. Recenzentkę już znacie - Ula recenzowała już dla nas Shock Absorbera i Freyę, a tym razem zabrała się za szeroko reklamowaną nowość tego sezonu - Panache Sport. Zanim dowiemy się, co myśli o kolejnym testowanym modelu, przypomnę pokrótce zasady naszych Stanikotestów :-)

  • Oceny recenzentek są szczere i bezstronne. W ich treść nie ingeruje ani autorka Stanikomanii, ani jakikolwiek inny podmiot. Wsparcie ze strony firm polega jedynie na dostarczeniu bielizny do testowania. Ani autorka Stanikomanii, ani recenzentki nie pobierają wynagrodzenia za udział w akcji. Autorka Stanikomanii zastrzega sobie prawo do drobnych poprawek stylistycznych, nie wpływających na treść recenzji.
  • Biustonosze oceniane są w punktach w skali 1-5 (niedostateczny, mierny, dostateczny, dobry, bardzo dobry).
  • Każdy z testowanych biustonoszy sportowych powinien być wykorzystany w co najmniej pięciu pełnych treningach (im więcej, tym lepiej :). Powinien też przejść kilkukrotne pranie i suszenie. Jeżeli trenowanie w danym biustonoszu sprawia recenzentce wyraźny dyskomfort, może przerwać jego testy w dowolnym momencie. Informacja o tym powinna się znaleźć w recenzji. 

A teraz... startujemy :-)

 

Ula recenzuje: Panache Sport, rozmiar 30GG



Moja aktywność

Tak jak pisałam wcześniej w recenzji Shock Absorbera i Freyi Active, stanik sportowy jest mi potrzebny głównie do biegów. Codziennie dojeżdżam do pracy rowerem, ale nie oszukujmy się, do tego celu zwykła balkonetka wystarczy ;) Skupię się więc na tym, jak Panache radzi sobie podczas biegów – zarówno tych krótko- jak i długodystansowych.

Normalnie noszę staniki w rozmiarze 30G lub 30GG, moje wymiary to 69/96, czasami trochę więcej, czasami mniej – jak u każdej z nas. W swojej szufladzie mam kilka sportowców: Royce Impact Free 30G, Shock Absorbera BE53 32F i B4490 32FF oraz Freyę Active Soft Cup w rozmiarze 32FF.



Podtrzymanie i redukcja ruchów biustu podczas uprawiania sportu



Przyznam szczerze, że Panache pozytywnie mnie zaskoczyło. Wydaje mi się, iż świetne podtrzymanie udało się uzyskać dzięki zastosowaniu fiszbin oraz usztywnianych miseczek. W wersji z normalnie ułożonymi ramiączkami podtrzymanie jest świetne, zaś w wersji ze spiętymi ramiączkami genialne – mam wrażenie przymurowanego biustu. Dokładnie o coś takiego mi chodziło, wielki plus dla Panache za skonstruowanie tego sportowca! Mam nadzieję, że w innych rozmiarach spisuje się podobnie :)

Osobną kwestią są ramiączka – jak dla mnie (a jestem osobą raczej średniego wzrostu o standardowej długości tułowia i wysokości biustu) były trochę za długie – po maksymalnym podciągnięciu ramiączek ciągle brakowało mi 1 cm. Postanowiłam więc skrócić lekko ramiączka i w wersji skróconej jest już idealnie.

 

 

Dopasowanie i przewidywalność rozmiaru



Tutaj również nie mam podstaw do narzekania. Obwód identyczny, jak w normalnie noszonych stanikach, zaś miska z tych, które noszę zazwyczaj (30G lub 30GG). Fiszbiny ładnie przylegają, nie są za szerokie.



Komfort noszenia

Komfort idealny - podczas biegu nie czuję, że mam na sobie stanik. Nic nie obciera, nie gniecie. Po półmaratonie miałam lekko odciśnięty stanik na skórze, ale nie widzę w tym nic nadzwyczajnego – skarpetki też się odcisnęły. Fiszbiny nie mordują, szwy nie obcierają… bez względu na dystans. I o to chodzi :)

Jedyna uwaga – i za to odejmuję pół punkta – dotyczy wygody podczas biegania z ramiączkami spiętymi – trochę wrzynają się w pachy. Dramatu nie ma, ale przez to wolę jednak wersję z rozpiętymi ramiączkami.



Wygoda regulowania, zakładania i zdejmowania



Stanik zakłada się wygodnie, zapięcie mocno trzyma, nie rozpina się podczas biegu. Podobnie wygląda sytuacja z ramiączkami – raz wyregulowane trzymają się na swoim miejscu przez kilka treningów. Ramiączka spięte ze sobą się nie odpinają.


Odprowadzanie wilgoci


Niestety stanik nasiąka potem od sutków w dół. Im bliżej gumy obwodowej, tym gorzej. Stanik nasiąka po ok. 20 min. treningu (aczkolwiek tutaj dużą rolę gra zapewne nasz indywidualny poziom potliwości). Wiecie co, wszystkie sportowce tak się zachowują, więc to chyba norma ;) Jeszcze trochę poczekamy na stanik, który po treningu będzie suchy...

 

Wytrzymałość materiałów



Po wielu treningach stanik nadal wygląda idealnie, materiały trzymają swój poziom rozciągliwości, szwy się nie prują… Słowem – super.

 

Wygoda eksploatacji

Cóż, może jestem zbyt surowa, ale bardzo nie lubię zaleceń prania ręcznego dla staników sportowych. To jest bzdura, ręcznie nie da się doprać sportowców. I za to odejmuję 1 punkt. W przypadku tego modelu zapewne chodzi o fiszbiny. Robię więc tak – stanik wrzucam do pralki na program prania odzieży sportowej z wyłączonym wirowaniem. Wilk jest syty i owca cała :) Po praniu miski się trochę zniekształcają, ale po założeniu odzyskują swój kształt.

Stanik suszy się dość długo, jak to sportowiec. Ale noc zazwyczaj wystarczy. Za czas suszenia odejmuję pół punkta.

Przechowywanie… Hmm… Trzeba mieć sporo miejsca w szufladzie. Niestety fiszbiny i usztywniane miseczki są dość zachłanne w kwestii przestrzeni. Tego stanika nie zwiniecie w rulonik tak jak Shock Absorbera czy bezfiszbinowej Freyi. Jedyna forma kompresji to włożenie jednej miski w drugą i złożenie stanika na pół. I za to odejmuję kolejne pół gwiazdki.

 

Estetyka



Designer wymyślił fajny krój i ciekawie połączył kolory. Wszystkie wersje kolorystyczne bardzo mi się podobają. Ciekawe, co wymyślą w następnym sezonie.

W kwestii kształtowania biustu mogę powiedzieć tylko jedno – BOSKO! Pierwszy raz mam sportowca, który świetnie modeluje biust. Nie ma rakiet, nie ma naleśników… Są za to ładnie zaokrąglone kule. W takim staniku aż się prosi o mocniejsze wyprostowanie podczas biegu ;)

 

Podsumowanie

Jestem bardzo zadowolona z Panache Sport. Subiektywnie przyznam, iż jest on moim faworytem wśród sportowców – potwierdzeniem tego niech będzie fakt, iż półmaraton przebiegłam właśnie w nim, jako tym najwygodniejszym, najlepiej podtrzymującym i najładniej kształtującym (co z tego, że byłam ubrana w kurtkę - kobieta zawsze lubi mieć na sobie ładną bieliznę! ;))

Mam nadzieję, że Panache będzie wprowadzać nowe kolory i stopniowo poszerzać rozmiarówkę tak, aby wszystkie kobiety mogły bez skrępowania biegać i uprawiać wszystkie możliwe sporty :)


Podziękowania...

czyli Stanikomania ma głos :-) Dziękuję Uli za kolejną wyczerpującą recenzję i ilustracje. Dziękuję również polskiemu dystrybutorowi marki Panache Sport - firmie So Chic!, za to, że dziarsko przystąpiła do akcji i dostarczyła nam kolejny model do stanikotestów.

Jednocześnie podtrzymuję zaproszenie kierowane w stronę pozostałych producentów i dystrybutorów biustonoszy sportowych - jeśli zdecydujecie się wziąć udział w akcji Biust w ruchu, zalety Waszych produktów z pewnością nie umkną zaangażowanym staniko-testerkom.

Do Czytelniczek zaś jak zwykle kieruję pytanie o Wasze doświadczenia z opisywanym modelem. Czy miałyście podobne odczucia co do jego przymiotów tudzież mankamentów? A jeśli jeszcze go nie znacie - czy recenzja Uli zachęciła Was do przeprowadzenia własnego stanikotestu? :-)
czwartek, 26 kwietnia 2012

Avocado - dawno nie pisałam o tej marce, a tymczasem dzieją się tam znowu ciekawe rzeczy, i to już co najmniej od zimy. Czas najwyższy uaktualnić bazę danych. Jedną z wprowadzonych w ciągu ostatniego półrocza nowości jest krój usztywnianego half-cupa z jednym pionowym szwem, który można teraz spotkać w trzech modelach: tytułowym Rococo, nieco bardziej stonowanych Caméliach (morelowa, koralowa, ecru) oraz w różowej Louise. Na podobny wygląda mi też zapowiadany na czerwiec luksusowy model Orlando.

Zakresy rozmiarowe tych modeli są skromniejsze w porównaniu z miękkimi i nieco się między sobą różnią. Największą miseczką przeważnie jest K w obwodach zaczynających się na 6 (wyjątek: Louise do J), w wyższych obwodach graniczna miseczka stopniowo się zmniejsza, w 85 dochodząc tylko do F (jakim wymiarom odpowiadają te rozmiary - sprawdźcie w tabeli rozmiarowej Avocado). Nie byłam w związku z tym pewna, czy zmieszczę się w Rococo, jako że obwód 80 kończy się w nim na G, 75 - na H. Przymiarka jednak miło mnie zaskoczyła.

Czyżby Avocado odchodziło od miękkich, koronkowych mgiełek, ulegając modzie na „skorupki”? Mam nadzieję, że nie, i że wprowadzenie usztywnianych modeli to tylko wzbogacenie oferty, tak by amatorki zarówno miękkich, jak i usztywnianych biustonoszy znalazły w marce coś dla siebie. W takim razie jestem za, bo

Avocado - Rococo, rozmiar: 80G [Rozmiary miseczek: C-K (w obwodzie 65), obwody: 65-95, cena: 199 149 zł]

okazał się bardzo udanym nabytkiem.

 

Estetyka



Firma pisze, cytuję: „Ekstrawaganckie połączenie koloru stłumionego wina z mocnymi akcentami budzi skrajne reakcje: od kategorycznego nie, po równie kategoryczne ten i żaden inny”. Wynika z tego, że Rococo to stanik kontrowersyjny :) Piszący te słowa być może spodziewał się, że zestawienie kwiecistej aksamitki z koronkami, lśniącym winnoczerwonym spodem i amarantową kokardką może wywoływać reakcje spod znaku „jakie to przeładowane i jarmarczne”. Ja co prawda nie powiem ten i żaden inny, bo w ofercie Avocado widzę wiele co najmniej równie udanych designów, ale to połączenie mi się podoba. Trochę szalone, niczym ze stroju bajkowej księżniczki - jak na rokoko przystało.

Styl ten dobrze się komponuje z charakterystyczną biżuterią sprzedawaną od pewnego czasu w salonach Avocado - autorstwa projektantki Michal Negrin, która, nawiasem mówiąc, chętnie wykorzystuje w swoich projektach koronki i haft. Polecam też zajrzeć na jej stronę, jeśli chcecie poczuć się przez chwilę jak małe dziewczynki wśród skarbów :) Nie do końca odpowiada mi taki słodki retro-styl, jak z babcinej szkatułki, ale muszę przyznać, że patrzyłam zafascynowana, a w niektóre z koronkowych naszyjników chętnie bym się wystroiła.

Tak czy owak, Avocadowe połączenie bielizny z biżuterią w jednym sklepie uważam za całkiem udany pomysł. Ciekawe, czy można przymierzać jedno i drugie jednocześnie :-)

Wracając zaś do Rococo - urzekła mnie i aksamitka w różyczki, i wzór na koronce, którego niektóre elementy lekko połyskują, i satynowy spód w rzeczywiście urokliwym odcieniu czerwonego wina.

Warto zauważyć, że warstwą satyny i koronki obszyte są także ramiączka w przedniej cześci. Mają one szerokość 17 mm - ani za dużo, ani za mało, dla mnie w sam raz. Kokardek spotkałam na Rokokach dwa rodzaje: gładkie i karbowane, i stanowczo zażądałam karbowanych :) (szkoda, że odrobinkę jednak strzępią się po praniach).

Stosunkowo najmniej oczarowało mnie koronkowe wykończenie krawędzi miseczek oraz dołu stanika - miękko się układa i nie drapie, ale koronka mogłaby być bardziej wyszukana. Stabilne boki także pokryte są koronką, a tył zrobiony jest z tej samej dzianiny o pionowo prążkowanej fakturze, co w modelu Libertine.
 

Dopasowanie



Właściwie nie wiem, jak ocenić, bo z tabelą rozmiarów Avocado mój wybór niewiele ma wspólnego. Okazało się, że 80G, które jest granicą rozmiarówki, pasuje na mnie jak ulał, podczas gdy wedle tabeli powinnam nosić 80H. W takim samym rozmiarze jak Rococo mam Libertine i jest to, obiektywnie rzecz biorąc, stanik trochę na mnie za mały. Ten jest dobry. Więc powinnam się chyba cieszyć i nie zaglądać mu w tabelkę ;)

Nawiasem mówiąc, tabela wyraźnie pokazuje, czemu tak trudno mi się niekiedy zdecydować między jednym rozmiarem a drugim (jeden za mały, drugi za duży...) - różnica między kolejnymi miseczkami wynosi aż 4 cm obwodu w biuście, podczas gdy w rozmiarach brytyjskich jest to tylko 2,5 cm. Tabela Avocado mówi jednak, że 80H jest dużo bliższe moim wymiarom niż 80G, więc gdybym nie miała w swoim mieście salonu, to bardzo możliwe, że nie zdecydowałabym się w ogóle na Rococo (na G kończą się rozmiary miseczek w obwodzie 80). Z tego wniosek, że jeśli jesteście niewiele poza granicą rozmiarówki, warto pytać, czy dany model nie wypada nieco większy, bo a nuż się uda zmieścić :)

Muszę pochwalić obwód - podobnie jak w Libertine, jest to bardzo uczciwa, nie za luźna osiemdziesiątka.

 

Kształt



Rococo podnosi biust doskonale, nie ustępując pod tym względem nawet super-liftującemu krojowi CH Ewy Michalak. Zbiera do środka również świetnie, lepiej od Effuniaka Purple, jednocześnie modelując biust w ładne kulki. Przegrywa z nim jednak praktycznością - koronka odznacza pod obcisłym ubraniem. Nie mam w nim „efektu kubełka”, jak nazywam sposób układania się niektórych usztywnianych half-cupów na moich piersiach, który polega na tym, że nawet w przymałej misce pierś wpada za głęboko do środka, a brzeg odstaje (celują w nim ostatnio niektóre modele Masquerade). Odrobinę tylko sterczy krawędź lewej miseczki w okolicy mostka, bo lewą pierś mam mniejszą, czego w ubraniu nie widać.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Rococo ma idealny dla mnie poziom zabudowania - także i tu kusi porównanie z Purplem, z którym jest pod tym względem identyczny. Odsłania akurat taką część biustu, by nie przynosić strat w podtrzymaniu, jednocześnie go eksponując. Czuję się w nim bezpiecznie, pewnie także dzięki dobrze pracującemu obwodowi, który pod dzianiną ma jeszcze warstwę wzmacniajacej siatki. Test skokowy zdaje bezproblemowo :)

 

Wygoda



Jedyne, co mogę Rokoku zarzucić, to ostrawe krawędzie ramiączek, które zaczynam czuć po kilku godzinach na szczytach ramion. Co prawda miałam do czynienia z gorszymi „piłami” ramiączkowymi, nie będę jednak pobłażliwa, bo z moich doświadczeń wynika, że polskie firmy ogólnie mało dbają o wygodne ramiączka (wygodne nie musi oznaczać szerokie). Trzeba więc mówić głośno, że mamy większe wymagania co do komfortu.

Poza tym, jak na tak mocno liftująco-modelujący stanik, jest on zaskakująco wygodny.

 

Cena

Cena regularna była raczej zniechęcająca, ale Rococo w swej karierze co najmniej raz występował w promocji, a obecna cena wyprzedażowa jest moim zdaniem całkiem korzystna, jak na taki dekoracyjny okaz :)

 

Do kompletu

Wybrałam szorty zwane bokserkami. Rozmiar XXL (!) okazał się odpowiedni na moje 102 cm w biodrach, co uważam za „lekką” przesadę, zwłaszcza że większy rozmiar w Avocado nie istnieje. A ja nie czuję się bynajmniej szczytem biodrzastości... Drogie Avocado, szyj większe majtki! Bo stawiam, że spora część Twej grupy docelowej wypada z majtkowej rozmiarówki. Brak niestety na stronie firmowej tabeli rozmiarów majtek. I za to odejmuję bokserkom punkt, bo co by to było, gdybym wybrała zdalne zakupy, kierując się swoimi poprzednimi wyborami rozmiarowymi (najwyżej XL)?

A majtki są, trzeba przyznać, zaprojektowane ślicznie. Przypominają stringi uzupełnione elastyczną półprzejrzystą siatką. Ażur z dodatkiem tej stringowatej formy wygląda seksownie, nie odsłaniając zbyt wiele.

Są też wygodne i nigdzie nie uwierają, mimo dość grubych gumek i sztywnych aksamitek naszytych z przodu. Ujmują im one nieco zwiewności, ale pięknie się komponują i oczywiście nawiązują do stanika.

Mam nadzieję, że szwy nie będą się pruły, czego niestety doświadczyłam z kilkoma starszymi modelami Avocado. Za taką ceną (95 zł) powinna stać jakość, nie tylko piękny design. Na razie przeżyły bez szwanku kilka prań (pralka, woreczek), nie były jednak noszone zbyt często.

 

Podsumowanie

Kolejne spotkanie z Avocado okazało się bardzo udane, mimo obaw o rozmiar i krój. Firma najwyraźniej radzi sobie całkiem dobrze z usztywnianymi halfami i nie powiela błędów poprzedników - przynajmniej mojemu biustowi krój ten bardzo odpowiada i sprawdza się w noszeniu. Przy okazji zwrócę uwagę na fakt, że Avocado powiększyło też zakres rozmiarów swoich miękkich modeli - w węższych obwodach (nawet do 75) można kupić miseczki L.

W związku z początkiem sezonu wiosennego warto też śledzić nowości - mnie zafrapował Haiku w motylki, choć, rzecz jasna, wolałabym ptaszki. ;)

 

Uwaga, promocja!

Firma Avocado proponuje stanikomaniaczkom niecodzienną ofertę - 20% zniżki na wszystkie podobne do Rococo usztywniane modele: Camélia we wszystkich wersjach barwnych (morelowo-czarna, ecru, koralowa) oraz Louise. Promocja działa do 6 maja w sklepach stacjonarnych, a także w butiku internetowym - w uwagach do zamówienia trzeba wpisać hasło STANIKOMANIA i poczekać na mail z potwierdzeniem kwoty do zapłaty.

Rococo, jak pamiętacie, ma już obniżoną cenę. Niestety już nie wszystkie rozmiary są dostępne, ale warto zauważyć, że wciąż do kupienia są największe miseczki w poszczególnych obwodach. A także obwody 85+!

Ciekawa jestem, czy ostatnio testowałyście coś z Avocado oraz jakie są Wasze odczucia na temat nowego half-cupa.

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 153
Zapytaj Stanikomaniaczkę!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...