Menu

Stanikomania!

przejdź na https://stanikomania.pl aby czytać dalej

Uwodzicielskie ażury

kasica_k

No cóż, było już o siateczkach w aspekcie technicznym, czas na estetyczny :-)

Wszelkie przejrzystości są z oczywistych powodów jednym z ulubionych motywów projektantów damskiej bielizny. Przyznam, że kiedyś było mi trudno uwierzyć, że stanik pasujący na mój biust może zasłaniać naprawdę niewiele, jednocześnie dobrze go podtrzymując. Modelem, który zmienił moje spojrzenie na tę sprawę, była Salsa marki Panache – biustonosz w całości uszyty z dobrze nam znanej siateczki o sześciokątnych oczkach, tym razem jednak cieniutkiej i dużo mniej rozciągliwej. Dzięki niej biust jest świetnie podtrzymany, a jednocześnie widać go niemal w całej okazałości, mimo że dolną część miski wzmocniono podwójną warstwą siatki. Nie do wiary, prawda? A jednak.

Przejrzystości w biustonoszach DD+ najczęściej dotyczą jednak tylko górnej połowy miski – dolna jest zwykle uszyta z mocnej, nieprzejrzystej tkaniny. Doskonale znamy tak zbudowane modele, jak ten Vanity Fair Half Lace, o misce do połowy nieprzezroczystej, a od połowy – uszytej z przejrzystej siatki ozdobionej dyskretnymi kwiatkami. Podobny kontrast między górą a dołem prezentuje też np. model Siren Young Attitude, nawiasem mówiąc – kolejny kamyczek do naszej turkusowej kolekcji, z turkusowym haftem i ramiączkami. Jeśli już coś prześwituje „po całości” – z reguły mamy do czynienia z modelem mniej lub bardziej klasycznie koronkowym, jak np. Charnosowski Cherub czy Forest Vanity Fair i wiele innych.

Najefektowniejsze jednak, zdaniem piszącej te słowa, są transparentne siateczki, takie jak w dwu podobnie uszytych, uwodzicielskich modelach Freyi: Arabella i Zeta. Siateczka ta tylko w górnej części jest ozdobiona haftem. Arabella w wersji czarnej z różowymi dodatkami to już klasyk, który kojarzy mi się ze zmysłowym stylem a la francuska pokojówka. Bardziej ekstrawagancka jest jaskrawa fuksjowa wersja peony, a delikatna i dziewczęca – szykowana na wiosnę wersja ostrygowa (Oyster - czyli, jak niełatwo się domyślić, kremowa z błękitnymi dodatkami). Zetę widziałam w wersji różowej, czarnej i wyjątkowo uroczej i delikatnej białej, gdzieś nawet dopadłam czerwoną.

Za absolutny szczyt stanikowej urody uważam jednak maksymalnie przejrzyste siatki, ozdobione na całej powierzchni miski wyrazistymi, kryjącymi elementami. Taki biustonosz niemal przypomina tatuaż. Niestety, tego typu modeli nie mamy zbyt wiele – kończy się np. Chicago Charnosa, coraz trudnej upolować we właściwym rozmiarze dość kryjącą, ale wyjątkowo efektowną Ophelię Panache. Rigby&Peller produkuje piękny, mocno przezroczysty model - Grace, niestety na razie do zdobycia w typowej, wysokiej cenie. Jednym z moich wymarzonych cacek jest zielona Chiara marki Empreinte, wyjątkowo przejrzysta, w rzadko spotykanym ciemnozielonym kolorze, równie urocza i droga jest jej siostra Emma. W nieco podobnym stylu znajdziemy też dużo tańszą Naturanę Scroll Lace.

Nie bójmy się siateczek – specjaliści od naszej bielizny z reguły używają materiałów naprawdę mocnych i mało rozciągliwych. Niekiedy, jak w przypadku Freyowskiej Arabelli, w wyższych rejonach rozmiarowych wprowadza się modele wzmocnione – w tym przypadku jest to podwójna warstwa siatki w dolnej części miski (od rozmiaru GG). Półprzejrzyste Tango II Panache jednak zachowuje tę cechę w całym zakresie rozmiarów. Jest czym kusić :-)

W sieci moc :-)

kasica_k

Wbrew pozorom nie zamierzam dziś opiewać siły Internetu :-) Chodzi mi o zupełnie inną sieć, a raczej siateczkę – materiał zwany po angielsku powernet, tę rozciągliwą, gęstą siatkę o oczkach w kształcie zbliżonym do sześciokąta, z której często uszyte są obwody bądź tyły naszych staników, albo – zwłaszcza w miękkich bezfiszbinowcach – również części misek. Powernet jest nylonowy i rozciąga się w poziomie i w pionie. Im grubszy, tym mocniejszy – czyli bardziej ściska i mocniej trzyma. Oprócz staników stosowany masowo w różnego rodzaju bieliźnie kształtującej sylwetkę. Jak to będzie po polsku? Moc-siatka? :-)

Powernet powernetowi nierówny. Grube powernety, zwłaszcza te w naszych „ulubionych” odcieniach beżu, kojarzą się najczęściej z siermiężnymi, pancernymi staniorami, jak opisywana w „Najpopularniejszym staniku świata” Triumphowa Doreen. Tamten biustonosz ma powernetowy obwód i tył oraz panel centralny, czyli fragment pomiędzy miseczkami. W delikatniejszych modelach moc-siateczka bywa cieńsza (i w związku z tym słabsza). Na szczęście powernet nie musi wcale wyglądać nieciekawie – można go bowiem wyprodukować we wszystkich kolorach tęczy, o wzorkach nie wspominając. Choćby opisywany już w notce o turkusach model Fantasie Rimini ma tył z bardzo mocnego powernetu.

Naszą prawdziwą zmorą, jak wiadomo, są rozciągające się obwody staników. Nie chodzi tu tylko o objawy „zmęczenia materiału”, czyli wyciąganie się tkaniny w miarę upływu czasu (co niestety ma również miejsce w przypadku powernetów), ale także o jej „siłę ciśnięcia” – to, co w przypadku obwodu czy tyłu nazywamy „trzymaniem”. Gdy siła jest zbyt słaba – obwód „słabo trzyma”, jest zbyt elastyczny. Bardzo łatwo rozciągnąć go w rękach na maksymalną długość. Tak zachowują się niekiedy różne materiały nie będące powernetem, albo te cieńsze, słabsze odmiany moc-siateczki. Moc-siatka ma jeszcze jedną zaletę – jest ażurowa, co zapewnia dobry dopływ powietrza do skóry.

Jeśli zatem znajdziemy w opisie naszego stanika frazę „strong powernet band” (lub „back”), to znaczy, że sklep obiecuje nam mocno trzymający obwód (tył). Niestety, tego typu uwagi spotykamy w opisach rzadko, a szkoda, bo mocny obwód i tył to podstawa dobrego biustonosza - nawet najpiękniej haftowane miski nam go nie zastąpią… Warto tę zaletę eksponować, a nie ukrywać przed kupującym.

© Stanikomania!
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci