Menu

Stanikomania!

przejdź na https://stanikomania.pl aby czytać dalej

Balkoniki

kasica_k

Bez wątpienia każda posiadaczka biustu, który widać, ceni sobie w biustonoszu nie tylko urodę materiału i zdobienia, ale i kształt, jaki nadaje piersiom. Dobrze kształtujący biustonosz unosi biust i kieruje go do przodu (wyjątkiem są tak zwane minimizery, które z reguły przepychają piersi w stronę pach po to, żeby dało się dopiąć nieodpowiednio uszyte bluzki i żakiety… powiem tyle: lepiej zafundować sobie dobrego krawca, niż minimizer), zapobiegając wystawaniu piersi na boki, poza linię sylwetki. Dzięki temu wyglądamy smuklej i zgrabniej, bo biust nie poszerza górnej części tułowia. Nie zawsze jest to możliwe, zwłaszcza u drobnych osóbek z pokaźnymi atutami, ale zazwyczaj staramy się maksymalnie zbliżyć do tego ideału. Co decyduje o tym, że biustonosz nadaje piersiom taki czy inny kształt? Przede wszystkim jego krój, a zwłaszcza konstrukcja misek. Różnych typów konstrukcji jest wiele – na razie poprzestańmy na stwierdzeniu, że w tradycyjnym biustonoszu miski są uszyte z kilku (dwóch, trzech, a nawet więcej) kawałków materiału o różnym kształcie.

Buszując po internetowych sklepach z bielizną prędzej czy później natrafimy w opisach poszczególnych modeli na stanikową typologię – określenia, które informują nas o stopniu zakrycia biustu (full-cup, ¾ cup, demi-cup albo half-cup), wielkości dekoltu, na jaki możemy sobie w danym modelu pozwolić (plunge) czy ogólnym efekcie wizualnym (push-up, balcony etc.). Różne kroje biustonoszy radzą sobie gorzej lub lepiej z zadaniem unoszenia i kierowania w przód – zdecydowanie najlepsze w tej dziedzinie są tak zwane balkoniki (balcony, balconette). Według tych objaśnień, nazwa balconette ma rodowód teatralny – balkonik to taki stanik, którego nie widać spod wydekoltowanej sukni, gdy panowie zerkają na damę z balkonu. Ja od zawsze miałam zupełnie inne skojarzenie – z biustem uwodzicielsko wychylającym się sponad koronki, niczym zza balustrady :-) Łatwo się domyślić, że balconette nie jest stanikiem zbyt zabudowanym. Według powyższego poradnika, balkonik to po prostu inna nazwa na demi-cup – czyli stanik zakrywający tylko dolną połowę piersi. Wyczytać tam można także, że balkonik zazwyczaj ma lekko usztywniane miski – na ilustracji widnieje jednak model nieusztywniany… Widać, że niełatwo o ścisłą definicję. Listki Figowe, czyli www.figleaves.com, dorzucają do tego jeszcze szeroko rozstawione ramiączka i poziomą linię biustu oraz uwagę, że „balkonik” to powszechnie nadużywany stanikowy buzzword. Coś w tym jest. Producenci i sklepy używają tego terminu na określenie wszystkich biustonoszy, które mają podnosić biust i zbierać go z boków. Ja proponuję dołożyć jeszcze warunek niskiego (w miarę) zabudowania i zadowolić się taką praktyczną wersją definicji.

Według Freyi, Fantasie i spółki, balkonik jest skrojony tak:

(źródło: www.fantasie.co.uk)

Upragniony „zbierający” efekt zawdzięczamy bocznemu panelowi, który, zawieszony na ramiączku, nie pozwala piersiom rozchodzić się na boki. Górna krawędź miski jest nieco obniżona, dzięki czemu możemy sobie pozwolić na duży dekolt – zbyt głębokie „V” jednak odsłoni stosunkowo wysoki mostek. Możemy z bardzo dużym prawdopodobieństwem założyć, że dobrze dopasowany biustonosz skrojony według tego schematu będzie „pracował” tak, jak sobie tego życzymy – czyli podnosił i wypychał do przodu (nie tak mocno jednak, jak push-up). Modele spełniające ten warunek można bez trudu odnaleźć na stronach Freyi, Fantasie, Rigby&Peller czy Goddess – każdemu modelowi bowiem towarzyszą informacje o kroju bądź krojach, w których jest dostępny (wystarczy rozglądać się za powyższym rysunkiem). Tak więc w klasycznej wersji balkonowej znajdziemy takie modele, jak Freya Arabella (tylko w rozmiarach GG-J – bo poniżej występuje w podobnej, lecz nie identycznej wersji plunge), dziewczęca Freya Yasmin czy Harriet w pastelową kratkę.

Rigby&Peller proponuje w tym sezonie bladoróżowy balkonik Isabella, a przykładem zupełnie inaczej skrojonego, lecz niewątpliwie skutecznego balkonika jest moja faworytka Giselle, której miska składa się z trzech części połączonych pionowymi szwami.

Typowymi balcony są chyba wszystkie dostępne modele Miss Mandalay – spójrzcie na jeden z moich ulubionych, Midnight – jeden z najpiękniejszych czarnych staników, jakie zdarzyło mi się oglądać.

Cenione linie Fantasie Lily, Cally czy Belle również mają w swoim składzie bardzo urodziwe modele typu balcony – niestety są one mocno ograniczone rozmiarowo. Od miski G włącznie mamy do dyspozycji jedynie staniki typu full-cup. Wielka szkoda – na przykładzie choćby Arabelli czy innych, klasycznych modeli Freyi, jak Millie i Phoebe widać, że doskonały balcony można uszyć nawet w rozmiarze miski J! Ciekawe rozwiązanie wprowadzono w linii Fantasie Rimini – obejmuje ona dwie wersje full-cupa, z których jedna bywa nazywana „balcony full cup”. I bardzo słusznie, bo pod względem kształtowania biustu można ją zaliczyć do balkoników, jednak stopień zabudowania zdecydowanie plasuje ją wśród full-cupów. Wersja ta, szyta do miski G włącznie, jest skrojona następująco:

(źródło: www.fantasie.co.uk)

Mogę zaświadczyć, że spełnia swoje zadanie :-) Widzicie te boczne panele od strony ramiączka? To dzięki nim przede wsystkim cała konstrukcja działa tak, jak powinna.

Krój „balkonopodobny” reprezentują też nieliczne modele Goddess, jak Delilah czy Georgia – miejsce doszycia ramiączka nie jest jednak typowe dla balcony. Ciekawa jestem, jak się spisują w noszeniu (a pasują na biusty do miseczki H).

Na co trzeba uważać przy wyborze balkonika? Jako biustonosz nisko- bądź średniozabudowany (half-cup bądź ¾ cup) ma górną krawędź miseczki odpowiednio w połowie (a dokładniej: cal powyżej szczytu brodawki) bądź w ¾ wysokości piersi. Łatwo w tej sytuacji o tak zwany efekt bułeczki, czyli wcinanie się brzegu miseczki w biust, co powoduje nieestetyczny efekt podziału piersi na 2 części. Trzeba więc bardzo dokładnie dobierać rozmiar miski.

A na deser mój ulubiony balkonik – hmm, zgadnijcie, co to za model? ;-)

(źródło: www.curvesandlace.com)

Hurra, Ulla!

kasica_k

(źródło: www.undercoverexperience.co.uk)

„Dla Pań, które mają więcej do zaoferowania” – tak określa swoją grupę docelową Ulla Dessous, niemiecki producent bielizny. Odkąd wspomniałam o tej marce w którejś z poprzednich notek, uznałam, że warto zapoznać się bliżej z ich ofertą. Do tej pory poruszaliśmy się głównie po terenie Zjednoczonego Królestwa, zaniedbując bliższych sąsiadów – czas to nadrobić, proszę Państwa :-)

Ulla to typowy producent szerokoobwodowców z umiarkowaną miską. Rozmiarówka zaczyna się od obwodu 75 w zakresie miskowym B-C, a od 70 – w zakresie D-I, a kończy odpowiednio na obwodach 130 i 120. Szczupłe 65-70-tki nie znajdą więc wiele dla siebie, za to powód do radości mają niektóre posiadaczki misek G, no i przede wszystkim osóbki szerszoobwodowe. Niestety Ulla stosuje rozmiarówkę „jednoliterową”, czyli zamiast DD mamy w Ulli E, zamiast E – F i tak dalej, aż do brytyjskiego G, które w Ulli nazywa się I – tak przynajmniej wynika z tej tabeli. Na szczęście niektóre sklepy, jak Undercoverexperience, tłumaczą rozmiary na „nasze” (tzn. brytyjskie, których uparcie używam tu jako punktu odniesienia). Powyżej G nie mamy zatem czego szukać w Ulla Dessous, a szkoda, bo nawet jest na czym oko zawiesić…

Zerknijcie choćby na kolekcję Gracia, o której już wspominałam – piękne hafty, ciekawe kolory – np. srebrzysta szarość z różowymi akcentami, odcienie nasyconej czerwieni, mój ulubiony granat (także na obrazku wyżej) z mieniącym się haftem w fioletach i amarancie. Macie już dość kwiatów? Proszę bardzo, oto Paola i pawie oczka w czerwonym winie :-) Moją ulubioną Theresę, czyli uroczą żółto-fioletową łączkę na białym tle, z bogato haftowanym brzegiem misek i ramiączkami, można spotkać w sympatycznym sklepiku z Yorkshire www.amplebosom.com.


(źródło: www.amplebosom.com)

Skoro już mowa o ramiączkach – w wielu modelach zadziwiają pokaźną szerokością. Coś, co szczerze mówiąc jeszcze do niedawna by mnie zrażało, zaczyna kusić – ależ TO musi być wygodne! Ulla stara się także, by przyciągało wzrok – ramiączka wszystkich modeli są znakomicie dopasowane do całości, nierzadko bogato zdobione. Właściwie kto powiedział, że najpiękniejsze ramiączka mają być czymś w rodzaju koronkowego spaghetti? Bo małe jest piękne? Nam chyba nie wypada brać takich poglądów poważnie…

Oprócz biustonoszy Ulla to rzecz jasna również majtki (figi do rozmiaru 60, stringi – do 54), i całkiem sporo body (do niemieckiej miseczki G, czyli brytyjskiej F) Można też zafundować sobie seksowny komplecik z pasem do pończoch, taki jak ten. Oprócz koronkowych, strojnych modeli, jak Farah, Gladys czy Vanessa (wszystkie do obejrzenia na stronie producenta – warto przejrzeć wszystkie zdjęcia!) Ulla ma w ofercie także gładkie (Chloe, Romance, Lara – zwróćcie uwagę na body z przepinanymi ramiączkami). Słaba znajomość niemieckiego jak dotąd zniechęcała mnie do eksploracji oferty tamtejszych e-sklepów, a ciekawa jestem, czy da się gdzieś upolować większy wybór Ulli w celach wyprzedażowych. Bo zwykłe ceny są niemałe – w UK 50-60 funtów za biustonosz, 25-30 za majtki, ponad 60 za body. Faktycznie dla Pań, które mają więcej do zaoferowania… Mam nadzieję, że firma oferuje w zamian równie wiele.

© Stanikomania!
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci