Menu

Stanikomania!

przejdź na https://stanikomania.pl aby czytać dalej

Trochę słońca

kasica_k

Jak zwykle o tej porze roku, sam dźwięk słowa „słoneczny” powoduje jakieś nieokreślone przyjemne uczucie w mózgu, a „słoneczny żółty”, zamiast kojarzyć się z kolorem koszmarnie nietwarzowym dla większości przedstawicielek białej rasy, wywołuje nagły przypływ chęci sprawdzenia, co tam słychać w wiosennych kolekcjach. Podbiały, żonkile, wielkanocne kurczęta… Żółć już kilka sezonów temu wróciła do łask, podobnie jest i w tym – przynajmniej w odzieży. A pod spodem?

Otóż okazuje się, że kanarki, banany i cytryny to wielka rzadkość. Żółty jest chyba kolorem tabu – czyżby zbytnio kojarzył się z pożółkłą, starą bielizną? Jednym z bardzo nielicznych żółtych biustonoszy jest Thalia marki Empreinte, w dojrzałym, letnim, nieco przygaszonym odcieniu. W rozmiarze DD (i nie większym) można dostać cytrynkę Elle Macpherson – bladożółty, koronkowy model o nazwie Coranto. W podobnych rejonach rozmiarowych mamy do dyspozycji Promenade du Couchant marki Aubade, w kolorze absinthe (a podobno absynt jest zielony – dla mnie ten stanik jest kanarkowy i tyle). Wielbię szafirową wersję tego modelu – wielka szkoda, że jest tylko w malutkich rozmiarach. Orzeźwiające połączenie śnieżnej bieli z cytryną oferuje Freya w najnowszej wersji Tinkerbell, podobnym tropem podąża Rigby&Peller ze swoją niezwykle wdzięczną Tiffany w wersji, rzecz jasna, Cytryn (w odróżnieniu od Akwamarynu).

I to niestety, proszę Państwa, byłoby na tyle. Oczywiście jeśli nie liczyć różnych mutacji barwy „złotej”, zaliczanej w klasyfikacji niektórych sklepów do żółtego. Złoto jednak zasługuje na osobny rozdział.

Co na wybiegach piszczy?

kasica_k

Piszczą, rzecz jasna, chude modelki i umięśnieni modele w samej bieliźnie. Niezawodny knickersblog przywiózł nam prosto z Paryża tę oto ogromną kolekcję zdjęć, nie tylko bielizny zresztą – jest czym oko nacieszyć. Jedna pani nawet ma wydatny biust – a na nim bardzo, ale to bardzo za mały biustonosz :-)

Atuty większości, jak zwykle, raczej niepozorne – wiadomo, drobny biuścik można przykryć czymś w rodzaju koronkowej biżuterii czy zawiązać na kokardkę satynową wstążeczką, a taki, który widać – oo, tu potrzeba i więcej materiału, i wysiłku umysłowego w celu zaprojektowania złożonej konstrukcji, jaką jest stanik (co jest zresztą proste jak fiszbina). Ale muszę oddać sprawiedliwość – Giselle w kolorze "kawa z mlekiem" jest także obecna. Trudno powiedzieć, czy w rozmiarze większym niż B, od którego jest szyta, ale zawsze. Miłego oglądania (najlepiej przy kawie z mlekiem).

A na deser zagadka, też podobnej barwy:



Czyj to kwiatek? Łatwizna! :-)

© Stanikomania!
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci