Menu

Stanikomania!

przejdź na https://stanikomania.pl aby czytać dalej

Ukryte wsparcie

kasica_k

Chyba każda z nas marzy czasem o tym, żeby pozbyć się tych nieszczęsnych tasiemek z ramion, choćby były najwygodniejsze i najpiękniejsze. Są takie stroje – i nie mam tu na myśli wyłącznie małej czarnej czy też dużej czerwonej bez pleców – z którymi one się po prostu nie komponują. Te sweterki niedorzecznie odsłaniające połowę tułowia i topy z ramiączkami w okolicy szyi – wiecie, o czym mówię. Lubimy naszą bieliznę i bardzo jej potrzebujemy, ale czasem wolałybyśmy, żeby nie było jej widać.

Ostatnio jeden z wątków na Lobby Biuściastych znowu doprowadził w do rozpaczy mojego wiernego, lecz kompletnie bezsilnego Węża w Kieszeni. Tym razem poszło o ten stanik, znany już z poprzednich wpisów Charnos Satin Jacquard Love Affair.


(fotka pochodzi ze sklepu undercoverexperience.com)

Jak widać, należy on do rodziny Strapless, spokrewnionej z Multiway, inaczej zwanej Convertible – to pierwsze od braku ramiączek (a przynajmniej od możliwości ich odpinania), a drugie – od przepinania tychże na wszelkie pożądane sposoby.

Nie każdy Multiway może być Straplessem (przykładem jest Panache Inferno, klasyk dla miłośniczek głębokich dekoltów – można sobie w nim założyć ramiączko na szyję i wbić się w amerykański dekolt, ale prób noszenia go całkowicie bez ramiączek nie polecam), rzadko jednak spotykałam na swojej drodze Straplessy, który nie umożliwiałby dopinania i przepinania ramiączek. Okazuje się jednak, że istnieją – np. ten Charnos Superfit - chyba, że to sklep niepotrzebnie trzyma nas w nieświadomości, nie wspominając słowem ni obrazem o istnieniu ramiączek do przypięcia. Bezramiączkowa Fantasie Cally przychodzi ponoć z parą przezroczystych tasiemek silikonowych. Do bezramiączkowej wersji Panache Venus producent dołożył zwykłe ramiączka, a Bravissimo umożliwia dokupienie wersji silikonowej. Podobnie rzecz ma się z Panache Special Occasions, który stanowi część długiej serii popularnej wśród Pań szykujących się na wielkie wyjścia (zawiera ona m.in. półgorset, baskinkę i body – wszystko z odpinanymi ramiączkami). A skoro już mowa o Panache – trzeba odnotować pojawienie się niedawno bardzo atrakcyjnego nowego modelu z „bezszwowej”, gładkiej serii Porcelain – z odpinanymi ramiączkami (w komplecie) i miejscem na głębszy niż zwykle dekolt.

I tu dotykamy palącego problemu: zabudowanie. Ponieważ bezramiączkowiec DD+ musi wziąć na siebie wcale niemały ciężar biustu, podnieść go i zapewnić stabilność przy ruchach, przeważająca większość tego typu modeli jest solidnie zabudowana. Fiszbiny na mostku sięgają bardzo wysoko, niemal wychodzą spomiędzy piersi. Tył jest szeroki, zapięcie często liczy 4 haftki, a obwód bywa podszyty silikonowym paskiem, zapobiegającym przesuwaniu. Tak więc, chcąc odsłonić ramiona i plecy, tracimy szansę na jakikolwiek głębszy dekolt w rejonie biustu. Wspomniany wyżej Porcelain próbuje przezwyciężyć to ograniczenie – ciekawe, czy rzeczywiście potrafi zaoferować rozsądne „wsparcie” przy minimalnej widoczności.

Bezramiączkowce najczęściej udają, że ich nie ma: są gładkie, wiele wśród nich modeli bezszwowych, takich jak ten oto Fantasie z serii Smoothing czy Beautifull Smooth . Koronki, takie jak we wspominanej serii Panache Venus czy Charnos Cherub, są dużo mniej popularne; jeszcze rzadziej spotykamy modele wielokolorowe, takie jak ten Vanity Fair Floral Swirl (czerń i biel - aale kolory...) czy kremowo-złoty Rigby&Peller z serii Opulence.

Próżno szukać wśród tego typu modeli bajecznych kolorów – nie jest to jednak podyktowane żadną fizyczną koniecznością, wszak fioletowy strapless podtrzyma biust równie dobrze, jak czarny - lecz wyłącznie zawężeniem oferty przez producentów, którzy wychodzą zapewne z założenia, że barwne bezramiączkowce nie miałyby wzięcia. Ponieważ dla większości z nas nie jest to stanik na co dzień, lecz tylko na specjalne wyjścia – mamy ich w naszych szufladach niewiele, i dlatego muszą pasować potencjalnie do wszystkiego – stąd miażdżąca przewaga kolorów podstawowych: czarny, biały i cielisty. Tylko nieliczne modele występują w większej liczbie kolorów – wyżej wspomniany model Charnosa Jacquard Love Affair jest do dostania w: czerni, bieli, kości słoniowej, bladym różu i intensywnej czerwieni. Trochę szkoda, ale… Bezramiączkowce rzeczywiście nosimy rzadko. Dlaczego?

Niestety, o ile są w stanie zapewnić jakie-takie podtrzymanie, staniki tego typu nie bardzo radzą sobie ze zbieraniem biustu z boków, przez co nieco zniekształcają sylwetkę, a w każdym razie rzadko nadają jej tę pożądaną smukłość, osiąganą dzięki lekkiemu ściśnięciu i wypchnięciu piersi do przodu. Dlatego, o ile to możliwe, wolimy zwykłe biustonosze – te 10% ciężaru wiszące na ramiączkach, może nie tak znaczące dla podtrzymania, okazuje się bardzo ważne dla kształtu.

Najpoważniejszym mankamentem jest jednak ograniczenie rozmiarowe. Producenci widać nie bardzo radzą sobie z zadaniem utrzymania na samym obwodzie biustu powyżej miseczki G. Dlatego bezramiączkowce w większych rozmiarach praktycznie nie występują – większość oferty DD+ kończy się na literze F. Do miseczki G dochodzą np. Panache Venus oraz Fantasie z serii Smoothing. Mam nadzieję, że to się kiedyś zmieni – G to wcale nie tak dużo, a przecież nawet najbardziej biuściaste z nas chcą i mogą odsłaniać ramiona, choćby w sukniach ślubnych.

No i na deser coś, czego nie mogło zabraknąć – wierni czytelnicy tudzież członkinie wiadomego Lobby już wiedzą, o jaki model mi chodzi. Nie, nie zapomniałam o turkusowym Masquerade Satin Chic :-) Najpiękniejszy bezramiączkowiec, jakiego w życiu widziałam, i to do miseczki G! Ramiączek brak, są za to satynowe wstążeczki, którymi można się zakokardkować, gdy przyjdzie ochota :-)

A na zakończenie przeprosiny dla tych, którzy kliknąwszy w usztywniany balkonik Charnosa w poprzedniej notce przeżyli zawód rozmiarowy – dostępny tylko do D, czego nie zauważyłam, oślepiona szałem wyprzedażowym.

Hojność pożądana :-)

kasica_k

Walentynkowe promocje atakują, więc nie mogę już dłużej pomijać tego tematu. Zapraszam zwłaszcza Panów – dziś kilka słów specjalnie dla Was :-)

Kupon prezentowy, czyli gift voucher, to znakomity wynalazek dla tych, którzy chcą uszczęśliwić miłośniczkę pięknej bielizny bez konieczności przeprowadzania skomplikowanych podchodów, zapuszczania żurawia do szuflad i zgadywania, która z cyferek na metce oznacza rozmiar. Oszczędza też obdarowanej rozczarowań i nie zmusza jej do wbijania się w niepasujący stanik, byle tylko nie zrobić ukochanemu przykrości. Bo jeśli jeszcze nie wiecie, to jednym z najskuteczniejszych sposobów na doprowadzenie kobiety do rozpaczy jest podarowanie jej pięknej bielizny (czy jakiejkolwiek innej części garderoby), która na nią nie pasuje.

Aby uchronić się przed katastrofą, wystarczy skorzystać z możliwości oferowanej przez niektóre sklepy netowe. Na przykład moje ulubione Bravissimo sprzedaje kupony o wartości będącej wielokrotnością 5 funtów (rzecz jasna, przed zakupem warto przejrzeć ceny najfajniejszych modeli!) w dwóch postaciach: papierowej i elektronicznej. Ta pierwsza jest bez wątpienia bardziej romantyczna (obiecują nam gustowny blankiet w ładnej kopercie), a druga - szybsza (dostaniemy stosowny e-mail w ciągu 24 godzin od zamówienia). Voucher jest ważny przez rok. Korzysta się z niego oczywiście w momencie zapłaty – wystarczy wybrać odpowiednią opcję i wstukać zawarty w nim kod. Nie trzeba wydawać całej sumy za jednym razem – firma obiecuje przysłać nam „resztę” w postaci osobnego kuponu, ale – uwaga – w takiej samej postaci, w jakiej zamawialiśmy poprzedni kupon. Gustowne blankieciki o wartości 10, 25, 50 lub 100 euro wysyła też Bella Lusso (nie znalazłam jednak ani słowa o opcji e-mailowej). Sklep twierdzi, że niewykorzystaną wartość kuponu można zużyć przy kolejnym zakupie. Figleaves.com oferuje 4 rodzaje Gift Cards o wartości 15, 25, 50 i 100 funtów. Korzystanie z nich jest obwarowane dodatkowymi warunkami – np. minimalna wartość zamówienia, przy której można wykorzystać voucher, to 40 funtów. Kupon ma postać e-maila i jest ważny tylko 30 dni.

A teraz coś z rodzimego podwórka – Bellissima oferuje fantastyczną możliwość zamówienia bonu podarunkowego na dowolna kwotę. Brakuje mi jednak na stronie jednoznacznych informacji: w jakiej postaci jest bon, jak wyglądają warunki zwrotu lub wymiany towaru, za który płacimy bonem i tak dalej. Niestety poznańskie Avocado nie oferuje bonów – wielka szkoda. Z przykrością odnotowuję, że kuponów nie ma też w ofercie szkockiego Curves&Lace ani brastop.com. To ostatnie da się wytłumaczyć faktem, że trwa tam wieczna wyprzedaż, a prezent z wyprzedaży może się niektórym wydawać nieelegancki – choć osobiście nie pogardziłabym ładną sumką do wydania w brastopie :-)

Dla tych Panów, którzy chcą mimo wszystko rzucić się na głęboką wodę, niektóre sklepy umieszczają na swoich stronach krótkie przewodniki – należy do nich Upliftedlingerie i Figleaves.com ("Be a Valentines Hero!").

Na zakończenie coś dla łowców okazji – w brastop.com walentynkowa promocja, a w niej kilka romantycznych modeli w czerwieni: Charnos Cherub Berry w postaci usztywnianego balkonika oraz koronkowego bezramiączkowca, a na deser – bezramiączkowy, połyskliwy Satin Jacquard. Smakoszki czerwonego wina długo na to czekały :-)

© Stanikomania!
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci