Menu

Stanikomania!

Dla obdarzonych sporym biustem: co, gdzie, za ile? Bielizna gustowna, kusząca i doskonale dopasowana. Odkryj swój Prawdziwy Rozmiar i ciesz się nim!

Wpisy otagowane : bravissimo

Letnie plandżowisko z Bravissimo, czyli Boudoir Belle & Satine Tropical

kasica_k

Latem bez plandża ani rusz. No chyba że ktosia nie przepada za głębszymi dekoltami i nie ma takich w szafie - co w pełni rozumiem, bo pogląd „duży biust równa się dekolt w szpic zawsze i wszędzie, a już na pewno latem” nie każdy musi podzielać. Mam trochę, choć wcale nie tak dużo ubrań, które takiego kroju wymagają, w tym kilka letnich sukienek. Wygodny biustonosz typu plunge może być jednak noszony także i pod inne rzeczy - niski mostek w niczym nie przeszkadza w tym, by wkładać go pod choćby tiszerta.

[czytaj dalej]

 

Musujące jeżyny i szmaragdy

kasica_k

Szaro za oknem - czas najwyższy powrócić do barwnych haftów i nadruków :)

Wracam więc najpierw do moich ulubionych odcieni szmaragdowatych i turkusowatych... Miło, że coraz więcej ich pojawia się w bieliźnianych kolekcjach, samodzielnie albo w zestawieniach. Zielonkawe tendencje widać wyraźnie w ofercie Bravissimo, które pod względem palety barw zawsze stawało na wysokości zadania. Prawie zawsze znalazło się tam coś dla miłośniczek odcieni z rodziny petrol, teal i emerald :-) Firmy i sklepy chyba boją się takich kolorów - pewnie dlatego widać je głównie wśród Bravissimowych ekskluziwów, czyli wersji produkowanych na specjalne zamówienie tej brytyjskiej sieci, bądź też wśród produktów marki własnej Bravissimo (jak Alana czy Mai Blossom). Ciekawe - czy rzeczywiście tak niewiele kobiet podziela moje zamiłowanie do tej grupy barw, że producenci obawiają się o sprzedaż?

Już od dłuższego czasu ostrzyłam sobie ząbki na dwie propozycje: szmaragdową wersję panterki VaVa marki Miss Mandalay (do miseczki HH!) oraz dzisiejszego bohatera, czyli Bąbla - reprezentującego intrygujący zestaw barw ze szmaragdem w jednej z głównych ról. Alana (jasnoszmaragdowa, rzecz jasna), od której zaczęłam znajomość z marką bieliźnianą Bravissimo, zachęciła mnie do dalszej eksploracji oferty tej firmy. Czy Bubbles okaże się równie udany konstrukcyjnie, jak Alana? Czy jego fiszbiny są tak samo mocne - i tak samo niewygodne - jak u starszej siostry? Eksperyment trwał kilka tygodni, a oto jego wyniki.

 

Bravissimo - Bubbles, 36G, kolor: black/boysenberry [Rozmiary: 28 DD-J, 30-38 DD-K, cena: £27]

 

Estetyka



W Bąblach urzekło mnie zestawienie kolorów oraz wzór. Świetne jest połączenie jasnego szmaragdu z koralowym odcieniem pomarańczu tudzież niebieskościami na buraczkowym tle (producent nazywa ten kolor bardziej poetycko - boysenberry; jest to owoc podobny do jeżyny). Na zdjęciach moim zdaniem szmaragd wyszedł mi zbyt niebieskawy, w rzeczywistości więcej w nim zieleni.

Haft z kolei ma tło czarne, co z początku mnie raziło - być może lepszy byłby ciemny granat; czerń w towarzystwie tych baniek mydlanych o wcale nie jaskarawych, raczej rozbielonych barwach wydaje się zbyt agresywna.

Brawo za zgodność nadruku z haftem i w ogóle za to, że haft jest tak kolorowy - mamy szafir, wspomniany szmaragd oraz buraczki ;) - a także za to, że kółka układają się miejscami w pawie oczka, które, jak wiadomo, są ostatnio na topie ;) Cieszą również ramiączka, w przedniej części obszyte tą samą dzianiną, z której zrobione są miseczki, oraz kokardki z wąziutkich wstążek.

Co mnie w Bąblach drażni, oprócz wspomnianego czarnego akcentu, to spód miseczek - co prawda nie widać go w trakcie noszenia, ale biały (!) kolor odwrotnej strony materiału nieprzyjemnie zaskakuje.

Jakoś wykonania Bąbli jest wg mnie bez zarzutu, można je spokojnie postawić w jednym rzędzie obok marki Freya (wzór zresztą kojarzy się nieco z uroczym modelem Frankie). Bubbles nie jest bubblem ;)

 

Dopasowanie

Zamówiłam 36G, jak zazwyczaj. Miseczki okazały się w sam raz, zaskoczył mnie jednak długi i rozciągliwy obwód. Pamiętając o dyskomfortach, jakimi raczyła mnie Alana, nie zdecydowałam się na 34, i być może był to błąd. Po kilku tygodniach dość częstego noszenia Bąble stały się podjeżdżajacym na plecach rozciągliwcem à la stara Freya - ratuję się zapinając stanik ciaśniej.

 

Kształt



Szczerze mówiąc, po pięknych kulkach, produkowanych przez Alanę, spodziewałam się po Bąblu maksimum kulkowatości (w końcu „okrągła” nazwa też zobowiazuje ;). Niestety jednak nie mogę dać mu maksa. Biust jest uniesiony i zebrany przyzwoicie, ale jego forma niestety ma lekką tendencje do szpica. Krój tego modelu jest wyraźne oparty na Alanie, różnica tkwi jednak w materiałach - w Bąblu mamy znacznie bardziej elastyczne fiszbiny i chyba też nieco inaczej zachowuje się dolna dzianina miseczek. Granica między nią a przejrzystym haftem jest bardziej wydatna. Osoby obawiające się klasycznych rakiet uspokoję jednak - nie jest aż tak źle, choć widać to zakłócenie w łukowatym profilu... Odradzam jednak Bąbla tym z Was, które nieszczególnie przyjaźnią sie z balkonetkami - to samo dotyczy Alany. Wydaje mi się też, że w przypadku drobniejszych biustów problemy ze szpicem mogą się nasilić.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Mimo wspomnianych stożkowatych inklinacji Bubbles nie stanowi okazu złej konstrukcji. Właściwie nie można mu niczego zarzucić. Nie jest przesadnie zabudowany ani nie sięga zbyt wysoko pod pachy - wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że biust byłby ujarzmiony skuteczniej, gdyby miseczki były wyższe po bokach.

Gorzej z supportem - tu rozciągliwość niestety ma co nieco do rzeczy, ale też nie mogę powiedzieć, by biust był źle podtrzymany. Przy ciaśniejszym zapięciu czuję się najzupełniej bezpiecznie, jak w przeciętnej miękkiej balkonetce.

Mam jednak obawy, że bardziej giętkie niż w Alanie fiszbiny mogą być przyczyną zawodu użytkowniczek z grup G+ i J+ - druty są wyraźnie podatniejsze na rozchodzenie się na boki, czego sama jeszcze nie odczuwam ze względu na nieduży rozmiar oraz luźny obwód, który ich nie naciąga.

 

Wygoda

Bąbelki oferują pełen komfort. Fiszbiny, znacznie miększe niż w Alanie, mogę  swobodnie odgiąć od ciała, nie wpijają się więc w mostek. Nie uwierają również ramiączka, mimo że w przedniej części są zupełnie nieelastyczne.

 

Cena

Bubbles to jeden z najtańszych modeli w ofercie marki Bravissimo - tańsza o jednego funta jest tylko Alana, traktowana zapewne jako model bazowy. Uważam, że słusznie zrobiono, nie wyceniając Bąbli szczególnie luksusowo, nie mam jednak jeszcze porównania z droższymi modelami tej marki. Ogólnie, Bubbles kosztuje dość rozsądnie - ma cenę na poziomie biustonoszy Panache, trochę niższą niż Freya, jednak pewne niedoróbki estetyczno-krojowe powodują, że wydaje się mimo wszystko za drogi.

 

Podsumowanie

Mimo trochę zawiedzionych oczekiwań jeśli chodzi o modelowanie, cieszę się z Bąbelków - przede wszystkim ze względu na fantastyczne, smakowite kolory. Każde przypadkowe wychylenie się tego kolorowego ramiączka z dekoltu witam z przyjemnością, nie irytacją :)

Zastanawiam się jednak, jak też model ten sprawuje się w trudniejszych strefach rozmiarowych, których przedstawicielki na pewno z nadzieją patrzą na markę Bravissimo - głównie ze względu na chwaloną Alanę.

Ciekawa jestem Waszych opinii - czy przymierzałyście Bubbles? A inne modele Bravissimo? Czy Waszym zdaniem warto dalej testować tę markę, po której wiele z nas spodziewało sie prawdziwej rewolucji w konstrukcji? Czy spełnia pokładane w niej nadzieje?

On-topik

kasica_k

Ściśle mówiąc, niniejsza notka jest off-topic - nie będzie bowiem poświęcona bieliźnie w ścisłym tego słowa znaczeniu, lecz... topikowi :)

Topik ów, jak wierne czytelniczki już się zapewne domyślają, nie jest zwykłą bluzeczką - zawiera bowiem ukryty atut w postaci stanika będącego jej integralną częścią. Ocenie podlega więc jednocześnie sam stanik oraz funkcjonowanie i estetyka całości.

Corsage Strappy Top by Bravissimo (OV30), £26 (przed przeceną: £37)
rozmiary mieczek: D-G, obwody: 30-38 (65-85)

 

Estetyka

Kupiłam go w kolorze „deep jade” - i nie zawiodłam się, jest bowiem dokładnie taki sam, jak na zdjęciu. Ponieważ to jeden z moich ulubionych odcieni, jestem nim zachwycona i chętnie przyznałabym maksa za same kolory, zwłaszcza że ten drugi także przypadł mi do gustu. Ozdoba w kształcie kwiatka to coś w rodzaju broszki - można ją odpiąć i np. przypiąć do czegoś innego. Zrobiona z tiulu haftowanego lśniącą nicią, środek z cekinów. Koszulka i wewnętrzny stanik uszyte starannie. Miseczki pokrywa identyczny materiał, jak ten, z którego zrobiona jest koszulka, dzięki czemu stanik nie będzie widoczny, gdy wychyli się odrobinę z dekoltu, czego zresztą nie czyni, chyba że się specjalnie zajrzy. Boki stanika są u góry doszyte do boków topu, więc tutaj wychylanie nam nie grozi. Niestety, szwy stanika odznaczają się mocno pod tkaniną bluzki. Minus! Projektując stanik wraz z ubraniem, pod którym ma się znaleźć, można było zadbać o lepsze zgranie obu elementów.

 

Dopasowanie

Rozmiar miseczek wierny podanemu - zakupione 36FF pasuje identycznie, jak staniki w tym rozmiarze. O rozmiar większy niż zwykle obwód (wybieram taki w przypadku mało rozciągliwych modeli), na który zdecydowałam się po to, by całość topu była luźniejsza, niestety sprawia wrażenie zbyt szerokiego w stosunku do rozmiaru i jest mocno rozciągliwy. Ma to dodatkowy negatywny wpływ na podtrzymanie, o czym niżej. Radzę więc zamawiać ten top w swoim zwykłym rozmiarze stanikowym - chyba że ktoś chce, tak jak ja, zamaskować nieco figurę, wtedy trzeba niestety pójść na kompromis.

 

Krój i podtrzymanie

Zacznę od podtrzymania, które jest, niestety, najsłabszą stroną topu. Wewnętrzny stanik to model typu deep plunge, z mocno obniżonym mostkiem (przypomina Freyę Retro plunge), o miseczkach usztywnionych dość miękką gąbką. Nie nadaje się w związku z tym do noszenia bez współpracy ramiączek. Rolę ramiączek stanika pełnią więc ramiączka topu, które trzeba sobie odpowiednio wyregulować (na szczęście jest regulacja). Trudno przewidzieć, jak zniosą ciężar tego zadania (w końcu to ok. 10% wagi biustu) na dłuższą metę. Stanik za to ładnie układa piersi i zbiera je z boków, a głęboki dekolt wygląda bardzo kształtnie i kusząco (uwaga: jest dość odważny!). Kopertowy krój bluzeczki jest wprost wymarzony dla większych biustów, a marszczenie z boku bluzki bardzo korzystnie wpływa na sylwetkę. Gdyby więc oddzielić kategorię podtrzymania od kroju, w tej pierwszej ocena byłaby zbliżona do minimalnej (oj, nie do końca ufam tym ramiączkom!), a w drugiej - wręcz przeciwnie. Znany dylemat estetyka-podtrzymanie został tu rozwiązany na korzyść estetyki, ale ze szkodą dla podtrzymania.

 

Wygoda

Brak zastrzeżeń co do fiszbin - pośrodku kończą się tak nisko, że nie mają tendencji do uwierania w mostek, z boków leżą idealnie. Materiały wyjątkowo miłe w dotyku, zwłaszcza ten, z którego uszyto bluzkę i pokrywający miseczki z wierzchu i od spodu (wiskoza z elastanem). Obawiam się, że ramiączka z czasem mogą zacząć uwierać, ponieważ nie są to stanikowe gładkie taśmy, lecz zwyczajnie złożony w kilkoro i zszyty wzdłuż materiał. Minus za kłopoty z zakładaniem - bardzo łatwo się w niego „zaplątać”.

 

Cena

Zwykłą cenę (37 funtów) uważam za stanowczo zbyt wysoką - podobna suma wystarczy na doskonałej jakości biustonosz, a tu jego jakość pozostawia nieco do życzenia. Ponadto całość robi wrażenie nie do końca przemyślanej - na pewno zyskałaby wiele, gdyby jakoś sensowniej zaprojektowano ramiączka - tak, by mimo swojego niebieliźnianego wyglądu budziły zaufanie i nie groziły, że z czasem zamienią się w naciągnięte sznureczki. Obniżka ceny o 11 funtów czyni ten interes zdecydowanie bardziej opłacalnym, choć uważam, że cena ta nadal pozostaje wygórowana. Dużo sensowniej brzmi obecna cena bardzo podobnej bluzeczki OV24.

 

Podsumowanie

Gadżet wart posiadania - poza kwestią stanika, jest to po prostu bardzo ładny top o kroju dostosowanym do sylwetki kobiet z większym biustem i ładnie ją eksponujący, co jest rzadkim zjawiskiem. Sądzę, że bardziej obiektywną notę wystawię mu z czasem. Na razie nie żałuję zakupu, choć mam następującą ogólną uwagę: przypuszczam, że gdyby na rynku tego typu wynalazków panowała zauważalna konkurencja, ocena byłaby surowsza...

© Stanikomania!
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci