Menu

Stanikomania!

Dla obdarzonych sporym biustem: co, gdzie, za ile? Bielizna gustowna, kusząca i doskonale dopasowana. Odkryj swój Prawdziwy Rozmiar i ciesz się nim!

Wpisy otagowane : dalia

Im większy biust, tym większe wyzwanie, czyli wywiad z Dalią

kasica_k

Po rozmowie ze znanym brytyjskim producentem najwyższy czas, by oddać głos przedstawicielkom bra-nży z naszego kraju! Mam wrażenie, że firmy coraz częściej chcą właśnie w ten sposób dać się poznać swojej obecnej i potencjalnej klienteli. Można chyba mieć nadzieję, że z tej chęci komunikacji wyniknie dialog ciekawy i korzystny dla obu stron... i że to nie pierwszy spacer po polskich bieliźnianych warsztatach :-)

Dalia to firma zasłużona dla polskich biuściastych, z których niejedna przedkłada Daliowski półusztywniany K-24 nad importowane produkty.

[czytaj dalej]

 

Wspomnienie lata, czyli Patricia w koralu i pistacjach

kasica_k

Patricia marki Dalia w obu kolorach, które miałam przyjemność przetestować w ciągu letnich miesięcy, istnieje w dwóch krojach. Pierwszy to świetnie już polskim biuściastym znany model półusztywniany K-24 (ten sam, o którym pisałam m.in. w Daliowych papużkach). Drugi to K-26, który ma podobnie zbudowane trzyczęściowe miseczki, lecz całkowicie miękkie. Ponieważ nigdy jeszcze nie miałam na sobie Daliowego miękkusa (nie obejmowały mnie rozmiary), postanowiłam dać szansę dwudziestceszóstce. I pierwsza mgiełka Daliowa w moim rozmiarze zaskoczyła mnie pozytywnie. Przedstawiam Wam więc:

Dalia - Patricia, rozmiar: 75I, krój: K-26, kolory: zielony, koralowy [Rozmiary miseczek: D-J, obwody: 65-90, cena: ok. 116 zł]

[czytaj dalej]

 

Papużki w Daliach

kasica_k

Polskie firmy bieliźniarskie przez lata nie rozpieszczały nas estetycznie, w tym - kolorystycznie. Jeśli już któraś podejmowała niebotyczne ryzyko wyprodukowania czegoś na literę dalszą niż D, poprzestawała na beżowo-biało-czarnym kanonie, a o turkusach, chabrach czy szkarłatach mogłyśmy tylko pomarzyć (albo pójść po nie do sklepów brytyjskich). Niektóre marki co prawda zaczęły w końcu oferować barwne D-plusy, ale zarówno zakres rozmiarów, jak i jakość kroju i materiałów pozostawiała wiele do życzenia.

W końcu jednak coś drgnęło w polskich D-plusach. Jedną z prekursorek owego ruchu jest firma Dalia, która po opracowaniu cenionego przez wiele biuściastych kroju o kryptonimie K-24 i pokazaniu nam go - najpierw ostrożnie, w kolorach podstawowych - poszła w istną barwną dżunglę. Już przy okazji recenzji Czarnego Kaszmiru obiecywałam Wam słówko o jego papuzich koleżankach i niniejszym dotrzymuję słowa.

Warto jeszcze przedtem zauważyć, że klasycznie ubarwione „półsztywniaki” Dalii zostały opracowane dość starannie, również pod względem estetycznym. Nie ma więc mowy o samospełniającej się przepowiedni, którą tak dobrze znamy: firma po wiekach ociągania opracowuje wreszcie jakiegoś D-plusa, lecz nieprzetestowana konstrukcja i smętny design przesądzają o jego losie: model się nie sprzedaje, a firma kończy eksperyment radosnym „aniemówiliśmy, że nic z tego nie będzie”. Kaszmir czy Olimpia to nie żadne namioty, lecz biustonosze ładne, porządnie wykończone, atrakcyjnie eksponujące biust. Podobnie zachowują się ich kolorowe siostry.


Blaski i cienie K-24

Nie będzie to klasyczna recenzja, bo papużki są na tyle podobne do czarnego kuzyna, że musiałabym się powtarzać. Valeria, Claudia, Emily i Alize w rozmiarze 75I tak samo skutecznie kształtują biust w ładne kulki, stabilnie go podtrzymują i podnoszą, w czym pomaga szeroki pas obwodowy z porządnej dzianiny.

Niestety, mają także identyczne mankamenty. Jak już wspomniałam przy Kaszmirze, fiszbiny są wąskie, a miseczki idą dość wysoko w kierunku pachy. Gdyby moje piersi były choć odrobinę większe, musiałabym powiększyć rozmiar miseczki i narazić się prawdopodobnie na uwieranie w tej okolicy. Dlatego K-24 wydaje mi się krojem dla średniej strefy dużych biustów, i raczej dla miłośniczek wąskich fiszbin. W mojej strefie rozmiarów sprawdza się dobrze - nosiłam wszystkie cztery dziewczyny i nie mam powodów do narzekań, bo szczęśliwie z fiszbinami załapałam się „na styk”.

Skoro już wiemy sporo o wadach i zaletach kroju, możemy spokojnie skupić się na estetyce.


Szmaragdowa Valeria

Ten ptaszek trafił do mnie najwcześniej. Pierwsze wrażenie w przymierzalni: wielkie WOW! Polski biustonosz w pięknym odcieniu szmaragdu, do tego jeszcze z haftem i srebrną nicią - istny szał dla takiej sroki, jak ja - nie sądziłam, że się czegoś takiego doczekam. I chyba to pierwsze wrażenie przesądziło o tym, że Valeria stała się moją ulubioną Dalią.


Po początkowym zachwycie przyszło otrzeźwienie - efektowna, wręcz efekciarska Valeria mogłaby być bardziej dopracowana w szczegółach. Odcień dzianiny boków nieco różni się od koloru przodu stanika. Hafty mogłyby być subtelniejsze i miększe - co prawda w pierś nic nie drapie, ale z zewnątrz biustonosz jest dość plastikowy w dotyku. Można było też zadbać o lepsze kokardki - ech, dodatki nie są mocną stroną większości polskich firm. Z rezerwą odnoszę się też do zdobionych ramiączek - z jednej strony dobrze, że ktoś zadbał o ich koordynację z całością, z drugiej - tak kontrastowe hafty zarówno na miseczkach, jak i ramiączkach to już chyba „dwa grzyby w barszcz”.

Chętnie powitałabym bardziej stonowaną wersję Valerii - z zachowaniem kolorów (blady róż i jasny turkusik całkiem dobrze „idą” z zielenią), lecz spokojniejszym wzorem i subtelniejszymi detalami. Hmm, a jakby tak odpruć wszystkie kokardki i koronkę z ramiączek?


Różowa Claudia


To kolejna strojnisia, tej jednak można, myślę, wybaczyć szaleństwo obfitości ze względu na stonowane, klasyczne barwy: dwa odcienie różu i kakaowy brąz. Wizualnie haft przedstawia się - moim skromnym zdaniem - przepięknie, zwłaszcza w górnej połowie miseczek, bo na dole panuje nieco nieskoordynowany bałagan. Nie wiem, czemu mam taki sentyment do tych małych kółeczek-rozetek, sądzę, że zaraziła mnie nimi marka Fauve. Claudii nie odmawiałabym już ani kokardek, ani zdobień na ramiączkach.


Skoro już wspominałam o Fauve - uroda haftu, zwłaszcza widzianego z daleka, rzeczywiście przynosi skojarzenie z tą marką, z bliska niestety nie jest już tak różowo. W tym modelu chyba najbardziej prosi się o to, by haft nie był w całości wykonany na siatce, lecz aby dolną część miseczek obszyć haftowaną dzianiną, najlepiej o satynowym połysku. Siatka naciągnięta na gąbkę szeleści w dotyku i sprawia sztuczne wrażenie.


Chabrowa Emily

I znowu, rzut oka z daleka - czy to jakaś balkonetka Fauve, jednej z moich ulubionych marek angielskich? Przysięgłabym, że moja stara Amelia miała identyczne hafty. No, powiedzmy, podobne (i nie oszukujmy się, trochę jakby staranniejsze). Kolor to również jeden z moich wymarzonych - nigdy bym nie przypuszczała, że polskie marki zaczną kiedyś spełniać moje marzenie o niebieskim biustonoszu.

I znowu mam ochotę na interwencję w duchu „mniej znaczy lepiej”. To znaczy, odprułabym ozdoby z ramiączek oraz kokardki, zwłaszcza że jedną przycięto krzywo - jakiś fundamentalny problem ze wstążkami mają polscy producenci. Może rację ma nasza firma Avocado, rezygnując z nich prawie całkowicie, skoro częściej szpecą polską bieliznę niż zdobią? Jeśli już kokardki, to zastanowiłabym się nad niebieskimi, a przez skojarzenie z Fauve - poszłabym w wąziutkie wstążki zakończone koralikami.

Kolejny drobiazg - odcień boków oraz ramiączek różni się od koloru miseczek. Niby dość częsty problem, ale skoro już stawiamy na kolory - warto dążyć do perfekcji, zwłaszcza jeśli... cena nie jest wcale taka niska.

 

Atramentowa Alize

Podobno nie spotkacie tych haftów w modelu K-24 nigdzie poza sklepem Li Parie. Rzeczywiście, w katalogu nie ma jej w tej wersji, podobnie zresztą jak Claudii. A hafty są super.

To najbardziej stonowana ze wszystkich opisanych tu papużek i dzielnie walczy u mnie z Valerią o palmę estetycznego pierwszeństwa. Hafty są duże, starannie rozmieszczone i nie sprawiają wrażenia chaosu. I w tym modelu nie mam już ochoty na korekty. Nawet ozdoby ramiączkowe bym Alizie zostawiła, pozostawiłabym też kokardki, ale tu też kusi wymiana na bardziej „lukśne”. Ach, czemuż to nasi projektanci tak rzadko rozumieją, że detal czyni stanik?

 

Aspiracje, ceny i atuty

Daliowe K-24-ki to wydatek od 130 do 159 zł, czyli kosztują niemało. Przykładowe porównanie: biustonosze brytyjskiej marki Masquerade, o dość podobnym zakresie rozmiarowym, są droższe od opisywanych średnio o około 20 zł i wg mnie wygrywają z Daliami jakością materiałów, m.in. brakiem tego nieszczęsnego rozwiązania pt. szeleszcząca siatka na gąbce. Ale wolałabym, przyznam, żeby Dalia zamiast obniżać ceny (jako realistka na razie na to nie liczę), dopracowała materiały i szczegóły designu. Naprawdę szkoda byłoby zmarnować ten potencjał na biustonosze „kolorowe, ale Freye też są kolorowe, za to mają ładniejsze kokardki i nie szeleszczą w dotyku”.

Czym pozytywnym wyróżniają się Daliowe papużki na tle kolorowego bogactwa innych marek? Za atut może posłużyć właśnie krój - nie każdy biust przepadający za usztywnianymi miseczkami (a są takie) „dogada” się z half-cupami Masquerade czy bezszwowymi biustonoszami marek Freya czy Panache. Daliowe semi-softy dają swoiste wrażenie bezpieczeństwa - usztywnienie, zabudowanie, szeroki tył (doskonale leży na plecach). To może być coś dla dojrzałych miłośniczek odrobiny kolorowego szaleństwa.

Ciekawa jestem, co Wy myślicie o nowych Daliach, a także o moich sugestiach designerskich dotyczących obcinania kokardek ;-) Czy dla Was detale też są tak istotne?

 

Uwaga, promocja!

Wszystkie cztery papużki miałam (i nadal mam) przyjemność testować dzięki uprzejmości warszawskiej firmy Li Parie, w której salonie w warszawskich Złotych Tarasach kilka razy z przyjemnością gościłam. Dużą zaletą firmy jest szeroki wybór różnych marek i modeli oraz - co bardzo wg mnie ważne i godne pochwały - gotowość do przeciągania na biuściastą stronę polskich firm bieliźniarskich. To właśnie tam uczestniczyłam w spotkaniu z konstruktorkami firmy Ewy Bien, wcześniej odbywały się rozmowy o poszerzaniu oferty z firmą Samanta, regularnie w sprzedaży znajduje się nasza marka Kris Line.

Stanikomaniaczkom Li Parie z okazji niniejszego spotkania z Daliami oferuje dwie zniżkowe opcje do wyboru: 1) 20% zniżki na Dalie, albo 2) figi do kompletu za połowę ceny! (równie kolorowe, jak biustonosze, rzecz jasna). Promocja jest ważna aż do końca wakacji (!). Należy się, jak zwykle, powołać na hasło „Stanikomania”.

Czarny Kaszmir

kasica_k

Nie będzie to zbyt wiosenna recenzja, bo zamiast radosnych rzucików na jasnym tle, w jakie obfitują wiosenne kolekcje, będę tym razem analizować odcienie czerni... Ale nie obawiajcie się nudy - czarnemu matowi towarzyszyć będzie odrobina błysku tudzież ażur ;-)

Do tego całość jest dziełem firmy debiutującej niniejszym na stanikomaniackich łamach, mamy więc kolejną okazję do porównań i oceny tego, co dzieje się na rynku. A wracając do kolorów - bez czarnego biustonosza nie umiem sobie wyobrazić żadnej pory roku i zapowiadam, że nie raz się jeszcze zaczerni w wiosenno-letnich recenzjach.

Trzeba Wam też wiedzieć, że omawiany tu model występuje również w kilku całkiem ciekawych odmianach kolorystycznych i mimo podobieństw nie powstrzymam się przed przedstawieniem co najmniej jednej barwnej siostry Kaszmiru. Zrobię to z tym większą przyjemnością, że chodzi o polską markę, a my przecież nadal chcemy je nosić (tylko producenci wciąż zbyt rzadko nam to umożliwiają).

Przedstawiam więc swoje odkrycie ostatniego miesiąca, czyli:

Dalia - Kaszmir, rozmiar: 75I, kolor: czarny, wersja: półusztywniany K-24 [Rozmiary miseczek: B-J, obwody: 65-95, cena: 141 zł]


Estetyka

Kaszmir to, jak dotąd, najestetyczniej wykonany z recenzowanych tu polskich biustonoszy. Jestem mile zaskoczona zarówno urodą, jak i jakością materiałów i szycia, że nie wspomnę o modelowaniu biustu (to znaczy wspomnę, ale niżej :-) Nie jest to model luksusowy, ale stoi na niezłym poziomie - może już konkurować z brytyjskimi biustonoszami.

Na początek uprzedzam, że biustonosz widniejący na zdjęciu z katalogu (u góry) to inna wersja Kaszmiru. Ta, którą opisuję, jest skrojona nieco inaczej. Trzyczęściowe miseczki są zbudowane wg podobnego schematu, co typowe brytyjskie balkonetki, co widać na moich zdjęciach. Hafty i materiały są natomiast identyczne.

W haftach zastosowano nić z połyskiem, czego nieco się obawiałam, bo wszelkie srebrne nitki grożą kiczem i „tanim” wyglądem, lecz Kaszmir nie sprawia takiego wrażenia. Połysk jest subtelny i ożywia czerń, ładną i głęboką. Przezroczystości górnej części miseczek szczęśliwie nie zakłóca żadna dodatkowa warstwa siatki, a haft ładnie prezentuje się na tle skóry. Wielki plus za ramiączka, których szerokość (2 cm) bardzo udatnie łagodzi naszyta aplikacja - miła dbałość o detale.

Główny mankament estetyczny wiąże się z nie do końca idealną konstrukcją - gąbka dolnej części miseczki tworzy małe załamanie w okolicy ramiączka i jest to widoczne przez siatkę. To jednak szczegół, który nie każde oko dostrzeże.


Dopasowanie

Obwód należy raczej do luźnych, choć jest dużo stabilniejszy i lepiej pracuje, niż np. w Fallon marki Kris Line. Zawdzięcza to dobrej jakości dzianinie i odpowiedniej wysokości (zapięcie na 3 haftki), dzięki czemu również ładnie układa się na plecach. Daleko mu do ścisłości Panache, ale wybija się zdecydowanie na plus wśród polskich marek.

Trudno mi ocenić dopasowanie miseczek, ponieważ brakuje standardu, do którego mogłabym się odwoływać. Gdyby posługiwać się systemem kontynentalnym, to są to wyjątkowo duże miseczki I (w brytyjskim systemie noszę G lub GG, co na kontynencie teoretycznie odpowiada okolicom K), co dla niektórych może być dobrą wiadomością. Taki sam rozmiar pasował mi w Attinie marki Gorsenia, być może należy więc obwieszczać narodziny nowego standardu polskich DD-plusów :-)

Przy wyborze rozmiaru z tego modelu nie należy się sugerować tabelą rozmiarów umieszczoną na stronach Dalii. Na miejscu firmy zmieniłabym ją, bo w tej chwili wprowadza biuściaste klientki w błąd i działa na niekorzyść firmy - gdybym w nią uwierzyła, byłabym do dziś przekonana, że nie mam w Dalii czego szukać.

Mankamentem są dla mnie wąskie fiszbiny, których szerokość łuku jest dla mnie w tym rozmiarze na granicy akceptowalności - nieco zbyt wąski na większą pierś, a odpowiedni dla mniejszej, która z kolei doświadcza luzu w okolicy ramiączka. Większe miseczki są z kolei zbyt wysokie. Być może miłośniczki wąskich fiszbin się z tego ucieszą.

 

Kształt

Kaszmir podnosi biust bardzo dobrze, nadaje mu też ładnie zaokrąglony kształt (żadnych stożków ani spłaszczonych dziobów, z których tak słynęły niegdyś polskie „półsztywniaki”). Zebranie z boków zaś jest przeciętne, a spodziewałabym się lepszego po usztywnianym w końcu staniku. Szwy między częścią usztywnianą a miękką tiulową nie odznaczają się w ogóle pod ubraniem.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Jak widać, stawiam Kaszmirowi prawie same czwórki. Podtrzymanie oceniam jako dobre, dzięki wymienionym wyżej zaletom obwodu. Na jego stabilność pozytywnie wpływają fiszbiny boczne. Półusztywniane miseczki także dokładają swoje do podtrzymania - coś mi mówi, że z miękkimi nie byłoby już tak różowo... Nie są to bowiem idealnie skonstruowane miseczki, choć jak na przeciętną polską markę, mamy tu do czynienia z olbrzymim postępem w dziedzinie kształtu.

Narzekałam wyżej na załamania gąbki przy ramiączku - tak zachowuje się miseczka na mojej mniejszej piersi, gdzie w tym miejscu jest po prostu za dużo luzu. Przy większej problemu nie ma. Za to gdyby fiszbina miała łuk o choćby 5 mm węższy, musiałabym przesiąść się do większego rozmiaru, w którym z kolei luzy wystąpią już po obu stronach, a miseczka stanie się tak zabudowana, że jej bok w okolicy ramiączka wbije się w pachę. Mamy więc do czynienia z mało przeze mnie odczuwalnym, ale jednak błędem konstrukcyjnym - miseczki zanadto pną się w górę, zamiast się pogłębiać. Znamy to, prawda?

Dlatego powyższa czwórka jest na wyrost. Mówi: droga Dalio, jak na polską firmę, zrobiliście całkiem udaną konstrukcję na średnio-większy biust, ale mam nadzieję, że nie jest to wasze ostatnie słowo.

 

Wygoda

Kaszmir to bardzo wygodny biustonosz. Gdyby nie dwie wady.

Po pierwsze: zapięcie! Po raz kolejny krytykuję zbyt wąski „języczek” pod pierwszym stopniem zapięcia. Przy najluźniejszym zapięciu stanika ten wąski pasek potrafi odsłaniać haftki, które zaczynają uwierać w plecy. Mam wrażenie, że niektórzy producenci zakładają, iż wyprodukowany przez nich stanik nigdy nie będzie zapinany najluźniej.

Po drugie: fiszbiny boczne, a raczej dolna taśma obwodu, która lubi pod nimi zawijać się do wewnątrz i uwierać. Powoduje to, że niestety co kilka godzin biustonosz trzeba poprawić. Dalio, popraw się!

 

Cena

Kaszmir to nie tylko najładniej wykonany z dotychczas przeze mnie opisywanych polskich staników, ale i, niestety, najdroższy. Cenowo zbliża się do Panache Superbra, choć konstrukcyjnie jednak tej marce ustępuje, przynajmniej w mojej okolicy rozmiarowej. W porównaniu z Kris Line'ową Fallon jednak wypada lepiej, a kosztuje nie tak znowu wiele więcej - zatem kolejna, tradycyjnie trochę „wyrostowa” czwórka.

 

Podsumowanie

Pozytywne zaskoczenie - wprawdzie wiele dobrego wcześniej słyszałam o tym modelu, ale nie spodziewałam się, że tak dobrze poradzi sobie z moim biustem. Dalia funkcjonowała dotąd w mojej świadomości jako producent mogący z powodzeniem ubrać, powiedzmy, europejskie F - ale nie brytyjskie GG. Wcześniej przymierzałam któryś z miękkich modeli i niestety pozostawiał wiele do życzenia, zwłaszcza jeśli chodzi o ciągliwość tyłu i ogólny poziom podtrzymania, poza tym nie udało się dobrać odpowiednio dużej miseczki. A tutaj nie tylko, że nie znalazłam się na końcu rozmiarówki, ale jeszcze miałam do wyboru miseczkę o rozmiar większą, a boki okazały się całkiem stabilne. Czyli jednak - Dalia napiera. I mam nadzieję, że na modelu „semi soft K-24” (na którym oparty jest Kaszmir i kilka kolorowych staników z kolekcji wiosenno-letniej) nie skończą się ambicje tej firmy w kierunku ubierania większych biustów.

Czyżby powstawały już warunki do tego, żeby akcja „chcemy nosić polskie marki” mogła wychodzić poza nasze szczere deklaracje?


Uwaga, promocja!


Firma Satine z okazji niniejszej recenzji oferuje stanikomaniaczkom 10% zniżki na wszystkie dostępne Dalie (a ma w ofercie niejedną :-) na hasło „Stanikomania” - przez tydzień od dzisiaj. Oprócz internetowego, w Warszawie działają także dwa sklepy stacjonarne Satine, na ul. Puławskiej 24B oraz Mazowieckiej 3/5.

© Stanikomania!
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci