Menu

Stanikomania!

Dla obdarzonych sporym biustem: co, gdzie, za ile? Bielizna gustowna, kusząca i doskonale dopasowana. Odkryj swój Prawdziwy Rozmiar i ciesz się nim!

Wpisy otagowane : showgirl

Malinowe koszyczki ;)

kasica_k

Czas letnich wyprzedaży w pełni - możemy nareszcie ustrzelić coś tańszego, z myślą zarówno o reszcie lata, jak i o nadchodzącej jesieni. Nasza dzisiejsza bohaterka, pochodząca z zeszłej kolekcji zimowej, nie należy co prawda do gładkich modeli nadających się pod jasne bluzki, ale lato to przecież nie tylko słoneczne poranki, ale i upojne wieczory ;) Ta wersja Thrill Me w świetle dziennym kojarzy się z dojrzałymi malinami, nocą zaś więcej w niej czerwonego wina. Przy okazji ciekawostka: czy wiecie, że miseczka stanika to po czesku košíček? :-)

Curvy Kate Showgirl - Thrill Me, rozmiar: 34G, kolor: wine/navy [Dostępne rozmiary: 28-30 DD-J, 32 DD-HH, 34 DD-H, 36 DD-GG, 38 DD-G, cena Brastop.com £18,95, po przecenie: £13,95] + szorty, rozmiar: 14 [cena: £12.95 £5.95]

 

Estetyka

Winno-granatowa Thrill Me to moim zdaniem najbardziej udany wariant kolorystyczny tego modelu. Jedynym, który w moim odczuciu może okazać się równie ciekawy, jest proponowany na zimę kolor winogronowy, który jednak więcej wspólnego ma z fioletem czy amarantem niż z ciemną barwą dojrzałych winogron. Wracając jednak do winnej czerwieni - w zależności od oświetlenia satyna, z którą pokryty jest cały przód biustonosza, przybiera różne odcienie. Nie jest to jednak barwa jaskrawa, lecz lekko zgaszona, całkiem elegancka. Granat dodatków prezentowałby się lepiej, gdyby lekko wpadał w fiolet, dobrze jednak, że projektant nie poszedł na łatwiznę i banał i nie zdecydował się na czerń. 

Komplet zwraca uwagę słodką, zabawną, trochę teatralną estetyką, charakterystyczną dla kolekcji Showgirl - jest seksowny, ale z przymrużeniem oka. Nie przypomina żadnej innej propozycji D-plusowych marek - nikt nie odważył się jeszcze zaproponować nam takiej ilości falbanek na raz (z wyjątkiem siostrzanej Tease Me tej samej marki) :-)

Punkt odejmuję głównie za strzępiące się tiulowe wstążeczki, których bardzo nie lubię. W próbkach Thrill Me na sezon jesienny zrezygnowano już z tych wstążek, poprzestając na zwykłych atłasowych - to chyba dobry pomysł. Podobnie jak w siostrzanej Kokietce, z chęcią powitałabym jakąś ozdobę na mostku, przy jednoczesnym zmniejszeniu stopnia zakokardkowania. 

Thrill Me nie wznosi się może na wyżyny luksusu, jest jednak starannie wykonana i trwała (noszę ją od kilku miesięcy, piorę - a jakże - w pralce), a materiały są przyjemne dla skóry. Niestety elementy metalowe (kółka, regulatory) z czasem straciły blask.

 

Dopasowanie



Odejmuję punkty za nieprzewidywalność rozmiarową. Thrill Me zaskoczyła mnie, ponieważ obecnie rzadko mieszczę się w 34G. Košíčki ;) są spore, większe niż w Tease Me, którą mam w rozmiarze 34GG, a obwód podobnie luźny. 36, które ostatnio najczęściej kupuję, tu byłoby na pewno za duże.

Nie znaczy to jednak, że Thrill Me jest nadmiernie rozciągliwa czy niedostatecznie podtrzymuje - trzeba tylko właściwie dobrać rozmiar, co w przypadku zakupów internetowych może być jednak trudne.

 

Kształt

Nasza dojrzała malina genialnie wprost podnosi biust i dobrze zbiera z boków dzięki usztywnianym miseczkom z pionowymi cięciami. Profil jednak nie do końca mi odpowiada - jest nieco spłaszczony od przodu, a ja wolę pierś bardziej zaakcentowaną :) Minusem jest też odznaczanie się falbanek pod ubraniem.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Jak chyba wszystkie Showgirlsy, Thrill Me nie przymuruje nam biustu do klatki piersiowej. Pierwszym powodem jest stosunkowo niskie zabudowanie, o które, rzecz jasna, nie mam pretensji - ten typ i styl biustonosza nie powinien zakrywać górnej części biustu. Ramiączka jednak mogłyby być mniej elastyczne, by zredukować tak zwany efekt baunsu ;)

Tył jest bardzo elastyczny, ale szeroki, dobrze pracuje i doskonale trzyma się na miejscu. Dobrze, że został wykonany z elastycznej siatki, nie z satynowej dzianiny, która zwykle nie ma dobrych właściwości. Nie dostrzegam żadnych problemów konstrukcyjnych oprócz wyżej wspomnianego przodo-spłaszczania. Miseczki nie są nadmiernie zabudowane po bokach i nie obcierają pach.

 

Wygoda

W przeciwieństwie do swojej siostry Tease Me, która naraziła mi się obcieraniem pod fiszbinami, Thrill Me jest idealnym wygodniczkiem. To jeden z moich najwygodniejszych biustonoszy. 

 

Cena

Marki Curvy Kate i Showgirl są łaskawsze dla portfeli niż większość innych brytyjskich marek D-plusowych. W przypadku tego biustonosza relację jakości do ceny oceniam jako dobrą, zwłaszcza w odniesieniu do cen brytyjskich. W dodatku łatwo teraz trafić na obniżki, zwłaszcza w Brastopie :)

 

Do kompletu - szorty



Bajeczne falbaniaste szorty świetnie leżą, również na niezbyt idealnej figurze i są wygodne, rozmiarowo też nie stanowiły zaskoczenia. Z przodu i z tyłu mają zaczepy na podwiązki, które także należą do kompletu, ale gdzieś mi się zapodziały, stąd ich brak na zdjęciach - musicie uwierzyć mi na słowo, że są ;)

 

Podsumowanie

Być może niektóre z Was pamiętają moją recenzję pierwszej odsłony tego modelu. Od tamtego czasu kolekcja Showgirls bardzo się rozwinęła, poprawił się wygląd i jakość, zwiększyły się też rozmiary miseczek (w Thrill Me początkowo sięgały do H, obecnie nawet do J). Szarą bądź granatową siateczkę dawnych Thrill Me zastąpiła połyskliwa satyna w różnych kolorach, co dla mnie jest bardzo pozytywną zmianą (choć kokardek mogłoby nie przybywać). Cieszy mnie obserwowanie postępów tej kolekcji oraz reszty oferty Curvy Kate, czyli Krągłej Kasi. Warto odnotować, że sukces marki jest także dziełem Polek, które pracują w firmie.

Jestem ciekawa, czy Wam także obecna wersja podoba się bardziej od dawnej, a może wręcz przeciwnie? Czy przemawia do Was Showgirlsowy styl? Mnie te falbanki, nawet schowane szczelnie pod ubraniem, nieodmiennie poprawiają humor :-)

 

Coś na deser :)

A propos dobrego humoru - zachęcam do obejrzenia najnowszego klipu, na którym można podziwiać kolekcję Curvy Kate i Showgirl na przyszłą wiosnę, zamieszczonego na stronie firmowej. Trudno się nie uśmiechnąć, patrząc na te pogodne modelki. To im - w takim samym stopniu, jak bieliźnie - marka ta zawdzięcza swój pełen radości życia wizerunek. Uśmiechnięte dziewczyny, trochę zabawnych animacji, i megapozytywne video gotowe :) Jak Wam się podoba?

 

 

Na drugi deser - coś bardziej aktualnego, czyli fragmenty zapowiedzi CK na jesień. Przyznaję bez bicia, że tym razem zdjęcia niezbyt mi się udały, dlatego długo nie kwapiłam się, by je Wam pokazać, a z niektórych modeli w ogóle zrezygnowałam. Bez porównania lepiej fotki wyszły Stanikowym biz-perypetiom Renulca :-) Kolekcję można też obejrzeć na firmowej stronie CK. Polecam Waszej uwadze detale -kokardki przy Thrill Me, a także „ślimaczki” przy Romance, ozdabiające również tyły biustonoszy! Przy okazji zapowiem, że na początku sierpnia będziemy oglądać kolejne „zajawki”, tym razem na przyszłą wiosnę.


Kokietuj na szmaragdowo!

kasica_k

Czarne koronki w połączeniu z intensywną barwą to najprostsza recepta na wieczorowy zestaw. Karnawał jeszcze trwa, ale zaczynamy już tęsknić za wiosną... Pomyślałam, że skoro do tej pory nie skorzystałam z zimowych propozycji Curvy Kate Showgirl, to dobrze będzie zacząć właśnie od Tease Me - w wersji, rzecz jasna, zielonej :) To moje drugie spotkanie z marką Showgirl po długim niewidzeniu (moim pierwszym modelem była Thrill Me w starej wersji szaro-różowej) i pierwsze z tym modelem, który w aktualnym sezonie wreszcie wystąpił w jednym z moich ulubionych kolorów. Czy zieleń Tease Me jest naprawdę zielona? Czy potencjalnie „jabłuszkujący” krój spełnia obietnice? Cóż, dałam się skusić :)

Tease me, rozmiar: 34GG, kolor: szmaragdowy [rozmiary: 28-30 DD-J, 32 DD-HH, 34 DD-H, 36 DD-GG, 38 DD-G, cena: 139 zł (uwaga promocja! - patrz koniec notki)szorty, rozmiar: 14 [rozmiary: 8-20, cena: 75 zł]

 

Estetyka

Kokietka czy też Kusicielka to typowa Showgirl - teatralnie seksowna i bez wątpienia niezbyt serio. Zwłaszcza w połączeniu z figlarnie falbaniastymi szortami zamienia się w uwodzicielski i zarazem zabawny kostium. Nie przeistoczymy się w niej w mrocznego wampa, dzięki czemu tym bardziej kusi, by nosić ją także na co dzień, zwłaszcza że falbanki bez problemu zmieszczą się pod dżinsami. W świetle dnia prezentuje się całkiem świeżo :)

Mimo wszystko chętnie spróbowałabym dodać jej nieco elegancji - moim zdaniem trochę zbyt odpustowo wyglądają kokardki przy ramiączkach z zielonych i czarnych wstążeczek (usunęłabym je), a tym na mostku przydałoby się towarzystwo jakiejś ozdoby. Przydałoby się też rozwiązać problem strzępiącego się tiulu czarnych kokardek - zielone atłasowe są pod tym względem bez zarzutu.

Jeśli chodzi o kolor - miłośniczki trawiastych odcieni rozczarują się, albowiem szmaragd jest rzeczywiście szmaragdowy - miseczki mają chłodny odcień, wstążeczki - odrobinę tylko cieplejszy. Barwy te ociepla nieco światło żarówek albo pełne słońce.

Tease Me nie udaje tego, czym nie jest - nie obiecuje wielkiej finezji, ale uszyta jest porządnie i z przyjemnych w dotyku materiałów sprawiających wrażenie trwałych. Plus za metalowe elementy - kółka, regulatory, sprzączki i haczyki przy podwiązkach.

 

Dopasowanie

Minus należy się Kokietce za rozmiar pod biustem - to jedna z najluźniejszych moich trzydziestekczwórek. Mogę więc poradzić stanikomaniaczkom w podobnych rejonach rozmiarowych: jeśli wahacie się między 34 a 36, kupcie 34 :-)

Miseczki są przyjemnie pojemne, ale nie wykraczają zbytnio ponad normę. Przymierzając stanik po raz pierwszy pomyślałam, że dla zwiększenia efektu jabłuszek powinnam spróbować mniejszych miseczek, ale dłuższe noszenie rozwiało wątpliwości: miseczki się wypełniły, grożąc wręcz efektem muffina. Niewątpliwie jednak rozmiar Tease Me dobierać trzeba ostrożnie: może się okazać, że Wasz rozmiar w tym modelu będzie inny niż w innych markach.

 

Kształt

Po tym, co z moim biustem czynił Chaber Ewy Michalak, moje wymagania wobec usztywnianych półbalkonetek zwanych half-cupami wzrosły. Nie będę jednak nadmiernie surowa :) Piersi w Kokietce nie są tak spektakularnie wymodelowane, ale podniesione i zebrane w przyzwoitej normie. Minusem jest tendencja do odznaczania się krawędzi pod ubraniem, co może czasem psuć wrażenia optyczne.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Powiedzmy sobie szczerze: Tease Me raczej nie sprawi, że nasz biust będzie się trzymał jak przymurowany, głównie ze względu na niskie zabudowanie miseczek oraz dość elastyczne ramiączka. Te ostatnie mogłyby być nieco stabilniejsze, choć wtedy zapewne straciłyby na komforcie. Pas boczno-tylny jest szeroki (zapięcie trzyhaftkowe od miseczki FF), dzięki czemu dobrze się trzyma mimo również sporej elastyczności.

Miseczki (dwa pionowe szwy) nie wpijają się w pachy, a fiszbiny mają idealną dla mnie długość.

 

Wygoda

Gdyby nie jeden szczegół, Kokietka otrzymałaby maksymalną notę - to stanik absolutnie nieszkodliwy i niewyczuwalny. Poza jednym głupstwem, które zepsuło mi przyjemność z jego noszenia, a które ujawniło się dopiero po pewnym czasie. Brzeg stanika pod fiszbinami ma tendencję do zawijania się do środka, przez co krawędź szoruje po skórze, dając nieciekawe odczucia, a po całym dniu - ślady. Efekt pojawia się po kilku godzinach, zwłaszcza jeśli się siedzi, i jeśli pod biustem posiada się wypukłość w postaci brzuszka. W większości znanych mi staników ten element wywija się na zewnątrz, co zapobiega wpijaniu.

 

Cena

Zawsze lubiłam chwalić Kasie za przystępność cenową. Marka Showgirl jest nieco droższa od linii miękkich, wciąż jednak pozostaje tańsza od np. Masquerade czy Cleo. Trochę przegrywa jeśli chodzi o różnorodność stylistyczną, do tej pory wygrywała za to zakresem rozmiarów (choć od nadchodzącego sezonu Masquerade mocno jej pod tym względem zagrozi). Mimo to jednak efektowne przebranko biustu za niespełna 140 zł (w przecenie sporo mniej) to moim zdaniem całkiem kusząca oferta.

 

Do kompletu

Przyznam się od razu - nie próbowałam jeszcze nosić szortów Tease Me w buduarowym zestawie z nylonami, ale jako odzież spodnia sprawdzają się doskonale (podwiązki są na haczykach i można je odpiąć). Są wygodne, elastyczne i mięciutkie, bez szwanku przeżywają pranie w pralce (w woreczku). W dodatku nie wyobrażam sobie pupy, która nie wyglądałaby w nich korzystnie, ani też brzucha - sięgają poniżej pępka, ale kończą się w takim miejscu, że niczego brzydko nie podcinają. Rozmiar mnie nie zaskoczył - 14, jak zawsze, pasuje.

 

Podsumowanie

Seks-appeal z przymrużeniem oka - tak zakwalifikowałabym ten komplet. Tease Me należy do zdecydowanych poprawiaczy humoru, gdyby tylko udało się zlikwidować ten uwierający brzeżek pod fiszbinami, byłaby jednym z moich ulubionych staników. Jeśli nie są Wam znane tego rodzaju niewygody, bo na przykład nie macie wydatnych brzuszków - gorąco polecam. Zwłaszcza w komplecie.

 

Uwaga, promocja!

Szmaragdowa Tease Me trafiła do mnie dzięki warszawskiemu sklepowi Bellami, który znacie już z naszego reportażu. Bellami to sklep internetowy oraz komfortowy salon bra-fittingowy :) Na stanikomaniaczki czeka promocja: 25% zniżki na kod STANIKOMANIA na wszystkie modele Curvy Kate, czyli na starsze modele Showgirl oraz na stanik Princess, ważna przez najbliższy tydzień.

Ekscytujące falbanki, czyli Thrill Me

kasica_k

Showgirl, nowa „wieczorowa” podmarka znanej już i cenionej w naszym kraju Krągłej Kasi (Curvy Kate), już kilka tygodni temu wkroczyła na naszą biuściastą scenę. Celowo podkreślam, że chodzi o naszą scenę - rewiowej gwiazdki próżno bowiem szukać w popularnych brytyjskich e-sklepach. Najwyraźniej dla Showgirl liczy się Polska. To chyba dobrze, jak myślicie?

Showgirlsy miały dobre wejście - żwawa sprzedaż (pierwsze dostawy rozchodziły się jak świeże bułeczki, i to nie tylko w Warszawie - także np. w Lublinie, z którego przywędrowała do mnie moja pierwsza Showgirlaska - informacja na końcu!) i pozytywne recenzje wskazują na to, że już polubiłyśmy te fantazyjne staniczki, będące nieco prostszą i tańszą alternatywą dla Masquerade. Ich olbrzymią zaletę i przewagę nad tamtą marką stanowi zakres rozmiarów - koniec monopolu D-G w usztywnianych, eksponujących półbalkonetkach! Showgirlsy zadowolą bowiem również GG- i H-biusty.

Wszyscy mają Showgirl - mam i ja :-)

Showgirl - Thrill Me, 34G, kolor: charcoal/pink (szary/różowy)

[Rozmiary miseczek: D-H w obwodach 32-36 (70-80), E-H w obwodach 28-30 (60-65), cena: 125 zł]


Estetyka

(4)

W spotkaniu z Showgirlsami (bo przymierzałam także drugi model - Tease Me) bardzo liczy się pierwsze wrażenie. Dzięki usztywnianym i nisko zabudowanym miseczkom biust wygląda w nich jak jabłka na tacy, a efekt dodatkowo wzmacnia fantastyczna falbanka wieńcząca krawędzie miseczek. Niezwykle przypadła mi do gustu ciemna szarość w zestawieniu z różem - druga wersja kolorystyczna, granatowo-limonkowa, jest również ciekawa, ale sprawia moim zdaniem mniej eleganckie wrażenie.

No właśnie - elegancja. Tego trochę Showgirlaskom brakuje... Różowa koronka, którą obszyte są miseczki u góry, jako żywo przypomina te, przez które środkiem przeplata się wstążeczki czy tasiemki w niektórych modelach. Tu niestety w otworkach jest pusto - nie upieram się, że z tasiemką byłoby lepiej, ale czy nie należałoby wobec tego zastosować innej koronki?

Mostek zdobi kokardka z różowej wstążki - prosta, duża i trochę bez polotu... Aż się prosi, żeby wstążka była tiulowa. Wtedy można byłoby również darować sobie spore, niezbyt subtelne metalowe serduszko, bądź zastąpić je czymś mniejszym i bardziej oryginalnym. Krótko mówiąc, bardzo udana baza (konstrukcja, stylistyka) została moim zdaniem niedostatecznie wyzyskana. Można było zrobić z Thrill Me cudeńko - zrobiono rzucający się w oczy, ale niezbyt finezyjny model.

Plus za miłe zaskoczenie - Thrill Me prawie zupełnie nie odznacza się pod ubraniem. Falbanka jest miękka, nie sztywna - pod obcisłą bluzką po prostu rozpłaszcza się i magicznie znika!

Chwalę więc Thrill Me za kolor, falbankę i... perspektywy, bo mam nadzieję, że projektanci z Curvy Kate w końcu zaoferują nam coś w podobnym stylu, lecz elegantszego.

Biustonosz jest starannie uszyty, a materiały nie odbiegają jakością od brytyjskiego standardu.

 

Dopasowanie

(4)

Obniżam punktację za... nieprzewidywalność, poza tym bowiem fit Thrill Me bardzo mnie cieszy. Ostatnimi czasy lepiej czuję się w miseczkach GG, tu jednak są one wyraźnie zbyt duże, a idealne okazało się G. Słychać co prawda głosy, że Showgirlsy mają miseczki nawet o dwa rozmiary większe od standardowych, w moim odczuciu jednak można mówić co najwyżej o rozmiarze bądź niepełnym rozmiarze różnicy względem brytyjskiego standardu. Pewnie rezultat doboru zależy też od tego, bliżej którego końca swojego zakresu miskowego się znajdujemy.

A dlaczego cieszy? Oto bowiem niektóre nosicicielki miseczek HH zyskują szansę zmieszczenia się w rozmiarówce. Wiele Biuściastych, które dotąd tylko marzyły o usztywnianych kusicielkach w stylu Masquerade, zyskują dowód, że DA SIĘ, wbrew deklaracjom producentów bielizny, uszyć coś takiego także i w większym niż G rozmiarze miseczki.

Drugie zastrzeżenie to rozciągliwy obwód. Mam podstawy do podejrzeń, że niedługo przywitam się z kolejnymi, coraz ciaśniejszymi stopniami zapięcia. Czas pokaże.


Kształt

(5)

Jak już wspomniałam - piersi zyskują w Thrill Me kształt kusząco okrągły. Są podniesione, zebrane, nie przypłaszczone - czegóż chcieć więcej? Pierwsze przymiarki co prawda wykazały tendencje do lekkiego wybułkowywania piersi na górnej krawędzi miseczki, co miałam za objaw przymałości, lecz po kilku dniach stanik jakby się ułożył - wszelkie nierówności znikły, a przymierzenie większych miseczek utwierdziło mnie w słuszności wyboru. Sądzę jednak, że niektóre biusty o miększej konsystencji mogą mieć ten problem.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

(4)

Mam obawy w związku z bardzo elastycznym pasem tylnym. Nieco ratuje go szerokość (zapięcie na trzy haftki, co w tym przypadku uważam za zaletę), lecz rozciągliwość siatki i gum zalicza Thrill Me do grupy rozciągliwców. Bardzo rozciągliwe są także ramiączka, co razem z niskim zabudowaniem miseczek skutkuje słabym unieruchomieniem biustu. To nie jest stanik do biegów.

W związku z tym, paradoksalnie, muszę tym mocniej pochwalić konstrukcję - przy tak mało „pancernych” materiałach Thrill Me zadziwiająco dobrze układa i trzyma biust. Trzyczęściowe usztywniane miseczki krojem trochę przypominają Sorię Masquerade - z tą różnicą, że są większe i nie mają żadnych tendencji do spłaszczania biustu.

Nie doświadczam w swoim rozmiarze żadnego wpijania się boków w pachy ani innych objawów „zespołu złej konstrukcji”, na który tak często narzekamy, podobnie dobrze sprawował się przymierzany rozmiar miseczki GG.

 

Wygoda

(5)

Superwygodny, wg mnie naczelny kandydat do tytułu Rozpieszczacza Biustu w tym sezonie! Byłam zdumiona, że tak fikuśny model może być całkowicie niewyczuwalny w noszeniu. Świadczy to o tym, do czego przyzwyczaili nas producenci bielizny - że rzeczy ładne rzadko bywają wygodne. Tymczasem okazuje się, że mogą! Projektanci Showgirl zanegowali kolejną niemożność - pierwszą była rozmiarówka, drugą - komfort.

Ani jednego drapiącego szwu, żadnego uwierania fiszbin, totalna miękkość.

 

Cena

(4 1/2)

Showgirl są istotnie tańsze od biustonoszy Masquerade - mieszczą się w granicach 125-140 zł, podczas gdy te drugie potrafią być nawet o 1/3 droższe, a kolejny sezon zapowiada następną podwyżkę! Są również tańsze od niejednego codziennego modelu, jednocześnie oferując ciekawy design i doskonały zakres rozmiarów. Z tego powodu uważam, że Showgirl należy się szczególnie duży plus za utrzymanie rozsądnej ceny. Miejmy nadzieję, że firma będzie nadal dbała o polskie sklepy i powstrzyma się od narzucania im mało realnych cen.

Biorąc pod uwagę powyższe, tylko pół punkta odejmuję za mniejszą od oczekiwanej luksusowość :-)


Podsumowanie

Tak, jak się spodziewałam w czasach, gdy nasza wiedza o Showgirl ograniczała się do zapowiedzi na stronach internetowych marki, biustonosze te to prawdziwa rewolucja, jeśli chodzi o nasz rynek biustonoszy w szerokim zakresie rozmiarów. Marka ta oferuje nam modele w stylu zarezerwowanym dotychczas dla zakresu miseczek D-G, w dodatku wygodne i niedrogie. Jestem tylko odrobinę zawiedziona detalami estetycznymi i ciągliwością materiałów. Najważniejsza jest udana konstrukcja, stwarzająca szanse na dalszy rozwój, a jeszcze ważniejsza - aktywność i zapał firmy. Trzymajmy kciuki za rozwój Curvy Kate i Showgirl.


Uwaga - dobry adres w Lublinie!

Thrill Me do recenzji dostarczył mi nowy lubelski sklep - Body, dzięki któremu lublinianki mogą nareszcie zaopatrywać się stacjonarnie w biustonosze w szerokim zakresie rozmiarów i korzystać z fachowego bra-fittingu! Sklep mieści się przy Al. Kraśnickiej 34, a w jego ofercie znajdują się marki: Panache, Freya, Curvy Kate, Dalia. Niebawem ma także ruszyć sklep internetowy. Zapraszam w imieniu właścicielki :-)

© Stanikomania!
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci