Menu

Stanikomania!

Dla obdarzonych sporym biustem: co, gdzie, za ile? Bielizna gustowna, kusząca i doskonale dopasowana. Odkryj swój Prawdziwy Rozmiar i ciesz się nim!

Wpisy otagowane : Kris-Line

Czarny brylant

kasica_k

Dyskutowałyśmy ostatnio o naszych wymaganiach dotyczących jakości biustonoszy. Przy okazji sporo pisało się też o tym, czego oczekujemy od polskich marek, zarówno tych dopiero wchodzących w poszerzone zakresy rozmiarów, jak i doświadczonych w ubieraniu większych biustów. Do tej drugiej grupy należy Kris Line, firma, która do niedawna ofertę D+ kierowała właściwie wyłącznie na rynek brytyjski, w ostatnim czasie jednak stała się widoczna również w polskich sklepach, gdzie, o ironio, też musi konkurować z markami z Wysp. Po wypróbowaniu jednej z półusztywnianych balkonetek, z których marka ta jest najbardziej znana, byłam ciekawa, jak też firma radzi sobie z materią miękką. Radzi sobie lepiej, niż się spodziewałam.

Kris Line - Brillant, rozmiar: 34GG, kolor: czarny [Rozmiary miseczek: B-I, obwody: 65-115 - dokładny wykaz rozmiarów w sklepie firmowym, cena: 119 zł w sklepie Gorseteria Scarlett]


Estetyka

Jestem pozytywnie zaskoczona miękkością i przejrzystością tego biustonosza. Niby nic szczególnego, biorąc pod uwagę ofertę brytyjskich marek czy też naszego Avocado, gdzie ażury są na porządku dziennym, ale cenię sobie taką odmianę po długim testowaniu modeli półusztywnianych.

Najładniejszym elementem jest wyrazisty haft o ciekawym dziurkowanym brzegu na przejrzystej siateczce. Dół nie jest już tak przezroczysty, bo podszyty dodatkową warstwą tiulu, ale również sprawia lekkie wrażenie. Wracając do górnego brzegu miseczek - jest od podszyty wąziutką tasiemką, która na pierwszy rzut oka wygląda trochę jak przewleczona przez otwory wstążeczka. Wrażenie to wzmacnia kokardka na mostku, zrobiona z moich ulubionych wąskich wstążeczek właśnie. Tasiemka nie zdradza żadnych skłonności do wbijania się w biust.

Wysadzane szkiełkami metalowe serduszko na mostku to trochę pospolity motyw, ale co tam - jestem sroką i lubię błysk ;) Ramiączka są szerokie (20 mm) i nieciekawie gładkie, ale przed „męskie szelki-look” ratuje je ozdobny brzeżek. Nie podobają mi się kokardki na ich złączeniu z miseczkami, zwłaszcza że jedna z nich zaczęła się strzępić. Szkoda, że nie zastosowano w nich dwóch szerokości wstążki, co często robi np. Freya. Prosty zabieg, a wrażenie dbałości o detale od razu by wzrosło.

Brawa należą się Kris Line za to, że materiały są miękkie, przyjemne w dotyku i nie sprawiają sztucznego wrażenia. Dotyczy to zarówno frontu, jak i tyłu.

Nie zdecydowałam się umieścić zdjęcia katalogowego, ponieważ nie chciałam szpecić bloga ani robić Brillantowi niepotrzebnej antyreklamy. Jest on dużo ładniejszy, niż go malują, a raczej: photoshopują. Droga firmo Kris Line, czemu robicie swoim produktom taką okropną krzywdę?


Dopasowanie

Kris Line stosuje brytyjskie oznaczenia rozmiarów i przeważnie trzyma się systemu angielskiego, Brillant 34GG jednak ma zaskakująco małe miseczki. Co jednak najbardziej mnie zaskoczyło, to rozmiary obwodów w tym modelu - podczas gdy czarne 34 pasuje bez zastrzeżeń, w czerwonym nie mogłam się dopiąć, 36 z kolei było mocno za luźne. Dlatego ostrzegam przed nierównością rozmiarów Brillanta.


Kształt

Brillant świetnie unosi biust, równie dobrze zbiera z boków i nadaje piersiom formę kulek lekko zaakcentowanych na szczytach. Jestem bardzo zadowolona.


Konstrukcja i podtrzymanie

Tu również nie mam zastrzeżeń. Pas tylny zrobiony jest z dobrze pracującej dzianiny, miła odmiana po rozciągliwej Fallon. Jest też wystarczająco szeroki i świetnie się trzyma. Miseczki są dość nisko zabudowane, żadnego wspinania się pod pachy. Sądzę, że gdyby były nieco większe (myślę, że 34GG i pół byłoby dla mnie idealne :), konstrukcja nadal nie budziłaby zastrzeżeń. Krój przypomina balkonetki marek brytyjskich.


Wygoda

Co tu dużo pisać - Brylant jest nieszkodliwy, miękki i wygodny, nie mam z nim żadnych kłopotów.

 

Dyscyplina dodatkowa: do kompletu :-)

Sympatyczne, ażurowe stringo-szorty zachowują tę miłą miękkość, która cechuje stanik. Oprócz środkowego panelu z tego samego haftu, który zdobi miseczki stanika, są zrobione z elastycznej, miękkiej koronki, która została także zastosowana w staniku, lecz w mało widocznym miejscu - na bokach pomiędzy usztywnieniami bocznymi a zewnętrznymi krawędziami miseczek. Kosztują 52,90 zł. Sprawiają jednak wrażenie trochę nietrwałych.


Cena

Czarny Brylant kosztuje tyle samo, co jego półusztywniane koleżanki, w tym Fallon, a wygrywa z nią zdecydowanie jakością tyłu, nie ustępując przy tym estetycznie ani gatunkowo niektórym markom brytyjskim, jak choćby Pour Moi. Daję więc czwórkę, zwłaszcza że można czasem kupić Brylanty ze zniżką :-)


Podsumowanie

Przykład Brylanta wskazuje, że nie ma przeszkód, by polska firma produkowała bieliznę dla większych biustów na poziomie średnich marek brytyjskich. Przydałoby się może trochę więcej dbałości o szczegóły estetyczne, ale podstawy Kris Line ma solidne. Może to kandydat na producenta polskiej bazówki w dobrej cenie, o której tyle ostatnio dyskutowałyśmy? Jeśli ktoś już miał okazję docenić Brylanta (lub na tę okazję czeka, a nie interesują go bazowe kolory ani czerwień) - informuję, iż doszły mnie słuchy, że ma powstać również w kolorze fioletowym :-)

 

Uwaga, promocja!

Przy okazji Brylanta chciałam przedstawić Wam kolejny jasny punkt na biuściastej mapie naszego kraju, czyli bydgoski sklep Gorseteria Scarlett. Długo brakowało w tym rejonie sklepu z sensownym wyborem rozmiarów. Gorseteria mieści się w Galerii Fordon przy ulicy Skarżyńskiego 10; prowadzi także sklep internetowy Biustomania. Dla Stanikomaniaczek przygotowano specjalną promocję: przez tydzień od publikacji recenzji na hasło Stanikomania obowiązuje rabat 10% na wszystkie produkty Kris Line (biustonosze, majtki, body, gorsety, peniuary, pasy, halki...) oraz Konrad. Dziękuję za współpracę załodze Gorseterii Scarlett, a także pani Izabeli Graczyk, przedstawicielce handlowej marki, dzięki którym ta recenzja mogła się ukazać :-)

Liliowa Fallon

kasica_k

Na fali podsumowań i rozważań, co ostatnio zmieniło się w zaopatrzeniu naszego rynku w tzw. mniej popularne rozmiary biustonoszy, dużo mówi się o wysokich cenach importowanych marek. Oczy biuściastych z nadzieją zwracają się ku producentom polskim - liczymy na to, że zapewnią nam oni nie tylko lepszą dostępność towaru, ale i korzystniejsze ceny, niepokoi nas natomiast jakość (oraz jej relacja do ceny) i wciąż ograniczony zakres rozmiarów u większości z nich. Na pewno warto śledzić postępy dobrze rokujących polskich firm i starać się naciskać na poszerzanie oferty.

Dziś kolejna recenzja z cyklu „chcemy nosić polskie marki”, tym razem dotyczącą modelu fimy Kris Line. Co ciekawe, biustonosze tej firmy w D-plusowych zakresach rozmiarów wiele z nas spotykało dotąd głównie w brytyjskich sklepach internetowych, Kris Line szył je bowiem na eksport. Ostatnio jednak, w związku ze zmianami na rynku, D-plusowe serie KrzyśLinków zaczęły pojawiać się i w polskich sklepach. Dzisiejsza bohaterka pochodzi z jednego z warszawskich sklepów stacjonarnych. A oto jej przymioty :-)

Kris Line - Fallon, rozmiar: 34GG, kolor: fioletowy [Rozmiary miseczek: E-H, obwody: 70-90 (wg informacji na stronie sklepu), cena: 119 zł]


Estetyka

(4 1/2)

Nazwanie tego koloru fioletowym jest nieco mylące, z drugiej strony niełatwo znaleźć inne określenie. Barwy Fallon są trudne do zdefiniowania - ciemniejszy kolor to jakby śliwka złamana brązem, jaśniejszy - liliowy z lekkim posmakiem kakaowym, oba oryginalne, eleganckie, trochę w stylu vintage, podobnie jak kwiatowy nadruk na dolnej połowie miseczki. Drugim smaczkiem Fallon jest miękko lśniąca satyna górnej części miseczki.

Fallon jest biustonoszem pół-usztywnianym - obawiałam się, że granica między sztywną dolną częścią a miękką górną będzie się odznaczała, jednak tak nie jest. Ponadto usztywnienie jest delikatne i Fallon nie sprawia „pancernego” wrażenia. Ramiączka mają szerokość 2 cm, ale nie obciążają wizualnie całości - są gładkie i mają ciemny kolor (nie jasny, jak na fotce z katalogu).

Oryginalny design Fallon wystarczyłby do maksymalnej oceny, niepokoi mnie jednak jakość materiałów, a zwłaszcza cienkiej dzianiny, którą pokryty jest dół miseczki i z której zrobione są boki. Jest rozciągliwa, wiotka i obawiam się o jej trwałość - trochę „nie dorasta” do satynowej góry, sprawiającej wręcz luksusowe wrażenie.

 

Dopasowanie

(4)

Obawiałam się, czy miseczki Fallon będą odpowiadały brytyjskim standardom (mają rozmiar GG wg systemu brytyjskiego), lecz spotkała mnie miła niespodzianka. Są dość spore i pasują idealnie.

Obwód natomiast należy do bardzo rozciągliwych. Po kilku dniach noszenia musiałam zacząć ciaśniej zapinać biustonosz. Winny jest niestety materiał, z którego zrobiony jest tył.


Kształt

(4 1/2)

Dzięki lekko usztywnianym miseczkom Fallon dobrze podnosi biust, nieco gorzej natomiast zbiera z boków, ale też i nie rozstawia. Kształt piersi jest zdecydowanie okrągły, naturalny, linia biustu gładka. Miłośniczki nosków mogą być zawiedzione, amatorki półkul będą zadowolone.


Konstrukcja i podtrzymanie

(3 1/2)

Kolejny przypadek, w którym konstrukcja przodu stanika nadrabia niedociągnięcia tyłu. Miseczki są zbudowane z trzech części - zszytego z dwóch piankowych segmentów dołu oraz miękkiej góry i radzą sobie skutecznie z uniesieniem i zaokrągleniem piersi. Fiszbiny przylegają do klatki piersiowej we właściwych miejscach (żadnego odstawania czy nachodzenia na pierś) i są dobrej jakości - nie rozginają się na boki.

Boki miseczek od strony pachy są dosyć wysokie a ramiączka szeroko rozstawione - u mnie nie powodują dyskomfortu, lecz wyżej osadzone biusty mogą narzekać na ocieranie się krawędzi o pachę.

Cały przód stanika, aż do fiszbin bocznych (za które Fallon ma plusa) jest nieelastyczny, tył natomiast „nadrabia” rozciągliwością - uszyty jest ze słabiutkiej, cienkiej dzianiny o rozciągliwości niemal rajstopowej. Na szczęście jest dość szeroki, ponadto sytuację ratują gumki, lecz i te są wąskie i nie wiem, jak długo będą sobie radziły z podtrzymaniem biustu.


Wygoda

(5)

Powinna być piątka z plusem. Fallon jest mięciutka, przyjemna w dotyku i bardzo wygodna, bardziej komfortowa od wielu brytyjskich modeli. Może właśnie pod tym względem - komfortu - będą polskie marki konkurować z zagranicznymi?


Cena

(3 1/2)

Poprzednio recenzowany biustonosz polskiej marki, Attina, został oceniony wyżej - był o całe 40 zł tańszy. Co prawda Fallon ma nad tamtą „polską dziewczyną” przewagę - jest bardziej wyszukana estetycznie i subtelniejsza, przegrywa jednak jakością materiałów. Cóż z tego, że miseczki z przodu kuszą elegancką satyną, skoro tył uszyto z czegoś, nie bójmy się tego powiedzieć - słabo nadającego się na tył stanika D+? Wystarczyło zastosować mocną siatkę, jak w Attinie - w harmonizującym kolorze, i model mógłby bez najmniejszych kompleksów konkurować z biustonoszami brytyjskimi.

Nie rozumiem, czemu firmy polskie tak często skąpią na dobrej jakości tyły - czy wychodzą z założenia, że klient patrzy tylko na miseczki?


Podsumowanie

Fallon na razie dobrze i przede wszystkim wygodnie się nosi, choć obawiam się o jej trwałość. Zachęciła mnie jednak do dalszego śledzenia marki Kris Line, górującej nad wieloma innymi polskimi producentami zakresem rozmiarów i doświadczeniem konstrukcyjnym - w końcu przeszli przez brytyjską szkołę. Dzięki Fallon przekonałam się także, że nie taki „półsztywniak” zły - usztywnienie dołu miseczki nie musi wiązać się z dziobowatym kształtem!


Uwaga, promocja!

Fallon pochodzi z warszawskiego sklepu Satine, mieszczącego się pod dwoma adresami: ul. Puławska 24B i Mazowiecka 3/5. Naszej bohaterki wprawdzie nie zostało już zbyt dużo na półkach, lecz wszystkie stanikomaniaczki zaproszone są do korzystania z pozostałego asortymentu marki Kris Line z 10-procentową zniżką przez najbliższy tydzień. Hasło „stanikomania” :)

© Stanikomania!
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci