Menu

Stanikomania!

Dla obdarzonych sporym biustem: co, gdzie, za ile? Bielizna gustowna, kusząca i doskonale dopasowana. Odkryj swój Prawdziwy Rozmiar i ciesz się nim!

Wpisy otagowane : czarni-faworyci

Czarna Bernadetta

kasica_k

 

Jak często zachwycają was gładkie biustonosze w bazowych kolorach? Jeśli o mnie chodzi, to nie jest łatwo czarnemu, jeszcze trudniej beżowemu, a już maksymalnie trudno - białemu stanikowi podbić moje stanikomaniackie serce. Czerń lubię najbardziej z tej trójki, ale czarna bielizna też musi być ciekawa - jeśli kolor nie przyciąga uwagi, liczy się krój i materiał. 

W Bernadetcie zainteresował mnie właśnie krój z podziałem górnego panelu miseczki na dwie części: kryjącą i przejrzystą z pojedynczej siatki. Chciałam też zrobić kolejne (po modelu Karima) podejście do marki Gaia - inny styl, inna konstrukcja, a także, co już nie było niestety moim wyborem, inny rozmiar.  

Gaia - Bernadetta, rozmiar: 80H [rozmiary: 65 E-K, 70 D-J, 75 C-I, 80 B-H, 85 B-G, 90 B-F, 95 B-E; cena: ok. 73-87 zł;  biustonosz dostarczył mi producent]

 

Moi czarni faworyci

kasica_k


Zabrzmi to może mało oryginalnie, ale tak jest: chłodna aura i bliskość pewnych dat skłaniają do zadumy i wspomnień. Przebiegając myślami ostatnie lata nie mogę pominąć tych wspomnień, które wiążą się ze stanikomaniactwem. Są to same radosne wspomnienia, albowiem stanikomania to dla mnie jeden z najmilszych sposobów spędzania czasu :) Ale uświadamiają mi one także, że ostatnio zaczęło mi jakby czegoś brakować w Stanikomanii i w moim stosunku do jej pisania. Czuję to, wracając do starych wpisów - choćby tych o czarnych faworytach, które miały wejść do tradycji (stworzyłam ich aż dwa! :).

[czytaj dalej]

 

Czarni faworyci

kasica_k

To już tradycyjny jesienno-zimowy temat stanikomaniacki :) Co prawda czernie towarzyszą nam przez cały rok, jako należące do klasycznej trójki bieliźnianych kolorów, ale po pierwsze - bliskość karnawału sprawia, że ten najbardziej wieczorowy z kolorów coraz bardziej nęci, po drugie - nosimy więcej ciemnych ubrań... Wiedzą o tym producenci biustonoszy i na chłodny sezon zwykle szykują nam więcej, hmm, czernizny, zwłaszcza w wieczorowo-kuszącym wydaniu. Nie zdołam oczywiście opisać wszystkiego, co czarne - zwrócę uwagę na tych mrocznych bohaterów sezonu, którzy wydają mi się najciekawsi.

 

Czarno-czarni

Zacznijmy od koloru doskonałego, czyli czerni niezmąconej dodatkiem innych barw. Zaprojektowanie jednobarwnego biustonosza tak, by przykuwał spojrzenia, nie jest łatwe, zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z jedną z barw klasycznych, nad którymi nauczyłyśmy się już prześlizgiwać wzrokiem. Trzeba grać fakturami, kontrastami błysku i matu, przezroczystości i krycia, zwracać uwagę krojem, jakością materiału i wykonania. Krótko mówiąc - od doskonale czarnego biustonosza wymagamy, by czymś nas zadziwił.

Tytuły „czarnych objawień sezonu” postanowiłam przyznać trzem biustonoszom. Dwóm z nich na imię Tiffany i pochodzą z jesiennej kolekcji Masquerade. Znane już w stanikomaniackich kręgach jako „boskie bandeau” tudzież „boski plunge”, usztywniane Tiffanki wyróżniają się minimalistyczną prostotą, satynowym połyskiem i niebanalnym krojem (plunge - pionowe cięcie, co prawda nie w liczbie trzech, jak sugeruje satynowy wierzch, lecz jednego, ale to i tak nowość, bandeau - przypominający znaną Antośkę, choć kryte fiszbiny upodobniają je do zeszłorocznej Sahary). Oba mam zamiar opisać bardziej szczegółowo.

Trzecia czarna sensacja to pierwszy biustonosz stworzony przez Bravissimo, znany sklep z bielizną DD+ - Alana. Miękka balkonetka produkowana jest w imponującym zakresie rozmiarów D-K i, jak wieść niesie, w wyższych rozmiarach miseczek jest wyjątkowo dobrze skonstruowana. To jednak nie wszystkie jej zalety - przyznacie, że Alanie nie brakuje także urody. Uwagę przykuwa przezroczystość w górnej części miseczki i elegancki haft, kojarzący się nieco z Freyową Arabellą, ale moim zdaniem od niego ciekawszy.

Zgrzeszyłabym, nie wymieniając tu mojej ulubienicy Caitlyn marki Elomi, którą chwaliłam osobno, model ten jednak nie stanowi już nowości.

Koronkową fakturą i detalami mostkowo-ramiączkowymi (właściwie nie są takie całkiem czarne...) ujęła mnie także Jolie marki Freya (D-J). Zasłużonym powodzeniem cieszy się nadal Panachowe Confetti w całkowicie czarnej wersji (D-K), zwracające uwagę wyjątkowo ładnym haftowanym ornamentem. Nie wiem, czy nie podobSa mi się w tej wersji bardziej, niż w czarno-złotej...

Na koniec coś z rodzimego podwórka - marka Avocado wznosi się nadal na wyżyny designerskiego kunsztu (szkoda, że towarzyszą mu wyżyny cenowe). Tu moim faworytem już od kilku sezonów jest model Creole z finezyjnym haftem na przejrzystym tiulu. Młodszy od niego Mon amour co prawda też kusi przezroczystościami, lecz ustępuje mu wg mnie urodą. Zakres rozmiarów, po Avocadowemu, specyficzny.

 

Z barwnym akompaniamentem

Tu już wybór faworytów jest nieco trudniejszy. Projektanci bielizny bardzo lubią łączyć czerń z innymi barwami - i nic dziwnego, da się bowiem w ten sposób osiągnąć znakomite efekty.

Na pomysł połączenia czerni z drugim modnym w tym sezonie kolorem, turkusem, wpadło wielu. Moim absolutnym ulubieńcem z czarno-turkusowej rodziny jest najnowsza sezonowa wersja Savannah marki Fantasie - to co prawda bardziej turkus z czernią niż czerń z turkusem (zwanym także szafirem), ale po prostu nie mogłam jej pominąć :) Piękny i bardzo oryginalny motyw liści, jakość koronki, staranność wykonania - wszystko to sprawiło, że Savannah trafiła na moją chcelistę, zwłaszcza że w wersji miękkiej-balkonikowej sięga miseczki GG.

Właścicielki mniejszych miseczek (do F) mogą zainteresować się usztywnianą balkonetką marki Pour Moi - Misty, z turkusowym haftem na czarnym tle. Marka ta rozwija się ostatnio bardzo dynamicznie, projektanci sięgają po śmielsze niż dotychczas barwy. Mogliby też częściej „sięgać” po większe rozmiary miseczek...

Kolejna „nowa czerń” tego sezonu to fiolet, który pojawia się także w roli akompaniującej - na przykład na miseczkach zimowej wersji Freyowego biustonosza Mischa. Z początku Miszka nie zwróciła mojej większej uwagi, teraz jednak widzę ją w czołówce... Gustowny (choć prosty) wzór i właściwe Freyi dopracowanie detali. Z tych samych powodów (którym towarzyszy zachwyt nad bogactwem haftu i jakością materiałów) wyróżniam także Mię marki Fauve, o której marzę, odkąd zobaczyłam ją wiosną w postaci prototypu (szkoda, że do G).

Połączenia czerni ze złotawymi beżami w różnych odcieniach to trend, który trzyma się mocno z sezonu na sezon. W tym przyniósł kilka udanych wzorów, m.in. Panachową Veronę (znaną mi bliżej w wersji beżowej), kontrastową wersję Confetti, a także ciekawego usztywnianego plandża z serii Wonderbra D-G, zwanego Sexy Glamour, pokrytego czarną, urodziwie haftowaną przejrzystością. Mam ochotę także wypróbować jedną z najbardziej, przynajmniej na oko, udaną nowość marki Pour Moi - Renaissance, oczywiście ze względu na ten przepiękny haft.

Na koniec jedno z najczęściej spotykanych połączeń - czerń z bielą lub srebrzystymi szarościami. Omawiana wcześniej Francesca marki Vanity Fair, obramowana białymi kwiatkami, wydaje się jedną z najbardziej obiecujących estetycznie nowości, o równie obiecującym zakresie rozmiarów (D-J). Zwraca uwagę niesamowite połączenie dwóch różnych ażurów - inny haft pokrywa górną, inny dolną część miseczki. Absolutną gwiazdą tej kategorii barwnej jest jednak Carlotta marki Fauve, niestety dużo skąpsza rozmiarowo (swoją drogą, kto mi powie, czy i gdzie można kupić ją w Polsce?).

Z naszego podwórka - nienowym już, ale zachwycającym modelem (przepiękne tiulowe kwiaty!) jest Saskia marki Avocado, niestety odstrasza cena.

Przeglądając ofertę sklepu Figleaves trafiłam na intrygujące nowości dla karmiących marki Emily (dawniej: Emily B.), które zaskoczyły mnie śmiałym designem. Angielski ogródek, czyli kwiaty niczym z angielskiej porcelany na czarnym tle, tudzież Zwierzę, a konkretniej - zebra, to ciekawe propozycje dla mam zmęczonych tradycyjną, zwykle nieciekawą estetycznie bielizną do karmienia. Niestety, zaskoczyły również skąpym zakresem rozmiarów (tylko do miseczki F!).

O ciekawej „czerniźnie” można by pisać jeszcze długo - świadomie pominęłam niektóre modele, wiele innych zapewne - całkiem nieświadomie :) Zapraszam więc do dzielenia się swoimi największymi czarnymi odkryciami tej jesieni. Jacy są Wasi czarni faworyci?

Moi czarni faworyci

kasica_k

 W ramach odtrutki na wszechobecne bladawce i mdławe pastele z najnowszych propozycji sezonowych nabrałam ochoty na przegląd nieśmiertelnej klasyki. Nie mam rzecz jasna na myśli żadnych kości słoniowych, bieli, kremów czy innych lukrów; karmele i lody kawowe również są chwilowo w niełasce. Słońce razi w oczy, absurdalnie długie dni męczą - czas na odpoczynek przy bieliźnie czarnej jak noc, czyli - czerniźnie!

Czerń jest jednym z głównych bohaterów wszystkich kolekcji bazowych (obok tych wyżej wymienionych kolorów, których już nie nazwę). Czernizny jest mnóstwo i mimo, że nie raz mamy jej serdecznie dość, wciąż do niej wracamy. Ponieważ wybór jest spory - jesteśmy wybredne. Czarny biustonosz musi olśniewać - sam kolor nie wystarczy, by przykuć wzrok. Nie będę nikogo zamęczać opisami wszystkich wartych uwagi czarnych staników na DD+ - to będzie przegląd mocno wybiórczy i subiektywny. I żadnych kompromisów, kontrastowych hafcików, dodatków i innych rozweselaczy - black only!

Na początek mój prawdziwy mroczny przedmiot pożądania - Midnight Miss Mandalay (powyżej). Biustonosz godny swojej nazwy. Ultrazgrabny balkonik, połyskująca satyna, interesująco „postrzępiona” delikatna koronka. Mój decydowany faworyt czerniźniany. Z tej samej stajni - Czarna Lola (poniżej; źródło: www.figleaves.com).

Ten sam idealny kształt, a do tego przejrzysty tiul i „puszyste” falbanki. Ten stanik jest przeznaczony do odkrywania! Podobnie zresztą, jak Moulin Rouge marki Masquerade (wieczorowa odmiana Panache) - lekki, dziewczęcy i jeszcze obficiej falbaniasty.

Idąc dalej tropem przejrzystych tiulów - rzućmy po raz kolejny okiem na Trousseau Kalyani w wersji w całości siateczkowej. To jedna z najciekawszych haftowanych siateczek, jakie zdarzyło mi sę oglądać wśród DD-plusów, z niespotykanym wzorem brzegu misek. Definitywnie wieczorowy.

Odpoczywając od koronek, zerknijmy na coś na coś z połyskiem. W ponadczasowej serii Freya Retro nie mogło zabraknąć czerni. Gładki i lśniący Retro plunge black to mieszkaniec głębokich dekoltów w czarnych sukienkach, według mnie obowiązkowy w każdej szufladzie. I jeszcze czarny onyks z bliższych geograficznie rejonów - Sharon łódzkiej firmy Comexim. Lekko usztywniany, wytłaczany w dyskretnie lśniący wzór, o balkonikowej prezencji - szkoda tylko, że taki nieduży...
A teraz ciekawostka: czarni bliźniacy. Pierwszy - Charnos Essence , drugi - czarna wersja Grace od Rigby'ego&Pellera:

 (żródło: www.figleaves.com)

Obaj reprezentują jeden z moich ulubionych typów czernizny - przejrzystość z wyrazistym, kryjącym wzorem. Ich pokrewieństwo jest oczywiste - jednak trzeba przyznać, że ten z wyższej półki prezentuje się znacznie bardziej luksusowo.

 

Na zakończenie zaś złamię ustaniowioną na samym początku regułę „black only” i pokażę Wam model, który lokuję na drugim miejscu swojej czerniźnianej listy przebojów, zaraz po Midnight MM, a mianowicie Passion marki Adore (obok). Mamy dwa stopnie przejrzystości, balkonikowy krój i podkreślone srebrnoszarym konturem motywy roślinne. Te jasne kropki to połyskujące szkiełka. Strojniś! Szczególnie podobają mi się ramiączka z wijącym się ornamentem. I takiej czernizny nam trzeba na wiosenne wieczory.

© Stanikomania!
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci