Wpisy z tagiem: plus size

środa, 12 kwietnia 2017

 

Niebieskość w bieliźnie kocham od zawsze, a najbardziej - intensywne odcienie typu szafir, chaber, kobalt... Mamy chyba urodzajny sezon na te kolory, bo dzisiejsza bohaterka nie jest jedynym szafirem, o którego się ostatnio wzbogaciłam (do tego drugiego wrócę niebawem). W dodatku od razu zawędrowała na top listy „staników bieżących”, czyli tych, które aktualnie noszę najczęściej :-) ex aequo z kompletem innej plus-sajzowej marki, o której niedawno też była mowa. Candi pochodzi z aktualnej kolekcji Sculptresse, czyli produkowanej przez brytyjską firmę Panache marki kierowanej do kobiet o większych rozmiarach zarówno biustu, jak i całego ciała. Jest klasycznym full-cupem i uszyta jest z lekko połyskującej satynowej dzianiny typu simplex. Side-supportowy krój, materiał i kolor wyglądały mi od początku na przepis na sukces, przynajmniej według mojego biustu. Teraz zdam Wam relację, czy przewidywania się sprawdziły :-)

 

 

Sculptresse - Candirozmiar: 38FF, kolor: cobalt [Rozmiary UK: 36 F-H, 38 E-HH, 40 DD-HH, 42-46 D-HH; cena: ok. 235 zł; biustonosz został mi dostarczony przez dystrybutora]

 

Estetyka

Kolor jest dokładnie taki, o jakim marzyłam, czyli intensywny szafir, pogłębiony połyskiem satyny. 

 

 

Jako że nie przepadam za wzorem w groszki, musiałam się trochę przełamać, jeśli chodzi o haft - może wolałabym minimalistyczny brak wzoru - z drugiej strony, wówczas bardziej rzucałaby się w oczy mora tworząca się z powodu nałożenia na siebie dwóch warstw siatki. Za morę odejmuję pół punkta, bo za nią nie przepadam, choć rozumiem, że trudno czasem jej uniknąć - poza tym nie mam zastrzeżeń do urody Candi.

 

 

Warto zwrócić uwagę na tył tego modelu. Nie widać gumek - bo skrzydełka stanowią coś w rodzaju tuneli, w których środku gumy są zaszyte. Daje to gładszy, pozbawiony nierówności wygląd biustonosza z tyłu, ale też zwiększa wygodę noszenia, zapobiegając wpijaniu się gumek w ciało. Choć szkoda, że tył jest matowy, a nie lekko połyskujący, tak jak przód. 

 

 

Candi nie jest biustonoszem eksponujacym biust - ani nie kreuje kuszącego dekoltu, ani nie oferuje seksownej przejrzystości, oprócz subtelnego ażuru górnej części miseczek. Taki już charakter Candi - uwodzi raczej intensywnym kolorem i okrągłym kształtem, niż eksponowaniem ciała. Nawiasem mówiąc, nie wiem, czy kokardka na mostku nie jest czasem jedwabna, bo jest wyjątkowo miła i subtelna w dotyku :-)

 

 

Dopasowanie

Tu raczej brak zaskoczeń - co prawda wybrałam 38FF, nie 36G, ale ostatnio w markach firmy Panache często wybieram właśnie trzydziestkiósemki zamiast trzydziestekszóstek, bo „Panaszki” są ściślejsze. Miseczki są regularne - powinny pasować, i pasują. 

 

 

Kształt

Candi daje mi Wystarczająco Dobry Kształt (TM) ;-) to jest - komfortowo podniesiony, ale nie eksponujący biustu przez mocne wypchniecie do góry, okrągły, zebrany średnio, może nawet lekko spłaszczony. 

 

 

Znudził mi się „brafitterski” podkoszulek, dlatego zobaczycie, jak wyglądam w Candi i jednej z ulubionych ostatnio sukienek (#kieckawpaski - uwagi o „pogrubianiu” przez poprzeczne paski odrzucam z góry jako niezorganizowane :-) ). Sukienka firmy Solar, która nie sponsorowała niestety tej notki ;-(

 

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Nie mam zastrzeżeń do kroju miseczek. Zachowują się tak, jak miseczki full-cupa zachowywać się powinny. Obejmują całe piersi, ramiączka ciągną miseczkę bliżej środka niż w balkonetkach. Mają bardzo komfortowe dla mnie, szerokie fiszbiny, wysokie, ale nie za bardzo. Cała konstrukcja przypomina klasyczne full-cupy marki Elomi - są pewnie jakieś subtelne różnice, ale funkcjonalnie, pod względem konstrukcji misek, jest to model bardzo podobny do Caitlyn czy też Cate, które również świetnie sie u mnie sprawdzają. 

 

 

Jak każdy przyzwoicie skrojony i uszyty z przyzwoitych materiałów full-cup, Candi bardzo dobrze podtrzymuje biust. Tyły z podwójnej warstwy mocnej dzianiny i dobrze pracujących gumek trzymają jak należy, ramiączka są mało elastyczne, co wzmacnia dodatkowo podszycie ich w przedniej części nierozciągliwym miękkim materiałem, przyjaznym dla ramion. 

 

Wygoda

Wygodniczek stuprocentowy, nic dodać, nic ująć. Nie gryzie, nie obciera, nie kłuje drutem - mogę nosić całą dobę ;-)

  

Do kompletu - figi (16)

W ramach kompletozy zdecydowałam się na majtki i ani trochę nie żałuję. Są to pełne figi, choć nie mają mocno podwyższonego stanu. Są jednak na tyle wysokie, że nie zjeżdżają mi z brzucha i nie fałdują się gdzieś poniżej. Oprócz ozdobnego przodu z wstawkami mają ciekawy tył z dzianiny w żakardowe kropeczki. Ładne, wygodne, dostosowane do mojej sylwetki - czegóż chcieć więcej. Komplet uwielbiam, świetnie się w nim czuję i staram się nosić jak naczęściej w całości. 

 

 

 

Galeria

Zapraszam do przyjrzenia się z bliska Candi :-)

 

 

Podsumowanie

Bardzo się cieszę, że marka Sculptresse doceniła materiał simplex :-) i że stawia na takie piękne, intensywne kolory. Zdradzę Wam jeszcze, że w sezonie jesiennym Candi zostanie włączona do kolekcji bazowej i pojawi się na początek w czerni. Mam nadzieję, że w kolejnych sezonach dołączą kolejne bazowe kolory i oczywiście następny sezonowy, i że wraz z doskonałą Chi Chi (którą zbadałam dla Was w zeszłym roku), Candi stanie się drugim filarem bazy tej marki. Nie wiem, czy Candi jest już dostępna w polskich sklepach - mam nadzieję, że się pojawi. 

 

 

Czy Wy też uważacie, że dobry full-cup nie jest zły? Czy tak samo jak ja kochacie szafirowy kolor w bieliźnie? :-) 

 

czwartek, 02 marca 2017

 

Marka Elomi dawno nie gościła w mojej szufladzie na tzw. staniki bieżące :-) Najwyższy czas, by znów się tam pojawiła, zwłaszcza że dostarcza ostatnio prawdziwych cacek (zerknijcie tylko na firmową stronkę). Projektanci w szczególności nie oparli się popularnemu trendowi oplatania dekoltów paseczkami w ciekawych konfiguracjach. To plus świetny nadruk sprawiło, że zakochałam się w Sorai, choć wiem, że jest kontrowersyjna - nie wszystkim podobają się te paseczki w dekolcie, kolory... Mnie jednak kupiła natychmiast :-) Od razu zapowiem, że na przyszły sezon jesienno-zimowy szykuje się kolejny efektowny paseczkowiec. Zacznijmy jednak od tego, który już jest :-)

 

Elomi - Soraya, rozmiar: UK 36FF [produkowane rozmiary UK: 32GG-JJ, 34G-JJ, 36-40 DD-JJ, 42 DD-HH, 44 DD-G, 46DD (czyli obwody 70-105, miseczki brytyjskie DD-JJ); cena: 224 zł w sklepie myBra.pl]

 

 

Estetyka

Jak już wspomniałam, zakochałam się w Sorai od pierwszego wejrzenia. Przyczyn jest kilka. Po pierwsze - paseczki, które tworzą tu ciekawy system z wyrastaniem z miseczek i kółkiem powyżej mostka. Układają się doskonale, co nie jest regułą w moim przypadku. Nie ma żadnych nadmiernych luzów, nic nie wisi... To są po prostu paseczki jak dla mojego dekoltu szyte ;-) Są one bardzo sprężyste, toteż sądzę, że biusty pełniejsze w górnej części również będą z nich zadowolone.

 

 

 

Kolory utrzymane są w ciepłej temperaturze i to również mnie zachwyciło - nie za chłodno, ale też i nie za ciepło, w sam raz dla takiego barwnego mniej-więcej neutralsa, jak ja. Myślę, że będą pasowały wielu różnym karnacjom i typom kolorystycznym - oczywiście o ile przywiązujecie wagę do takich rzeczy (bo sama traktuję sprawę dość swobodnie - precz z ograniczeniami! :-) ).

Kwiaty w nadruku mają fotograficzną szczegółowość, a miodowobeżowe tło pokrywa gęsta cieniutka czarna siateczka, drukowana oczywiście. Tył biustonosza jest tak samo wzorzysty, jak przód, co bardzo sobie cenię - brakuje tylko, by Soraya była równie kwiecista od środka ;-)

 

 

Jakość wykonania i materiałów jak zwykle w marce Elomi - doskonała, solidne zapięce „pluszowe” w dotyku zbiera trochę kłaczków, ale nie jest to wszak tragedia. Żaden ze szwów mocujących paseczki się nie strzępi, co bywa mankamentem niejednego modelu z dużą liczbą szczegółów... Tu szczegóły są pod pełną kontrolą.

 

 

Dopasowanie

Nie był dla mnie żadnym zaskoczeniem rozmiar 36FF, to mój częsty rozmiar w Elomi. G często bywa za obszerne, bo miseczki Elomi są głębokie, oferują też sporo miejsca u góry i po bokach. Oczywiście moja asymetria sprawia, że dopasowanie na obu piersiach trochę się różni. Przy większej piersi miseczka „wypuszcza” trochę więcej z boku, ale nie na tyle, by zasadna była zmiana rozmiaru na większy, co z kolei spowodowałoby luzy przy piersi mniejszej. Obwód jest w normie i w sam raz, przyjemnie elastyczny i nie wbijający się.

 

 

 

Kształt

Kształt biustu w Sorai zaliczyłabym do grupy „noskowatych”, nie jest wypchnięty do dekoltu ani szczególnie okrągły, ale w specyficzny sposób zebrany, jak to często bywa w modelach Elomi. Biustonosze te zwykle mają spory podkrój przy pachach i jednocześnie sporo miejsca po bokach, by pozwolić się komfortowo zmieścić bardziej pulchnym ciałom :-) Sprzyja temu krój z ramiączkami ciągnącymi miseczki bliżej ich centrum, niż w przeciętnej balkonetce. Miseczki nie zbierają więc ciała brutalnie spod samej pachy, za to dzięki bocznym panelom kierują piersi do przodu bliżej ich szczytów. W Sorai wierzchołki piersi mam bardziej zbliżone do siebie niż w innych modelach, mimo że biust uwypukla się po bokach, gdy spojrzymy na niego z przodu. Osobiście lubię tę formę, i choć nie mam „wow” na jej widok, to jednak jest estetyczna i bardzo wygodna.

 

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Nie widzę mankamentów konstrukcyjnych - chyba że by się czepiać specyficznego kształtu nadawanego przez Elomiowe side-supporty. Nie czepiam się. Za to mam wiele uznania dla konstruktorki za opracowanie koncepcji dekoltowych paseczków. Są zaczepione o stanik w trzech miejscach: nad mostkiem, mniej więcej pośrodku krawędzi misek oraz przy ramiączkach. Mostek Sorai jest niski, plandżowy, przez co paseczki mają szerokie, a raczej wysokie pole do popisu. Już pisałam, że nie odstają ani nie wiszą, ale oprócz tego - Alleluja - wystają mi nareszcie z dekoltu! Co prawda oczywiście musiałam w tym celu kupić sobie nową bluzkę (polecam top cupro z &other Stories, który NIE sponsorował tego wpisu, a szkoda, bo psio drogi ;-) ), ale - nareszcie mogę endżojować trend underwear as outerwear. Yay!

 

Do podtrzymania nie mam żadnych zastrzeżeń, tył trzyma się ciała, przód nie wypuszcza biustu na wolność. Czuję się prawie tak obudowana, jak w Elomicznych full-cupach.

 

Wygoda

Wygodniczek stuprocentowy, nieszkodliwy, bezuciskowy, niewyczuwalny. Brawo.

 

 

Cena

Co prawda dostałam Sorayę w prezencie - a przyjęłam, że nie oceniam ceny w przypadkach, gdy nie wykładam własnej kasy - ale tu się nie powstrzymam i powiem, że zapłaciłabym za Sorayę te dwie stówki z hakiem bez mrugnięcia okiem. Bo jest super - i poproszę jeszcze kilka takich :-)

 

Do kompletu - figi

Figi Sorayowe są proste - na leżąco wyglądają kwadratowo i nie robią wielkiego wrażenia, jeśli oczywiście pominiemy efektowny nadruk. Brakuje im może finezji przemyślnych konstrukcji z wielu kawałków materiału, ale mają z mojego punktu widzenia jedną olbrzymią zaletę: odpowiednią wysokość, tak by nie zjeżdżały mi z brzucha, a jednocześnie nie sięgały po szyję :-) Oprócz tego są stuprocentowo wygodne i przyjemne w dotyku, a przy nogawkach mają zamiast drapiącej gumki czy koronki gładką lamówkę, która Nie Gryzie. W całym komplecie czuję się jak Milią Dolców (po foty zapraszam na instagram) - to za sprawą takich właśnie zestawów stanikomania zamienia się w kompletomanię ;-)

 

 

Galeria

Oto piękna Soraya z bliska, bardzo bliska oraz wielokrotnie nabiustnie :-)

 

 

Podsumowanie

Jak wyżej - mam nadzieję, że Elomi jeszcze nie raz wykorzysta tę konstrukcję i oprócz planowanej na jesień czerwono-czarnej pantery (zapraszam na instagram :-) ) zobaczymy jeszcze kilka podobnych „pasiaków”. Zwłaszcza że ostatnio widać ożywienie w kierunku różnych sprytnych i ozdobnych rozwiązań, jak wysokie boki z elastycznej koronki zakrywające fałdki, paseczki zarówno z przodu, jak i z tyłu, częste są też ramiączka spinane na plecach.

„Skupiamy się na nowych modelach i detalach pomyślanych tak, by były widoczne, podkreślały wspaniały dekolt, piękne plecy i ramiona” - powiedziała Liesl Goodman, szefowa designu w Elomi w wywiadzie dla Lingerie Insight. „Te detale powinny być zaprojektowane tak, by wyglądały naprawdę atrakcyjnie i zachęcały noszącą osobę do eksponowania ich pod topem typu bokserka bądź z odsłoniętymi plecami” - dodaje. Podoba mi się ten kierunek oraz mam wrażenie, że żadna inna marka grupy Wacoal nie rozwija się ostatnio tak dynamicznie, jak Elomi.

 

 

Warto przy tym zauważyć, że Soraya występuje w  pokaźnym zakresie rozmiarów: zaczyna się, co nietypowe dla tej marki, adresowanej głównie do plus size, już od rozmiaru 32(70) pod biustem, a kończy na 44-46 (100-105). Największa miseczka to JJ, dostępna w obwodach 36-40 (80-90). Tak więc konstrukcją tą może cieszyć się naprawdę spora grupa kobiet, nie tylko z zakresu powyżej 80 - również te stanowiące regularny „elektorat” np. marki Freya, czy Fantasie. Czyżby Elomi zamierzała przekonać do siebie nieco fanek Frei? :-)

Ciekawa jestem, jak Wam się podoba ten bez wątpienia nietuzinkowy projekt. Hot - or not? :-)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...