Wpisy z tagiem: triumph

środa, 11 kwietnia 2007

 Niemiecka marka Triumph ma na naszym rynku długą tradycję. Wiele Biuściastych ma na swoim koncie krótsza lub dłuższą przygodę z tą firmą, zakończoną smutną konstatacją, że bielizna Triumpha w Polsce rzadko kiedy wychodzi poza kanon A-D. Podobno niektóre modele bywają w naszych sklepach dostępne w miseczkce F, a nawet G, lecz zdobycie ich nie jest wcale łatwe. Triumph oferuje F-G-biustom, oprócz nieśmiertelnej, osławionej Doreen, głównie koronkową serię Amourette, która zdążyła się nam wszystkim już nieco opatrzeć. Triumfy" kojarzą się piszącej te słowa z produktem raczej solidnym, wzorniczo niezbyt wymyślnym, choć zazwyczaj niebrzydkim, i... za małym.

Dlatego tak mnie zaskoczyło znalezisko, jakiego dokonałam niedawno w Listkach Figowych , a nazywa się ono Triumph Sensual Emotion padded bra i jest dostępne aż do rozmiaru miseczki G, w dodatku usztywniane i plunge! Przyznacie, że na tle nudnawych Amourette ten staniczek we „francuskim" stylu, z kontrastującą koronką i w delikatne paseczki, jawi się niczym prawdziwa rewolucja. Występuje także w odmianie różowej, tak samo, a może i jeszcze bardziej urokliwej. To jeszcze nie koniec sensacji - drugie wcielenie Sensual Emotion to mocno wycięty, także usztywniany ¾ cup , który na sklepowym zdjęciu przypomina niemal rasowe half-cupy. I tu dochodzimy do zasadniczej wątpliwości: czy owe fotki przypadkiem nie kłamią? Czy ktoś nie zapomniał gdzieś umieścić małymi literkami dopisku „w rozmiarach powyżej C model występuje w odmianie „prababcia"? I jeszcze jedno pytanie: czy Sensual Emotion w tym zakresie rozmiarowym dotarło już do Polski, czy będziemy je sobie musiały importować we własnym zakresie?

niedziela, 21 stycznia 2007

„Wylansowany 40 lat temu model Doreen firmy Triumph jest najpopularniejszym stanikiem na świecie” – głosi opis na stronach sklepu figleaves.com. Mogę bez trudu uwierzyć, że Triumph sprzedaje najwięcej staników na Ziemi - pierwsza lokata jest więc całkowicie uzasadniona.

Spoglądając na to coś zaczynam się jednak bardzo, ale to bardzo dziwić. Czyżby to szuflady naszych babek były pełne Doreen? Bo chyba nie nasze biusty (?). Czy te statystyki pochodzą sprzed 39 lat? Czy ktokolwiek przy zdrowych zmysłach, nie będąc w sytuacji przymusowej, wydałby 23 funty na tę dziwaczną uprzężopodobną konstrukcję, na której widok mam ochotę zajrzec sobie w dekolt, żeby sobie przypomnieć, jak wygląda stanik?

Powiedzmy sobie szczerze – miękkie bezfiszbinowce, zwłaszcza te szyte na nasze DD-plusy, z reguły nie powalają urodą. Szerokie ramiączka, zabudowanie po szyję – to cena, jaką płacimy za brak fiszbin i jakichkolwiek usztywnień, bo całą robotę musi odwalić materiał – dlatego jest go więcej. Ale bez przesady – to naprawdę nie musi być aż takie brzydkie.

Zerknijmy na ten Radiance firmy Royce – opływowa linia, okrągły kształt biustu, połyskliwy haft, a drożej tylko o 3 funty. Albo na skromną Naturanę Rapport (niestety, miski H nie uświadczysz). Czy choćby sportowy Shock Absorber, choć to odrobinę inna kategoria: wygodny (choć uwaga: nie należy brać zbyt wąskiego obwodu, bo będzie naprawdę ciasno – to z własnego doświadczenia), ale trzymający biust niczym żelazo, oddychający, może niepiękny, ale przynajmniej ma jakiś styl… Dlaczego miękkich, dobrze podtrzymujących, a przy tym akceptowalnych estetycznie modeli na duże miseczki jest tak mało? Zapewne temu właśnie paskudna Doreen zawdzięcza swoją popularność. Osobiście kibicuję Royce.

Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...