Wpisy z tagiem: różowy

niedziela, 26 czerwca 2016

Dawno nie recenzowałam niczego od Sculptresse by Panache. Najwyższy czas zatem odświeżyć znajomość z marką, która choć wciąż oferuje miniaturowych rozmiarów kolekcje (za to w rozmiarówce będącej przeciwieństwem miniaturowości), to wydaje się podnosić poziom zarówno pod względem designu, jak i konstrukcyjno-jakościowym (przypominam - tak wygląda cała aktualna wiosna).

Zanim zobaczyłam ten model, panterze cętki w kolorach tęczy wydawały mi się raczej dziwactwem. Flirtini udało się przełamać tę nieufność, sądzę jednak, że istotną rolę odegrał tu mój ulubiony róż, którego pantera stała się mniej banalnym dopełnieniem. Bo różowe róże widzieli już wszyscy, a różowe pantery - to co innego :-) Przyjrzyjmy się zatem z bliska temu nowemu przedmiotowi fascynacji ;-)

Sculptresse - Flirtini, rozmiar: UK 38FF [Rozmiary UK: 34-38 E-H, 40 DD-H, 42-46 D-H (46 to, uwaga, 105 pod biustem wg rozmiarówki EU!); biustonosz został mi dostarczony przez dystrybutora].

 

 

Estetyka

Rzekłabym, że jest to kicz kontrolowany w rasowym wydaniu. Panterka i róż w stylu Barbie - cóż może być bardziej? ;-) Tło cętkowanego nadruku szczęśliwie nie jest po prostu różowe, lecz cieniowane, w tonacjach, które nazwałabym „ultrafioletową tęczą”, jakkolwiek dziwnie to brzmi. To znaczy, utrzymaną w pastelowo-neonowatej gamie, ostatnio szalenie modnej. Mamy bananowy żółty, róż, przewija się jakiś pomarańcz, pastelowy błękit, wspomniany ultra-fiolecik. Jeszcze fajniej by było, gdyby świecił. W ogóle wszystkie mogłyby się jarzyć, połyskiwać, mienić... 

 

Wzoru koronki jako takiego specjalnie nie widać, ale miło, że jest to koronka. Nie jest niestety przejrzysta, lecz podszyta od spodu, co jednak z pewnością poprawia stabilność.

Świetna jest kokardka z turkusowego tiulu oraz niebieskie regulatory.

 

Jedyne zastrzeżenie - jak zwykle. Tak, zgadłyście - brak nadruku z tyłu :-)

 

 

No i zapięcie, które w naciągnięciu się trochę odkształca. Jest niby solidne, przyjemne w dotyku, z odpowiednio długim językiem, ale w naciągu przybiera przewężoną formę (bardziej widać to na zdjęciu nabiustnym nieco niżej).

 

Dopasowanie

Tak jak w przypadku innych testowanych ostatnio produktów Panache (Elise, Kayla) - i tu wybrałam „z automatu” 38FF i nie zawiodłam się. Nie oceniam na maksa tylko dlatego, że przywiązałam się do 36G i w innych UK-markach wciąż jest to mój regularnie noszony rozmiar. Ten model należy (w przeciwieństwie do Kayli z Cleo) do tych, które na moją mniejszą pierś pasują idealnie, a na większą są nieco za małe, z tym, że ta zamałość jest tu naprawdę zaniedbywalna (choć wprawne oko ją dostrzeże). 

 

Kształt

Biust dobrze podniesiony, acz zebrany niezbyt mocno, kształt okrągły z lekkim akcentem na szczycie. Konstrukcja, jak wszystkie ze szwem zbliżonym do poziomego, budziła moje obawy, czy nie będzie rozstawiania piersi na boki. Oczywiście o stulonych jabłkach nie ma mowy, ale rozstawianiem też bym tego nie nazwała. Jestem przyjemnie zaskoczona.

 

Jedyne zastrzeżenie mogę mieć do większej (prawej) piersi, która mocniej opada (co widać nawet na zdjęciu en face) i ma smutniejszy profil. Trudno jednak obwiniać konstruktorów za moją asymetrię.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Jak wyżej - przyjemnie zaskoczyła mnie konstrukcja miseczek, która wbrew obawom nie okazała się rozstawiająca. Do tego miseczki są przyjemnie podkrojone z boków (spójrzcie wyżej na zdjęcia nabiustne), tak by nie wpijały się w tkankę tłuszczową u osób, które w okolicy pach mają jej sporo. Mam wrażenie, że model ten został dokładnie przemyślany w kierunku zaspokajania potrzeb grupy kobiet plus size, do której kierowana jest marka.

 

Jeśli chodzi o support - jest bardzo stabilnie. Miseczki są z laminowanej stabilnej dzianiny, nie bardzo sztywnej, dość cienkiej, ale wystarczajaco mocnej. Koronka u góry nie jest rozciągliwa (ściślej mówiąc: koronka owszem jest, ale tiul, którym jest podszyta - nie), ale brzeg lekko się naciąga, dzięki czemu zapewne gładziej leży. Tył jest szeroki, zrobiony z dobrej jakości powermeshu, choć mógłby on być nieco grubszy i bardziej mięsisty. Znowu widać, że mocno wybrzusza się nad gumkami, co jest tym widoczniejsze przy takiej szerokości.

 

Wygoda

Flirtini jest wygodniczkiem. Miałam okazję dobrze to sprawdzić, bo jestem na urlopie i wkładam ją na górskie wycieczki - nie zrobiła mi krzywdy. Choć na największy upał wolę jednak stanik i koszulkę typowo sportowe, to Flirtini dobrze sprawdza się w przeciętnych warunkach. Nie jest to może ten szczyt komfortu, jak miękkie jak króliczek full-shapery Change, ale je trudno przebić ;-) Nie uwiera drutem, nie gniecie ani nie obciera.

 

Do kompletu

Uwielbiam majtki Flirtini. Mają dobrą dla mnie wysokość i ładnie się układają. Bardzo mi się podoba ich „architektura” - wstawki z koronki, przód i półprzezroczysty tył, są też odpowiednio elastyczne i wygodne. W komplecie ze stanikiem prezentują się super :-) 

 

Galeria

Obejrzyjcie Flirtini z bliska oraz więcej fotek nabiustnych :-)

 

 

Podsumowanie

Moja sympatia do marki Sculptresse nie słabnie. Flirtini jest solidna i wygodna, dobrze kształtuje biust oraz poprawia mi humor swoimi kolorami i wzorkiem :-) To jeden z tych modeli, które chętnie pokazuję na dowód, że na duży biust czy w rozmiarach plus size można produkować i produkuje się ciekawą wizualnie bieliznę. A dla potrzebujących podstawowych kolorów Sculptresse ma w tym sezonie nowość w bazie - model Chi Chi w kolorach czarnym i beżowym, z elastyczną koronką, podobny konstrukcyjnie do Jasmine z marki Panache. Oczywiście ten również dla Was zrecenzuję, bo jest tego zdecydowanie wart (nie wymagajcie jednak beżu - raczej wybiorę czerń :-). 

Jak Wam się podoba różowa pantera w wykonaniu Sculptresse? Proszę o opinie również te z Was, które załapują się na rozmiarówkę! ;-)

 

piątek, 20 maja 2016

To, że ostatnio sprawiam sobie głównie miękkie modele oraz ciągle opowiadam o tym, jak to najbardziej kocham miękkie miseczki - nie znaczy, że pogardzę dobrym „sztywniakiem” :-) Jeśli chodzi o gładkie, termicznie formowane staniki - co prawda, moim zdaniem, nigdy nie dorównują one urodą koronkowym i haftowanym konstrukcjom szytym, ich praktyczne walory jednak nie ulegają wątpliwości. Czasem ma się ochotę na idealną gładkość biustu, zwłaszcza pod cienkim, jasnym materiałem i w co bardziej oficjalnych kontekstach. Ale nie tylko. Współczesne ubrania, zwłaszcza te tańsze, często szyte są z bardzo cienkich, „oblepiających” skórę materiałów, które uwydatnią nawet najdrobniejszą nierówność pod spodem. Przodują pod tym względem letnie bluzki i sukienki z dzianin z dużym udziałem wiskozy. Dlatego, zanim nastaną największe letnie upały, spora część z nas chętnie sięga po „skorupki”. Warto mieć takową w swojej szafie, nawet jeśli szczególne za nimi nie przepadamy.

 

Elise z aktualnej, czyli wiosenno-letniej kolekcji Panache zwróciła moją uwagę jako model sezonowy, lecz o praktycznym kolorze typowym dla oferty bazowej. Wbrew pozorom nie jest ona „klonem” balkonetek Porcelain, które znajdziemy w bazowej kolekcji. Miseczki Elizy są oparte na zupełnie innej formie - a mianowicie tej samej, co biustonosz Ardour z kolekcji Panache Black. Na czym polega różnica? Przymierzałam również Porcelanki (Porcelain Élan - nowsza wersja Porcelain) - kształt biustu jest zupełnie odmienny, moim zdaniem na korzyść Elise. Porcelain T-shirt bra bardziej spłaszcza piersi i rozstawia je na boki, działa bardziej ujarzmiająco i minimizująco. Elise bardziej zbiera biust i ma niższy mostek. To oczywiście nie wszystkie różnice, ale te najbardziej widoczne.

Eliza różni się też od najpopularniejszej skorupki D+ - Deco marki Freya, choć w dużej mierze może stanowić konkurencję dla tego modelu. To kolejny powód, dla którego sięgnęłam po Elizę - jednym z moich koników jest wyszukiwanie godnej konkurencji dla Dekówek :-) Czy warto więc rozważyć Elizę? Zobaczymy :-)

 

 

Panache - Elise, rozmiar: 38FF [Rozmiary: 30-38 D-G, cena: 229-259 zł; biustonosz został mi dostarczony do recenzji przez dystrybutora]

 

Estetyka

Znając moje kolorystyczne upodobania łatwo przewidzieć, że nie jest to mój ulubiony design ;-) Nie jest też jakoś szczególnie oryginalny czy charakterystyczny, choć na pewno ładny. Nie doceniam zwykle takich barw również dlatego, że w swojej szafie mam tylko dwie bluzki w kolorze zbliżonym do białego, i to rzadko noszone. Coś jednak muszę pod nie wkładać, jak już przyjdzie co do czego. Postarałam się więc przezwyciężyć uprzedzenie do bladawców.

Obiektywnie, jest to jeden z najładniejszych skorupkowców bazowych, z jakimi miałam do czynienia. Kolor to bardzo blady, brzoskwiniowy róż, który wolę od najczęściej spotykanych odcieni cielistych beży. Eliza u mnie z powodzeniem gra rolę „cielaka”. Bardzo przyjemne jest zestawienie tego różu z koronką, która przy bliższym przyjrzeniu okazuje się wcale nie beżowa, lecz szara.

 

Elise_bra_22_b

I ta właśnie koronka oraz widoczne elementy konstrukcyjne („krzyżak” na mostku) plus tiulowa kokardka sprawiają, że Eliza traci charakter „maszynowy” i idzie odrobinę w stronę mojego tradycjonalistycznego ideału bielizny misternie zszywanej z kawałków koronek, tiuli i haftów.

Są z Elizą dwa estetyczne problemy. Po pierwsze, warstwa delikatnej dzianiny, która pokrywa miseczki, nie jest jedyną. Pod spodem jest jeszcze jedna warstwa materii, która czasem, gdy zegniemy miseczkę, potrafi się zmarszczyć. Energiczne „rozmasowanie” zmarszczonego miejsca jednak zawsze likwiduje nierówność. Drugim mankamentem jest zapięcie - ostatnio często się ich czepiam, bo uważam, że skoro można wyprodukować zapięcie nieodkształcające się w noszeniu nawet w dużym naciągnięciu, to należy takowe stosować. Zwłaszcza w produktach dla dużych biustów, gdzie obciążenia zawsze są większe.

 

Podsumowując, Eliza niebrzydkim stanikiem jest :-)

 

Dopasowanie

Rozmiar 36G, który przymierzyłam najpierw, był dla mnie stanowczo za ciasny w obwodzie, dlatego zdecydowałam się na 38FF. Już wcześniej przymierzając inne modele firmy Panache (w tym Cleo i Sculptresse) zauważyłam podobną tendencję, podczas gdy w produktach Freya czy Fantasie wciąż pasuje na mnie 36 (innych brytyjskich marek dawno nie przymierzałam). Przełączenie się na 38FF jednak daje już zadowalający efekt. Z dokładnością do miseczek i mojej asymetrii (przy mniejszej piersi mam puste miejsce u góry miseczki - na szczęście odpowiednio zamknięta krawędź zapobiega widocznemu odstawaniu), ale tu trudno winić firmę.

 

Z tyłu widać, że zapięcie nieco się „męczy”, mimo że ja wcale nie odczuwam obwodu jako ciasnego (rozmiar 38FF).

 

Kształt

Narzuca się porównanie z Deco i jego klonami. Dekówki mają trochę bardziej „stromy” dół miseczki, ale nie jest to różnica, która sprawia, że preferowałabym kształt nadawany przez Deco. Z tego jestem również zadowolona. Zabudowanie jest jednak bez wątpienia wyższe, zwłaszcza na mostku.

Jeśli chodzi o ogólne uniesienie i zebranie biustu - prawdę mówiąc, nie widzę różnicy w porównaniu z Deco. Zrobiłam nawet zdjęcia porównawcze w obu stanikach i dalej jej nie widzę (to jedna z moich nielicznych jasnych bluzek, do których Eliza jest noszona - wybaczcie, że nie prezentuję się w obcisłym po brafittersku tiszercie, ale takowego nie posiadam ;-).

 

Profil w Elise

 

Profil w Deco Delight

 

W Elizie en face

 

W Deco Delight en face

 

Porównanie zaś z Porcelain Élan T-shirt bla (plunge'a nie przymierzałam) wypada u mnie na korzyść Elizy (lepsze zebranie, brak spłaszczenia, brak rozstawienia). 

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Zacznę od formy miseczek. Linia dekoltu ma kształt serduszkowaty, a mostek jest obniżony względem typowych balkonetek o jakieś 3 cm. Jest jednak wyraźnie wyższy od plandży (Deco) - gdybym miała zaliczyć Elizę do jakiegoś typu, byłby to „półplandż” :-) Jest raczej szeroki, co może się nie spodobać osobom wolącym węższe mostki. Moja asymetria powoduje, że mostek trochę się przesuwa w kierunku mniejszej piersi. Pianka, z której zrobione są miseczki, jest dość gruba, ma jednak bardziej jednolitą grubość niż w Deco (gdzie wydaje mi się grubsza na środku miseczki). Miseczki mają charakter zamknięty od góry, ale u mnie nie wbijają się krawędziami.

 

Fiszbiny mają przeciętną szerokość. Są nieco krótsze od kanalików. Konstrukcja nie sprawia mi problemów, choć miseczki w okolicy boków sięgają dosyć wysoko, na granicy mojej tolerancji, zwłaszcza przy mniejszej piersi.

Podtrzymane jest dobre, choć Eliza nie należy do przymurowywaczy biustu. Ramiączka są są przesadnie rozciągliwe, tył pracuje zadowalająco, dzianina nie jest może szczytem pancerności, ale zachowuje się poprawnie.

 

Wygoda

Ramiączka mają ostrawe krawędzie, które czuję, gdy ramiączko zagłębia mi się w skórze. Zdarza się, że takie krawędzie z czasem „miękną”, może tak będzie i w tym przypadku (stawiam 4 na wyrost ;). Po dłuższym czasie noszenia zaczynam też czuć dół biustonosza, który drapie mnie w pozycji siedzącej. Przyczyną jest zapewne koronka, która w tych miejscach może dotykać ciała. To jednak mało odczuwalne w porównaniu z ramiączkami oraz zdarza mi się dość często w różnych modelach. Poza tym wszystko jest w porządku.

 

Do kompletu - figi

Niestety nie mają mojej ulubionej wysokości... Wolę wyższe majtki, na zdjęciach katalogowych zresztą wyglądały mi na wyższe niż rzeczywiście są. Ale pomijając ten aspekt (każda z nas ma inne gusta i potrzeby w tym względzie), są to ładne, eleganckie, dobrej jakości majtki. Na przodzie mamy tę samą urodziwą koronkę i kokardkę, co w staniku oraz tę samą delikatną w dotyku dzianinę. Tył składa się z dwóch warstw cienkiej dzianiny, wykończony bez szwów na krawędziach, co na pewno przyda się do cienkich sukienek :-)

 

 

Galeria

Elizka z bliska :-) Plus figi i oczywiście pełny zestaw selfików.

 

 

Podsumowanie

Podsumowując, uważam Elizę za dobrze uformowaną skorupkę :-) Na pewno mogą rozważać jej przymierzenie osoby, które z jakiejś przyczyny nie są fankami konkurencyjnych modeli, albo te już zakochane w kształcie nadawanym przez Ardour marki Panache Black. Trochę smuci mnie jej cena - jest droższa od bazowego Deco, co może zniechęcać. Niedostatkiem jest też brak miseczki GG w rozmiarówce (nie mówiąc już o dalszych). Oraz, moim zdaniem, brak większych obwodów. Nie czuję się całkiem komfortowo w sytuacji, gdy znajduję się na końcu rozmiarówki obwodowej (wszak grozi to wypadnięciem z „gry” ;-) ), a np. marka Sculptresse niestety nie oferuje porównywalnego modelu.

W ramach testowania obecnych na rynku wytłoczek mam jeszcze nadzieję spróbować, jak radzi sobie obecna wersja Panache Porcelain w kroju plunge oraz strapless.

Ciekawa jestem, jakie są Wasze opinie o Elizie, albo Ardour? Czy odpowiada Wam ten kształt miseczek? A może próbowałyście ostatnio Porcelain Élan? Co sądzicie o obecnej ofercie termicznie modelowanych Panaszków? :-)

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...