Wpisy z tagiem: gorsenia

środa, 14 października 2015

Pomysł na biustonosze oplatające dekolt siecią paseczków - z założeniem, że nie będą one ukryte pod ubraniem - to, jak się zdaje, dzieło Marlies Dekkers, które uczyniło ją jedną z pionierek trendu „bielizna jako ubiór” (underwear as outerwear). Do wzrostu popularności tej stylistyki przyczynił się silny trend erotyczny w bieliźnie codziennej - ostatnimi czasy zaroiło się na rynku od różnych przemyślnych oplatanek i uprzęży i wreszcie „paseczkowce” przestały być monopolem holenderskiej projektantki.

Niestety marki D+ pozostawały przez wiele lat w tyle i próżno było szukać czegokolwiek podobnego do cage bra w rozmiarach powyżej D. Pomysły Marlies Dekkers, kończącej rozmiary na nędznej europejskiej miseczce F, pociągały mnie od zawsze, z entuzjazmem powitałam obecność podobnego motywu w kolekcji The Intimate Britney Spears, ale tam też nigdy nie zdobyłam swojego rozmiaru. Naprzeciw oczekiwaniom w końcu wyszła Ewa Michalak ze swoimi spektakularnymi Przeplatankami oraz Ty Wiesz... (które planuję także poddać testom :-), a także ciekawa inicjatywa o nazwie Brabijou, też polska - biżuteryjno-paseczkowe konstrukcje doczepiane do biustonoszy, które jednak muszą w tym celu mieć odpinane ramiączka. W końcu - lepiej późno niż wcale - pomysł przyjął się w jednej z popularnych, raczej budżetowych polskich marek D+, a mianowicie w Gorsenii. Doprawdy nie rozumiem, czemu tak późno i obawiam się, że trend przeminie zanim produkcja na dobre się rozkręci. Postanowiłam jednak na początek obadać tę opcję cage bra po polsku :-)

Gorsenia - Evita, rozmiar: 80G [Rozmiary: 85-90B, 70-90C, 65-90 D-E, 65-85 F-H, 65-80 I-J, 65-75 K-L, cena: 81,12 zł w sklepie Kontri.pl]

Estetyka



Zacznę od uwagi, że w serii paseczkowej Gorsenia wypuściła jeszcze drugi, usztywniany model - Xenię, która wizualnie podoba mi się bardziej. Niestety half-cupowaty krój Gorsenii uparcie nie chce leżeć na moim biuście, odstający mostek i marne podtrzymanie Xeni wepchnęły mnie więc w objęcia bardziej biuściastej koleżanki Evity ;-) Evita może się pochwalić jedynie dwoma paseczkami (Xenia - trzema), jest też wyżej zabudowanym i wbrew pozorom dość grzecznym, mało eksponującym biust modelem. To nie znaczy, że pozbawionym stylu, choć mam do niego parę zastrzeżeń.

Półprzejrzysta góra miseczek mogłaby być bardziej przejrzysta. Składają się na nią dwie warstwy siateczki, które interferują ze sobą, tworząc efekt mory. Ponieważ są to spore, gładkie powierzchnie, mora jest widoczna i psuje efekt. Naprawdę przemysł materiałowy potrafi już wyprodukować siatkę dającą sobie radę z podtrzymaniem nawet sporego biustu w jednej warstwie, a już na pewno w przypadku, gdy chodzi tylko o górną część miseczki. Moim zdaniem trzeba było trzymać się jednej warstwy, albo zdecydować się na jakiś haft lub koronkę.

Powinnam odjąć więcej punktów za spsucie morą całkiem niezłego projektu, ocenę dobrą przyznaję tu raczej bardziej za sam projekt niż za jego wykonanie :-)

Druga sprawa - skoro już robimy cage bra, paseczków mogłoby być więcej, na tyle, by faktycznie była szansa na wyjrzenie czegokolwiek z dekoltu w atrakcyjny, ciekawy sposób. Tutaj za bardzo nie ma takiej możliwości, przynajmniej u mnie, co najwyżej na efekt „ojej, tej pani coś wystaje z bluzki”. Paseczki pozostają więc w gronie zwyczajnych, schowanych pod ubraniem bra-ozdóbek, i nici z underwear as outerwear...

Przejdźmy jednak do plusów ;-) Paseczki jako takie prezentują się całkiem przyjemnie, a jeszcze przyjemniej prezentują się aplikacje naszyte na mostek i nasady ramiączek. Takich ozdób stanowczo za mało mamy w naszej bieliźnie. Te są dobrej jakości, przynajmnie jak na popularną, nie luksusową markę i tak naprawdę to one decydują o uroku Evity. Aplikacjom towarzyszą „klejnociki” w kolorze czarnym, co wygląda całkiem gustownie. Nie dajcie się więc zniechęcić tajemniczym rozbłyskom ze zdjęcia w sklepie internetowym (swoją drogą, sama już nie wiem, czy takie sztuczki grafików bardziej mnie bawią czy denerwują) - nie ma tam żadnych srebrnych nachalnie świecących cyrkonijek, tylko czarne „kamyczki”.

Brawo również za naszycie wąskich pasków aplikacji na brzeg miseczki, w pobliżu łączenia z ramiączkiem.

 

Dopasowanie

Gdyby nie przeczytane tu i ówdzie ostrzeżenia, raczej nie trafiłabym z rozmiarem, zamawiając online, zresztą nawet zamówiony rozmiar nie jest idealny. Po pierwsze, Evita jest luźna w obwodzie, luźniejsza od innych posiadanych przeze mnie modeli Gorsenii. To 80 zachowuje się bardziej jak 85. Stwierdziłam jednak, że wolę zapinać się trochę ciaśniej niż kombinować dalej z rozmiarami, a czasem nawet noszę ją na najluźniejszą haftkę. Na szczęście dzianina-siatka z tyłu jest solidna, dobrze pracuje i nie zanosi się na to, by miała się z czasem rozciągnąć.

Szkoda, że zapięcie lubi się podwijać, mimo że nie należy do najbardziej wiotkich, z jakimi miałam do czynienia (widać to na fotce niżej).

Miseczki są natomiast zaskakująco duże - już G jest na mnie dobre, choć ma nieco za wąskie fiszbiny (jak to zwykle w polskich biustonoszach), natomiast H, które wypróbowałam wcześniej w Azurro (zwróćcie uwagę: tu i tu dzianina simplex w dole miski, a dopasowanie inne) byłoby raczej z pewnością za duże. Byłoby to niestety bardzo widoczne, ponieważ gdyby paseczki były choć odrobinę luźniejsze, smętnie by zwisały, zamiast przylegać. Niestety Evicie brakuje tego genialnego pomysłu, który zastosowała Ewa Michalak, a mianowicie regulacji paseczków.

Podobnie jak we wcześniejszych recenzjach zakładam, że mój rozmiar w systemach „zbliżonych do kontynentalnych” to 80H, nie oceniam natomiast zgodności z tabelą rozmiarów, bo za to należałoby się zero punktów (w 80J wyliczanym mi przez tabelę utopiłabym się).

 

Kształt

Nie mam większych powodów do narzekania. Evita daje pierś okrągłą, uniesioną przyzwoicie i zebraną, choć bez szaleństw, mogłoby być ciut lepiej. 

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Konstrukcja miseczek nie ma większych wad, no może poza tym, na co często narzekam w polskiej bieliźnie - wąskie i dość krótkie fiszbiny, i ten ślad lekkiej, nazwijmy to „przewieszki” bezpośrednio nad drutem, którą widać z profilu. Chodzi mi o to, że polskie miseczki często są skrojone tak, że dolna część miseczki jest nieco za głęboka, przez co pierś jest mniej wypchnięta w górę niż mogłaby.

Materiał miseczek to stabilna, nierozciągliwa dzianina, tył - mocna siatka, i ta kombinacja zapewnia dobre podtrzymanie. Które byłoby jeszcze lepsze, gdyby biustonosz nie był za luźny pod biustem, to jednak mogę jeszcze skorygować zapięciem w razie potrzeby.

 

Wygoda

Największa zaleta Evity :-) Ciekawe, że początkowo sądziłam, że postawię gałę, a to za sprawą paseczków, które drapały mnie szwami od wewnątrz. Bałam się, że nie będę w stanie jej nosić z tego powodu. Surprise - już jedno pranie położyło drapaniu kres i Evita okazała się bardzo komfortowym stanikiem. Usztywnienia boczne są, lecz jakby ich nie było (a w innych modelach często robią mi krzywdę). Żadnego piłowania dołem druta, żadnego gryzienia gumkami. Wygodniczek.

 

Cena

Jak widzicie, nie stawiam już maksa, bo zrobiłam się marudna. Osiem dyszek to wprawdzie doskonała cena jak na dający się nosić biustonosz D+, ale Evita mogłaby tu postarać się o lepsze wyniki w dziedzinie dopasowania czy estetyki.

 

Galeria

Evita w pełnej krasie. Największej liczby zbliżeń doczekały się oczywiście ozdobne naszywki :-)

Podsumowanie

Polska chyba rzeczywiście jest w światowej awangardzie, jeśli chodzi o biustonosze D+. Poza Ewą Michalak i Gorsenią nie widziałam, by ktokolwiek na świecie produkował „paseczkowce” w dużych rozmiarach. Być może znajdziemy je w ofercie Scantilly, nowej erotyzującej marki-koleżanki Curvy Kate (jednopaseczkowiec już jest). Ceny Scantilly są jednak szalone. Gorsenii zaś życzyłabym, by udoskonaliła swój już całkiem niezły projekt i wypuściła bardziej dopracowaną Evitę, bo ma szansę uczynić to za znacznie bardziej przystępną dla Polek cenę.

Mimo stawianych jej zarzutów, ostatno noszę Evitę regularnie jako codzienny stanik. Wygodna, oryginalna - jakoś trudno nam się rozstać. Polskie firmy radzą sobie coraz lepiej z przekonywaniem mnie do swoich produktów.

Ciekawa jestem, co sądzicie o paseczkowcach made in Poland. Może już macie któregoś w swojej szufladzie? Nie znudził Wam się jeszcze ten trend? :-)


sobota, 16 maja 2015

Może to i za dużo Gorsenii w barszcz, ale nie wytrzymałam i stwierdziłam, że pokażę Wam jeszcze jeden model tej marki, który kupiłam sobie na fali testowania Viviane. Ta recenzja będzie podobna jeśli chodzi o oceny, różnić się będzie w szczegółach oraz, oczywiście - fotkach. To chyba najładniejsza Gorsenia, z jaką miałam do tej pory do czynienia, a do tego najwygodniejsza, więc po prostu nie mogłam jej pominąć :-) Zawsze mnie cieszy, gdy którejś z naszych firm coś się uda...

Co prawda jest to model z zeszłorocznej kolekcji jesienno-zimowej, ale w sprzedaży zostało jeszcze całkiem sporo rozmiarów. Mam nadzieję, że skoro firma nas słucha, to w następnej kolekcji jesiennej wróci albo ten, albo podobny model :-)

Gorsenia - Azzurro, model: K171, rozmiar: 80H, kolor: granatowy [Rozmiary: 75-100 C, 65-100 D-F, 65-95 G-H, 65-90 I-J, 65-85 K, 65-80 L, 65-75 M, cena: 76,01 zł w sklepie Kontri.pl]


Estetyka



Azzurro podoba mi się jak dotąd najbardziej ze wszystkich Gorsenii. Nadal grzeszy pewną kiczowatością i stylistyką, którą nazywam obiciowo-zasłonową :-) Coś w rodzaju tureckiej kanapy, brakuje tylko frędzli i żakardu. Ale dość już tego dworowania sobie z modelu, który miałam szczery zamiar chwalić ;-)

Świetna jest w Azzurro ta satynowo połyskująca dzianina w dolnej części misek. Jestem fanką dzianiny typu simplex, która uwiodła mnie już dawno w marce Fantasie. O co chodzi? Niestety nie mam pojęcia, jaka jest definicja simplexu, wiem tyle, że jest to dzianina stabilna, czyli bardzo mało elastyczna, co predysponuje ją do stosowania właśnie w stanikach (bo przeważnie nie chcemy, by miseczki się nam rozciągały, choć są oczywiście wyjątki i całkiem udane modele z rozciągliwymi miskami). Jest śliska w dotyku, gęsta, niezbyt gruba i wystarczajaco mocna, by nie wymagać żadnego dodatkowego podszycia. Dolna część miseczek Azzurro to pojedyncza warstwa takiej właśnie dzianiny. Jak dla mnie jest stworzona dla dobrych jakościowo modeli bazowych (patrz np. Caitlyn od Elomi), bo jest gładka, elegancka, świetnie podtrzymująca. Mogłaby być stosowana częściej przez polskie firmy.

Dolna część miseczek Azzurro to haft w kremowo-złotawym odcieniu (znów udane połączenie kolorów, jak w Viviane) na przejrzystej siateczce, podszyty drugą warstwą identycznej siateczki (tyle że bez haftu) - schemat znany też z Viviane. Do tego coś, co najbardziej mnie zadziwiło - przypominająca oczko pierścionka, dwukolorowa zawieszka, bardzo bogata, z niebieskim szkiełkiem otoczonym białymi, a to wszystko w metalu w kolorze modnego różowego złota. To chyba najbogatsza ozdoba, jaką dotąd widziałam w naszych markach. Kojarzy się trochę bliskowschodnio (te tureckie kanapy ;-). Ozdoba we Florence też była niepospolita (super plisowana kokardka plus zawieszka) - Gorsenia to marka dbająca o detale, co bardzo mnie cieszy. Zawieszce towarzyszy kokardka bez wolnych strzępiących się końców, co witam z ulgą w coraz większej liczbie modeli.



Warto wspomnieć o ramiączkach - nie mogą poszczycić się tak bogatym zdobieniem jak w Viviane, ale i tu naszyto małą aplikacyjkę. Same ramiączka są solidne, mało rozciągliwe i dobrej jakości. Może trochę za szerokie - o jakieś 2 mm szersze niż w Viviane, pewnie ze względu na większy rozmiar miski.

Kolor - jemu też należy się słówko. Uwielbiam granat w bieliźnie - jest elegancki i twarzowy, a przy tym lżejszy i nie tak przytłaczający, jak czarny. Mały minus - stanik jest trochę niejednolity kolorystycznie, są różnice w odcieniu między tyłem a resztą, zapieciem a resztą itp.

Do jakości nie mam większych zastrzeżeń, wszystko jest mocne i uszyte bez kiksów.

 

Dopasowanie



80H „powinno” pasować - i 80H pasuje. To mój pierwszy strzał jeśli chodzi o firmy, które nie posługują się rozmiarówką UK i przeważnie się sprawdza. Nie oceniam tu zgodności z żadnymi tabelami. Według tabeli Gorsenii na moje wymiary w biuście powinien pasować rozmiar 80...J, zatem za tabelkę znowu pała ;-)

 

 

Kształt

Podobnie jak w przypadku Viviane - biust jest okrągły, przyzwoicie uniesiony i zebrany, choć bez szaleństw. Poprawnie.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Dodatkowe pół punkta na plusie w stosunku do Viviane za podtrzymanie. Dlaczego? Lepsza dzianina z tyłu - żadnych tendencji podjazdowych, jedna skuteczna, dobrze pracująca warstwa, oby tak wszędzie.

Konstrukcyjnie podobnie - nie widzę większych błędów, poza tym, że kształtowanie zawsze mogłoby być trochę lepsze.

 

Wygoda



Tu z kolei zastrzeżeń brak. Dziwnym trafem gumka wszyta podobnie jak w Viviane, tutaj nie chce się wywijać i uwierać, może jest inna? Usztywnienia boczne również nie robią mi krzywdy ani trochę.

 

Cena

Znowu maks, a mógłby być jeszcze makśniejszy, bo 76 zł to naprawdę fantastyczny stosunek jakości do ceny. Nie wiem, czy nie najlepszy w mojej bra-blog-karierze :-) Brawo.

 

Galeria

Kolejny fotogeniczny egzemplarz, choć już nie tak bogato haftowany, jak poprzedni. Ale ta biżuteria... :-)

 

 

Podsumowanie

Będę spoglądać z zaciekawieniem w stronę następnych kolekcji. Mam nadzieję, że kolejna jesienna wróci do dzianin typu simplex i modeli typu Azzurro :-) Przydałoby się też więcej modeli tego typu w bazie. Bazy, przyznam, nie znam zbyt dobrze, oraz obawiam się, że może zawierać wciąż stare, niedopracowane konstrukcyjnie modele. Przydałoby się coś dobrze skonstruowanego zwłaszcza w poszukiwanym kolorze cielistym. A i jakaś ładna czerń by nie zawadziła. Mam nadzieję, że firma weźmie pod uwagę moje sugestie... :-) A może Wy macie jeszcze coś do dodania? Czego brakuje Wam w Gorsenii?

 
1 , 2 , 3
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...