Wpisy z tagiem: panache

środa, 21 lutego 2018

PanacheSS18

 

Nareszcie mogę przedstawić Wam ostatnią, za to pokaźną część aktualnej kolekcji serwowanej nam właśnie przez firmę Panache: Panache, czyli marka-matka :-) O ile w kolekcji marki Cleo by Panache dokazywały - mniej niż to kiedyś bywało, ale jednak - żywe kolory i kontrasty, tu jest jak zwykle spokojniej.

 

czwartek, 24 sierpnia 2017

Zdjęcie promujące aktualną kampanię marki Panache - Find Your Fit

 

Miałyście kiedyś brafitting? :-) I jak to wspominacie? Było OK, a może coś nie zagrało? Jeśli to drugie, albo jeśli w ogóle nie macie chęci na konsultację stanikową - to nie jesteście same. W sporej części kobiet wizyta u brafitterki nie budzi wcale ciekawości, a raczej obawy. Potwierdzają to sondaże. Jak donoszą źródła branżowe, firma Panache zleciła niedawno ankietę, w której zapytano około 3000 kobiet w Wielkiej Brytanii o ich stosunek do usługi profesjonalnego dobrania biustonosza, czyli brafittingu. Wynik moim zdaniem i tak napawa optymizmem - okazuje się, że aż prawie połowa (48%) badanych kobiet ma za sobą brafitting.

Warto jednak pamiętać, że sondaż dotyczył UK - ojczyzny wielu marek o szerokim zakresie rozmiarów, czyli kraju pełnego staników na praktycznie każdy biust. Nic tylko się brafitować! Gdyby nie to - podejrzewam, że wynik byłby skromniejszy. Aż połowa uświadomionych stanikowo kobiet - to wielki sukces, oczywiście pod warunkiem, że ten brafitting nie odbył się na zasadzie „dam pani 80C, to prawie to samo, co 75D” - ale że kobiety te rzeczywiście noszą teraz właściwy rozmiar biustonosza

A co z tą drugą połową kobiet, które z brafittingu nie korzystały? Zapytano je o powody. Co jest na pierwszym miejscu? Pewnie umieracie z ciekawości. Tadaaam! 41% kobiet podało, że unika brafittingu, ponieważ... wstydzi się rozebrać przed brafitterką. 

 

Kiedy tak stałam z oklapniętym biustem...

Niedawno trafiłam na facebooku na wpis rozczarowanej klientki pewnej (cenionej przez stanikomaniaczki) brytyjskiej sieci sklepów z bielizną, który bardzo mnie zaskoczył. Jak relacjonuje nasza bohaterka, na samym wstępie została poproszona o... zdjęcie biustonosza w obecności brafitterki. Dalej czytamy o tym, jakie emocje nią targały, gdy stała z oklapniętym, zapewne sporym biustem - w bluzce, bo stanik udało jej się ściągnąć trudną sztuką, bez zdejmowania topu - przed panią specjalistką i jak skrępowana się przy tym czuła. Oj, chyba ktoś tu czegoś mocno nie przemyślał... i nie chodzi tu o osobę korzystającą z usługi. Jeśli pierwszym doświadczeniem kobiety w przymierzalni jest zaskoczenie, wstyd i zmieszanie (w dodatku niczemu niesłużące - bo w czym, na Jowisza, brafitterce przyda się widok wystraszonej kobiety bez stanika na samym początku spotkania?), to nic dziwnego, że prawdopodobnie nigdy już z brafittingu nie skorzysta.

A teraz coś, co być może Was zaskoczy. Ten tekst nie jest o tym, że kobiety powinny się wstydzić tego, że się wstydzą. Szczerze mówiąc - nie lubię tego całego pokrzykiwania, do którego ma tendencję część bra-entuzjastek: no weźcie, nie ma się czego wstydzić, ludzka rzecz, ech te głupie kompleksy, nic wam się nie stanie jak zdejmiecie bluzkę, u lekarza też się wstydzicie rozebrać? - i tak dalej. Czy muszę wam tłumaczyć, że takie poszturchiwanie słowne wcale nie zmniejsza skrępowania tych, do których jest kierowane? Bo ja sądzę, że raczej służy podbiciu poczucia lepszości tym, które takie namowy wygłaszają: Ja się nie wstydziłam! A na spotkaniu stanikomaniaczek to nawet bez bluzki się pokazałam wszystkim, o! A ty chyba jakaś zacofana jesteś!

Jeśli chcemy rzeczywiście komuś pomóc, a do tego osoba ta musi przezwyciężyć skrępowanie - to podstawą jest stworzenie przyjaznej, bezpiecznej, akceptującej atmosfery. Możemy narzekać i załamywać ręce nad kulturą, która sprawiła, że kobiety traktują swoje piersi jak wstydliwą część ciała, wobec której w dodatku są niezmiernie krytyczne. Ale krytykowanie za to kobiet nie sprawi, że nastąpi magiczna zmiana i ich zawstydzenie wyparuje.

Swoją drogą, uważam, że żadna kobieta nie powinna być nakłaniana do rozbierania się przed brafitterką. Topless może, ale nie musi się pojawić, dopiero w trakcie przymiarek, gdy przydaje się pomoc w ocenie dopasowania czy prawidłowego założenia biustonosza. I dopiero w momencie, gdy obie strony nawiązały już ze sobą przyjazny kontakt i pojawiła się owa bezpieczna atmosfera. Jeżeli mam być szczera - a mówię to jako osoba, która w pewnych okolicznościach występuje publicznie bez bluzki - takie żądanie rzucone na wstępie wzbudziłoby u mnie chęć ucieczki, jako naruszenie moich granic. 

 

Jestem brafittingową samosią

Kobiety pytane o to, czemu nie korzystają z brafittingu twierdziły też, że: nie mają na to czasu, że obawiają się, że brafitterka nie znajdzie niczego pasującego oraz... boją się poznać swój prawidłowy rozmiar (!). Zwłaszcza ten ostatni powód zwraca uwagę. Jednak już drugim w kolejności, po wstydzie przed rozebraniem się, powodem niekorzystania z usług brafitterek jest po prostu brak takiej potrzeby. Stanik możemy dobrać sobie same - uważa 40% kobiet spośród tych, które nie korzystały z brafittingu - i tego powodu nie zamierzam kwestionować ani krytykować. Sama do brafitterek nie chodzę wcale :-) I uważam, że spokojnie można być swoją własną brafitterką. O ile nie umniejszam tu wcale roli tej usługi dla osób jej potrzebujących, to twierdzę, że każda z nas może osiągnąć bra-samodzielność. Jeśli nie wcale bez pomocy, to na pewno po jednej-dwóch sensownych wizytach u specjalistki i kilku zakupach. 

A zatem: nie po drodze ci do salonu z brafittingiem, albo już w takim byłaś, znasz swój rozmiar, wiesz, o co chodzi z tym dobieraniem? Nie zmieniły ci się wymiary ani konsystencja piersi, twoje biustonosze pasują? Tak jak żadna z nas nie ma obowiązku chodzenia do fryzjera ani kupowania co sezon nowej garderoby, tak samo polecany regularny brafitting co 6 miesięcy jest tylko „polecany”, a nie obowiązkowy. Do brafitterki możesz wybrać się dla przyjemności, gdy najdzie cię ochota na nowy komplet. Może przy okazji usłyszysz jakąś przydatną radę, może trafisz na niewypróbowaną jeszcze, dobrą konstrukcję? Nowy stanik to nie mammografia czy USG piersi (na badania, dla odmiany - polecam zgłaszać się regularnie). Nie ma musu, nie ma spiny.

Ale jeśli czujesz, że z twoimi biustonoszami jest coś nie tak, że nie pasują do twoich piersi i nie bardzo wiesz, jak to zmienić - czytaj dalej! :-) 

 

Foto: Panache

 

Twój rozmiar jest dla ciebie

Ten wpis nie miał być też o tym, dlaczego nie warto chodzić do brafitterek :-) Wręcz przeciwnie, chciałam zachęcić te z was, które się wahają albo już należą do tej niechętnej połowy. Jeśli czujesz, że „nie dogadujesz się” ze swoimi stanikami - spotkanie z fachowczynią może być znakomitym pomysłem. Dzięki niej nie będziesz skazana na szukanie po omacku i zgłębianie stanikowiedzy samodzielnie. Twój problem zostanie prawdopodobnie szybko zdiagnozowany i zostaną ci zaproponowane rozwiązania. Może inne modele i konstrukcje? A może zupełnie inny rozmiar? Aż 78% kobiet, jak donoszą wyniki wspomnianego wcześniej badania, w wyniku kontaktu z brafitterką zmieniło rozmiar stanika. Może popełniasz jakiś łatwy do wyeliminowania błąd w dopasowaniu rozmiaru (taki jak za szeroki obwód, za małe miseczki), a może po prostu nie znalazłaś jeszcze „swojej” marki czy kroju. 

Zatrzymajmy się jeszcze przez chwilę przy rozmiarze. Według sondażu Panache niektóre kobiety nie mają ochoty na brafitting, ponieważ obawiają się usłyszeć „wyrok” - swój prawidłowy rozmiar stanika. Słyszały zapewne, że brafitterska diagnoza często-gęsto kończy się stwierdzeniem, że jednak nie 90E, tylko raczej 75G. A to przecież rozmiar, którego „się nie produkuje” (fakt: nie ma go w sieciówkach, ale jest w ofercie mnóstwa marek!) a przede wszystkim tak dziwaczny, że należy się go wstydzić. Lepiej udawać, że ma się D. Co z tego, że nie pasuje.

Powiem szczerze, że o ile rozumiem skrępowanie związane z kontaktem z obcą osobą przy dobieraniu bielizny, to tutaj już trochę mniej empatyzuję i raczej uderza mnie bezsens takiej postawy. Kobieto! Twój rozmiar to tylko numer (i litera). Dobrany rozmiar to nie powód do wstydu, a przepustka do lepszego świata! Świata staników dopasowanych do twoich piersi, i w związku z tym dużo wygodniejszych i poprawiających twój wygląd. Serio. 

W sumie, myślę sobie, że wszystkie te opory biorą się tak naprawdę z tego samego źródła: obawy, że brafitterka nas zawstydzi jakąś swoją uwagą czy zachowaniem. Że okaże zdziwienie naszymi wymiarami, że powie, jak sto sprzedawczyń przed nią: „TAKICH rozmiarów nie mamy”. Innymi słowy - że powodem jest wciąż ten sam nasz stary przyjaciel - wstyd. Być może wzmocniony wcześniejszymi, złymi doświadczeniami. 

 

Znajdź swoją brafitterkę

Dobra brafitterka - nie taka, którą opisywała rozczarowana klientka z początku notki - powinna umieć sprawić, że całe twoje zawstydzenie i obawy szybko rozpłyną się w niebycie, a jedynymi towarzyszącymi ci emocjami będą: ciekawość, radość z własnego widoku w lustrze, a w końcu - z nowego zakupu (plus ewentualnie dreszczyk emocji związany z pozbywaniem się pewnej sumy pieniędzy :-) ). Na pewno NIE zacznie od żądania zdjęcia bluzki, nie wspominając o biustonoszu. Jeśli więc trafisz na taką delikatną i taktowną, a zarazem fachową osobę, nie wahaj się polecać jej znajomym. 

Słyszałam i czytałam setki historii stanikowych metamorfoz, relacje kobiet wpadających w euforię po tym, jak dowiedziały się, jaki rozmiar nosić i jak powinien naprawdę leżeć i działać biustonosz. To wszystko po latach niewygody i stresu związanego z kupowaniem i noszeniem staników, kompleksów „niewymiarowego biustu”. Dobre brafitterki to prawdziwe bohaterki dnia codziennego :-) 

 

Wideo promujące kampanię Panache Find Your Fit 

 

Pamiętacie, jak namawiałam was do nominowania Waszych ulubionych brafitterek na wasze kobiece wzory do naśladowania? Było to rok temu w ramach kampanii organizowanej równiez przez Panache. Kto wie, czy czasem nie stanowiło to inspiracji dla tych, którzy wymyślają owe kampanie - bo w tej, która właśnie trwa (Find Your Fit) klientki nominują swoje brafitterki, a najpopularniejsza ma otrzymać tytuł Brafitterki Roku Panache. Jak to się odbywa i czy warto włączyć się do zabawy?

Sklepy biorące udział w kampanii po pierwsze - brafitują, a potem proszą klientkę o wypełnienie specjalnej karty. Można też zrobić to online. Karta ta zawiera między innymi: rozmiar klientki przed i po brafittingu i kupione przez nią modele, nazwisko brafitterki i bardzo ważne pytanie: Jak się czujesz w swoim nowym biustonoszu? Można też dodać swoje zdjęcie w nowym nabytku. Można też wrzucić je w soszal media i otagować #FoundMyFit (ja proponuję dodać nasze rodzime bra-selfiaczowe, ciałopozytywne hasło: #BiustySąRóżne :-) )

Dodatkową zachętą do wypełniania kart są oczywiście nagrody: co miesiąc na pięć szczęśliwych klientek czekają trzy komplety produktów Panache, Panache Sport i Panache Swim. A więc, stanikomaniaczko - jeśli masz ochotę, zbrafituj się (albo namów znajomą), a może przy okazji wygrasz komplet bielizny, sportowca i kostium? :-) Podoba mi się ten pomysł - walor edukacyjny, można coś wygrać - same zalety. Ale kampania kampanią - nie trwa cały czas, a dobry brafitting i dobre brafitterki popularyzować warto.

Ciekawa jestem, jak taki sondaż z pytaniami o brafitting wypadłby w Polsce. Czy Polki mają raczej dobre doświadczenia z brafittingiem, czy też wciąż się go obawiają, pomne złych doświadczeń przez lata słabego wyboru w sklepach? A jak jest u was? Czy korzystałyście z usług brafitterki przy dobraniu rozmiaru i czy czułyście się przy tym komfortowo? Czy znalazłyście swój rozmiar bez wstydu i obaw, w bezpiecznej atmosferze? Co było najważniejsze dla waszego poczucia komfortu? 

piątek, 23 czerwca 2017

 

Moje podejście do białej (oraz kremowej, kościo-słoniowej...) bielizny jest takie, że słowo „bielizna” można by spokojnie zamienić na „czernizna” :-) Zdarzają się jednak wyjątki potwierdzające regułę. Lubię realistyczne, duże wzory kwiatowe, a te, trzeba przyznać, potrafią się świetnie prezentować na jasnym tle. Powiecie, że taki jasny stanik w kolorowe wzorki to najbardziej niepraktyczna rzecz na świecie, bo spod jasnego ubrania prześwituje, a pod ciemnym może zafarbować czy pokryć się ciemnymi włókienkami... Więc owszem, nie marnuję Thei pod czarną bluzkę, ale po pierwsze - mam sporo ubrań w kolorach tak zwanych średnich (nie ciemnych, ale i nie bardzo jasnych), pod którymi świetnie taki stanik funkcjonuje, a po drugie - moim zdaniem są zestawy, w których te przebijające kwiatki się po prostu komponują! W czasach, gdy bielizna potrafi wybijać się w stylizacjach nawet na pierwszy plan i projektanci nie skąpią jej wyrazistych kolorów i wzorów, najwyższy czas chyba porzucić prześwito-fobię ;-)

Przed Wami zatem ogrodowo-łąkowa Thea, czyli Teodora (albo Dorotea) :-)

 

 

Panache - Thea, kolor: ivory/floral, rozmiar: UK 36G [Rozmiary: 65 DD-K, 70-85 D-K; komplet został mi dostarczony przez dystrybutora]

 

Estetyka

Jak w tytule - z Theą mam dwojakie skojarzenia. Pierwsze to angielska porcelana, a drugie - zestaw swojski, czyli maki, chabry, margerytki i inne kąkole, które co prawda są tu chyba nieobecne, ale kolorystyka całości przywodzi na myśl taki właśnie polny bukiecik. Do kompletu brakuje tylko złotych kłosów :-)

 

 

Cyfrowy nadruk jest precyzyjny, a kolory nasycone. Deseń występuje nie tylko w dolnej części miseczek ze stabilnej laminowanej dzianiny, ale naniesiono go także na siateczkową część górną, która jest do tego haftowana. Nie mam jednak wrażenia nadmiaru, tylko fajnego urozmaicenia. Góra jest co prawda z siateczki, ale podszyta dodatkową warstwą, nie ma więc przejrzystości. Zawsze trochę szkoda, ale z drugiej strony - tak chyba jest nawet lepiej. Tył jest bez wzorków - i taki chyba bardziej mi się tu podoba :-)

Wzór być może lepiej by się prezentował, gdyby był nieco mniejszy. Przypuszczam, że w mniejszych rozmiarach mogą zdarzyć się staniki, w których puste przestrzenie będą miały zbyt dużą przewagę nad wzorzystymi, choć oczywiście to tylko moja spekulacja (moim zdaniem producent powinien zwracać na takie rzeczy uwagę w trakcie szycia i mam nadzieję, że to robi).

 

 

Wracając do kolorów - tył i ramiaczka Thei są klasycznie kremowe, ale dzianina przednia, przy dokładnym wpatrzeniu się, bądź zestawieniu z całkowicie białym tłem, zdradza subtelną różowawą nutę (na zdjęciach nie bardzo to niestety widać). Bardzo lubię takie nie do końca oczywiste odcienie bieli ;-)

Brawo za morelowo-niebieską kokardkę.

Thea jest dobrej jakości i starannie uszytym biustonoszem - jedyne, na co mogłabym tu narzekać, to ciut wąskie zapięcie.

 

Dopasowanie

Tym razem zaczęłam od 36G (nie jak w przypadku ostatniego nabytku z Cleo (Minnie) - 38FF), i okazało się idealnie dopasowane. Miseczki w górnej części mają trochę luzu, gdy nie jestem wyprostowana, ale to już kwestia konstrukcji, nie rozmiaru.

 

 

Kształt

Thea daje kształt podobny do balkonetek marki Cleo dzięki podobnej konstrukcji miseczek. Biust jest mocno podniesiony (dolny kontur wznosi się stromo do góry) i zebrany z boków, profil okrągło-zadartonosy :-) Thea jest tak samo skutecznym podnośnikiem i zbieraczem, jak Minnie z Cleo.

 

 

 

Jeśli uważnie przyjrzycie się zdjęciom w ubraniu, zwłaszcza temu en face - zauważycie, że Teodora jednak prześwituje nawet spod porządnej dzianiny firmy Vippi Design. Ale mnie to nie tylko nie przeszkadza, a wręcz nawet się podoba, bo kwiatki wpisują się w folkową stylistykę całości. Dlatego chętnie ją noszę właśnie w tym zestawieniu.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Trzyczęściowe miseczki w kroju klasycznie brytyjsko-balkonetkowym, odmiana „w górę i do przodu”.  Pamiętacie być może, jak kiedyś tęskniłyśmy do tego, by niektóre kroje z marki Cleo przeniknęły do nieco bardziej konserwatywnej Panache - i tak się właśnie dzieje. Podobnie układa się Floris - jeśli go lubicie, Thea też powinna Was zadowolić. Thea, warto wiedzieć, wejdzie do kolekcji bazowej w kolorze całkiem czarnym (czernizna) :-)

 

 

Podtrzymanie biustu jest dla mnie jak najbardziej zadowalające, choć luźna góra miski (bardziej dostosowana do biustów pełniejszych u góry i/lub bardziej wysoko-podstawnych niż mój) sprawia, że pierś nieco faluje u góry. Luz nie rzuca się w oczy w pozycji wyprostowanej, przy zgarbieniu już tak - ale, podobnie jak w przypadku Minnie, pod ubraniem tego nie widać, i nie mam z tym problemu.

 

Wygoda

Thea jest, ku memu zaskoczeniu, wygodniejsza od Minnie - nie czuję tu w żadnym momencie napierania końcówek fiszbin na mostek. Nie należy wszelako do stuprocentowych wygodniczków, bo jednak mocno modeluje biust.

 

Do kompletu

Figi bardzo zgrabne, z przodem całym w nadruku i ukokardkowione, choć, jak zwykle, mogłyby być wyższe :-) Tył co prawda bez wzorków, za to przyjemnie lekko półprzejrzysty. Zdecydowanie pobudza kompletozę ;-)

 

 

Galeria

Zapraszam do zerknięcia, a najlepiej rozwinięcia w trybie full screen, bo Teodora z bliska jeszcze powabniej się preztentuje.

 

 

Podsumowanie

 

 

Cieszę się, że mogę endżojować kolejny z flagowych krojów Panache, obok takich przebojów, jak Jasmine czy Clara. Kolejny model, którego się obawiałam ze względu na moją niepełność u góry, i kolejny raz obawy te zostały właściwie rozwiane. Do tego przełamałam swoje opory przed białym, a przynajmniej białawym kolorem tła, jakoś przeboleję nawet te kremowe ramiaczka ;-) Bardzo mi się podoba, że precyzyjne cyfrowe nadruki w żywych kolorach tak dobrze przyjmują się w bieliźnie. I czekam, aż będziemy miały tak samo szalony wybór, jak w ubraniach, czyli nie tylko kwiatki - choć ten kwiatuszek akurat jest wybitnym przedstawicielem swojego gatunku.

 

Stylóweczka: swojskie kwiatki. Przykładnie sponsorowała firma: Panache, nie sponsorowały firmy: Vippi Design, & Other Stories 

 

Lubicie kolorowe wzory na jasnym tle, czy też wciąż należycie do nieprzekonanych? A może macie jakieś swoje propozycje zestawów z tzw. intencjonalnym prześwitem, zapewne odważniejsze niż moje nieśmiałe ledwie widzialne kwiatki? ;-)

wtorek, 21 lutego 2017

 

Pierwsze wrażenie po obejrzeniu tej kolekcji: grzeczna, stonowana, spokojna... po protu klasyczna. Miałam skojarzenie z dawnym Panache i jego tradycyjnym designem: modele przeważnie jednobarwne, w mało ekscentrycznych kolorach, uniwersalne, niektóre z Was pewnie powiedziałyby: nudne. Uwielbiam co prawda szalone wzory i kolory spoza grzecznego zestawu różów, fioletów, granatów i czerwieni (że o bazie czarnej i cielistej nie wspomne), ale klasyka w mojej szafie też zajmuje ważne miejsce. Zwłaszcza jeśli jest to klasyka z, powiedzmy, lekkim pazurem - co chyba można powiedzieć o większości modeli sezonowych z tej kolekcji. Zobaczmy więc, co przyleci do nas jesienią z Panaszowskiego kosmosu :-)

 

„There's coffee in that nebula”!

żródło: redbubble.com (& Star Trek Voyager), autor: isilygoodart 

Nietypowo zacznę od modeli sportowych, bo to one przyciągnęły mnie najbardziej w pierwszej chwili. Panache Sport leci w kosmos! Tak zwane galaktyczne printy (brrr, nie znoszę tego anglicyzmu) pojawiły się w modzie dobrych kilka lat temu i od razu wzbudziły moją sympatię, jako że kocham wszystko co kosmiczne i międzygwiezdne (oraz kolorowe wzory na czarnym tle). Długo czekałam na pojawienie się podobnych deseni w bieliźnie. Ten pasuje mi do... sukienki, na szczęście bez dekoltu, a więc zestaw jak najbardziej możliwy do zastosowania ;-)

 

 

Rozmiary Panache Sport fiszbinowego: UK 28 DD-H, 30 D-H, 32 C-J, 34 B-J, 36 B-HH, 38 B-H, 40 D-GG.

Trochę się zmartwią miłośniczki kosmosu preferujące rozwiązania bezprzewodowe (bez drutu :) ). Bezfiszbinowa wersja (wirefree) będzie miała stanowczo mniej galaxy w swoim w princie, a więcej gładkiego granatu:

 

 

Rozmiary bezfiszbinowca: UK 28 DD-H, 30 D-H, 32 C-H, 34-38 B-H, 40 D-GG.

Oprócz galaktyczki, w Panache Sport powróci dodatek panterki, tym razem w wersji z pomarańczową lamówką. Bezfiszbinowca w tej wersji nie będzie.

 

 

W kolorach bazowych za to pojawią się dwie nowości: fiszbinowy model w kolorze cielistym oraz... model nieusztywniany, ale na fiszbinach - powiem o nich na końcu w podpunkcie o bazie.

 

Czarne dziury

A propos rozgwieżdżonych przestworzy - dużo będzie projektów czarno-nieczarnych. Czarna będzie Thea w dwóch wersjach: czarno-kwiecistej i... po prostu czarnej, która znajdzie się w kolekcji bazowej. Ta pierwsza uderza podobieństwem kolorystyki do wyżej wspomnianego kosmosu, lecz tu jest to kosmos roślinny. Można też doszukiwać się w nim barw zorzy polarnej. 

 

 

Rozmiary Thei: UK 30-38 D-K.

Nieco podobna kolorystycznie, ale inna odcieniowo będzie czarno-różana wersja Jasmine. Tego modelu chyba już nikomu przedstawiać nie trzeba - to już klasyka :-)

 

 

Rozmiary Jasmine: UK 30-38 D-K

Petra - całkowicie usztywniany model debiutujący na nadchodzącą wiosnę w beżu - jesienią ma się pojawić w czerni. Jaśniejszy rysunek ma kolor jasnoróżowy, ale z daleka wygląda prawie jak metaliczna nić. Szkoda, że nią nie jest - różowe złoto na czarnym tle to byłoby coś... Nie mam pojęcia, jak sprawdzi się ta konstrukcja nabiustnie - jestem nieco uprzedzona do usztywnianych modeli szytych, które nie są pionowo ciętymi halfami. No cóż, zobaczymy. 

 

 Rozmiary Petry: UK 28 E-H, 30-38 D-H

 

Śliwki i burgundy

Fiolety zacznę od zestawienia z czernią. Lois to model jak na obecną markę Panache niezwykły. Czyżby zwiastował powrót seksownej mgiełkowości? Przejrzyste, kuszące modele w Panache bywały kiedyś częstszym zjawiskiem - weteranki być może pamiętają Elizę, przejrzystą tyko w połowie, lecz jakże efektowną Siennę, czy mgiełkowy model z haftami przypominającymi szydełkowe serwetki (ktosia może pamięta, jak się nazywał?). Renesans tego kierunku powitałabym z zachwytem. 

Jak widać, mamy tu klasyczny balkonetkowy krój, ale wzmocniony od wewnątrz bocznymi slingami celem lepszego zebrania biustu. Mgiełka jest rzeczywiście mgiełkowa - widać wszystko :-)

 

 

Rozmiary Lois: UK 30-38 D-H

Drugą arcysmaczną śliwką w tej kolekcji będzie Andorra w wersji fioletowo-złocistej. Muszę przyznać, że dwukolorowe Andorry podobają mi się znacznie bardziej od zwykłych i być może ta będzie pierwsza w mojej kolekcji (o ile nie uprzedzi jej aktualna wersja mineral blue :-). Koniecznie razem z szortami, są bowiem także wyjątkowej urody. 

 

 

 

Rozmiary Andorry: UK 30-32 DD-J, 34-38 D-J.

Czerwone wino reprezentować będzie kolejny klasyk - Tango w wersji morello. Bardzo ciemny, kuszący, ciekawy moim zdaniem kolor. Tango morello - jak to brzmi!

 

 

Rozmiary Tango: UK 28-40 D-K, 42 D-J, 44 DD-FF.

 

Krwiste zachody

Nie zabraknie intensywnej czerwieni. W kolorze wine wystąpi model o termicznie kształtowanych miseczkach Porcelain Élan - na moje oko, to nie tyle czerwone wino, co czerwone jabłko :-) 

 

Rozmiary Porcelain: UK 28 DD-H, 30-38 D-H.

Szalenie podoba mi się jaskrawoczerwona wersja Envy. Ma chłodniejszy, mniej owocowy a bardziej kwiatowy odcień niż Porcelain, bardzo jaskrawy i seksowny. Zdjęcia nie oddają tej wibracji :-) Myślę, że na ciele będzie się prezentował naprawdę super.

 

 

Rozmiary Envy: 28 F-HH, 30-38 D-K.

Na zakończenie prawdziwa królowa czerwieni - Clara w wersji czerwono-czarnej. Ten model lubi olśniewać. To zdecydowanie buduarowe zestawienie kolorów może wręcz onieśmielać niektóre stanikomaniaczki, ale mnie zdecydowanie pociąga. Musthave! Koniecznie z wysokimi figami :-)

 

Rozmiary Clary: UK 30-38 D-J, 40 E-J

 

Nocne niebo

Do kosmicznej układanki brakuje nam jeszcze granatu. Mamy go w wydaniu sportowym, pojawi się i w kilku codziennych modelach. Olivia - ten supergładki i przyjemny w dotyku model ma już swoje fanki. 

 

Rozmiary Olivii: UK 30-38 D-K

W wersji navy wystąpi także Jasmine. Pamiętacie czarno-różową pepitkę? No to mmamy wersję marynarską. 

 

 

Trochę na przyczepkę - piękna Envy w wersji kobaltowej. Też nęci. 

 

 

Na ostatek niebo mniej nocne - bladobłękitno-beżowa wersja Tango. Zestawienie klasyczne.

 

 

Różowawe

I jeszcze mały dodatek różu zarówno z chłodnej, jak i ciepłej rodziny kolorów. Ava w pięknej magencie. O tym miekkim plandżu, który debiutował w mijającym właśnie sezonie zimowym, słyszałam nieco dobrego, choć nie udało mi się go jak dotąd wypróbować.

 

Rozmiary Avy: UK 28 F-H, 30 DD-H, 32-38 D-H

Miłośniczki subtelnych odcieni łososiowych może skuszą się na drugą wersję Clary. To wbrew pozorom inny odcień niż bazowy beżyk. Byłam trochę rozczarowana, bo lubię Clarę w mocniejszych barwach, ale to różowe złotko jest całkiem ładne. 

 

 

I na doczepkę niejaka Penny - w wersji wrzosowato-beżowatej. Szczerze mówiąc, chyba najdnudniejszy model z kolekcji ;) Krój side-support przypominający Jasmine, ale zamiast elastycznej koronki mamy nieelastyczny hafcik.

 

Rozmiary Penny: UK 30-38 D-K

 

Baza

Wśród modeli bazowych pojawia się trochę nowości, które mają zostać z nami na dłużej. Po pierwsze - sportowce. Bazowa kolekcja Panache Sport wzbogaci się o kolor cielisty na fiszbinach (latte) - dotychczas obecny tylko w wersji bezdrutowej.

 

 

Powstała też pierwsza w historii wersja nieusztywniana tego biustonosza - miękka na fiszbinach (Non Padded Sports Bra). Model ma być produkowany w rozmiarach bardziej zbliżonych zakresem do marki Sculptresse, czyli w większych obwodach pod biustem: UK 34 G-J, 36 F-HH, 38 D-H, 40 D-GG, 42 D-G, 44 D-F, 46 D-DD (34 to odpowiednik naszego rozmiaru 75, 46 - 105). Debiutuje w czerni. Jestem bardzo ciekawa, jak będzie się sprawdzał. Nie jestem pewna, czy szersze obwody nie wolałyby jednak usztywnianego modelu (przypominam, że zwykły Panache Sport jest produkowany w zakresie 28-40, czyli od 60 do 90 pod biustem).

 

 

Do grona bazowców ma dołączyć Thea w kolorze czarnym. Najwyraźniej model sprawdził się na tyle dobrze w wersjach sezonowych, że postanowiono włączyć go do stałej oferty. To może warto go wypróbować? :)

 

 

Nowością wśród modeli z serii Porcelain Élan będzie biustonosz o miękkich miseczkach. Próbka poniżej ma rozmiar bodaj 30D, wygląda na dużo mniejszą od pozostałych.

 

 

Nieusztywniana Porcelanka ma mieć od wewnątrz boczne zbierające slingi. Rozmiary: UK 30-34 D-H, 36 D-GG, 38 D-G.

Stara seria Porcelain (nie Élan) odchodzi i w omawianym sezonie zostanie z niej tylko czarny i cielisty t-shirt bra.

Poza tym z bazy nieco niestety ubędzie. Odchodzi lubiana przeze mnie Idina, zarówno w odmianach miękkich jak i usztywnianej t-shirt bra, odchodzi Porcelain Viva.

Zostają oczywiście evergreeny (Tango, Andorra, Envy), bazowa Jasminy i Clary, spacerowa Cari i wspomniane wcześniej Porcelain Élan, oraz modele do karmienia. Wszystkie można zobaczyć na stronie firmowej.

 

Detale

Panache jest marką skromną i nie olśniewa biżuterią - jedyną ozdobą jest maleńki koraliczek na kokardce w modelu Ava. Generalnie muszą nam wystarczyć kokardki - najfajniejszą, bo dwukolorową, ma Thea, ładne tiulowe mają Jasminy. Jeśli chodzi o zdobienia - kilka ładnych nadruków, z których najbardziej polubiłam oczywiście sportową galaktyczkę, ładne są też nocne kwiaty na Thei, fajna znana nam już pepitka z Jasminy. Wśród koronek prym moim zdaniem wiedzie Andorra oraz Clara, bardzo efektownie prezentują się haftowane przejrzyste miseczki Lois. Szkoda, że nadruki nie pokrywają tyłu biustonoszy (wyjątki zdarzają się tylko w Sportach). Chętniej ubrałabym się w Theę, gdyby była kolorowa również z tyłu. Ładny tył ma jak zwykle Olivia - żakardzik, podobnie, jak z przodu.

 

 

Rozmiary i kroje

Co do konstrukcji - szkoda moim zdaniem, że w kolekcji jesiennej nie ma usztywnianej Elise, modelu o termicznie modelowanych miseczkach bazowanego na Ardour z Panache Black (dawniej Masquerade). Za to kolorowej wersji dorobiła się Porcelanka - tę jednak mniej lubię.

Duży brak: Floris! Czemu nie ma Florisa? Wiem, Thea weszła w dwóch kolorach, ale ten drugi to bazowy czarny, więc nie wynagrodzi nam tego braku. Właściwie wolałabym chyba, żeby to Floris wszedł do bazy.

No i zaczynam już czekać na jakąś nową konstrukcję :-) Albo większy wybór z tych mniej pospolitych, jak miękki plandż typu Ava.

Jeśli chodzi o rozmiarówki - jak zwykle, brytyjska K-miska górną granicą (uwielbiam zakres 30-38 D-K), ale pewna liczba modeli sięga niżej (Ava, Lois, Petra do H, Clara do J, Porcelany do H, przy czym zakresy miskowe bywają ograniczone obwodowo). Dolna granica miseczkowa to standardowo D, przy czym jeśli dostępny jest obwód 28, wówczas w kilku przypadkach pierwszą dostępną miseczką jest F. Najmniejszym dostępnym obwodem jest 28 (w niektórych modelach), większość zaczyna od 30. Górną granicę (38, czyli nasze 85) przekracza kilka evergreenów oraz Sport.

 

Galeria

Oto moje zdjęcia próbek kolekcji - oprócz większej liczby ujęć biustonoszy znajdziecie tam też co ciekawsze majteczki :-)

 

 

Katalog

Nie zaskakuje mnie brak zaskoczeń ;-) Fajnie, że na niektórych zdjęciach modelki mają też ubrania, co podkreśla praktyczny charakter kolekcji. Ale powiem, że marzyłoby mi się tutaj jakieś wykorzystanie kosmicznego motywu. Gwiaździste niebo to chyba temat w sam raz na jesień i zimę, nieprawdaż? Musi nam tu jednak wystarczyć wyobraźnia... Bardzo za to podobają mi się zdjęcia Panache Sport - choć też nie są kosmiczne :-)

 

 

Pokaz

Pokaz Panache mi się podobał - miał niezbyt szybkie tempo, nie był przesadnie długi, i towarzyszyła mu muzyka na żywo, co było miłą odmianą. Niektóre modelki miały za duże obwody pod biustem, ale przestaje mi się już chcieć na to narzekać ;-)

 

 

A oto Panache Sport. Tu już było dynamiczniej :-)

 

 

Ciekawa jestem, jak Wam się podoba ta spokojna, bardzo zimowa kolekcja. Przyznam się, że oczekiwałam większego „wow”, ale z czasem przekonałam się do rozmarzonej, trochę sennej atmosfery. Już czekam z utęsknieniem na piękną Andorrę i Clarę, no i oczywiście kosmicznego Sporta. A i czerwona Envy kusi... I czarno-fioletowa Lois... Oj, chyba znajdzie się trochę ciekawego :-) A Was co oczarowało?

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...