Wpisy z tagiem: freya

niedziela, 17 stycznia 2016

Stanikomaniactwo chyba sprawiło, że inaczej niż kiedyś patrzę na pory roku - co roku o tej porze, gdy „zima trzyma”, zaczynam myśleć o wiośnie, bo w sklepach już pojawiają się wiosenne bra-kolekcje. Niektóre pierwsze jaskółki tej kolekcji widać już w sklepach, zatem najwyższy czas na przegląd całości i planowanie wydatków ;-) Swoją drogą, ciekawa jestem, czy stanikomaniaczki częściej planują, czy idą na zakupowy spontan? Ja co prawda zawsze mam swoją listę musisztomieciów, ale rzeczywistość zwykle ją weryfikuje ;-)

Do rzeczy zatem. Katalog wiosenno-letniej kolekcji Freya otwiera hasło „Let's escape”, czyli - ucieknijmy! Zdjęcia prezentują modelki na tle pustynnych bezdroży i rozległych przestrzeni. Udajemy się zatem daleko, gdzie oczy poniosą, w poszukiwaniu wewnętrznego spokoju. Klimat medytacji ze szczyptą psychodelii odbija się w nazwach modeli: Zen. Zentangle. Utopia. Strawberry Fields. Wildfire. Boho. W kolekcji znajdziemy jak zwykle nieco barwnych szaleństw, ogólny nastrój jednak jest raczej spokojny. 

Dla tych z Was, które jeszcze nie znają Frei - Freya to kultowa marka adresowana przede wszystkim do kobiet z większym biustem, do miseczki K według brytyjskiej rozmiarówki (tu znajdziecie tabelę rozmiarów brytyjskich). Rozmiary pod biustem zaczynają się od 28 (europejskie 60) a kończą na 38 (europejskie 85). Freya słynie przede wszystkim z modnych nadruków oraz delikatnych, przejrzystych modeli rzadko spotykanych w tak bogatym zakresie rozmiarów, zwanych przez stanikomaniaczki mgiełkami :-)

 

Kolorowanka

Większości z nas znana jest zapewne moda na kolorowanki dla dorosłych, działające uspokajająco i terapeutycznie na nasze skołatane mózgi :-) To zresztą Wy naprowadziłyście mnie na to skojarzenie. Zentangle wygąda jak labirynt konturów, czekających na wypełnienie, a może właśnie doskonale mających się bez niego? Prawdziwy Zentangle to specyficzny rodzaj rysunku, który z definicji kolorowy nie jest, choć możemy wypełnić go barwami. Ten model to jakby Freya potencjalnie kolorowa. Bardzo przewrotny pomysł. W kolekcji mamy biustonosz longline (próbki brak, buuu... ale tłumnie pokazują go już sklepy) oraz miękka balkonetka. Dla mnie wielka szkoda, że nie będzie zwykłego half-cupa. Balkonetka za to ma przewagę w postaci bardzo ciekawego haftu i muszę przyznać, że mnie kusi :-)

 

Rozmiary Zentangle'a: longline 32-38C, 28-38 D-G, 28-36 GG-H; plunge balcony: 32-38 B-C, 28-38 D-H.

 

Jeśli Zentangle to kolorowanka czekająca na nasze kredki, Strawberry Fields dla odmiany prezentuje gotowe już dzieło. Wielokolorowa łączka pełna drobnych kwiatów na ciemnym tle kojarzy się trochę folkowo. Wzór nie jest jednak tak jaskrawy, jak w katalogu, czym jestem trochę zawiedziona, bo wolałabym bardziej intensywne kolory. Szkoda, że w tej linii nie zdecydowano się na półgporset longline, bo wyglądałby superefektownie. Mamy za to usztywnianego half-cupa oraz dwa miękkie modele - do miseczki G oraz do K. Niestety nie dotarły do mnie próbki Truskawkowego Pola, oprócz szortów, na których możemy z bliska zobaczyć nadruk, zdjęcie biustonosza to zrobiona na gorąco fotka próbki po pokazie.

Rozmiary Strawberry Fields: plunge balcony 28-38 D-G, balcony 28-38 GG-J 30-36 JJ-K, lekko usztywniany half-cup: 32-38 B-C, 28-38 D-G, 28-36 GG, 30-36 H. W kolekcji będzie także koszulka. Kusi skompletowanie większego zestawu :-)

 

Łąka

Pozostajemy w klimatach kwiatowych. Kolejny model kreowany na gwiazdę kolekcji, zdobiący okładkę katalogu, to Utopia. Mamy tu do wyboru aż cztery kroje: miękka plandżobalkonetka i balkonetka oraz lekko usztywniane longline i half-cup. Nie przepadam za bielą w bieliźnie i praktycznie jej nie noszę, nie zrobię też raczej wyjątku dla Utopii, mimo urody różowo-pomarańczowych kwiatów. Zdecydowanie wolę Zentangle, mimo też białego tła. Szkoda, że aż taką rozmaitość krojów zaoferowano akurat w tym modelu... Ciekawa jestem, czy są wśród Was entuzjastki tej kompozycji?

 

Rozmiary Utopii: plandżobalkonetka 28-38 D-G, balkonetka 28-38 GG-J 30-36 JJ-K, half-cup 32-38 B-C, 28-38 D-G, 28-36 GG, 30-36 H; longline 32-38 C, 28-38 D-G, 28-36 GG-H.

 

Kiyoko to łączka w wydaniu słodko-orientalnym. Na pierwszy rzut oka nie wzbudziła we mnie żądzy posiadania, ale wróżę temu wzorowi karierę w Polsce. Mam wrażenie, że lubimy taki róż, kropeczki i kicze ;-) Kiyoko wystąpi jako usztywniany half oraz nader efektowna mgiełkowa balkonetka i nie wiem, który z tych krojów czeka większe powodzenie - mam wrażenie, że jednak half-cup, ale może się mylę? :-)

Rozmiary Kiyoko: half-cup 32-38 B-C, 28-38 D-G, 28-36 GG, 30-36 H; plandżobalkonetka 32-36 C, 28-38 D-G.

 

Neonowe Boho

Ku mojej radości, neony nadal nie odchodzą w cień - świecą w tej kolekcji aż w dwóch odsłonach. Moją faworytką jest Pulse. Myślę, że nie odmówię sobie tej wściekłej limonki, żeby nie wiem co ;-) Zawsze marzyłam o prawdziwej neonowej mgiełce! Na żywo wyglądała lepiej niż na zdjęciach, jak to często z neonami bywa.

Rozmiary Pulse: 32-36C, 28-38 D-J.

 

Boho to propozycja dla miłośniczek różu, tego neonowego i tego zwykłego, który stanowi tu tło dla neonowego haftu. Najfajniejszy detal międzymiskowy z całej kolekcji - metalowe piórko, jak na styl boho przystało.

Rozmiary Boho: 32-38 B, 30-38 C, 28-38 D-HH.

 

Beżowe Zenki

Zaraz wydarzy się coś niezwykłego, a mianowicie napiszę, że muszę mieć... no, powiedzmy, chętnie miałabym... beżowe Deco! :-) Ale nie zwykłe Deco, tylko melanżowe Deco Delight w wydaniu beżowym z morelowopomarańczowymi dodatkami. Smakowite, ciepłe barwy, w sam raz na lato. Z Deco Delight, by the way, właśnie zaprzyjaźniam się w aktualnej wersji dżinsowej i powiem, że naprawdę cieszy oko. Ten pomarańcz urzekł mnie od razu na pokazie, na który miłym zbiegiem okoliczności przybyłam w... pomarańczowych butach do biegania i od razu wyobraziłam sobie sportową stylizację z Deco Delight :-)

Rozmiary Deco Delight: 32-38 B-C, 28-38 D-G, 28-36 GG.

 

A teraz czas na Zen. To nowość w kolekcji jednocześnie sezonowej i bazowej. Pierwsza, kremowo-beżowa wersja Zenka trafi do bazy, a druga - gołębia z fuksjowymi dodatkami - to wersja sezonowa. Te gładkie, nieprzejrzyste balkonetki w subtelny rzucik nie porywają szczególnie, ale są miłą, spokojną propozycją na co dzień. Konstrukcja miseczek co prawda wydawała mi się zbyt zamknięta nawet na mój biusto-gust, ale może to tylko próbki sprawiały takie wrażenie.

Ciekawostką Zen-istyczną jest zamieszczona w katalogu tabela szerokości ramiączek. Inaczej niż w innych modelach, tutaj szerokość ramiączek uzależniona jest nie tylko od rozmiaru miseczki, ale także rozmiaru pod biustem. Coś, co postulowałyśmy od dawna - aby szerokość ta zależała od faktycznego ciężaru piersi, nie tylko oznaczenia rozmiaru, bo to przecież nie to samo! Ciekawe, czy w kolejnych sezonach Freya zacznie wprowadzać taki sam system także w innych modelach?

Rozmiary Zen: 32-38 C, 28-38 D-GG (trochę dziwi, że tylko do GG).

 

Dzika magenta

Wracamy w strefę intensywnie ubarwionych. Kolejne Deco - Deco Charm - w wersji amarantowej z pomarańczowymi dodatkami. I znowu musisztomieć. :-) Myślałam, nawiasem mówiąc, że zestawienia różowo-pomarańczowe już trochę się zużyły, ale witam ten powrót z radością. I ta pomarańczowa łezka na mostku.

Rozmiary Deco Charm: 32-38 B-C, 28-38 D-G, 28-36 GG.

 

Wildfire to chyba nowa odsłona modelu Minx z poprzednich kolekcji (mam i lubię wersję niebiesko-panterkową z zeszłego lata :). Jestem wielką fanką łaciatej kokardki. Całość w sumie dość interesująca. Wildfire wystąpi w postaci: plandżobalkonetki z ozdobnym otworkiem na mostku, balkonetki zwykłej (w rozmiarach G-K oraz usztywnianego half-cupa.

Rozmiary Wildfire: plunge balcony 32-38 C, 28-38 D-G, balkonetka 28-38 GG-J 30-36 JJ-K, half-cup 32-38 B-C, 30-38 D-G.

 

I na przyczepkę - wypada mi pokazać Freya Fancies :-) Głównym elementem tej linii są różnokolorowe majteczki (figi brazylijskie albo szorty), które można dopasowywać do różnych biustonoszy, zamiast tych, które są w komplecie (choć firma bynajmniej z nich nie rezygnuje). Na przykład, amarantowe będą pasowały zarówno do Wildfire, jak i do Deco Charm w wersji amarantowej. Oprócz majteczek w nadchodzącym sezonie pojawią się także elastyczne braletki, czyli zupełnie miękkie topy do noszenia zamiast „rasowego” biustonosza. To propozycja chyba głównie na nieduże biusty. Rozmiary to XS-XL. Oprócz amarantu, będzie też mięta oraz bazowe czerń i biel.

 

Opal

Rodzina chłodniejszych barw nieba i morza również ma w tej kolekcji swoich przedstawicieli. Sezonowy kolor Deco Vibe to mięta, poetycko zwana opalem. Niestety nie dotarła do mnie próbka tego modelu.

Rozmiary Deco Vibe: 32-38 B-C, 28-38 D-G, 28-36 GG.

 

Chameleon'a też nie było mi dane obfotografować na żywo, a jest to jeden z najciekawszych wzorów tej kolekcji. Kalejdoskopowy deseń kojarzy się aztecko, kolory przypominają wieczorne niebo. Bardzo ciekawy model, kto wie, może po bliższym poznaniu wpiszę go na listę musisztomieci :)

Rozmiary Chameleona: 32-38 B-C, 28-38 D-H.

 

Balkonetka z side-supportem Hero wystąpi w bardzo udanym kolorze chabrowym. Wciąż nie znam Bohatera nabiustnie. Podoba mi się jego minimalistyczny styl i oczywiście srebrne dodatki.

Rozmiary Hero: plandżobalkonetka 28-38 D-G, balkonetka 28-38 GG-J 30-36 JJ-K.

 

Nowa baza

I to tyle, jeśli chodzi o kolory sezonowe. Oprócz nich w sezonie SS 2016 powitamy kilka nowości w bazie (baza - to część kolekcji nie zmieniająca się z sezonu na sezon. Rzecz jasna, tu też zdarzają się zmiany, ale znacznie rzadziej - życie modelu bazowego to zwykle co najmniej kilka, a często znacznie więcej sezonów). Pierwsza to wspomniany już Zen w wersji waniliowej. Kolejną będzie linia Fearne. Niestety tu znów nie dane mi było bliskie spotkanie z próbkami. Miękka odmiana Fearne wygląda całkiem elegancko z subtelnie drukowanymi miseczkami i nakrapianą koronką w górnej części miseczek (kojarzy mi się z marką Fantasie - czyżby w tym kierunku zamierzała podążyć baza Frei?). Ale szczególnie ciekawie prezentuje się moim zdaniem half-cup (na fotce katalogowej).

Rozmiary Fearne: plandżobalkonetka 28-38 D-G, balkonetka 28-38 GG-J 30-36 JJ-K, half-cup 32-38 B-C, 28-38 D-G, 28-36 GG, 30-36 H.

Muse to model z pianki typu spacer (zwanej u nas pianką 3D, dzianiną dystansową itp.), którego także nie miałam w ręku (coś biednie w tym sezonie z próbkami). To znaczy, że miseczki są zrobione z termicznie modelowanej (bezszwowej), lekkiej pianki, przepuszczalnej dla powietrza, ale zapewniającej gładkość pod ubraniem i lekko sztywnej. Pokrywa je dzianina w żakardowy wzór, mamy też metalowe detale, które budzą odległe skojarzenie z modelem Rio, a jeszcze bardziej z Carmen marki Elomi. Oprócz wersji czarnej ma być także beżowa.

Rozmiary Muse: 28-38 D-G, 30-36 GG.

 

„Stara” baza

Czyli uwaga, będzie nudno :-) Bo i nic szczególnego się tu nie dzieje od zeszłego sezonu.

W bazie mamy: Deco czarne i cieliste (ale już bez panterkowego Rebel, serię Deco Shape, czyli: plandże, modelujące longline'y, wyszczuplające koszulki i majtki, Deco Spotlight czarne w białe kropki, Deco Darling ślubne i czarne (och już dość tych Deco...), Rapture białą, Rio czarne, białe i cieliste (nie ma w tym sezonie werji barwnej Rio), Idola cielistego, czarnego i czerwonego, Siren czarną (i tylko czarną), Enchanted czarną, białą i cielistą, Starlet tylko czarną (bez wersji kolorowej w tym sezonie i z half-cupem nadal tylko do F), Patsy czarną i bladoróżową, Icon czarną, Lauren czarną i białą (!), ale tylko w wersji balkonetkowej; Pure, Rosie i Dotty dla karmiących. Oprócz tego mamy bazowe kolory modeli, które pojawiły się w kolorach sezonowych: Deco Delight gołębie, Deco Vibe czarne, kawowe i cieliste (blush). Zrezygnowano za to z Gem i Faye.

 

Detale

Z biżuterii - oczywiście piórko w stylu boho :-) I kryształek Deco Charm. Poza tym ozdoby to jak zwykle charakterystyczne dla tej marki różnorodne kokardki (najbardziej szalona - Wildfire). Pewną nowością jest aksamitka (Kiyoko). Tradycyjnie królują nadruki - trudno mi się zdecydować, czy na pierwszym miejscu postawić Zentangle, czy Strawberry Fields :-) Chameleon również robi wrażenie. Utopię pogrąża moim zdaniem białe tło. Warto zwrócić uwagę na te mniej kolorowe desenie, jak Zen czy Fearne. Najbardziej spektakularnym haftem może pochwalić się Kiyoko, zwłaszcza w wersji miękkiej - przejrzystej. Ciekawy jest też ten w balkonetce Zentangle.

 

Galeria

Poniżej galeria moich zdjęć. Niestety kilku modeli brak - za to te, które są, prezentuję w wielu ujęciach :-)

 

 

Katalog

Jak już wspomniałam - klimat samotnej podróży tam, gdzie oczy poniosą: interior, słońce, rozklekotany pick-up i wolność :-) Podoba mi się i pasuje do kolekcji.

 

 

Podsumowując - kolekcja moim zdaniem nie gorsza od poprzedniej. Jeśli chodzi o rozmiary i konstrukcje - mojej uwagi nie przykuła żadna istotna zmiana, oprócz nowego zróżnicowania szerokości ramiączek w modelu Zen. Może Wy znajdziecie jeszcze coś ciekawego? Myśę, że wciąż aktualne są uwagi z opisu poprzedniej kolekcji o Frejowskiej stagnacji konstrukcyjnej.

Wzorniczo jest nieźle, choć brakuje mi trochę czegoś porywającego, jakiejś mgiełki klasy Vixen. Kiyoko to nie do końca moja bajka stylistyczna. Białej Utopii mogłoby moim zdaniem wcale nie być - a tymczasem jest w aż trzech wydaniach - nie można było tych zasobów podarować Zentangle? :-) To jeden z tych modeli, które chętnie podziwiam na okładce katalogu, ale nigdy nie będę nosić. Brakuje mi też trochę geometrii, abstrakcji - w deseniach panuje jedna wielka łączka. No powiedzmy, że miłośniczki minimalizmu zawsze mogą przygarnąć Hero, albo Pulse, a kalejdoskopów - Chameleona (mam nadzieję, że brak próbki nie oznacza braku modelu w produkcji). A teraz na Was kolej :-) Musisztomiecie? Zachwyty? Tęsknoty? Rozczarowania? :-)

środa, 06 stycznia 2016

Koniec świąteczno-noworocznego próżniactwa - najnowsze bra-odkrycia domagają się sprawozdań! Pierwszy post w nowym roku wygrywa stanik, w którym spędziłam Sylwestra. Vixen (hmm, jak by to przetłumaczyć... Diabliczka? :-) ) zaintrygowała mnie od samego początku, gdy zobaczyłam ją wśród próbek aktualnej jesienno-zimowej kolekcji.

Po pierwsze - jest mgiełkowcem, czyli, według stanikomaniackiego żargonu, biustonoszem o miseczkach z pojedynczej, przejrzystej warstwy siatki. Marka Freya słynie z takich właśnie modeli. Były one prawdziwą rewolucją w życiu biuściastych, które wcześniej były częstowane przez firmy bieliźniarskie głównie mocnymi, nieprzezroczystymi, „pancernymi” materiałami. Co prawda nie wszystkie rozmiary miseczek mogą cieszyć się podobnym poziomem przejrzystości, ponieważ w zakresie GG-J dół miseczek jest nieprzezroczysty, jednak zakres mgiełki do brytyjskiego G to już coś. Modele Vixen, Siren, czy dawna Arabella to staniki, które możecie pokazać każdemu, kto stwierdzi „na duży biust nie da się uszyć przezroczystego stanika”, przy czym warto pamiętać, że brytyjskie G to coś w okolicy europejskiego H - na naszym rynku tylko Ewa Michalak może konkurować z Freyą w dziedzinie mgiełkowców w dużych rozmiarach miseczek.

Po drugie - ten wzór... połączenie klasycznej pepitki z typowo frejowatym szaleństwem - nieregularne, mazakowate hafty i tęczowe refleksy metalicznych nitek, których, nawiasem mówiąc, nie widać na zdjęciach katalogowych. Przyjrzyjmy się im więc z bliska! :-)

Freya - Vixen, rozmiar: 36FF [Rozmiary: 28-30 D-J, 32-36 C-J, 38 D-J, regularna cena w sklepie Figleaves.com: £ 34.00 (ja kupiłam z 30% zniżką)]

Estetyka

Początkowo te nieregularne łaty na miseczkach wydawały mi się dziwaczne, ale szybko się przekonałam. To zupełnie inny styl, niż klasyczne hafty z dawnego modelu Arabella czy obecnej Siren w drobne kwiatki. To coś jak efekt przetarcia - wyobraźmy sobie, że miseczki pierwotnie były w pepitkę, a następnie została ona miejscami wytarta do siatki :-) Pepitkowy wzór, gdy przyjrzymy się mu bliżej, okazuje się haftem, na który dopiero nadrukowano deseń. Łatkom towarzyszą plamy czerni, przetykane metalicznymi nićmi w różnych kolorach, jak choinkowe światełka. Te tęczowe refleksy najlepiej widać na nieco niedoświetlonych, nieostrych zdjęciach. Najefektowniej prezentują się przy wieczornym oświetleniu, dlatego jasne, mocno oświetlone zdjęcia katalogowe (czy też moje selfiki robione w dziennym świetle) nie oddają ich urody w pełni. Łatki wcale też nie są takie nieregularne - zostały symetrycznie rozmieszczone na miseczkach.

Pepitka powtarza się na ramiączkach i kokardkach (ramiączkami spokojnie można się chwalić w towarzystwie ;), przy czym na kokardkach jest drobniejsza, co podoba mi się szalenie. Warto zauważyć, że jasne kratki nie są białe, lecz mają kolor kremowy, czy też kości słoniowej -  tylko na zdjęciach często wydają się białe.

 

Vixen jest estetycznym cackiem i dowodzi, że designerzy Freya są wciąż w dobrej formie. Do tego mgiełka jest odpowiednio mgiełkowa, tył odpowiednio dobrej jakości. Jeśli miałabym się czepiać, to wyłącznie zapięcia, które ma standardową, ale jednak nie mistrzowską jakość, trochę się wyciąga, a ja zrobiłam się ostatnio zapięciową koneserką ;-)

 

Dopasowanie

Nie wiem, czy się ze mną zgodzicie, że Freya zrobiła się ostatnio trochę nieprzewidywalna rozmiarowo. A może to mój biust po latach się zmienił i bardziej ciąży w dół, niż wypełnia górną część miseczek? W tym modelu nie pasuje na mnie zwykłe 36G - w miseczkach u góry było za dużo luzu, zwłaszcza przy ramiaczkach, zdecydowałam się więc na 36FF. Ostatnio już rutynowo zamawiam z marki Freya dwa rozmiary - i ten gorzej pasujący odsyłam, tak też było i w tym przypadku (polecam Wam tę metodę, jeśli oscylujecie między dwoma rozmiarami).

Pod biustem jest w miarę luźno, choć nie za luźno. Miseczki pasują mi na mniejszą pierś, a na większej piersi potrafią dać efekt lekkiego wybrzuszenia („bułki”) kiedy mocno się wyprostuję. Da się to wypatrzeć na fotkach, jednak pod ubraniem jest niewidoczne. Gdyby produkowano w tym modelu rozmiar FF i pół, być może byłby idealny :-)

 

Kształt

Dość typowe freyowskie „zadarte noski” - nie spodziewałam się idealnych kul, ogólnie kształt tego typu mi odpowiada. Na zdjęciach widać przyjemnie stromo wznoszącą się linię dołu piersi. Biust jednak wygląda w Vixen trochę przyciężko. Niby podniesiony, niby zebrany, ale jakby z trudem. Mostek jest niższy niż w typowej balkonetce (konstrukcja to plunge balcony), i widać chyba trochę tę plandżową „rozlazłość”, częstą w miękkich plandżach.

Pierś lewa - mniejsza

 

Pierś prawa - większa

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Jak już zasygnalizowałam wyżej, nie czuję się w stu procentach stabilnie w tym modelu. Oczywiście, jak na Freyę. Zdałam sobie bowiem sprawę z tego, jak wysokie wymagania przyzwyczaiłam się stawiać tej marce, i przy tym jak wiele potrafię wybaczyć innym ;-) Obiektywnie, Vixen daje bardzo dobry standard podtrzymania, jednak nie jest pancernikiem. Obwód jest nieco po Freyowsku rozciągliwy, ale nie dramatycznie. Nie wymaga ponadstandardowego zaniżania rozmiaru. 

 

Vixen od frontu. Maniaczki bra-fittingu na pewno zauważą niewielkie puste przestrzenie pod piersiami, a nad drutami. To może być znak, że biustonosz został założony trochę za nisko (może z powodu niedbałości, a może nie zdołałyśmy podciągnąć go do góry z powodu za małego rozmiaru?), albo że kształt fiszbin nie jest do końca zgodny z kształtem naszych piersi. Ogólnie warto dążyć, by fiszbiny były bezpośrednio pod piersiami, choć pół centymetra puścizny w tym miejscu nikomu jeszcze nie zaszkodziło ;-)

 

Tył - widać trochę rozchodzące się zapięcie, mimo że nie jest wcale za ciasno.

 

Wygoda

Zastrzeżeń brak, nic nie gryzie ani nie gniecie. Tu niestety Freya wciąż ma u mnie przewagę - mówię niestety, bo na pewno częściej stroiłabym się w przejrzyste balkonetki Ewy Michalak, które dają lepszy kształt od modeli marki Freya, gdyby nie było mi w nich niewygodnie. Kiedyś co prawda narzekałam na uwierające mostki w Arabellach, tu jednak nic takiego nie ma miejsca.

 

Cena

W promocji - moim zdaniem zdecydowanie warto. To efektowny model, bez jakościowych niedoróbek, daje poczucie dobrej jakości z odrobiną luksusu. Regularna cena trochę bije po kieszeni, zwłaszcza przy obecnych kursach walut, dlatego zachęcam do polowania na obniżki - mnie udało się upolować Vixen za £ 25,50 zamiast regularnego £ 34.00 w przedświątecznej promocji.

 

Galeria

Diabliczka w pełnej krasie i wielu odsłonach. Polecam! :-)

 

 

Podsumowanie

Cieszę się z Vixen, jak za dawnych czasów z Arabelli. Nic tak nie poprawia stanikomaniackiego nastroju jak porządny mgiełkowiec :-) Uwielbiam te pepitkowe ramiączka - mimo że są dość szerokie. Wyglądają elegancko, nawet gdy wyjrzą z dekoltu. Świetny stanik na karnawał! :-)

I w takim entuzjastycznym bra-nastroju zaczynam nowy rok :-) Chyba nie będę zanudzała Was podsumowaniami minionego, choć dużo się działo. Przede wszystkim w polskich markach i sklepach (czy wiecie, że w 2015 ukazało się tu 11 recenzji biustonoszy, w tym 6 - marek polskich?). Udało mi się odwiedzić kolejne targi bieliźniane i zrobić reportaż z kolejnej polskiej firmy - Comexim. Głosowałyście w dwóch plebiscytach: na najlepszy biustonosz do karmienia oraz na najlepszą polską markę biustonoszy. Ciekawie działo się też w polskim internecie - rok 2015 był rokiem rozwoju ruchu i blogosfery plus size w Polsce, co moim zdaniem może przyczynić się do popularyzacji brafittingu i dalszego poszerzania rozmiarówek, a także zwiększenia akceptacji dla różnorodności naszych ciał.

A Wy jak oceniacie miniony rok? Czy był on Waszym zdaniem udany, jeśli chodzi o zaopatrzenie naszych biustów w piękne, dobrej jakości modele? :-) (i jak Wam się podoba Vixen? ;-)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...