Wpisy z tagiem: change

czwartek, 11 maja 2017

 

 

Fascynacji szafirem, chabrem i kobaltem ciąg dalszy - po full-cupie Candi czas na full-shapera Inę :-) Jestem poważnie zachwycona relacją wygody do wyglądu w tym staniku, jego minimalistyczno-geometryczną estetyką i oczywiście kolorem. 

Change - Ina, rozmiar: 80I, krój: full shaper [Rozmiary (aktualnie dostępne w e-sklepie firmowym): EU 65 H-K, 70 G-K, 75-80 F-L, 85 H-K, cena: 169,90 zł]

 

wtorek, 09 lutego 2016

 

Takie motylki zdobią kolekcję Buttercup marki Change Lingerie

 

Fotogaleria - spacerkiem po pierwszym warszawskim salonie Change Lingerie :-)

 

O marce Change Lingerie opowiadałam Wam już kilkukrotnie - w recenzjach, w relacji z salonu w łódzkiej Manufakturze. Change to wygodniczki pochodzenia duńskiego :-) Dlaczego wygodniczki? Bo to rzeczywiście najwygodniejsze staniki, jakie widział (a raczej: czuł) mój biust. Moje ulubione full shapery nie kreują efektownych dekoltów, a w menu sklepu internetowego są wręcz określone mianem pomniejszających, choć jest to, w moim odczuciu, niezupełnie prawda. W każdym razie daleko im do typowego spłaszczającego minimizera, za to blisko do luzaka, który niczego „mocnego” z biustem nie robi. Po prostu podnosi go i podtrzymuje w łagodny i nieinwazyjny sposób dzięki elastycznym miskom. Do tego bywa całkiem przyjemny wizualnie :-)

Przez dłuższy czas firma działała w Polsce tylko w Łodzi oraz przez internet, ostatnio jednak odnotowała większą ekspansję, która dosięgnęła wreszcie stolicy. Zanim zdecydowałam się przeprowadzić dla Was ten wywiad, odwiedziłam dwa razy salon, który mieści się w warszawskim centrum MODO Domy Mody. Wprawdzie nic nie kupiłam, bo na wieszakach była głównie baza (za to sprawiłam sobie nowego full-shapera drogą zdalną :), ale znajome stanikomaniaczki się zaopatrzyły, z widocznym zadowoleniem, a i ja przymierzyłam to i owo.

Jako że Change to bielizna wygodna, jakościowo porządna, cenowo przystępna i nie ignoruje D-plusów (sięga miseczki K - na duńskiej stronie znalazłam nawet M - w systemie zbliżonym do UE; ja noszę 80I), doszłam do wniosku, że przydałoby się po raz kolejny przybliżyć Wam tę sieć. Wynikiem jest poniższy wywiad z właścicielką warszawskiego salonu, panią Lilianą Kostką-Majewską, a także wydarzenie, które wspólnie planujemy (szczegóły na końcu) :-) Zapraszam!

Panie Sylwia i Liliana - gotowe do pomocy :-)

Skąd pomysł, by zająć się prowadzeniem butiku z bielizną Change? Czy jest coś, co szczególnie pociąga Panią w tej branży? 

- Lubię dobrą bieliznę i wiem, że ciągle jeszcze trzeba się natrudzić, żeby taką znaleźć... Dla mnie dobra bielizna to nie tylko efekt wizualny, ale przede wszystkim idealne dopasowanie (zarówno do rozmiaru, jak i kształtu biustu) oraz komfort noszenia. Od bielizny zależy też, jak będzie układać się nasze ubranie. W mojej ocenie, wszystko to proponuje marka Change Lingerie, która w ubiegłym roku dynamicznie rozwinęła sieć w Polsce. Uznałam, że Warszawa także powinna znaleźć się na tej mapie.

Czy Change to marka znana na świecie? Skąd pochodzi i gdzie jest obecna?

- Change Lingerie wywodzi się z Danii i jest wiodąca marką bieliźnianą w Skandynawii, ale jest też obecna w wielu krajach europejskich oraz na rynkach Azji i Ameryki Północnej. Sieć liczy ponad 200 salonów na świecie, a Polska zajmuje trzecie miejsce w Europie pod względem liczby salonów – aktualnie jest ich 25. [Adresy salonów Change w całej Polsce znajdziecie tutaj].

Czerwona Cherry z kolekcji The Intimate Britney Spears

 

Push-upy, usztywniane balkonetki i miękkie full cupy sąsiadują ze sobą na wieszakach

 

Co Pani szczególnie ceni w produktach Change?

- Zachwycił mnie design, który nawet przy większych rozmiarach nie traci bieliźnianej subtelności. Różnorodność krojów, która sprawia, że każda klientka znajdzie swój ulubiony fason. Są push-upy uwydatniające dekolt, balkonetki, które pięknie zaokrąglają biust, full-cupy i full shapery - szczególnie dobre kroje dla większych biustów, a także biustonosze bezszwowe czy bez ramiączek. Są również modele sportowe oraz dla matek karmiących. Ponadto w kolekcjach Change przykłada się dużą uwagę do detali, zwłaszcza na koronkę, kobiece wykończenia, drobne elementy dekoracyjne, dobór tkanin i zestawień kolorystycznych.

Oczywiście zachęcam do odwiedzenia salonu, bo nie sposób wymienić całego asortymentu ani też oddać słowami dotyku i stylistycznych smaczków tej bielizny :-)

 

Marka, jak widać, nie stroni od biżuterii :-)

 

Koronki bywają obfite, czasem wielobarwne

 

Na bogato - niestety tylko w małym rozmiarze ;-)

 

Proszę o kilka słów o marce The Intimate Britney Spears. Czy zadomowiła się na stałe w ofercie? Czy wiosenna kolekcja już wchodzi „na wieszaki”?

- Kobieca i zmysłowa kolekcja The Intimate Britney Spears jest dostępna w salonach Change Lingerie od września 2014. Modele sygnowane nazwiskiem gwiazdy pop pojawiły się także w najnowszej kolekcji na wiosnę i lato 2016. Pierwsze wiosenne modele trafiły już do wszystkich salonów, również do warszawskiego.

Plakat reklamujący kolekcję Britney

 

Giada z kolekcji „Britnejkowej”. Na mostku perłowa zawieszka z logo marki, w deseniu można znaleźć... kaczuszki i króliczki. Zbliżenia w galerii na początku notki ;-)

 

Britney nie dyskryminuje dużych biustów! Są i full-shapery.

 

Słyszałam, że produkty Change w krajach zachodnich są przeważnie droższe niż w Polsce. Z czego to wynika? Czy Polska to według Change obiecujący rynek?

- Tak, produkty dostępne w naszym kraju są przeważnie tańsze niż na przykład w Danii czy Niemczech. Wynika to ze strategii cenowej Change, która dostosowuje ceny sprzedaży do siły nabywczej danego rynku. Ponadto marka proponuje klientkom dołączenie do programu Club Change, co wiąże się ze stałą 10% zniżką od cen regularnych, a także możliwość korzystania z wielu ofert specjalnych kierowanych drogą SMS oraz poprzez newsletter.

Jak już wspominałam, rok 2015 był rokiem szybkiego wzrostu marki w Polsce, w przyszłości jak najbardziej planowane są otwarcia kolejnych salonów.

Witryna z czasu wielkiej wyprzy :-) W sklepie cały czas można znaleźć sporo produktów w promocyjnych cenach. 

 

Jaki jest zakres rozmiarów bielizny Change?

- Zakres rozmiarów jest bardzo szeroki i dostępny w różnych fasonach. Oferujemy biustonosze od 60 do 100 cm w obwodzie oraz miseczki od A do K. Jeśli w naszym salonie nie ma akurat wybranego przez klientkę rozmiaru, staramy się w miarę możliwości uzupełnić brak przy kolejnej dostawie lub sprowadzić go z innego salonu.

 

Zarówno rozmiar 65B, jak i 65G, czy moje 80I znajdą w Change coś dla siebie.

 

Które z modeli szczególnie poleciłaby Pani posiadaczkom większych biustów, a które – mniejszych?

- Z moich obserwacji wynika, że kobiety z większym biustem nadal mają problem ze znalezieniem odpowiedniego rozmiaru w ofercie rynkowej. W Change mamy bardzo dobry wybór biustonoszy dla tych kobiet. Są to staniki typu full cup i full shaper, których kroje - i mówię to w oparciu o opinie klientek - są niezwykle wygodne, ładne, a przede wszystkim spełniają zadanie odpowiedniego zebrania i podtrzymania biustu. Dodatkowo, aby zmniejszyć odczuwalne obciążenie na ramionach, mamy specjalne podkładki pod ramiączka z przyjemnego dla skóry silikonu.

Kobiety o mniejszych biustach zapewne znajdą coś dla siebie wśród powiększających i unoszących push-upów czy biustonoszy padded (usztywnianych), które dzięki pionowemu cięciu i specjalnej konstrukcji nadają piersiom piękny zaokrąglony kształt i unoszą je do góry.

Przewodnik po krojach biustonoszy Change. Mamy podział biustów ze względu na strefę rozmiarów i jędrność. Moja strefa to G-J i full cup jest dla mnie krojem „idealnie dopasowanym”. „Więcej niż kobiecość”! ;-)

 

Salon w centrum MODO oferuje w tej chwili – jak mi się wydaje – przede wszystkim modele bazowe. Czy i kiedy spodziewa się Pani dostawy kolekcji na nadchodzącą wiosnę i lato? Stanikomaniaczki lubią kolory… :-)

- Zaczęliśmy od modeli bazowych, które mają już grono swoich stałych klientek, jak chociażby biustonosze z linii Camille. Natomiast sukcesywnie otrzymujemy już kolekcję wiosna/lato 2016. W tej chwili obecne są już modele z kolekcji Giada z pastelowym nadrukiem i pistacjowo-beżowy Grace, czy też model Sofia w pięknym, ciemnym błękicie. W niedługim czasie pojawią się modele w soczystych, letnich kolorach, czyli to, co Stanikomaniaczki lubią najbardziej :-) I oczywiście będą kostiumy kąpielowe zarówno dwuczęściowe, jak i jednoczęściowe, także z funkcjami modelującymi.

 

Błękitna Sofia z kolekcji wiosennej - na razie tylko w wersji padded, ale spodziewamy się również full-shapera :-)

 

Baza, baza... Czarny biustonosz to model Florence w wersji do karmienia.

 

Beż musi być też! :-)

 

Beżowe skorupkowce :-) Wyglądają całkiem atrakcyjnie dzięki ażurowym wstawkom, ale mojego rozmiaru niestety nie ma :-(

 

Czy klientka niepewna, jaki rozmiar biustonosza wybrać, może liczyć na poradę brafitterki? A jeśli jej przekonania są błędne – na delikatne naprowadzenie na właściwą rozmiarową ścieżkę? :-)

- Zadziwiające jest przyzwyczajenie kobiet do sięgania po ten sam rozmiar biustonosza „co zawsze”... Tymczasem biust większości kobiet zmienia się na przestrzeni lat, a nawet niewielkie wahania wagi ten proces znacząco przyspieszają. Także firmy bieliźniarskie różnią się między sobą rozmiarówką. Wybierając bieliznę w odpowiednim rozmiarze nie tylko można poczuć pełen komfort noszenia, ale także zadbać o zdrowie piersi.

Dlatego też personel pracujący w salonach Change odbywa szczegółowe szkolenie w zakresie braffitingu. Odwiedzając nasz salon każda klientka otrzyma profesjonalną pomoc w wyborze perfekcyjnie dopasowanego biustonosza. To jest ogromna wartość dodana zakupów w Change i warto skorzystać z tej profesjonalnej porady. Zachęcamy też, aby każda klientka dokonująca zakupów przystąpiła do Club Change, który oprócz wielu przywilejów klubowych pozwala na gromadzenie własnej historii zakupów z uwzględnieniem noszonych rozmiarów i fasonów.

„Ściąga” z brafittingu w przymierzalni - jest wszystko, co najważniejsze.

 

Salon ma trzy przymierzalnie umieszczone za przepierzeniem, dzięki czemu osłonięte kotarami wejścia nie są widoczne z wnętrza sklepu.

 

MODO to szczególne centrum handlowe, z dużo mniejszym niż zwykle udziałem popularnych, globalnych sieciówek. Dlaczego właśnie tu zdecydowała się Pani rozwijać skrzydła?

- Zdecydowałam się na MODO z kilku względów. Jest to centrum inne niż dotychczasowe galerie handlowe, z ofertą nieporównywalną z żadną ofertą tradycyjnego centrum handlowego. To nowa koncepcja aranżacji sprzedaży, dzieląca jednopoziomową powierzchnię całego centrum na strefy wynikające z potrzeb poszczególnych grup klientów. W ramach każdej ze stref działają butiki różnych branż modowych. Salon Change Lingerie mieści się w strefie marek tzw. Brand Fashion. Spodobał mi się sam koncept MODO i dlatego zdecydowałam się na otwarcie salonu właśnie w tym miejscu.

MODO to także dobra lokalizacja zarówno dla osób poruszających się samochodami, jak i tych korzystających z komunikacji miejskiej.

Główne wejście do MODO Centrum Mody od ul. Łopuszańskiej. Mapkę i wskazówki dojazdu znajdziecie na stronie MODO.

 

Strefa Brand Fashion - zielona. To w niej mieści się Change. Gdy wejdziecie do Modo wejściem z poprzednej fotki, skręćcie w trzecią alejkę na lewo. Jest to alejka oznaczona literą I. Butik Change znajduje się po lewej stronie tej alejki i ma numer I02 (I-zero-dwa), zaraz za sklepem Monnari. Warto zlokalizować go na mapce, bo Modo jest ogromne i łatwo się zgubić :-)

 

Widok z korytarza. Salon jest całkiem spory i ma dwie witryny po obu stronach wejścia.

 

Jakie są Pani najbliższe plany na rozwój? Co będzie się działo w salonie Change Lingerie?

- Nasz salon ma być nie tylko miejscem sprzedaży, ale także swoistym klubem fanek dobrej bielizny. Dlatego też postanowiłam urządzać cykliczne, kameralne wydarzenia, na których będziemy przedstawiać najnowsze kolekcje, fasony, a nasze brafitterki będą nieco nas edukować. Będzie to także okazja do podzielenia się z nami opiniami na temat produktów. To wszystko w niezobowiązującej, miłej atmosferze z drobnym poczęstunkiem i upominkami. Pierwsze wydarzenia planowane jest 18 lutego wspólnie ze Stanikomanią, na które serdecznie zapraszamy wszystkie czytelniczki i miłośniczki dobrej bielizny!

Dziękuję! :-)

Postanowiłam skorzystać z tej oferty i zaprosić wszystkie chętne Stanikomaniaczki na spotkanie w Change 18 lutego, o godzinie 18.00. Możemy zrobić z tego pierwszy „sklepowy” Mityng Stanikoholiczek ;-) Jeśli macie już w Waszych szufladach produkty Change i jesteście z nich zadowolone, przynieście je ze sobą - wymienimy informacje, co jeszcze warto wypróbować. Kto wpadnie? (przy okazji możecie sobie zaplanować większy szoping w MODO i odwiedziny w kilku innych sklepach z bielizną i nie tylko ;-).

To do zobaczenia w Czejndżu ;-)


Tagi: change
19:12, kasica_k , Wywiady
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 listopada 2014

Sklep Change w łódzkiej Manufakturze - obszerny salon, na zdjęciu nie widać całości. W głębi kotary 3 przymierzalni. A na pierwszym planie... o tym za chwilę :-)

Markę Change znam już od dawna i całkiem namacalnie, zawsze jednak żałowałam, że nie mogę wpaść do firmowego sklepu, które to sklepy (bo są dwa trzy!) chwaliłyście nie raz w komentarzach. Co tu dużo mówić, stacjonarka to stacjonarka, można przebierać, oglądać i przymierzać do woli oraz strzelać fotki na bloga ;-) Niestety sklepy Change Lingerie mieszczą się na razie tylko w dwóch miastach: Łodzi i Zabrzu. Łódzkie znajdują się w centrum Port Łódź oraz w Manufakturze. Jadąc do Łodzi na Salon Bielizny nie miałam Change w planach - spodziewałam się, że nie starczy mi czasu. Ale udało się :-) Wylądowałam w mieście dzień przed targami i po różnych planowych spotkaniach miałam wolny wieczór, który spędziłam właśnie w Manufakturze (zakochałam się w tym miejscu - polecam, nie jest to zwykłe centrum handlowe, a coś znacznie fajniejszego :-). Mamy tam dwa interesujące ze stanikomaniackiego punktu widzenia sklepy: salon firmowy Allesa (o którym też napiszę) oraz właśnie salon Change. Wizyta była niezapowiedziana, nieumówiona oraz nie wzięłam ze sobą aparatu, z góry więc przepraszam za takie sobie fotki z komórki ;-)

Łódzka Manufaktura wieczorową porą

 

Britney w pełnej miseczce

Już w witrynie sklepu powitało mnie logo marki The Intimate Britney Spears. Całkiem ładne zresztą. Coś tam już doszło do mnie wcześniej o kolaboracji Britney i Change, jednak sądziłam, że chodzi bardziej o sprzedaż, tak jak w przypadku sklepów Gatta (gdzie również kupimy tę kolekcję), a tu się okazało, że marki te łączy znacznie ściślejszy związek. Krótko mówiąc, to duńska firma Change jest producentem bielizny Britney Spears. Chyba przegapiłam tego niusa, tymczasem o marce i jej wykonawcy już dawno napisała The Lingerie Addict. Właściwie mogłam się tego domyśleć wcześniej, widząc nazwy modeli, takie jak Full Shaper, dobrze mi znane właśnie z oferty Change. Tak tak, drogie stanikomaniaczki, Change produkuje swoje babcine full-cupy dla Britney! ;-)

Hasło „miski od A do K” cieszy oko - choć kolekcja Britney Spears sięga tylko do miseczki J. 

Nie jest to oczywiście jedyny powód, dla którego piszę o marce The Intimate Britney Spears. Głównym powodem jest fakt, że marka ta oferuje D-plusowe rozmiary w podobnym zakresie, co Change (do miseczek J europejskich, czy też raczej Change'owskich), nie we wszystkich modelach oczywiście, ale uważam, że to wspaniale, że w założeniu popularna, raczej młodzieżowa marka nie dyskryminuje dużego biustu! Niemniej jednak zaskoczyło mnie, że producentem jest akurat Change, która to firma raczej nie kojarzyła mi się do tej pory ze spektakularnymi, efektownymi, seksownymi modelami, a takie skojarzenia wywołuje we mnie postać Britney. Po części zaskoczenie to wynika pewnie z faktu, że w mojej szufladzie z Czejndża znajdują się jak dotąd tylko full-cupy w stylu, powiedzmy, starszych pokoleń. Bo Britney nie jest już wprawdzie nastolatką, ale do babci raczej jej daleko ;-)

Kolekcja co prawda babciną się nie okazała, ale trzeba przyznać, że jest raczej stonowana, większość modeli spokojnie nadaje się na co dzień. Nie byłam nigdy fanką Britney i w sumie nie znam jej stylu, ale oczekiwałabym czegoś bardziej spektakularnego. Styl trochę dziewczęcy, trochę seksowny, ale według mnie nie wybija się szczególnie na tle oferty innych popularnych marek i nie zdziwiłabym się, widząc coś podobnego np. w Intimissimi, czy nawet w działach bielizny w odzieżowych sieciówkach. Innymi słowy: ładne, ale bez musisztomieciów.

Z jednym wyjątkiem: Anemone 3/4 Padded.

 

Seksowny Anemon

Model ten nawiązuje stylistycznie do popularnych ostatnio erotyzujących cage bras. Nie od dziś pociągają mnie te paseczkowe wykończenia góry biustonosza, znane już od dawna z oferty marki Marlies Dekkers (która niestety nie dorasta ani do mego rozmiaru, ani potrzeb w zakresie podtrzymania). Na widok Anemone pomyślałam: ee, nie, to nie będzie leżeć. Poza tym i tak na pewno nie robią go w moim rozmiarze.

Anemone - fotka ze strony marki

 

Anemony w większych rozmiarach na wieszakach - nie wyglądają może zbyt efektownie, ale na biuście ożywają :-)

 

Na filmie reklamującym Anemona nie bardzo widać konstrukcję, a i biustowi naszej modelki daleko do mojego ;)

 

Ku mojemu zaskoczeniu, od miłej obsługi w Change dostałam do przymierzenia rozmiar 80G. Po pierwsze zdumiałam się, że model ten nie kończy się na D, a po drugie - że ta konstrukcja naprawdę działa. Obniżone miseczki układają się całkiem nieźle, biust jest podtrzymany, mostek przylega. Jedno tylko nie grało: rozmiar za mały. 80H powinno być w sam raz, choć ostatnio testowałam 80I (tu kolejne zaskoczenie). Niestety ani w Manufakturze, ani w Porcie Łódź (panie sprzedawczynie sprawdziły to dla mnie) już tego rozmiaru nie było, a już prawie byłam zdecydowana Anemona kupić. Jest to porządnej jakości stanik, przyjemny w dotyku, ładna koronka, i te paseczki, i metalowe kółka dobrej jakości - super.

Metalowy detal Anemona (metka z rozmiarami niestety podaje nieprawdę - miseczka J w Change jest znacznie mniejsza niż brytyjskie J)

 

Doszłam jednak do wniosku, że nic straconego, jest jeszcze przecież Gatta oraz internet. Z tym internetem to nawet bardziej jest o czym mówić, niż myślałam, bo polski oddział Change nareszcie otworzył sklep internetowy. Jak się jednak okazało, ani w Gatcie, ani w Change nie dostanę już swojego 80H :( Gatta bowiem kończy tu ofertę na miseczce G, czyli znacznie poniżej zakresu rozmiarowego tego modelu, który sięga do miseczki J w obwodzie 75 (rozmiarówka: 30-34 C-J, 36 C-I, 38 C-H, 40 E-G, 42 E-F, jak podaje sklep Bare Necessities). (G jak Gatta? ;) Muszę jednak powiedzieć, że cieszy mnie obecność w tej popularnej sieciówce rozmiarów choćby takich, jak G czy F (a w modelu Begonia „nawet” I).

W Change, zarówno polskim, jak i międzynarodowym, zostały z tego modelu już tylko żałosne resztki. Podobnie zresztą, jak na oficjalnym, amerykańskim sajcie marki. Wyjątkiem na tym tle jest amerykański sklep Bare Necessities, gdzie mamy dostępną chyba pełną rozmiarówkę. Gdy jednak wrzuciłam sobie testowo komplecik do koszyka (bo majteczki też kuszą), po doliczeniu wysyłki i cła wyszło z tego ponad 500 zł (a w polskim Change - ok. 230 zł za komplet, w Gatcie już jest na ten model przecena). Hmm, nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać - chyba jednak nie sprowadzę sobie z USA za podwójną cenę kompletu bielizny europejskiej firmy, szytej zapewne w Chinach ;-) Trochę szkoda, że Anemon już się skończył w dużych rozmiarach, zważywszy, że premiera kolekcji w Polsce miała miejsce pod koniec września. Miesiąc i już wyprzedane? Come on, Change, doszyjcie nam Anemona!

 

Gołębie i kamee

Pożegnawszy się z Anemonem, przystąpiłam do przymierzania innych modeli. I tak, w Change jak to w Change, full-cupy i full-shapery górą. Ogólne wrażenia z przymierzania miałam nawet lepsze, niż z zeszłorocznego testowania. Jednak inne modele, np. usztywniany czerwony Jasmine, wciąż po prostu nie leżą - mają znane mi już z wcześniejszych prób za płytkie miseczki. Być może to właśnie ogólna płytkomiseczkowość Change powoduje, że ceni sobie tę markę wiele małobiuściastych? Pozostałam więc przy fasonach typu full ;-) W tegorocznej kolekcji jesienno-zimowej sporo jest koloru szarego, szaro-wrzosowego.

Zawartość haczyków w mojej przymierzalni :-)

 

Zdecydowanie najlepiej leżała niejaka Laura full-cup (miękka), idealnie przylegający mostek, całkiem nieźle zbierające miseczki plus ta cudowna wygoda, za którą lubię tę markę. Nie wygląda może efektownie na zdjęciu, ale z bliska to naprawdę elegancki, ładny model, na co dzień idealny. Pasował w rozmiarze 80I, jak zwykle.

Szkoda, że w polskim sklepie zdjęcie jest takie malutkie i praktycznie nic nie widać. Ukradłam je więc z wersji międzynarodowej. Najlepiej jednak obejrzeć sobie aktualną kolekcję w katalogu.

Laura - foto sklepowe

 

Laura na wieszaku

 

Inna szaraczka, którą przymierzyłam, to Begonia w fasonie full shaper (grubszy materiał w dolnej części miseczki, jak np. zeszłoroczna Theresa), z kolekcji Britney. W tym modelu szalenie podoba mi się ozdoba - kamea na mostku. Staniczek jest również fajnej jakości, miły w dotyku i elegancki, nie leżał jednak idealnie, bardziej podobała mi się Laura, a samo logo Britney nie ekscytuje mnie aż tak, bym zadowoliła się Begonią zamiast Anemona ;-) Przymierzałam rozmiar 80I.

Begonia full-cup - fotka z oficjalnej strony marki The Intimate Britney Spears

 

 

Begonia w przymierzalni - kamea, tu widać ją trochę lepiej, acz nie idealnie. Jest naprawdę ładna.

 

Na Begonii skończył się już chyba wybór Britnejek w moim rozmiarze w sklepie, dlatego więcej Wam ich nie pokażę :-)

Przewinął się też przez moją przymierzalnię model Darlene (jeśli chcecie tylko obejrzeć foto, nie klikajcie w ten link - polski sklep ma stanowczo za małe zdjęcia, a międzynarodowy również nie zachwyca) z wyjątkowo obfitym haftem, który kojarzy się trochę z naszym Avocado. I właśnie ten haft go pogrążył, ponieważ w dolnej części miseczek na liniach haftu materiał był za bardzo ściągnięty i robiły się wybrzuszenia, tak jakby haft ciął mi biust. Może przeciętna nosicielka staników tego nie zauważy, stanikomaniaczka - owszem. Był jednak tak fantastycznie barokowy, że szkoda było go zdjąć...

Darlene - foto sklepowe

 

Darlene - foto katalogowe (nie wiem, czemu tu haftu w dolnej połowie miseczki jest wyraźnie mniej)


 

Darlene na wieszaku

 

I tyle przymierzania :-) Nie wiem, czy coś jeszcze było w sklepie w moim rozmiarze - przypuszczam, że tak, bo na wieszakach całkiem sporo było zarówno bazowych (jak np. znana już nam doskonale Linda), jak i kolorowych wersji full-shaperów i fullcupów, w tym np. piękna szara wersja Tereski (zwróćcie uwagę na piękne szorciki!) czy też szafirowa Florence. Towaru było dużo, zarówno Britnejek, jak i regularnych marek Change. Nie byłam też jedyną klientką, przez przymierzalnie obok ciągle ktoś się przewijał, a panie sprzedawczynie dzielnie donosiły staniki do przymierzania. Nie byłam jednak świadkiem dobierania rozmiaru, a sama od razu przyznałam się do swojej tożsamości oraz noszonych zwykle literek i cyferek :-) Potraktowano mnie miło i fachowo, choć ostatecznie nic nie kupiłam, i wizytę uważam za udaną.

Tereska w słusznych rozmiarach miseczek

 

Florencja w szafirach

Podsumowując, sklep firmowy Change uważam za niezłe miejsce na stanikowej mapie naszego kraju, choć biusty w moich okolicach rozmiarowych nie mają tam wielu konstrukcji do wyboru. Na wieszakach nie ma problemu ze znalezieniem miseczek typu G, H czy I - są na widoku, nie pochowane po szufladach, co ma też swoje znaczenie edukacyjne. Im bardziej kobiety oswoją się z widokiem miseczek powyżej D, tym lepiej dla wielu biustów :-)

Jestem ciekawa, czy są wśród Was bywalczynie firmowego salonu Change. A może mieszkacie w Łodzi, ale dotąd tam nie zajrzałyście? Change ma też tę zaletę, że lubi promocje i obniżki, co przy cenach zbliżonych do brytyjskich modeli, ale w większości nie tych z najwyższych półek (np. 119 czy 139 zł) może być niezłą okazją.

A Britney? Czy przymierzałyście już cokolwiek z tej marki? Co szczególnie Wam się spodobało? Czy uważacie, że kolekcja oddaje styl i charakter swojej ambasadorki?

wtorek, 10 grudnia 2013

Będąc niedawno w jednym z warszawskich sklepów (wywiad is coming! :) dowiedziałam się, że staniki wybierane w ostatnich tygodniach przez klientki są jakby... cieplejsze :-) Czyżbyśmy lubiły zimą zaopatrzyć się w dodatkową warstwę ocieplającą w postaci grubszych miseczek? Na przekór niektórym markom, właśnie teraz lansującym przejrzyste mgiełki typu Ooh La La? Ciekawa jestem, co stanikomaniaczki najbardziej lubią się odziewać o tej porze roku :-)

Takim właśnie mięciutkim ocieplaczem, kompletnym przeciwieństwem mgiełki, jest mój najnowszy okaz doświadczalny. Jest to kolejny full shaper firmy Change, lansowany w ramach marki Charade (bardziej lukśna odmiana Change), o nobliwym imieniu Theresa i kolorze ciepłej śliwki z jaskraworóżowym dodatkiem, budzącym jeszcze cieplejsze skojarzenia :-)

 

Staniki z Answeara?

Tym razem eksplorujemy nowe rejony sieci dystrybucji Czejndży w Polsce. Oto Answear.com, czyli duży e-sklep z ubraniami, bielizną, butami i dodatkami, a nawet kosmetykami. Oferta kierowana jest, na oko, raczej do młodych kobiet i mężczyzn, i zawiera propozycje z różnych półek cenowych - od łagodnych dla budżetu, jak Vero Moda czy Medicine, po droższe marki, jak Guess czy Desigual.

Stamtąd właśnie przyszła do mnie Theresa od Change. Na staniu się rozpoznawalnym w naszych kręgach zależy wyraźnie i producentowi, i sprzedawcy. Mnie Answear jawi się jako nieco kameralniejsza wersja Asosa, między innymi za sprawą oferty bielizny, w której znaleźć można, oprócz Change, na przykład znanego nam tu doskonale Gossarda. Czy nie mylę się twierdząc, że jest to jedyny polski e-sklep odzieżowy, gdzie można dostać D-plusy? Jednocześnie chciałoby się, by było ich więcej. Może uda nam się zachęcić załogę Answear do poszerzania oferty?

Dygresja: trochę dziwaczny w Answear jest system rozmiarów. Change już mniej więcej znamy, natomiast Gossard został tam przeliczony na system EU wedle niejasnych dla mnie zasad, ponieważ tabeli rozmiarów... brak. Mam nadzieję, że brak ten zostanie kiedyś uzupełniony, bo miłośniczki Gossarda w miseczkach powyżej D pewnie umierają z ciekawości, jakiż to rozmiar producenta kryje się pod oznaczeniem np. 70H.

Zanim przejdziemy do Theresy, zapowiem, że pod koniec recenzji czeka na Was konkurs, w którym możecie wygrać nieco środków na zakupy w Answear :-)
 

Change Lingerie (Charade) - Theresa, krój: full shaper, rozmiar: 80I, kolor: fioletowy [Rozmiary dostępne w sklepie Answear.com: 65-75 F-K (z pewnością są produkowane większe obwody, jak widać po moim - ale w sklepie już ich nie ma), cena:169 zł]

 

 

Estetyka

Dlaczego w ogóle skusiłam się na kolejną recenzję Change'a? Głównym bodźcem była kolorystyka Theresy, ale najbardziej zanęcił mnie ten hot-pink hafcik i kokardka :-) Kokardka jest bowiem wybitna - jest zrobiona z wąskiej aksamitki i zakończona koraliczkami. Świetny jest także ząbkowany brzeg miseczki. Jeszcze jedną ciekawostką są ozdoby u nasady ramiączek - wstążeczki przeplatane à la wiązanie gorsetowe.

 Gorsetowe ramiączko

Kontrastowy haft i ząbkowana krawędź miseczki

 

Poza tym Theresa jest niebrzydka, lecz przeciętna. Ma bardzo pełny krój, co sprawia, że zajmuje sporo miejsca na klatce piersiowej - to jest „duży” stanik. W moim rozmiarze ma też szeroki tył i trzyhaftkowe zapięcie, co akurat bardzo mi odpowiada. Generalnie jednak nie wygląda szczególnie zgrabnie ani subtelnie, za to solidnie, i jest oczywiście niesłychanie wygodna. W swojej full-cupowej klasie jest całkiem udana wizualnie.

Jak zwykle w tej firmie, wykończenie jest bardzo staranne, a materiały mięciutkie i dobrej jakości. Dół miseczki zrobiony jest miękkiego grubego materiału, który nie jest ani trochę sztywny, lecz całkowicie miękki, jakby w środku miał gąbkę (powtarzam, ani trochę nie sztywną - to jest miękki stanik). Przypomina pod tym względem inne full-shapery - Stasię oraz Sally. Pokryty jest warstwą lekko połyskującej dzianiny. Góra to podwójna warstwa tiulu, wierzchnia z haftem, spodnia bez.

 Theresa od spodu - góra podszyta tiulem, dół z grubej miękkiej dzianiny


 Ta kokardka! :-)

 

Dopasowanie

Dobranie rozmiaru było trochę problematyczne. Zaczęłam od tego samego, co ostatnio w Kammie, czyli 80I. Przestraszyłam się wysoko zabudowanych miseczek, zwłaszcza pod pachami - jest wyżej niż w Kammie (po co?), choć wciąż jeszcze nie odczuwam dyskomfortu. Postanowiłam więc wypróbować miseczkę mniej, lecz w 80H było dużo gorzej - miseczki co prawda nieco niższe, ale za to za płytkie, bułkujące. Wróciłam więc do 80I.

Obwód 80 jest raczej szeroki, trochę szerszy niż w Kammie, ale nie chciałam już wymieniać go na 75 - trzyma się wystarczająco dobrze, choć może będzie czasem wymagał przepięcia na ciaśniejsze haftki.

Solidny tył z trzyhaftkowym zapięciem

Podsumowując, strzelając w 80I znowu trafiłam, jak sądzę, w najlepsze możliwe dopasowanie w tym modelu, choć nie jest ono idealne ze względu na konstrukcję misek.

 

Kształt

Znów raczej nie będę zachwalać. Biust jest za słabo zebrany, dekolt raczej płaski. Bez przesady jednak, nie wstydzę się wyjść na miasto w towarzystwie Tereski :-)

Korciło mnie nie raz, by nazywać Czejndże minimizerami, niedawno jednak zrozumiałam, jak bardzo krzywdzące było dla nich takie porównanie. Otóż odwiedzając warszawskie przybytki Marksa&Spencera i przymierzając tamtejszego minimizera (Top rated by Daily Mail? OMG!) zobaczyłam coś, czego nigdy żaden z moich babcinych full-cupów mi nie uczynił: wyglądałam jakbym zderzyła się frontalnie ze ścianą albo przycisnęła biust do szyby. O nie, Change to nie są minimizery ani trochę! Hau, hau :-) Naprawdę nie jest aż tak źle.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Konstrukcyjnie Theresa wypada gorzej niż Kamma ze względu na zabudowanie podpachowe, co mnie rozczarowało, dlatego ocenę obniżyłam. Czy konstruktorzy Change nie mogliby trochę zmodyfikować tego kroju? Miski powinny być niżej zabudowane i mniej płaskie - głębsze. Najwyraźniej może być trochę lepiej, co widać po Kammie, dlaczego więc Theresa nie staje na wysokości?

Podtrzymanie w Theresie oceniam jako niezłe, znowu biorąc pod uwagę fakt, że miseczki są elastyczne i że nie byłoby realistyczne oczekiwanie od nich przymurowania biustu do klatki piersiowej. Można jednak nosić spokojnie, bauns nie jest odczuwalny.


 

 

Wygoda

Zero zaskoczenia - wygodniczek stuprocentowy, stanik-niewyczuwka. Żadnych gnieceń, drapań, ucisków ani ścisków. Co prawda nie miałam okazji przetestować Theresy na obolałym biuście, ale sądzę, że poradziłaby sobie równie dobrze, jak Kamma.

 

Cena

Cieszę się, że tak się złożyło, iż nie musiałam za Theresę uiszczać nieco wstrząsającej ceny 169 zł. To jednak za dużo jak na biustonosz, który jest co prawda bardzo wygodny, nie stanowi jednak designerskiego fajerwerku...  przynajmniej jak dla mnie, ani też nie zachwyca konstrukcją. Potrafię sobie jednak wyobrazić, że są osoby, które wcale nie tęsknią ani do krojów, ani do odważnych designów charakterystycznych dla takich marek, jak Freya czy Cleo. Może dla nich Theresa jest właśnie good value for money. A przypomnę, że wykonanie i jakość są naprawdę niezłe.

Zapięcie od spodu. Jak zwykle w Change, jest bardzo dobrej jakości.

 

Galeria

Oto Theresa - warto przyjrzeć się z bliska wykończeniu i materiałom:

 

 

Specjalnie dla stanikomaniaczek

Specjalnie dla Was wymyśliliśmy ze sklepem Answear kameralny, ale twórczy konkurs :-) Mam nadzieję, że będzie to dobry początek twórczego dialogu z firmą. Mam oczywiście na myśli sugestie stanikomaniaczek, dotyczące poszerzenia asortymentu o nowe marki i większe spektrum rozmiarów. Mamy okazję po raz kolejny pokazać, że bielizna jest dla nas przynajmniej równie istotna, jak ubranie.

By the way, jestem ciekawa, co myślicie o takim połączeniu sklepowym: ubrania plus bielizna. I czy często zaopatrujecie się w ciuchy przez internet? To byłoby całkiem poręczne: móc obkupić się we wszystko w jednym sklepie. Przy dużym zamówieniu zawsze łatwiej załapać się na takie przywileje, jak darmowa dostawa, punkty lojalnościowe itp. Takie duże, popularne sklepy mogłyby również popularyzować dobry bra-fitting, oferując duży wybór rozmiarów, dobre poradniki dopasowania - choć to ostatnie jeszcze przed Answear... Może w przyszłości stanie się polskim Figleavesem?

 

Konkurs: wystylizuj się z Answear.com!

Zapraszam wszystkie stanikomaniaczki do zabawy w stylistki. Wasze zadanie konkursowe brzmi:

Stwórz stylizację (zestaw) zawierający biustonosz oraz ubrania z oferty sklepu Answear.com i zaprezentuj ją w formie kolażu. Krótko uzasadnij, dlaczego takiego właśnie wyboru dokonałaś.

Można, a nawet trzeba, korzystać z fotek produktów zamieszczonych w sklepie. Niestety większość ubrań i bielizny jest przedstawiona na modelkach, ale niech Was to nie zraża. Możecie je przycinać i kadrować wedle uznania. Ważne, by było widać ubrania, biustonosze, buty, biżuterię, dodatki... te, które chcecie włączyć do Waszego zestawu. Co się liczy? Dobrze skomponowany zestaw, w którym bielizna koresponduje z całą resztą stylizacji. Bo przecież jest ona tak samo ważną częścią naszego wizerunku :-)

Na 3 najlepsze stylizacje czekają nagrody: karty upominkowe na zakupy w Answear.com o wartości 100 zł. O takie:

Prace (obrazki + teksty) nadsyłajcie na adres: stanikomania.konkurs@gmail.com. Jedna osoba może stworzyć do 3 zestawów. Najfajniejsze opublikujemy.

Konkurs trwa do końca grudnia! 15 stycznia! To znaczy, że na zakupy z Waszymi nagrodami wybierzecie się w styczniu - może będą dobre przeceny? :-)

Zapraszamy do zabawy! :-)

 

 
1 , 2 , 3
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...