Wpisy z tagiem: ewa bien

piątek, 13 stycznia 2017

Ewa Bien to firma, na którą długo byłam zła ;-) O co? O biusto-dyskryminację. Znajomość z bielizną tej marki nawiązałam prawie 6 lat temu, testując urodziwy śliwkowy model Kera. Kilka lat później pojawiła się Maja w dwóch kolorach, czerwonym i granatowym (zerknijcie koniecznie do tamtej notki, mnie na widok tych haftów i tej czerwieni do dziś serce mocniej bije :-) ). Już wtedy Maje były na mnie nieco za małe, a w późniejszych kolekcjach, odkąd w konstrukcjach B111 i B112 ograniczono rozmiarówkę, nie znajdowałam już nic dla siebie. Czemu tak mnie to złościło? Ponieważ Ewa Bien stosuje jedne z najładniejszych haftów na rynku, nie stroni od intensywnych barw, a także lubi szyć modele miękkie - czyli kombinacja wszystkiego, co najbardziej kocham w bieliźnie :-) 

W aktualnej kolekcji jest już wyraźnie lepiej. Konstrukcje B103 (miękka) i B151 (półusztywniana) mają już dużo przyjaźniejszy dla dużych biustów zakres rozmiarów, a modele na nich oparte są nie tylko beżowe, czarne i białe. Nadszedł więc czas na odświeżenie naszej znajomości. Przed Wami Daria od Ewy :-)

Ewa Bien - Dariarozmiar: 80I, kolor: popielaty, konstrukcja: B103 [Rozmiary: 65 F-M, 70 E-L, 75 D-K, 80 C-J, 85 B-I, 90 B-H, 95 B-G, 100 B-F), cena: 219 175,20 zł tylko dziś (13.01)!; biustonosz został mi dostarczony przez producenta].

 

 

Estetyka

Co prawda kocham dzikie kolory, ale czasem po prostu mam fazę na czerń. Zwłaszcza zimą, i zwłaszcza gdy towarzyszy jej jakaś elegancka „przyprawa” innej barwy. I tak jest w przypadku Darii. Model ten ma dwie wersje, czarną z dodatkiem jasnego beżu oraz czarną z dodatkiem grafitu, zwaną popielatą. Obie są efektowne, ale ja wolę tę szarą :-) Mam sentyment do szarości w stanikach.

Jak już wspomniałam, w EB zawsze podobały mi się hafty, i tu też się nie zawiodłam :-) (nawiasem mówiąc, firma używa do produkcji haftów z Hiszpanii, Szwajcarii i Włoch). W dotychczas testowanych modelach były to precyzyjne rysunki nitką, tu mamy „zamalowane” większe powierzchnie. Haft (w Darii - hiszpański) nie jest ultragęsty, ale za to bardzo miękki w dotyku, co zwykle oznacza wyższą jakość. Ozdabia cały biustonosz, z wyjątkiem zapięć i ramiaczek - czyli całe miseczki oraz boki i tył. Jest idealnie symetrycznie rozmieszczony zarówno na miseczkach, jak i z tyłu. Staranność ta kojarzy mi się z marką Avocado, która również bardzo dba o jakość i rozmieszczenie haftów. 

 

 

Kokardka na mostku jest zrobiona z dwóch szerokości wstążki i jest dobrej jakości. Przy ramiączkach kokardek brak - i bardzo dobrze, męczy mnie czasem to przekokardkowanie, a miejsca wszycia ramiączek są opracowane wyjątkowo starannie i nie ma czego maskować kokardkami ;-)

 

 

Pół punkta odejmuję za efekt mory w dolnej części miseczek. Widać go zwłaszcza na zdjęciach nabiustnych. Są tam dwie warstwy identycznej siatki o dużych oczkach, co pozwala na zachowanie przyjemnej przezroczystości, jednak wadą rozwiązania jest właśnie mora. 

Zapięcie i ramiączka są dobrej jakości, zapięcie się nie odkształca.

 

 

Dopasowanie

80I to rozmiar, który przymierzyłam jako drugi - zaczęłam bowiem od 80J. Maję miałam w 75J i skarżyłam się wówczas na przymałe miseczki. Postanowiłam więc zacząć od zwiększenia obwodu (rozciągliwość produktów Ewy Bien w ostatnim czasie spadła, sądząc po doświadczeniach naszej małobiuściastej recenzentki z modelem Suria) i co za tym idzie - miseczek. Okazało się jednak, że w 80J w miseczkach mam mnóstwo wolnego miejsca u góry. Z drżeniem serca wymieniałam na 80I, bojąc się za wąskich fiszbin - i tu nastąpiło pozytywne zaskoczenie, fiszbiny są dobre, a miseczka już przylega odpowiednio.

 

 

Ja jednak wolałabym, by pasowało 80H, jak w większości firm polskich. Obcinam zatem punkty za małomiskowość i... dożoobwodowość, ponieważ 80tka co prawda na początku leżała świetnie, ale w noszeniu się niestety rozciągnęła i już muszę zapinać ją ciaśniej. 

 

Kształt

Daria nie modeluje biustu intensywnie: ani nie podnosi mocno, ani też mocno nie zbiera, nie zbliża też piersi do dekoltu. Powiem szczerze, że coraz bardziej lubię takie łagodne dla piersi konstrukcje. Moim zdaniem biust wygląda równie pięknie i kobieco, gdy nie jest zanadto wypychany i przepychany i gdy pozwala mu się zachować trochę naturalnego kształtu. Choć może wolałabym, żeby trochę lepiej zbierał ;-) 

 

 

 

Konstrukcja 

Konstrukcja B103 to taki subtelny side-support. Mamy tu boczny panel, ale jest on dosyć wąski i jak już wspomniałam, model ten nie oferuje mocnego zebrania ani nie kreuje efektownego dekoltu. Jest przyjemnie niezbyt zabudowany - np. w porównaniu z pierwszym z brzegu balkoplandżem Freya mostek Darii jest owszem wyższy, ale już same miseczki sięgają na biuście wyraźnie niżej (dopiero pod pachą zrównują się z Freyą). Pionowych bocznych fiszbin brak - uff, nareszcie ktoś w Polsce (poza drugą Ewą - Michalak) odważył się wprowadzić model bez nich :-) Uważam konstrukcję za naprawdę sympatyczną, wygodną i urodziwą nabiustnie, mimo braku mocnego modelowania. 

 

 

Podtrzymanie

Większe zastrzeżenia mam do podtrzymania - o ile konstrukcja miseczek plus stabilne, mało rozciągliwe ramiączka dobrze sobie radzą, o tyle pas obwodowy w noszeniu się rozciąga i po jakimś czasie stanik woła o ciaśniejsze zapięcie. Da się z tym żyć, ale wolałabym porządną stabilność na zawsze :-) Tył jest wzmocniony dodatkową warstwą siatki, ale nie rozwiązuje to problemu. 

 

 

Wygoda

Nie mam zastrzeżeń do Darii - nic mnie tutaj nie gryzie ani nie drapie. Martwiłam się początkowo o górę miseczek w okolicy pach, bo przy pierwszej przymiarce coś mnie tam drapało, ale szybko przestało. Po praniu jest miękko i przyjaźnie dla skóry. 

Wielki plus za brak fiszbin bocznych! (bardzo często są niewygodne).

 

Galeria

Daria jeszcze bardziej z bliska :-)

 

 

Podsumowanie

Bardzo się ciesze, że Ewa Bien wróciła na drogę większych miseczek ;-) Mam nadzieję, że to trwały trend. Mam też nadzieję, że z czasem pojawi się większa liczba konstrukcji sięgających przynajmniej 80I - 80J i jeszcze więcej kolorów. W aktualnej ofercie w konstrukcji B103 mamy 3 modele: Celeste perłową i bławatkową, Darię czarno-popielatą oraz czarno-beżową, Maruni (szmaragdową). Są one dostępne także w wersji półusztywnianej B151, której nie testowałam (jeśli je znacie - proszę podzielcie się opinią).

Rzecz jasna, gdy przeglądam aktualny katalog, nadal cierpię z zazdrości na widok np. czerwonej Estery, ale może z czasem i ona urośnie? ;-)

 

 

Uwaga, promocja!

Specjalnie dla stanikomaniaczek sklep firmowy marki Ewa Bien przygotował kod rabatowy: -10% na całą kolekcję jesienną obejmujący produkty nieprzecenione, a kod brzmi STANIKOMANIA i działa do przyszłego czwartku - 19.01. Uwaga: jeszcze tylko dzisiaj (piątek 13.01) ceny obu Darii są dodatkowo obniżone z 219 na 175,20 zł! I tę promocję można łączyć z naszą zniżką :-)

Jeśli są wśród Was fanki Ewy Bien, opowiedzcie proszę o swoich doświadczeniach z marką, zwłaszcza w ostatnich sezonach, odkąd firma według moich obserwacji zaczęła pracować nad stabilniejszymi obwodami (choć, jak widać, jeszcze nie jest idealnie). A może wypróbowałyście już konstrukcje B103 lub B151? Czy Daria podbiła Wasze serca? :-) A może zrobił to jakiś inny model z aktualnej kolekcji?

 

sobota, 06 grudnia 2014

Nieczęsto goszczą na Stanikomanii recenzje staników w mniej biuściastych rozmiarach - z uwagi na nieadekwatne wymiary autorki głównej ;-) Szczerze mówiąc, początkowo miałam nadzieję, że piękna Suria doczeka się dwóch recenzji - mojej i mojej drobniej biuściastej współpracowniczki, której recenzje miałyście już okazje czytać (recenzja karmnika Hot Milk - A Little Drama). Niestety, model ten, w tak drogim memu sercu szafirze, w żadnym z krojów nie dorósł rozmiarem do mojego biustu, powtarzając schemat już dobrze mi znany z marki Ewa Bien :-( Bardzo żałuję, bo podoba mi się stylistyka, inna niż u większości polskich firm, szyjących w szerokiej rozmiarówce - dużo przejrzystości i kolorów, a do tego pewna kunsztowność, która kojarzy mi się z francuskimi markami (jak Chantelle), a także z rodzimą Avocado, o której zresztą wspomina też autorka poniższej recenzji.

Porzućmy jednak narzekania i przejdźmy do rzeczy. Oto firma Ewa Bien postanowiła stworzyć nową konstrukcję z myślą o mniejszych biustach - tak uwielbianego przez wiele z nas miękkiego half-cupa, powiększając jednocześnie jej zakres o rozmiary: 65D, 70C i 75B (i którego dla niepoznaki nazywa balkonetką). Niedawno firma pochwaliła mi się, że model cieszy się dużym uznaniem. Zgodziłyśmy się więc na testy. Oto recenzja autorstwa azymut17, znanej wielu z nas lobbystki, stanikomaniaczki, a także osoby z doświadczeniem brafitterskim, która przetestowała Surię gruntownie i oceniła swoim okiem oraz biustem :-)

 

Ewa Bień – Suria, rozmiar: 65E, kolor: szafirowy, krój: B130 [Rozmiary miseczek: 65 D-H, 70 C-G, 75 B-F, 80 B-E, 85 C-D obwody: 30-38, cena: 189 132,30 zł; biustonosz został dostarczony do recenzji przez firmę Ewa Bien]

 

 

Estetyka

Nie będę ukrywać, że wysoka ocena wynika z trafienia idealnie w mój stanikowy i kolorystyczny gust. Uwielbiam ten odcień niebieskiego (dobrym określeniem będzie chyba kobalt), zatem wyroby w tym kolorze mają u mnie od razu lepsze notowania. Żałowałam, że nie udało mi się załapać na recenzowaną przez Kasicę Pamelę z Gorteksu, która jest podobna stylistycznie.

W Surii na uwagę zasługuje przede wszystkim dobre dopasowanie poszczególnych części stanika pod względem odcieni – mimo zastosowania różnych materiałów całość wygląda jednolicie. Kokardka między miskami jest oryginalna i bardzo mi się podoba, nie jestem zwolenniczką wąskich, małych wstążeczek.



Wydaje mi się, że wzór na miskach wyglądałby jeszcze efektownej na dużym biuście, gdyż łezki (lub liście, ciężko mi określić) są dość duże. Na osłodę - haftowany łańcuszek jest drobny, więc nie narzekam. Dużym plusem jest symetria wzoru na miseczkach. Takie założenie na pewno podraża i trochę komplikuje produkcję - skoro producent się na to decyduje, to spodziewam się otrzymać produkt dobrej jakości (czy tak jest - okaże się w dalszej części recenzji :-)).

 

Jakość materiałów i wykonanie

Wprowadzam tę kategorię, by dokładniej zaakcentować mocne i słabe punkty Surii, jeśli chodzi o jakość. Pół punkta odejmuję za wychodzące miejscami nitki, widoczne zwłaszcza na końcówkach kanalików fiszbin. Jest to dość irytujące, bo oznacza to, że w najbliższym czasie będę musiała popracować trochę nożyczkami, a nie lubię przeprowadzania na stanikach takich operacji [najdłuższą nitkę do zdjęć obcięłam - przyp. kasica_k].

Na tym jednak kończą się wady. Moje standardy jakościowe są raczej wysokie, kiedyś nosiłam prawie same Freye i trochę Fauve’ów, mam też jedno Avocado (Creole - jak widać, mam wielką słabość do haftowanych mgiełek). Nie będzie przesadą, jeśli stwierdzę, że Suria może być spokojnie ustawiona na tej samej półce. Materiały, zwłaszcza obwodu, ma dużo lepsze niż Brianna z Fauve, która zamiast tego ma dodatkowe ozdóbki na bokach i przy zapięciu. Osobiście wolę lepszy obwód :-) Mimo, że  wybrałam mniejszy rozmiar pod biustem (ścisło pod biustem mam 67 cm, luźno - 74 cm) po kilku tygodniach noszenia stwierdziłam, że obwód w ogóle się nie rozciągnął. Dla pewności tuż po otrzymaniu stanika zmierzyłam go centymetrem - obecnie wynik jest ten sam.

Zaznaczę tutaj, że stosowałam się do instrukcji z metki i stanik prałam tylko ręcznie. Dopuszczalna temperatura to 40 stopni - ja wkładałam Surię do wody raczej chłodnej. Niestety bardzo farbowała i nadal to robi, dlatego nie ryzykuję prania z innymi rzeczami. Zwykle biustonosze wrzucam do pralki w woreczkach i ustawiam specjalny program do prania staników z fiszbinami, z Surią jeszcze pewnie długo tego nie zrobię.

 

Dopasowanie

Zastanawiam się, czy te cztery punkty są dla stanika, czy dla mnie ;-) bo miałam na początku duże problemy z dopasowaniem właściwego rozmiaru. Winę ponoszą zarówno moje wahania wagi, co przekłada się na potrzebny rozmiar, jak i zmiana kształtu biustu, jaka nastąpiła po drugim, prawie dwuletnim karmieniu młodego ssaka. Mimo dużego doświadczenia w brafittingu trudno mi równie szybko jak kiedyś znaleźć dobry fason i rozmiar. Ostatnio noszę głównie małomiskowe balkonetki Freya 30DD, ten sam rozmiar w sztywniakach M&S oraz piankowe halfy: Fauve Emmanuelle 30DD i Effuniaka Chaber 70D.

Surię przymierzałam w rozmiarach 70D, 65E i 65D. 70D miało zdecydowanie za luźny obwód i za dużą miseczkę. 65E było dobre w obwodzie, miski idealne w momencie założenia, ale po chwili pojawiał się luz u góry, materiał nie przylegał dokładnie. Zamówione do porównania 65D było totalną porażką, fiszbiny nawet dobre na szerokość, ale miski były tak małe, że zmieściła się tam tylko połowa piersi (albo i mniej) - nie było sensu ani zakładać ramiączek, ani tym bardziej wygarniać. To nie były „buły”, tylko przecięcie piersi na pół krawędzią miseczki. 65E natomiast po ponownym zmierzeniu miało luz dużo mniejszy, postanowiłam więc je zostawić. Później w trakcie noszenia tego odstawania nie zauważyłam, więc albo po praniu Suria dopasowała się do mnie, albo trochę przytyłam i góra misek się wypełniła (u mnie wahania rzędu 2 kg powodują konieczność zmiany rozmiaru lub fasonu).

Ramiączka są zdecydowanie za krótkie, mam 160 cm wzrostu, a musiałam je maksymalnie wydłużyć, by były dobre. Na szczęście są na tyle elastyczne, że nie wpijają się w ramiona.



Kształt

Takiego uniesienia biustu nie powstydziłby się nawet stanik usztywniany, biust jest wysoko, nie widać żadnego spłaszczenia od dołu. Z profilu otrzymujemy zgrabne kule, lekko zaakcentowane na szczytach, ale bez tzw. nosków.

Przeszkadza mi zbyt słabe zebranie do środkawysoki mostek (7,5 cm) powoduje, że owe ładnie uformowane piersi są dość daleko od siebie. Wiem, że nie powinnam od stanika w typie half-cupa wymagać dobrego zebrania do środka, nie takie jest jego zadanie, ale wydaje mi się, że obniżenie mostka o centymetr czy dwa, zwłaszcza w małym rozmiarze (to prawie sam dolny kraniec tabelki), zdecydowanie poprawiłoby ogólny efekt. Nie nosze na tyle dużych dekoltów, by mostek był w nich widoczny, ale jak patrzę na siebie z góry, to taki poziom bliskości piersi jest dla mnie niewystarczający. Możliwe, że przy bardziej jędrnym biuście (po dwóch ciążach i dwóch karmieniach nie ma sensu spodziewać się biustu nastolatki) takiej „autostrady” by nie było.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Krój B130 opisany jest przez Ewę Bien jako biustonosz soft typu balconette. Stanikomaniaczkom bardziej kojarzy się on z half-cupem. Nazwanie go balkonetką nie będzie odpowiadało naszym wyobrażeniom o kroju i zabudowaniu, bo brytyjskie wyroby tak nazywane mają trójdzielny krój miski i zabudowanie 3/4. Jednak termin balkonik jest tutaj odpowiedni, bo odpowiada naszemu polskiemu nazewnictwu i stosowanym określeniom (swoją drogą, gdy pracowałam jako brafitterka, często dochodziło do nieporozumień z klientkami, dla których balkonetka to był właśnie half-cup).

Na duży plus zasługuje tutaj konstrukcja małych rozmiarów – nie ma śladu tak denerwującego w innych firmach skalowania większych konstrukcji na mniejsze wymiary. Fiszbiny mają idealną szerokość, ramiączka wszyte są we właściwych miejscach, miski nie są zamknięte od góry. Boczne fiszbiny wszyte są pod obwód, dzięki czemu są niewyczuwalne w noszeniu. Jak już pisałam, zmniejszyłabym jedynie wysokość mostka, jak na dolny kraniec tabelki (65D jest najmniejszym produkowanym rozmiarem) jest to moim zdaniem za dużo.

Podtrzymanie bez zastrzeżeń.

 

Wygoda

Suria jest moim wygodniczkiem. Z reguły nie dogaduję się z większością staników, bo odcinają mi ręce z przodu, tutaj nie mam tego problemu. Zdarzyło mi sie nawet zasnąć w ciągu dnia w tym staniku – po obudzeniu się nie miałam wrażenia, że noszę koszulę Dejaniry ;-) - nic mnie nie uwierało. Jedynie pod koniec dnia czuję końcówki fiszbin na mostku – nie na tyle jednak, by odejmować za to punkty, gdyż są biustonosze, które już po kilku minutach od założenia powodują tak silny ból i rumień w tym miejscu, że muszę je natychmiast zdjąć.

Obawiałam sie, że fantazyjne wykończenia brzegów ramiączek będą mnie gryzły, okazały się na szczęście wygodne. Języczek zapięcia z długą końcówką, nie grozi żadnym podwijaniem i obcieraniem haftek o plecy.



 

Cena

Mam kłopot z tą kategorią, gdyż w ostatnim czasie w ogóle nie kupuję staników - przez ostatnie lata stanikomanii zgromadziłam sporą kolekcję w różnych rozmiarach i teraz z tego korzystam. Nie pracuję od dawna jako brafitterka, nie mam więc takiej znajomości rynku, jak kiedyś. Szybki przegląd ofert sklepów ze stanikami pokazuje mi jednak, że ceny poszły znacząco w górę. 189 zł [cena regularna] to jednak nadal dużo jak na polskie warunki. Za tę cenę jednak otrzymujemy produkt bardzo dobrej jakości, o niespotykanym wzorze na miseczkach. Jeśli porównamy Surię z wyrobami Fauve czy Masquerade, jej cena staje się atrakcyjniejsza :-)

 

Podsumowanie

Dodaję ocenę końcową, by wyrazić, jak chętnie sięgam po ten stanik. Nawet najpiękniejszy biustonosz staje się bezużyteczny, jeśli leży w szufladzie nienoszony. Suria plasuje się w moim osobistym top 5!Mogę ją założyć pod prawie wszystko (dodałam prawie, bo istnieją też białe bluzki, suknie wieczorowe itp.). Był to mój pierwszy kontakt z marką Ewa Bien - nie miałam nigdy w rękach jej wyrobów, nie mogę więc oceniać postępów firmy.



W tym miejscu serdecznie dziękuję azymut17 za arcyciekawą recenzję i oddaję głos samej sobie ;-)

 

Galeria

Suria z bliska - miałam dużo radości z portretowania jej. Jakby łatwiej mieściła się w kadrze, niż większość moich bohaterek ;-) I ech, jak zazdroszczę jej właścicielce...

 

 

Uwaga, promocja!

Co prawda w tej chwili w sklepie firmowym Ewy Bien trwają już, jak widzę, całkiem niezłe obniżki, ale wraz z ukazaniem się tej recenzji stanikomaniaczki otrzymują dodatkowy rabat 30% na produkty nieobjęte promocją. Rabat możecie wykorzystać do końca tygodnia, wpisując hasło „Stanikomania” w komentarzu do zamówienia.

 

Jestem ciekawa, czy są wśród nas małobiuściaste noszące Ewę Bien. Jak oceniacie krój B130? Czy rzeczywiście można go nazwać wydarzeniem na małobiuściastym rynku? Czy, podobnie jak autorka, lubicie miękkie half-cupy i kolor szafirowy? :-)

 
1 , 2
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...