Wpisy z tagiem: ewa bien

piątek, 13 stycznia 2017

Ewa Bien to firma, na którą długo byłam zła ;-) O co? O biusto-dyskryminację. Znajomość z bielizną tej marki nawiązałam prawie 6 lat temu, testując urodziwy śliwkowy model Kera. Kilka lat później pojawiła się Maja w dwóch kolorach, czerwonym i granatowym (zerknijcie koniecznie do tamtej notki, mnie na widok tych haftów i tej czerwieni do dziś serce mocniej bije :-) ). Już wtedy Maje były na mnie nieco za małe, a w późniejszych kolekcjach, odkąd w konstrukcjach B111 i B112 ograniczono rozmiarówkę, nie znajdowałam już nic dla siebie. Czemu tak mnie to złościło? Ponieważ Ewa Bien stosuje jedne z najładniejszych haftów na rynku, nie stroni od intensywnych barw, a także lubi szyć modele miękkie - czyli kombinacja wszystkiego, co najbardziej kocham w bieliźnie :-) 

W aktualnej kolekcji jest już wyraźnie lepiej. Konstrukcje B103 (miękka) i B151 (półusztywniana) mają już dużo przyjaźniejszy dla dużych biustów zakres rozmiarów, a modele na nich oparte są nie tylko beżowe, czarne i białe. Nadszedł więc czas na odświeżenie naszej znajomości. Przed Wami Daria od Ewy :-)

Ewa Bien - Dariarozmiar: 80I, kolor: popielaty, konstrukcja: B103 [Rozmiary: 65 F-M, 70 E-L, 75 D-K, 80 C-J, 85 B-I, 90 B-H, 95 B-G, 100 B-F), cena: 219 175,20 zł tylko dziś (13.01)!; biustonosz został mi dostarczony przez producenta].

 

 

Estetyka

Co prawda kocham dzikie kolory, ale czasem po prostu mam fazę na czerń. Zwłaszcza zimą, i zwłaszcza gdy towarzyszy jej jakaś elegancka „przyprawa” innej barwy. I tak jest w przypadku Darii. Model ten ma dwie wersje, czarną z dodatkiem jasnego beżu oraz czarną z dodatkiem grafitu, zwaną popielatą. Obie są efektowne, ale ja wolę tę szarą :-) Mam sentyment do szarości w stanikach.

Jak już wspomniałam, w EB zawsze podobały mi się hafty, i tu też się nie zawiodłam :-) (nawiasem mówiąc, firma używa do produkcji haftów z Hiszpanii, Szwajcarii i Włoch). W dotychczas testowanych modelach były to precyzyjne rysunki nitką, tu mamy „zamalowane” większe powierzchnie. Haft (w Darii - hiszpański) nie jest ultragęsty, ale za to bardzo miękki w dotyku, co zwykle oznacza wyższą jakość. Ozdabia cały biustonosz, z wyjątkiem zapięć i ramiaczek - czyli całe miseczki oraz boki i tył. Jest idealnie symetrycznie rozmieszczony zarówno na miseczkach, jak i z tyłu. Staranność ta kojarzy mi się z marką Avocado, która również bardzo dba o jakość i rozmieszczenie haftów. 

 

 

Kokardka na mostku jest zrobiona z dwóch szerokości wstążki i jest dobrej jakości. Przy ramiączkach kokardek brak - i bardzo dobrze, męczy mnie czasem to przekokardkowanie, a miejsca wszycia ramiączek są opracowane wyjątkowo starannie i nie ma czego maskować kokardkami ;-)

 

 

Pół punkta odejmuję za efekt mory w dolnej części miseczek. Widać go zwłaszcza na zdjęciach nabiustnych. Są tam dwie warstwy identycznej siatki o dużych oczkach, co pozwala na zachowanie przyjemnej przezroczystości, jednak wadą rozwiązania jest właśnie mora. 

Zapięcie i ramiączka są dobrej jakości, zapięcie się nie odkształca.

 

 

Dopasowanie

80I to rozmiar, który przymierzyłam jako drugi - zaczęłam bowiem od 80J. Maję miałam w 75J i skarżyłam się wówczas na przymałe miseczki. Postanowiłam więc zacząć od zwiększenia obwodu (rozciągliwość produktów Ewy Bien w ostatnim czasie spadła, sądząc po doświadczeniach naszej małobiuściastej recenzentki z modelem Suria) i co za tym idzie - miseczek. Okazało się jednak, że w 80J w miseczkach mam mnóstwo wolnego miejsca u góry. Z drżeniem serca wymieniałam na 80I, bojąc się za wąskich fiszbin - i tu nastąpiło pozytywne zaskoczenie, fiszbiny są dobre, a miseczka już przylega odpowiednio.

 

 

Ja jednak wolałabym, by pasowało 80H, jak w większości firm polskich. Obcinam zatem punkty za małomiskowość i... dożoobwodowość, ponieważ 80tka co prawda na początku leżała świetnie, ale w noszeniu się niestety rozciągnęła i już muszę zapinać ją ciaśniej. 

 

Kształt

Daria nie modeluje biustu intensywnie: ani nie podnosi mocno, ani też mocno nie zbiera, nie zbliża też piersi do dekoltu. Powiem szczerze, że coraz bardziej lubię takie łagodne dla piersi konstrukcje. Moim zdaniem biust wygląda równie pięknie i kobieco, gdy nie jest zanadto wypychany i przepychany i gdy pozwala mu się zachować trochę naturalnego kształtu. Choć może wolałabym, żeby trochę lepiej zbierał ;-) 

 

 

 

Konstrukcja 

Konstrukcja B103 to taki subtelny side-support. Mamy tu boczny panel, ale jest on dosyć wąski i jak już wspomniałam, model ten nie oferuje mocnego zebrania ani nie kreuje efektownego dekoltu. Jest przyjemnie niezbyt zabudowany - np. w porównaniu z pierwszym z brzegu balkoplandżem Freya mostek Darii jest owszem wyższy, ale już same miseczki sięgają na biuście wyraźnie niżej (dopiero pod pachą zrównują się z Freyą). Pionowych bocznych fiszbin brak - uff, nareszcie ktoś w Polsce (poza drugą Ewą - Michalak) odważył się wprowadzić model bez nich :-) Uważam konstrukcję za naprawdę sympatyczną, wygodną i urodziwą nabiustnie, mimo braku mocnego modelowania. 

 

 

Podtrzymanie

Większe zastrzeżenia mam do podtrzymania - o ile konstrukcja miseczek plus stabilne, mało rozciągliwe ramiączka dobrze sobie radzą, o tyle pas obwodowy w noszeniu się rozciąga i po jakimś czasie stanik woła o ciaśniejsze zapięcie. Da się z tym żyć, ale wolałabym porządną stabilność na zawsze :-) Tył jest wzmocniony dodatkową warstwą siatki, ale nie rozwiązuje to problemu. 

 

 

Wygoda

Nie mam zastrzeżeń do Darii - nic mnie tutaj nie gryzie ani nie drapie. Martwiłam się początkowo o górę miseczek w okolicy pach, bo przy pierwszej przymiarce coś mnie tam drapało, ale szybko przestało. Po praniu jest miękko i przyjaźnie dla skóry. 

Wielki plus za brak fiszbin bocznych! (bardzo często są niewygodne).

 

Galeria

Daria jeszcze bardziej z bliska :-)

 

 

Podsumowanie

Bardzo się ciesze, że Ewa Bien wróciła na drogę większych miseczek ;-) Mam nadzieję, że to trwały trend. Mam też nadzieję, że z czasem pojawi się większa liczba konstrukcji sięgających przynajmniej 80I - 80J i jeszcze więcej kolorów. W aktualnej ofercie w konstrukcji B103 mamy 3 modele: Celeste perłową i bławatkową, Darię czarno-popielatą oraz czarno-beżową, Maruni (szmaragdową). Są one dostępne także w wersji półusztywnianej B151, której nie testowałam (jeśli je znacie - proszę podzielcie się opinią).

Rzecz jasna, gdy przeglądam aktualny katalog, nadal cierpię z zazdrości na widok np. czerwonej Estery, ale może z czasem i ona urośnie? ;-)

 

 

Uwaga, promocja!

Specjalnie dla stanikomaniaczek sklep firmowy marki Ewa Bien przygotował kod rabatowy: -10% na całą kolekcję jesienną obejmujący produkty nieprzecenione, a kod brzmi STANIKOMANIA i działa do przyszłego czwartku - 19.01. Uwaga: jeszcze tylko dzisiaj (piątek 13.01) ceny obu Darii są dodatkowo obniżone z 219 na 175,20 zł! I tę promocję można łączyć z naszą zniżką :-)

Jeśli są wśród Was fanki Ewy Bien, opowiedzcie proszę o swoich doświadczeniach z marką, zwłaszcza w ostatnich sezonach, odkąd firma według moich obserwacji zaczęła pracować nad stabilniejszymi obwodami (choć, jak widać, jeszcze nie jest idealnie). A może wypróbowałyście już konstrukcje B103 lub B151? Czy Daria podbiła Wasze serca? :-) A może zrobił to jakiś inny model z aktualnej kolekcji?

 

sobota, 06 grudnia 2014

Nieczęsto goszczą na Stanikomanii recenzje staników w mniej biuściastych rozmiarach - z uwagi na nieadekwatne wymiary autorki głównej ;-) Szczerze mówiąc, początkowo miałam nadzieję, że piękna Suria doczeka się dwóch recenzji - mojej i mojej drobniej biuściastej współpracowniczki, której recenzje miałyście już okazje czytać (recenzja karmnika Hot Milk - A Little Drama). Niestety, model ten, w tak drogim memu sercu szafirze, w żadnym z krojów nie dorósł rozmiarem do mojego biustu, powtarzając schemat już dobrze mi znany z marki Ewa Bien :-( Bardzo żałuję, bo podoba mi się stylistyka, inna niż u większości polskich firm, szyjących w szerokiej rozmiarówce - dużo przejrzystości i kolorów, a do tego pewna kunsztowność, która kojarzy mi się z francuskimi markami (jak Chantelle), a także z rodzimą Avocado, o której zresztą wspomina też autorka poniższej recenzji.

Porzućmy jednak narzekania i przejdźmy do rzeczy. Oto firma Ewa Bien postanowiła stworzyć nową konstrukcję z myślą o mniejszych biustach - tak uwielbianego przez wiele z nas miękkiego half-cupa, powiększając jednocześnie jej zakres o rozmiary: 65D, 70C i 75B (i którego dla niepoznaki nazywa balkonetką). Niedawno firma pochwaliła mi się, że model cieszy się dużym uznaniem. Zgodziłyśmy się więc na testy. Oto recenzja autorstwa azymut17, znanej wielu z nas lobbystki, stanikomaniaczki, a także osoby z doświadczeniem brafitterskim, która przetestowała Surię gruntownie i oceniła swoim okiem oraz biustem :-)

 

Ewa Bień – Suria, rozmiar: 65E, kolor: szafirowy, krój: B130 [Rozmiary miseczek: 65 D-H, 70 C-G, 75 B-F, 80 B-E, 85 C-D obwody: 30-38, cena: 189 132,30 zł; biustonosz został dostarczony do recenzji przez firmę Ewa Bien]

 

 

Estetyka

Nie będę ukrywać, że wysoka ocena wynika z trafienia idealnie w mój stanikowy i kolorystyczny gust. Uwielbiam ten odcień niebieskiego (dobrym określeniem będzie chyba kobalt), zatem wyroby w tym kolorze mają u mnie od razu lepsze notowania. Żałowałam, że nie udało mi się załapać na recenzowaną przez Kasicę Pamelę z Gorteksu, która jest podobna stylistycznie.

W Surii na uwagę zasługuje przede wszystkim dobre dopasowanie poszczególnych części stanika pod względem odcieni – mimo zastosowania różnych materiałów całość wygląda jednolicie. Kokardka między miskami jest oryginalna i bardzo mi się podoba, nie jestem zwolenniczką wąskich, małych wstążeczek.



Wydaje mi się, że wzór na miskach wyglądałby jeszcze efektownej na dużym biuście, gdyż łezki (lub liście, ciężko mi określić) są dość duże. Na osłodę - haftowany łańcuszek jest drobny, więc nie narzekam. Dużym plusem jest symetria wzoru na miseczkach. Takie założenie na pewno podraża i trochę komplikuje produkcję - skoro producent się na to decyduje, to spodziewam się otrzymać produkt dobrej jakości (czy tak jest - okaże się w dalszej części recenzji :-)).

 

Jakość materiałów i wykonanie

Wprowadzam tę kategorię, by dokładniej zaakcentować mocne i słabe punkty Surii, jeśli chodzi o jakość. Pół punkta odejmuję za wychodzące miejscami nitki, widoczne zwłaszcza na końcówkach kanalików fiszbin. Jest to dość irytujące, bo oznacza to, że w najbliższym czasie będę musiała popracować trochę nożyczkami, a nie lubię przeprowadzania na stanikach takich operacji [najdłuższą nitkę do zdjęć obcięłam - przyp. kasica_k].

Na tym jednak kończą się wady. Moje standardy jakościowe są raczej wysokie, kiedyś nosiłam prawie same Freye i trochę Fauve’ów, mam też jedno Avocado (Creole - jak widać, mam wielką słabość do haftowanych mgiełek). Nie będzie przesadą, jeśli stwierdzę, że Suria może być spokojnie ustawiona na tej samej półce. Materiały, zwłaszcza obwodu, ma dużo lepsze niż Brianna z Fauve, która zamiast tego ma dodatkowe ozdóbki na bokach i przy zapięciu. Osobiście wolę lepszy obwód :-) Mimo, że  wybrałam mniejszy rozmiar pod biustem (ścisło pod biustem mam 67 cm, luźno - 74 cm) po kilku tygodniach noszenia stwierdziłam, że obwód w ogóle się nie rozciągnął. Dla pewności tuż po otrzymaniu stanika zmierzyłam go centymetrem - obecnie wynik jest ten sam.

Zaznaczę tutaj, że stosowałam się do instrukcji z metki i stanik prałam tylko ręcznie. Dopuszczalna temperatura to 40 stopni - ja wkładałam Surię do wody raczej chłodnej. Niestety bardzo farbowała i nadal to robi, dlatego nie ryzykuję prania z innymi rzeczami. Zwykle biustonosze wrzucam do pralki w woreczkach i ustawiam specjalny program do prania staników z fiszbinami, z Surią jeszcze pewnie długo tego nie zrobię.

 

Dopasowanie

Zastanawiam się, czy te cztery punkty są dla stanika, czy dla mnie ;-) bo miałam na początku duże problemy z dopasowaniem właściwego rozmiaru. Winę ponoszą zarówno moje wahania wagi, co przekłada się na potrzebny rozmiar, jak i zmiana kształtu biustu, jaka nastąpiła po drugim, prawie dwuletnim karmieniu młodego ssaka. Mimo dużego doświadczenia w brafittingu trudno mi równie szybko jak kiedyś znaleźć dobry fason i rozmiar. Ostatnio noszę głównie małomiskowe balkonetki Freya 30DD, ten sam rozmiar w sztywniakach M&S oraz piankowe halfy: Fauve Emmanuelle 30DD i Effuniaka Chaber 70D.

Surię przymierzałam w rozmiarach 70D, 65E i 65D. 70D miało zdecydowanie za luźny obwód i za dużą miseczkę. 65E było dobre w obwodzie, miski idealne w momencie założenia, ale po chwili pojawiał się luz u góry, materiał nie przylegał dokładnie. Zamówione do porównania 65D było totalną porażką, fiszbiny nawet dobre na szerokość, ale miski były tak małe, że zmieściła się tam tylko połowa piersi (albo i mniej) - nie było sensu ani zakładać ramiączek, ani tym bardziej wygarniać. To nie były „buły”, tylko przecięcie piersi na pół krawędzią miseczki. 65E natomiast po ponownym zmierzeniu miało luz dużo mniejszy, postanowiłam więc je zostawić. Później w trakcie noszenia tego odstawania nie zauważyłam, więc albo po praniu Suria dopasowała się do mnie, albo trochę przytyłam i góra misek się wypełniła (u mnie wahania rzędu 2 kg powodują konieczność zmiany rozmiaru lub fasonu).

Ramiączka są zdecydowanie za krótkie, mam 160 cm wzrostu, a musiałam je maksymalnie wydłużyć, by były dobre. Na szczęście są na tyle elastyczne, że nie wpijają się w ramiona.



Kształt

Takiego uniesienia biustu nie powstydziłby się nawet stanik usztywniany, biust jest wysoko, nie widać żadnego spłaszczenia od dołu. Z profilu otrzymujemy zgrabne kule, lekko zaakcentowane na szczytach, ale bez tzw. nosków.

Przeszkadza mi zbyt słabe zebranie do środkawysoki mostek (7,5 cm) powoduje, że owe ładnie uformowane piersi są dość daleko od siebie. Wiem, że nie powinnam od stanika w typie half-cupa wymagać dobrego zebrania do środka, nie takie jest jego zadanie, ale wydaje mi się, że obniżenie mostka o centymetr czy dwa, zwłaszcza w małym rozmiarze (to prawie sam dolny kraniec tabelki), zdecydowanie poprawiłoby ogólny efekt. Nie nosze na tyle dużych dekoltów, by mostek był w nich widoczny, ale jak patrzę na siebie z góry, to taki poziom bliskości piersi jest dla mnie niewystarczający. Możliwe, że przy bardziej jędrnym biuście (po dwóch ciążach i dwóch karmieniach nie ma sensu spodziewać się biustu nastolatki) takiej „autostrady” by nie było.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Krój B130 opisany jest przez Ewę Bien jako biustonosz soft typu balconette. Stanikomaniaczkom bardziej kojarzy się on z half-cupem. Nazwanie go balkonetką nie będzie odpowiadało naszym wyobrażeniom o kroju i zabudowaniu, bo brytyjskie wyroby tak nazywane mają trójdzielny krój miski i zabudowanie 3/4. Jednak termin balkonik jest tutaj odpowiedni, bo odpowiada naszemu polskiemu nazewnictwu i stosowanym określeniom (swoją drogą, gdy pracowałam jako brafitterka, często dochodziło do nieporozumień z klientkami, dla których balkonetka to był właśnie half-cup).

Na duży plus zasługuje tutaj konstrukcja małych rozmiarów – nie ma śladu tak denerwującego w innych firmach skalowania większych konstrukcji na mniejsze wymiary. Fiszbiny mają idealną szerokość, ramiączka wszyte są we właściwych miejscach, miski nie są zamknięte od góry. Boczne fiszbiny wszyte są pod obwód, dzięki czemu są niewyczuwalne w noszeniu. Jak już pisałam, zmniejszyłabym jedynie wysokość mostka, jak na dolny kraniec tabelki (65D jest najmniejszym produkowanym rozmiarem) jest to moim zdaniem za dużo.

Podtrzymanie bez zastrzeżeń.

 

Wygoda

Suria jest moim wygodniczkiem. Z reguły nie dogaduję się z większością staników, bo odcinają mi ręce z przodu, tutaj nie mam tego problemu. Zdarzyło mi sie nawet zasnąć w ciągu dnia w tym staniku – po obudzeniu się nie miałam wrażenia, że noszę koszulę Dejaniry ;-) - nic mnie nie uwierało. Jedynie pod koniec dnia czuję końcówki fiszbin na mostku – nie na tyle jednak, by odejmować za to punkty, gdyż są biustonosze, które już po kilku minutach od założenia powodują tak silny ból i rumień w tym miejscu, że muszę je natychmiast zdjąć.

Obawiałam sie, że fantazyjne wykończenia brzegów ramiączek będą mnie gryzły, okazały się na szczęście wygodne. Języczek zapięcia z długą końcówką, nie grozi żadnym podwijaniem i obcieraniem haftek o plecy.



 

Cena

Mam kłopot z tą kategorią, gdyż w ostatnim czasie w ogóle nie kupuję staników - przez ostatnie lata stanikomanii zgromadziłam sporą kolekcję w różnych rozmiarach i teraz z tego korzystam. Nie pracuję od dawna jako brafitterka, nie mam więc takiej znajomości rynku, jak kiedyś. Szybki przegląd ofert sklepów ze stanikami pokazuje mi jednak, że ceny poszły znacząco w górę. 189 zł [cena regularna] to jednak nadal dużo jak na polskie warunki. Za tę cenę jednak otrzymujemy produkt bardzo dobrej jakości, o niespotykanym wzorze na miseczkach. Jeśli porównamy Surię z wyrobami Fauve czy Masquerade, jej cena staje się atrakcyjniejsza :-)

 

Podsumowanie

Dodaję ocenę końcową, by wyrazić, jak chętnie sięgam po ten stanik. Nawet najpiękniejszy biustonosz staje się bezużyteczny, jeśli leży w szufladzie nienoszony. Suria plasuje się w moim osobistym top 5!Mogę ją założyć pod prawie wszystko (dodałam prawie, bo istnieją też białe bluzki, suknie wieczorowe itp.). Był to mój pierwszy kontakt z marką Ewa Bien - nie miałam nigdy w rękach jej wyrobów, nie mogę więc oceniać postępów firmy.



W tym miejscu serdecznie dziękuję azymut17 za arcyciekawą recenzję i oddaję głos samej sobie ;-)

 

Galeria

Suria z bliska - miałam dużo radości z portretowania jej. Jakby łatwiej mieściła się w kadrze, niż większość moich bohaterek ;-) I ech, jak zazdroszczę jej właścicielce...

 

 

Uwaga, promocja!

Co prawda w tej chwili w sklepie firmowym Ewy Bien trwają już, jak widzę, całkiem niezłe obniżki, ale wraz z ukazaniem się tej recenzji stanikomaniaczki otrzymują dodatkowy rabat 30% na produkty nieobjęte promocją. Rabat możecie wykorzystać do końca tygodnia, wpisując hasło „Stanikomania” w komentarzu do zamówienia.

 

Jestem ciekawa, czy są wśród nas małobiuściaste noszące Ewę Bien. Jak oceniacie krój B130? Czy rzeczywiście można go nazwać wydarzeniem na małobiuściastym rynku? Czy, podobnie jak autorka, lubicie miękkie half-cupy i kolor szafirowy? :-)

poniedziałek, 11 lutego 2013

Trochę niestandardowo postanowiłam zrobić małą przerwę w opiewaniu bryt-kolekcji (ciąg dalszy nastąpi - przed nami jeszcze wiele marek :) i zwrócić się ku markom polskim, którymi zanteresowanie wyraźnie ostatnio rośnie :-) Nic dziwnego - nawet te z polskich firm, które nie specjalizują się szczególnie w większych biustach ani mniej popularnych rozmiarówkach, produkują coraz więcej i ciekawiej. Czy lepiej? Zależy chyba od biustu i punktu widzenia, czyli miejsca, w którym znajdujemy się na rozmiarowym spektrum. Na ogólne spojrzenie przyjdzie jednak jeszcze czas, na razie zajmijmy się konkretnymi koronkami :)

Sympatii do marki Ewa Bien nabrałam już dawno - z jednej strony, przekonując się w rozmowach, iż jest to firma otwarta na sugestie, z drugiej - testując produkty, a właściwie, do tej pory, jeden produkt - biustonosz Kera. Niestety bowiem kolekcje Ewy Bien wciąż nie obfitują w mój rozmiar... co doprawdy irytujące, ponieważ pełno tam pięknych, przejrzystych, mgiełkowatych modeli w ładnych kolorach. Niestety, w noszonych przeze mnie w tej marce okolicach 75I-75J występuje obecnie tylko jeden krój - B111. Krój B112, który testowałam przy okazji Kery, jakoś zniknął z kolekcji, co nie jest dla mnie dobrą wieścią. Skupmy sie jednak najpierw na tym, co jest :) Czyli na Mai, a właściwie dwóch Majach.

Ewa Bien - Maja, rozmiar: 75J, kolory: czerwony, granatowy [Rozmiary: 65 E-K, 70 D-K, 75 C-J, 80 B-G, 85 B-F, cena: 151 zł w sklepie firmowym].

 

Estetyka

Uroda i uwodzicielski charakter Mai to jej wielkie atuty.

Przejrzysta siateczka z haftem nie jest może niczym zaskakującym, wśród DD-plusów jednak wcale nie jest to taki znowu popularny styl. Dominuje schemat: ażur u góry, nieprzejrzysta dzianina u dołu. Dlatego ładna mgiełka zawsze może liczyć na moje uznanie. Tutaj jest to mgiełka najbardziej mgiełkowata z możliwych - żadnych podszyć, żadnych dodatkowych warstw siatek ani tiulów. Maja to jednowarstwowiec.

Oprócz ażuru, Maja zachwyciła mnie także kolorami haftu - hafty te są bowiem dwubarwne, czego na zdjęciach producenta nie widać i czego uchwycenie i mnie sprawiało trudności. Mam nadzieję, że się tu i ówdzie udało :) Większość motywów ma kolor zgodny z kolorem tła, niektóre jednak od niego odbiegają, co sprawia, że całość staje się żywsza. W obu wersjach odróżniający się kolor haftu jest nieco chłodniejszy od głównego.

Brawo za aplikację na mostku w wersji czerwonej! Sanowczo za mało takich detali w naszych biustonoszach. Mniej podoba mi się wstążeczka - niezbyt wyszukana, choć nie strzępi się. Czarno-czerwony kontrast w czerwonej wersji budzi seksowne skojarzenia - w sam raz na Walentynki. Również walentynkowe asocjacje budzą pudełeczka, w które pakowana jest bielizna - białe w czerwone serca.

Konstrukcja B-111 jest bardzo lekka optycznie, oba biustonosze są nisko zabudowane, mają też stosunkowo wąskie ramiączka i tyły.

Oba biustonosze są bardzo starannie uszyte i wykończone, żadnych wiszących nitek, siepiących się kokardek. Szwy na miseczkach są od spodu wykończone lamówką i wykonane niezwykle starannie i równo, co w przypadku mgiełek jest istotne - widać bowiem każdą usterkę.

Od spodu górna krawędź haftu wzmocniona jest wąską silikonową tasiemką, której z zewnątrz w ogóle nie widać, nie przymarszcza też haftu ani się nie wpija, tylko zapobiega jego nadmiernemu rozciąganiu się.

Materiały sprawiają dobre wrażenie i są przyjazne w dotyku, przynajmniej dla mnie, ale nie należę do osób, które siateczki drapią (a wiem, że takie istnieją). Zastrzeżenia mam natomiast do ramiączek i tyłów - nie chodzi jednak o jakość, lecz o dostosowanie do potencjalnego ciężaru biustu. Są zbyt rozciągliwe i nie do końca radzą sobie z podtrzymaniem, o tym jednak niżej.

 

Dopasowanie

Srodze bym się rozczarowała, gdybym zamówiła 75I, tak jak w modelu Kera (B-112). Rozmiar ten w Mai miał na mnie zdecydowanie za małe miseczki. Na szczęście okazało się, że istnieje także 75J. Ten rozmiar jednak także jest na mnie przymały - fiszbiny szerokościowo dają radę, natomiast miseczka jest trochę za płytka. Szczęśliwie krój Mai jest dość otwarty, dzięki czemu krawędzie nie wpijają się w piersi i mogę Maję nosić bez niewygody i „bułek” nad miseczkami. Nie czuję się jednak zbyt pewnie.

Obwód, jak widzicie - 75 i uważam, że to dobry wybór, 80 byłby za luźny... powodem jest rozciągliwość, bo w spoczynku jest od przeciętnej 80tki krótszy.





 

Kształt

Obie Maje bardzo ładnie zaokrąglają biust. Zbierają, powiedzmy, nieźle. Obserwuję lekkie przypłaszczenie górą/przodem, które wiążę z trochę za małym rozmiarem. Maja potrafiłaby też moim zdaniem lepiej unieść biust (a także lepiej go zebrać) - ale przeszkadzają w tym rozciągliwe ramiączka - w efekcie nie jest tak wysoko, jak mógłby być.

 

Konstrukcja

Tym razem konstrukcję oceniam oddzielnie (może przyjmę to jako regułę). Krój B111, jak mi wyjaśniono, jest z natury swej niżej zabudowany od B112, i rzeczywiście tak jest. Maja jest zabudowana wyraźnie niżej od typowej balkonetki, ma niższy mostek i właściwie głównie skośna linia krawędzi miseczek odróżnia ją od half-cupa. Jest to bez wątpienia najniżej zabudowana i najlżejsza z polskich balkonetek, jakie posiadam.

 

Krój jest więc efektowny i nie sprawia żadnych problemów: idealny dla mnie rozstaw fiszbin, boczki niskie, ale nie za niskie. Wmontowane w boki pionowe usztywnienia są dość elastyczne i nie uwierają. Mankamenty kształtowe powstają głównie z powodu niedostatecznego podtrzymania.

 

Podtrzymanie

Tu już jest gorzej... Konstrukcja miseczek robi co może, ale takim ramiączkom nic nie da rady. Ramiączka są bardzo elastyczne i powodują, że biust skacze, jak piłeczka na gumce. Rozciągliwe są też tyły zrobione z jednej warstwy dzianiny, ale ramiączka przodują w rozciągliwości. Dla lżejszych biustów są zapewne doskonałe i wygodne, ale z moim sobie nie do końca radzą. Maja jest „noszalna”, ale na bardziej dynamiczne sytuacje nie polecam :)



 

Wygoda

Jeżeli nie liczyć baunsujących ramiączek - Maja jest bardzo wygodnym biustonoszem. Nie ma sztywnych ani drapiących elementów, nie uwierają ani fiszbiny ani boczne pionowe usztywniacze, żadnego dźgania mostka. Ramiączka rozciągliwe, ale miękkie, nie drapiące ani nie zwijające się, w pełni regulowane.

 

Cena

Okolice 150 zł nie są wygórowaną ceną za tak ładny biustonosz. Producent mógłby jednak postarać się bardziej dostosować materiały do cięższego biustu i za to odejmuję punkty. Mniejsze, lżejsze biusty mogą jednak uznać tę relację jakości do ceny za dobrą.

 

Galeria

Polecam Wam Maję w wielu zbliżeniach i oddaleniach :-) Trudno mi było się oderwać od tych haftów i przejrzystości...

 

 

Podsumowanie

Jeszcze kilka lat temu sam fakt, że znalazłam w ofercie polskiej marki pasujący na mnie biustonosz, powodował mój wielki entuzjazm (czasy początków kampanii „Chcemy nosić polskie marki”). Liczyłam na to, że jeszcze kilka lat, a będę mogła przebierać w modelach. Niestety jednak biustonosz w moim rozmiarze w wielu firmach wciąż stanowi tzw. wyjątek potwierdzający regułę. Reguła brzmi: nie ma, a wyjątek dotyczy 1-2 modeli. Szkoda, że do takich właśnie firm należy Ewa Bien, w której tak spodobały mi się ażurowe siateczki, precyzyjne, delikatne hafty, staranność wykończenia.

Obydwa testowane dotąd kroje (B112 i B111) przypadły mi do gustu, gorzej z materiałami (tyły, ramiączka), które także „potwierdzają regułę” brzmiącą, że powyżej pewnego ciężaru piersi solidne podtrzymanie to fanaberia ;)

Obie Maje są co prawda piękne i noszę je mimo nieco irytującego baunsu (staram się zachowywać „statycznie”), całością oferty jednak jestem rozczarowana zważywszy, że od czasu Kery minęły prawie dwa lata i wybór w moim rozmiarze nie wzrósł :( (Przykład: liczba biustonoszy w rozmiarze 75J w sklepie internetowym: 1, w rozmiarze 70E: 111). Cieszyć się za to mogą zapewne miłośniczki mgiełek o mniejszych od moich gabarytach. W tych właśnie, nazwijmy to, średnich rejonach tabeli (siebie zaliczam do „średnio-większych”), oferta polskich firm w ostatnich latach bardzo się poprawiła - czy Wy także macie takie obserwacje?


 

Uwaga, promocja!

Dla stanikomaniaczek firma Ewa Bien przygotowała promocję w firmowym sklepie internetowym. Na hasło „Stanikomania” otrzymacie darmową wysyłkę za pośrednictwem Poczty Polskiej oraz dodatkowy rabat 15% na produkty z wyprzedaży -25%, do których należy m.in. Maja w kolorze kremowym. Zniżka będzie trwała przez najbliższe 7 dni.

czwartek, 31 marca 2011

Śliwki, jagody i czarne porzeczki na topie będą jesienią - to już wiemy, dlaczego jednak nie posmakować ich już teraz? :) Od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem zrecenzowania pewnego nabytku z tej rodziny barwnej, który zawdzięczam polskiej firmie Ewa Bien (hmm, chyba kiedyś pisanej przez „ń”?) i spotkaniu z jej przedstawicielami w warszawskim sklepie Li Parie. Od tamtego czasu minęło już ładnych kilka miesięcy, a obok zimowej kolekcji, z której pochodzi nasza bohaterka Kera w kolorze śliwkowym, dostępna jest już wiosenna, z podobnymi krojami. Kera na wiosnę ubierze się w biel - kto wie, może niektóre z Was mogłyby ją przygarnąć do swojej „kolekcji bazowej”?

Jej producent należy do otwartych na popierane przez nas trendy rozmiarowe - myślę, że warto mu kibicować! Miseczki Ewy Bien w modelach o najszerszym zakresie rozmiarów, do których należy Kera i np. taka oto cyklamenowa Kirke, dochodzą do rozmiaru K, choć trzeba pamiętać, że poruszamy się w innym systemie niż brytyjski (firma ma własną tabelę rozmiarów, która jednak nie całkiem odpowiada doświadczeniom mojego biustu, ale o tym za chwilę).

Jednakże w tym rozmiarze obwodu, który dobrałam, czyli 75, największą miseczką u Ewy Bien jest I - i taką właśnie noszę. Mój biust ze środka brytyjskiej tabeli (noszę 36G, 34GG, 34G, 36FF...) plasuje więc na razie u szczytu zakresu rozmiarowego marki. Nosicielki obwodów 65 i 70 mają jednak u Ewy Bien większy wybór - miseczki dochodzą w tych obwodach do maksimum, choć, naturalnie, nie we wszystkich krojach. Najobfitsze miseczkowo są kroje balkonetkowe B112 (Kera soft) i B111 (Kirke soft, Amor soft). Niestety urokliwe half-cupy z pionowymi cięciami sięgają zaledwie miseczki H, a i to tylko w wąskich obwodach.

O marce Ewa Bien i wprowadzanej przez nią nowych rozmiarach i krojach, mam nadzieję, jeszcze nie raz usłyszymy, tymczasem zajmijmy się naszą bohaterką. Na wstępie dodam jeszcze, że oprócz śliwki i wiosennej bieli, można ją jeszcze ustrzelić w pięknym granacie, że nie wspomnę o innych krojach (miękki half-cup i usztywniany push-up).

Ewa Bien - Kera, rozmiar: 75I, kolor: fioletowy [Rozmiary: 65 E-K, 70 D-J, 75 C-I, 80 B-G, 85 B-F, cena: 130 zł]

Estetyka

Pierwszym wrażeniem po rozpakowaniu było: ależ delikatny! To jeden z najbardziej eterycznych ażurów biustonoszowych, z jakimi się zetknęłam. Miseczki są przezroczyste na całej powierzchni (mam skojarzenie z owadzimi skrzydełkami :), a haft rysuje na nich subtelne, cienkie linie. To najlepszy haft, z jakim miałam do czynienia w polskiej bieliźnie, zaraz po marce Avocado. Żadnych odstających nitek, żadnej sztuczności w dotyku.

Brawo za ozdobę naszytą z przodu na ramiączkach oraz za detal między miseczkami - ładnie współgrający z resztą stanika, dobry jakościowo, gładki wisiorek, bez drapiących krawędzi. Cały biustonosz jest wykonany bardzo starannie, ma dobrej jakości zapięcie. Na biuście prezentuje się elegancko i seksownie.

 

Dopasowanie

Krytyka należy się Kerze przede wszystkim za rozciągliwy obwód. Dzianina, z której uszyto tył, jest co prawda bardzo przyjemna w dotyku, ale zbyt elastyczna na potrzeby cięższego biustu i mocno się rozciąga. Rozmiar 75 na moim 82-centymetrowym podbiuściu co pewien czas wymaga poprawiania. Ponieważ przedstawiciele firmy deklarowali zamiar zmiany dzianin na mocniejsze, mam nadzieję, że kolejne kolekcje będą pod tym względem lepsze.

Wedle tabeli rozmiarów moje wymiary (82/109) w zasadzie kwalifikowałyby mnie do nieprodukowanego rozmiaru 80H, a przy obwodzie 75 - do miseczki J albo nawet K. I rzeczywiście, miseczki są na mnie za małe, ale minimalnie: poza nieco zbyt wąskimi fiszbinami nie zdradzają innych objawów nieodpowiedniego rozmiaru. Można więc chyba w tym przypadku uznać, że firma trzyma się swojego systemu rozmiarów, ale sytuacją idealną byłoby, gdyby rozmiary obwodów były nieco bardziej realne. Życzyłabym sobie nosić 80H :) Ale niestety - obwód 80 uszyty z tej dzianiny nie podtrzymałby mojego biustu.

 

Kształt

Coś dla miłośniczek naturalnego, zaokrąglonego kształtu - takiego, jaki nadają piersiom np. biustonosze polskiej marki Avocado. Właściwie nie mam do niego zastrzeżeń, ale moim ideałem jest trochę mocniejsze modelowanie i zbieranie, dlatego nie przyznaję maksymalnej oceny.

 

Konstrukcja

Nietypowo, tym razem oddzieliłam to kryterium od następnego. Konstrukcję Kery mogę tylko pochwalić. Nie widzę żadnych błędów - ani przesadnego zabudowania, ani zbyt wysokich boków, ani zniekształcania piersi. Mostek jest wąski - fiszbina przy fiszbinie, co na pewno wiele osób ucieszy. Chyba ucieszą się też miłośniczki węższego rozstawu fiszbin. Na medal.

 

Podtrzymanie

Po raz drugi nasza bohaterka zbierze cięgi za rozciągliwość obwodową. Sądzę, że głównie z tego powodu biust w Kerze wykazuje sporą skłonność do falowania (a tył biustonosza - do podjeżdżania). Do truchcików i podskoków raczej się nie nadaje, natomiast do spokojnego przemieszczania się - jak najbardziej.

Oprócz wymiany dzianiny, pomóc mogłoby nieznaczne poszerzenie tyłu - Kera spokojnie mogłaby być trzyhaftkowcem, zwłaszcza przy takiej delikatności i nieprzesadnym zabudowaniu miseczek.

 

Wygoda

To byłby cudownie wygodny biustonosz, gdyby nie jedna wada - drapiące krawędzie ramiączek. To częsta przypadłość polskiej bielizny. Gładkie taśmy, z których najczęściej produkuje się ramiączka, miewają ostry brzeg, który, gdy ramiaczko zagłębi się nieco w ciało, zaczyna nieprzyjemnie podgryzać. Gdyby nie to, zapomniałabym, że w ogóle mam Kerę na sobie - jest supermiła w dotyku. Niestety, po kilku godzinach ramiączka o sobie przypominają, choć mimo to da się Kerę nosić przez cały dzień bez silnej potrzeby zdjęcia biustonosza.

 

Cena

Cena w okolicy 130 zł to zbyt dużo jak na biustonosz, który pozostawia nieco do życzenia w kwestii przystosowania do podtrzymywania większego biustu. Przypuszczam jednak, że nosicielki mniejszych rozmiarów mogą być z niego bardzo zadowolone. Jakość haftu i wygląd Kery oraz udana konstrukcja miseczek powstrzymuje mnie przed postawieniem niższej oceny - pod tymi względami może ona śmiało konkurować z np. brytyjskimi biustonoszami.

 

Podsumowanie

Właściwie wystarczyłaby tak „drobna” zmiana, jak wymiana tyłu, by mój entuzjazm dla Kery marki Ewa Bien wzrósł niepomiernie, a oceny podskoczyły do czwórek i piątek. Nie tylko przód jednak czyni biustonosz :)

Jestem bardzo ciekawa, jak też sprawują się inne kroje produkowane przez Ewę Bien - zwłaszcza miękkie i usztywniane modele z pionowym szwem wyglądają kusząco. Mam nadzieję, że od Was usłyszę kilka słów na ich temat. A marce gorąco życzę dalszego rozwoju i powiększania zakresu rozmiarów, bo ledwie się w niego mieszczę! :) A tu tyle biustów większych od mojego czeka na polskie biustonosze. Bo przecież chcemy nosić polskie marki - producenci, dajcie nam tylko szansę!

 

Uwaga, promocja!

Dla stanikomaniaczek firma Ewa Bien przygotowała promocję w firmowym sklepie internetowym - 15% zniżki! W arkuszu zamówienia przy imieniu i nazwisku trzeba wpisać hasło STANIKOMANIA (duże drukowane litery). Zniżka będzie trwała przez najbliższe 7 dni. UWAGA: rabat dotyczy tylko bielizny nieprzecenionej.

Na zakończenie - dziękuję firmie Ewa Bien za gotowość do kontaktów z tutejszą społecznością i mam nadzieję, że zaowocuje ona ciekawą wymianą zdań w komentarzach. A co Wy sądzicie o marce Ewa Bien? Czy ma biuściasty potencjał?

Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...