Wpisy z tagiem: bravissimo

środa, 20 lipca 2016

Latem bez plandża ani rusz. No chyba że ktosia nie przepada za głębszymi dekoltami i nie ma takich w szafie - co w pełni rozumiem, bo pogląd „duży biust równa się dekolt w szpic zawsze i wszędzie, a już na pewno latem” nie każdy musi podzielać. Mam trochę, choć wcale nie tak dużo ubrań, które takiego kroju wymagają, w tym kilka letnich sukienek. Wygodny biustonosz typu plunge może być jednak noszony także i pod inne rzeczy - niski mostek w niczym nie przeszkadza w tym, by wkładać go pod choćby tiszerta. Chyba że akurat oczekujemy ekstramocnego przytrzymania i unieruchomienia biustu - wówczas nie ma to jak porządny full-cup ;-) Słowem, dobry plunge przydać się może. Zwłaszcza jeśli do tego jest ładny.

Oba biustonosze, które dla Was zrecenzuję, są wcieleniami już dawno obecnego w ofercie Bravissimo modelu Satine. Jak sama nazwa wskazuje, miseczki pokryte są satynową dzianiną, która występuje w różnych kolorach i wzorach (jako gładka Satine, wzorzysta Satine Spotty czy Satine in Bloom). Co ciekawe, Satine jest szyta do brytyjskiej miseczki J, co czyni z niej jednego z najbogatszych rozmiarowo plandży na rynku.

Jeszcze słówko o Bravissimo. Jest to brytyjska sieć sklepów z bielizną (a także ubraniami biu-marki Pepperberry), handlująca biustonoszami i ubraniami dla biuściastych, co w przypadku staników oznacza miseczki D i większe. Firma ta dorobiła się własnej marki bielizny, którą z powodzeniem sprzedaje i rozwija  od kilku lat. Jej wyróżnikiem są szerokie rozmiarówki i bardzo porządne konstrukcje dostosowane do tychże rozmiarówek. To znaczy, jeśli mamy do czyniena z miseczką K - to z dużym prawdopodobieństwem będzie to model nadający się do faktycznego noszenia, a nie tylko opatrzony dumną metką, a w praktyce robiący z biustem dziwne rzeczy. W związku z tym jestem naprawdę szalenie ciekawa, jak też Satine sprawdza się w rozmiarach J. Może ktosia już wypróbowała? :-)

 

Imponująca rozmiarówka Boudoir Belle ;-)

 

Początkowo miała to być recenzja Boudoir Belle, ale kilka tygodni po jej nabyciu pojawił się w mojej szafie również model Satine Tropical, zatem postanowiłam go do tej recenzji dołączyć. Oba biustonosze leżą dokładnie identycznie, są uszyte z takich samych materiałów i tak samo się sprawdzają, różnią się wyłącznie kolorami, deseniem i dodatkami (które oceniam na tym samym poziomie :-). Dlatego wszystkie oceny w tej recenzji dotyczą obu staników.

 

Bravissimo - Boudoir Belle, Satine Tropical, rozmiar UK: 36G [Rozmiary UK: 28-38 DD-J, cena: £32, oba kupione za własną kasę ;-)]

 

Estetyka



Boudoir Belle zauroczyła mnie przede wszystkim kolorem. Jako ofiara mody spoglądam w tym sezonie życzliwie na wszelkie chłodnawe błękity spod znaku Pantone Serenity. Ten co prawda zawiera więcej zielonkawych tonów, ale jest wystarczająco w trendzie ;-). Sielskie, trochę ludowe kwiatki również mnie urzekły. Nadruk ten kojarzy mi się trochę z ciuchami Jackpot (nie wiem, czy pamiętacie tę duńską markę - kilka lat temu wyprowadziła się niestety z Polski).

 

Jedyne, co niezbyt mi się w tym staniku podoba, to koronka - raczej pospolita, chyba wolałabym tutaj brak wykończenia albo jakąś skromniejszą tasiemkę, jak w Satine Tropical. Cały przód stanika jest pokryty przyjemną w dotyku satyną, tył jest siateczkowy, o nieco jaśniejszym odcieniu (za to ton jest ten sam - dzięki czemu różnica nie jest irytująca). Podoba mi się, że satynowa jest też przednia część ramiączek.

 

 

Satine Tropical różni się od Buduarowej Piękności dwoma szczegółami: inne wykończenie miseczek (lamówka z siateczki) oraz ramiączka, które tutaj są w całości z gumki i, co za tym idzie, w pełni regulowane.

 

Trochę szkoda, bo lubię obszyte ramiączka. W Tropikalnej Satynie urzekł mnie szał kolorów i szczegółowość cyfrowego nadruku, który okazał się, oprócz kwiatów, zawierać także... tukany. Oczywiście natychmiast zamarzył mi się stanik w tukany, albo chociaż z jednym dużym tukanem na jednej z miseczek, bo te ptaszki niestety trochę giną w gąszczu roślinności i trzeba się dokładnie przyjrzeć, by je wypatrzeć. Ale są! Wolałabym, by nadruk był większy, bo z daleka robi wrażenie zbytniego miszmaszu.

 

 

Oba staniki są bardzo dobrej jakości, moją szczególną uwagę zwróciły znakomite zapięcia - solidne, w ogóle nieodkształcające się, a przy tym przyjemne w dotyku, idealnie wykończone.

Każdy biustonosz mógłby mieć takie zapięcia!

 

Dopasowanie

Nie da się ukryć, że na moją prawą pierś ten stanik jest nieco przymały. Moja asymetria jest w nim widoczna, a prawa pierś sprawia wrażenie, jakby chciała uciec bokiem ;-) Należę jednak do szkoły „lepszy przymały od za dużego”, zwłaszcza w przypadku biustonoszy usztywnianych. Nic tak nie irytuje, jak odstająca miseczka, w której pierś grzechoce, a brzeg się odznacza. Dlatego wymianę na większy od razu wykluczyłam. Uznałabym jednak ten model za raczej małomiskowy, bo podobny poziom przymałości mam w modelu Freya Deco w rozmiarze 36FF, czyli o 1 rozmiar miseczki mniejszym.

 

Rozmiar pod biustem jest idealny, obwód dobrze podtrzymuje i jednocześnie jest komfortowy. 

 

Kształt

Biust podniesiony i okrągły, bez kanciastości. Piersi trochę jednak wybrzuszają się po bokach, co widać wyżej na zdjęciu en face. Wolałabym tu trochę więcej wypłaszczenia. Fiszbiny są krótkie (nie sięgają do końca kanalików), co nie do końca zgrywa się z kształtem mojego biustu (mam „wysokie” i szerokie piersi), stąd zapewne ten efekt. W ubraniach mi nie przeszkadza, choć w tych bardziej obcisłych (jak koszulka poniżej) można się dopatrzyć uciekającej prawej piersi ;-)

 

 

Zabudowanie jest dla mnie wystarczająco niskie pośrodku - mostek ma 5 cm wysokości. Nie wystaje mi z żadnego posiadanego dekoltu.

 

Pod ubraniem się nie odznacza, mimo że nie jest termicznie modelowanym skorupkowcem. Coś widać jedynie pod bardzo cienką wiskozą lub lyocellem.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Trzyczęściowe miseczki są dobrze skonstruowane i dobrze modelują biust w kierunku dekoltu, nie wcinając się przy tym w piersi, nie kreując dziwnych wypłaszczeń ani pośrodku, ani na szczytach czy u góry piersi, jak to się czasem plandżom zdarza. Jedyne zastrzeżenie mam do „wypuszczania” piersi na boki. Dla mnie boki i fiszbiny powinny być trochę wyższe.

 

Jak na nisko zabudowany model, Buduarowa Ślicznotka i Tropikalna Satynka podtrzymują biust bardzo dobrze. Nie dają pancernego unieruchomienia, ale o to w przypadku plandża trudno. Tył jest zrobiony z porządnego powernetu, całość całkiem dobrze pracuje.

 

Wygoda

Maks z czystym sumieniem. Oba staniki są superwygodne i mogę w nich chodzić cały dzień.

Jedyne, czego mogłabym się obawiać, to miejsce łączenia przedniej ozdobnej części ramiączek z tylną w Boudoir Belle. Wypada u mnie niebezpiecznie blisko szczytów ramion, jak widać na poniższej fotce. Mimo to nie czuję tych miejsc.

 

 

Cena

Pokuszę się tym razem o ocenę ceny ;-) Jest dość wysoka, ale na tle cen innych marek nie zaskakuje. Oba modele są bardzo dobrej jakości, zarówno materiałów, jak i „okablowania” - zapięć, ramiączek, itp. Jest to poziom takich marek, jak Freya. Jak będzie z trwałością wyrobu - okaże się zapewne później.

 

Galeria

Obejrzyjcie oba modele w pełnej krasie i zbliżeniach :-)

 

 

Podsumowanie

Jestem zadowolona z kolejnego, po latach, podejścia do marki Bravissimo. Plandża chciałam wypróbować odkąd się pojawił, ale jakoś się nie składało - zapełnienie mojej szafy klonami Deco zmniejszało motywację do kupna kolejnego modelu z niskim mostkiem. Polecam Belle oraz Satine amatorkom ładnych nieskorupkowych staników. Z konstrukcji zapewne ucieszą się zwłaszcza te z Was, którym często przeszkadzają wysokie boki, a być może także te, które szukają dobrego plandża, a nie mieszczą się rozmiarowo na przykład w Deco.

Podsumowując - fajny zakup, noszę z przyjemnością i chyba zacznę częściej wyciągać z szafy wydekoltowane kiecki :-)

Co do marki zaś - moim zdaniem brakuje jej trochę własnego stylu i oryginalności. Wiele pomysłów kojarzy się mocno z innymi markami. Zaletą są jednak konstrukcje, wyraźnie opracowane w oparciu o wiedzę o tym, co najlepiej się sprawdza wśród klientek sklepu, czyli kobiet D+. A jaka jest Wasza opinia? Czy zdarza Wam się kupować w Bravissimo? Jakie macie doświadczenia z tym sklepem i marką? 

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Szaro za oknem - czas najwyższy powrócić do barwnych haftów i nadruków :)

Wracam więc najpierw do moich ulubionych odcieni szmaragdowatych i turkusowatych... Miło, że coraz więcej ich pojawia się w bieliźnianych kolekcjach, samodzielnie albo w zestawieniach. Zielonkawe tendencje widać wyraźnie w ofercie Bravissimo, które pod względem palety barw zawsze stawało na wysokości zadania. Prawie zawsze znalazło się tam coś dla miłośniczek odcieni z rodziny petrol, teal i emerald :-) Firmy i sklepy chyba boją się takich kolorów - pewnie dlatego widać je głównie wśród Bravissimowych ekskluziwów, czyli wersji produkowanych na specjalne zamówienie tej brytyjskiej sieci, bądź też wśród produktów marki własnej Bravissimo (jak Alana czy Mai Blossom). Ciekawe - czy rzeczywiście tak niewiele kobiet podziela moje zamiłowanie do tej grupy barw, że producenci obawiają się o sprzedaż?

Już od dłuższego czasu ostrzyłam sobie ząbki na dwie propozycje: szmaragdową wersję panterki VaVa marki Miss Mandalay (do miseczki HH!) oraz dzisiejszego bohatera, czyli Bąbla - reprezentującego intrygujący zestaw barw ze szmaragdem w jednej z głównych ról. Alana (jasnoszmaragdowa, rzecz jasna), od której zaczęłam znajomość z marką bieliźnianą Bravissimo, zachęciła mnie do dalszej eksploracji oferty tej firmy. Czy Bubbles okaże się równie udany konstrukcyjnie, jak Alana? Czy jego fiszbiny są tak samo mocne - i tak samo niewygodne - jak u starszej siostry? Eksperyment trwał kilka tygodni, a oto jego wyniki.

 

Bravissimo - Bubbles, 36G, kolor: black/boysenberry [Rozmiary: 28 DD-J, 30-38 DD-K, cena: £27]

 

Estetyka



W Bąblach urzekło mnie zestawienie kolorów oraz wzór. Świetne jest połączenie jasnego szmaragdu z koralowym odcieniem pomarańczu tudzież niebieskościami na buraczkowym tle (producent nazywa ten kolor bardziej poetycko - boysenberry; jest to owoc podobny do jeżyny). Na zdjęciach moim zdaniem szmaragd wyszedł mi zbyt niebieskawy, w rzeczywistości więcej w nim zieleni.

Haft z kolei ma tło czarne, co z początku mnie raziło - być może lepszy byłby ciemny granat; czerń w towarzystwie tych baniek mydlanych o wcale nie jaskarawych, raczej rozbielonych barwach wydaje się zbyt agresywna.

Brawo za zgodność nadruku z haftem i w ogóle za to, że haft jest tak kolorowy - mamy szafir, wspomniany szmaragd oraz buraczki ;) - a także za to, że kółka układają się miejscami w pawie oczka, które, jak wiadomo, są ostatnio na topie ;) Cieszą również ramiączka, w przedniej części obszyte tą samą dzianiną, z której zrobione są miseczki, oraz kokardki z wąziutkich wstążek.

Co mnie w Bąblach drażni, oprócz wspomnianego czarnego akcentu, to spód miseczek - co prawda nie widać go w trakcie noszenia, ale biały (!) kolor odwrotnej strony materiału nieprzyjemnie zaskakuje.

Jakoś wykonania Bąbli jest wg mnie bez zarzutu, można je spokojnie postawić w jednym rzędzie obok marki Freya (wzór zresztą kojarzy się nieco z uroczym modelem Frankie). Bubbles nie jest bubblem ;)

 

Dopasowanie

Zamówiłam 36G, jak zazwyczaj. Miseczki okazały się w sam raz, zaskoczył mnie jednak długi i rozciągliwy obwód. Pamiętając o dyskomfortach, jakimi raczyła mnie Alana, nie zdecydowałam się na 34, i być może był to błąd. Po kilku tygodniach dość częstego noszenia Bąble stały się podjeżdżajacym na plecach rozciągliwcem à la stara Freya - ratuję się zapinając stanik ciaśniej.

 

Kształt



Szczerze mówiąc, po pięknych kulkach, produkowanych przez Alanę, spodziewałam się po Bąblu maksimum kulkowatości (w końcu „okrągła” nazwa też zobowiazuje ;). Niestety jednak nie mogę dać mu maksa. Biust jest uniesiony i zebrany przyzwoicie, ale jego forma niestety ma lekką tendencje do szpica. Krój tego modelu jest wyraźne oparty na Alanie, różnica tkwi jednak w materiałach - w Bąblu mamy znacznie bardziej elastyczne fiszbiny i chyba też nieco inaczej zachowuje się dolna dzianina miseczek. Granica między nią a przejrzystym haftem jest bardziej wydatna. Osoby obawiające się klasycznych rakiet uspokoję jednak - nie jest aż tak źle, choć widać to zakłócenie w łukowatym profilu... Odradzam jednak Bąbla tym z Was, które nieszczególnie przyjaźnią sie z balkonetkami - to samo dotyczy Alany. Wydaje mi się też, że w przypadku drobniejszych biustów problemy ze szpicem mogą się nasilić.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Mimo wspomnianych stożkowatych inklinacji Bubbles nie stanowi okazu złej konstrukcji. Właściwie nie można mu niczego zarzucić. Nie jest przesadnie zabudowany ani nie sięga zbyt wysoko pod pachy - wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że biust byłby ujarzmiony skuteczniej, gdyby miseczki były wyższe po bokach.

Gorzej z supportem - tu rozciągliwość niestety ma co nieco do rzeczy, ale też nie mogę powiedzieć, by biust był źle podtrzymany. Przy ciaśniejszym zapięciu czuję się najzupełniej bezpiecznie, jak w przeciętnej miękkiej balkonetce.

Mam jednak obawy, że bardziej giętkie niż w Alanie fiszbiny mogą być przyczyną zawodu użytkowniczek z grup G+ i J+ - druty są wyraźnie podatniejsze na rozchodzenie się na boki, czego sama jeszcze nie odczuwam ze względu na nieduży rozmiar oraz luźny obwód, który ich nie naciąga.

 

Wygoda

Bąbelki oferują pełen komfort. Fiszbiny, znacznie miększe niż w Alanie, mogę  swobodnie odgiąć od ciała, nie wpijają się więc w mostek. Nie uwierają również ramiączka, mimo że w przedniej części są zupełnie nieelastyczne.

 

Cena

Bubbles to jeden z najtańszych modeli w ofercie marki Bravissimo - tańsza o jednego funta jest tylko Alana, traktowana zapewne jako model bazowy. Uważam, że słusznie zrobiono, nie wyceniając Bąbli szczególnie luksusowo, nie mam jednak jeszcze porównania z droższymi modelami tej marki. Ogólnie, Bubbles kosztuje dość rozsądnie - ma cenę na poziomie biustonoszy Panache, trochę niższą niż Freya, jednak pewne niedoróbki estetyczno-krojowe powodują, że wydaje się mimo wszystko za drogi.

 

Podsumowanie

Mimo trochę zawiedzionych oczekiwań jeśli chodzi o modelowanie, cieszę się z Bąbelków - przede wszystkim ze względu na fantastyczne, smakowite kolory. Każde przypadkowe wychylenie się tego kolorowego ramiączka z dekoltu witam z przyjemnością, nie irytacją :)

Zastanawiam się jednak, jak też model ten sprawuje się w trudniejszych strefach rozmiarowych, których przedstawicielki na pewno z nadzieją patrzą na markę Bravissimo - głównie ze względu na chwaloną Alanę.

Ciekawa jestem Waszych opinii - czy przymierzałyście Bubbles? A inne modele Bravissimo? Czy Waszym zdaniem warto dalej testować tę markę, po której wiele z nas spodziewało sie prawdziwej rewolucji w konstrukcji? Czy spełnia pokładane w niej nadzieje?
 
1 , 2
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...