Wpisy z tagiem: targi

wtorek, 10 października 2017

VSalon_pokaz_b

 

Łódzkie targi Salon Bielizny, edycja jesienna 2017 dostarczyły dużo więcej wrażeń niż zdołała pomieścić jedna notka - no to zapraszam na ciąg dalszy :-)  

 

Pokaz

 

 

Pokaz miał tytuł „Tajemniczy ogród” i zgodnie z nazwą utrzymany był w botaniczno-przyrodniczym klimacie, czemu sprzyjała obfitość kwiatów w kolekcjach. Można by się spodziewać, że na wybiegu zapanuje rozmarzona łagodność i tradycyjna uroczo-niegroźna kobiecość. Czuło się tam jednak podskórny nurt tajemniczych, mrocznych sił natury. Bardzo obiecujący kierunek, choć chyba można było pójść dalej i - może napiszę tu coś niepopularnego - przestać ubierać wszystkie modelki bez wyjątku w wysokie szpilki? Rusałka powinna mieć większą swobodę ruchu!

Trochę mnie śmieszyły tiulowe ogony podoczepiane modelkom, które miały zdaje się kojarzyć się ptasio, z drugiej strony - chyba już wolę takie proste zabiegi niż nadmiar rekwizytów i biżuterii. W końcu to bielizna powinna przykuwać uwagę najmocniej. Podobały mi się też poprzyczepiane do ciała motylki - letnio i bezpretensjonalnie. No i wianki. Uwielbiam wianki :-) 

Najbardziej przypadły mi do gustu zaprezentowane komplety: Gorsenii, Gai (zwłaszcza różowy model z satynowego simplexu - mam go i lubię w wersji czarnej, która czeka na recenzję), Nessy (ach, ta tęcza z turkusem), Samanty i Kingi (ombrzak!). Z przyjemnością odnotowałam obecność marek, których stoisk nie zdążyłam odwiedzić, jak Anita i Sapph. Śledziłam modelki plus size: Joannę Cesarz i Wiktorię Kulę. Szczególnie ta pierwsza była magnesem dla mojego obiektywu - wystąpiła m.in. w jasnym półgorsecie Avy, w różowej Gai, w amarantowym komplecie od Kris Line na końcu. Ta dziewczyna jest boska! :-) Znów jednak brakowało mi figur bardziej biuściastych. Ciekawe, czy ziści się kiedyś moja tęsknota do naprawdę dużego biustu na wybiegu. Nasze firmy coraz lepiej potrafią takie biusty ubierać (Ava! Nessa!) i naprawdę najwyższy czas to pokazać! 

Skrzypcowa muzyka (Agnes Violin) jako przerywnik pasowała, ale wolałabym chyba bez basowych beatów, które przywodziły mi uporczywie na myśl taki śmieszny album „Hooked on Classics” z początku lat 80-tych :-) 

W obiektyw załapały się (alfabetycznie): Anita, Ava, Dama Kier, Ewa Bien, Jasmine, Gaia, Gorsenia, Kinga, Konrad, Kris Line, Nessa, Mat, Samanta, Sapph i... na pewno jeszcze ktoś. Czystym przypadkiem nie załapały się Panache i Sculptresse (paseczkowiec znowu prezentowany przez piękną Joannę - ten występ znajdziecie u Galantej Lali) - chyba z wrażenia wcisnęłam nie ten przycisk na kamerze, za co zainteresowanych przepraszam :-)  

Wielką zaletą pokazu było to, że nie był za długi. Choć ostatnia część, zawierająca tylko bieliznę Kris Line i zorganizowana z okazji 25-lecia tej firmy, mogłaby być moim zdaniem bardziej skondensowana. Oraz zawierać mniej grupowego defilowania z machaniem motylimi skrzydłami przy męcząco głośnej muzyce, a więcej skupienia na naprawdę ciekawych modelach Krisa. Czarny gorset robił furorę w kuluarach, szkoda że nic bliżej o nim nie wiem (jeszcze?) ;-) 

Czekam na waszą pomoc przy uzupełnianiu marek, które zarejestrowałam na filmie! Byłam tak zajęta śledzeniem modelek okiem kamery, że nie zawsze zwracałam uwagę na informacyjne slajdy. Piszcie, kogo tam wypatrzyłyście, a kogo pominęłam w napisach.

 

Brafitting

Tematykę brafittingową na Salonie sprawnie ogarnęła znowu firma Dobra Kreacja Kasi Sałaty. Prezentacja „Brafitting - specjalistyczne omówienie na sylwetkach wybranych konstrukcji biustonoszy z kolekcji wystawców - analiza aktualnej oferty na rynku” była funkcjonalnie podzielona na części: o ubieraniu małego biustu, o ubieraniu dużego biustu, o biustonoszach bez fiszbin, sportowych oraz bezszwowych.

 

SalonV_Brafitting_01_b

 

W ramach każdej z części prowadząca prezentowała po kilka modeli biustonoszy z udziałem modelek, dodając do tego wskazówki brafitterskie, czemu towarzyszyły slajdy z nazwami i zdjęciami modeli oraz - co mega ważne - zakresami rozmiarów. Brakowało mi tutaj tylko większej mobilności modelek.  Łatwiej by było robić zdjęcia, gdyby wychodziły również na środek wybiegu. 

 

SalonV_Brafitting_02_b

SalonV_Brafitting_03_b

 

Drugim punktem programu interesującym dla wszystkich brafitterek były warsztaty Brafittinowa Przymierzalnia prowadzone również przez Dobrą Kreację, z udziałem przedstawicieli firm, gdzie uczestniczki miały do dyspozycji pełne zakresy rozmiarów niektórych modeli do przymierzania. Świetna rzecz, przydałaby się tylko większa dostępność tej atrakcji dla odwiedzających. Z powodu ograniczonej liczby miejsc na warsztatach blogerki zostały zaproszone na trzecią turę, która miała być przeznaczona specjalnie dla mediów, jednak tu nie dopisała ani prowadząca, ani, niestety, większość przedstawicieli firm. Dobrze, że chociaż towar został, chociaż nie cały ;-) 

Dziękuję tu szczególnie przedstawicielkom firm Anita oraz Panache (Izabela Sakutova), które podeszły aktywnie do moich bra-poszukiwań. Zaimponowała mi zwłaszcza ta ostatnia, która miała na Salonie mnóstwo pracy nie tylko na własnym stoisku (marki Panache i Bluebella), ale również prowadziła spotkanie autorskie promujące jej najnowszą książkę, której reklamę widzicie już w prawym górnym rogu strony.

Przymierzalnia była świetną okazją dla firm do bardzo bliskiego zainteresowania odwiedzających swoją ofertą - wszak oglądanie towaru na wieszaku, czy nawet na pokazie, nigdy nie zastąpi osobistej przymiarki! Z radością przysłuchiwałam się rozmowom Izabeli z Ulą, autorką bloga plus size Galanta Lala - z tych kontaktów na pewno wyniknie dużo dobrego dla promocji brafittingu w społeczności plus size (oraz poznania potrzeb klientek plus size wśród producentów bielizny :-) ). 

 

  

 

Nie wiem, czy zabrakło tu informacji, czy zaangażowania - dość, że w Przymierzalni musiałam w większości obsługiwać się sama. Udało mi się przymierzyć side-supportowy model Nessy, sportową Anitę, bezfiszbinowego (i fiszbinowego też) Kris Line'a, Konrada, sportową Scultpresse - część efektów przymierzanek moich, Misek Dwóch, Blue Bralette i Galantej Lali znajdziecie na instagramowych profilach naszych blogów. Uciekła mi natomiast firma Lupoline i jej bra-top, który został zwinięty, zanim zdążyłam go przymierzyć. Szkoda. Trzeba było udawać właścicielkę sklepu i zapisać się na poprzednią turę warsztatów ;-)

 

Trendy

 

SalonV_trendy_04_b

 

Nie mogłam pominąć tej prelekcji - kocham trendy :-) Prelekcja o trendach na 2018 rok, prowadzona przez Jerzego Osikę z firmy Promedia, przedstawiciela nowojorskiej agencji trendów Fashion Snoops, objaśniała kluczowe tendencje, ze źródłami inspiracji, nastrojami, przykładami wzorów, paletami kolorów.

 

SalonV_trendy_03_b

SalonV_trendy_06_b

 

Dobrze było uporządkować sobie różne obecne w kolekcjach motywy, jak elementy etniczne, sportowe, nawiązujące do gier komputerowych i najnowocześniejszych technologii, czy też dzieł artystów i rzemieślników. Dowiedzieliśmy się, że kobieta roku 2018 może być podróżniczką, fanką wirtualnej rzeczywistości, miłośniczką sztuki. Kocha wygodę i swobodę ruchu, inspiruje się tradycją i interpretuje ją w nowoczesny sposób. 

 

SalonV_trendy_02_b

 

Problemem były kolory - slajdy wyświetlane na ekranach w czasie prelekcji były dobrze widoczne, ale nie wychodziły na zdjęciach (aparat widział je jako mieniące się różnymi barwami), przez co trudno było cokolwiek sobie utrwalić. Przydałoby się rozdać uczestnikom reprodukcje choć paru kluczowych slajdów na papierze - rozumiem jednak, że organizator prelekcji zarabia na sprzedaży takich właśnie materiałów i nie chce się nimi dzielić za darmo... Muszę więc polegać na tym, co zapamiętałam. 

 

Żałuję, że nie zdołałam być na prelekcji „Czy wiesz komu sprzedajesz?” Agnieszki Sochy z Akademii Profesjonalnego Brafittingu. Nie pracuję przy obsłudze klientek, ale bardzo mnie interesuje to wszystko, co dzieje się na styku między sprzedawczynią-brafitterką a klientką. Jak sprawić, by kontakt ten był jak najbardziej udany i zakończył się dobrym stanikiem na zadowolonym biuście? :-) O to mam nadzieję jeszcze Agnieszkę dokładnie wypytać. Agnieszka Socha jest nie tylko szkoleniowcem, ale i praktyczką zarówno w dziedzinie prowadzenia bieliźnianego biznesu (firma Onlyher), jak i sprzedaży oraz, co bardzo ważne - brafittingu. 

I na tym zakończę już spis wrażeń z jesiennego Salonu Bielizny :-) Zachęcam was do dorzucania swoich wrażeń - co najbardziej was zaciekawiło na Salonie, co się spodobało, co rozczarowało? Czego oczekujecie od przyszłych edycji?

Zapraszam też do zajrzenia do innych blogerek: na razie relacji z Salonu podjęły się: Miski Dwie oraz Galanta Lala :-) 

 

salon_jesien2

 

środa, 04 października 2017

V Salon Bielizny - jesień 2015

V Salon Bielizny - foto ekstrakt (kliku kliku) :-)

 

Jeśli ktokolwiek się spodziewał, że dwa Salony Bielizny w roku zapewnią mniejsze tłumy na imprezie, był w błędzie :-) Nie znam co prawda liczb, ale Salon Bielizny 1 października roił się od bieliźnianych pasjonatek i pasjonatów nie mniej niż edycja wiosenna (która odbyła się w marcu). Frekwencja była duża także wśród wystawców - co prawda nie wszyscy obecni na wiosnę się pojawili (nie było np. marki Le Vernis), powróciła za to Nessa, Lupoline i Ewa Bien i były to szalenie interesujące powroty. I przez to oczywiście znowu cierpiałam na permanentny niedobór czasu ;-) 

Na stoiskach panowało znowu pomieszanie kolekcji jesiennej i wiosennej, co trochę utrudniało wyłowienie nowych tendencji i pomysłów, choć z drugiej strony - było okazją do porównań. Byłoby też wygodniej, gdyby firmy wcześniej nadążały z przygotowaniem katalogów na następny sezon (a może warto byłoby targi organizować później, tak by wszyscy zdążyli?). Dialog „Czy jest już wiosenny katalog?” „Nie, ale już zaraz robimy sesję...” powtarzał się dość często :-) 

W kolekcjach naszych firm wciąż dzieje się sporo i fajnie, tym razem jednak trochę mniej zaciekawiły mnie wzory na materiałach, a bardziej - nowe pomysły i rozwiązania konstrukcyjne. Chyba trochę dlatego, że wzornictwo na nadchodzącą wiosnę to jeden wielki powrót do najbardziej tradycyjnego wzoru w damskiej modzie: kwiatów. Przez to kolekcje prezentowały się ciut zachowawczo. To jednak już nie piżamowe rzuciki, lecz wyraziste wzory, jakby prosto z kwitnącego ogrodu czy dzikiej łąki, albo z efektownych porcelanowych serwisów, czy dzieł grafików. Monopol flory z rzadka tylko przełamywały desenie pochodzenia zwierzęcego, typu pióra, skóra węża, czy malarskie abstrakcje.

Ta wszechobecna bujna roślinność i okazjonalna fauna zainspirowała twórców pokazu, który tym razem miał tytuł „Tajemiczy ogród”. Na wybiegu pląsały rusałki, fruwały motyle i ptaki (niektóre dość drapieżne). Niech jednak nie zwodzi nas to kwieciste rozmarzenie - leśne nimfy są świadome swojej mocy :-) Flower Power. 

Jako że za pastelową, typowo wiosenną kolorystyką niezbyt przepadam - mniej przeżyłam zachwytów wzorem i kolorem, za to cieszę się, że firmy dalej eksperymentują z krojami i nie rezygnują z szerokich zakresów rozmiarów.

 

Wodne rusałki

Turkus, masa turkusu! Kolory wody i niezapominajek, morskie fale, błękitne laguny - ta kolorystyka rzuciła mi się w oczy najbardziej. Najwięcej wody znalazłam w kolekcji marki Gaia, ale turkusy panoszyły się także u Avy, Nessy, Kris Line. Często towarzyszyły im fuksje, cyklameny czy jagodowe fiolety.

 

Ava - coś jak lilie na błękitnej tafli wody, choć gatunek to chyba inny :-) Trochę folkowo, trochę staroświecko. Ma być też, na szczęście, wersja miękka tego cuda. Jestem na TAK!

 

Kris Line - miękki half-cup o rzadko spotykanej w tego typu krojach szerokiej rozmiarówce, sięgającej miseczki I w obwodzie 70, a H - w 80, co pozwoli mi go nareszcie wypróbować! :-) 

 

Gaia - ten wzór ma również wersję miękką z połyskującego satynowego simplexu.

 

Gorsenia - przedstawicielka frakcji miętowej :-) Zwróćcie uwagę na opalizujący żuczkowato koralik na mostku.

 

Gorteks - mięta i angielskie róże, całkiem urokliwy zestaw. 

 

Gorsenia - nadruk to rzadkość w kolekcjach tej marki. Pewnie jednak trudno było oprzeć się ogródkowym trendom :-)

 

 

Leśne jagody

Jagodowe fiolety i wiśniowe czerwienie, a z kwiatów - cyklameny i wrzosy kwitły i owocowały na potęgę. W sumie, wystarczy wziąć turkusowo-jagodowy duet, do tego może szczyptę jaśniejszego różu i seledynu - i już mamy całą wiosnę 2018. No, może prawie całą ;-)

 

Gorsenia - koronkowy miękki model typu high-apex

 

Gaia - soczyste jeżyny :-)

 

Poniżej  jakby powrót do pomysłów Gai na jesień, o których tak się rozpisywałam przy okazji wiosennego Salonu. Niestety, ku mojej rozpaczy, te najbardziej oryginalne desenie nie weszły ostatecznie do oferty. Tym razem firma zarzekała się, że na wieszakach wiszą wyłącznie pewniaki. No cóż, zobaczymy - uwierzymy ;-) 

 

Gaia - niesamowite ametysty. Niekwiatki! 

 

A oto Naturana - do tej pory ignorowałam tę markę ze względu na konserwatywny zakres rozmiarów - ale, jak widzimy, i ją dotknął wzrost objętości misek :-) Obwody za to dopiero od 70. 

 

Naturana - dojrzałe czereśnie. Model półusztywniany do miseczki H. 

 

Wrzosowa Gorsenia. Zawieszka na mostku błyszczała prawie jak Swarovski.

 

Wracamy do kwiatów - Ava :-) 

 

I kwiaty haftowane - Kris Line. Tam różowy na niebieskim, tu - niebieski na różowym. Konsekwentnie. 

 

Korale

Czerwień to teraz trend, nomen omen, gorący. Sporo kolekcji przyprawiono cieplejszymi odcieniami czerwono-koralowo-pomarańczowymi, przez co sprawiały wrażenie ogrzanych letnim słońcem. 

 

Gama kolorystyczna kolekcji Gorteksu. Widać wiosenne zielenie i ciepłe czerwienie. Szkoda, że prawie cała kolekcja tej marki jest usztywniana, choć miłośniczki sztywnych konstrukcji pewnie się cieszą. 

 

Niekiedy była to czysta czerwień, jak w tym modelu Samanty, w którym się zakochałam (znanym jako czerwony mak z Makowa Podhalańskiego ;-) ). Ma wyjątkowo piękny odcień, nie za ciepły, ale wciąż hot! ;-) 

 

Samanta - czerwona Verbena. Tym wzorem będą mogły się cieszyć także miłośniczki Samantowych push-upów.

 

Ocieplona śliwka od Ewy Bien - model, wbrew pozorom, z kolekcji wiosennej. Jesienią pojawi się podobny z czarnym tłem i nieco innym wzorem. 

 

Rubin od Nessy na biuście pewnej utalentowanej osoby z bra-branży :-)

 

Kolejna czerwona Nessa - szykowana na wiosnę! 

 

Mocnym koralem przyprawiona Gaia - ten model będzie dostępny w wersji rozmiarów maxi. 

 

Neony w odwrocie

Neonów było w tym razem mniej niż w poprzednich sezonach, ale, jak widać, nie zapomniano o nich do końca! 

 
SalonV_Ava_12_b

Koralem w odmianie neonowej świeci longlajn Avy z usztywnianą miseczką (uwaga: odcień na zdjęciu może nie do końca odpowiadać rzeczywistemu!) 

 

I teraz model, który przyciągał chyba wszystkie spojrzenia - neonowe różowo-koralowe ombre szykowane na wiosnę przez Kingę. Soczyste, intensywne, seksowne, z pionowym cięciem miski. Niestety, nie dla wszystkich! :-( Zakres rozmiarowy tego modelu ma być taki sam, jak beżowo-czarnej Beauty II z teraźniejszej kolekcji, który zresztą wisiał obok grzecznie na wieszaku: 65 D-J, 70 C-I, 75 B-H, 80 B-G, 85 B-F, 90 B-E, 95 B-D. Znaczy to dla mnie jedno: nie załapię się, buuu. 

 

Nie dla mnie Kingowy ombrzak! :-( 

 

A propos ombre - kolorystyczne przejścia są nadal modne, jak dowiedziałam się na prelekcji o trendach. Tu i ówdzie widać je w kolekcjach, na przykład w wyżej wspomnianym turkusowo-tęczowym modelu Nessy, albo niżej w wężowej Gai.

 

Ptaszarnia

Wzory pierzaste i ptasie to kontynuacja trendu z bieżącego sezonu - pamiętacie piórka u Gai i Avy? Wiosną powrócą, choć będzie ich nieco mniej. 

 

Gaia: piórka, turkus i fiolet w jednym

 

Gorteks - żurawie wśród chryzantem. Powiało Dalekim Wschodem. 

 

Kolejny Gorteks - abstrakcja to, czy pióra? Możemy chyba założyć, że pierzasta abstrakcja :-)  

 

Z innych zwierzątek - znikła panterka, ale wypatrzyłam gady :-) 

 

Gaia - wodny wąż, a może zupełnie inny zwierz lub minerał, zmiksowany z pastelową tęczą

 

A oto Dama Kier - ta marka ostatnio zyskała moją uwagę. Jest mój rozmiar, choć tylko w półusztywnianych modelach - i nawet fajnie leży :-) Niektóre semisofty wyglądają całkiem ciekawie (poklikajcie w galerię z początku notki). Rozmiarówka: 65 F-J, 70 D-J, 75 C-J, 80 C-I, 85 C-H, 90 C-F, 95 C-F. 

 

Dama Kier - wąż bez wątpienia, ale to jeszcze propozycja na jesień. Jest w tym wzorze srebrna nitka! 

 

Młoda zieleń

Wracając znów do flory - tu i ówdzie dostrzegało się kolor młodych listków, co zawsze cieszy mnie - miłośniczkę zieleni w bieliźnie :-) 

 

Gorteks - ten model nazwałabym „cykoria” :-)

 

SalonV_KrisLine_02_b

Kris Line - zieleń kiełkuje też na ciemnym tle 

 

 A oto mój największy zachwyt kolorystyczny i największa porażka fotograficzna w jednym. Tej zielonej ślicznocie od Ewy Bien udało się wyleźć mi z ostrości na wszystkich zdjęciach! Buuuu :-(

 

Zielona Ewa Bien. MUST HAVE. Zwłaszcza, że - fanfary - będzie w moim rozmiarze w konstrukcji B103. 

 

Beże z pazurem

Jak to w sezonie wiosenno-letnim, nudziaków zabraknąć nie może. Oczywiście na targach roiło się od nich wszędzie, jako że to kolor bazowy, pełno było też bladego różu. Moją uwagę zwróciło jednak wlewanie się beżu w trend seksowny. To już nie są nudziaki z babcinej szuflady, a mgiełki - niewidki eksponujące ciało. Choć, rzecz jasna, tych bardziej klasycznych też było pod dostatkiem. 

 

Longlajn, czyli półgorset, od Avy. Zwróćcie uwagę na pionowe cięcia miseczek. Rozmiary: 65 E-J, 70 D-I, 75 C-I, 80 B-H, 85 B-G, 90 B-F, 95 B-E,100 B-D!

 

Subtelny nudziak od Gorsenii. Podoba mi się ta mgiełka z koronką. Ciekawa jestem, czy w moim rozmiarze będzie równie przejrzysty.

 

 A oto najciekawszy - z mojego punktu widzenia - beżak całych targów, czyli miękka Kinga w konstrukcji 800 - z pionowym cięciem, ta sama, nad której brakiem w moim rozmiarze ubolewałam w opisie kolekcji jesiennej. Zapewniono mnie, że 80H będzie. Trzymam za słowo ;-) Choć szkoda oczywiście, że nie w kolorze: 

 

Beżak 800 od Kingi 

 

Ewa Bien - karmel i pistacje :-)

 

Samanta - beżowa strojnisia z lawendą i różowym złotem

 

Superefektowny zestaw beżu z czernią by Ewa Bien. Ten sam model w katalogu jesiennym występuje w zestawieniu z burgundem (model Basileja).

  

 

Ava - odcienie szarości na beżu. 

 

Rozety

Cieszyło mnie wszystko, co przełamywało wszechobecną ogródkowość, choć tym wzorom trudno odmówić związku z florą :-) Rozeta to taki geokwiatek. 

 

Slajd z prelekcji, która odbyła się podczas targów. Takie motywy, kojarzące się z architekturą, obrazem z kalejdoskopu czy efektem zabawy spirografem, to jeden z trendów sezonu. 

 

Propozycja Gai - rozety na turkusowej satynie (wersja błysk) :-)

 

Nessa - rozety na szaro

 

Kwiatki, po prostu kwiatki

W tym czy innym trendzie barwnym czy stylistycznym - było ich pełno, dorzucę więc jeszcze trochę :-)

 

Kinga - łąka w słowiańskim klimacie (i piękna czerwień!)

 

Samanta - różany ogródek

 

Kinga - skojarzenia zdecydowanie ceramiczne

 

Lupoline - wintydżowo, podoba mi się zestawienie nadruku z haftem.

 

Gorteks - rusałka w pastelach 

 

 

Konrad - to model z kolekcji jesiennej, pięknie wpisujący się w trend kwiatowych folkowych hafcików na wszystkim :-) Niestety wersji miękkiej brak. 

 

Kuszenie

Co prawda zabrakło tym razem marki Agent Provocateur, jednak rolę najbardziej erotycznej marki Salonu przyjęła na siebie z powodzeniem brytyjska Bluebella. Marka ta znalazła się w dystrybucji tej samej firmy, od której mamy w Polsce produkty Panache (So Chic). Nawiasem mówiąc, Panache była także obecna na targach z całą kolekcją wiosenną, którą już częściowo znacie z moich wrzutek (pokażę Wam ją, mam nadzieję, ze szczegółami później).

Bluebellę podziwiam raczej z daleka, albowiem do jej produktów (w moim rozmiarze jest ich bardzo niewiele - w linii More by Bluebella) jestem na razie lekko rozczarowana (recenzja tu). Kibicuję mimo wszystko, bo wzornictwo jest piękne, seksowne i gustowne. 

 

SalonV_Bluebella_01_b

Bluebella, która podziwiam z daleka ;-) Najpiękniej oczywiście wygląda na ciele. Szczupłym i małobiuściastym, bo na inne nie pasuje...

 

Szczęśliwie nie jedna Bluebella obstawiała erotyczny segment - właściwie w większości firm znalazły się koronkowe zwiewności, zmysłowe oploty w stylu bondydż, paseczki w dekoltach, zwiewne body, bralety i bra-topy. Bieda, że przeważnie tylko w rozmiarach dla drobnej części populacji. Dlatego większość tych cudów nie załapała się w mój obiektyw. 

Trend kusidlany skłonił jednak kilka firm do konstrukcyjnych poszukiwań także i w segmencie większych rozmiarów. Na wejściu oczarowały mnie kolejne paseczkowce od Gorsenii

 

Czerwony i czarny - zapowiadają się podobno w porządnym zakresie rozmiarów. Zobaczymy :-) Kryształki cieszą moją wewnętrzną srokę. Te czerwone opalizują i przypominają mi naszyjnik przyjaciółki mojej babci z Jablonexu (jest to pozytywne skojarzenie) ;-)

 

A to już pomysł Lupoline - półprzejrzysty czarny biustonosz obleczony elastycznym tiulem. Wystąpić ma także w bieli i beżu oraz - uwaga - wejść do kolekcji bazowej! Jego rozmiary (wersja BIG - w mniejszych zakresach dostępny w innych krojach): 65 G-M, 70 F-L, 75 E-K, 80 D-K, 85 C-I, 90 C-H, 95 C-G, 100 C-F. 

 

Lupoline - staniko-top

 

A tak prezentował się nabiustnie - na prezentacji brafittingowej firmy Dobra Kreacja. Z ustnych relacji wiem, że wierzchnia warstwa dodatkowo wzmacnia zebranie biustu. Podoba mi się ta koncepcja - chętnie wypróbuję. 

 

 

Plus size

Większe rozmiary - nie tylko biustu, ale i reszty ciała - są pomału coraz lepiej reprezentowane na targach, choć wciąż daleko nam do ideału. Jak dotąd na Salonie pojawiła się tylko jedna marka skierowana przede wszystkim do tej grupy - Sculptresse by Panache. Plus sajzki muszą więc szukać oferty dla siebie w markach, nazwijmy to, regularnych. I podczas gdy wiele firm produkuje już duże biustonosze - wciąż trudno znaleźć odpowiednio dużą dolną połowę kompletu! Gdzie duże, naprawdę duże majtki? Brakuje też ciekawej bielizny nocnej czy propozycji erotycznych dla większych rozmiarów.

 

Model Estel marki Scupltresse prezentowany przez fantastyczną modelkę plus size. Miseczki chyba trochę za małe, ale to tylko targowa próbka - sam model ma dużo większy zakres rozmiarów :-) 

 

Od lat miałam nadzieję, że w Polsce powstanie wreszcie licząca się blogosfera plus size i ruch konsumentek pobudzi rynek do rozwoju, tak samo, jak to było w przypadku biuściastych i brafittingu. I oto moje marzenie zaczyna się spełniać :-) Na targi zawitała blogerka plus size - i to od razu znakomita, czyli Ula - autorka bloga Galanta Lala. Zajrzyjcie koniecznie na jej blog! Nawet jeśli nie jesteście plus sajz, ale nieobce są wam takie kwestie, jak ciałopozytywność, brakuje wam pokazywania większej różnorodności ciał w mediach, lubicie walczyć z przeróżnymi stereotypami - wbijajcie do Lali! :-) W przeddzień targów spotkałyśmy się i odkryłyśmy masę wspólnych tematów. Dowiedziałam się, że polskie plus sajzki w większości nie znają nawet tej skromnej bieliźnianej oferty, która już jest do nich kierowana. Czas to zmienić! W konsumentkach siła, proszę Pań!

 

Galanta Lala - odwiedziny na stoisku Lupoline. „Proszę nie odwracać mi tu uwagi stanikami, poproszę duże majtki!” :-) 

 

Na pokazie zobaczyłyśmy też dwie modelki plus size z prawdziwego zdarzenia: Joannę Cesarz i Wiktorię Kulę (co wiem dzięki Galantej Lali :-)).  Biorą one udział w programie Supermodelka Plus Size.  

 

Bezfiszbinowce

Trend na brak drutu trwa. Dzięki zorganizowaniu w trakcie targów tak zwanej Brafittingowej Przymierzalni miałam okazję przymierzyć nowego bezfiszbinowca Kris Line imieniem Afrodyta. Byłam pozytywnie zaskoczona tym, jak poradził sobie z moim biustem - solidnie go zebrał i dobrze podniósł. 

 

Afrodyta od Krisa. Tu ma ją na sobie modelka (Klaudia), mój biust w niej znajdziecie na insta ;-) 

 

Bezfiszbinowca oferuje także m.in. Gaia - zarówno w bazie, jak i w wiosennej wersji sezonowej. 

 

Bezfiszbinowiec Gai. Satynowy simplex w pastelowe akwarelki ukonkretnione czarnym konturem. 

 

Ava też chyba szykuje coś bezprzewodowego, jednak tu nie mogę zdradzić szczegółów - tajemnica handlowa :-) 

 

Sport

Nareszcie przymierzyłam sportowy model Kris Line! Powiem jednak szczerze: jestem rozczarowana. Za duży poziom baunsu - moim zdaniem winne są zbyt elastyczne ramiączka. 

 

Sportowiec Kris Line na biustach modelek. Prezentuje się świetnie, ale u mnie za słabo trzyma. 

 

Pozytywnie zdziwiła mnie natomiast Anita. Ten model też udało mi się przymierzyć - ku memu zaskoczeniu, zmieściłam się w rozmiarówce - gorzej, że nie pamiętam, jaki to był rozmiar. Chyba 85G... Na zdjęciach na większych piersiach wygląda nieszczególnie - biust prezentuje się nieco obwiśle i nie jest zebrany. Test skokowy za to wypadł doskonale! A i kolor ładny, plus półprzejrzysta siatka, która i wygląda fajnie, i musi być przewiewna. 

 

Sportowce Anity. Przymierzałam ten różowy model. 

 

Miałam też okazję, by przymierzyć sportowca Sculptresse. Jest OK, ale chyba pozostanę przy Panache Sport. Jakoś lepiej mnie trzyma swoimi sztywnymi miskami. Ten jest miękki. 

 

Model sportowy marki Sculptresse - nieusztywniany, w rozmiarach do 105 pod biustem.

 

Nowe konstrukcje, nowe rozmiary :-)

Oprócz pomysłów wokół trendu underwear as outerwear czy wątków erotycznych, polskie firmy rozwijają się konstrukcyjnie. Nowy krój stanika, side-support, zaprezentowała Nessa. Model według mego skromnego biustu zapowiada się świetnie, a rozmiarówka jak zwykle imponuje (65 E-S, 70 D-R, 75 C-P, 80 B-O, 85 B-N, 90 B-M, 95 B-L, 100 B-K). 

 

A post shared by Stanikomania (@stanikomania) onOct 1, 2017 at 12:25pm PDT

 

Ava szaleje z półgorsetami - oprócz usztywnianego proponuje też miękki z pionowym cięciem, a także longowe wersje push-upów. W aktualnym - jesiennym - sezonie oferuje seksownego longlajna w kroju trójdzielnym oraz usztywnianego z paseczkiem:

 

 

W jesiennej kolekcji Ava proponuje także usztywnianego plandża, również w seksownej czerni:

 

SalonV_Ava_06_b

Ava - model usztywniany typu plunge

 

Jak już widziałyście wyżej - kroje z pionowym cięciem, zwane przez nas halfami, dla dużych rozmiarów zagospodarował Kris Line - stało się to już podobno przed kilkoma sezonami, tym bardziej muszę wypróbować je czym prędzej :-) 

Jednym z najmilszych zaskoczeń Salonu była dla mnie Ewa Bien. Kilka Salonów temu odbyłam z przedstawicielkami firmy rozmowę, w której mocno domagałam się kolorowych modeli w większych rozmiarach - przynajmniej takich, jak mój. Nie wiem, czy to moje prośby zostały wysłuchane, czy też było więcej nacisków - dość, że rośnie liczba modeli dostępnych w kroju B103. W aktualnym jesiennym katalogu ma on zakres: 65 F-M, 70 E-L, 75 D-K, 80 C-J, 85 B-I, 90 B-H, 95 B-G i dostępne w nim mają być m.in. takie cuda:

 

 

To nie wszystkie B-stotrójki - te już dostępne z jesiennej kolekcji znajdziecie tutaj :-) 

 

Podsumowanie

To jeszcze nie wszystko ;-) Zamierzam osobno pokazać Wam jeszcze film z pokazu oraz rzucić kilka słów o prelekcjach - o tym będzie kolejna notka. 

Salon i tym razem mnie nie rozczarował, choć pewien niedosyt jest chyba zawsze nieunikniony. Po pierwsze, chętnie skonsumowałabym więcej salonowych atrakcji (prelekcje, warsztaty), ale czasu było za mało. Brakowało mi go również na spokojne pogadanie z innymi blogerkami, które zjawiły się na targach. Organizatorki coraz mocniej zabiegają o obecność imprezy w blogosferze i social mediach, o czym świadczy zaproszenie Galantej Lali ze sfery plus size, a z bieliźnianej - Misek Dwóch (które tym razem wspólnie ze mną matronowały imprezie), Blue Bralette i Brafiterki. Może były też inne blogerki, o których nie wiem - dajcie znać! :-)  

Fajnie byłoby też móc dłużej pogawędzić przy stoiskach (tu szczególnie pozdrawiam Samantę, u której przesiedziałam najdłużej, a także Gaię, Ewę Bien, Avę, Nessę, Gorsenię, Nipplex... - w firmach tych pracują świetni, otwarci ludzie, z którymi doskonale się rozmawia i którym jestem wdzięczna za poświęcony mi czas). 

 

Dziewczyny z Samanty :-) Zerknijcie na dekolty! ;-) Tak, te czarne ozdoby pochodzą z kolekcji marki. 

 

Firmy wydają się również coraz życzliwiej zainteresowane kontaktami z bieliźnianym lobby konsumenckim :-) Cieszę się, że kończy się epoka, w której trendy na rynku kształtowały hurtownie oraz ludzie o konserwatywnych gustach. Z całym szacunkiem dla hurtowników - bez kontaktu z klientem końcowym (jak ja nie lubię tego terminu, ale lepszego nie znam :-) ) producent ma znacznie mniejszy wgląd w jego rzeczywiste potrzeby. A nasze bieliźniane szuflady dość już mają „pewniaków” w bazowych kolorach, takich, które sprzedaje się najłatwiej i z najmniejszym ryzykiem. Jesteśmy indywidualistkami i estetkami. Chcemy bielizny ciekawej, innowacyjnej, co sezon innej, podążającej za trendami we wszystkich dziedzinach życia. Wygodnej, szanującej wymiary, kształty i potrzeby naszych ciał, dostarczającej przyjemnych wrażeń wszystkim naszym zmysłom. I taka właśnie bielizna pojawia się już na Salonie w dużych ilościachMam nadzieję, że tendencja się utrzyma i że niebawem kobiety we WSZYSTKICH rozmiarach będą mogły zasmakować najciekawszych trendów i pomysłów wzorniczych. A ja będę wracać z tej imprezy coraz bardziej naładowana wrażeniami i pozytywną bieliźnianą energią :-)

 

 

A tu jeszcze raz: galeria wszystkich, ale to wszystkich zdjęć!  :-) 

 

V Salon Bielizny - jesień 2015

 

A Wam co najbardziej się podobało na Salonach? :-)

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...