Wpisy z tagiem: targi

poniedziałek, 13 marca 2017

 

IV Salon Bielizny - galeria zdjęć, obejrzyjcie koniecznie! :-)

 

Jeden Salon Bielizny w roku to stanowczo za mało - tak zdecydowali organizatorzy pod wpływem zainteresowania jesienną edycją łódzkiej imprezy targowej. Dlatego na kolejny Salon nie musiałyśmy czekać do jesieni :-) Co prawda nie znam liczb, ale na targach, na które ochoczo podążyłam w sobotę 4 marca, odwiedzających było również pełno i stoiska bywały oblężone. Zjawiła się większość firm, które były obecne na Salonie jesiennym. Po raz pierwszy na targi zawitały marki Gorteks i Le Vernis, zabrakło za to niestety Nessy, Lupoline i Ewy Bien. Tak czy owak, było co oglądać.

Starałam się z tego imponującego natłoku wrażeń i towarów wyłowić najważniejsze tendencje dotyczące już nie kolekcji wiosennej - choć i ta była obecna na wieszakach (pisałam o niej w relacji z zeszłorocznego III Salonu Bielizny) - ale tej zapowiadanej na jesień i zimę tego roku.

Zainteresowało mnie przede wszystkim jesienne wzornictwo, bo jeśli chodzi o kroje - nie odniosłam wrażenia, by w porównaniu z przełomową wiosną nastąpiła jakaś rewolucja. Niestety wystawcy nie mieli jeszcze jesiennych katalogów, nie wszyscy też byli już w stanie powiedzieć mi wszystko o konstrukcjach i rozmiarówkach. Mam jednak nadzieję, że po wysondowaniu popytu podczas targów będą mogli odpowiedzieć nam również na nasze trudne stanikomaniackie pytania ;-) Myślę, że trochę ich będzie, bo kolekcje jesienne naszych marek moim zdaniem zasługują na zainteresowanie stanikomaniaczek.

Pierwsze wrażenie? Producenci bielizny naprawdę biorą pod uwagę trendy. Klimat, kolory i desenie jesiennych kolekcji większości firm można bez trudu odnaleźć na światowych wybiegach, czy w katalogach wzorów proponowanych na sezon jesień-zima 2017/18. Jako że ostatnio zostałam nałogową oglądaczką Vogue.com, polecam Wam szczerze rozrywkę polegającą na tropieniu w propozycjach projektantów tych samych barw i wzorów, które figurują w znanych nam zapowiedziach bieliźnianych kolekcji. Polska bielizna jest, nie da się ukryć, całkiem modna :-)

 

Zieleń roślinna i mineralna

Jako tropicielka zieleni w bieliźnie, czułam się na Salonie jak ryba w wodzie. No, prawie... Bo niestety nie wszystkie zielone propozycje były kierowane do dużych biustów. Coś jednak się dla nas znajdzie :-) Zielenie często występowały w klasycznym duecie z fioletami, a także z czernią, samodzielnie raczej w odmianach turkusowo-petrolowych.

Najciekawsze propozycje w odcieniach zieleni moim zdaniem zaprezentowała Gaia. W ogóle Gaia wyrasta nam na trendową i ciekawą wzorniczo markę (nazewniczo również - wszak Ziemia i jej uroki są teraz bardzo w modzie :-) ) - oby tylko za tym podążyły konstrukcje i rozmiarówki, zwłaszcza te miękkie w zakresach tzw. maxi... Niestety w czasie targów firma sama jeszcze nie potrafiła mi powiedzieć, które z modeli jesiennych się w tej rozmiarówce pojawią. Wróćmy jednak do kolorów.

Przysięgłabym, że ten fioletowy deseń z miseczek, albo coś do złudzenia podobnego, widziałam wcześniej na zdjęciach z któregoś z pokazów prêt-à-porter. Jeśli też go kojarzycie, podajcie proszę projektanta :-) Na pewno kojarzy się trochę z prążkami Issey Miyake, ale to niezupełnie to. W każdym razie podoba mi się ogromnie to zestawienie. Hafty na szarozielonym tle udają krzyżykowe, co wpisuje się oczywiście w modę na DIY. 

 

Gaia

 

Gaia

 

Trend zielono-turkusowy nie obył się też bez bardziej liściastych, leśnych nawiązań.

 

Gaia

 

Gorteks, gwiazda pokazu - niestety, to cudo tylko w małych rozmiarach...

 

Kris Line zrobił paseczkowca! :-)

 

Gorsenia - zgaszona mięta w udanym zestawieniu z krecim beżem

 

Polarne zorze, morskie głębiny

Jesienno-zimowe kolekcje to raj dla miłośniczek wszystkiego, co błyszczy i mieni się wieloma barwami - może nie dosłownie, ale przynajmniej w formie złudzenia optycznego. Przyznacie, że te piórka wydają się mieć niemal tęczowy połysk? Ciemne ptasie upierzenie często mieni się szmaragdowo, podobnie jak pokrywy niektórych chrząszczy. Ach, przyroda! :-) Wszechobecne w kolekcjach zestawienia odcieni zielonkawych z fioletowymi budzą skojarzenia z tym właśnie efektem. Znają go miłośniczki tak zwanych duochromów w kosmetykach kolorowych, że o „efekcie syrenki” nie wspomnę (pozdrawiam lakieromaniaczki :-) ).

 

Gaia

 

Avie też spodobały się piórka ;-)

 

Znowu Gaia. Kontury kwiatów wydają się fosforyzować w ciemnościach niczym stworzenia z morskich głębin. Miły cieplejszy akcent na tle jesiennych chłodów :-)

 

Pokrewny wzór, choć już nie tak świetlisty. (Gaia)

 

Tu już mniej iskrzenia, ale szmaragdowo-ametystowa kompozycja pozostaje w zorzowo-benzynowej tonacji (Samanta)

 

Jeszcze jedna morsko-niebiańska elegantka (Samanta). Bardzo ładny haft!

 

Ava - ten model powinien się nazywać Perła, albo Muszla. Co prawda morsko zielona jest tylko kokardka, ale całość kojarzy mi się zdecydowanie podwodnie.

 

Lodowe kryształy

Kolejne naturalne źródło połysku ;-) Czy poniższy deseń Wam też kojarzy się z kryształami - może lodu, a może minerałów? Jeden z najciekawszych wzorów na całych targach zaproponowała znowu Gaia. Coś dla tych z nas, którym opatrzyły się wszechobecne w damskiej bieliźnie kwiaty.

 

Kryształowa Gaia

 

 

Nipplex też błyszczy czymś abstrakcyjno-kryształowym

 

Arktyczne niebo

Zimno, zimno. Gorsenia proponuje tak zwany arktyczny błękit, ważny kolor z zimowej palety sezonu. Oprócz tego triumfy święci granat - granat to nowa czerń, znowu i na nowo ;-)

 

Arktyczna Gorsenia

 

Gorsenia

 

Gorsenia

 

Dla odmiany Ava - powiedziałabym, że to bardzo „Gorseniowy” model :-)

 

Gorteks - w tym zestawieniu pojawia się jeszcze jeden kolor jesiennych palet, ceglasty pomarańcz.

 

Jesienna wersja modelu Fortuna marki Kris Line wystąpi, a jakże, w granacie.

 

Jeszcze jedna pięknie haftowana propozycja Samanty

 

Zimowa paleta firmy Mat

 

Czysta abstrakcja

Kwiatowym wzorom co prawda daleko do odejścia w cień (co zapewne nigdy nie nastąpi), ale abstrakcja i geometria coraz mocniej rozpychają się na wieszakach. Jeden z najbardziej spektakularnych wzorów Salonu to Ava w abstrakcyjny, trochę etniczny deseń. Ma być dostępny w mgiełkowym modelu miękkim (oprócz, jak zwykle, półusztywnianego), co już czyni zeń mojego musisztomiecia :-)

 

Szalona Ava!

 

Gaia - przenikanie graficznych kwiatów i geometrycznego nadruku. Trochę bałagan, ale coś w tym jest. Budzi brytyjskie skojarzenia :-)

 

Czarna siostra czerwonej :-) (Gaia)

 

Paisley to co prawda wzór inspirowany roślinnością, ale daleko mu do dosłowności kwiatowego rzuciku. Gaia proponuje m.in. model miękki z tego typu deseniem. 

 

Gaia - model będący jednocześnie przedstawicielem trendu orientalnego :-)

 

Zimowe ogrody

Kwiaty tym razem nie wybijały się tak mocno na pierwszy plan, jak w wiosennych kolekcjach, wciąż jednak było ich pełno. Były też inne - często na ciemnych tłach, trochę mroczne. Bardziej jak suszone bukiety, niż ukwiecone łąki.

 

Kinga - prawie monochrom

 

Kinga - nocny ogródek

 

Kinga - ogród w wydaniu koronkowym (czyżby szykował nam się ciekawy pionowo cięty halfik?)

 

Kris Line - ogródek zdecydowanie mroczny. Piękny miękki model - mam na niego chętkę...

 

Panache - te propozycje już znamy :-)

 

Chropowate powierzchnie

Graficzne odbitki, faktury muru czy też kamienia - nie wszystkie kontury były czyste, a powierzchnie gładkie. Wzory przypominające powierzchnię muru czy skały przywędrowały do bielizny oczywiście z mody ubraniowej i wnętrzarskiej. Warto wspomnieć tu też o deseniach zainspirowanych skórami zwierząt (lamparcie cętki, co prawda już w odwrocie, ale nadal obecne, oraz skóra węża).

Natura to nie tylko rośliny, kwiaty, zwierzęta - ale także kamienie, niebo, zjawiska atmosferyczne - wszystkie te tematy przewijają się przez całą jesienną modę.

 

Gaia

 

Kris Line - model sportowy

 

Wężowa Ava

 

Szarość

Jesienne niebo bywa też szare :-) Szaraków wytropiłam całkiem sporo w jesiennych kolekcjach. Nikt już chyba nie boi się tego koloru w bieliźnie.

 

Ava - szare jajo Fabergé 

 

Kinga - grafitowo-szary półsztywniak

 

Kinga - ogród na szarym tle

 

Le Vernis - jak wiadomo, szarość bywa sexy

 

Gorące źródła

Kolekcje jesienne dostarczą nam też barw ognistych - czerwieni, pomarańczu. Czasem trzeba się ogrzać :-)

 

 

Samanta - czerwień plus brokatowe błyski

 

Samanta - ciemniejszy odcień czerwieni

 

Le Vernis - prawdziwie ognista fuksja

 

Gaia - gorąca malina. Model typu side-support dla pełniejszych kształtów.

 

Ava - czyżby szykowała się powtórka deseniu z zeszłej jesieni?

 

Gorsenia - jeden z najciekawszych, najbardziej kontrowersyjnych kolorystycznie propozycji Salonu. Trudno wiernie oddać ten odcień na zdjęciu - to ceglasta, nieco rozbielona czerwień - kolor, którego jeszcze chyba w bieliźnie nie widziałam. Podchodziłam do niego nieufnie, ale ostatecznie jestem na tak :-)

 

Amarantowy Kris Line

 

Gorsenia - fiolet może nie tak gorący, ale też bardzo popularny w kolekcjach (często łączony z zieleniami). To miękki model z elastyczną koronką.

 

Gaia - czerń rozgrzana neonowym pomarańczem :-) Niestety neony w jesiennym sezonie będą już chyba w odwrocie. 

 

Buduar i klasyka

Niestety większość propozycji w modnym ostatnio seksownym stylu pełnym czarnych koronek i paseczkowo-siatkowych oplotów było adresowanych do mniejszych biustów. Ale i te nieco większe coś dla siebie znajdą.

Jedną z najbardziej fikuśnych kolekcji zaprezentowała marka Le Vernis, niestety kończąca rozmiarówkę dość wcześnie. Sądząc po stylistyce i otoczce, Le Vernis chce zostać polskim Agentem Provocateurem ;-)

 

Le Vernis. Przejrzysty pionowiec w seksownym fiolecie.

 

Le Vernis - dla chcących zrobić piorunujące wrażenie...

 

Le Vernis - olamówkowany model przypominający dawne „maskaradki” :-) 

 

Sporo też było sexy-klasyki w postaci zestawienia koloru cielistego z czernią:

 

Gorsenia - miękki koronkowiec z cielistym spodem, bardzo chcę go wypróbować.

 

Ava - cielak z czarnymi lamówkami! Zdjęcie nie oddaje jego uroku. Tu również jestem bardzo za! :-) (acz wolałabym miękki...).

 

Czarno-złocista propozycja Kris Line

 

Detale pod lupą

Wielu targowym okazom zdecydowanie warto było przyjrzeć się z bardzo bliska. Zasługiwały na to nie tylko nadruki, hafty czy metaliczne nici w dzianinach, ale też bra-biżuteria: duże, efektowne kokardki, zawieszki. Kończą się czasy dominacji ciągle tych samych, zmieniających tylko kolory ozdób i wstążeczek „kwiaciarnianych”. Firmy nam się rozwisiorkowały i rozkokardkowały :-) Bardzo mi się ta tendencja podoba. Oto kilka zbliżeń - po więcej zapraszam do albumu z początku notki.

 

Gaia

 

Gaia

 

Gaia

 

Gaia

 

Le Vernis

 

Le Vernis

 

Le Vernis

 

Ava

 

Ava

 

Ava

 

Ava

 

Ava

 

Prelekcje

Salon Bielizny, jak zwykle, oferował także fachowe prelekcje. Dwie z nich poświęcone były typowo wiosenno-letnim tematom, które każda brafitterka znać powinna - doborowi kostiumów kąpielowych oraz bieliźnie ślubnej. Jako że jedno i drugie leży gdzieś na dalekich obrzeżach moich zainteresowań, większość czasu poświęciłam stoiskom, a prelekcję zaliczyłam tylko jedną. Był to wykład Kasi Sałaty z firmy Dobra Kreacja z dziedziny zaawansowanego brafittingu :-) Cieszę się, że nie pominęłam tego wydarzenia, bo temat wpływu konstrukcji biustonosza na komfort i zdrowie jest mi bardzo bliski. Wykład Dobrej Kreacji miał tytuł

 

poniedziałek, 24 października 2016

III Salon Bielizny - foto ekstrakt :-)

 

Salon Bielizny odbył się w tym roku już po raz trzeci i również tym razem udało mi się być obecną na tym niewątpliwie już bardzo ważnym dla polskiego bra-biznesu wydarzeniu :-) Pierwsze wrażenie: impreza rośnie. Wzrosła nie tylko liczba ciekawych z naszego punktu widzenia wystawców (w tym roku pojawiły się m.in. wcześniej nieobecne firmy Nessa, Samanta, Dama Kier, Mat, Bestform), ale i odwiedzających - przez niemal cały dzień w łódzkim Centrum Promocji Mody kłębił się tłum, a w godzinach szczytu nie było wcale łatwo o swobodny dostęp do wystawianych cudeniek.

W CPM spędziłam całą sobotę 15.10, a i tak nie udało mi się dotrzeć wszędzie. Tu i ówdzie już słychać było głosy, że targi dobrze byłoby podzielić na dwa dni. Rzeczywiscie trudno w czasie jednego dnia pogodzić obecność na prelekcjach (zdążyłam być na trzech, plus pokaz, choć chętnie wpadłabym na jeszcze kilka) ze zwiedzaniem stoisk i rozmowami z przedstawicielami firm. Wydłużenie czasu targów pewnie spowodowały jeszcze większy rozrost imprezy. Być może nadejdzie czas, gdy zobaczymy tam wszystkie liczące się na polskim biu-rynku marki :-)

Większość firm miała na wieszakach dwie kolekcje: obecną jesienno-zimową oraz prototypy modeli planowanych na przyszłą wiosnę. Szkoda, że znowu nie wszyscy dysponowali już wiosennymi katalogami. Towaru jednak było mnóstwo. Podoba mi się kierunek, w którym najwyraźniej zmierza oferta naszych firm nastawionych na szeroką rozmiarówkę. Coraz więcej modeli miękkich w stosunku do królujących jak dotąd półusztywnianych (semi-soft). Co prawda bardzo daleko jeszcze do przewagi miękkości nad sztywnością (miłośniczki „semisoftów” mogą spać spokojnie), ale zwolenniczki miękkich miseczek będą miały coraz większy wybór, zarówno w strefie dużych (klasyczne modele balkonetek z trzech części, plus coraz popularniejsze side-supporty), jak i średnich biustów (modele miękkie z pionowym cięciem).

Wzornictwo jest coraz odważniejsze - coraz mniej mdłych łączek, coraz więcej wyrazistych wzorów w nasyconych kolorach. Same kolory to kolejna dziedzina, w której dużo się dzieje. Polskie firmy nie boją się już kontrowersyjnych wcześniej neonów czy odcieni zieleni. W kolekcjach można znaleźć już właściwie wszystkie barwy tęczy. Wielobarwne nadruki spotykają się z kolorowymi haftami, błyskają ozdoby i metaliczne nitki.

Jeśli chodzi o materiały - cieszy mnie coraz większa popularność dzianiny typu simplex w dołach miseczek. Jest to bardzo stabilny materiał, dobrze trzymający biust, matowy lub z satynowym połyskiem, może być haftowany lub drukowany. Coraz częściej też pojawia się pianka typu spacer.

 

Duże róże

Wśród nadruków nadal dominowała klasyczna flora, z pewną domieszką fauny :-) Delikatne, mdłe rzuciki jakby schodziły już na dalszy plan, choć wciąż jest ich sporo. Mój wzrok najmocniej przykuwały duże, kontrastowe i efektowne kwiaty, często róże (choć nie tylko). Dużymi kwiatami rozkwita zwłaszcza Ava, Nessa, Lupoline. Wzorów w tym stylu dotychczas szukałyśmy głównie w markach brytyjskich, takich jak Freya czy Panache, wiosną znajdziemy je też w rodzimych produktach.

 

Ava - Evita, wersja side-support (wiosna 2017)

 

 

Ten sam wzór w wersji półgorsetowej (longlajn! :-)

 

Ava - Julieta, wersja semi-soft (wiosna 2017). Konstrukcyjnie przypomina jesienną Shirley.

 

Nessa - model Vanessa (jesień)

 

Vanessa w akcji na prezentacji Dobrej Kreacji :-)

 

Herbaciane róże by Gaia (wiosna 2017)

 

Róże by Lupoline (wiosna 2017). W tej i kilku innych liniach dostępne są też koszulki z wbudowanym biustonoszem (takim jak ten - w szerokiej rozmiarówce miseczek, ale z obwodami od 70).

 

Lupoline - jeszcze jedna wiosenna łączka

 

Kinga - deseń co prawda z innej „beczki” wzorniczej, ale szkoda byłoby go nie pokazać :-)

 

To zwierzę mnie bierze!

To wprawdzie jedyna pantera, z którą spotkałam się bliżej, ale przyznacie - warta uwagi (w kolekcji Avy na wiosnę jest jeszcze jeden panterkowy model). Jak na polską firmę, jest to wzór odważny. Skojarzył mi się z niedawną panterkową wersją modelu Chi Chi marki Sculptresse. Wystąpi wiosną w wersji miękkiej side-support (mój ulubiony krój w Avie) oraz w modelu półusztywnianym.

 

Różowa pantera Avy w wersji miękkiej :-) Model ten zdobi okładkę katalogu na wiosnę 2017.

 

Szmaragdy i szafiry

Trudno było nie zauważyć obfitości szmaragdów i malachitów, niekiedy z domieszką odcieni szafirowych. Większość z nich to jeszcze kolekcja jesienna.

 

Ava - miękka balkonetka zapowiadana na wiosnę

 

Nessa - Letizia

 

Gorsenia - na pierwszym planie Nathalie z kolekcji jesiennej (miękki, z dołem miseczki z dzianiny simplex)

 

Gorsenia - Selena z kolekcji jesiennej (hafty wzbogacone metaliczną nitką, dolna część miseczki z satynowego simplexu)

 

 

Kinga - półusztywniany Sapphire I (jesień)

 

Kinga - Sapphire III, miękki half-cup (do miseczki H w obwodzie 80)

 

Nessa - Klara

 

Kolorowa odwaga

Neonowe ombre, limonka na kawie z mlekiem, niebieski z czerwonym - nasi projektanci już chyba niczego się nie boją. Nareszcie.

 

Gorsenia - sensacyjne neonowo żółto-zielono-szmaragdowe ombre z kolekcji wiosennej (niestety, nie będzie dostępne w moim rozmiarze)

 

Gorsenia - neon w oranżach (wiosna 2017)

 

 

Ava - limonka na kawie z mlekiem :-) Wiosna 2017.

 

Piksele i akwarele

„Maziajki”, które odkrywałyśmy już w kolekcjach firm z UK na przyszłą wiosnę, przyjmują się także u polskich producentów. „Piksele”, ślady deszczu na szybie... Ja zwykle z przyjemnością zauważam, że motywy znane ze swiatowych marek trafiają także do Polski - znaczy to, że nie zamykamy się na świat, choć część z Was pewnie trochę bawi ten owczy pęd, do którego w dużej mierze sprowadza się moda :-) Piksele jednak cieszą oko bez dwóch zdań :-)

 

Gaia - model z linii Maxi, wiosna 2017

 

Gaia, wiosna 2017

 

Mam miseczkę haftowaną...

Polscy producenci nie boją się kolorów w hafcie. Efektowne, kontrastowe czy wielokolorowe hafty wybijały się na pierwszy plan w Gorsenii, gdzie towarzyszyła im często metaliczna błyszcząca nitka. Haftami stoi Ewa Bien (choć większość jest jednobarwna), Samanta (której niestety nie zdążyłam już dla Was zarejestrować - gdy wreszcie dotarłam na stoisko, było ono już zwijane :-( ), podobnie Kris Line (z którym miałam ten sam problem) :-) Powyżej miałyśmy już przykład efektownego haftu z Nessy. Najczęstszy motyw haftów stanowią kwiaty (i trochę już nudzi mnie ta dominacja flory...). Jeśli chodzi o stylistykę, haftowane modele budzą we mnie często skojarzenia słowiańsko-folkowe. Hafty, mam wrażenie, wypierają u nas koronki.

 

Ewa Bien - model z kolekcji wiosennej

 

Ewa Bien - model z kolekcji wiosennej

 

Gorsenia - model Lisa z kolekcji jesiennej

 

Gorsenia - model Miriam z kolekcji jesiennej (miękki half-cup do miseczki H w obwodzie 75)

 

Gorsenia - jeszcze jeden miękki halfiak (jesień). Uwaga na haftową aplikację na mostku :-)

 

Kris Line - model Judith z kolekcji wiosennej

 

Kris Line - model Carmen, kolekcja jesienna

 

Spejsery i mouldy

Już w zeszłym roku nasze firmy zaczęły wyraźnie interesować się materiałem spacer foam, nazywanym też pianką 3D tudzież dzianiną dystansową. Materiał ten jest stosowany coraz częściej, choć wciąż rzadko trafia do modeli dla dużych biustów (przynajmniej takich jak mój ;-). W zeszłym roku gwiazdą targów był model Anna firmy Nipplex w bazowym beżu, który udało mi się dopasować także dla siebie. W tym sezonie Nipplex oferuje nam Anitę - oparty na Annie granatowy model z gipiurowymi ozdobami. Jestem na „tak” i czekam na więcej kolorów :-)

Nipplex - Anita (jesień 2016). Czarne elementy są tylko w próbce - w produkcji także mają kolor granatowy.

Spejserowe były też np. bezfiszbinowe modele marki Kris Line, prezentowane przez Dobrą Kreację na prelekcji dotyczącej bezfiszbinowych modeli, niestety ich rozmiarówka nie imponuje (do miseczki G, ale tylko w obwodzie 65 - im wyżej, tym miseczek mniej).

Bezfiszbinowce Kris Line

 

„Paseczkowce”

Niestety Gorsenia nie szykuje nam nowej wersji Evity na wiosnę, choć twierdzi, że z tak dobrze sprzedającego się modelu nie zrezygnuje. Trend paseczkowy pojawia się także w innych markach i to wreszcie nie tylko w małych rozmiarach.

Kinga - Amarelo II (jesień), rozmiarówka duża. Dziękuję szefowej firmy za pomoc w prezentacji ;-)

 

Kinga - po lewej Onyx I, push-up paseczkowiec z kontrastowymi lamówkami

 

Lupoline - push-up z dopinaną ozdobą paseczkową (wiosna 2017)

 

Lupoline - do tego modelu dostępnego w dużych rozmiarach miseczek także będzie możliwość dopięcia ozdobnych paseczków

 

Bez drutu

Rzut okiem na polską (i nie tylko) ofertę bezfiszbinową zaserwowała nam Dobra Kreacja na prowadzonej przez siebie prelekcji. Kasia Sałata zwróciła uwagę na fakt, że są wśród noszących staniki osoby, które z różnych względów jednak nie mogą lub nie chcą nosić modeli na fiszbinach, nawet jeśli proponuje się im odpowiednie fiszbinowce we właściwym rozmiarze. Brafitterki nie mogą ignorować ich potrzeb. Prezentowane przez Kasię modele takich firm, jak Konrad, Anita, Kris Line i Naturana trochę zaprzeczały stereotypowi bezkształtnego, słabo podtrzymującego bezdrutowca. W moim odczuciu jednak wciąż najlepsze efekty tego typu modele dają na niedużych i średnich biustach. Kasia zresztą słusznie zwróciła uwagę na brak oferty bezfiszbinowej w naprawdę dużych rozmiarach miseczek.

 

Miękkie bezfiszbinowce polskiej marki Konrad

 

Bezfiszbinowce marki Anita

 

Znany nam już dobrze bezfiszbinowy model do karmienia firmy Panache

 

Zwrot w stronę komfortu i luzu jest trendem światowym, co mnie osobiście bardzo cieszy. Może w końcu przestaniemy czuć aż taką presję w kierunku jedynego słusznego kształtu podniesionego i okrągłego biustu? :-) Przyznam, że bardzo chętnie nosiłabym naprawdę ładne i wygodne bezfiszbinowce, wciąż jednak przeważnie wygodniej jest mi z drutem.

Przypuszczam, że ciekawsze niż gładka bazówka, trendowe bezdrutowce będą teraz częściej pojawiać się w kolekcjach. Mamy już pierwsze jaskółki.

 

Gaia - bezfiszbinowiec z kolekcji wiosennej

 

Plus size

Kolejny interesujący pomysł Gai - biustonosz o kroju przywodzącym na myśl full-cupy stosowane przez marki typowo plus-sajzowe, takie jak Elomi czy Sculptresse. Nie jest mi jeszcze znana rozmiarówka tego modelu, chętnie też zobaczyłabym go na naprawdę pełnej figurze.

 

 

Nawiasem mówiąc, marka Sculptresse była także obecna na targach - w stoisku Panache prezentowana była wiosenna kolekcja tej marki, można było zobaczyć ją także „nabiustnie” dzięki obecności pięknej krągłej modelki. Model Sculptresse pojawił się także na prezentacji brafittingowej Dobrej Kreacji.

Stoisko marki Panache, po lewej - modelka prezentująca model Chi Chi marki Sculptresse (wiosna 2017)

 

Sculptresse - model Candi (ten szafirowy). Przydałaby się i tu modelka o większych wymiarach :-)

 

Sportowce po polsku

Kris Line szykuje kolekcję sportowych biustonoszy - rzuciłam na nie oko trochę już niestety w pośpiechu, bo do stoiska tej firmy trafiłam dopiero pod koniec targów. Wizualnie prezentują się ciekawie. Niestety w dotyku wydały mi się dość rozciągliwe, zwłaszcza ramiączka. Nie wiem na razie nic o rozmiarówce - katalog, który dostałam, milczy na ich temat. Ale to super, że polskie firmy przymierzają się do tematu sportowej bielizny. Życzę im zbliżenia się do jakości brytyjskiej konkurencji. O rosnącej popularności biustonoszy sportowych i trendach stylistycznych w tej dziedzinie sporo mówiła też

 

Sportowce z Kris Line (do tego zdjecia przypadkiem załapał się też ciekawy geometryczny haft :-) - to Marietta, propozycja Krisa na wiosnę 2017). 

 

A tu już sportowce nie z Polski, a z niemieckiej firmy Anita. Świetnie, że w prezentacji brały udział modelki w dojrzałym wieku.

 

Prezentacje

Spośród dostępnych w czasie Salonu prelekcji wybrałam trzy:

Jeden ze slajdów prezentacji o trendach. Było ich mnóstwo i naprawdę cieszyły oko.

 

 

Wspaniałe kobiety prezentują markę Amoena, przeznaczoną dla kobiet po operacjach piersi

 

Na scenie biustonosz z odpinanymi ramiączkami firmy Ava

 

Suma wrażeń

Z jednej strony jestem wciąż oszołomiona obfitością wrażeń z targów, z drugiej mam niedosyt - nie zdążyłam dokładnie przyjrzeć się ofercie wszystkich marek, bo zwyczajnie nie starczyło mi czasu. Żeby zdążyć, musiałabym zrezygnować z przynajmniej jednej prelekcji, co też mi się nie uśmiechało. Dwudniowe targi, albo dodatkowy dzień na same wykłady - to mogłoby rozwiązać problem :-)

Być może pamiętacie, jak w relacji sprzed dwóch lat pisałam o unoszącym się nad targami „duchu brafittingu” ;-) Po dwóch latach od pierwszej edycji Salonu odnoszę już wrażenie, że zarówno pojęcie brafittingu, jak i jego podstawowe zasady przestały być dla uczestników targów czymkolwiek nowym. Prelekcje i prezentacje brafittingowe są zwykłym, obowiązkowym elementem tej imprezy i chyba nie było już w całym CPM osoby, która nie praktykuje w jakiś sposób brafittingu w codziennej pracy, czy to w sklepie, czy też jako pracownica bądź pracownik firmy produkującej biustonosze. Pomijam tu firmy specjalizujące się w innych elementach bielizny, których na targach była mniejszość - Salon Bielizny to przede wszystkim impreza bra- :-) Wielka w tym zasługa obecności na targach Dobrej Kreacji, czyli Kasi Sałaty (o tym, jak przebiegają szkolenia brafittingowe Dobrej Kreacji w firmach bieliźnianych, przeczytacie tutaj). Salon Bielizny staje się konferencją brafittingową połączoną z targami - dla mnie, jako stanikomaniaczki, to świetny kierunek :-)

Ciekawa jestem, jak się zapatrujecie na targowe propozycje naszych firm? A może są wśród Was odwiedzające Salon? Co zainteresowało Was najbardziej? Czy też uważacie, że Salon Bielizny powinien się dalej rozrastać w czasie i przestrzeni? :-)

Na zakończenie dziękuję organizatorkom i organizatorom Salonu Bielizny za zaproszenie! Pozdrawiam też wszystkie bra-bizneswomen, które spotkałam w Łodzi, w tym specjalne pozdrowienia dla firmy Gorsenia, która ugościła mnie w swojej siedzibie w przeddzień Salonu, co zaowocowało mnóstwem przymiarek miękkich modeli (efekty możecie zobaczyć na instagramie). To nie koniec relacji - napiszę jeszcze oddzielnie o pokazie :-)

 

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...