Wpisy z tagiem: Masquerade

sobota, 28 listopada 2015

Kolejna kolekcja, której brakuje nam do przyszłowiosennej układanki :-) Trafniej byłoby chyba nazwać ją minikolekcją. Dwa z pięciu wstępnie proponowanych modeli sezonowych nie wejdą bowiem do produkcji, została więc mało imponująca liczba trzech, plus bazowe kolory jednego z nich oraz bazowa seria ślubna. To, co zostało, cieszy jednak moje oko, zwłaszcza frakcja blue, tym bardziej, że jest reprezentowana przez modele miękkie.

Kilka słów o marce Panache Black: jest to marka produkowana przez brytyjską firmę Panache, obok takich marek jak Cleo, Sculptresse, Panache Sport oraz bezprzymiotnikowego Panache :-) Modele Panache Black to bardziej luksusowa wersja Panache - stylistycznie stonowana, idąca trochę w stronę seksowności, ale utrzymująca się w nurcie klasycznej elegancji. Posługuje się droższymi materiałami - satyną, koronką - którym towarzyszą metalowe dodatki. Całość jest w moim odczuciu rzeczywiście przyjemniejsza i bardziej lukśna w dotyku od reszty produktów Panache.

 

Esme benzynowa

Powrót odcieni ciemnego morza, które mamy już w tym sezonie. Dla mnie to jedna z najlepszych alternatyw dla czarnego (tegoroczna czarna wersja Esme mniej mnie zaintrygowała), i jednocześnie nie jest to oklepany, choć również elegancki granat. Co prawda szkoda nieco, że Panache Black tak się pod tym względem powtarza... może to bezpieczna strategia? Grunt, że jest na czym zawiesić oko. Esme to miękka balkonetka o kroju à la Jasmine, czyli z side-supportem i lekką elastycznością u góry. Jednolity wzór koronki na całości daje przyjemny efekt minimalistycznej elegancji. Pod spodem Esmeralda podszyta jest cielistą siateczką, wierzch jest, wedle katalogu, w kolorze petrol, choć ja bym się po tej nazwie spodziewała jeszcze bardziej zielonkawego odcienia.

Z uwagi na małe rozmiary kolekcji pokażę Wam także majteczki. Tu mamy figi z wysokim stanem, gratka dla miłośniczek tego typu dołów.

Rozmiary Esme: 30F-HH, 32-38 D-K, figi UK 8-18.

 

Quinn atramentowa

Tu już bardziej klasyczny odcień - po prostu ciemny granat. Stylistycznie przypomina mi dawną Persię. Ciekawsza jest za to konstrukcja tego modelu - też jasminopochodna, ale z detalem w postaci dziurki na mostku. Plus elegancka koronka. Jeśli Quinn leży tak, jak obiecuje, to może zrobić karierę. Co ciekawe, tył nie jest satynowy, co może mniej luksusowo się kojarzy, ale moim zdaniem gwarantuje dużo lepszą pracę tyłu, podtrzymanie i wygodę niż w starych modelach z satynowymi tyłami.

Rozmiary Quinn: 30F-HH, 32-38 D-K, figi brazylijskie UK 8-18.

 

Czerwona Ardour

Ardour jest najbardziej lansowanym modelem Panache Black. Przypuszczam, że firma mocno stawia na niego ze względu na gładkie miseczki. Może rzeczywiście takie połączenie elegancji z maksymalną praktycznością dobrze się sprzedaje. Doceniam, ale nie jestem fanką. Nie mogę przekonać się do skorupkowców, wolę szwowce :-) Piękną koronkę tego modelu lepiej widać na majteczkach, biustonosz nie daje jej szansy naprawdę zabłysnąć. Po jesiennym granacie Ardour wystąpi w eleganckim, ciemnoczerwonym (niezbyt jaskrawym) odcieniu burnt red. Lubię czerwony - czerwień jest sexy i już :-)

Ardour wystąpi też w kolorach bazowych: czarnym i cielistym.

Rozmiary Ardour: 28-38 D-G, figi brazylijskie UK 8-18.

 

Czego nie zobaczymy

Niestety, nie wejdzie do produkcji szykowany na wiosnę nowy kolor miękkiej balkonetki Eclipse, opartej na kostrukcji Tango. A miała to być piękna czerwień. W naturze nie tak ciemna, jak na poniższym zdjęciu - żeby zobaczyć prawdziwy kolor, obejrzyjcie lepiej filmik z pokazu.

I ja zupełnie tego zjawiska nie rozumiem... Niestety nie dysponowałam próbką tego modelu, tak samo jak srebrzystą (oyster) wersją plandża Aria, która również nie zostanie wyprodukowana, więc ich Wam nie pokażę z bliska - zdjęcia są firmowe.

Arię co prawda wolę w jesiennej czerni, ale szkoda, że nie wróci... ta srebrzysta satyna byłaby całkiem efektowna.

 

Baza

Jak już wspomniałam, na bazę składają się cielista i czarna wersja Ardour, a także kolekcja ślubna Serenity, odziedziczona po nieistniejącej już marce Masquerade i nadal brandowana Masquerade. Widziałyście ją już pewnie nie raz.

 

Kroje i rozmiary

Jak widać, miękkich halfów wciąż brak. Mamy za to na stanie dwie miękkie balkonetki o kroju zapożyczonym od Jasmine, który jest krojem dającym ładny kształt biustu, i przy tym nie przesadnie zabudowanym. Firma Panache wyraźnie stawia tu na najbardziej sprawdzone kroje, jest też nieco konserwatywna rozmiarowo - oprócz Ardour, brak obwodów 28, miseczki w balkonetkach sięgają K, ale tylko w zakresie 32-38.

 

Detale

Odłóżmy jednak tęsknotę za tym, czego nie będzie i przyjrzyjmy się szczegółom zapowiadanych modeli. Co cieszy, każdy z nich ozdobiony został biżuteryjnym detalem. Wszystkie mają kolor złoty. Zawieszka w Esme dodatkowo błyszczy niebieskim kryształem górskim. Złote są również takie detale, jak haftki, regulatory, kółka. Wszystkie modele zawierają koronki, a Quinn ma satynową kołyskę.

 

 

Galeria i katalog

Zapraszam do zestawu zdjęć - jako że kolekcja jest malutka, połączyłam swoje fotki wzorów ze zdjęciami katalogowymi. Sesja znowu bazuje na czarno-białej kolorystyce. Zdjęcia są piękne, ale brakuje choćby tej odrobiny czerwieni...

 

 

Pokaz

Na filmiku zobaczycie wszystkie modele, łącznie z Eclipse i Arią, które nie weszły do produkcji. Na samym początku - fragment prezentacji kolekcji bazowych, w której to prezentacji pojawił się Ardour w wersji cielistej. Tempo spokojne. Tylko obwody, jak zwykle, za luźne na niektóre modelki ;-)

 

 

Miło by było, gdyby Panache Black rozwinęła się w naprawdę luksusową markę, bazującą na najlepszych konstrukcjach, a do tego ciekawą stylistycznie. Zaskakuje mnie wytrwała odporność PB na tak zwany trend paseczkowy ;-) I zdaje się, że pójście w stronę luksusowej erotyki nie było tu planowanym kierunkiem. Spodziewałabym się, że Panache Black zacznie przypominać krągło-Kaśkową Scantilly, a tu wciąż mamy stonowane modele, bardzo klasyczne. Ciekawe, co zobaczymy w kolejnym sezonie i jaka będzie przyszłość Panache Black. Bo mimo udanej Esme i intrygującej Quinn mam niedosyt, przede wszystkim jeśli chodzi o liczbę modeli, bo urody im odmówić nie można. Musisztomieć? Esme. A Wasz? ;-)



sobota, 30 sierpnia 2014

W przyszłym roku czekają nas w biuściastym świecie dwa wydarzenia, których trudno ze sobą nie skojarzyć, oba bowiem wiążą się ze znikaniem... Otóż w najbliższym sezonie wiosennym znikną ze sceny dwie zasłużone marki, kojarzone z luksusem dla D-plusów: Fauve i Masquerade. Tak tak - nadchodzące kolekcje jesienno-zimowe będą już ostatnimi w ich karierze!

Moją pierwszą reakcją na obie wieści było zaskoczenie, niepokój i oczywiście żal za markami i konstrukcjami, które ceniłam. Nie będzie jednak aż tak tragicznie - oba „zniknięcia” nie oznaczają likwidacji wszystkich modeli tudzież osierocenia ich grup docelowych - przynajmniej w zamyśle autorów tych posunięć...

Klientki Fauve, zgodnie z moimi wcześniejszymi przeczuciami, zamierza przejąć Fantasie, w której to marce znajdzie się kilka modeli dziedziczących styl i konstrukcje po Fauve (o tym oczywiście napiszę oddzielnie). Masquerade zaś tak naprawdę nie znika - jej miłośniczki uspokajane są stwierdzeniem, że zmienia jedynie nazwę - choć w gruncie rzeczy, jak się za chwilę przekonamy, nowa marka Panache Black nie ma w sobie zbyt wiele z charakteru dawnych Maskaradek.


 

O co w tym wszystkim chodzi? Zapewne o spadki sprzedaży, pytanie jednak: co było ich przyczyną? Czy mniejsza zasobność naszych portfeli, czy jednak fakt, że w obu markach czuło się od pewnego czasu stagnację? Powiedzcie z ręką na sercu: kiedy ostatnio miałyście jakiegoś musisztomiecia z Masquerade? Ile jest ich teraz, a ile było np. w 2011 roku? Osobiście uważam, że przyczyny słabnącego powodzenia Maskaradek w naszym kraju to: niedopracowane konstrukcje (z jednej strony tworzenie nowych wersji, gorszych od starych - jak nowa Antoinette z dziwnie układającą się krawędzią - z drugiej brak inwestowania w udane pomysły, jak Orla), oraz niepraktyczne i mało komfortowe materiały - chodzi mi przede wszystkim o niepracujące dzianiny tyłów. Do tego oczywiście wysokie ceny. A wzornictwo? No cóż, mimo nadziei na ożywienie, wzbudzonych przez projekt kolekcji na mijające już lato, z powrotem jakby oklapło...

Kolekcja nowej marki, Panache Black, ma w założeniu wzmocnić istniejącą już markę Panache i stworzyć jej dopełnienie w postaci bardziej luksusowych, supereleganckich i oczywiście droższych modeli. Black - czerń kojarzy się z elegancją. Szkoda tylko, że czerń i inne podstawowe kolory zdominowały tę kolekcję całkowicie i że mamy do czynienia prawie wyłącznie z elegancką bazówką  (ciekawe - w jednych markach bazy brakuje, inne mają jej nadmiar :). Dlatego zostawiłam ją na sam koniec zapowiedzi marek z rodziny Panache - po prostu wydaje mi się najmniej interesująca ze wszystkiego, co firma ta zamierza nam zaproponować wiosną 2015 roku.

 

Śliwkowa Loire

Była już śliwkowa Angie, śliwkowy Ardour, czas na Loire. Śliwka kolor piękny, ale już chyba nie dało się wymyślić niczego bardziej przewidywalnego ;) Śliwka to w ostanich kolekcjach Masquerade była jazda obowiązkowa. I to jedyny zdecydowany nie-bazowy kolor w kolekcji Panache Black, a nazwano go potion, czyli udajemy, że to wcale nie powtórka z plum ;)

Loire to usztywniana trzyczęściowa balkonetka z dodatkowym pro-zbierającym panelem (slingiem) naszytym zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz miseczek. Jak się będzie układała - tego mamy szansę dowiedzieć się jesienią, gdy ma wejść jej pierwsza, szara wersja, choć prawdę mówiąc nie mam pewności, czy rzeczywiście się pojawi - na stronie firmowej jeszcze jej nie ma. Prawdę mówiąc, mimo miłości do śliwki, tamta szarość teraz wydaje mi się znacznie ciekawsza... Satynowe tyły podszyte są siateczką (może dzięki temu pracują lepiej).

Rozmiary Loire to: 28-38 D-G.

 

Zjawisko: Eclipse

Mimo nazwy (zaćmienie), kolor tej nowości należy do jaśniejszej połowy kolekcji. Eclipse to ciekawe zjawisko - o ile wzorniczo prezentuje się całkiem trendy (modne ostatnio połączenie gładkiego, pastelowego koloru z czarnym wykończeniem), o tyle konstrukcyjnie opiera się na... wysłużonym Tango. I pewnie dlatego ma sensacyjną w porównaniu z dawnym Masquerade rozmiarówkę: 28-40 D-K, 42 D-J, 44 DD-FF. I o ile z całego serca popieram szerokie zakresy rozmiarowe - w końcu nosicielki miseczek J czy K, czy obwodów 40-44, też powinny mieć dostęp do luksusowej bielizny - o tyle mam chęć zapytać: come on, kto jeszcze kupuje Tango? Naprawdę nie znudziła nam sie jeszcze ta konstrukcja? Czy Panache Black zamierza przejmować konstrukcje z Panache i tworzyć ich lukśniejsze wersje (jak Tango Luxe?). Niezbyt interesująco to brzmi.

Pomijając kwestię konstrukcji, Eclipse jest bardzo urodziwa, na mostku mamy aksamitną kokardkę z pięknie połyskującą ozdobą, bardzo ciekawe są także zdobione plisowaniem ramiączka. Mogłaby być gwiazdą tej kolekcji.

 

Czarna pantera - Odette

Na Eclipse kończą się modele miękkie - przechodzimy chwilowo do królestwa wytłoczek. Odette to wysoki plandż o takim samym kroju modelowanych termicznie miseczek, jak w modelu Ardour, czyli serduszkowaty układ dekoltu i obniżony, ale niezbyt niski mostek. Lubię panterki i fajnie, że zadomawiają się także tutaj. Ta jest całkiem ciekawa, bo wyrazistość cętek nie pozostaje tu jednolita na całej powierzchni miseczek, lecz zwiększa się ku dołowi, co tworzy fajną trójwymiarowość. Wzór jest jakby napylony na miseczki, w każdym razie czuje się go lekko pod palcami (w moim odczuciu to raczej nadruk niż żakard, jak utrzymuje katalog). Mam tylko nadzieję, że jest trwały. Satynowy tył ponoć także podszyty siateczką.

Rozmiary Odetty: UK 28-38 D-G.



Loren - wspomnienie po Antośce

Antoinette już w tej kolekcji nie ma, ale jest model, który wyraźnie do niej nawiązuje. W Loren także mamy czarną koronkę na cielistym spodzie, rozwidlone ramiączka. Cały przód jest tu zrobiony z jednego kawałka gąbki, tak jak w Antośce - tyle że tym razem jest to wytłoczka, miseczki nie są szyte z pionowym szwem, lecz modelowane termicznie. Do tego wykończenie z przodu jest inne - lamówki podkreślają łuki fiszbin, podczas gdy w Antośce były one zamaskowane. Dawna Antoinette chyba już jednak finalnie zeszła ze sceny.

Rozmiary Loren: 28-38 D-G

 

Pudrowa Lucia

Mam mieszane uczucia wobec Lucii. Nie widzę jakoś zastosowania dla straplessa i gorsetu w takim kolorze, przyznać jednak muszę, że ten odcień zgaszonego różu (znowu trudny do oddania na zdjęciu...) wydał mi się ciekawy, zwłaszcza w połączeniu z retro-stylistyką. Na skórze Lucia prezentuje się elegancko i subtelnie. Gorset ma piękne wiązanie, jednak nie kryje ono zapięcia - to znajduje się z boku i jest to zwykły zamek błyskawiczny. Wygodnie, bez wątpienia, ale...

Bezramiączkowiec oparty jest na konstrukcji modelu Utopia (z moim biustem niesety Utopia nie zagrała... Czy są tu gdzieś jej zwolenniczki?), a gorset - gorsetu Hestia.

Fajne jest zastosowanie na przemian matowego i lśniącego materiału na miseczkach, tył straplessa, mieniąca się tęczowo ozdoba na mostku. Bardzo chętnie zobaczyłabym Lucię jednak w jakimś innym, mniej bazówkowym kolorze.

Rozmiary (straplessa i gorsetu): 28-38 D-G.

 

Dwa Ardoury

W ramach trendu bazówkowego Ardour nie wystąpi już w żadnym sensownym kolorze ;) lecz w aż dwóch wersjach klasycznych - cielistej i czarnej (powtórnie). Ozdoba na mostku i ogólna stylistyka nasuwa mi skojarzenie z modelem Fauve Rosa, o czym też już chyba pisałam ;) Ardour jest termicznie modelowanym wyższym plandżem z dekoltem typu sweeetheart (podobny krój ma Odette), który swój rodowód wywodzi od modelu Capella. Na targach widziałam Ardoura wyeksponowanego w towarzystwie informacji o zdobytej nagrodzie Joy Trendy 2014 (można o tym przeczytać tutaj). Ranga tej nagrody nie jest mi znana ;) Nie żebym miała coś ważnego przeciwko Ardourowi, ale jak dla mnie jest trochę nudny.

Rozmiary Ardour'a: 28-38 D-G

 

Ślubna Serenity

Ta seria pozostanie w niezmienionym kształcie i jest nawet nadal brandowana Masquerade by Panache (ciekawe, czy tylko do wyczerpania obecnych partii w magazynach). Weszła do kolekcji po raz pierwszy tej wiosny. Składa się, przypomnę, z plandża, straplessa i gorsetu w kolorze kości słoniowej, ozdobionych koronkami i perełką na mostku. Jak wszystkie ślubniaki, Serenity nie budzi we mnie większych emocji ;) Zdjęcia możecie obejrzeć pod koniec notki o kolekcji wiosna-lato 2014, była także prezentowana na pokazie. 



Pożegnanie z miękkością, i nie tylko

To już wszystko w pierwszej kolekcji Panache Black. Jak widzicie, poza opartym na Tango modelu Eclipse, nie ma w niej ani jednego miekkiego biustonosza. Nie wiem, czemu zrezygnowano z Orli, nie wspominając już o Persii, która przez pewien czas była nawet w bazówce. Szkoda mi ogromnie Orli - to było naprawdę konstrukcyjne osiągnięcie. Zaopatrzcie się w nią, póki jeszcze jest :-)

Żegnamy się także z usztywnianą Rheą.

Jeśli chodzi o modele bazowe - jako bazowe jak dotąd określone zostały tylko dwa kolory modelu Ardour oraz ślubna seria Serenity. Nie wiem, czy i które z modeli Panache Black powrócą w kolejnym sezonie.

 

Detale

Wykończenia pozostają w podobnym stylu, co w ostatnich kolekcjach. Są złote elementy metalowe, choć nie zauważyłam na nich logo nowej marki. Zniknęły też (przynajmniej na próbkach nie zauważyłam) metalowe plakietki z logo marki, być może jeszcze nie zrobiono nowych :) Jest też trochę biżuterii, całkiem ładnej, choć nie wszystkie ozdoby są równie udane (u mnie na pierwszym miejscu jest Eclipse, na ostatnim - Odette). Jeśli chodzi o materiały - sporo jest satyny, nieco koronek, poza panterkową Odette nie ma nadruków, nie ma też haftów (poza Serenity). Króluje stylistyczny minimalizm. Ramiączka bywają poszerzone, zdobione koronkami, w modelu Eclipse - ozdobione plisowanym materiałem.

 

 

Galeria i katalog

Kolekcja nie jest duża, więc i zdjęć niezbyt wiele, załapało się za to kilka par co ciekawszych majteczek :-) Zdjęć lajfstalowych było tylko kilka, toteż połączyłam wszystkie w jedną galerię.

 

 

Pokaz

Zapraszam na filmik ze zmontowanych fragmentów pokazu, który odbył się na Targach Bieliźnianych So Chic (podobnie jak prezentacje wszystkich pozostałych marek należących do firmy Panache). 

 

 

A teraz oczywiście jestem ciekawa Waszych reakcji. Co sądzicie o koncepcji nowej marki? Czy minimalizm i skupienie na najbardziej klasycznych kolorach się sprawdzi? Czy nie tęsknicie za dawnymi maskaradkami? Bo mnie jest ich wciąż szkoda... Nie podoba mi się, że kolory, hafty i nadruki pozostały głównie domeną marki Cleo, z której estetyką jest mi coraz bardziej nie po drodze. Gdzie przepych, bogactwo kolorów, nadruków, haftów dawnej Masquerade? Takie modele, jak Pandora, English Rose, Soria, Maia, że o Aragonie nie wspomnę - to styl, do którego tęsknię. Chciałoby się też za tak wysokie ceny otrzymywać naprawdę doskonałe konstrukcje i komfort, czego w moim odczuciu ostatnio w Masquerade brakowało i nie wiem, czy Panache Black pod tym względem ma szansę pozytywnie nas zaskoczyć. Jak sądzicie?

poniedziałek, 24 lutego 2014

Masquerade - przez wiele sezonów ulubiona marka wielu biuściastych (przynajmniej tych, które mieściły się w rozmiarówkę: niegdyś jedynie D-G, teraz D-H) - ostatnimi czasy przechodziła różne przeobrażenia. Kierunki zmian raz wydawały mi się obiecujące, raz wręcz przeciwnie. Tym razem, powiem szczerze, kolekcja wydaje mi sie najmniej interesująca ze wszystkich propozycji firmy Panache na sezon jesienno-zimowy. W moim odczuciu brakuje jej życia. Ciemną, zgaszoną kolorystykę tylko niekiedy rozświetlają mocniejsze akcenty. Wszystkie modele są kryjące, pozbawione zwiewności, subtelności. Brak nowych, zachwycających motywów. Nie oznacza to, że nie ma tu zupełnie nic ciekawego, te nieliczne rozbłyski jednak giną w cieniu reszty. Ciekawa jestem, czy podzielacie moje zdanie.

A dlaczego na A? Bo wszystkie modele sezonowe oprócz jednego mają imiona na tę literę. Ciekawe, czemu ten jeden się wyłamał :)

 

Szarówka

Szarość, której elementy da się odnaleźć we wszystkich kolekcjach (no może oprócz Sculptresse :) najsilniej zaznaczyła swoją obecność właśnie w Masquerade. Tu jest to szarość ciemna, grafitowa. Aż dwa modele w kolekcji wystąpią w tym kolorze. I w obydwu zostanie ona zestawiona jak na bieliznę niebanalnie, bo z żółcią. Aleah to według mnie jeden z tych przebłysków, które ratują kolekcję przed nudą. Zwłaszcza że jest to model miękki (jedyny, oprócz bazowej Persii), wzorowany na Orli, która niestety już w tej kolekcji się nie pojawi. Haft nieco w stylu obiciowo-zasłonowym, ale daje radę, szklana łezka sympatyczna.

Rozmiary: 28-38 D-H.



 

Drugim szarakiem jest nowa konstrukcja - Loire (na L - może dlatego, że nowa w tym zasiedziałym gronie? :). Jest to sztywna balkonetka z trzech części, plus dodatkowy tak zwany sling z boku (przyszyty do miski). Kiedyś nawet podobały mi się takie modele, ten jakoś nie budzi moich emocji.

Zdradzę tajemnicę, że był plan, by Loire była żółta. Wyglądało to może odważnie i interesująco, ale odcień moim zdaniem nie zachęcał - ciemny, zgaszony, jakoś tak niefajnie się kojarzący. Tak czy owak, poprzestano na graficie, a żółte (w ładnym odcieniu) są jedynie elementy tylne i kokardka. Tu moim zdaniem grają one gorzej niż w Aleah, tak trochę nie przypiął, ni przyłatał. Po zobaczeniu finalnej wersji Loire zrobiło mi się nawet szkoda tamtego niezrealizowanego, żółtego projektu.

Rozmiary: 28-38 D-H.

 

Morwy i śliwki

Na haftach Alice nie sposób nie zatrzymać spojrzenia. Nie dość, że wielobarwne, to jeszcze wzbogacone lśniącą nicią (jak powiada producent: „dekadencki kwiatowy haft w kolorze śliwki i morwy, wykończony dodatkami w kolorze różowego złota”). A ja jestem sroką i błysk w staniku lubię :) Warto zauważyć, że kolorystyka Alice koresponduje z występującymi w pozostałych kolekcjach granatami, fioletami i różem.

To już kolejna odsłona tego modelu: biustonosz plunge o kroju opartym na dawnym Tiffany oraz koszulka z podwiązkami. Oba mają zakres rozmiarowy: 28-38 D-G.

Mimo swojej urody, Alice też mnie jakoś nie zafrapowała - jest po prostu taka, jak zawsze. Przydałaby się już jakaś równie spektakularna następczyni.

 

Ardour to też już stary znajomy. Śliwkę zawsze chętnie witam, ale śliwkowego formowca, jeśli już, poszukałabym sobie w jakiejś innej, nieco tańszej marce. Nie umiem się przekonać do płacenia fortuny za tego typu modele, choć koronkę ma Ardour bardzo ładną.

Rozmiary: 28-38 D-G

 

 

Mroczna oliwka

Problem ze straplessem Amelie mam taki, że mi się zupełnie nie podoba, jednocześnie zawierając elementy, które ogólnie lubię. Kolor oliwkowy - gdy w grę wchodzą zielenie, zawsze jestem na „tak”, tu jednak odstrasza mnie ciemny, „oklapnięty”, pozbawiony blasku odcień (mimo satyny). Plisowane wykończenie - nie podoba mi się w tym miejscu, i mimo obietnic, że nie odznacza się pod ubraniem, które pewnie w dodatku są prawdą, wywołuje obawę. Satyna - dobrze że jest :) Ozdoba - nieciekawa. Krój... No cóż, podobno oparty na Hestii. Jeśli jednak zachowuje się tak samo jak Utopia - nie zaprzyjaźnimy się, bo Utopia spłaszcza mi biust haniebnie.

Rozmiary: 28-38 D-G.

 

 

Rubinowa Antoinette

Powrót do przeszłości - Antoinette w czerwieni.

Odcień rzeczywiście przypomina rubin, ale raczej taki w postaci nieoszlifowanej (gdybym była złośliwa, napisałabym, że nie czerwone wino, lecz plamy po nim - jest bowiem zgaszony, jak większość tej kolekcji, na zdjęciach wyszedł trochę prześwietlony). Choć powiem szczerze, że gdybym dostała obietnicę, iż otrzymamy dokładną powtórkę ze starej Antośki, już planowałabym zakupy. Zaczynam się jednak gubić w tym, co firma robi z wykończeniem górnej krawędzi miseczek. To proponowane w ostatnich sezonach na moim biuście się nie sprawdziło (tu odstaje, tam się krzywi). W tym ma być kolejna modyfikacja. Niestety nie potrafię Wam powiedzieć, które ze zdjęć: czy gorsetu, czy biustonosza, przedstawia właściwą wersję wykończenia - na pokazie były obie, a próbki ciągle ktoś zabierał do przymierzania. Może osoby, które owe próbki przymierzały, rzucą nieco światła na kwestię :-) Stare wykończenie, to z wersji sprzed lat, było dla mnie idealne - brzeg miseczek był zamaskowany koronką i funkcjonowało to świetnie.

Rozmiary Antoinette, zarówno biustonosza bandeau, jak i gorsetu, to 28-38 D-G. Do kompletu będą oczywiście doły - stringi i niskie majteczki, moim zdaniem bardzo ładne.

 

Malinowa Angie

Znana i lubiana Angie powróci w malinowym (raspberry) różu, mnie jednak wydał się on za chłodny na malinę. Ta wersja przywiodła na myśl czasy dawnej świetności i barwności Masquerade i takie modele, jak Maia. Niestety, to tylko Angie :) Czemu niestety? Bo na moim biuście konstrukcja ta (dwa pionowe szwy) zupełnie nie leży (chyba że w wersji miękkiej - jak Orla), w przeciwieństwie do Majowego jednego szwu, który był zawsze doskonały (ktosia pamięta Aragona?). Konstrukcji jednoszwowych zresztą brakuje mi tu szalenie. Wiem jednak, że Angie ma rzeszę fanek i te mogą się ucieszyć z kolejnej, żywo ubarwionej wersji. Dla mnie najwybitniejsza jest w tym staniku plisowana kokardka.

Próbki niestety nie było mi dane sfotografować, bo nie było jej na targach. Pokazuję Wam więc stanik z katalogu oraz fragment majtek z natury. Niestety nie wiem, czy kokardka będzie fioletowa jak na próbce, czy malinowa jak w katalogach. Ja chcę fioletową!

Rozmiary: 28-38 D-H

 

Baza

Tak, to już wszystko, jeśli chodzi o sezonówki. Baza pozostanie dokładnie taka, jak sezon wcześniej: ślubna kolekcja Serenity, miękka czarna Persia (D-H), usztywniana Rhea (czarny, beż). Żeby nam się całkiem nie nudziło, pokażę Wam zdjęcia plandża (D-G) i straplessa (D-H!) Serenity:

Trzeba przyznać, że te hafty są niebrzydkie. Z powodu coraz fatalniejszego światła nie udało mi się zbliżenie zawieszki i nie wiem, czy ma rzeczywiście naklejoną perełkę, czy to tylko metal pomalowany na perłowo Oprócz dwóch staników w Serenity mamy jeszcze gorset, pas do pończoch i różne majtki.

 

Detale

Jak zwykle ostatnio, wszędzie mamy metalowe elementy (kółka, regulatory) z wytłoczonym logo, które bardzo mi się podobają. Plus naszywane plakietki z logo. Jeśli chodzi o resztę biżuterii - to jedyna kolekcja z oferty Panache, w której tak licznie występują zawieszki. Antośka ma, jak zwykle ostatnio, kropelki na „wąsach” (lubię ten detal). W materiałach - satyna, koronki i hafty, wszystkiego po trochu. W konkurencji „najlepsza kokardka” wygrywa bezapelacyjnie Angie. Częste są też ozdobione satyną i koronką ramiączka.

(Antoinette - gorset)


 

Kroje i rozmiary

Nie ma rewolucji. 3 sezonówki biustonoszowe do miseczki H, reszta do G, w tym gorset Antoinette i koszulka Alice. Obwody 28-38 (60-85) - swoją drogą ciekawa jestem, czy powodzenie ma rozmiar obwodu 60 tej marki, bo satynowe mało rozciągliwe tyły czynią z maskaradek staniki ciasne.

Miękki krój w typie half-cup występuje tym razem pod postacią Aleah (Orli nie ma). Nowy balkonetkowy krój Loire - nie umiem nic powiedzieć na jego temat, póki się nie pojawi w sprzedaży. Wszystkie pozostałe kroje już znamy.

 

Galeria

Moje fotki niestety zbyt dobrą jakością nie grzeszą. Ciemne materiały ciężko było korzystnie sportretować w tamto pochmurne zimowe popołudnie. Jest zatem szarawo i nieostrawo.

 

 

Katalog

Moim zdaniem ciekawszy od kolekcji. Sesja podkreśla jej mroczny charakter. Rozchylone, ciemnoczerwone usta modelki wyglądają, jakby miały kogoś ugryźć, co z jednej strony kojarzy się odpowiednio mrocznie, z drugiej jest trochę śmieszne. Ale daję plusa za próbę stworzenia klimatu.

 

 

Pokaz

Znowu uraczę Was swoim montażem. Jak wszystkie kolekcje, tak i ta poprzedzona była wstępem à la burleska i do tej marki pasował on najbardziej. Na pokazie też było za ciemno ;)

 

 

Jestem bardzo ciekawa, jak zapatrujecie się na te kolekcję i czy podzielacie moje wrażenia. Ja z przedstawionych propozycji skusiłabym się chyba tylko na Aleah. A czy Wy znajdujecie tu coś dla siebie? 

środa, 25 września 2013

Opisując zapowiedzi Masquerade na rozkwitający właśnie sezon jesienno-zimowy wspominałam o powrocie tej marki do luksusowych korzeni - efektowne hafty, biżuteryjne detale, satyna... Ten powrót wyczuwało się zresztą jeszcze wcześniej. Kolejna kolekcja (nowa oficjalna nazwa marki: Masquerade by Panache :) nie rezygnuje z owych odzyskanych terenów. Do tego nie mogę się oprzeć wrażeniu, że kolorystycznie i stylistycznie mamy do czynienia z jeszcze jednym powrotem... Czy te turkusy i fiolety nie przypominają Wam czegoś, co już było? :-) Bo we mnie budzą sporo skojarzeń - są to dobre skojarzenia, więc patrzę na tę kolekcję z sympatią, choć jednak brakuje mi tu czegoś nowego. Uderza także, jak różni się stylistycznie od innych kolekcji Panache na ten sam sezon, jak Cleo, czy nawet Panache ex-Superbra. Do rzeczy jednak :-)

 

Z ostatniej chwili: dochodzą do mnie sygnały, że kilka z opisanych poniżej modeli prawdopodobnie nie wejdzie do produkcji. Są to: Utopia, Alice, Hera. Nie będę usuwała ich opisów - może marka kiedyś wróci do tych projektów? Zwłaszcza pierwsze dwa są bardzo udane...

 

Korale

Koral nadal w modzie! Sama dałam się jej porwać, więc cieszy mnie nowy kolor Orli - jak również sam fakt, że Orla zostaje z nami, bo jest to nad wyraz udany krój, wciąż rzadko spotykany na rynku D+ - miękki half-cup z pionowymi szwami. Szkoda, że tak niewielką ma konkurencję - niedawno światek stanikomaniacki obiegła wieść, że Fauve usztywniiła swoją miękką Delphinę i tym samym straciłyśmy tak szumnie zapowiadanego i naprawdę pięknego miękkiego halfa :-( Wracajmy jednak do Orli.

Kolor na zdjęciach notorycznie wychodzi mi zbyt czerwony. W rzeczywistości to pastelowy, wpadający trochę w róż, a trochę w oranż kolor, mający w sobie zarówno chłód, jak i ciepło. Niestety, wiosenna Orla wydaje się dużo mniej przejrzysta niż poprzednie, za sprawą mało przezroczystego podszycia. Wygląda to podobnie zarówno na próbkach, jak i w katalogu. Cóż, tu zdecydowaną przewagę ma wersja śliwkowa zapowiadana na jesień.

 

Rozmiary: 28-38 D-H.

 

Koralowy motyw powtarza się w jeszcze jednym modelu. Bladoróżową Celene zdobi otóż koralowy haft. Krojowo jest to model z jednym pionowym cięciem, czyli taki, jakie najbardziej lubi mój biust. Podobają mi się „widelcowe” połączenia ramiączek z miseczkami, aczkolwiek blada kolorystyka jednak słabo do mnie przemawia. Model oparty jest podobno na Florence z kolekcji wiosna-lato 2011 - rzeczywiście skojarzył mi się z nią od razu (choć Florencja bardziej mi się podobała). Powroty, powroty :-)

 

Rozmiary: 28-38 D-G.

 

Turkusy

Pamiętacie początki marki Masquerade? Gwiazdą zimy 2006 był piękny turkusowy strapless Satin Chic, który jednakże słabo radził sobie z podtrzymaniem mojego G-biustu, gdy odwiązałam wstążeczkowe ramiączka. Ale był tak piękny, że musiałam go mieć! :-) Oto on:

 

Utopia w nowej turkusowej odsłonie wygląda na znacznie lepiej skrojoną. W końcu minęło już 7 lat... Bardzo jestem ciekawa, jak też Utopia radzi sobie jako strapless w rejonie miseczek G. Podobno nie gorzej, niż pamiętna Hestia. Będziemy mogły się o tym przekonać już tej jesieni, gdy pojawi się wersja ciemnografitowa, na wiosnę natomiast firma szykuje nam taki oto turkusik z dodatkami w czerni:

Niestety majteczki nie będą tak cudownie falbaniaste, jak u Satin Chica :-) Rozmiary Utopii to: 28-38 D-G (a fajnie by było, gdyby strapless był do H!)

 

Drugi turkus jest prawdziwie spektakularny. Alice, co już wiemy, pokaże się tej zimy w efektownej odsłonie grafitowo-granatowo-różowej, jako jeden z najefektowniejszych biustonoszy w kolekcji, oraz jako gorset. Wiosną przywdzieje jeszcze żywsze szatki. Jako miłośniczka wszelkiej pstrokacizny - popieram :-) Co ciekawe, Stanikomaniaczki na fejsie wypatrzyły, że łudząco podobny haft zastosowała już wcześniej jedna z polskich firm - Sawren, w modelu Pandora. Wróćmy jednak do Alicji. Oto biustonosz plunge, o kroju podobno opartym na cenionym, nieodżałowanym Tiffany:

 

Temu haftowi warto się przyjrzeć bliżej :-)

Rozmiarówka plunge'a: 28-38 D-G.

 

Oprócz biustonosza pojawi się koszulka, ale inna niż jesienna - bez miseczek na fiszbinach i podwiązek. Przypuszczam, że jest prostsza w produkcji... Ciekawe, czy również tańsza. W rozmiarówce niestanikowej, od S do L (ciekawe, czy w owo L zmieści się biust 38G?).

 

Dół koszulki nie zmieścił mi się w kadrze, ale jest dość prosty, z wyjątkiem takiego oto detalu z boku - haftowanej wstawki:

 

Antośka w mięcie

Mocnym zielononiebieskim odcieniom towarzyszyć będzie jaśniejszy - zwany w katalogu sky blue, według mnie jednak zielonkawa nuta zbliża go do mięty. Grafitowo-bura koronka zaś budzi we mnie odległe skojarzenie z czekoladą :-) Znamy dobrze ten zestaw kolorów, choćby z kolekcji Fauve na wiosnę 2012, gdzie niejaka Evangeline wystąpiła w mięcie i szarości. Zestaw piękny (cieszy mnie zastępowanie czarnej koronki innymi barwami), choć też niełatwo pokazać na zdjęciach jego prawdziwy urok. Kroju nowej Antoinette jeszcze nie udało mi się wypróbować (zmodyfikowany został brzeg miseczek). Uwaga: producent zarzeka się, że kokardka na mostku ma w próbce inny kolor, niż będzie miała w produkcji i że będzie on identyczny, jak barwa satyny pokrywającej miseczki. Zwracam uwagę, że w nowej odsłonie Antośka ma dużo solidniejsze ramiączka - to już nie tamten lichy pluszyk, co przed laty.

 

Jak na Antoinette przystało, biustonoszowi towarzyszyć będzie gorset:

Rozmiarówka - niestety - tradycyjna, bo 28-38 D-G zarówno dla stanika, jak i gorsetu. Szkoda, bo dawna Antośka miała bardzo dobry potencjał podtrzymujący i spokojnie mogłaby sięgać wyżej w miseczkach. Mam nadzieję, że potencjał ten nie uległ zmianie.

 

Śliwkowa Angie

Angie na pewno już dobrze znacie. Wiosną wróci ona do nas znowu w kolorze kojarzącym się mocno ze śliwkową Maią. Będę cierpieć, ponieważ mój biust zdecydowanie bardziej polubił się z Maią niż z Angie i będzie dalej wyglądał powrotu tej pierwszej. Angie to przedstawicielka nurtu dwuszwowego :-) Zamiast efektownego guziczka z jesiennej kolekcji zaoferuje nam drobną zawieszkę z cyrkonią (dokładne foto będzie niżej) - przyznam szczerze, że guziczek jakoś bardziej mi się podobał.

Rozmiary Angie: 28-38 D-H (no, nareszcie jakieś H!).

 

Bury Ardour ;-)

Ten termicznie formowany plandżyk, czy też obniżona balkonetka, jest ponoć wzorowany na modelu Amor. Jesienią ma się pojawić w czerni, a wiosną - w kolorze heather, czyli wrzosowym, choć moim zdaniem raczej... krecim ;) Barwa całkiem elegancka, choć do moich ulubionych jednak nie należy. Niestety nie wpadła mi w ręce żadna próbka - musimy więc zadowolić się fotkami katalogowymi.

Ardour to znowu rozmiary 28-38 D-G - jakoś mniej miseczki H w tej kolekcji, a może mi się wydaje?

 

Bielizna

Czyli kolory białe, kremowe i ogólnie nieciekawe ;) są w tej kolekcji mocno reprezentowane. Po pierwsze - Hera, plandżyk usztywniany, oparty na Athenie wchodzącej jesienią w kolorze turkusowym z czernią. Athena jakoś nie podbiła mojego serca, Hera też tego nie czyni, choć nie sposób odmówić jej elegancji. Najciekawszym elementem Hery są według mnie ramiączka... Z próbką także nie udało mi się zapoznać, a w katalogu wygląda tak:

Rozmiary: 28-38 D-H (no wreszcie!).

 

Serenity zaś to nowa kolekcja ślubna Masquerade, cała w kolorze kości słoniowej. Zawierać będzie: usztywnianego plandża (28-38 D-G), usztywnianego straplessa (28-38 D-H) oraz gorsecik (28-38 D-H). No, nareszcie gorset do H! Próbkami i tutaj jakoś nas nie rozpieszczono, a może ktoś akurat porwał je z wieszaka, by poprzymierzać w kuluarach ;) Fotkę udało mi się zrobić tylko plandżowi, reszta to katalogowe. Nie jest to brzydka kolekcja, ale cóż... nie ciekawi mnie zupełnie. Według katalogu na mostku powinna być jakaś zawieszka, w próbce niestety jej nie uświadczyłam...

 

 

 

Baza

Oprócz Serenity, która ma zagościć w Masquerade na dłużej, w bazie nadal zostaną z nami dwa modele: Persia i Rhea. Persia pozostanie czarna, a Rhea - czarna i „antycznie” beżowa. Szkoda, że Persia nie przebierze się w kolorowe szatki. Za Rheą nie tęsknię - nie jest ze mną kompatybilna...

 

Detale

Maskaradki zdecydowanie są w tej dziedzinie w czołówce, jeśli chodzi o marki by Panache :-) Na mostkach zaserwują nam biżuteryjne zawieszki (Utopia, Antoinette, Angie, Ardour) i oczywiście kokardki. Poprzednia (tj. nadchodząca jesienno-zimowa) kolekcja jednak miała chyba więcej ciekawych ozdób. Ramiączka w niektórych modelach zdobione są skrzydełkami z koronki (Utopia, Angie, Serenity, Ardour...), w Celene i Antoinette mamy rozwidlone ramiączka u nasady. Ponadto wszechobecne są metalowe okucia w kolorze złotym lub srebrnym (kółka, regulatory) oraz miniaturowe plakietki z logo marki na bokach biustonoszy. Jak zwykle, mnóstwo w kolekcji satyny, sporo koronki i ładnego haftu, całkowicie brak natomiast nadruków.

 

 

Rozmiary i kroje

Nic nowego, a nawet więcej starego. W każdym modelu dostępny jest ten sam zakres obwodów: 28-38 (czyli 60-85). Miseczki w zakresie D-H ma 7 modeli, w tym bazowe: Persia i Rhea, gorset i strapless Serenity, a z sezonowych - Orla, Hera i Angie. Cała reszta to miseczki w zakresie D-G. W modelach sezonowych zatem mamy tylko 3 dochodzące do miseczki H. Pod względem krojów mamy kontynuacje z poprzedniej kolekcji. Szkoda, że nie pojawiają się nowe modele miękkie... Majtki w całej kolekcji występują w rozmiarach brytyjskich 8-18 (EU 34-44).

 

Galeria

Oto moje własne fotki - jak już wspomniałam, nie wszystkie sample udało mi się złapać :-) Ale te, które się udało - starałam się obfocić możliwie dokładnie:

 

 

 

Katalog

Tu znowu skromnie - co prawda, w przeciwieństwie do Cleo czy Panache, na zdjęciach znajduje się większość kolekcji, brakuje jednak jakiegoś ciekawego motywu przewodniego, jak w poprzednich teatralnych czy filmowych sesjach.

 

 

Pokaz

Tym razem film będzie dłuższy, bo ten fragment pokazu postanowiono utrzymać w dużo wolniejszym tempie. Dzięki temu można trochę lepiej przyjrzeć się bieliźnie - nie zawsze dobrze dopasowanej, niestety...

 

 

Czy na widok tej kolekcji zatęskniłyście już za wiosną i latem? Czy jest w niej coś, co skradło Wasze stanikomaniackie serca? ;-) Mnie chyba najbardziej pociąga turkusowa satyna Utopii i Alice... Wspomnienia są miłe, choć przydałoby się tu jakiś zastrzyk nowej energii. Jak sądzicie?


Z ostatniej chwili: dochodzą do mnie sygnały, że kilka modeli prawdopodobnie nie wejdzie do produkcji. Są to: Utopia, Alice, Hera. Nie będę usuwała ich opisów - może marka kiedyś wróci do tych projektów? Zwłaszcza pierwsze dwa są bardzo udane...


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...