Wpisy z tagiem: Pour Moi

wtorek, 27 października 2009

 

Gdy nadchodzi złota jesień, rośnie ochota na czekoladę :-) Brąz, przez jednych traktowany niechętnie, przez innych lubiany (jestem z tej drugiej frakcji :-), często pojawia się w bazowych częściach bieliźnianych kolekcji, grając rolę alternatywy dla czerni bądź występując jako wariant cielistego dla ciemnoskórych. Wśród sezonowych „gwiazd” także można spotkać czekoladę, choć w tym sezonie jest jej niewiele. Do wyjątków należy nasz dzisiejszy bohater, St. Tropez marki Pour Moi w wersji czekoladowo-złotej.

Model ten, dostępny już od ładnych kilku sezonów, w zasadzie mógłby zostać zaliczony do kolekcji bazowej - jego strojna uroda odbiega jednak od przeciętnej. To już druga (po Paris) czekoladka Pour Moi, której miałam przyjemność skosztować, co najmniej równie udana. Przedstawiam Wam więc:

Pour Moi - St. Tropez, 34G, kolor: czekoladowo-złoty [Rozmiary miseczek: D-G, obwody: 30-38 (65-85), cena: 99 zł]


 

Estetyka

(4 1/2)

Kusi mnie porównanie z Paris, modelem już niedostępnym. Czekolada St. Tropez jest trochę jaśniejsza, bardziej mleczna niż gorzka. Złotawobrązowe hafty - nieco mniej obfite niż w Paryżance, ładne, choć przyznam, że mimo wszystko wolałam tamte. Mam jednak wrażenie, że od czasów Paris marka zrobiła postępy, jeśli chodzi o jakość wykonania i materiały - nie jest to może luksus, ale w porównaniu do choćby Panache Superbra - nie ma się absolutnie czego wstydzić. A designerska kreatywność stoi tu całkiem wysoko
W St. Tropezce urzekł mnie detal - kremowozłoty kwiatek na mostku, zwieńczony „brylancikiem”. Ta w gruncie rzeczy prosta ozdoba, wykonana z satynowej wstążki, nadaje temu stanikowi mnóstwo charakteru. Ucieszą się wszystkie maniaczki detali :-)

 

Dopasowanie

(5)

Przy Opulence zwracałam uwagę na obszerne miseczki i dość ciasny obwód, porównywalny ze stanikami Panache. St. Tropezka jest pod tym względem bardzo podobna. Miseczki są duże - dość powiedzieć, że mieszczę się w nich swobodnie, mimo bycia na granicy rozmiarów, a obwód dzięki szerokim bokom z podwójnej siatki trzyma bardzo mocno.

Dlatego tu także odradzam znaczące zaniżanie obwodu i powiększanie miseczki, bo może to doprowadzić do odkształcenia miseczek, zwłaszcza że fiszbiny są stosunkowo giętkie.


Kształt

(5)

St. Tropezka na pierwszy rzut oka wygląda na skrojoną podobnie do typowych balkonetek Freyi czy Fantasie, nadaje jednak moim piersiom zupełnie inny kształt - i to kształt jest tym, co mnie (obok wyżej wymienionego detalu i zestawu kolorów) najbardziej urzekło w tym biustonoszu.

Boję się napisać „stożki” w obawie, że niektóre z Was to niepotrzebnie zniechęci, nie są to bowiem te krytykowane powszechnie stożko-dzioby, którym często towarzyszy wypłaszczenie górnej części piersi, lecz coś w rodzaju kulek o zaznaczonych szczytach, jeśli można tak powiedzieć. St. Tropezka znakomicie wygląda pod jesiennym, niewydekoltowanym strojem - wyraźnie eksponuje biust, jednocześnie czyniąc go zgrabnym (nie ma efektu półkul -„bomb”, na które niektóre z Was narzekały w związku z biustonoszami Masquerade).

W recenzji Opulencji zwracałam uwagę na odkształcenie w dolnej części miseczki, związane prawdopodobnie z giętkością fiszbin - tu także zaobserwowałam coś podobnego, ale tylko w pierwszym dniu noszenia.

Miseczki podszyte są na krawędzi wąziutkim silikonowym paskiem, co ma zapobiegać odstawaniu koronki. I rzeczywiście - nic nie odstaje, a pasek jest niemal niewidoczny i nie tworzy wcięcia.


Konstrukcja i podtrzymanie

(4)

St. Tropezka jest wyżej zabudowana od Opulencji, ma też delikatne usztywnienia boczne. Podtrzymuje dobrze, choć może nie tak, jak superpodtrzymujące balkonetki w rodzaju Rio Freyi.

Za mankament uznaję dość giętkie fiszbiny, choć to tak naprawdę kwestia użytych materiałów, nie konstrukcji. Ostrożność w doborze rozmiaru powinna jednak uchronić nas przed zbytnim rozchodzeniem się miseczek na boki. Na szczęście miseczki są głębokie, a obwód ścisły.

 

Wygoda

(4)

Pochwała należy się ramiączkom - regulowane na całej długości, z wierzchu mają ozdobną fakturę, zapobiegającą dodatkowo przesuwaniu się regulatorów, a od spodu - miły w dotyku, gładki materiał.

Po dłuższym noszeniu fiszbiny trochę gniotą dołem. Niekiedy podobny efekt obserwowałam przy za luźnym obwodzie, tu jednak z pewnością tak nie jest - stawiałabym raczej na zbyt ciasny. Hmm, może czas popracować nad swoimi wymiarami? ;)

 

Cena

(5)

Schodzeniu ceny biustonosza poniżej magicznej kwoty 100 zł mówimy stanowcze TAK. Zwłaszcza jeśli mamy jeszcze szansę na zniżkę (o czym niżej ;)

 

Podsumowanie

Krótko: dobra rzecz za dobrą cenę. I to w smacznych kolorach. Dobry wybór na jesień.

 

Uwaga, promocja!

Biustonosz do recenzji dostarczył wrocławski e-sklep Onlyher, który oferuje stanikomaniaczkom 10% zniżki na komplet St. Tropez w dowolnym kolorze - a do wyboru mamy czarny, biały, czarno-różowy, błękitno-limonkowy, ciemnopopielaty i oczywiście czekoladowy. Jeśli zdecydujemy się na sam biustonosz, zniżka wyniesie 5% - warto więc skusić się także na majteczki (zwróćcie uwagę na obecność na nich tego samego detalu, który zdobi biustonosz :-)  Promocja kończy się za pięć dni.

 

sobota, 05 września 2009

Po chwili dla klasyki - wracamy do różu w wersji spektakularnej :-) Mam dla Was kolejnego cukierka - tym razem ciekawej, a mniej znanej niż Freya czy Panache brytyjskiej marki Pour Moi?.

Kiedyś, pod wpływem zakupu czekoladowego full-cupa Paris, poświęciłam tej marce osobną notkę. Paryżanka mieszka w mojej szufladzie już dwa lata i mogę stwierdzić, że wytrzymała próbę czasu :-) Na przejrzystą Opulencję, czyli Bujność, względnie Obfitość, miałam ochotę już w zeszłym sezonie, gdy pojawiła się w wersji czarno-liliowej. Występuje ona także w ciekawym wcieleniu białym (uwaga, dobra cena!), z haftami w błękicie i żółci - obydwu nie można odmówić uroku, ale gdy pojawił się róż... no cóż, skusił mnie ostatecznie. Dla porządku wymienić jeszcze należy wersję usztywnianą - żelową, dla mniejszych rozmiarów miseczek, niestety nieażurową.

Z przyjemnością witam nową markę w dziale recenzji, a także na polskim rynku, bo co prawda zawitała do nas już wcześniej, ale dopiero ostatnio pojawiła się w naprawdę sporym wyborze. Nie przegapcie niespodzianki na końcu notki :-)

Pour Moi - Opulence, 34G, kolor: róż!

[rozmiary: miseczki C-G, obwody 30-38 (65-85), cena: 109 zł]

 

Estetyka

(4)

Słodki fuksjowy róż, ażur i bardzo oryginalny haft - nasza bohaterka łączy w sobie wiele zalet :-) Przejrzysta siatka Opulencji kojarzy się z Freyowymi ażurami, jak Arabella czy Eleanor. Na całej powierzchni miseczki występuje w postaci pojedynczej warstwy. Nieprzejrzyste są tylko boki, zrobione z podwójnego powernetu (i w związku z tym bardzo mocne). Haftowane wachlarzowato-muszlowe motywy, wbrew pozorom, nie są jednokolorowe - stanowią kombinację jasnego różu ze srebrzystą szarością.

Urokliwe ramiączka w przedniej, zdobionej części są dość wiotkie i wąskie - aż za wąskie (taśma, na którą z wierzchu naszyta jest koronka i wstążka, ma zaledwie 8 mm), choć nie zwijają się i nie „sznurkują”. Obawiam się jednak, że mogą okazać się nietrwałe. Za to tylna, gumkowa część jest szeroka i mocna. Trochę za bardzo kontrastują ze sobą - osobiście wolałabym, żeby ten subtelny odcinek był nieco mocniejszy i bardziej zbliżony szerokością do tego tylnego. W zdobieniu trochę przeszkadza mi zygzakowate przeszycie - ciemnoróżowe na tle jasnej wstążki.

Opulencja jest pięknie zaprojektowana, i na tym udanym tle nieco razi kilka detali. Blisko krawędzi miseczki są podszyte od wewnątrz cienkim silikonowym paseczkiem, który nie wpija się, ale przebija przez tiul, ponieważ jest błyszczący. Szkoda, że nie zastosowano matowego. Drugi mankament to miejsca łączenia części haftowanej z niehaftowanymi - na szwach miejscami przebijają błyszczące fragmenty haftu.

 

Dopasowanie

(5)

Stawiam wysoką ocenę z radości, że Opulencja na mnie pasuje, choć właściwie powinnam dać minusa za pewną nieprzewidywalność ;-) Wnosząc z mojego zadowolenia - jest to dosyć spore G, co umożliwiło mi zmieszczenie się w zakresie rozmiarów tego modelu (do miseczki G). Obwód za to jest przyzwoicie ciasny, co ponoć potwierdza się również w mniejszych rozmiarach.

 

Kształt

(4)

Kolejny powód, dla którego zalecam ostrożność przy dobieraniu obwodu (oprócz jego odczuwalnej ścisłości), to krój miseczek, który „nie lubi” się z mocnym ciągnięciem fiszbin w tył przez obwód. Na lewej miseczce zaobserwowałam lekkie odkształcenie, widoczne z profilu w postaci wklęśnięcia w dolnej części piersi, które powiększa się przy odciąganiu fiszbiny w tył. Być może należałoby to uznać za błąd w szyciu, a może fiszbiny są zbyt elastyczne - tak czy owak, radziłabym w tym modelu wystrzegać się zbytniego rozciągania miseczek na boki. Na szczęście usterka jest niewielka, nie rzuca się w oczy, a pod ubraniem jest całkowicie niewidoczna. W dodatku ustępuje w miarę noszenia, co być może ma związek z lekkim naciąganiem się obwodu i zmniejszaniem naprężenia.

Poza tym Opulencja ładnie zaokrągla biust, przyzwoicie podnosi i zbiera go z boków.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

(4)

Dzięki mocnym boczkom pas stanika podtrzymuje odpowiednio. Opulencja jest jednak dość nisko zabudowana, ponadto brzeg miseczki luźno przylega do piersi, a nawet trochę odstaje, czemu usiłowano (u mnie nie do końca skutecznie) zapobiec poprzez wszycie silikonowego paska. Nasza bohaterka nie oferuje w związku z tym zbyt dobrego podtrzymania w górnej części biustu, za to pozwala na średnio głęboki dekolt. Miseczki nie są ani za szerokie ani zbyt wąskie - łuki fiszbin dobrze pasują do piersi.

Opulence została wyposażona w coś w rodzaju pionowych usztywnień bocznych - to te miejsca ozdobione wstążkami. Jednak nie wydaje się, by były tam jakiekolwiek sztywne elementy - to raczej po prostu grubsza warstwa materiału. Ucieszą się z tego osoby, które często narzekają na uwieranie w tych miejscach. Ja jednak nie pogardziłabym porządną fiszbiną boczną.

 

Wygoda

(4)

Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie zapięcie - języczek zapasu pod najluźniejszym zapieciem jest trochę za krótki i przy noszeniu Opulencji zapiętej na najluźniejszą haftkę haczyki potrafią uwierać w skórę. Poza tym mile zaskakują przyjazne, nie gniotące fiszbiny i wygodne mimo swojej delikatności ramiączka.

 

Cena

(5)

Pour Moi nie jest drogą marką, a tu jeszcze mamy do czynienia z dodatkową zniżką! (szczegóły na końcu). Jak na taki efektowny model - może nie luksusowy, ale zupełnie przyzwoitej jakości - to dobra cena, zwłaszcza w porównaniu z wieloma innymi markami brytyjskimi.

 

Podsumowanie

Moje drugie spotkanie z Pour Moi na pewno nie będzie ostatnim. Cieszą mnie duże miseczki. Cała marka jest bardzo przyjemna stylistycznie - w większości dość klasyczna, ale coraz bardziej różnorodna, a przy tym przystępna cenowo. Na pewno jeszcze się spotkamy. Ciekawa jestem, jakie doświadczenia z Pour Moi-kami mają inne stanikomaniaczki - zdaje się, że liczba pozytywnych opinii ostatnio rośnie :-)

Na zakończenie zapowiadana niespodzianka - być może już się zorientowałyście, że sklep Onlyher.pl, nowy na polskim rynku, oferuje Opulencję po korzystnych cenach. Specjalnie z okazji niniejszej recenzji różowa wersja dostępna jest od dziś na zamówienie. Aż do czwartkowego poranka na hasło „Stanikomania” możecie zamawiać ją z 10%-zniżką! Promocja dotyczy także majtek. Ceny wersji czarnej i białej są już obniżone.

Spośród marek D+, oprócz Pour Moi, Onlyher oferuje Ruby Pink (zmieniającą właśnie nazwę na Keia Pink), a dla mniejszych miseczek znajdzie się coś z seksownych Mimi Holliday czy Jezebel. Firma wyraźnie stawia na mniej popularne w Polsce marki. Sądzę, że warto śledzić rozwój tego sklepu - uwagę zwracają dobre zdjęcia towaru z powiększeniami oraz szczegółowe opisy, tak istotne dla każdej stanikomaniaczki :-)

 
1 , 2
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...