Wpisy z tagiem: samanta

piątek, 21 marca 2014

Ta recenzja powinna była właściwie ukazać się w Dzień Świętego Patryka, kiedy to podobno należy koniecznie mieć na sobie coś zielonego :-) A tak się przypadkiem złożyło, że miałam! Pozostaję zatem w nastroju pro-liściastym i otwieram cykl „Zielono mi”. Zielony to kolor rzadko w bieliźnie widywany, a wiem od Was, że nie jestem osamotniona w miłości do tej barwy, mam więc nadzieję, że stworzymy tu wspólnie bazę liści, świeżych pączków, traw, zarośli  oraz mchu i paproci. W końcu już wiosna!

Model Forest firmy Samanta wypatrzyłam po raz pierwszy na Facebooku Samanty, gdzie był prężnie promowany. Z przyjemnością dowiedziałam się, że wystąpi w kilku krojach, z czego co najmniej jeden będzie na mnie pasować. Ten urokliwy szmaragdowy haft wykorzystano bowiem w modelach: miękkim balkonetkowym, half-cupowym, usztywnianym push-upie i właśnie tym, o którym będzie mowa - półusztywnianym. Będzie to debiut półusztywnianego kroju A225 na tych skromnych łamach.

Czemu dopiero teraz testuję Samantowego półsztywniaka? Ano dlatego, że jakoś nigdy nie mogłam trafić na tego typu model w moim rozmiarze, którym jest w Samancie 80H. To chyba zresztą nowy krój, bo w spisie krojów na stronie sklepu jeszcze go nie ma (swoją drogą - podobno sklep ma przejść lifting, co bardzo by się przydało... a w opisach krojów przydałoby się info, czy dany krój jest usztywniany czy miękki!) Do tej pory testowałam tylko krój A922 - miękką balkonetkę dla dużych biustów, która w obwodzie 80 dochodzi teraz już do (Samantowego) J.

 

Ciekawie się składa - pierwsza recenzja Samanty na Stanikomanii należała do modelu Semi również w zielonych barwach :-) Był to krój A922, podobnie jak testowana później Odetta. Tym razem jednak nie zdecydowałam się na kolejnego A922, mimo że w tym wzorze również prezentuje się atrakcyjnie. Zadecydowała stanikomaniacka żądza eksperymentu, a do tego miłe zaskoczenie układaniem się modelu półusztywnianego, który w porównaniu z miękkim daje mocniejsze uniesienie biustu. Miękkusa również przymierzyłam i wizualnie wypada nie gorzej od Semi, dłuższym testom natomiast poddałam już tylko A225.

Samanta - Forest, krój A225, rozmiar: 80H, kolor: szmaragdowy [Rozmiary: 65 D-K, 70 C-J, 75 B-I, 80 B-H, 85 B-G), cena: 169 zł w sklepie firmowym Samanty, biustonosz został mi dostarczony do recenzji przez producenta]

 

Estetyka

W tym hafcie można zakochać się na zabój, zwłaszcza gdy ktoś, jak ja, kocha się w zieleni i szmaragdach. Wracają wspomnienia różnych dawnych brytyjskich modeli w kolorze teal i pokrewnych. A także poprzedniego sezonu w modzie odzieżowej, który należał ponoć do koloru Pantone Emerald, dzięki czemu wzbogaciłam szafę o trochę ubrań w odcieniach szmaragdu. Do tego brakuje jeszcze tylko odpowiedniej ilości bielizny :-) W dodatku hafty są cieniowane i przyjemnie połyskują, a całość kojarzy się wspaniale roślinnie, może nie tyle z naszym północnoeuropejskim lasem, co z dżunglą czy palmami.

Mimo tych superlatyw mam Forestowi do zarzucenia to i owo. Po pierwsze, niejednolitość odcieni - o ile mogę jeszcze zaakceptować różnicę między miseczkami a całą resztą (boki, tył, ramiączka - tu plus za to, że te elementy mają odcień identyczny), o tyle kokardka złożona z dwóch odcieni, z których każdy jest inny od wszystkiego, wprowadza pewien chaos. Druga sprawa to układ haftów. Zostałam już na tyle rozpieszczona przez niektóre firmy (np. nasze Avocado), że zwracam uwagę na rozmieszczenie wzorów i o ile górne, przejrzyste części miseczek mają je ułożone symetrycznie po obu stronach, o tyle na dole mamy już bałagan. Po trzecie - nie kocham gąbki powleczonej siatką. Gąbka siedzi sobie oczywiście pod bawełnianą dzianiną w kolorze dostosowanym i wszystko byłoby świetnie, gdyby nie to, że na tej bawełence z czasem zawsze robią się zagniecenia, które przez siateczkę trochę widać. Do tego dołożę jeszcze zapięcie, które co prawda ma porządne haftki i odpowiednio długi „język” na końcu, ale w noszeniu się wyciąga i nieco odkształca.

 

Zapięcie Foresta od spodu

 

Miejsce przyczepienia ramiączka z przodu

 

Ostatnia rzecz to odpinane ramiączka. Nie wiem, czemu polscy producenci tak upierają się przy tych haczykach. Po co wymieniać tak ładne ramiączka na inne? A może chodzi o możliwość przepinania ich na różne sposoby? Na to są niestety zdecydowanie za krótkie, bo do normalnego noszenia zmuszona jestem je maksymalnie wydłużyć. Krój stanika zaś nie pozwala na noszenie go bez ramiączek. Moim zdaniem te haczyki z przodu, niczym nie zamaskowane, psują tylko estetykę. Na plus należy zapisać, że same ramiączka są bardzo ładne, a wzmocnienie wszyte pod spodem ich przedniej części jest wykonane starannie.

Uff, po takiej ilości marudzenia możecie być zaskoczone sumarycznym zachwytem, ale TE KOLORY u mnie przeważają wszystko. No i haft, zwłaszcza u góry miseczki, prezentuje się na biuście naprawdę świetnie. Siateczka zaś jest kusząco mgiełkowo przejrzysta. Godny pochwały jest też dobry kształt biustu i przyjemnie niskie zabudowanie.

 

Dopasowanie

O ile Semi i Odetta były przydużawe, o tyle Forest w kroju A225 jest trochę za mały. Fiszbiny są na absolutnej granicy, a mostek u góry trochę odstaje. Nad miseczkami nie tworzą się jednak bułki. Większej miseczki w tym obwodzie niestety już nie ma. Rozmiar obwodu 80 za to jest zupełnie odpowiedni.

Za kalkulator rozmiarów na stronie nadal pała! Nic się nie zmieniło, moje wymiary wg niego w ogóle nie istnieją. Jemu także przydałaby się modernizacja. Konkludując: wciąż za słaba przewidywalność rozmiarowa...

 

Kształt

Forma biustu w Foreście jest bardzo dobra: jest idealnie uniesiony, zebrany i okrągły. Łączenie górnej części miseczki z dolną jest lekko widoczne pod cienkim ubraniem, ale nieznacznie i jest to do zaakceptowania. Biust w tym kroju jest lepiej uniesiony niż w A922, linia od dołu idzie najpierw łagodnie, a potem stromo do góry, bez żadnych przewieszek nad fiszbinami.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Podtrzymanie jest nieco upośledzone przez to, że mostek nie przylega idealnie, a do tego cały stanik jest dość nisko zabudowany, przez co niestety nie należy do najlepszych trzymaczy. Ramiączka byłyby stanowczo zbyt rozciągliwe (pamiętacie, jak narzekałam na ramiączka w Fauve Veronique? Te są prawie identyczne, jeśli nie dokładnie identyczne) - gdyby nie to, że w przedniej części zostały podszyte nierozciągliwą tasiemką. To je uratowało - sprawują się znośnie.

Ramiączko w miejscu, gdzie podszyta część przednia przechodzi w tylną - rozciągliwą

 

Ramiączko - to samo miejsce od spodu

 

Tył jest dość rozciągliwy (jedna warstwa dzianiny), trzyma się w dużym stopniu na gumkach, ale trzyma się odpowiednio, więc właściwie nie mam na co narzekać.

Konstrukcją jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Nie ma żadnych dziobów ani problemów na granicy gąbka-siatkowa część górna, nie ma też wchodzenia miseczki pod pachy. Jest niskie zabudowanie, które chyba trochę by urosło, gdyby miseczki były nieco większe, ale nie sądzę, by był to duży skok. A225 można raczej zaliczyć do niskich balkonetek. Tak przynajmniej twierdzi mój biust.

 

Wygoda

Właściwie nie czuję Foresta na sobie, jednak skłamałabym twierdząc, że jest supermiękkim wygodniczkiem. Trochę przeszkadzają mi ramiączka - obecność tego podszycia czasem czuję - wolałabym lepszej jakości, gładkie i miękkie od spodu ramiączka, których nie trzeba by niczym podszywać. No i te haczyki. Normalnie ich nie zauważam, ale przy niektórych ruchach jednak czuję, że są jakieś twarde elementy u nasady ramiączek, na szczęście tylko te z przodu.

Miejsce przyczepienia ramiączka z tyłu. Tuż obok widać regulator - noszę je maksymalnie wydłużone, ale na szczęście nie są za krótkie.

 

Cena

W moim odczuciu w Foreście na wysoką cenę zasługuje bardziej sam projekt niż jego realizacja. Gdyby to samo zrobić z jednolitych kolorystycznie, najwyższej jakości materiałów, nie obraziłabym się nawet za wyższą cenę. Ta jednak wydaje mi się trochę za wysoka w stosunku do jakości surowców. Zaletą jest efektowność, i dobra konstrukcja. Mam nadzieję, że ten piękny szmaragd szybko nie zblaknie... Dla fanek zieleni jest to z pewnością gratka, bo takie modele nie zdarzają się często.

Szczęśliwie, jak to zwykle bywa, udało mi się wytargować dla Was małą promocję :)

 

Galeria

Oto Las w pełnej krasie, także w wiosennym słońcu. Zapraszam na spacerek :-)

 

 

Podsumowanie

Ogólne brawa dla Samanty za efektowne, kolorowe, przyciągające wzrok hafty, co zresztą widzimy w tej marce nie od dziś. Cieszę się też, że rośnie wybór krojów dla większych miseczek. Nadmieniam, że w podobnym zakresie rozmiarów do wypróbowanego przeze mnie wcześniej modelu A922 mamy jeszcze A111 dostępny w wiosennej kolekcji w m.in. w magentowym modelu Desert i A211 w czarnym Blackcurrant. Jeśli któraś z Was zna już te kroje, proszę podzielcie się wrażeniami :-) O to samo proszę zresztą wszystkie większo-biuściaste użytkowniczki Samanty.

Polecam przy okazji rzut oka na stronę firmową, gdzie można zobaczyć modele w lepszych powiększeniach niż w sklepie (lifting, prosimy!), np. takie oto ślicznoty z kolekcji Glamour... Niestety bez informacji o typach krójów i rozmiarach, trzeba więc ciągle biegać między sklepem a stroną, co jest bardzo niewygodne.

Jestem ciekawa, co myślicie o obecnej ofercie Samanty? A o zielonym Foreście? :-)

 

Uwaga, promocja!

Jeśli nabrałyście ochoty na Foresta, będziecie mogły go kupić trochę taniej :-) OD PONIEDZIAŁKU w sklepie firmowym Samanty otrzymacie 10-procentową zniżkę na wszystkie Foresty! Warunek: trzeba wpisać hasło „Stanikomania” w polu komentarza do zamówienia, a zniżka zostanie Wam policzona. Promocja będzie działała dokładnie przez tydzień czyli do końca marca. 

 

środa, 11 lipca 2012

Mimo że sezon skłania raczej do nurkowania wśród korali i innych barwnych szaleństw, wracam na chwilę do strefy umiarkowanej klimatycznie i kolorystycznie :) Firma Samanta debiutowała tu ubiegłą jesienią, kiedy to po raz pierwszy przetestowałam krój A922 w turkusowej wersji modelu Semi. Trochę liczyłam na to, że następnym razem wypróbuję inny krój, ale cóż, jakoś się nie złożyło (część przyczyn poniżej).

Na początek, nim przejdę do pozytywów (bez których nie byłoby tej recenzji :), garść narzekań rozmiarowych na Samantę. Chcemy nosić polskie marki, lecz nie wszystkie możemy! Oprócz A922, do mojego Samantowego rozmiaru 80H dochodzą też kroje: miękki A211 (dostępny aktualnie tylko w linii Semi, jeśli wierzyć informacjom o różnych krojach ze strony Samanty), A111 oraz półusztywniany A925. Z tej czwórki najbardziej obiecująco wizualnie wyglądają A922 i A925. Nawiasem mówiąc, informacje o dostępnych rozmiarach w poszczególnych krojach można znaleźć tylko w katalogu. Szkoda, że zakresów obwodów i miseczek nie podano przy opisach krojów w firmowym sklepie, tam, gdzie byłyby najbardziej przydatne klientkom...

Cieszy oczywiście, że „moich” krojów jest „aż” cztery, szkoda jednak, że wybór w nich nie oszałamia, jak widać z katalogu czy wyżej wspomnianej listy krojów. Żaden z projektów, jakie wpadły mi ostatnio w oko (jak tegoroczny śliwkowy Bzu czy zielony Amstel z kolekcji zimowej), w 80H nie występuje. Próby dopasowania mniejszego rozmiaru z Odetty zaś raczej utwierdziły mnie w przekonaniu, że 80G z Samanty to dla mnie zbyt mało.

Czym wobec tego zachwyciła mnie Odetta i czy przekonała do dalszych eksperymentów z Samantą?

Samanta - Odetta, krój A922, rozmiar: 80H, kolor: szary  [Rozmiary miseczek: D-K, obwody: 65-95 (rozmiary z katalogu: 65G, 70F-K, 75E-J, 80D-I, 85D-H, 90D-G, 95D-F), cena: 179 zł w sklepie Brafitka, Bielsko - Biała; figi wysokie, rozmiar XL, cena: 89 zł] 

 

Estetyka

Szary, po prostu szary - taki kolor ma dzisiejsza bohaterka wg producenta, co trochę zaskakuje w zestawieniu  z górnolotnym opisem, pełnym „zaklętych mocy” i innych poetyckości. Nie jest to też do końca prawda. Najwięcej „szarego w szarym” zobaczymy w świetle dziennym, w cieniu. We wszystkich innych sytuacjach Odetta skłania się raczej ku popielatym beżom, które same w sobie nie olśniłyby mnie zbytnio, gdyby nie złoto-miedziane akcenty w postaci haftów. A ja lubię i złoto, i miedź...



Właściwie można Odettę zaliczyć do przedstawicielek jakże popularnego ostatnio w bieliźnie i nie tylko koloru kreciego, czyli taupe, którego główną wadą jest to, że jest makabrycznie trudny do dobrego sfotografowania :) Odetta nie jest „nudziarą” do włożenia pod białą przejrzystą bluzkę, lecz doskonale sprawdza się w roli prawie-niewidki pod nieco ciemniejszymi letnimi ubraniami. No i nie jest nudna - jak widać, ma wiele twarzy... Za to ją polubiłam.

Kusi porównanie z poprzednio testowanym Semi. Odetta sprawia wrażenie zaprojektowanej w bardziej przemyślany sposób i staranniej odszytej. Na przykład wyścielone w przedniej części miękkim podkładem ramiączka, które w Semi mnie denerwowały, tutaj „przełknęłam” gładko, zapewne dzięki ozdobnej wstążce, którą na nie naszyto - bardzo ładnie to wygląda. Choć wyglądałoby jeszcze ładniej, gdyby wstążka była przyszyta dokładnie symetrycznie.

Szalenie podobają mi się kokardki z przodu ramiączek, które skutecznie kryją... zaczepy, albowiem ramiączka są odpinane, zarówno z przodu, jak i z tyłu. Z zasady nie przepadam za odpinanymi ramiączkami, ale tutaj zupełnie mi nie przeszkadzają - po pierwsze, zaczep jest niewidoczny, po drugie, nie uwiera.

W porównaniu z Semi, Odetta jest nieco lepiej wykonana: nie ma wystających nitek. Za to jeden z końców wstążeczek ozdabiających ramiączka po praniu zaczął się strzępić. Haft jest śliczny i bardzo szczegółowy, ale koronka, na której został wykonany, uderza nieprzyjemną, sztywną sztucznością, podobnie jak siatka wyściełająca od spodu dół miseczek. Podsumowując: design świetny, natomiast materiały i wykonanie wciąż za mało luksusowe jak na dość wysoką cenę, choć biustonosz nie sprawia już wrażenia wyprodukowanego w pośpiechu, jak ten poprzedni.

 

Dopasowanie

Zastanawiam się, czy nie powinnam już ostatecznie uznać, że mój podstawowy rozmiar w polskiej bieliźnie (tej, której producenci nie stosują brytyjskiego systemu, czyli każdej oprócz Ewy Michalak i Kris Line) to 80H (większość Avocado, Samanta), z okazjonalnymi zabłądzeniami w kierunku 75I (Dalia, Gorsenia) czy 75HH-J, a może teraz już 80H (Comexim)? Hm, właśnie widzę, że marna to baza, od której tak wiele jest wyjątków... Brak mi więc wciąż punktu odniesienia, według którego mogłabym oceniać rozmiarową wierność polskich biustonoszy.

W przypadku Odetty, ponieważ próbowałam już Semi, nie jestem zaskoczona. Podobnie jak tam, miseczki są spore i mogłyby być nieco mniejsze, jednak w rozmiarze 80G fiszbiny stają się dla mnie zbyt wąskie, nie dla mnie więc 80G. Brafitka, która przysłała mi Odettę, uczyniła jednak słusznie, że zaproponowała mi przymierzenie 80G, bo gdyby nie fiszbiny, byłaby to dla mnie nawet lepsza opcja.

Jak więc ocenić dopasowanie Odetty? Brafitka za swoje bra-fitterskie sugestie dostałaby piątkę, a Samanta... lepiej nie mówić. O kalkulatorze dostępnym w ich sklepie firmowym pisałam już przy okazji Semi i nie była to, delikatnie mówiąc, pochlebna opinia. A więc za kalkulator Samanty - pała. Średnia - trzy, a pół punkta dokładam za to, że nie musiałam przesadnie zaniżać obwodu - 80 trzyma zadowalająco.

 

Kształt

Ocena identyczna, jak w przypadku Semi - ten sam krój i ten sam efekt. Biust jest bardzo, naprawdę bardzo ładnie zaokrąglony i zebrany, ale brakuje mu tego mocnego liftu, który często dają brytyjskie balkonetki (zwłaszcza np. Cleo), a który trudniej spotkać w miekkich biustonoszach polskich.

Nie wymagam bynajmniej od każdego biustonosza, by zmuszał dolną powierzchnię piersi do wznoszenia się stromo ku górze, ale wolałabym, by żądanie głębokich miseczek producenci interpretowali bardziej w kierunku „głębokich w przód” niż „głębokich w dół”, jeżeli wiecie, co mam na myśli. Gdyby u dołu miseczki było trochę mniej miejsca, pierś powędrowałaby wyżej i dekoracyjnie wypełniła te lekkie luzy, które pozostały u góry.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Zaskoczyło mnie, że Odetta w rozmiarze 80H ma dwuhaftkowe zapięcie (Semi miał trzyhaftkowe). Może producent chciał w ten sposób uzyskać większą lekkość wizualną, a może zabrakło trzyhaftkowych zapięć? ;) Przypuszczam, że poszerzenie tyłu tylko dobrze by Odetcie zrobiło. Mimo to podtrzymanie jest najzupełniej w porządku, choć i tutaj tył jest zrobiony z pojedynczej warstwy niezbyt pancernej dzianiny. Ramiączka, w przedniej częsci nieelastyczne (podszyte), z tyłu są dość rozciągliwe, ale w sumie dają dobre podtrzymanie.

Fiszbiny mają stosunkowo wąskie „U”, w tym rozmiarze miseczki dla mnie do zaakceptowania, w mniejszym (G) były już zdecydowanie zbyt wąskie. Żadnych podpachowych issues, miseczki są więc skonstruowane poprawnie. 
 

Wygoda

Kolejna bardzo wygodna Samanta - żadnego uciskania ani dziobania. Zaczepy odpinanych ramiączek nie wbijają się w pachy ani nie drapią skóry, ozdobnej części ramiączek nie połączono z tylną częścią żadnymi gniotącymi kółkami (który to element spaskudził mi już niejeden biustonosz). Boczne pionowe usztywnienia są elastyczne i nie dźgają końcówkami. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie siatka wyściełająca wnętrze misek, która przyprawia moją skórę o swędzenie. Wiem, panują upały, rozgrzana i spocona skóra może być wrażliwsza. Niedawno „swędziała” mnie nawet Freya, co jeszcze nigdy mi się w tej marce nie zdarzyło. Co ciekawe, są dni, gdy nie odczuwam tego objawu. Więc nie wiem - winić Odettę, czy nie winić? Mam jednak zasadę, że mój biust zawsze pozostaje niewinny :) Zatem to biustonoszowi odejmuję punkt.

 

Cena

Przykro mi niezmiernie z powodu tej niskiej oceny, ale za 179 zł spodziewałabym sie lepszej jakości, przede wszystkim materiałów. Odetta udała się całkiem dobrze zarówno designerowi, jak i (odrobinę gorzej) konstruktorom, natomiast za taką cenę oczekiwałabym mniej sztucznej koronki, mniej swędzącej siatki, bardziej luksusowych dodatków (i idealnie równo przyszytych). Pamiętacie zapewne ostatnią recenzję biustonosza marki Gossard - za kilka złotych mniej otrzymywałyśmy tam materiały i dodatki na naprawdę światowym poziomie. Czy polska bielizna musi być taka droga?

 

Do kompletu



Wysokie figi (w rozmiarze XL - cóż, muszę przywyknąć, że w polskiej bieliźnie nie jestem ani medium, ani large ;) są świetnie skrojone, nie zwijają się, korzystnie wyglądają na figurze. Są też bardzo komfortowe, a koronkowe wstawki tak umieszczone, że nie gryzą (czego się obawiałam). Czasem zdarza się, że ozdobne majtki drapią mnie końcówkami pionowych szwów z przodu, tu jednak niczego gryzącego w tym miejscu nie ma. Brakuje im może polotu, ale ogólnie - są to udane majtki. Duży plus dla Samanty za to, że podąża za trendem wysokofigowym, który tak lubię :)

 

Podsumowanie

Odetta to bardzo praktyczny biustonosz na lato. Nagle okazało się, że pod przewiewne, półprzejrzyste bluzki w kolorach jasnego khaki, szarym czy ciemnoniebieskim nie muszę wkładać mozolnie dobieranych barw, ani też niezbyt lubianych cielistych nudziarzy. Na przykład Freya Leona może trochę odpocząć od bycia moim dyżurnym biustonoszem pod letnie zielone bluzki :) Właściwie pod każdą rzecz mogę „wrzucić” uniwersalną Odettę, która nie wybija się kolorem, i która jest nie tylko bardzo ładna, ale także przewiewna ze względu na siateczkowość. Z samej Odetty jestem więc zadowolona, ale Samanta jako firma rozczarowała mnie jeśli chodzi o postępy w zaopatrywaniu biustów z mojego rejonu rozmiarowego. Chciałabym w którymś z przyszłych sezonów nareszcie spróbować czegoś nowszego i jeszcze lepszego z Samanty. Ciekawe, kiedy się uda...

 

Uwaga, promocja!

Model ten zarekomendowała mi i powierzyła do testów inna jego użytkowniczka, i jednocześnie właścicielka sklepu Brafitka z Bielska-Białej. Z okazji tej recenzji, proponuje ona stanikomaniaczkom zniżki: -10% za biustonosz i -15% w przypadku zakupu całego kompletu Odetta. Brafitka mieści się w Bielsku-Białej przy ul. Wyzwolenia 1/5. Niestety, jej bajecznie kolorowa strona internetowa nie jest e-sklepem - Brafitka to sklep stacjonarny. Kto więc mieszka, albo planuje zawitać w tamte strony - na hasło STANIKOMANIA może taniej zaopatrzyć się w Odettę :)

A ja przy okazji podkreślę, jak cieszę się, że Bielsko-Biała ma swój dobry stanikowy sklep. Szkoda, że wciąż jeszcze nie każde miasto może się takowym pochwalić.

A do Was pytanie: czy nosicie Samantę i co uważacie za godne uwagi w tej marce?

 
1 , 2
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...