Wpisy z tagiem: niebieski

piątek, 02 września 2016

 

To był pierwszy stanik, na który zwróciłam uwagę na stoisku firmy Gaia podczas zeszłorocznych targów w Łodzi - jeden z nielicznych wyłamujących się ze schematu „rzucik na jasnym tle”. Kiedy okazało się, że istnieje także wersja miękka, już wiedziałam, że będę chciała ją przetestować. Firma okazała się chętna do współpracy i mogłam dopasować sobie Karimę już na etapie wzorów kolekcji, zanim na dobre rozpoczęła się produkcja. Teraz oba biustonosze - Karima, a wcześniej jej półusztywniana siostra Ebru - trafiły już do sklepów, zatem najwyższy czas na reckę :-)

Karima jest niestety modelem ograniczonym rozmiarówkowo, ale nie z tej strony, do której przywykłam. Należy do linii biustonoszy Maxi, która obejmuje największe rozmiary miseczek (do L), a właściwie całe grupy rozmiarowe. Dolną granicą są rozmiary: 70K, 75J, 80I, 85H.... Nie wiem czemu nie zdecydowano się opracować miękkiej konstrukcji w całym zakresie rozmiarów. Dlaczego mniejsze i lżejsze biusty miałyby preferować gąbkę (Ebru)? Już chyba logiczniej byłoby odwrotnie, choć ja oczywiście bardzo się cieszę z tego przełamania stereotypu i z tego, że załapałam się na miękką wersję ;-)

To debiutancki występ marki Gaia na Stanikomanii oraz pierwszy biustonosz tej firmy w mojej szufladzie (nie licząc starego przymałego „semisofta”, który niestety w szufladzie pozostał, bo biust odmówił z nim współpracy :-) ).

Testowałam dwa rozmiary Karimy - 80I i 75J, i większość uwag stosuje się do obu staników.

Gaia - Karima, rozmiar: 80I, 75J [Rozmiary: 70 K-L, 75 J-L, 80 I-L, 85 H-L, 90 G-K, 95 F-J, 100 D-I, 105 C-H; cena regularna w Kontri.pl: 102,39 zł]

 

Estetyka

Na paisleye zawsze patrzę przychylnym okiem, zwłaszcza że w bieliźnie nie zdarzają się wcale często. Do tego niebieski kolor i bardzo ładnie zharmonizowanie nadruku z haftem, co też jest sztuką, która nie zawsze się udaje. Całość kojarzy się dalekowschodnio (co potwierdza nazwa wzoru - „turecka noc”).

Nadruk wyglądałby jeszcze lepiej, gdyby miał ostrzejsze kontury - robiąc zdjęcia miałam ciągle wrażenie, że Karima wychodzi mi z ostrości :-) To zapewne kwestia własności materiału (a także braku umiejętności fotografa, bo czasem rzeczywiście wychodziła z ostrości ;-) ).

 

W staniku 80I widać jakby próbę symetrycznego, dekoracyjnego ułożenia wzoru na mostku, niestety nie udało się trafić idealnie :-(

Przeszkadzają mi bardzo szerokie ramiączka - naprawdę mogłyby być ciut węższe. To chyba maksymalna stosowana przez firmę szerokość. W obu testowanych rozmiarach - 75J i 80I - jest ona identyczna. Poza imponującym wymiarem, są ładne i porządnej jakości. Kokardki niestety są z pospolitej wstążeczki, nic lukśnego, a szkoda. Zapięcia są porządnej jakości i sprawują się bez zarzutu.

 

Dopasowanie

Trudno powiedzieć, jak Karima leżałaby w moim „regularnym” europejskim rozmiarze 80H, bowiem rozmiar ten w tym modelu nie istnieje :-) Gdybym trafiła na Karimę w sklepie internetowym, nie w próbkach kolekcji, to zapewne bym jej nie zamówiła z obawy, że będzie za duża. Z kolei kalkulator rozmiarów na stronie firmowej sytuuje mnie na granicy rozmiaru wyżej (przy rozmiarze 80 podaje dla mnie miseczkę J, lub I, gdy zmniejsze obwód pod biustem o 1 cm).

Niespodziewanie miseczki w rozmiarze 80I są na mnie w sam raz i raczej nie mogłyby być mniejsze. Obwód pod biustem jest dość luźny, ale jeszcze do przyjęcia. Wbrew pozorom nie było mi wcale tak łatwo zdecydować, czy wolę 75J czy 80I - bo czułam się w obu tych rozmiarach zaskakująco podobnie.

 

80I


75J

 

75J zaskoczyło mnie tym, że wcale nie jest ciasne. To jednak chyba wyjątek w linii Maxi - inne przymierzane w tym rozmiarze próbki nie chciały się nawet dopiąć. Moim zdaniem można byłoby tu popracować nad mniej elastyczną dzianiną.

Ostatecznie jednak wygrało 80I - miseczki w 75J są wyżej zabudowane i w okolicy ramiączek jest za dużo pustego miejsca. Są po prostu za duże. Na zdjęciu w porównaniu z 80I wygląda, jakby piersi wisiały w miseczkach niczym w woreczkach, co może nie do końca odpowiada rzeczywistości, ale tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że różnica jest, i że w 80I prezentuję się lepiej.

 

Kształt

Karima nie daje mocnego uniesienia ani zebrania, modelowanie w tym biustonoszu jest średnie, za to piersi mają optycznie przyjemnie okrągły kształt, za który Karimę polubiłam. Daję 4, choć są tu pewne niezbyt zauważalne, ale jednak wady. Nieelastyczny haft trochę „wpłaszcza” się w pierś (nie wiem, czy to określenie jest zrozumiałe - dajcie znać ;-) ), a granica między dolną a górną częścią miseczki jest trochę widoczna, podobnie jak to się zdarza w modelach półusztywnianych.



 

A oto, jak Karima prezentuje się pod sukienką. Na marginesie - daje się tu zaobserwować błąd, który najczęściej popełniają autorzy sukienek bez rękawów. Chodzi o towarzyszący brakowi dostatecznej ilości miejsca na biust za duży podkrój pod pachami, co powoduje, że prawie każdy stanik wygląda na świat przez otwory na ręce. Trudno, niektórym ciuchom muszę to wybaczyć, a staniki mam ładne :-) By the way, nie bez odrobiny przekornej satysfakcji występuję tu z małym i zupełnie niespiczastym dekoltem ;-) Przy dekolcie jest marszczenie, dzięki któremu choć kawałek biustu się mieści.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Biust w Karimie jest dość stabilny mimo rozciągliwego obwodu (jest rozciągliwy, ale w miarę pracujący). Zabudowane miseczki dobrze go podtrzymują.

Druty nie są za wąskie ani za szerokie, za długie ani za krótkie :-) Jak widać, fiszbiny w tym modelu są prawie „wiszące”, choć nie jest to typowy krój bandless. Szkoda, że nie znam fachowych terminów, ale wydaje mi sie, że jest to coś pośredniego między konstrukcją z kołyską i bez. Nazwałabym to po swojemu zredukowaną kołyską ;-)

 

Na poniższych fotkach zaś widzicie pewien eksperyment „konstruktorski”. Wydaje mi się, że zebranie materiału u dołu mostka mogłoby dać lepsze zebranie biustu i jednocześnie bardziej otwarte ku górze miseczki tudzież bardziej zbliżoną do poziomu krawędź górną. Nie jestem konstruktorką, ale może takie zwężenie mostka u dołu miałoby sens?

 

Wygoda

Z przyjemnością stawiam maksa. Karima jest stanikiem bardzo wygodnym. I to mimo posiadania bocznych fiszbin, które tak często uprzykrzają mi życie.

Po pierwsze, są one krótsze niż w wielu innych modelach, stosunkowo niskie są też boki, w których „siedzą”. Może właściwsze byłoby tu określenie „wąskie boki”, ponieważ wydaje mi się, że boki wcale nie sięgają znacząco niżej niż w przeciętnym staniku, za to wyżej się zaczynają, ze względu na spore podkrojenie od dołu. Dla mnie to świetna wiadomość, bo właśnie dół najczęściej mnie uwiera.

 

Poza tym firma zastosowała tu ciekawy patent na fiszbiny boczne. Są jakby teleskopowe - przy nacisku np. od dołu usztywnienie ustępuje i przesuwa się do góry (a potem wraca na miejsce). Na stronie firmowej producent opisuje to rozwiązanie tak:

Na szczególną uwagę zasługuje nowa technologia szycia bocznych fiszbin. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom klientek, które czują dyskomfort z powodu uwierających fiszbin, zastosowaliśmy nową technologię ich szycia. Polega ona na tym, że zamiast jednego elementu występują dwa, współpracujące ze sobą. Końcówki fiszbin wszyte są w elastyczną taśmę i zachodzą na siebie wewnątrz tunelu. Ponadto wykonane są z cieńszego i bardziej elastycznego tworzywa, co umożliwia idealną ich współpracę z użytkowniczką biustonosza – przy każdym ruchu fiszbiny poruszają się zgodnie z ruchem ciała zachodząc jedna na drugą.

To działa - czyli nareszcie koniec dziobania bocznym drutem! :-)

Karima ma jeszcze jedną ciekawą cechę: miseczki są wyściełane miękką dzianiną ze 100% bawełny. Może to ucieszyć posiadaczki wrażliwszej skóry piersi.

 

Galeria

Karima z bliska, bezbiustnie i nabiustnie :-)

 

Podsumowanie

Ogólnie jestem pozytywnie zaskoczona miękką Gaią. Bałam się za wąskich fiszbin i wad konstrukcyjnych, tymczasem otrzymałam „noszalny” model zaokrąglający i raczej podkreślający biust, o przylegającym mostku i miseczkach nie wedrujących pod pachy. Ciekawa jestem, jak sprawują się inne modele w konstrukcji SMX (miękki maxi): w katalogu wiosennym były to dwa kolory Chantal (czarny i szmaragd) oraz biała Nancy, w katalogu kolekcji jesiennej naliczyłam 3 modele łącznie z czarną Chantal (bazową). Oprócz tego jestem bardzo ciekawa, czy uda mi się dopasować jakikolwiek model regularny, o rozmiarówce kończącej w obwodzie 80 na miseczce H, zwłaszcza miękki :-) W jesiennej kolekcji jest kilka ciekawych propozycji...

 

Uwaga, promocja!

Co prawda rozmiarów Karimy w firmowym sklepie Gai jest aktualnie niewiele, ale być może znajdziecie coś dla siebie :-) Zakupy tańsze o 20% (dotyczy wszystkich nieprzecenionych produktów, nie tylko Karimy!) będziecie mogły zrobić tam aż do końca września. Kod rabatowy, działający jednorazowo i po zalogowaniu, to: STANIK16EF3. Zapraszam :-)

Na zakończenie jak zwykle pytanie do Was: jakie są Wasze doświadczenia z marką Gaia? Czy są wśród was użytkowniczki rozmiarów Maxi? A może mieścicie się w standardowym zakresie rozmiarów? I jak Wam się podoba Karima? :-)


czwartek, 16 czerwca 2016

Dziś przed Wami Kayla z aktualnej, czyli wiosenno-letniej kolekcji marki Cleo by Panache. To jeden z moich musisztomieciów, którego tęsknie wypatrywałam od czasu zapowiedzi :-) Przyciągnął mnie ciekawy nadruk, przyjemne zestawienie pastelowych kolorów z czerwonym akcentem oraz elastyczna koronka w górnej części miseczki, która stwarzała nadzieję na gładkie „leżenie” i dobre dopasowanie mimo asymetrii biustu. Do tego znana skuteczność balkonetek Cleo w podnoszeniu piersi, wyróżniająca tę markę na tle innych. Obiecująco to wszystko brzmi, nieprawdaż? Czy Kayla zaspokoiła oczekiwania? Sprawdzamy!

 

 

Cleo by Panache - Kayla [Rozmiary UK: 28 E-H, 30-38 D-J; biustonosz został mi dostarczony przez dystrybutora.]

Estetyka

Zwykle podchodzę z rezerwą do pasteli, ale tu blady błękit mnie nie zniechęcił. Towarzyszy mu bowiem niecodzienny deseń, kojarzący się z grubą dzianiną lub wełnianą tkaniną o grubym splocie, coś jakby paltocik, albo kocyk, a może żakiet w stylu Chanel? ;-) Kolorów tu sporo, a niektóre z nich powtarzają się w postaci dodatkowych akcentów: jasnoczerwonej kokardki i regulatorów w tym samym kolorze (lubię kolorowe regulatory), żółtych haftek i wykończenia dołu stanika. Koronka ma również żółte elementy, żółte są także napisy na kanalikach fiszbin od wewnątrz (pomysł ten pozostawia mnie obojętną - ani szczególnie mi się nie podoba, ani nie przeszkadza).

 

Całość została nieźle skomponowana i nabiustnie wydała mi się równie fajna, a nawet fajniejsza, niż w przedsezonowych próbkach kolekcji. Po prostu czuję się w Kayli... fajnie ;-)

 

Kayla nie jest modelem luksusowym, ani na takowy stylizowanym. Koronka jest raczej zwykła, choć ożywiają ją wspomniane żółte akcenty. Największym atutem diznajnerskim jest nadruk, a największą według mnie wadą - brak nadruku z tyłu biustonosza. Uwielbiam drukowane skrzydełka. Zastanawiam się, o ileż ciekawiej prezentowałaby się Kayla, gdyby cała (oprócz koronki) była w „sweterek”...

 

Jeśli chodzi o materiały - znowu wraca coś, na co często narzekam: zapięcie mogłoby być solidniejsze, tak by nie odkształcało się w stanie naciągniętym, choć to i tak jest lepsze od wielu ;-)

 

Dopasowanie

Po tym, jak nie zmieściłam się obwodowo w Elise w rozmiarze 36(80), postanowiłam przerzucić się na 38(85) w produktach Panache i na razie w większości przypadków jest to dobry wybór. Rozmiar tu także przeliczyłam na 38FF i wynik jest przewidywalnie zadowalający. Miseczki są dość głębokie, dobrze więc dopasowały się do większej (prawej) piersi, podczas gdy mniejsza ma nieco luzu. Większość moich biustonoszy zalicza się do jednej z dwóch kategorii: tych lepiej dopasowanych do większej, albo do większej połowy biustu :-)

 

 

 

Kształt

Chyba charakterystyczny dla marki :-) Można nazwać go noskowatym, zaakcentowanym na szczytach, niektóre z nas może zobaczą w nim stożki. Mnie taki dziarsko sterczący biust bardzo się podoba.

 

Jak widać zwłaszcza niżej, kształt jest niemal retro ;-) Ciekawie wygląda też pod luźniejszym sweterkiem, normalnie raczej maskującym biust.

 

Uniesienie jak zwykle jest rewelacyjne, zebranie również bardzo dobre.

Moja obawa co do „powiewania” koronki u góry (co często zdarza mi się w miękkich Cleo) sprawdziła się tylko częściowo. W pozycji stojącej (jak na zdjęciach) koronka leży gładko. Jedynie gdy się lekko przygarbię siedząc, u góry tworzy się falbanka. Nie jest to jednak widoczne, gdy jestem w ubraniu.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Zacznę od miseczek. Ze względu na mocno unoszący krój i zastosowanie elastycznej koronki, która jest naprawdę delikatna, piersi nie są zamknięte i przytrzymane od góry. W związku z tym zachowują się trochę jak budyń w miseczkach, zwłaszcza że są już nieco - właśnie - budyniowate i nienajwyższej jędrności. Mogę jednak jeszcze zapłacić tę cenę za mocny uplift bez spłaszczania.

 

Pas obwodowy nie jest za luźny. Zaczynam jednak, zwłaszcza przyglądając się sobie z tyłu, zwracać uwagę na rozciągliwość dzianiny w porównaniu z gumkami. Lepiej byłoby, gdyby była bardziej stabilna, wtedy mniej by się wybrzuszała na miękkim ciele.

 

 

Wygoda

Tu też miałam obawy, bo Cleo lubią czasem kłuć mnie mostkiem, ale w Kayli nic takiego się nie dzieje. Jest mi ogólnie wygodnie. Jedyne zastrzeżenie to większe obciążenie ramion, które wynika z konstrukcji (biust do góry i do przodu, brak spłaszczania-przytwierdzania). Bardzo dobrze jednak łagodzą je ramiączka, wyściełane od spodu miękkim puchatym materiałem. Nosi się przyjemnie.

 

Do kompletu - figi

Znów nie jest to mój ulubiony model majtek - są dla mnie za niskie, ale obiektywnie są to urodziwe majciochy, wygodne, a koronka z tyłu ładnie i gładko się układa na pośladkach. Wolę jednak dół od, żeby daleko nie szukać, Flirtini (Sculptresse by Panache) czy Esme (Panache Black) (Oba zostaną tu opisane ;-) ).

 

Galeria

Kayla w szczegółach :-) Polecam!



 

Podsumowanie

Kayla wprawia mnie w dobry nastrój. Świetnie pasuje do lata z tym swoim chłodnym błękitem, a kocykowy wzór nie stanowi dysonansu ;-) Podoba mi się połączenie tego błękitu z kurczaczkowym żółtym, spotykane w tym sezonie też w innych modelach (Skye z Cleo) i kolekcjach (np. full-shapery z Change w kolorach błękitnym oraz żonkilowym ;-). Jestem zadowolona, że znowu zaprzyjaźniłam się trochę z marką Cleo nie tylko platonicznie, ale także nabiustnie.

Jestem ciekawa, czy też lubicie Kaylę tak jak ja, a może wolicie inne modele z tej kolekcji?

Na zakończenie zwracam uwagę na miły fakt, że Kayla jest produkowana do brytyjskiej miseczki J, co jest rozmiarem naprawdę sporym. Trochę szkoda, że rozmiary pod biustem nie sięgają nieco wyżej.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...