Wpisy z tagiem: biały

czwartek, 07 września 2017

 

Oto kolejna przedstawicielka gatunku jasnego kwiecistego - uroczego, lecz uważanego za niełatwy do noszenia. Utarło się, że białe lub kremowe biustonosze traktujemy jako bazę pod jasne, często trochę prześwitujące ubrania, i nie chcemy, by były we wzorki. Tymczasem Evita, podobnie jak wcześniej Thea, jest gotowa radośnie przebić się ze swoim ogródkiem (czy też łączką) zarówno przez wizytową koszulę, jak i jasnego t-shirta.

A zatem, jak nosić stanik w kwiatki? Może spodoba Wam się stylizacja wymyślona przez Izę Sakutovą (muszę sobie sprawić coś w tym odcieniu różu), a może kwiecisty biustonosz włożycie pod kwiecistą sukienkę? Szkoda, że lato jakby się skończyło, ale mam nadzieję, że jeszcze przez jakiś czas nie schowamy barwnych outfitów na dno szafy... A flora jest wciąż obłędnie modna. Ja w każdym razie wciąż się z upodobaniem ukwiecam :-)

Przedstawiam Wam zatem Evitę, biustonosz w stylu five o'clock ;-)

 

 

Ava - Evita Soft Side Suport AV 1526, rozmiar: 85F, kolor: light garden [Rozmiary katalogowe, łącznie z tzw. maxi: 65 E-J, 70 D-J, 75 B-L, 80 B-K, 85 B-J, 90 B-I, 95 B-H, 100 B-G, cena: ok. 90 zł; biustonosz dostarczył mi producent]

 

Estetyka



Nareszcie ogródek po całości! To znaczy: i z przodu, i z tyłu stanika, oraz oczywiście z góry na dół. Z wyjątkiem ramiączek - te są po prostu białe i niestety muszę przezwyciężać swoje uprzedzenia do białych gumek. Dobrze, że są przyjemnie połyskliwe.

 





Ogródek zawiera bratki, chyba dalie, tulipany oraz, zdaje się, niezapominajki? Kolorystyka jednak kojarzy się łąkowo-polnie i znowu brakuje mi złotych kłosów do pełni folkowego szczęścia.

 

 

 

Jak widzicie, tym razem zawładnęło mną także skojarzenie ceramiczne, stąd kompozycje bieliźniano-porcelanowe (porcelana nie sponsorowała tej notki ;-) )

Nadruk jest całkiem gęsty - białe przestrzenie nie dominują - jednocześnie wzory są na tyle spore, by nie kojarzyć się ani trochę z drobnym rzucikiem à la piżamka. Trochę tylko boli brak symetrii, ale tak to już bywa z nadrukami :-( Kolory żywe, a biel - biała. Udany projekt i wykonanie oraz jakość też. 

 

Dopasowanie

Po raz kolejny 85F - pasuje, choć wydaje mi się, o zgrozo, ciaśniejsze niż ostatnio noszona Hailey. Czy to znaczy, że zmierzam w stronę 90tek? ;-) Myślę, że różnica wynika z tego, że tam cały bok wraz z tyłem zrobiony był z jednego kawałka dzianiny. Tu bok jest stabilny, a dopiero za bocznymi fiszbinami zaczyna się elastyczny powermesh. Dlatego Evita jest mniej rozciągliwa niż Hailey. Podsumowując - miseczka w normie Avowskiej, a obwód raczej ścisły. 

 

 

Kształt

Bardzo mi się podoba forma biustu w Evicie - jest ładnie zaokrąglony, podniesiony i zebrany, bez kanciastości ani „przemodelowania”. Trochę widać granicę między stabilną dolną miską z simplexu a lekko elastyczną siatkową górą, ale nie wpływa ona na ogólny kształt.

Elastyczna górna część miseczek może się spodobać asymetrycznym biustom. 

 

 

Konstrukcja i podtrzymanie

I znowu nie mam się do czego przyczepić. Konstrukcja typu side-support Avy sprawdza się u mnie jak zawsze: kształtuje i podtrzymuje świetnie, na co dodatkowo wpływają stabilne materiały: dół miseczek oraz dobrze pracujący tył, o zmniejszonej rozciągliwości dzięki stabilnym bokom. 

 

 

Elastyczna górna część miseczek nie zmniejsza stabilności biustu. Oczywiście nie jest to biustonosz sportowy, ale z powodzeniem wypełnia obowiązki dobrze podtrzymującego, bezpiecznego modelu na co dzień. 

Fiszbiny boczne, wedle moich obserwacji, nie mają zauważalnego wpływu na podtrzymanie. Ich usunięcie (o czym za chwilę) niczego pod tym względem nie zmieniło :-)

 

Wygoda

Skąd taka dziwna, podwójna ocena? Niektóre z Was już się domyślają, że chodzi o fiszbiny boczne - tak zwane „patyki” montowane na granicy przodu i tylnych skrzydełek biustonosza. Niestety uwierały mnie uporczywie dolnymi końcami i przez to nie mogłam nosić Evity zbyt długo. Zdobyłam się więc na odwagę i je po prostu wyjęłam, brutalnie przecinając kanaliki ostrymi nożyczkami. Nie wymaga to specjalnych zdolności manualnych (potem można ewentualnie pozaszywać dziurki po wyjętych patykach, czego jak dotąd nie chciało mi się robić ;-) ). 

 

 

Usztywnienie boczne oraz miejsce po jego wyciągnięciu

 

Brak patyków w niczym nie zaszkodził Evicie. Kształtowanie jest takie samo, jedynie boki w dolnej części ociupinę się marszczą, efekt nie odbiega jednak specjalnie od tego, jak zachowują się boki w wielu innych stanikach. Naprawdę nie musi być w tym miejscu idealne gładko i prosto - a o ile jest wygodniej... Evita w wersji bezpatykowej jest prawie wygodniczkiem, no może trochę czasem czuję końce drutów na mostku. 

A oto selfie w wersji bezpatykowej:

 

 

 

Podsumowując - wkraczam na drogę wypruwacza patyków! ;-) 

 

Do kompletu - Figi, rozmiar XL

Majtki są równie urocze, jak stanik - dodatkowo ukoronkowione oraz wyposażone w przejrzysty tył z ozdobnym pionowym marszczeniem. Jak zwykle, narzekam na ich wysokość (małą). Ach, jakby do Evity były figi z wysokim stanem... Marzenie :-) 

 

 

 

Galeria

Tym razem naprawdę obfita - bo i Evita okazała się bardzo fotogeniczną modelką. Zerknijcie! :-)

 

Ava - Evita AV1526

 

Podsumowanie

Kolejny bardzo udany produkt Avy - powiedziałabym, że na światowym poziomie, jeśli chodzi o codzienną bieliznę ze średniej półki. Cieszę się, że zdobyłam się na odwagę uczynienia Evity wygodniejszą (czyli usunięcia fiszbin bocznych). Rzecz jasna, Wy wcale nie musicie mieć z nimi problemu - wielu kobietom zupełnie one nie przeszkadzają. 

Jestem bardzo zadowolona i mimo oswojenia gatunku „biały w kwiatki” chętnie powitałabym podobny projekt także w wersji ciemnej.

 

 

A może wypróbowałyście inną wersję Evity - np. półusztywnianą, a może półgorsetową? Jak Wam się podoba ten herbaciany komplecik? ;-)  

piątek, 23 czerwca 2017

 

Moje podejście do białej (oraz kremowej, kościo-słoniowej...) bielizny jest takie, że słowo „bielizna” można by spokojnie zamienić na „czernizna” :-) Zdarzają się jednak wyjątki potwierdzające regułę. Lubię realistyczne, duże wzory kwiatowe, a te, trzeba przyznać, potrafią się świetnie prezentować na jasnym tle. Powiecie, że taki jasny stanik w kolorowe wzorki to najbardziej niepraktyczna rzecz na świecie, bo spod jasnego ubrania prześwituje, a pod ciemnym może zafarbować czy pokryć się ciemnymi włókienkami... Więc owszem, nie marnuję Thei pod czarną bluzkę, ale po pierwsze - mam sporo ubrań w kolorach tak zwanych średnich (nie ciemnych, ale i nie bardzo jasnych), pod którymi świetnie taki stanik funkcjonuje, a po drugie - moim zdaniem są zestawy, w których te przebijające kwiatki się po prostu komponują! W czasach, gdy bielizna potrafi wybijać się w stylizacjach nawet na pierwszy plan i projektanci nie skąpią jej wyrazistych kolorów i wzorów, najwyższy czas chyba porzucić prześwito-fobię ;-)

Przed Wami zatem ogrodowo-łąkowa Thea, czyli Teodora (albo Dorotea) :-)

 

 

Panache - Thea, kolor: ivory/floral, rozmiar: UK 36G [Rozmiary: 65 DD-K, 70-85 D-K; komplet został mi dostarczony przez dystrybutora]

 

Estetyka

Jak w tytule - z Theą mam dwojakie skojarzenia. Pierwsze to angielska porcelana, a drugie - zestaw swojski, czyli maki, chabry, margerytki i inne kąkole, które co prawda są tu chyba nieobecne, ale kolorystyka całości przywodzi na myśl taki właśnie polny bukiecik. Do kompletu brakuje tylko złotych kłosów :-)

 

 

Cyfrowy nadruk jest precyzyjny, a kolory nasycone. Deseń występuje nie tylko w dolnej części miseczek ze stabilnej laminowanej dzianiny, ale naniesiono go także na siateczkową część górną, która jest do tego haftowana. Nie mam jednak wrażenia nadmiaru, tylko fajnego urozmaicenia. Góra jest co prawda z siateczki, ale podszyta dodatkową warstwą, nie ma więc przejrzystości. Zawsze trochę szkoda, ale z drugiej strony - tak chyba jest nawet lepiej. Tył jest bez wzorków - i taki chyba bardziej mi się tu podoba :-)

Wzór być może lepiej by się prezentował, gdyby był nieco mniejszy. Przypuszczam, że w mniejszych rozmiarach mogą zdarzyć się staniki, w których puste przestrzenie będą miały zbyt dużą przewagę nad wzorzystymi, choć oczywiście to tylko moja spekulacja (moim zdaniem producent powinien zwracać na takie rzeczy uwagę w trakcie szycia i mam nadzieję, że to robi).

 

 

Wracając do kolorów - tył i ramiaczka Thei są klasycznie kremowe, ale dzianina przednia, przy dokładnym wpatrzeniu się, bądź zestawieniu z całkowicie białym tłem, zdradza subtelną różowawą nutę (na zdjęciach nie bardzo to niestety widać). Bardzo lubię takie nie do końca oczywiste odcienie bieli ;-)

Brawo za morelowo-niebieską kokardkę.

Thea jest dobrej jakości i starannie uszytym biustonoszem - jedyne, na co mogłabym tu narzekać, to ciut wąskie zapięcie.

 

Dopasowanie

Tym razem zaczęłam od 36G (nie jak w przypadku ostatniego nabytku z Cleo (Minnie) - 38FF), i okazało się idealnie dopasowane. Miseczki w górnej części mają trochę luzu, gdy nie jestem wyprostowana, ale to już kwestia konstrukcji, nie rozmiaru.

 

 

Kształt

Thea daje kształt podobny do balkonetek marki Cleo dzięki podobnej konstrukcji miseczek. Biust jest mocno podniesiony (dolny kontur wznosi się stromo do góry) i zebrany z boków, profil okrągło-zadartonosy :-) Thea jest tak samo skutecznym podnośnikiem i zbieraczem, jak Minnie z Cleo.

 

 

 

Jeśli uważnie przyjrzycie się zdjęciom w ubraniu, zwłaszcza temu en face - zauważycie, że Teodora jednak prześwituje nawet spod porządnej dzianiny firmy Vippi Design. Ale mnie to nie tylko nie przeszkadza, a wręcz nawet się podoba, bo kwiatki wpisują się w folkową stylistykę całości. Dlatego chętnie ją noszę właśnie w tym zestawieniu.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Trzyczęściowe miseczki w kroju klasycznie brytyjsko-balkonetkowym, odmiana „w górę i do przodu”.  Pamiętacie być może, jak kiedyś tęskniłyśmy do tego, by niektóre kroje z marki Cleo przeniknęły do nieco bardziej konserwatywnej Panache - i tak się właśnie dzieje. Podobnie układa się Floris - jeśli go lubicie, Thea też powinna Was zadowolić. Thea, warto wiedzieć, wejdzie do kolekcji bazowej w kolorze całkiem czarnym (czernizna) :-)

 

 

Podtrzymanie biustu jest dla mnie jak najbardziej zadowalające, choć luźna góra miski (bardziej dostosowana do biustów pełniejszych u góry i/lub bardziej wysoko-podstawnych niż mój) sprawia, że pierś nieco faluje u góry. Luz nie rzuca się w oczy w pozycji wyprostowanej, przy zgarbieniu już tak - ale, podobnie jak w przypadku Minnie, pod ubraniem tego nie widać, i nie mam z tym problemu.

 

Wygoda

Thea jest, ku memu zaskoczeniu, wygodniejsza od Minnie - nie czuję tu w żadnym momencie napierania końcówek fiszbin na mostek. Nie należy wszelako do stuprocentowych wygodniczków, bo jednak mocno modeluje biust.

 

Do kompletu

Figi bardzo zgrabne, z przodem całym w nadruku i ukokardkowione, choć, jak zwykle, mogłyby być wyższe :-) Tył co prawda bez wzorków, za to przyjemnie lekko półprzejrzysty. Zdecydowanie pobudza kompletozę ;-)

 

 

Galeria

Zapraszam do zerknięcia, a najlepiej rozwinięcia w trybie full screen, bo Teodora z bliska jeszcze powabniej się preztentuje.

 

 

Podsumowanie

 

 

Cieszę się, że mogę endżojować kolejny z flagowych krojów Panache, obok takich przebojów, jak Jasmine czy Clara. Kolejny model, którego się obawiałam ze względu na moją niepełność u góry, i kolejny raz obawy te zostały właściwie rozwiane. Do tego przełamałam swoje opory przed białym, a przynajmniej białawym kolorem tła, jakoś przeboleję nawet te kremowe ramiaczka ;-) Bardzo mi się podoba, że precyzyjne cyfrowe nadruki w żywych kolorach tak dobrze przyjmują się w bieliźnie. I czekam, aż będziemy miały tak samo szalony wybór, jak w ubraniach, czyli nie tylko kwiatki - choć ten kwiatuszek akurat jest wybitnym przedstawicielem swojego gatunku.

 

Stylóweczka: swojskie kwiatki. Przykładnie sponsorowała firma: Panache, nie sponsorowały firmy: Vippi Design, & Other Stories 

 

Lubicie kolorowe wzory na jasnym tle, czy też wciąż należycie do nieprzekonanych? A może macie jakieś swoje propozycje zestawów z tzw. intencjonalnym prześwitem, zapewne odważniejsze niż moje nieśmiałe ledwie widzialne kwiatki? ;-)

 
1 , 2 , 3
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...