Wpisy z tagiem: brązowy

czwartek, 27 stycznia 2011

Avocado to marka, z którą łączy mnie trudna przyjaźń, choć to właśnie od niej zaczynałam swoje pierwsze przygody dopasowaniowe wiele lat temu. Nasz związek to, mówiąc z angielska, love-hate relationship - love dotyczy pięknych, doskonałej jakości koronek i haftów, a hate - tych momentów, gdy się okazuje, że któraś z wymarzonych piękności nie leży... bo ten rozmiar za mały, tamten za duży, tu za dużo miejsca, tam za mało, tu odstaje, a tam rozstawia. Cóż za frustracja! Z Saskią jakoś doszłyśmy do porozumienia, a z Daphne uparcie nie mogłyśmy, choć tak nęciła mnie wersja kawowa z butelkową zielenią. Niemal wbrew sobie zgodziłam się przymierzyć kolejne wcielenie tego biustonosza - czekoladę z chabrem (chabry w czekoladzie - to połączenie zawsze mnie kusiło). Rezultat? Love-love! Może coś się zmieniło w kroju, może w materiałach - trudno mi już dziś orzec, dość, że wzbogaciłam kolekcję chabrów o

Avocado - Daphne, rozmiar: 80H, kolor: brązowy [Rozmiary miseczek: D-K (dostępność zależy od obwodu; firma ma własny system rozmiarów), obwody: 60-85, cena: 215 zł] + bokserki, rozmiar: XL [cena: 99 zł]

 

Estetyka

Brązy z odcieniami niebieskiego to jeden z moich ulubionych zestawów, tym bardziej więc ucieszyła mnie korzystna zmiana, jaka zaszła w Daphne, a przynajmniej - w jej dopasowaniu do mojego biustu. Oprócz kolorów, podziwiam też, jak bardzo precyzyjny i dobrej jakości jest ażurowy haft. Miseczki Daphne są w całości przyjemnie przejrzyste, mimo że dolna część to podwójna warstwa siatki.

Wadą jest niestety tworzący się efekt mory, powstający na skutek nakładania się na siebie dwóch warstw o identycznej wielkości oczek siatki.

Jestem zachwycona detalem na mostku - jest to coś w rodzaju kamyka półszlachetnego, który lekko opalizuje. Avocado stosuje jedne z najlepszych ozdób, jakie widuję w bieliźnie DD+ zarówno polskiej, jak i zagranicznej.

Pamiętacie być może, że w przypadku Saskii bardzo narzekałam na odkształcające się zapięcie. Tutaj jest już lepiej. Co prawda nadal nie jest to najlepsze z zapięć, ale nie obserwuję rozciągania, choć podkładka pod ostatnimi haftkami mogłaby być, jak zwykle, dłuższa.

Brawo za ramiączka, których szerokość złagodzono poprzez naszycie paska haftowanej siatki. Nie są też sztywne, na co narzekałam w poprzedniej recenzji biustonosza Avocado.

 

Dopasowanie

Cieszę się zawsze, gdy pasuje na mnie osiemdziesiątka, zwłaszcza krajowej produkcji, co jak dotąd stanowiło rzadkie zjawisko. Miseczki H również nie sprawiły niespodzianki - nie są ani trochę za duże, co denerwowało mnie w przypadku Saskii. Rozmiar ten zgadza się z moimi wymiarami w tabeli rozmiarów, którą firma chyba dość niedawno umieściła na swojej stronie. Wprawdzie gdybym stosowała się do instrukcji mierzenia, powinnam wybrać raczej obwód 75, ale wiadomo, jak to z mierzeniem bywa - każda z nas robi to inaczej, nie każda też zaniża rozmiar obwodu o taką samą liczbę centymetrów.

 

Kształt

Często słyszy się, że biustonosze Avocado dobrze zaokrąglają biust i nadają naturalny kształt. Opinia prawdziwa również w przypadku Daphne, która modeluje biust w ładne kulki. Biust jest też dobrze uniesiony i zebrany.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Daphne nie jest może królową supportu, ale podtrzymuje zupełnie zadowalająco. Dzianina tyłów ma dobre właściwości, jest gęsta, ale nie toporna ani nieprzyjemna w dotyku.

Sądząc po tym, jak Daphne układa się w okolicy mostka, mogą się z niej ucieszyć osoby o blisko osadzonych piersiach. Mostek jest wąski. U mnie po obu stronach fiszbin pozostaje odrobina pustego miejsca blisko dołu miseczek, co jest widoczne na skutek ich przezroczystości. Z tego też powodu Daphne wciąż nie stanowi dla mojego biustu konstrukcyjnego ideału.

Jest natomiast pozbawiona błędów, które najczęściej nam doskwierają. Boki są odpowiedniej wysokości (raczej niskie), fiszbiny odpowiedniej długości. Moje pachy czują się zupełnie bezpiecznie.

 

Wygoda

Nic a nic nie mogę Daphne zarzucić. Haft wcale nie gryzie, ramiączka nie drapią, zapięcie także zachowuje się grzecznie. Na granicy boków znajdują się usztywnienia boczne, które są całkowicie niewyczuwalne - a, jak wiemy, różnie to z nimi bywa.

 

Do kompletu

Bokserki Daphne (raczej nazwałabym je pełnymi figami) mają mój ulubiony Avocadowy krój - z górnym przejrzystym paskiem, co dodaje im lekkości. Poza dzianinowym tyłem są uszyte z tych samych przejrzystych haftowanych siatek, co biustonosz. Leżą znakomicie, nie uwierają, nie ustępują jakością biustonoszowi. Ciekawa jestem, jak będzie z ich trwałością... Niestety, moje ulubione majtki Saskia nienajlepiej znoszą pranie w pralce. Konkretnie - prują się szwy między częścią dzianinową a siatką u góry. Szkoda, bo są to jedne z moich najpiękniejszych majtek. Sugerowałabym jednak położenie nacisku na jakość szwów, zwłaszcza przy tej cenie. Hafty na razie wyglądają na niezniszczalne.

 

Cena

Tak, nadal dyskryminuję ceny powyżej 200 zł, choć Daphne nie należy wcale do najdroższych Avocadek. Ostatnie produkcje są jednak łagodniejsze dla naszych kieszeni niż kiedyś, z cenami jakby częściej zaczynającymi się od jedynki. Mimo prostszego wyglądu, Daphne oceniam tu wyżej od Saskii, ponieważ nie mam większych zastrzeżeń do elementów „roboczych”, takich jak zapięcia czy ramiączka, które tam mnie denerwowały. Mamy więc lepszą relację jakości do ceny. Estetyka, jakość haftu i ozdoby stawiają Daphne wyżej od przeciętnej bielizny brytyjskiej, nie stawiam więc - jak to często czynię w przypadku importów - oceny niedostatecznej ;-)

 

Podsumowanie

Mam nadzieję, że ta miłość od drugiego wejrzenia przetrwa jeszcze wiele kolejnych wejrzeń... A także, że Avocado i inne polskie marki niedługo pozwolą nam zapomnieć o innych - często drogich - markach zagranicznych. Jeśli oczywiście będziemy miały na to ochotę, bo im większy wybór - rozmiarowy, cenowy, konstrukcyjny - tym więcej z nas zyska szansę na idealną bieliznę. W sytuacji rosnącej konkurencji na rynku Avocado rozwija się, a przy tym nie rezygnuje ze swojego indywidualnego stylu i wysmakowanej elegancji. Szczerze podziwiam i kibicuję.

A wracając do Daphne - to ostatnio jeden z moich ulubionych biustonoszy, ze względu zarówno na urodę, jak i wygodę, i co stanowi dla mnie przyjemną niespodziankę.

 

Uwaga, promocja!

20% zniżki na Daphne czeka na stanikomaniaczki legitymujące się hasłem STANIKOMANIA :-) Promocja potrwa na pewno do końca tego miesiąca, czyli do poniedziałku włącznie, a może, może uda się ją ciut przedłużyć? 6 lutego :-)

środa, 03 listopada 2010

Po wielu miękkusach - pora na coś solidniejszego :-) Polskie firmy jakoś nie kwapią się zbytnio do konstruowania usztywnianych dekoltowców dla większych biustów. Z reguły, jeśli już wchodzą w zakres miseczek D+, zaczynają albo od modeli miękkich, albo półusztywnianych. Jak wiemy, wyjątkiem od tej reguły jest Ewa Michalak i jej niebywale szeroka rozmiarowo kolekcja. Cieszy mnie jednak, że znalazła się jeszcze jedna firma, zdecydowana podjąć plandżowe wyzwanie: Comexim, który po ostatnim eksperymencie z Kiwi Sorbet postanowił zaproponować mi przetestowanie swojego pierwszego prawdziwie D-plusowego plunge'a.

O Palomie słyszałam niezłe opinie, ale pierwsze przymiarki jakoś mnie nie zadowoliły - pewnie nie trafiłam we właściwy rozmiar, a nie miałam do dyspozycji wszystkich z mojej wymiarowej okolicy. Ostatecznie jednak, mimo że nie lubię groszków, postanowiłam poświęcić się dla dobra nauki, dać szansę Palomie i przyjąć ją do swojego gołębniczka, co poskutkowało całkiem miłym zaskoczeniem.

Comexim - Paloma, rozmiar: 75HH, kolor: brązowy w kropki [Rozmiary: 60C-L, 65C-K, 70B-J, 75B-J, 80B-HH, 85B-H (uwaga, nie są to rozmiary byrytyjskie!), cena: 120 zł]

 

Estetyka

Ocena nienajwyższa, nie tylko z uwagi na moją szczerą antypatię do groszków :-)

Przód biustonosza jest obleczony siatką w kolorze szarobrązowym, co na jasnobeżowym podkładzie daje efekt chłodnego brązu. Beż jest przyjemnie jasny, kremowy. Całość kojarzy się trochę kawowo-ciasteczkowo, również za sprawą kawowego koloru kokardki. Brawo za to, że przy ramiączkach kokardek nie ma - zdecydowanie ta jedna wystarczy, a drugie brawo - za staranne połączenie miseczek z ramiączkami, które po prostu nie potrzebuje żadnego kokardkowego maskowania. Podoba mi się też koronka wykańczająca brzegi miseczek, która została naszyta także na przednią część ramiączek - bardzo ładnie się tam prezentuje.


Nie podoba mi się natomiast to, co dzieje się na łączeniach poszczególnych części miseczek i naszytej na nie siatki. Szwy nie są idealne, tworzą wyróżniające się ciemnym kolorem pasy o różnej szerokości. Ogólnie wolę plandże bez widocznego „ożebrowania”, albo przynajmniej ze szwami krytymi bądź takimi, które nie wyróżniają się wyraźnie kolorem, no i są idealnie wykonane. Producent mógłby tu wziąć przykład np. z doskonale uszytych plunge'ów marki Gossard.

Drugi mankament, już niewielki - to marszczenie się siatki na mostku i bokach, gdy biustonosz jest w stanie naciągniętym (tzn. gdy mam go na sobie). Wydaje mi się, że lepiej prezentowałby się nieprzejrzysty, grubszy materiał - zarówno na miseczkach, jak i w tych właśnie miejscach.


Dopasowanie

Znowu mam problem z tą oceną, bo, przypominam - brak jest standardów dla rozmiarów stosowanych przez nasze firmy, można powiedzieć, że jesteśmy na etapie ich tworzenia. Gdybym kierowała się tabelą i wskazówkami na stronach Comeximu, wybrałabym lepiej pod względem obwodowym, natomiast miseczki wyszłyby mi za duże.

W porównaniu z Kiwi Sorbetem obwód w Palomie okazał się ciaśniejszy, natomiast miseczki - większe. Z uwagi na tę ostatnią cechę przysłano mi rozmiar 75HH, nie 75J, jak w przypadku Kiwi Sorbetu. Miseczki okazały się idealne, natomiast obwód przyciasny, w związku z czym noszę teraz Palomę z przedłużką. Wedle podanej przez Comexim tabelki przeliczania miseczek w tej sytuacji zamiast 75HH powinnam zamówić 80H, natomiast wg tabeli wymiarów dopiero 80HH (którego już w Palomie nie ma) byłoby dobre na mój obwód w biuście.

Brzmi to wszystko zawile, w każdym razie jedno nie ulega wątpliwości - Paloma w moich okolicach rozmiarowych jest dużomiseczkowa i ciasnoobwodowa. To zdecydowanie najwęższe polskie 75, jakie testowałam (wyjątkiem jest pewien Kris Line, którego tylko próbowałam przymierzyć :), węższe od np. Dalii. Nie radziłabym tu brać 75tek osobom mającym, tak jak ja, ciasno zmierzone 83 pod biustem.


Kształt

Największa zaleta Palomy - świetnie układające się i modelujące miseczki. Biust zyskuje w nich kształt okrągły, nie spiczasty, ani nie spłaszczony. Unoszenie i zbieranie z boków jest idealne. Paloma nie odznacza się też pod ubraniami.


Konstrukcja i podtrzymanie

Podobnie jak w Kiwi Sorbecie, tył zrobiony jest z mocnej dzianiny, ma też podobną wysokość i równą linię dołu. Zapięcie 3-haftkowe. I podobnie jak tam, wysokość boków nie powoduje ich podchodzenia pod pachy. Podtrzymanie oceniam jako bardzo dobre. Zaczynam tylko mieć zastrzeżenia do „nieanatomicznej”, prostej linii dołu stanika, o czym niżej.

Jedyną wadą bardzo dobrze skrojonych miseczek z mojego punktu widzenia są wąskie fiszbiny. Na mniejszą pierś taki rozstaw pasuje, większej przydałby się nieco szerszy.

Paloma nie jest plandżem głębokim - mostek w moim rozmiarze ma wysokość 7,5 cm, do zdecydowanej większości dekoltów jednak się nadaje.


Wygoda

Gołąbek obszedł się ze mną łagodniej niż Kiwi Sorbet. Zgrzewy na zapięciu są nieco drapiące, gdy oglądam stanik, ale jakoś nie drapią, gdy mam go na sobie. Jest za ciasno w obwodzie, ale to już kwestia rozmiaru - przedłużka rozwiązuje problem. Ramiączka są z trochę zbyt cienkiego, wiotkiego materiału - obawiam się, że z czasem mogą zacząć się zwijać, choć na razie nie wykazują takich tendencji. Fiszbiny nie uwierają w mostek, a czasem zdarza mi się to w plunge'ach.

W Palomie czuję się jednak trochę jak w pancerzu, zwłaszcza dotyczy to boków - trudne do zdefiniowania wrażenie, że mam ten stanik w miejscach, gdzie zazwyczaj staników nie miewam. Chyba znam przyczynę - cały dół stanika ma kształt linii prostej. Wbrew pozorom nie jest to cecha często spotykana. Większość biustonoszy, gdy się je rozłoży na płasko, mają u dołu linię bardziej „anatomiczną” - boki zazwyczaj są nieco przesunięte do góry w stosunku do dołu miseczek. Ten prosty dół ma trochę wintydżowy charakter - kojarzy mi się, że znowu wrócę do marki Gossard, z tym modelem (minus szerokia guma). Chyba jednak nie jest mi z tym do końca dobrze, poza tym wydaje mi się, że taka konstrukcja sprzyja marszczeniu się boków stanika w trakcie noszenia.


Cena

Mimo zalet uważam, że na cenę 120 zł Paloma powinna bardziej zapracować. Dobrze skrojone miseczki to nie wszystko - liczy się jeszcze estetyka i komfort, a tu już widać pewne braki.


Podsumowanie

Jestem przyjemnie zaskoczona faktem, że znalazłam dobrze leżącego i modelującego polskiego plunge'a w swoim rozmiarze (poza marką Ewa Michalak). Dobra konstrukcja miseczek to podstawa. Reszta to detale, które producent może zmienić bez większego problemu, takie jak materiały zdobiące przód, czy też zapięcie bądź ramiączka. Mam nadzieję, że Comexim nie poprzestanie na Palomie i że z czasem pojawią się dekoltowce bardziej zbliżone do mojego ideału.

 

Gdzie kupić?

Palomę, oprócz sklepu firmowego Comeximu, można kupić także w Dopasowanej, widziałam ją także i przymierzałam w AJR Lingerie. Podobno cieszy się powodzeniem. A może któraś z Was już ją ma? W szufladzie, na sobie, albo... w swoim sklepie? :-)

 
1 , 2 , 3
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...