Wpisy z tagiem: pomarańczowy

sobota, 27 sierpnia 2016

Sezon jesienny zbliża się nieubłaganie. Lubię tę zabawę w sezony i cieszę się, gdy nasze firmy bieliźniane biorą w niej udział :-) Kolekcja jesienna Avy wyraźnie różni się od letniej większą ilością ciemnych i nasyconych kolorów, w tym takich przyjemnie jesiennych akcentów, jak pomarańcz kojarzący się z pożółkłymi liśćmi, czy fiolet dojrzałej śliwki. Dzisiejsza bohaterka Shirley prezentuje mieszankę różu i pomarańczu na czarnym tle. Wzór tego modelu widziałam, a nawet przymierzałam już wiosną i już wtedy postanowiłam, że wypróbuję go, gdy tylko pojawi się w sprzedaży. Od niedawna Shirley, bo tak się nazywa model AV 1454, jest już do kupienia w naszych sklepach. Ja oczywiście wolałabym go w wydaniu miękkim, którego niestety nie stworzono... Cóż, mam w takim razie okazję, by znowu spróbować zaprzyjaźnić się ze stanikami półusztywnianymi. Oto, jak mi się udało :-)

Ava - Shirley (AV1454), rozmiar: 80H [Rozmiary: 65 E-J, 70 D-J, 75 C-I, 80 B-H, 85 B-G, 90 B-F, 95 B-E, 100 B-D; cena regularna: 88,55 zł; biustonosz został mi dostarczony przez producenta]

 

 

Estetyka

To nie jest typowy model Avy, ani w ogóle typowy model polskiej marki z Białegostoku ;-) Wydarzyła się tutaj kolejna (po wiosennym Flowery) mała stylistyczna rewolucja w polskim bra-świecie. Gładka siatka zamiast koronki czy haftu w kwiatki, dolna część miseczki w zdecydowanie mniej „piżamkowy” wzór, niż to zwykle bywa. Te kwiatki kojarzą się trochę art decowato, trochę orientalnie, coś jak wzór na pudełeczku z laki, czy coś w tym rodzaju. Podoba mi się i nadruk, i minimalizm pozostałych elementów. Do tego dorzucono metalowe akcenty w postaci kółek z przodu i plakietki z logo, regulatory są także z metalu w srebrnym kolorze (haftki jednak czarne). Mam skojarzenia z marką Gossard. Gdyby w tej samej serii zrobiono push-upa, wyszłoby coś jak Gossardowy plandż ;-)

 

Wykończenie górnej krawędzi miseczek to przyszyta podwójnym zygzakiem ozdobna gumka, trochę majtkowa, ale moim zdaniem pasuje do całości. Podobają mi się też „pikowane” ramiączka. Co do metalowych okuć, to marzyłyby mi się trochę bardziej błyszczące, no i chciałabym mieć gwarancję, że z czasem nie stracą blasku. Producent twierdzi, że są one hipoalergiczne.

 

 

Zapięcie wygląda na dobrej jakości, choć trochę się obawiam o jedną z haftek. Na zdjęciu nabiustnym z tyłu zauważyłam, że lubi wychodzić ze swojego „gniazdka” w zapieciu, ale daje się też umieścić z powrotem na miejscu - mam nadzieję, że nie będę miała z nią problemów. Właściwie dopiero odkąd robię sobie zdjęcia pleców, zauważam, jak bardzo czasem naciągają się zapięcia - jednak wbrew temu, co czasem widać, żadna haftka jeszcze mi nie odpadła w całej mojej stanikomaniackiej karierze :-)

 

Mam jeszcze jedno zastrzeżenie, dotyczące nie tyle wyglądu, co dźwięku ;-) Pianka w dole miseczek szeleści. Szeleści przy pocieraniu zewnętrznego materiału, słyszę ją czasem nawet w czasie noszenia, gdy mam na sobie dopasowaną sukienkę lub bluzkę. Takie efekty też należałoby brać pod uwagę przy projektowaniu :-)

Shirley jest starannie wykonana, sprawia wrażenie solidnego, codziennego produktu (nie buduarowego cacka).

 

Dopasowanie

80H, rozmiar, który przyjmuję za wyjściowy w markach nie stosujących rozmiarówki UK, pasuje jak ulał. Mogłabym ewentualnie rozważyć 85G, ponieważ w obwodzie jest dość ciasny, ale jednak nie zdecydowałam się na zmianę. Miseczki mają właściwy rozmiar, a elastyczna górna część pomaga zniwelować asymetrię.

 

Kształt

Moim zdaniem forma biustu w Shirley jest bardzo dobra. Uniesienie i zebranie oraz zaokrąglony kształt - na moje potrzeby jest świetnie. Jedyne, czego mogłabym się z lekka czepiać, to granica między dolną a górną częścią miseczki - gdy patrzymy na biust w samym biustonoszu, widać, że ta dolna część jest grubsza i sztywniejsza od górnej... Za to między innymi ogólnie nie kocham półusztywnianych modeli. Szew ten jednak pod ubraniem się nie odznacza.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Podtrzymanie w Shirley jest bardzo dobre. Trzyma zarówno tył z niezłej dzianiny i solidnych gumek, jak i wzmocnione pianką miseczki. Elastyczna górna część nie „wypuszcza” biustu - sądzę, że to właśnie dzięki stosunkowo wysokiej, sztywnej części dolnej. Potrafię zrozumieć popularność tego typu pół-gąbkowych modeli, choć mnie ona zbytnio nie cieszy ;-) Chyba duża część zarówno klientek, jak i producentów obawia się miękkich miseczek, które trzeba umieć odpowiednio skonstruować, by nadawały biustowi ten najbardziej pożądany, uniesiony i zebrany kształt, oraz uszyć je z odpowiednich materiałów...

 

Konstrukcję tego modelu producent oznaczył na stronie firmowej i w katalogu symbolem SEMI-SOFT BONNY (K-1416). Jako że nie znam nabiustnie modelu AV 1416 i informacja ta nie powiedziała mi zbyt wiele, przydałby się jakiś krótki opis - nie każda z nas bywa wszak na szkoleniach z Dobrą Kreacją :-) Z tego,  co widać gołym okiem na biustonoszu oraz na schemacie - jest to konstrukcja z 3 części, z ramiączkiem wyprowadzonym z części górnej, nie z dolnej. W miejscu łączenia ramiączka z miseczką od wewnątrz znajduje się wzmocnienie ze stabilnego (nieelastycznego) materiału, które zapobiega rozciąganiu się tego miejsca - bez niego łatwo sobie wyobrazić, co by się stało ;-) Widać je od zewnątrz, ale nie przeszkadza mi ono w odbiorze estetycznym całości. 

 

Co do fiszbin, nosząc Shirley mam wrażenie, że nie są one tak wąskie, jak w przeciętnym biustonoszu Avy. W katalogu ani materiałach szkoleniowych (bo miałam szczęście być na wyżej wymienionym szkoleniu :-) ) jednak żadnej wskazówki na ten temat nie ma. Ja jednak ostrożnie polecałabym ten model tym nieco szerszym biustom, które często rezygnują z polskiej bielizny z powodu zbyt wąskich fiszbin. Wysokość fiszbin jest moim zdaniem przeciętna - nie są ani wyjątkowo niske, ani wysokie.

Długie są za to fiszbiny boczne, które niestety mnie uwierają. Bardzo bym się ucieszyła, gdyby firmy zaczęły mocniej pracować nad pozbyciem się tego elementu. Niektórzy producenci nie stosują go wcale i nie robi się od tego dziura w niebie ;-) Ani w moim ciele...

 

 

Wygoda

Nie wiem, od czego to zależy - tutaj wyraźnie bardziej niż w modelu Flowery doskwierają mi fiszbiny boczne, a konkretnie ich dolne końcówki. Co ciekawe, zaczęłam to zauważać dopiero po pewnym czasie. Może biustonosz z czasem trochę zmienił swoją formę? Trochę też odczuwam ucisk dołu fiszbin na żebra. Podejrzewam, że to może być efekt jednak nieco zbyt wąskich fiszbin dla mojego biustu. Poza tymi drutowymi kłopotami nie mam zastrzeżeń.

Część stanikomaniaczek zapewne doceni fakt, że dolna część miseczek jest wyściełana bawełną.

 

 

 

Do kompletu - figi (XL)

Figi mają piękny krój i moim zdaniem w przypadku Shirley to grzech nie mieć całego kompletu :-) Świetnie się prezentują na ciele. Nie są bardzo niskie, właściwie prawie wystarczająco wysokie jak dla mnie, choć wolałabym jeszcze ciut wyższe. Troszkę tylko niepokoi mnie ich delikatność, materiały są cieniutkie i wiotkie - majtki sprawiają tu dużo mniej „pancerne” wrażenie od stanika. I to także stanowi o ich urodzie, bo mnóstwo tu koronki (szerokie pasy z tyłu, góra) i przezroczystego tiulu (przód). Drukowana dzianina jest także cieniutka i miła w dotyku. Mam nadzieję, że będą trwałe. Oczywiście, koronki mogłyby być francuskie i tak dalej, ale tak urodziwe majtki do kompletu to i tak rzadkość, jak na tę półkę cenową (cena regularna: 43,82 zł w Kontri.pl).

 

Galeria

Oto Shirley w zbliżeniach oraz na biuście :-)

 

 

Podsumowanie

Bardzo się cieszę, że nasze firmy coraz odważniej sobie poczynają, jeśli chodzi o design. Już letnia kolekcja Avy zapowiadała interesujacy kierunek - teraz widzę, że jest on kontynuowany. Kolejny ciekawy jesienny model, który niedawno się pojawił, to 1473 - Bettie, także półusztywniany, lecz na innej konstrukcji, z pomarańczowo-fioletowym wzorem. Shirley jednak moim zdaniem wygrywa z nim estetycznie. Wolałabym oczywiście, by wśród tych najciekawszych więcej było miękkich... bez szeleszczącej gąbki :-) Bo co prawda udało mi się Shirley dopasować i trochę się z nią zaprzyjaźnić (mimo kłujących bocznych usztywnień - staram się po prostu nie nosić jej za długo) - to jednak następny testowany model wybrałabym najchętniej znowu spośród tak zwanych softów :-)

 

Jak Wam się podoba jesienna Shirley? A może już ją znacie? Katalog jesiennej kolekcji Avy możecie obejrzeć tutaj. Nawiasem mówiąc, na tej samej konstrukcji oparty jest „paseczkowiec” - Rita (AV 1486). Znajdzie się też coś dla miłośniczek zieleni... Ciekawa jestem, czy coś jeszcze Was zainteresowało :-)

Z ostatniej chwli, czyli:

Uwaga, promocja :-)

W poniedziałek i wtorek 29-30.08 w Kontri.pl -25% na wszystko, co nieprzecenione, z kodem 2016lato. Na Shirlejkę też! :-) 

wtorek, 14 października 2014

Dawno nie było Frejek :-) Stęskniłam się trochę za tą marką, bo dawno nie sprawiłam sobie niczego nowego, od czasu Marvela, którego potraktowałam przede wszystkim jako eksperyment z nową konstrukcją, gdyż design nie wzbudził we mnie zachwytu. Rapture (w tłumaczeniu na polski: zachwyt, stan zachwycenia) zachwycił mnie kolorem - fantastycznym, neonowym pomarańczem, a może brzoskwiniem? ;) (odcień odbiega od typowego cytrusa), dlatego jeszcze na etapie oglądania próbek kolekcji uznałam go za musisztomiecia. Kolorystycznie nie zawiódł mnie ani trochę. Przedstawiam Wam więc Rapture (pseudonim: Raptus) w kolorze Orange i wersji padded half-cup bra.

 

Freya - Rapture, kolor: Orange, krój: half-cup, rozmiar: 36G [Rozmiary: 28 D-GG, 30 D-H, 32-36 B-H, 38 B-G, cena: 212 zł]

 

Estetyka

Jak już wspomniałam, to kolor był tym, co mnie uwiodło. Raptus występuje też w wersji czarnej i w niej chyba lepiej widać, że jego faktura też jest ciekawa - materiał pokrywający miseczki ma żakardowy, geometryczny wzorek w kwadraciki, koronka u góry także, a ramiączka harmonizują z resztą swoją rombową, „pikowaną” fakturką, znaną też z innych Frejek. Nawiasem mówiąc, sympatyczne wrażenie robi na mnie również miękka wersja Raptusa. W obu jednak wolę neon od czerni.

Napisałabym, że kolor, jaki jest, każdy widzi, ale już na katalogowych zdjęciach jest on przekłamany, zbyt żółtawy. Ja też miałam trudności z oddaniem go na fotkach. Do klasycznej pomarańczki mu daleko - jest to odcień rozbielony, na pograniczu różu. W świetle dziennym, a zwłaszcza w słońcu, „świeci” bardzo ładnie, w oświetleniu UV nie próbowałam, ale przypuszczam, że przeświecałby spod bluzek ;) 

Czemu, mimo zachwytów, odjęłam Raptusowi jeden punkt? Otóż materiały robią na mnie wrażenie za delikatnych, takich trochę flimsy (bardzo lubię to angielskie słowo, moim zdaniem jego brzmienie świetnie oddaje znaczenie ;), zwłaszcza dzianina na miseczkach. Jest to półprzejrzysty, cienki tiulik, który nie jest całkiem stabilny, lecz trochę się rozciąga, podobnie jak gąbka pod spodem. Być może to właśnie w części powoduje problem z dopasowaniem, o którym będzie niżej. W każdym razie już biorąc Raptusa do ręki miałam wrażenie, że jest trochę za mało solidny, jak na moje potrzeby, jakiś taki... lichy właśnie. Czyżby ktoś tu przyoszczędził na materiałach?

 

Dopasowanie



Obwód po Freyowsku w normie, czyli raczej rozciągliwy, ale trzyma jak powinien. Miseczki natomiast oceniam jako o pół rozmiaru za duże. Objawia się to lekkim odstawaniem krawędzi (muszę pilnować, by ramiączka były dobrze skrócone - wtedy odstawania nie widać) i nieco przyszeroką fiszbiną, a może zbyt elastyczną. Po początkowym „może FFkę?” zdecydowałam się go jednak zostawić - w pewnych fazach Księżyca powinien być w sam raz.

Wydaje mi się, że ta zadużość misek może wynikać z ich elastyczności i ogólnej flimsiness, bo biust mój jest ciężki, z łatwością wypycha i odkształca wiotki materiał.

 

 

Kształt

Nie mam nic do zarzucenia - podnosi, zaokrągla i dobrze zbiera, nie mam wrażenia, by spłaszczał, co się sztywnym modelom halfowatym zdarza. Być może to ze względu na jego niewielką sztywność.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Biust w Raptusie nieco faluje, co może być związane zarówno z niskim zabudowaniem, jak i wspomnianą wcześniej elastycznością. Do tego mostek lekko odstaje (mimo że miseczkom do zamałości raczej daleko :), co także może mieć na to wpływ. Jak na half-cupa jednak uważam, że podtrzymanie mieści się w normie. Konstrukcyjnie nie mam nic do zarzucenia, oprócz wspomnianej wcześniej otwartości misek, która jest trochę za duża dla mojego biustu. U sztywnych Frejek wolę konstrukcję z samymi pionowymi szwami od tej, gdzie u góry jest dodatkowy panel.


 

Wygoda

Raptus to wygodniczek, całkowicie nieszkodliwy. No chyba, że ktosia reaguje na pętelkowane brzegi dolnych gumek - pętelek nam w tym modelu nie poskąpiono.

 

 

Cena

Co tu dużo mówić, dwieście złotówek z hakiem to moim zdaniem za dużo. Raptus jest fajny i ma piękny kolor, ale nie jest takim znowu wybitnym dziełem bieliźniarskiej sztuki i jakości, by uzasadnić taką cenę. Za drogo, drogi Evedenie! Przyznam Wam szczerze: kupiłam Raptka taniej po znajomości i nie wiem, czy wydałabym aż tyle, choć, z drugiej strony - moja miłość do neonów jest tak wielka, że kto wie? :-)

 

Galeria

Zebrane fotki Raptusa. Nigdy nie byłam zadowolna ze swoich fotek neonowych kolorów... Pocieszam się, że z tego co widzę w katalogach, profesjonalistom też nieszczególnie to wychodzi ;-) Eksperymentowałam z różnymi tłami i lepsze okazały się zdjęcia na czarnym tle, choć też nie oddają one rzeczywistości. Raptusa trzeba zobaczyć na żywo :-)

 

 

Podsumowanie

Cieszę się, że Freya poszła w neony i że w ramach fazy na neą, trwającej już dwa lata, nie jestem już wpychana w ramiona skandalicznie drogiej i słabo dostępnej marki Love Claudette (ech, może kiedyś w końcu przetestuję...). Marzy mi się jednak, oprócz sztywniana, także miękkus oraz, osobliwie, miękkus mgiełkowy. Neonowa mgiełka - oto, czego żądam, droga Freyo! :-) Kto wie, może się kiedyś doczekam?

Ciekawa jestem, jaki jest Wasz stosunek do neonowych kolorów. Czy są wśród Was początkowo nieufne, które jednak nawróciły się na żarówę? A może przeciwnie, macie już dość tego trendu? A abstrahując od Rapture - co już sobie sprawiłyście z jesiennej kolekcji Freyowej? A może znacie już Raptusa w tej lub innej wersji? :-)

 
1 , 2 , 3
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...