Wpisy z tagiem: czarny

piątek, 28 kwietnia 2017

 

Że tak retorycznie spytam, czy nie macie czasem uczucia, że ładną bieliznę szkoda chować pod ubraniem? Bo ja nieustająco - stanikomaniactwo zobowiązuje ;-) Jak na zamówienie takich jak ja pojawił się trend wzbogacania stanika o elementy, które mogą wystawać z dekoltu i zdobić nas także, gdy nie jesteśmy w negliżu. Dekoltowe paseczki, koronkowe dopinki - istny szał dopinaczy. Tylko szkoda, że do niedawna producenci adresowali je wyłącznie do posiadaczek niewielkich biustów i „standardowych” rozmiarów. Paseczki, jak wiemy, da się już znaleźć w bieliźnie D+, ale co z koronkowymi plecami, kołnierzykami? Kiedyś widziałam coś takiego w jednym z modeli marki Empreinte, ale był to chyba jednostkowy „wybryk”. Tymczasem nie ma chyba przeszkód, by koronkowy kołnierzyk czy ozdoba na plecy mogły być przypięte do biustonosza z miseczką G czy H. Jakieś uprzedzenia projektantów? Czy duży biust ma znowu udawać, że go nie ma?

Na szczęście znajdują się tu i ówdzie designerzy obdarzeni wyobraźnią obejmującą więcej niż kilka rozmiarów. W tym - w polskiej firmie Samanta. Przedstawiam Wam pierwszego polskiego „dopinacza” o adekwatnej nazwie - Defiant, czyli niepokorny, wyzywający, prowokujący, buntowniczy. Czy naprawdę trzeba buntu, by zaoferować trendowe pomysły pełniejszemu zakresowi rozmiarów? Jeśli tak - zapisuję się do buntowniczek :-)

 

To też Buntownik, ale rodem ze Star Treka :-) USS Defiant NX-74205, źródło: Memory Alpha

 

 

Samanta - Defiant, konstrukcja: A911, rozmiar: 80H [Rozmiary katalogowe: 65 G-M, 70 F-L, 75 E-K, 80 D-J, 85 C-I, 90 C-H, 95 D-G, cena w sklepie firmowym: biustonosz 179 zł, kołnierzyk 49 zł, figi 69 zł; biustonosz został mi dostarczony przez producenta]

 

Estetyka

W moim odczuciu o urokach Defianta najbardziej decyduje wrażenie całościowe - nie tylko w zestawieniu z kołnierzykiem, ale najlepiej także z majteczkami. Buntownik - a może: Buntowniczka - jest po prostu stworzona do tego, by być w komplecie :-)

 

 

Zacznę jednak od samego biustonosza. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona jego jakością - miłe w dotyku, ale także solidne dzianiny nie szeleszczące sztucznością, takież ramiączka i zapięcie, nienaganna jakość szycia - mam wrażenie, że Samanta poszła w górę z jakością swoich produktów. To samo dotyczy reszty kompletu.

 

 

Co do urody - jest to bez wątpienia elegancki czarny stanik, mam jednak do niego jedno zastrzeżenie. Koronka jest piękna i dobrej jakości, co zawsze się chwali, ale za słabo ją widać ze względu na podszycie górnej części miseczek czarną siatką. Trzeba się dobrze przyjrzeć stanikowi, by dostrzec urodę tej koronki. W pełnej krasie za to można ją podziwiać na kołnierzyku oraz majteczkach z tyłu.

 

Koronka - fragment fig 

 

To jeden z powodów, dla których komplet jest moim zdaniem najlepszym sposobem, by wyciągnąć z Niepokornej to, co najlepsze :-) Nie wiem czemu nie zastosowano tu podszycia w kolorze cielistym, tak jak w pozostałych biustonoszach z serii Defiant (sądząc po fotkach). 

Dolna część miseczek i cały przód są uszyte z dość grubego, ale miękkiego, gęstego, stabilnego simplexu o bardzo delikatnym satynowym połysku, który wygląda na świetny jakościowo i trwały. 

Wolałabym jednak węższe i ciekawsze estetycznie ramiączka, może z bardziej widoczną fakturą albo ozdobnym brzegiem, tak by sprawiały trochę lżejsze wrażenie (na katalogowych fotkach są chyba jakieś fajniejsze, chlip). Według pierwotnego projektu na ramionach miały być one ozdobione koronkowymi „skrzydełkami”, jednak zrezygnowano z nich, bo podobno źle się układały pod większym obciążeniem. Być może, ale i tak szkoda :-) Brakuje mi jakiegoś akcentu na ramiączkach. 

 

A teraz przejdźmy do głównej atrakcji, czyli kołnierzyka - dopinacza :-)

 

 

Jest on przypinany do stanika w trzech miejscach: na mostku (pomiędzy miseczkami) oraz z tyłu, symetrycznie do miejsc blisko miejsc wszycia ramiączek. Znajdują się tam bardzo dyskretnie wszyte, praktycznie niewidoczne z zewnątrz uszka, a kołnierzyk wyposażony jest w haczyki. Paski, do których przymocowane są haczyki, są regulowane i elastyczne. Koronka z przodu kołnierzyka jest także rozciągliwa, natomiast siateczka z tyłu - nie. Z przodu mamy więc koronkowy „naszyjnik”, a z tyłu minimalistyczne skrzydełka. Oba elementy mają swój urok, i choć początkowo ciekawszy wydawał mi się tył - to jednak nabiustnie polubiłam zarówno awers, jak i rewers :-) 

 

 

Komplet na nagim ciele prezentuje się ciekawie, a co z wersją ubraną? Moim marzeniem wszak było, by móc pokazać urok bielizny także w bardziej publicznych sytuacjach. Oczywiście niezbędny jest dekolt. Nie znalazłam jeszcze kreacji odsłaniającej w pełni zarówno przednią, jak i tylną część kołnierzyka - muszę więc wybierać: przód albo tył.

 

Przód w wydekoltowanej bluzce. Gdyby dekolt był głębszy, wystawałaby również koronka biustonosza (urok dużego rozmiaru...)

 

Czarna sukienka o luźnym kroju wydekoltowana z tyłu (poziomy pasek jest częścią sukienki) 

 

Z dużego dekoltu, jeśli jest szerszy, lubią też wychylać się ramiączka, i dlatego też tak żałuję, że nie są bardziej dekoracyjne. Dekolt z przodu powinien być oczywiście głęboki. Myślę, że dobrze komponowałaby się np. mała czarna z głębokim dekoltem i koronkowymi rękawami, niestety nie jestem (jeszcze?) w posiadaniu takowej :-) Ciekawa byłaby zapewne także nieco rozpięta bluzka koszulowa. Albo oversajzowa suknia-worek wydekoltowana z obu stron. No i, rzecz jasna, koronkowy peniuar czy inna przezroczystość.

 

Dopasowanie

Rozmiar 80H przewidywalnie okazał się dobry. Jest to dość swobodna 80-tka, pod względem rozciągliwości bliżej jej do przeciętnej Frei niż przeciętnego Panache. W każdym razie 85 byłoby już na pewno za luźne. Miseczki to przeciętne europejskie H, jeżeli można tu mówić o jakimś standardzie. Na mniejszą pierś miseczka jest ciut za głęboka, jak zwykle, i nie mam o to do niej pretensji.

 

 

Kształt

Biust w Defiancie A911 nie jest tak wypchnięty do góry, jak sugeruje to katalogowa fotka. Dolna linia piersi jest raczej opadająca, ale dla mnie jeszcze w akceptowalnej strefie. Pod tym względem profil trochę przypomina ten uzyskiwany w Darii od Ewy Bien, zresztą krój tych modeli wygląda podobnie, Niepokorna jednak lepiej zbiera z boków. Profil jest łagodnie okrągły, pod pewnymi kątami wydaje się lekko spłaszczony.

 

 

Defiant nie jest więc wypychaczem, podobnie zresztą jak inne miękkie Samanty, które zdarzało mi się do tej pory testować albo przymierzać. Jeśli więc ktosi nie zależy koniecznie na mocno podniesionym biuście z zaakcentowanymi szczytami, będzie z kształtowania Buntowniczki A911 zadowolona. 

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Defiant, podobnie jak inne Samanty, ma dla mnie za wąskie fiszbiny. Miseczki są wąskie, a przy tym głębokie. A911 to krój z bocznym panelem, jednak gdy porównamy go z innymi side-supportowymi krojami - panel ten jest nieduży, więc ramiączko ciągnie pierś do góry głównie z boku, i to właśnie skutkuje słabszym podnoszeniem. Na pewno mogą ucieszyć się z Samanty osoby o węższej podstawie piersi i lubiące wąskie fiszbiny.

Do podtrzymania nie mam zastrzeżeń, Defiant dobrze sprawdza się w codziennym noszeniu. Tył nie jest nadmiernie rozciągliwy, a ramiączka są bardzo stabilne (podszyte z przodu nierozciągliwym paskiem). 

 

 

Wygoda

Jestem pozytywnie zaskoczona faktem, że w Prowokatorce ani trochę nie uwierają mnie fiszbiny boczne, ani u góry ani u dołu - mimo że są raczej długie. Może to dzięki sposobowi ich wszycia - końcówki są wszyte pod dolną taśmę, która jest gruba i miękka. Gniotły mnie w żebra fiszbiny pod piersiami, co zdarza mi się w przypadku wąskofiszbinowych staników, ale lekka fiszbinoplastyka, czyli ręczne wygięcie fiszbin, wyraźnie pomogła. Nie jest więc Niepokorna najwygodniejszym z moich biustonoszy ze względu na wąskofiszbinowość, ale osoby o węższej podstawie piersi nie będą miały moich kłopotów. 

Ramiączka są od spodu podszyte paskiem, zawierającym w środku miękki wkład, dzięki czemu są wygodne i nie uwierają.

 

 

A teraz kilka uwag na temat dopinacza :-) Po pierwsze - da się założyć całość bez pomocy osoby trzeciej! Gdy już dopniemy kołnierzyk do stanika we wszystkich miejscach, da się go ostrożnie przeciągnąć przez głowę bez rozpinania całej konstrukcji. Rzecz jasna, stanik zapinamy dopiero na ciele ;-)

 

Miejsce przypięcia kołnierzyka z tyłu, w pobliżu nasady ramiączka

 

Miejsce przypięcia kołnierzyka z przodu - do mostka

 

 

Przednia część kołnierzyka z maksymalnie skróconym paskiem

 

Jeśli chodzi o konstrukcję samego kołnierzyka - przedni pasek jest dość długi, zapewne dlatego, że kołnierzyk jest elementem uniwersalnym, kupowanym oddzielnie i przeznaczonym do dopinania do kilku różnych modeli z serii Defiant (A335, A345, A479), które mogą mieć niższe mostki. Ja musiałam skrócić go maksymalnie, tak aby kołnierzyk nie uwierał mnie z przodu w szyję, a i tak wygodę zapewniło mi dopiero wjechanie regulatorem na koronkę :-) Z tego samego powodu nie mogę bardziej skrócić pasków z tyłu - bo wyjątkowo nie lubię napierania na przednią część szyi, a naciągnięcie tyłu równa się nacisk z przodu. Jakoś jednak udało mi się uzyskać wygodny i dobrze wyglądający wariant.

Niestety kołnierzyk lubi rozpinać się z tyłu w trakcie noszenia. Przydałyby mu chyba się dodatkowe naciągi po bokach. Można by więc to i owo poprawić, ale ogólnie jestem raczej pozytywnie zaskoczona, że to wszystko jakoś działa ;-)  

 

Do kompletu - figi, rozmiar XL

Majteczki są wyjątkowo urokliwe ze względu na przezroczysty tył z koronką oraz ozdobną dziurkę u góry. Na leżąco nie widać tych walorów, dlatego zachęcam Was do zerknięcia na moje selfiki na instagramie w całym komplecie ;-) Poza urodą, są też wygodne, choć ja jak zwykle wolałabym wyższe figi.

Warto zwrócić uwagę na to, jak komponuje się cały komplet z przodu i z tyłu. Z przodu akcenty koronkowe mamy na kołnierzyku i staniku, majtki natomiast są dzianinowo-siatkowe. Z tyłu natomiast odwrotnie - na majteczkach pyszni się koronka, a u góry - paseczkowo-siatkowy minimalizm. 

 

 

 

Galeria

A oto Prowokatorka w wielu odsłonach, także z bliska :-)

 

 

Podsumowanie

 

 

„And now - the conclusion” :-) Jestem zadowolona z niepokornego kompletu i z utęsknieniem liczę na więcej tego typu projektów! Tyle fikuśnych rozwiązań wciąż czeka na wprowadzenie do oferty dla większych biustów. Mam już dość tego wiecznego czekania w ogonie!

Przy okazji zaliczyłam udany powrót do marki Samanta. Mimo że fiszbiny stosowane przez firmę nie są idealne dla mojego biustu, to jednak projekty Samanty wyglądają na tyle ciekawie, że będę testować dalej. Niebawem pokażę Wam model Spark z kolekcji wiosennej, a co potem, zobaczymy :-) 

Ciekawa jestem, jak Wam się podobają takie komplety z dodatkowymi elementami. Co najbardziej Was nęci - paseczki, kołnierzyki, koronkowe „plecy”? Przy jakich okazjach odważyłybyście się nosić taki zestaw tak, by był widoczny spod ubrania? A może możecie już pochwalić się swoimi pomysłami na stylizacje underwear as outerwear? :-)

sobota, 11 lutego 2017

 

Usztywniane konstrukcje z pionowymi cięciami dostępne w naprawdę dużych miseczkach są rzadkością w polskich firmach. Z wyjątkiem tych kilku, nazwijmy to, ponadprzeciętnych marek, jak Ewa Michalak, Comexim, Avocado - raczej nie widywałam sztywnych pionowców w swoim rozmiarze. Jest jeszcze Gorsenia ze swoimi usztywnianymi balkonetkami (do miseczki J dostępnej do obwodu 75) - w którym to kroju mój biust jak dotąd niezbyt się odnajdywał (bo albo wpadał i się gubił, albo przelewał ;-) ).

Do usztywnianego „pionowca” Avy na rozpoczynający się sezon wiosenny podchodziłam więc z ostrożnym dystansem. Nie wierzyłam, że może się u mnie sprawdzić. Aż przymierzyłam jeden z wzorów kolekcji - Corinę, która akurat trafiła się w pasującym na mnie rozmiarze 80G (na instagramie możecie zobaczyć, jak na mnie leżała). Miejsce obawy natychmiast zastąpiła ciekawość i stanikomaniacka żądza posiadania :-) Firma zgodziła się powierzyć mi właśnie wprowadzany do sprzedaży model Julieta do testów. I oto przed wami: 

Ava - Julieta AV1533, krój: balkonetka, rozmiar: 85F [Rozmiary: 65 E-J, 70 D-J, 75 B-I, 80 B-H, 85 B-G, 90 B-F, 95 B-E, 100 B-D, cena regularna: 96,91 zł w Kontri.pl]

 

 

Estetyka

Lubię kolory na czarnym tle, lubię duże wzory - Julieta od razu wpadła mi w oko. Popieram pojawienie się tego stylu w polskiej bieliźnie - precz z piżamkowym rzucikiem, dla dużego biustu duży kwiat - to jest to! :-) Super, że nadruk pokrywa cały biustonosz, od miseczek po tyły. Żadnych składanek typu: tu gładko, tam wzorzyście - Julieta oferuje pełen kwiatowy wypas, podobnie jak wiele innych modeli z tej kolekcji - np. Estela dla amatorek wzorów na jasnym tle.

 

 

W tym różanym ogródku (kwiaty przypominają dzikie róże) brakuje mi trochę zieleni liści, ale i tak mi się podoba. Zestawienie czarno-czerwono-niebieskie co prawda widziałam już w kilku niedawno lansowanych modelach innych marek, ale nie przeszkadza mi pewna powtarzalność w kolekcjach, w końcu na tym polega moda. 

 

 

Ciekawym ficzerem Juliety w tej wersji (bo jest i półusztywniana, którą również mam, i push-upowo - plandżowa) są ozdobne, poszerzające się ramiączka, które w przedniej części są zrobione z pianki obszytej dzianiną i wzmocnione gumkami.

 

 

Mam skojarzenie z dawnymi half-cupami Ewy Michalak, jak Chaber, gdzie ramiączka tego typu były jeszcze szersze i bardziej spektakularne. Nie obraziłabym się na szersze, ale mogłabym mieć wtedy większy problem z ich dopasowaniem. Już teraz najszersze miejsce ramiączka wypada u mnie trochę poniżej szczytu ramienia, bardziej z przodu - część ta jest na mnie po prostu trochę za krótka. Przy większym rozszerzeniu byłoby to bardziej widoczne. Pomysł estetycznie mi się podoba, ale wiąże się z nim ryzyko dopasowaniowe.

Podoba mi się różyczkowa kokardka na mostku, ale mniej podoba mi się wstążka, z której jest zrobiona. Wolałabym coś bardziej wyszukanego, może tiul by pomógł, a może mniej strażacki odcień czerwieni.

 

 

Chcę specjalnie pochwalić Avę za zapięcie. Zwraca uwagę solidnością i brakiem odkształcania się, zarówno w balkonetkowej jak i półusztywnianej wersji. Daje radę mimo dwuhaftkowości. 

 

 

Nie mam też zastrzeżeń do jakości szycia stanika - nie atakują mnie wiszące nitki, nic nie jest krzywe. Tylko w jednym miejscu na ozdobnym brzegu miseczki znalazłam zaciągnięcie, ale nic się dalej nie ciągnie. Pranie w pralce na delikatnym programie przeżyła Julieta bezproblemowo :-) 

Nie jest to model luksusowy, raczej codzienny - fajny, dziewczęcy i w tym charakterze świetnie daje radę. 

 

Dopasowanie

Na pierwszy ogień przymierzyłam rozmiar 80G - bo taki pasował mi, gdy mierzyłam sampla Coriny. Okazał się jednak za ciasny pod biustem i musiałam wymienić go na 85F. Cieszę się, że firma produkuje biustonosze mało rozciągliwe, ale trochę przeszkadza mi ten brak konsekwencji. Ostatnio testowany minizmizer - 80, półusztywniana Shirley - 80, wcześniej testowana Flowery - znowu 85. Nie jest to jakaś szalona rozpiętość rozmiarowa, ale jednak.

 

 

Jeśli chodzi o miseczki - jak zwykle, w paradę wchodzi mi lekka asymetria. Rozmiar 85F jest dobry na moją lewą, mniejszą pierś, większa jednak mieści się już z pewnym trudem. W usztywnianych modelach jednak wolę dopasować biustonosz do mniejszej piersi, by uniknąć odstawania krawędzi miseczki na tej mniejszej. 

 

Kształt

Profil biustu jest uniesiony i w miarę okrągły, większa pierś wygląda przyciężko z powodu maławej miseczki, ale trudno za to winić Julietę. Julieta dobrze podnosi biust, ale zbiera średnio. Moim zdaniem kształt w Juliecie i przymierzanej wcześniej Corinie bardzo przypomina ten, jaki uzyskuję w usztywnianych half-cupach marki Freya - sądzę, że to niezła rekomendacja :-) Jest on zaokrąglony i nie powiedziałabym, by był spłaszczony - może tylko „niezaakcentowany” na szczycie. Profil jest bardzo dobry jak na pionowca, który to krój potrafi dawać u mnie dużo większe spłaszczenie szczytu piersi. 

 

 

Usztywniana balkonetka Avy nie tworzy efektu stulonych kulek w dekolcie, ale moje piersi naturalnie nie stykają się ze sobą i nie oczekuję od biustonosza, by je szczególnie mocno zbliżał. Ava jest, nawiasem mówiąc, trochę niżej zabudowana w okolicy ramiączek od Frei, ze względu na inną, esowatą linię krawędzi miseczki (mam na świeżo porównanie z modelem Strawberry Fields).

A propos Strawberry Fields - poniżej zestawienie ubranych selfików w obu modelach. Po lewej - Julieta, po prawej - Frejka. Jak widać, kształt w obu jest bardzo zbliżony, może nieco bardziej uniesiony w Truskawkowym Polu, ale jak dla mnie jest to różnica pomijalna. W obu czuję się bardzo podobnie. 

 

 

Podsumowując, kształt w sam raz na co dzień, bez spektakularnych efektów i bez pchania biustu na siłę :-)

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Miseczki Juliety balkonety są szyte z trzech części połączonych dwoma pionowymi szwami. Konstrukcja ta nazywa się w katalogu Avy balkonetką (usztywniane staniki szyte z trzech części w układzie szew skośny-szew pionowy nazywane są natomiast full-cupami). Co miłe, nie występuje w tym modelu efekt, który zdarzał mi się w podobnych konstrukcjach wcześniej: przypłaszczenie biustu z przodu, połączone z odstającą krawędzią. W Juliecie miseczki są lekko zamknięte, łagodnie zaokrąglają się do wewnątrz, dobrze obejmując krzywizny górnych części moich piersi i nie odstają.

 

 

Jeśli chodzi o szerokość fiszbin - jak zwykle w polskiej bieliźnie są one wąskie - wystarczająco szerokie na mniejszą pierś, i „prawie za wąskie” na tę większą. Pod tym względem wolę jednak Freyę.  

Jeśli chodzi o podtrzymanie, biust nie jest pancernie unieruchomiony, ale podtrzymamy wystarczająco, nie przelewa się przez miseczki; dwuwarstwowy tył z podszytej elastyczną siatką dzianiny trzyma się na miejscu i spełnia swoje zadanie. Ramiączka w przedniej części są elastyczne (w tylnej - gumkowej - oczywiście także), ale nie nadmiernie. Czuję się w Juliecie wystarczająco pewnie, jak na niezbyt zabudowanego sztywniaka.

 

Wygoda

Julieta jest wygodniczkiem, co piszę z ulgą. Okazało się, że jest pozbawiona fiszbin bocznych, podobnie zresztą jak jej półusztywniana koleżanka (inaczej niż wcześniej recenzowana Shirley - ta sama konstrukcja, a jednak z fiszbinami bocznymi). Cieszę się, że Ava trochę odchodzi od stosowania tego elementu, który często mi przeszkadzał. Przy okazji kopiuję niżej listę modeli bez fiszbin bocznych w kolekcji wiosennej, którą zamieściłam wcześniej w komentarzach - może przyda się tym z Was, które także za nimi nie przepadają. Otrzymałam od firmy numery modeli, ale dopisałam do nich nazwy z katalogu - mam nadzieję, że nigdzie się nie pomyliłam :-) :

AV-1528, 1529, 1530 (Chloe push up plunge, full cup, semi soft)
AV-1569 (Aurora braletka)
AV-1517 (Pia semi soft) 
AV-1532, 1531, 1533 (Julieta semi soft, push-up plunge, balkonetka) 
AV-1540 (Helemi semi soft) 
AV-1552 (Mia full cup) 
AV-1553 (Perla semi soft) 
AV-1556, 1557, 1503 (Karen kopa, semi soft, full cup) 
AV-1498 (Ibbie push-up hug plunge) 
AV-1513, 1514 (Hailey semi soft, soft side support) 
AV-1515, 1516 (Soledad push-up magic, semi soft) 
AV-1521, 1522 (Lisa push up kopa, semi soft) 
AV-1565 (Lola semi soft) 
AV-1525 (Evita semi soft) 
AV-1534, 1535 (Beatriz push-up kopa, semi soft) 
AV-1541, 1542, 1543 (Estela push up plunge, balkonetka, semi soft) 
AV-1549, 1550 (Abigail semi soft, Aurora semi soft)
AV-1563 (Blanca push-up classic) 

Jak widzicie, brakuje na tej liście modeli miękkich, ale jeśli dopuszcza się gąbkę w swojej bra-garderobie, to jest w czym wybierać. 

Wracając do Juliety - nie drapie, nie gniecie i nie dźga :-)

 

Galeria

Zapraszam do obejrzenia z bliska większej liczby ujęć uroków Juliety :-) 

 

 

Podsumowanie

Kolejne pozytywne zaskoczenie - usztywniana balkonetka Avy radzi sobie z moim biustem nie gorzej niż Freyowe half-cupy, ma przyjemny dla oka wzór i co istotne dla wielu polskich stanikomaniaczek - dużo przystępniejszą, dwucyfrową cenę. Model ten nie oferuje największej dostępnej w firmie rozmiarówki, ale mam szczęście mieścić się w niej, i to z zapasem jednej miseczki (choć trzeba powiedzieć, że Freyowe halfy ostatnio sięgają dalej, bo przynajmniej do H brytyjskiego, które jest od Avowego jednak większe). Chętnie powitałabym w następnej kolekcji więcej tego typu modeli (w tej są trzy), może także ze zwykłymi ramiączkami - jak w modelu Corina, który zresztą coraz bardziej mi się podoba, mimo bycia pastelką ;-)

 

 

Ciekawa jestem, jak Wam się podoba Avowski „pionowiec”. Macie ochotę go wypróbować? Który z wzorów z wiosennej kolekcji podoba Wam się najbardziej? :-) 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...