Wpisy z tagiem: czerwony

piątek, 24 listopada 2017

 

Czerwoną bieliznę da się kupić praktycznie w każdym sezonie i przez cały rok, ze szczytem popularności zimą, a to ze względu na obfitość „prezentowych” świąt. To jeden z dyżurnych kolorów bielizny seksownej i erotycznej, jako że ponoć wyjątkowo mocno przyciąga wzrok męski, do tego świątecznie się kojarzy - to i nic dziwnego, że w okolicach Walentynek wystawy zapełniają szkarłatne kompleciki. 

Tej jesieni sprawy mają się jednak nieco inaczej za sprawą trendów. Mało która kolekcja odzieżowa obywa się w tym sezonie bez sukienki w kolorze wina czy dojrzałej truskawki. Czerwony jest modny. Za tym poszły liczniejsze niż zwykle burgundy, morella i borda oraz, last but not least, tradycyjna mocna czerwień w typie strażackim, w kolekcjach bielizny.

Wiele z nas ma do czerwonych fatałaszków stosunek ambiwalentny, przez skojarzenie z erotyzmem w popularnym wydaniu. A może moda na czerwień jednak zmieni nam perspektywę? W końcu to kolor sam w sobie piękny i oprócz seksu, kojarzy się też z energią, ciepłem, bogactwem... Trochę tego bogactwa znajdziecie poniżej, acz zastrzegam, że to tylko mały wycinek z dostępnej burgundowej i szkarłatnej oferty. Was zachęcam jak zwykle do uzupełniania listy! :-) 

 

Morello

Zacznijmy od odcieni typowo burgudnowych, czyli - w skrócie - takich, które wyobrażamy sobie, myśląc o plamach z czerwonego wina na białym obrusie (#christmaspanic hy hy ;-) ) A więc czerwień w wydaniu ciemnym, raczej mało jaskrawym. 

Jednym z moich ulubionych winniaków jest Deco Amore w kolorze merlot, czyli klasyczny termicznie kształtowany plandż marki Freya. Materiał przy bliższym przyjrzeniu okazuje się subtelnie melanżowy, jest też bardzo miły w dotyku (musicicie uwierzyć mi na słowo), a sam model to powtarzana od lat bestsellerowa konstrukcja Deco, która ma mnóstwo oddanych fanek. 

 

DecoAmore_b

 Rozmiary: UK 28-30 D-GG, 32-36 B-GG, 38 B-G.

 

Idąc za ciosem - kolejny model o termicznych, bezszwowych miskach, ale z naszego, polskiego podwórka. Firma Nipplex, autorzy bardzo udanej Anny (preferowanej zwłaszcza przez te z was, które niespecjalnie lubią Deco), kontynuują sukces tego modelu, tworząc jego kolorowe wersje. Oto Anita w wersji burgundowej, z gipiurowymi ozdobami. Miseczki są wytłoczone z pianki typu spacer, dość sztywnej, jednak miększej niż materiał miseczek Deco. 

 

Nipplex_Anita_b

Rozmiary:  65 E-J, 70 D-K, 75 C-J, 80 B-I, 85 B-H, 90 C-G, 95 C-F. 

 

Na reprezentantkę chłodno-winnego odcienia wygląda też Tamara marki Lepel (znanej u nas bardziej pod nazwą Audelle), na którą trafiłam w sklepie Bravissimo.com (nie znalazłam jej na firmowej stronie Lepela). Design jest kuszący, ale nie mam pojęcia, czy konstrukcja daje radę i czy miseczki nie są czasem z gatunku odstających u góry. Na zdjęciach w sklepie wygląda super, zwłaszcza w komplecie z pięknymi wysokimi majtkami. 

 

Lepel_Tamara_b

Rozmiary:  UK 30-38 D-G. 

 

A oto rzadko ostatnio widywany gość - marka Bravissimo, i to w bardzo nowatorskim wydaniu. Wbrew pozorom, Grace Plunge jest nieusztywniana! A byłam prawie pewna, że to termiczna wytłoczka. Jestem szalenie ciekawa, jak sprawuje się ta konstrukcja. Jest ona oparta na innym nieusztywnianym plandżu - Elise - o bardziej bazowym charakterze, którego także jeszcze nie znam. Ponieważ miękkie modele plunge to rzadkosć - intensywnie myślę o przetestowaniu któregoś z nich. 

 

Bravissimo_Grace_oxblood_b

Rozmiary: UK 30-38 DD-J. 

 

Wracając do bardziej znanych u nas marek - Panache Black, która jest właśnie w trakcie powrotu do macierzy, czyli Panache (nie będzie już osobną marką) już od kilku sezonów proponuje nam ten oto dość ciekawy designersko model - Ettę. Jest to miękki model side-supportowy, którego jeszcze na biuście nie miałam, co uważam za niedopatrzenie ;-) W tym sezonie - w kolorze, a jakże, wine

 

Panache_Etta_wine_b

Rozmiary: 30-38 D-G.

 

Czas na coś z naszego podwórka - Ewa Bien i model Basileja. Basileja to cała linia, która występuje w kilku konstrukcjach, ja jednak złośliwe pokażę wam tylko jedną - półusztywnianą B150, bo jako jedyna ma w swoim repertuarze mój rozmiar (80I). Niestety miękkiego modelu się w tym wzorze nie doczekałam... ale niektóre z was się zmieszczą :-) 

 

EwaB_Basileja_b

Rozmiary: 65 E-K, 70 D-K, 75 C-J, 80 B-I, 85 B-H, 90 B-G, 95 B-F.

 

Na deser klasyka Panache - czyli Tango, w tym sezonie w kolorze morello. Morello co prawda pozyskuje się z wiśni, ale ten kolor zaliczyłabym jeszcze do winogronowych :-) Miękkie miseczki w tangowej konstrukcji i nieśmiertelny liściasty haft. Ciekawe, czy Panache kiedyś odważy się zmienić ten wzór. Konstrukcja była już modyfikowana, listki jednak trzymają się mocno już od kilkunastu lat.

 

Panache_Tango_morello_b 

Rozmiary: UK 28-40 D-K, 42 D-J, 44 DD-FF.

 

Red

Kolejna grupa odcieni to te średnie czerwienie, które już nie są bordem ani burgundem, a jeszcze nie są krzyczącym, jasnym szkarłatem. Wchodzimy tu już w subtelności, dlatego musicie mi wybaczyć, jeśli klasyfikacja okaże się nie do końca trafna, bo części modeli, które wam pokazuję, nie widziałam niestety na żywo. 

Zacznę od kolejnego modelu Panache, znowu o Blackowej proweniencji. To już wyraźnie cieplejszy odcień niż Tango czy Etta, ale wciąż przygaszony (widziałam w realu :-) ). Oto Quinn w wersji scarlet. Balkonetka miękka, na cielistym spodzie - z tego co zdążyłam zauwazyć, układa się naprawdę nieźle (serio, muszę się znowu dobrać do miękkich Blacków czy też ex-Blacków). 

 

Panache_Quinn_scarlet_b 

Rozmiary: UK 30-38 D-K.  

 

Kolejny łagodny odcień czerwieni reprezentuje Raquel marki Elomi. Bardzo lubię ten model i mam go w wersji szafirowej. Podoba mi się ten retro klimat bijący z obfitości przeszyć oraz koronki. Miseczki są miękkie, ale w całości podszyte wzmacniającą warstwą, całość świetnie podtrzymuje i jest wygodna, jak to w Elomi :-) 

 

Rozmiary: UK 34 G-JJ, 36 E-JJ, 38-42 DD-JJ, 44 DD-GG. 

 

Wkraczając w świat nieco intensywniejszych kolorów - oto Ollanta by Samanta. Znowu pokazuję wam model o najszerszej rozmiarówce - miękki A922. To złoto i bling na obwodzie stanika (brokacik! Taki jak w Sparku! :-) ) nadaje mu bardzo świąteczny charakter - w sam raz pod choinkę :-) Ollanta ma też inne wersje, w tym np. push-up. 

 

Samanta_Ollanta_bordo_b

Rozmiary:  65 G-M, 70 F-L, 75 E-K, 80 D-J, 85 D-I, 90 D-H, 95 D-G. 

 

W zupełnie innym stylu utrzymany jest model Peek-A-Boo marki Scantilly, który co prawda występował już w czerwieni, ale jaśniejszej i jaskrawszej, niż ta z aktualnego sezonu. Z Peek-a-boo mam podwójne doświadczenie, bo sprawiłam sobie jak dotąd już dwa kolory. I ten, prawdę mówiąc, kusi, bo wygląda na odcień, który lubię. Całość miękka, środek tiulowy, na zewnątrz - satyna.  

 

Scantilly_Peekaboo_red_b1

Rozmiary: UK 30-40 DD-HH 

 

A skoro już o Scantilly mowa, to na ten sezon przyszykowano nam nową, czerwoną wersję tiulowego przezroczystego plandża Knock-Out. Nie skusiłam się jak dotąd na beż, może więc dać szansę czerwieni? ;-) 

 

Scantilly_KnockOut_red_b 

Rozmiary: UK 30-40 DD-HH

 

Wracam do marki Bravissimo, bo znalazłam tam kolejną ciekawostkę - usztywniany model plunge przebrany za longlajnową braletkę. Jeśli znacie już model Satine - Harper Bralette oparty jest na tym samym kroju, moim zdaniem bardzo dobrym (niedawno wzbogaciłam się o trzeci z kolei i jestem bardzo zadowolona). 

 

Bravissimo_Harper_b 

Rozmiary: 28-38 DD-J

 

Na deser szkarłatny Rubin od firmy Nessa. To już dosyć mocny odcień i być może powinien załapać się do kolejnej grupy ;-) Miękka balkonetka o kroju zwykle stosowanym przez Nessę, mocno podnoszącym i zbierającym. 

 

Rozmiary: 65 E-S, 70 D-R, 75 C-P, 80 B-O, 85 B-N, 90 B-M, 95 B-L, 100 B-K (tak, dobrze widzicie, do S ;-) ). 

 

Scarlet

Czas na najwyższą temperaturę :-) Kilka propozycji dla amatorek naprawdę mocnej czerwieni. 

Envy, model znany i szanowany, obecny w marce Panache od wielu sezonów (w tym w kolorach bazowych), aktualnie występuje w dwóch kolorach: szafirowym oraz mocno czerwonym ruby. Jest to miękka balkonetka z elastyczną koronką u góry miseczki, bardzo dobrze zaokrąglająca biust. 

 

Envy_red_b

Rozmiary: UK 30-38 D-K. 

 

Mocny odcień ma też Marcie marki Cleo. Marcie to też weteranka, mająca wiele fanek. Miękka balkonetka z ciekawym haftem z motywem kokardek, ma reputację dobrze podnoszącej biust. Podoba mi się panterkowa kokardka na mostku, żeby nie było za nudno ;-) 

 

Rozmiary: UK 28 DD-H, 30-38 D-J.  

 

Mega jaskrawą czerwienią oślepia wręcz Matilda od Elomi. Kolor nie bez powodu nazywa się flame. To miękki model plunge w plus-sajzowym zakresie rozmiarów (rozmiar 46 to europejskie 105). Podobno Matilda należy do bestsellerów marki. 

 

Rozmiary: UK 32GG-JJ, 34G-JJ, 36-40 DD-JJ, 42 DD-HH, 44 DD-G, 46DD. 

 

I znowu wracamy do kraju - u Ewy Bien niedawno pojawiła się kolejna jesienna nowość - Szerida w szkarłacie. Znowu jestem straszna i pokazuję tylko jedną z kilku konstrukcji - miękką B103, o największej rozmiarówce. Co ciekawe, ma też wersję zieloną - takie dwa komplety stanowiłyby świetny podchoinkowy zestaw, nie sądzicie? ;-)  

 

Rozmiary: 65 F-M, 70 E-L, 75 D-K, 80 C-J, 85 B-I, 90 B-H, 95 B-G, 100 B-F.

 

Czerwono-zielony zestaw możecie zbudować także z kompletów Satine Lace marki Bravissimo :-) Ja jestem już szczęśliwą posiadaczką zielonego i na czerwony już się chyba nie skuszę, ale wam ten model gorąco polecam. Usztywniany plandż leży bardzo dobrze, a do tego ma w komplecie m.in. piękne figi z wysokim stanem z koronkowym tyłem! Tył biustonosza również pokryty jest koronką.  

 

Rozmiary: 28-40 DD-J. 

 

Czerwonoczarne

Zestawienie czerni z czerwienią budzi jeszcze bardziej buduarowe skojarzenia i nie zawsze jego efektowność idzie w parze z elegancją, że się tak wyrażę, jednak projektantom w kilku przypadkach udało się nie popaść w banał.

Mój ulubiony czarnoczerwony model to Nicole od Elomi, mękki model z obniżonym mostkiem, oparty na kroju Sorai, którą już dla was recenzowałam, równie wygodny i niesamowicie efektowny. Mam, polecam :-) Środki tych lamparcich cętek są lekko wzbogacone metalicznymi włóknami, co nadaje miseczkom wizualną trójwymiarowość, jednak pod ubraniem jest całkiem gładko. Od środka Elomi jest przepięknie żywo czerwona, w chłodniejszym odcieniu. 

 

Rozmiary: UK 32GG-JJ, 34G-JJ, 36-40 DD-JJ, 42 DD-HH, 44 DD-G, 46DD.

 

Na drugim miejscu wśród biedronek stawiam Clarę od Panache. Uwielbiam ten model i poważnie zastanawiam się nad zgarnięciem go do kolekcji w tej wersji, choć rozsądek się nieco buntuje ;-) Ten miękki full-cup ma elastyczną koronkę w górnej części miseczki, a do kompletu absolutnie zachwycające figi z wysokim stanem. Obecność takich majtek w komplecie to dla mnie mocny argument za przyjęciem go do swojej szuflady :-) 

 

Rozmiary: UK 30-38 D-J, 40 E-J. 

 

Na deser jeszcze jedna propozycja made in Poland - co prawda czerń jest tu właściwie tylko dodatkiem, ale bardzo wyrazistym. Model Raspberry w kolekcji marki Ava na bieżący sezon występuje w kilku wersjach. Ja wypatruję jak zwykle miękkiej (AV 1610), na razie jednak widuję w sklepach tylko usztywnianą AV 1611 bądź półusztywnianą AV 1609. Niezła z niej strojnisia, a moje serce podbiła plisowana kokardka na mostku, którą mnie udało się lepiej uchwycić na zdjęciu, niż firmie ;-) 

 

Raspberry - foto firmowe 

 

 

Rozmiary wersji półusztywnianej: 65 E-J, 70 D-J, 75-I, 80 B-H, 85 B-G, 90 B-F, 95 B-E, 100 B-D.

 

Rozmiarówki

Ten rozdział możecie pominąć, jeśli na drugie imię wam Stanikomaniaczka, oraz macie w głowie bazę danych wszystkich rozmiarów wszystkich marek ;-) 

Jak pewnie zauważyłyście, podając rozmiary modeli korzystam z dwóch różnych systemów rozmiarów: UK i nie-UK. Jeśli nie czujecie się jeszcze oblatane w tych wszystkich literkach i cyferkach - nie przejmujcie się, to tylko tak groźnie wygląda ;-) Problem ze stanikami, zwłaszcza tymi szytymi w większych rozmiarach powyżej miseczki D jest dokładnie taki, jak z ubraniami. Krótko mówiąc: ciężko o standardy ogólnoświatowe. Tak, jak mamy często w szafach ubrania w najróżniejszych rozmiarach, tak samo jest z biustonoszami. Trudność polega na tym, że biustonosz warto dobrać w miarę dokładnie - nie na oko, bo jak brzmi stare porzekadło stanikomaniaczek, nie na oku się go nosi ;-) 

W największym skrócie: rozmiarówka brytyjska UK zawiera miseczki: A, B, C, D, E, F, FF, G, GG, H, HH, J, JJ, K, KK i tak dalej (podwójne litery to pełne rozmiary, nie żadne połówki) i rozmiary pod biustem 28, 30, 32, 34... i tak dalej, co odpowiada naszemu: 60, 65, 70, 75... itd. Polskie rozmiary miseczek potrafią dość mocno różnić się w różnych firmach, dlatego przelicznika jeden-na-jeden między firmami polskimi a brytyjskimi nie ma (firmy czasem udają na metkach i w katalogach, że przeliczają rozmiary, ale niestety, nie można na tym do końca polegać). Pozwólcie, że posłużę się swoim przykładem. W marce Panache noszę rozmiary: UK 36G, 38FF, w marce Scantilly: UK 36FF, 36G, w marce Elomi: UK 36FF. W firmie Ava: 85F, Ewa Bien: 80I, Nessa: 80H, Samanta: 80H, Kinga: 80H :-) Ale naprawdę, uwierzcie: DA SIĘ trafić w swój rozmiar. W razie wątpliwości, jaki rozmiar wybrać dla siebie - piszcie! :-) Dla dociekliwych: zajrzyjcie do wpisu o rozmiarówkach!  

 

Po tej dawce czerwonych trunków zwracam się do was o dolewki! :-) Uzupełniajcie powyższą listę o godne według was uwagi czerwone, szkarłatne, bordowe i wiśniowe modele. Wasze zdrowie! :-D 

poniedziałek, 31 października 2016

Przed Wami kolejny odcinek z cyklu podróży w bardziej niecodzienne bieliźniane rejony. W pierwszym rozwodziłam się nad wadami konstrukcyjnymi oraz zaletami estetycznymi modelu Emerald marki Playful Promises. Postawiłam tam „śmiałą” tezę, że seksowność nie tylko nie stoi w sprzeczności z dobrym dopasowaniem, ale wręcz jest od niego uzależniona. W źle leżącej bieliźnie trudno moim zdaniem o dobre samopoczucie, i co za tym idzie, zmysłowy nastrój. Z drugiej strony, nadmierny perfekcjonizm dotyczący wyglądu także mu nie sprzyja.

Po tym wstępie pokażę wam Lucię marki More by Bluebella - przedstawicielkę bielizny na specjalne okazje, którą jednak, dla odmiany, zdecydowałam się pozostawić w bra-kolekcji. Czy okazała się bezbłędna? Nie. Ale jej zalety, plus zwykła stanikologiczna ciekawość, jednak przeważyły.

More by Bluebella - Lucia, rozmiar: 36G, kolor: czerwony (raspberry red) [Rozmiary 32-38 DD-G, cena: £32 w Brastop.com]

 

 

Estetyka

W porównaniu ze znaczną częścią bielizny seksownej, a nawet z opisywanym wcześniej Emeraldem, Lucia ma wygląd bardzo klasyczny. Na dobrą sprawę, jest to tradycyjny koronkowy stanik o kroju half-cup, który można by uznać za codzienny, gdyby nie kilka szczegółów.

Nisko zabudowane miseczki zostały uszyte ze stabilnego tiulu pokrytego z zewnątrz koronką. Trzy pionowe szwy podkreślone satynową lamówką są nie tylko elementami konstrukcji miseczki - stanowią w istocie kanaliki zawierające pionowe fiszbiny. Nie są to oczywiście sztywne druty, takie jak ten okalający miseczkę, lecz giętkie, plastikowe elementy, nawet bardziej elastyczne niż fiszbiny boczne wszyte w boki stanika, mają jednak niewątpliwy udział w podtrzymaniu biustu. Takie wachlarzowate pionowe „ożebrowania” nadające miseczce wygląd podobny do muszli czy też kielicha kwiatu to klasyczny pomysł, który chyba nigdy się nie zestarzeje. Skojarzenia z kwiatem potęgują falbankowate krawędzie miseczek. Czego mi tu brakuje? Większej przejrzystości. Te same miseczki, ale bardziej ażurowe - to byłoby coś, nie uważacie? :-)

 

 

Górna linia miseczek jest mocno zbliżona do poziomu, jak w modelach typu bandeau, kojarząc się np. z dawnym modelem Antoinnette nieodżałowanej marki Masquerade :-) Taka forma wymusza mocowanie ramiączka w więcej niż jednym miejscu, co zostało rozwiązane w postaci rozgałęzienia zwanego czasem w bra-żargonie widelcem.

 

 

Ramiączka są w Lucii wyjątkowo wąskie, co daje wrażenie delikatności, lekkości. Tył również jest lekki optycznie - prosty i dość wąski mimo zapięcia na trzy haftki.

 

 

Lucii nie zaliczyłabym do modeli luksusowych, ale nie da się ukryć, że materiały są tutaj delikatniejsze, mniej szorstkie, raczej cienkie i ogólnie nie sprawiają wrażenia, jakby ich głównym zadaniem było podtrzymanie biustu. Lucia jest produktem ozdobnym i przeznaczonym do endżojowania bez ubrania :-) Pod ubranie niezbyt się nadaje z powodu odznaczających się usztywnień, zwłaszcza ich końcówek (choć pod grubszym ubraniem mogłaby się schować). 

Lucię uszyto raczej starannie (choć nie ustrzeżono się przed kilkoma siepiącymi się nitkami), zapięcia i metalowe elementy są dobrej jakości.

Last but not least - piękny kolor! Klasyczne czerwone wino, którego wcale nie ma tak dużo w aktualnych propozycjach. Ten odcień, przyznam, dużo seksowniej mi się kojarzy niż typowa „strażacka” czerwień. 

 

 

Dopasowanie

Mój najczęściej używany rozmiar 36G nie zdradza objawów niedopasowania. Obwód jest raczej luźny, ale trzyma się poziomo. Co do miseczek - niestety dochodzi do głosu moja asymetria. O ile z mniejszą piersią Lucia radzi sobie akceptowalnie, o tyle większa jest dla niej w widoczny sposób za ciężka i za duża, co objawia się gorszym kształtem.

 

 

Kształt

Gdyby spróbować oceniać Lucię według kryteriów stosowanych do codziennych staników, należałoby skrytykować słabe zebranie i takież podnoszenie. Zwłaszcza większa pierś daje widoczną przewieszkę u dołu, a do tego jest przypłaszczona.

Jeśli jednak uwzględnić bardziej specjalne potrzeby, to moim zdaniem Lucia dobrze podkreśla, a nawet optycznie powiększa biust, który z przodu prezentuje się przyjemnie okrągło. Jak na buduarowy stanik, wygląda moim zdaniem całkiem miło dla oka, zdjęcie „na baczność” niestety nie oddaje tego w pełni. 

 

Prawa pierś - tu widać, że mocniej ciąży w dół.

 

Tu też daje się zauważyć gorszy kształt piersi prawej (wiszenie i przypłaszczenie).

 

Wąski, lekki optycznie tył i bardzo wąskie ramiączka

 

Mam trochę problem z bokami - wbudowane w nie fiszbiny pionowe w noszeniu łukowato się wybrzuszają, być może są zbyt elastyczne.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Jeśli chodzi o podtrzymanie, to w przypadku codziennego stanika uznałabym je za niewystarczające - za dużo tu kołysania się, jednak biorąc pod uwagę niskie zabudowanie i cieniutkie ramiączka i tak jest zadziwiająco nieźle. Kiedy wyjmowałam Lucię z paczki, byłam prawie pewna, że tak cienkie ramiączka wywołają efekt biustu na brzuchu, połączony z obolałymi od wrzynających się tasiemek ramionami. Okazało się jednak inaczej. Ramiączek prawie nie czuję, a biust trzyma się na całkiem estetycznej wysokości dla domowych zastosowań :-)

 

 

Konstrukcja Lucii jest moim zdaniem dobra i mogłaby stać się przedmiotem zainteresowania marek typowo D-plusowych (More by Bluebella jest większomiseczkową odnogą Bluebelli, marki z rozmiarowego mainstreamu), podobnie jak pomysł usztywnienia miseczki przy pomocy elastycznych fiszbin.  Być może nie ma on większych szans przeniknąć do biustonoszy typowo codziennych, ale może spokojnie zostać wykorzystany w bardziej fikuśnych modelach.

 

 

Okazuje się, że da się zrobić dla większego biustu model typu bandeau, który nie będzie pancernym sztywniakiem, będzie miał cieniutkie delikatne ramiączka i koronkowe miseczki.

 

Wygoda

W pierwszej chwili byłam zachwycona wygodą Lucii. Wszystko jest tu przyjemnie elastyczne i miłe w dotyku, nie czuję wpijania się ramiączek. Dopiero po dłuższym czasie przebywania w tym staniku, i to w pozycji siedzącej, zaczęłam czuć jakieś podgryzanie od dołu fiszbin.

 

Cena

Trzydzieści dwa funty to cena przyzwoitego codziennego stanika brytyjskiego (np. nowości Freya). Wybaczyłabym Lucii tę cenę, gdyby była bardziej lukśna, ale jakość koronki i całego rusztowania nie przewyższa poziomu Frei, a konstrukcja pozostawia nieco do życzenia, no i zastosowanie jest jednak ograniczone. Moja ocena byłaby na pewno wyższa, gdyby moja większa pierś wyglądała w Lucii tak samo zgrabnie jak ta mniejsza :-)

 

Galeria

Rzućcie okiem na pełny zestaw fotek, również nabiustnych.

 

 

Podsumowanie i rozczarowanie

Kupując Lucię spełniłam jedno ze swoich stanikowych marzeń - bra-cacko w kolorze czerwonego wina, na cienkich ramiączkach i z delikatnych materiałów. Co prawda nie jest to idealne cacko, ale frajdę z jego posiadania mam niewątpliwą. Mam jednak znacznie więcej marzeń tego rodzaju, które nie zostały jeszcze spełnione, albo też próby ich spełnienia zakończyły się rozczarowaniem. Takim rozczarowaniem był inny model tej samej marki - Delta, który nie dość, że nie stanął na wysokości zadania konstrukcyjnie (podnosił biust tak marnie, że nie ma o czym mówić), to jeszcze okazał się zdumiewająco niskiej jakości. Siepiące się szwy, pęki luźnych nitek wiszących wszędzie - byłam zdumiona, że dopuszczono do sprzedaży tak niedopracowany produkt. Zresztą zobaczcie same. 

 

 

Ten produkt Bluebelli niestety miejsca w mojej szufladzie nie zagrzał :-) Drodzy producenci bielizny fikuśnej! To, że być może sądzicie, że Wasz produkt nie będzie noszony całymi dniami, nie oznacza, że może to być produkt byle jaki. Czy naprawdę wydaje Wam się, że kobieta może czuć się atrakcyjnie w szmatce, z której wiszą nitki i która wygląda, jakby wyprodukowano ją „na odwal” i najtańszym możliwym kosztem? No doprawdy. Zdecydowanie wolę siebie bez bielizny, niż odzianą w coś takiego.

Ciekawa jestem, drogie Stanikomaniaczki, czy podzielacie moją opinię.

Czy Wy też macie swoje bieliźniane marzenia i fascynacje, które nie zostały jeszcze zrealizowane? :-)

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...