Wpisy z tagiem: granatowy

piątek, 29 września 2017

Amory w głowie wymagały ciepłego okrycia. W końcu jesień! ;-)

 

Po udanych eksperymentach z nowymi produktami Samanty, zwłaszcza z modelem Spark, bez wahania zgodziłam się na dalsze testy konstrukcji A922 adresowanej do większych biustów. Jestem łasa na kolorowe hafty (pamięta ktosia jeszcze markę Fauve?), którymi ostatnimi czasy jakby rzadziej rozpieszczały nas firmy. Samanta jednak zawsze miała ich dużo, a do tego konsekwentnie stawiała na żywe kolory. Dodam, że firma obchodzi właśnie 25-lecie. Kilka tygodni temu spędziłam urocze pół dnia w siedzibie Samanty w Makowie Podhalańskim (relacja niebawem!) i bardzo ucieszył mnie mniej więcej taki dialog:

- Czy zawsze stawialiście Państwo na żywe kolory, czy dopiero z czasem zwiększał się udział barwnych modeli w kolekcjach?

- Właściwie zawsze było u nas kolorowo!

I mam nadzieję, że nadal będzie :-)

A tymczasem przed Wami:

 

Samanta - Amor A922, kolor: granatowy, rozmiar: 80H [Rozmiary katalogowe: 65 G-M, 70 F-L, 75 E-K, 80 D-J, 85 D-I, 90 D-H, 95 D-G; cena w sklepie firmowym: 229 zł. Biustonosz został mi dostarczony przez producenta. Cała kolekcja Amor w kolorze granatowym dostępna pod linkiem]

 

 

Estetyka

Granat to nowa czerń - to po pierwsze ;-) Bardzo lubię bieliznę w ciemnych kolorach nieczarnych - czarną też lubię, ale zawsze chętnie witam odmianę. Tu rarytasem dla mnie są też kolorowe hafty, bogate i efektowne, trochę w folkowym klimacie. Różane hafty są szalenie w modzie, wystarczy wstąpić do pierwszej z brzegu sieciówki: haftowane dżinsy, bluzy, kurtki z haftowanymi naprasowankami i tak dalej. Zawsze się cieszę widząc, że bielizna odpowiada na trendy, choć jeszcze bardziej, gdy tworzy własne :-)

 

 

Hafty są urodziwe, dobrej jakości, mięciutkie i pokrywają całą miseczkę, a szafirowy motyw - nawet tył biustonosza. To super, gdy z tyłu też coś się dzieje! Ramiączka też mają haftową naszywkę. Dzieje się także na mostku - kokardka z dwóch wstążeczek oraz zawieszka ze stylizowanym S z logotypu firmy.

 

 

Przejrzystość to kolejny atut Amora, choć nie jest ona całkowita (transparentne w całości są pozostałe dwie miękkie konstrukcje - A122 oraz A142, niestety żadna z nich nie sięga mojego rozmiaru). Dolna część miseczek jest podszyta dodatkową warstwą siateczki, która tę przejrzystość zmniejsza. Ale tylko trochę. Czyni to z Amora A922 całkiem niezłe, jak to się po stanikomaniacku mówi, kusidło. Zwracam uwagę na fakt, że mimo dwóch warstw siatki, nie ma efektu mory - a raczej jest, tylko subtelny i nie rzuca się specjalnie w oczy - brawo dla firmy za ten miły szczegół. Slingi boczne, również z siatki, nie uwierają mnie wizualnie. 

 

 

Całość jest staranniutko zszyta i bez niesfornych nitek ani zostawionych surowych brzegów. Zapięcie tylko trochę się naciąga w noszeniu. W dotyku czuje się niezłą jakość. 

Nawiasem mówiąc - jeźlikto nie chce granatu, Amor występuje też w wersji kremowo-różowo-srebrzystej - która jednak nie skradła mego serca, mimo metalicznej nitki.

 

 

Dopasowanie

Rozmiar moim zdaniem standardowy. Obwód nie jest zbyt rozciągliwy. Miseczki są głębokie, stąd nieco luzu na mniejszej piersi. Mimo że nie wydają mi się jeszcze za duże, to jednak chętnie wypróbowałabym mniejszy rozmiar - dla niższego zabudowania. Ale spodziewam się, że fiszbiny byłyby wtedy już za wąskie, dlatego zostaję przy moim 80H. 

 

 

Kształt

Może trochę na wyrost, ale wydaje mi się, że Amor podnosi mój biust lepiej niż Spark - może to kwestia lepiej trzymającego obwodu. Jest okrągło, piersi ładnie podniesione i zebrane. 

 

W odpowiedzi na sugestię jednej z Was - powrót do „brafittingowego podkoszulka”. No nie powiem, żebym czuła się w nim świetnie, ale kształt biustu niewątpliwie dobrze widać :-) 

 

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Głębokie miseczki ze sporą przestrzenią u dołu i dość wąskimi - ale też nie najwęższymi na świecie (i dobrze!) fiszbinami nie są ideałem dla moich piersi, które generalnie wolą miseczki szersze, ale i tak sprawują się zaskakująco dobrze. Odczuwam jakąś śladową niestabilność związaną pewnie z tą głębokością, ale podtrzymanie jest zupełnie dobre. Czuję się naprawdę nieźle w tej konstrukcji i porzucam obawy z nią związane. 

 

 

Wygoda

Odejmuję pół punkta za fiszbiny boczne - po paru godzinach dolne końcówki zaczynają mnie uwierać. Ale dzieje się to po naprawdę długim czasie. Jak się ostatecznie zniecierpliwię, to je wypruję i zdam Wam relację, jak się sprawuje ten stanik bez bocznych fiszbin. Druty zasadnicze, znaczy - te w miseczkach - nie były dla mnie niewygodne, więc obyło się bez fiszbinoplastyki. 

 

Do kompletu - figi (XL) 

Porządne, wystarczająco głębokie i seksownie przezroczyste gacie ;-) Nie mam żadnego „ale”. Choć optycznie podobają mi się też bokserki i żałuję, że ich chociaż nie przymierzyłam (zapomniałam w sumie :-) ). 

 

 

 

Galeria

Zachęcam gorąco do rzucenia okiem na większą liczbę fotek i zbliżeń, jest na co popatrzeć :-)

 

Samanta - Amor

 

Podsumowanie

Coraz lepiej czuję się w konstrukcji A922 - nie wiem czy to kwestia nieco innych materiałów, ale Amor leży i działa u mnie lepiej od Sparka. Podobnie zachowuje się Cora, którą też sobie sprawiłam. Haft w Corze nie jest tak zabójczo kolorowy jak w Amorze, ale podoba mi się ten obsypany listkami czy też płatkami dekolt oraz barwa całości.

 

 

By the way, chętnie powitałabym linię pasujących do biustonoszy koszulek. Byle tylko wybór rozmiarów był odpowiednio duży, a koszulki dobrze układały się na większym biuście. W Amora chętnie ubrałabym się bardziej całościowo, w Sparka zresztą też :-) 

Podsumowując, Samanta ma wszelkie dane, by trafić do mojego repertuaru marek regularnie obserwowanych i testowanych. 

 

Bieliznę sponsorowała: Samanta, daszka w tył nie sponsorowali: & Other Stories.

 

Uwaga, promocja!

Firma Samanta, aby zachęcić nas szczególnie do zawarcia znajomości ze świeżą, jesienną kolekcją (z której pochodzi nasz Amorek), ma dla nas specjalny stanikomaniacki rabat w wysokości -10% na wszystkie towary poza ofertą wyprzedażową i promocyjną. Podajcie w koszyku kod STANIKOMANIA a rabat naliczy się automatycznie. Promocja obowiązuje w internetowym sklepie firmowym Samanty, od NIEDZIELI 1.10 do 8.10.2017 (nie łączy się z innymi promocjami i rabatami). Zapraszam w imieniu firmy :-)

Nosicie Samantę? Jak Wam się nosi? :-) Macie ochotę na Amory? ;-)

czwartek, 18 maja 2017

Tak wyglądam z nieobciętą głową ;-)

 

Wzór tego stanika co prawda kojarzy mi się deszczowo i wodnie, ale i w słońcu zagra świetnie :-) A nadchodzące podobno upały na pewno sprawią, że zapragniemy ochłody.

Z balkonetkami marki Cleo by Panache mój związek jest... miłosno-nienawistny. Dlaczego? Bo wiele z nich mi się podoba, ale zawsze, zanim przymierzę, towarzyszy mi obawa przed tak zwanym powiewaniem górnej części miseczki. Nie wiem do końca, jak zdiagnozować problem z punktu widzenia typologii biustokształtów: czy chodzi o niedostatek pełni u góry, czy może o tak zwane krótkie korzonki czyli niską podstawę (pole, na którym pierś jest przyrośnięta do tułowia, może mieć nie tylko różną szerokość, ale i wysokość), a może po prostu wiotkość dojrzałego wieku - dość, że górnej miski w tych konstrukcjach często nie wypełniam (zmniejszanie rozmiaru nic nie daje poza zwężeniem miski). Tu akurat Minnie jest chlubnym wyjątkiem, podobnie zresztą jak Kayla, a w aktualnym sezonowym wydaniu polubiłam ją szalenie.

Cleo by Panache - Minnie, rozmiar: 38FF [Rozmiary: UK 28 E-H, 30-38 D-J; cena: ok. 180 zł; biustonosz został mi dostarczony przez dystrybutora]

 

 

Estetyka

Deseń i kolorystyka są świetne. Wzór kojarzy mi się z różnymi rzeczami: odbiciem wiosennych kwiatów w wodzie bądź unoszącymi się na niej płatkami, z kroplami wody na szybie, z fajerwerkami, światłami wielkiego miasta na poruszonym zdjęciu... Ale najsilniejsze skojarzenie jest kwiatowo-deszczowo-morskie, co podkreślają szmaragdowe lamówki i dodatki. Bardzo mi się podoba, że deseń jest kontynuowany nie tylko na siateczce u góry miseczek, ale także na hafcie. No i te otworki à la haft Richelieu - zawsze były dla mnie plusem. 

 

 

I bardzo, ale to bardzo żałuję, że tego świetnego deseniu nie ma z tyłu, który to tył jest jednolicie granatowy. Oraz ciągle jakoś nie mogę zakochać się w tych napisach na kanalikach fiszbin po wewnętrznej stronie. Może zbyt serio traktuję biustonosze, by zaakceptować wzorek bardziej jakby rodem ze skarpetek czy tiszerta, a może po prostu jestem konserwa ;-) 

Chwalę malinową kokardkę pomiędzy miseczkami - świetnie ożywia. 

 

 

Minnie jest dobra jakościowo, jakość szycia i materiałów bez zarzutu, zapięcie trochę się „męczy” w noszeniu - nie wiem czemu jest dwuhaftkowe, wolałabym trzy-, choć zdaję sobie sprawę, że nie każda stanikomaniaczka takie lubi. Bardzo mi się podoba faktura ramiączek i ogólnie ich jakość - są bardzo przyjemne w dotyku i wygodne. 

 

 

 

Dopasowanie

38FF często wybieram w produktach Panache i tutaj dopasowanie jest idealne. Miseczki są w normie, obwód też, jak na Cleowską 38-kę :-) W każdym razie jest mi wygodnie i nie czuję potrzeby ani wymiany, ani ciaśniejszego zapięcia. 

 

 

Kształt

To modelowy przykład wypychacza i zbieracza równie skutecznego jak np. Chi Chi od Sculptresse, choć konstrukcja jest inna. Minnie to typowa klasyczna balkonetka trzyczęściowa, ale tak skonstruowana, że biust od samego dołu wznosi się maksymalnie do góry, jest też solidnie zebrany do środka. Mimo tych modelarskich sztuczek jest mi w Minnie wygodnie, choć, rzecz jasna, nie jest ona typowym wygodniczkiem, jak niektóre full-cupy ;-)

Kształt okrągło-noskowaty, naprawdę przyjemny dla oka; dla miłośniczek „w górę i do przodu”.

 

 

 

Fotek w ubraniu nie sponsoruje tym razem firma Tatuum :-) Sukienka Pini z kolekcji Unique, zdobiona nadrukami zaprojektowanymi przez Martę Frej, inspirowanymi dawnymi zdjęciami z albumów i książek poświęconych sufrażystkom i emancypantkom. Girl power! :-)

 

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Co do supportu - zasadniczo jest w normie, tył trzyma się zadowalająco, ramiączka są z przodu podszyte miękką wyściółką, która przy okazji je dodatkowo stabilizuje, i nie rozciągają się przesadnie. Jedynym nieco słabszym punktem jest góra misek, która co prawda wizualnie praktycznie nie odstaje, ale też i nie przytrzymuje za mocno tego, co w środku, przez co piersi mają więcej swobody, niż miałyby w bardziej zamkniętej misce. Dół misek za to jest stabilny jak rzadko, dzięki gęstej laminowanej dzianinie, z której jest uszyty.

 

 

Co do „nie odstaje” - tu sprawa jest względna, bo dla zupełnie gładkiego przylegania górnego haftu muszę wykonać porządny wyprost. Luzackie zgarbienie się generuje odstający haft, czego jednak zupełnie nie widać pod ubraniami, więc w sumie nie ma o czym mówić. 

Wrócę jeszcze pośrednio do spraw kształtowych. Konstrukcja miseczek jest wybitnie podnosząca, co dla mnie jako posiadaczki FF-G-biustu stanowi opcję (nie upieram się, że mój biust musi się koniecznie unosić w taki sposób i na taką wysokość), jednak mam wrażenie, że szczególnie dużo zyskują na tej właściwości biusty z rejonów H czy J, i to te z tych cięższych, z którymi wiele innych krojów po prostu słabo daje sobie radę. Dlatego polecam ją szczególnie użytkowniczkom tych rozmiarów - jeśli tęsknicie do porządnie podniesionego biustu, Minnie powinna Wam go zapewnić. 

 

Wygoda

Minnie jest generalnie wygodna. Nie jest jednak gwiazdą komfortu, jak niektóre full cupy, żeby daleko nie szukać - Candi ;-) Po prostu czuję ten stanik na sobie, zapewne dlatego, że jednak mocno wypycha biust, co musi generować większe naciski na całą konstrukcję. Trochę też napiera końcami fiszbin na mostek, ale nie jest to jakieś mocne uwieranie, po prostu napór. 

 

Do kompletu - figi

Tu też trochę tęsknię za wzorem z tyłu :-) Choć nie jestem pewna, czy w komplecie to zestawienie z gładkim granatem nie prezentuje się mimo wszystko lepiej. Figi są zgrabne, wygodne i dobrej jakości, choć dla mnie jak zwykle trochę za niskie. Mimo to jestem zadowolona z posiadania kompletu (kompletomania się szerzy :-) ). 

 

 

Galeria

Zerknijcie na komplet zdjęć :-) 

 

 

Podsumowanie

To moja pierwsza Minnie, choć poprzednie wersje (a było ich wiele) zdarzało mi się przy różnych okazjach przymierzać - stąd byłam pełna optymizmu już na wstępie. A teraz ostrzę sobie ząbki na wersję jesienną, oraz mam nadzieję, że model jeszcze trochę pobędzie w ofercie (albo doczeka się równie dobrej następczyni). Podsumowując, jeśli szukacje dobrego podnośnika na lato, Minnie może być świetnym strzałem :-)

 

 

A Wy znacie już Minnie? Jak Wam się podoba w tej wersji? :-)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...