Wpisy z tagiem: koralowy

poniedziałek, 22 października 2012

Zanim wkroczymy nieodwołalnie w jesień, trzeba odrobić letnie zaległości :-) Warto zresztą jeszcze poobserwować letnie kolekcje, zwłaszcza że tu i tam da się wciąż złowić coś na posezonowych przecenach. Bohaterka tej notki, mimo że przynależy jeszcze do lata, jest o tyle interesująca, że ten sam krój występuje również w kolekcji jesiennej i to w całkiem udanych wersjach kolorystyczno-haftowych. No i do tego jest Polką :-)

Patricia marki Dalia w obu kolorach, które miałam przyjemność przetestować w ciągu letnich miesięcy, istnieje w dwóch krojach. Pierwszy to świetnie już polskim biuściastym znany model półusztywniany K-24 (ten sam, o którym pisałam m.in. w Daliowych papużkach). Drugi to K-26, który ma podobnie zbudowane trzyczęściowe miseczki, lecz całkowicie miękkie. Ponieważ nigdy jeszcze nie miałam na sobie Daliowego miękkusa (nie obejmowały mnie rozmiary), postanowiłam dać szansę dwudziestceszóstce. I pierwsza mgiełka Daliowa w moim rozmiarze zaskoczyła mnie pozytywnie. Przedstawiam Wam więc:

Dalia - Patricia, rozmiar: 75I, krój: K-26, kolory: zielony, koralowy [Rozmiary miseczek: D-J, obwody: 65-90, cena: ok. 116 zł]

 

Estetyka

Obydwa kolory są bardzo urodziwe, ale mnie skuteczniej uwiódł zielony - piękny pistacjowy odcień. Oba świetnie pasowały do letniej garderoby.

Jestem pozytywnie zaskoczona miękkością haftu, obawiałam się szeleszczącej sztuczności znanej z Valerii i spółki, ale ten okazał się naprawdę na poziomie - staranny, przyjemny w dotyku. No i pięknie ażurowy.

Na ramiączkach są aplikacje, które krytykowałam w tamtych modelach, ale te prezentują się o niebo dyskretniej od tamtych i rzeczywiście zdobią, nie dając wrażenia przeładowania.

Dolne części miseczek podszyte są dodatkowo od spodu cienką siateczką, taką samą jak ta, na której jest haft. Jest ona bardzo przejrzysta i Patrycja nie traci przez to podszycie lekkiego charakteru. Trochę mi się nie podoba kolor tej siateczki w wersji zielonej - jest ciut za jasna w stosunku do barwy nitek haftu i do pozostałych części biustonosza. Mam wrażenie, że dodatkowo straciła trochę koloru w praniu. Podobnie gumy różnią się nieco barwą od reszty. Koralowa wersja jest bardziej dopracowana jeśli chodzi o jednolitość kolorów. Ja jednak wciąż wolę zieleń, zwłaszcza haftu (tego ciemniejszego, bo haft jest dwubarwny - groszki są jaśniejsze od esów-floresów i mają kolor miętowy - w wersji koralowej są natomiast bladoróżowe) i boków.

Niestety kokardki Dalii to nadal porażka wywołująca ból serca u każdej fanki biustonoszowych detali. Są nierówno przycięte, skłonne do strzępienia się i po prostu byle jakie. Na szczęście są też małe i w tym samym kolorze co biustonosz, dzięki czemu mało je widać.

Drugi mankament to różne wystające tu i ówdzie niteczki, które musiałam poprzycinać. Byłoby dobrze, gdyby nasi producenci częściej zwracali na takie szczegóły uwagę - one często decydują o ogólnym wrażeniu związanym z jakością produktu. Poza tymi detalami Patrycja jest biustonoszem przyzwoitej jakości. Nie zauważyłam też, by pranie (w pralce) robiło jej krzywdę, z wyjątkiem powyższego podejrzenia o spranie się części zielonej barwy.

 

Dopasowanie

Postanowiłam dać dobrą notę za przewidywalność rozmiaru. K-24 jest na mnie dobre w 75I, K-26 również - taka jednolitość to duży plus. Udam, że nie widzę tabeli rozmiarów, wedle której przy obwodzie 75 powinnam nosić miseczkę w okolicach L ;)

Nie podoba mi się jednak, że ciągle pasuje na mnie w Dalii obwód 75. Przyzwyczaiłam się już do porządnie dopasowanych 80tek. Co prawda w tych 75-tkach czuję się już nieco ściśnięta, ale dają się spokojnie nosić, skąd wnioskuję, że 80 mogłoby być jednak za luźne. Kusi jednak, by kiedyś sprawdzić np. 80H zamiast 75I.

 

 

Kształt

Patrycja nie daje bardzo mocnego wypchnięcia w górę, ale unosi w pełni zadowalająco, do tego bardzo dobrze zbiera z boków i modeluje piersi w zgrabne kuleczki. Moje obawy co do tego kroju i wątpliwości, czy Daliowy miękkus da sobie radę z cięższym biustem równie dobrze, jak półusztywniany K-24, całkowicie się rozwiały.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Podtrzymanie jest bez zarzutu. Boki i tyły Patrycji są szerokie, zapinane na 3 haftki, niezbyt rozciągliwe. Biust trzyma się solidnie. Nie wiem jednak, jak czułabym się w obwodzie 80, który teoretycznie powinien mi pasować.

Jeśli chodzi o krój miseczek, także nie mam zastrzeżeń. Układ i kształt szwów nieco różni się od typowej balkonetki znanej nam z marek brytyjskich, jak Freya (kiedyś chyba skuszę się na porównanie krojów balkonetek polskich i brytyjskich). Miseczki nie są jednak przesadnie zabudowane ani nie wchodzą mi pod pachy. Fiszbiny mają wąski rozstaw, u mnie są dosłownie „na styk”, można więc chyba polecać K-26 amatorkom wąskich fiszbin, a także wąskich mostków.

Przeszkadza mi jednak w Patricii krój dolnej części stanika. Jest on niemal pozbawiony „anatomicznych” podkrojeń i zbliżony do linii prostej, wskutek czego boki i tył znajdują się na zbliżonym poziomie, co dół fiszbin. Przez to czuję się tym stanikiem bardzo mocno opasana, opancerzona wręcz. Przywykłam bowiem, że zarówno dół mostka, jak i boki, zaczynają się trochę wyżej na ciele. Przypuszczam, że taki krój wzmacnia podtrzymanie, jednak ja nie czuję się w nim komfortowo. Podobne odczucia miałam kiedyś np. w Comeximach (Paloma). Gdyby nie usztywnienia boczne, to podejrzewam, że boki marszczyłyby się i podwijały, zresztą końcówki tych usztywnień zawijają się nieco do wewnątrz - cud, że nie uwierają.


 

 

Wygoda

Ogólnie nie jest najgorzej. Patricia jest uszyta z przyjemnych w dotyku materiałów, nic nie drapie, fiszbiny nie gniotą, ramiaczka OK. Niestety ma też wady.

Najdotkliwsze dla mnie jest to, że dół mostka jest zbyt mało jak dla mnie podkrojony w górę, co powoduje, że w czasie dłuższego przebywania w siedzącej pozycji Patrycja ugniata mi żołądek. Dobrze chociaż, że miejsce to jest porządnie podszyte i nie wpija się w ciało.

Mam też zastrzeżenia do niemal prostej linii dołu - jak w poprzednim punkcie. Nie czuję się w tych biustonoszach zbyt komfortowo, zwłaszcza gdy siedzę.

Za krótkie są podkładki pod haftki w zapięciach. Niestety potrafią się podwijać - wtedy haftki uwierają mnie w plecy.



 

Cena

Za przyzwoicie skonstruowany i ładny kolorowy biustonosz cena poniżej 120 zł (w sklepie firmowym) jest ceną dobrą. Przykład z Dalii mogłaby brać Samanta, która winduje ceny do szalonych poziomów, a jakością wcale Dalii nie przewyższa. W innych niż firmowy sklepach niestety potrafi być drożej, ale nie we wszystkich - zdarzają się też przeceny :)

 

 

Podsumowanie

Mimo wymienionych wad, dotyczących głównie wygody, a związanych z krojem, jestem bardzo pozytywnie zaskoczona K-26. Spodziewałam się problemów z podtrzymaniem, kształtem, konstrukcją miseczek - tu jednak Patricia poradziła sobie zupełnie nieźle. Do tego ma naprawdę ładne kolory, no i ta ażurowość, której brakowało mi w Dalii - już myślałam, że biusty w moich okolicach rozmiarowych na zawsze skazano w tej marce na model półusztywniany. Coś się jednak ruszyło. Zachęcam więc firmę do produkowania większej liczby modeli w tym właśnie kroju i adresowania ich szczególnie do biuściastych miłośniczek K-dwudzestekczwórek (czyli w jak najszerszym zakresie rozmiarów). A sklepy - do zamawiania tego kroju w szerokiej rozmiarówce. Uważam, że ma wielką szansę dobrze się przyjąć. 

Na zakończenie - jesienne mgiełki, czyli Michelle K-26 w dwóch kolorach:

(zachęcam do wizyty na stronie firmowej - można pobrać katalog bieżącej kolekcji)

Ponieważ w sklepie firmowym widzę już tylko jeden kolor Michelle i ani jednego 75I bądź 80H, czyli wybór jest niepełny - zachęcam inne sklepy, by pochwaliły się swoimi Daliowymi zasobami! Wg katalogu zakres rozmiarów tego modelu to: 65,70 D-J, 75 C-J, 80 C-H, 85 C-G, 90 C-E. Jest on niestety mniejszy niż K-24, które w obwodzie 65 dochodzi aż do miseczki M (wg rozmiarówki Dalii - uwaga, różni się od brytyjskiej). Oba kolory Michelle występują zresztą również jako K-24 - bo krój ten jest dostępny we wszystkich wzorach kolekcji jesiennej (brawo!).

 

Galeria

Na zakończenie, kontynuując „nową tradycję”, zapraszam do obejrzenia zestawu fotek obu Patricii w formie slideshow.

 

Jak Wam się podobają? A może macie własne wrażenia z noszenia miękkich modeli Dalii?

czwartek, 14 czerwca 2012

Król Karol kupił królowej Karolinie korale koloru koralowego - któż nie zna tego języko-łamacza? :) Kolor koralowy zawsze kojarzył mi się z lekko rozbieloną czerwienią, najbardziej charakterystyczną dla biżuterii z korala. Naturalny koral miewa jednak bardzo różne odcienie - od białego, poprzez różowe, różowo-pomarańczowe i różowo-czerwone, do ciemnej czerwieni (na zdjęciu: kolczyki z dwoma odcieniami korala ze sklepu Zielony Kot - przypominam o naszym biżuteryjno-bieliźnianym KONKURSIE! :). Bywają też podobno nawet korale niebieskie.

Według moich obserwacji, katalogowe angielskie coral najczęściej oznacza ciepłe odmiany różu bądź pomarańczu z różową nutą, od dość bladego, przez odcienie łososiowo-pomarańczowe aż do niemal jasnoczerwonego. W tym sezonie bardzo modne są różne odcienie z tej gamy, co widać w sklepach z odzieżą, a odbicia tej tendencji występują też w bieliźnie.

Jeśli chodzi o róże, zawsze wolałam chłodniejsze odcienie, w szczególności fuksję. Tej wiosny czystym przypadkiem w mojej szufladzie znalazły się aż dwa przedstawiciele frakcji cieplejszej - koralowej i okazało się, że nawet przyjemnie harmonizują z kilkoma nowymi ubraniami. Chyba jednak jestem ofiarą kolorystycznej mody, skoro zagustowałam nawet w koralowo-pomarańczowych lakierach do paznokci, które nigdy przedtem mi się nie podobały ;)

(Słowko od Lakieromanii: nie przejmujcie się, nie trzeba wydawać bajońskich sum na Diory i Chanele - tańsze, również bardzo dobre marki oferują mnóstwo odcieni tego typu :)

Moim pierwszym koralikiem była Emily Curvy Kate. Po Lottie była to pierwsza Kasiowa miękkuska, która naprawdę przypadła mi do gustu. Jest to balkonetka wygodna, miękka w dotyku i ma równie miłe figi do kompletu. Przykład Emilki pokazuje, że Kasie bardzo poprawiły jakość materiałów. A wracając do koloru - bardzo udane jest moim zdaniem to połączenie ciepłego różu z różowo-złotawym haftem:

Kasie tej wiosny zresztą obfitują w korale. Mamy koralową wersję plunge'a Tempt Me, takiż kolor ma pod niebieską koronką Fleurty (niestety, żaden z tych dwóch modeli nie okazał się ze mną biustowo kompatybilny - w tym sezonie zadowoliłam się więc Emilką oraz „dżinsową” Tease Me :)

Koralowo-różowe dodatki znajdziemy też w innych modelach, takich jak letnia Lottie (cakiem udane połączenie z lawendą) czy Angel. Przy okazji możemy zaobserwować, z jakimi barwami designerzy łączą koralowo-różowe odcienie. Zestawienie z niebieskim wydaje mi się nieco kontrowersyjne, ale ma w sobie „coś”.

 

Biorąc do ręki koralową Emilię od razu przypomniałam sobie o Ashlee - plandżu marki Freya uszytym na bazie słynnego Deco.

Nie mogę niestety teraz porównać odcienia w naturze - zapewne trochę się różni od Emilii, ale kompozycja kolorów podobna: ciepły róż i kremowo-złoty.

A skoro już mowa o gładkich usztywnionych miseczkach - oto kolejny koralik z mojej szafy, usztywniana (a właściwie wyściełana, bo jest dość miękka) balkonetka marki Change o swojskim imieniu Stasia ;) Niebawem przeczytacie o niej więcej - na razie tylko foto. Pasiasta faktura dzianiny kojarzy mi się z Ashlee. Nazwę nadano tej wersji owocową - goyave, czyli guawa:

 

Warto przypomnieć, że „w morele” idzie także przygotowana na bieżący sezon odsłona Tango marki Panache. Nazywa się, a jakże - tutti frutti, i pomału wchodzi już do naszych sklepów.

 

Kolorowe trendy jak zwykle doskonale podchwytuje Bravissimo. Ta brytyjska sieć sklepów z bielizną D-plusową ostatnio bardzo intensywnie rozwija własną markę - wystarczy spojrzeć na ostatnie liczne nowości, wśród których jest zarówno bielizna, jak i kostiumy kąpielowe do miseczki K.

Polkadelic to ciepły odcień różu, dodatkowo ocieplony przez żółte dodatki - kolejny model do kolekcji różowo/pomarańczowo-złoto/żółtej (miseczki DD-J):

Sherbet Stripe (DD-K) już od pewnego czasu gości na Bravissimowych półkach, prezentując kolejne ciekawe połączenie - z miętową zielenią (ciekawostka: Dior też na to wpadł! :-)

W koralowym kierunku kolorowym :) poszła też ostatnio Alana (DD-L):

Szkoda, że jedyną dla nas metodą zaopatrzenia się w produkty Bravissimo jest zakup online albo wyjazd na Wyspy... może więc nie powinnam już Was nimi zanudzać, bo wcale tam nie kupujecie? Tylko że tak przyjemnie jest popatrzeć na niektóre Bravissimowe pomysły, i na te radosne zdjęcia. W dodatku Bra-vissimowe bras są, jak wieść niesie, naprawdę niezłe konstrukcyjnie w wyższych zakresach miseczkowych, przyjamniej w porównaniu z innymi znanymi markami brytyjskimi.

Miłośniczki usztywnianego plunge'a marki Masquerade - Rosa, mogą sięgnąć po wersję stworzoną specjalnie dla Bravissimo - tło w przydymionym różu zdobią koralowo-różowe wielkie kropy. Róża w tym wydaniu wygląda trochę jak usztywniana bliźniaczka Polkadelic.

 

Nie trzeba będzie, mam nadzieję, udawać sie do Bravissimo, by zaopatrzyć się w Rihannę z kolekcji Cleo. Czerwona odmiana korala łączy się tutaj w bardzo udany sposób z miętą, jasnym różem i szarością.

Jak widać, rodzina barw różowo-pomarańczowo-morelowo-koralowych okazała się w tym sezonie całkiem liczna. Jeśli znacie jeszcze jakieś godne uwagi członkinie, bardzo proszę o dopisanie :)

Moim zdaniem kolory z tej gamy stanowią ciekawą odmianę od klasycznego chłodnego, bladego różu, tego typowego „majtkowego” koloru, który nie każdej z nas pasuje. Nieprawdaż?

A na zakończenie - z uporem maniaka, a raczej maniaczki, przypominam o KONKURSIE, w którym korale koloru koralowego możecie zestawić z takąż bielizną. Oczywiście nie tylko! Wszystkie kolory mile widziane!

Czekamy razem z Freyą i Zielonym Kotem na Wasze prace konkursowe. I UWAGA! Przedłużamy termin oddania prac do 22 czerwca!

 
1 , 2
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...