Wpisy z tagiem: kremowy

środa, 01 maja 2013

Zastanawiałam się, co też może oznaczać nazwa tego modelu marki Masquerade - nie miałam żadnych skojarzeń, poza ptasimi :) Z pomocą przyszła mi Wikipedia - otóż Orla to imię żeńskie pochodzenia irlandzkiego (pozdrawiam miłośniczki Irlandii :-) i znaczy tyle, co „złota księżniczka”. Nasza bieliźniana Orla co prawda ze złotem nie ma wiele wspólnego, bo metalowe elementy tego staniczka mają kolor srebrny, odrobiny książęcości jednak odmówić jej nie można. Ta perła (perla? :-) na mostku, ten haft i dekolt w sam raz do strojnej sukni.

Byłam ogromnie ciekawa, jak też będzie sprawował się pierwszy miękki half-cup marki Masquerade od czasów słynnej przed laty Minervy (o której przypomniały mi nieocenione Komentatorki!) oraz Casablanki, której nawet nie przymierzałam (czy któraś z Was jeszcze ją ma? :).

Dlaczego uparcie używam terminu half-cup, mimo że producent nazywa ten stanik balkonetką? Bo myślę, że chyba większość z Was tak by go nazwała. Co prawda, jeżeli chodzi o zabudowanie - half-cupy dla miseczek powyżej D to tak naprawdę... hmm, 2/3 cupy. Imitują one jednak prawdziwe półmiseczki krojem - górna krawędź zbliża się maksymalnie do linii poziomej, znajduje się tak nisko, jak się da, a miseczki z reguły są skrojone z pionowymi szwami, co daje jabłuszkowaty wygląd biustu w dekolcie. Taki krój to po prostu maksymalne przybliżenie „halfa”, na jakie mogą liczyć D-plusy :-)

Jest to więc pierwsza miękka „maskaradka” w mojej szufladzie. Bardzo chciałam porównać ją z half-cupami Ewy Michalak. Dlaczego akurat z nimi? Dlatego, że nie są mi znane żadne inne marki, dostarczające miękkich staników o kroju halfowatym na mój rozmiar biustu. Tylko Ewa Michalak i Masquerade... oraz Bravissimo, których jeszcze nie próbowałam (a o których znowu przypomniano mi w komciach :-) Jeśli ktosia takie zna - proszę dać znać!

Dlatego poniżej znajdą się odniesienia do posiadanych przeze mnie halfów Ewy, zwłaszcza tam, gdzie mowa o kształcie biustu.

 

Masquerade - Orla, rozmiar: 38FF, kolor: waniliowy [Rozmiary miseczek: D-H, obwody: 28-38 (60-85); biustonosz został mi przekazany do recenzji przez dystrybutora]

 

Estetyka

Jak być może wiecie, nie jestem entuzjastką odcieni jasnych, zatem gdyby nie stanikomaniacka ciekawość, nie zainteresowałabym się pewnie Orlą w tej wersji kolorystycznej. Poczekałabym do jesieni na kolor śliwkowy (mrrr!). I straciłabym w ten sposób zawieszkę na mostku, ponieważ wersja jesienna jej nie posiada, chyba że producent postanowi nas zaskoczyć.

Zawieszka jest całkiem elegancka - po raz kolejny przekonuję się, że detale niesamowicie dodają bieliźnie charakteru. Uważam, że waniliowa, czy też, bardziej pospolicie mówiąc, kremowa Orla dużo straciłaby na braku tej ozdoby. Orla z perlą - to jest to. Choć perła to jednak nie jest - jest to łezka w kolorze kremowym, która ładnie błyszczy. Zawieszce towarzyszy pętelka z wstążeczek, która jednak została przyszyta trochę na łapu-capu, tu producent mógłby postarać się lepiej.

 

Kolor - wedle mego gustu przynajmniej - nie jest atutem Orli. Odcień jest jednak przyjemny - ciepły, typowy krem, na pewno wolę taki od czystej bieli. Podoba mi się wzór haftu - geometryczny ornament, nie banalne kwiatki, kojarzący się z motywami celtyckimi (czyżby stąd irlandzkie imię?). Na pewno nie jest to motyw, który znajdziemy na co drugim biustonoszu w sklepie.

 

Podobają mi się też elementy z matowej dzianiny, która sprawia całkiem luksusowe wrażenie, także w dotyku. Kojarzy się z jedwabiem typu skórka brzoskwini, choć niestety nie ma z jedwabiem nic wspólnego. Pokryte tym materiałem przednie odcinki ramiączek nie skręcają się ani nie zwijają, co bardzo dobrze świadczy o ich jakości. Nie ma też mowy o żadnym rozchodzeniu się na szwach, materiał jest gęsty i mocny. Producent twierdzi, że haft jest szwajcarski, a materiał - włoski.

 

Dopasowanie

Zaskoczeniem był dla mnie ciasny obwód. Rozmiar 36, który noszę swobodnie w innych produktach Panache (wszystkie przymierzane i posiadane przeze mnie biustonosze z aktualnych kolekcji Panache pasują w tym obwodzie), tutaj był nie do zapięcia.

Winę ponosi tył, zrobiony z dzianiny pracującej w bardzo niewielkim zakresie i szybko dochodzącej do granicznego stopnia rozciągnięcia. Tył nie został podszyty siatką - może specjalnie dano krótsze tyły, by nie wymagały wzmocnienia? Efekt jest niestety taki, że mój normalny rozmiar okazał się nie do założenia.

 

Zastanawiałam się, czy nie powinnam też dobrać większych miseczek, ponieważ w rozmiarze 38FF moja większa pierś mieści się z pewnym trudem. Wolałam jednak nie ryzykować odstawania miseczek, co w takim fasonie, jak Orla, byłoby bardzo widoczne. Modele typu half-cupowego (bo producent nazywa ten model balkonetką, ale powiedzmy, że mam na myśli krój, nie zabudowanie) bardzo źle wyglądają, gdy są choć trochę za duże i osobiście uważam, że lepsza już trochę za mała prawa miseczka, niż potencjalnie brzydko odstająca lewa.

Punkty odejmuję za nieprzewidywalność obwodu.

(Choć gdyby tutaj włączyć porównanie z Ewą Michalak, zgodność byłaby pełna - moim rozmiarem w najnowszym zakupie u Ewy jest 85FF :-)

 

Kształt

W tym punkcie planowałam włączyć porównanie z half-cupami Ewy Michalak. Mam na stanie dwa, Motyla (którego recenzowałam) oraz Burgunda, i z obu niestety trochę wyrosłam. Aktualnie lepiej dopasowany jest Motyl, więc to z nim porównałam kształt w Orli. Zrobiłam sobie kilka autoportretów w obu biustonoszach, w ubraniu i bez. I szczerze mówiąc - za nic nie potrafię zobaczyć różnicy :) Orla jest tylko bardziej od Motyla zabudowana, co jednak nic nie zmienia, jeśli chodzi o kształt, poprawia jednak podtrzymanie.

Podobnie jak w Motylu, biust jest dobrze zebrany i uniesiony, a kształt ma kulisty. Jedyne, do czego można by się tutaj przyczepić, to ledwie zauważalne przypłaszczenie na szczycie piersi, identyczne, jak w Motylu. Myślę, że to po prostu efekt charakterystyczny dla pionowych cięć, przynajmniej na moim biuście. Zauważy go jednak głównie dociekliwa stanikomaniaczka - przypuszczam nawet, że poza mną nikt nie powiedziałby, że mam w Orli spłaszczony biust. Jest okrągło, jabłuszkowato i fajnie.

Mankamentem są niestety odznaczające się pod cienkimi ubraniami hafty, zwłaszcza ich brzegi w górnej części miseczki.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Producent twierdzi, że układ pionowych szwów jest taki sam, jak w usztywnianym modelu Angie - czego się akurat bardzo obawiałam. Być może tak jest - efekt jednak jest u mnie zupełnie inny. Angie wyraźnie spłaszczała mi biust, do tego odstawała krawędzią, niezależnie od rozmiaru. Okazało się, że obawy były niesłuszne - w miękkiej wersji tej konstrukcji mój biust prezentuje się o niebo lepiej. Być może, oprócz miękkości, istotna jest też obecność dodatkowej górnej części miseczki. Miseczki Orli są bowiem czteroczęściowe - oprócz trzech części dolnych, zszytych pionowo, jest jeszcze doszyta u góry elastyczna zaszewka, która u mnie ładnie zlewa się z piersią, i nie ma mowy o żadnym odstawaniu.

 

Nie mam zastrzeżeń do fiszbin, wysokości boków czy mostka - wszystko leży, jak należy.

Orla jest też przyzwoicie podtrzymującym stanikiem. Na pewno nie ma co się obawiać w jej przypadku zbyt luźnego obwodu - bo jest, przeciwnie, za ciasny ;) Mimo że ma tak niską elastyczność, do trzymania zastrzeżeń nie mam. Tył biustonosza tkwi w miejscu. Miseczki zachowują poziom zabudowania wystarczająco niski do ładnej ekspozycji biustu, i jednocześnie wystarczająco wysoki, by piersi bezpiecznie siedziały w miseczkach i nie występowały z brzegów. Dla mnie jest to poziom optymalny.

 

Wygoda

Żadna z części Orli nie daje mi się we znaki. Przednia część ramiączek jest odrobinę elastyczna, co bardzo mi odpowiada. Nie zwija się jednak i nie wpija w ramiona. Połączenie kółkiem z częścią tylną wypada u mnie w takim miejscu, że nie uwiera (za szczytem ramienia). 

 

Miseczki nie gryzą - są od spodu podszyte warstwą gładkiej siatki - a i fiszbiny są grzeczne :) Wolałabym jednak, by tył był szerszy. Jakoś ostatnio bardziej komfortowo i bezpieczniej czuję się w szerszych tyłach (trzyhaftkowych). Ten ma chyba 2 haftki we wszystkich rozmiarach. Brawo za odpowiednio długi języczek pod zapięciem.

 

Do kompletu

Figi Orla są równej urody, co biustonosz - nie żałowano ani haftu, ani ozdobnej zawieszki. Ciekawy jest ich tył - z dwóch warstw półprzejrzystej dzianiny i bez gumki czy szwu na krawędzi. Niestety producent przesadza twierdząc, że majtki nie zafundują nam Visible Pant Line - pod elastycznym ubraniem granicę majtek widać. 

 

Ich fason niestety nie należy do moich ulubionych. Jest on zbliżony do kroju brazylijskiego, mocno odsłania pośladki, co oczywiście wygląda świetnie.  Mnie jednak denerwuje szew pośrodku. Wolałabym zwykłe figi albo figi z wysokim stanem - te dwa kroje są u mnie na czele, jeśli chodzi o komfort. Podsumowując - dla mnie nie są to desusy odpowiednie na co dzień. Jednak dla osób lubiących takie kroje mogą być doskonałe, bo są naprawdę bardzo ładne i nie widzę w nich wad - poza fasonem.

Trudno mi niestety ocenić ich trwałość, bo mam je za krótko - a majtki to nie jest coś, co zamierzam kiedykolwiek prać ręcznie :)

 

Cena

W polskich e-sklepach Orla osiąga ceny w okolicy 240-245 zł. Moim zdaniem to bardzo dużo, jak na polski rynek. Materiały co prawda sprawiają bardziej luksusowe wrażenie niż w przeciętnych D-plusach tańszych marek, ale czy aż tak luksusowe?

Jest to niewątpliwie biustonosz dużej urody i w kroju, będącym na rynku rzadkością w zakresie D+. Że już nie wspomnę o G+ - Orla sięga do miseczki H, a biorąc pod uwagę ścisły obwód, może być szansą też dla większych (bo można zawyżyć obwód). Wygląda też na trwały. Nie wiem jednak, czy polskie klientki zaakcetpują taką cenę.

 

Galeria

Zapraszam jak zwykle do przyjrzenia się detalom, zarówno konstrukcyjnym jak i zdobniczym :-)

 

 

Podsumowanie

Myślę, że warto zainwestować w Orliczkę, jeśli się poszukuje ładnie leżącego miękkiego half-cupa w elegantszym wydaniu - w tej konkurencji nie ma bowiem wielu rywalek, poza Ewą Michalak, która jednak nie inwestuje (jeszcze?) we włoskie satyny (a szkoda :). W dodatku ostatnio nie powstał żaden nowy model w kroju HM (Halfcup Miękki) - mam nadzieję, że Ewa do tego kroju wróci. Bo jeśli nie, to Orla zacznie podbijać nasze serca i szuflady ;-)

Cieszę się, że marka Masquerade wróciła do miękkusów. Mam nadzieję, że w następnych kolekcjach zobaczymy ich więcej. Nie widzę bowiem zbyt wielu podobnych konstrukcji dla tego zakresu miskowego także u brytyjskiej konkurencji. Orla, umiejętnie wylansowana, może być w tych warunkach wielkim hitem :)

Ciekawa jestem, czy próbowałyście już Orli i jaka jest Wasza opinia na jej temat? Czy Wy też marzycie o większej obfitości krojów à la half-cup dla większych biustów? W mojej strefie rozmiarowej krój ten zdecydowanie „daje radę” i doprawdy nie rozumiem, czemu jest tak skąpo reprezentowany na rynku. Jak myślicie?

 
1 , 2 , 3
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...