Wpisy z tagiem: Superbra

czwartek, 04 lipca 2013

Biustonosz: Superbra by Panache. Tło: Solar :-)

Kto już troszeczkę poznał piszącą te słowa i jej gusta, wie, że jest uzależniona od koloru. Barwy i ich kompozycje są czymś, bez czego nie umiem się obejść nawet, gdy przechodzę stonowane, mniej papuzie fazy :-) Kolor musi być jakiś - musi domagać się zauważenia, nazwania. Obojętnie przechodzę więc obok bielizny w kolorach cielistych, neutralnych - jej zadaniem jest bowiem zlewanie się z tłem, czyli coś, czego przeważnie nie potrzebuję i za czym nie przepadam.

Ostatnio jednak zdarza się, że dana letnia szmatka, którą chcę nosić, ma barwę i poziom transparentności czyniące tak zwanego cielaka niezbędnym :) by nie zakłócać barwnej harmonii (harmonię tę mógłby ewentualnie wzbogacić kontrast, lecz kontrastowa bielizna wyraźnie widoczna pod ubraniem raczej nie wejdzie do repertuaru moich stylizacji).

Moje doświadczenia z cielistą bielizną są skąpe. Kiedyś jakaś bladoróżowa Porcelanka, kiedy indziej beżowa Perełka od Effuniaka, innym razem złota Charlotte (choć nazwanie tej strojnej damy cielakiem byłoby raczej krzywdzące). Idina to pierwszy mój cielak od bardzo dawna, a pod względem częstości używania zdecydowanie przewyższający wszystkie poprzednie. I jest to, jak dotąd, mój cielak idealny... no, prawie. Poniżej - szczegółowe uzasadnienie :-)

 

Superbra - Idina, krój: balcony, kolor: latte, rozmiar: 36G [Rozmiary UK 30-38 D-J, cena: ok. 175 zł; biustonosz został mi przekazany do recenzji przez dystrybutora].

 

 

Estetyka

Idina nie przyciąga zbytnio wzroku, bo i nie do tego jest przeznaczona. Jest to model na wskroś funkcjonalny i ma estetykę zbliżoną do rusztowania. Idina to szkielet stanika, stanik sprowadzony do systemu prętów, pasów i dźwigien, dzieło budowniczych dróg i mostów ;) Ma to jednak swój urok.

Koronka jest całkiem ładna, choć oczywiście wolałabym ją w fuksji albo turkusie (jest zresztą do złudzenia podobna do tej zastosowanej w Pure Lace). Kółka i regulatory w złoto-miedzianym kolorze są miłym, i jedynym akcentem (plus plakietka z logo Panache na obwodzie z tyłu). I bardzo dobrze - moim zdaniem próby ozdobienia tego systemu czymś więcej tylko zakłóciłoby jego czysty minimalizm. Może nie całkiem czysty, bo mamy tu koronkę zamiast gładkiej dzianiny, ale ażur dodaje tu bardzo pożądanej lekkości i przewiewności.

W kolorze miedziano-złotym są kółka na łączeniach ramiączek z resztą biustonosza oraz regulatory.

 

Miseczki i obwód pokrywa ta sama koronka.

 

Wracając jeszcze do koloru - jest to cielak z gatunku jasnych, co bardzo mnie cieszy, jako jasnoskórą. Na moim biuście to niemal stanik-niewidka.

Bardzo podoba mi się krój - pozioma krawędź, niskie jak na balkonetkę zabudowanie zbliża ten model do half-cupów i pozbawia całkowicie skojarzeń z namiotami w brudnym beżu :-) 

Mam jednak pewien zarzut względem Idiny: słabe, rozciągające się zapięcie. Jest raczej ściślakiem, ale silnie podejrzewam, że w nawet w za luźnym obwodzie zapięcie by się odkształcało. 

Zapięcie. Nie widać tu zbytnio odkształceń - fotka została zrobiona świeżo po praniu. W noszeniu niestety wygląda gorzej...

 

Dopasowanie

Obwód raczej ścisły, miseczki w stanach małych. Mam swój zwykły rozmiar i właściwie nosi się dobrze, ale pół rozmiaru więcej tu i tam nie zaszkodziłoby, zwłaszcza latem, gdy w upalną pogodę trochę się puchnie. Miseczki są elastyczne u góry, co pomaga przy asymetrii. 

 

Kształt

Biust w Idinie to porządnie zebrane kule. Krój z poziomymi szwami budził moje obawy, ale najwyraźniej wbudowane w boki zbierające panele świetnie spełniają swoją funkcję. Można powiedzieć, że biust mam w Idinie prawie jak w half-cupie, tylko lepszy: bez śladu spłaszczenia z przodu oraz żadnego odstawania krawędzi. 

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Support przyzwoity, obwód dobrze pracuje (warstwa elastycznej koronki i siatki), miseczki są niskie, ale mostek wysoki, więc żadnego przelewania się - wszystko na swoim miejscu. Konstrukcyjnie bez zarzutu, zero fiszbinowych niespodzianek.

Jak już wspomniałam, arcyciekawy jest tutaj krój miseczek, który można by podejrzewać o rozstawianie piersi na boki ze względu na praktycznie poziome szwy, znane nam choćby z klasycznych full cupów, oraz, żeby daleko nie szukać... tradycyjnych Panaszowskich balkonetek. Idina albowiem jest, tak przynajmniej twierdzi producent, oparta na kroju Tango! Zaskakujące, biorąc pod uwagę moje half-cupowe skojarzenia oraz ilość narzekań na nadmierne zabudowanie czy rozstawianie, jaką zebrał ten krój przez swoją wieloletnią już obecność na naszym rynku.

Tymczasem - słowo stanikomaniaczki - Idina to nie jest zabudowany model... przynajmniej w moim rozmiarze. Nie ma też nadmiernie szerokich ani długich fiszbin oraz ani trochę nie rozstawia biustu, za to doskonale zbiera. Jak to możliwe? O czynienie cudów podejrzewam boczne panele w miseczkach (właściwie „półpanele”, bo są tylko w ich górnej części) i mało rozciągliwy obwód. A może Idina ma jeszcze jakieś inne, nieznane mi sekrety konstrukcyjne? Tak czy owak, brawo za odświeżenie i udoskonalenie tego już wysłużonego, ale jak widać, całkiem niezłego kroju.

Elastyczne u góry miseczki, podobnie jak w opiewanej wcześniej Pure Lace, są komfortowe bez najmniejszych strat na podtrzymaniu. Staję się coraz większą fanką takich rozwiązań. 

 

Wygoda

Wygodniczek z jednym wyjątkiem - zapięcie. Języczek pod zapięciem jest długi, ale lubi się zawijać pod spód i gryźć haftkami, pewnie przez to, że w naciągu zapięcie się odkształca, zwęża i ogólnie „wariuje”. Poprawione, nie gryzie.

Ramiączka w przedniej części podszyte miękką wyściółką, nieelastyczne. Łączenie gładkie i niegryzące. 

Ramiączko od spodu: granica między częścią podszytą (nieelastyczną) a elastyczną.

 

Do kompletu

Figi Idina budzą podobne, „strukturalne” skojarzenia, ze względu na skomplikowaną budowę z mnogością szwów. Trochę kojarzą mi się z majtkami naszej marki Avocado. Leżą świetnie, choć jak dla mnie, od niedawna fanatyczki wysokich fig, mogłyby być wyższe. Istnieją także w tej serii figi wysokie - mam nadzieję, że wypróbuję je w odmianie czarnej :-)

Figi Idina są mało rozciągliwe, więc jeśli wahacie się Panie między rozmiarami, wybierzcie ten większy ;) Z tyłu są przyjemnie przejrzyste. Robią wrażenie trwałych, podobnie jak majtki Sculptresse. 

 

Cena

Trudno mi podejść do tej oceny z autentycznymi emocjami, tak się bowiem złożyło, że nie musiałam za Idinę płacić. To bardzo dobry, uniwersalny biustonosz, do którego jakości nie mam żadnych zastrzeżeń - oprócz słabego zapięcia, i głównie z tego powodu ocenę zmniejszam. Choć przyznam też, że cena ok. 150 zł wyglądałaby na moje oko znacznie lepiej... I chętnie bym tyle za Idinę zapłaciła.

 

Galeria

Zapraszam do przyjrzenia się surowemu urokowi Idiny.

 

Podsumowanie

Znowu powtórzę - bałam się tego kroju :-) A tu kolejny dowód na to, że ostatnimi czasy dużo dobrego dzieje się w konstrukcjach marki Superbra. Typowy bazowy biustonosz, a leży całkiem nie jak Tango. Właściwie nie jestem pewna, czy mam prawo to napisać, bo ani jednego Tanga nie mam w swoich zasobach... Ale widziałam różne biusty w Tangach i jakoś to, co widzę w lustrze, mało mi się z tym modelem kojarzy. Zwłaszcza że i estetykę Idina ma nie tak całkiem typową. To jest baza z twistem - takiej bazy nam trzeba, nieprawdaż?

Na koniec, jak zwykle, pytanie do Was. Czy przymierzałyście już którąś z Idin? Ciekawa jestem zwłaszcza wrażeń z większych rejonów miseczkowych (stanik ten jest szyty do miseczki J) - czy konstrukcja daje radę, a zabudowanie nie przeraża? Czy Idina to materiał na bazowy bestseller? Czy zdetronizuje Tango?

czwartek, 11 kwietnia 2013

Zanim zaznajomimy się z tajnikami pracy pewnego działu projektowania (hmm, nie wiem, czy nie za dużo Wam obiecuję w związku z dalszym ciągiem reportażu z Panache ;), zajmę się niektórymi efektami jego działalności. Chodzi o model, o którym była tu już wiele razy mowa, i który stanowi powiew nowości i - moim skromnym zdaniem - zaczątek nowych obiecujących kierunków w Panache. Kierunki te to m.in. zerwanie z praktycznym monopolem kroju, który nazwałabym „balkonetką tangowatą” :-) i wprowadzenie nowego typu konstrukcji, kojarzącej mi się nieco z marką Fantasie ze względu na tak zwany side-support (o mojej słabości do Fantasie i jej krojów opowiadam Wam nie od dziś). Mowa o kroju Jasmine, który, z tego co widzimy po zapowiedziach jesiennych, ma zamiar zadomowić się w tej marce na dobre. Co bardzo mnie cieszy, ponieważ od razu zostałam jego oddaną fanką.

 



Superbra by Panache - Jasmine, rozmiar: 36G, kolor: czarny [Rozmiary miseczek: D-K, obwody: 30-38, cena: 165 zł w sklepie myBra.pl]

 

Estetyka

Na początek słówko o tytule - kto pamięta ten film? Odkąd go obejrzałam, wszystko co ma związek z jaśminem, kojarzyć mi się będzie z Jasminum :-) Jednak Jasmine zdradza raczej tropikalne pochodzenie - choć, gdy bliżej przyjrzeć się roślinkom na tym nadruku, wyglądają całkiem swojsko (jakieś trawy, a tu i ówdzie - czyżby owies? :-)



Do rzeczy jednak: gdyby wizja Jaśminy została zrealizowana idealnie i w pełni, punktacja byłaby maksymalna. Szalenie podoba mi się ptasi deseń, uwielbiam też wielobarwne, papuzie motywy na ciemnych tłach. Ale... rozczarowuje jakość nadruku - jest trochę zbyt rozmyty, a czerń nie dość czarna. Nie obraziłabym się też, gdyby kolibrów było trochę więcej w stosunku do perłowo-szarawych motywów roślinnych. Podoba mi się jednak mrocznawy, niebanalny charakterek Jasmine. Noc w dżungli? Raczej noc skrzyżowana z łąkową sielanką, ale sprzeczności zawsze są pociągające :-)

 

Dlatego mimo zastrzeżeń wersja czarna jest moją zdecydowaną faworytką i uważam ją za lepszą od obecnej kwiecistej wiosennej. Tę drugą wolę w szalonym wydaniu przygotowanym dla brytyjskiej sieci sklepów Bravissimo - ma pojawić się w czerwcu, jak można dowiedzieć się na fejsie - stamtąd ukradłam fotkę :-)

 

Czaję się też na jesienny róż!

Ostatnio prawie za każdym razem, gdy mam w ręku coś z Panache, pozytywnie zaskakują mnie ramiączka. Pozostaję co prawda wielką fanką doskonałych jakościowo ramiączek Evedenowskich (mimo że czasem straszą szerokością), ale te panaszowe mają w sobie coś, czego nie mają tamte. Są przeważnie trochę węższe (za to grubsze ze względu na podszycie), subtelniejsze, a mimo to wygodne i stabilne. Tu bardzo ładnie współgrają z całością ozdobnym brzeżkiem. Dobrze, że nie są prostą taśmą.



Wpływ na ocenę estetyki Jasmine ma też jej świetny wygląd na biuście. Jest dość nisko zabudowana, ma linię zbliżoną do poziomej, trochę wręcz kojarzy się z half-cupem. I tak właśnie moim zdaniem powinna prezentować się prawdziwa balconette bez full-cupowatych tendencji. Plus ta ażurowa koronka. To po prostu bardzo seksowny model.

 

Dopasowanie

Zero wątpliwości, zero zastrzeżeń. 36G pasuje idealnie, jak większość, zatem - wszystko w normie.

 

Kształt

Wielkie wow - to jeden z najlepiej kształtujących modeli w mojej kolekcji. Zebranie piersi do środka jest znakomite - nie potrzebuję mocniejszego. Biust jest też dobrze uniesiony, linia dolna nie wznosi się tak mocno ku górze jak w słynnych „podnośnikach” marki Cleo, jest bardziej okrągła, ale zdecydowanie wznosząca. Profil jest idealnie okrągły i ani odrobinę nie spłaszczony. Różnica między kształtem nadawanym zazwyczaj przez klasyczne modele Superbra jest dla mnie wyraźna: tu mamy dużo mocniejsze zebranie z boków i zupełny brak przypłaszczania czy rozstawiania. Efekt: idealne kulki podane do przodu.


 

Konstrukcja

Miseczki Jaśminy skonstruowane są nie z 3, lecz z 4 części, z czego jedna stanowi tzw. side support, czyli boczny panel podtrzymujący. Panache nazywa go side panel. Jest on dosyć spory i może dlatego bardzo skuteczny.

Miseczki nie są też nadmiernie zabudowane (mam wrażenie wyeksponowania, a nie zasłonięcia), a konstrukcja całości zachowuje się nienagannie: rozdziela, przylega i podnosi. Wszystko na swoim miejscu. Maks!

 

Podtrzymanie

Jest pewien mankament sytuacji, gdy biust jest mocno podany do przodu i ani trochę nie przypłaszczony. Odkryłam mianowicie, że w ciągu dnia ten spektakularny lift Jasmine słabnie, tył trochę się podnosi i jeśli chcę wrócić do początkowego „wow”, muszę Jasmine co parę godzin na sobie poprawić. Uwaga: nie znaczy to, że pas jest za luźny bądź źle pracuje. Nie wyobrażam sobie noszenia ciaśniejszego czy mocniej obciskającego. Po prostu mój ciężki biust i miękkie ciało nie dają się kształtować w dowolny sposób i ulegają grawitacji, nie mogę więc w nieskończoność podawać biustu jak na tacy, chyba że zakuwając go razem z tułowiem w sztywny pancerzyk.

 

Kolejnym czynnikiem wpływającym na support, oprócz kroju i obwodu, jest tutaj elastyczna koronka w górnej części miseczek, która sprawia, że miseczki dostosowują się pięknie do piersi (mojej niewielkiej, ale istniejącej asymetrii w ogóle nie widać) i eliminuje wszelkie problemy z wpijaniem się, wcinaniem, odstawaniem bądź odznaczaniem się krawędzi. Ta elastyczność jednak powoduje, że góra piersi bardziej „pływa” niż w stanikach całkowicie nieelastycznych. Coś za coś - albo plastyczność/sprężystość albo totalna stabilność. I tak jestem pozytywnie zaskoczona, bo naprawdę bałam się tej koronki - niepotrzebnie. Elastyki jednak mają swoje zalety, o czym przekonałam się także przymierzając model Idina (o tym w innym odcinku :-)



Wszystkie te zastrzeżenia nie powodują jednak, że Jasmine staje się biustonoszem niedostatecznie podtrzymującym. To wciąż dobrze podtrzymujący stanik, tyle że nie pancernik.


Wygoda

Nie mam większych zastrzeżeń do komfortu w Jaśminie. Ramiączka są bardzo wygodne, a dół podszyty taśmą nigdzie nie gryzie ani nie drapie, łącznie z dołem mostka, na który czasem narzekam. Na fotce poniżej mamy tę właśnie część stanika, która jest jedną z moich ulubionych - pod warunkiem, że jest odpowiednio podszyta :-)

 

Koronka jest mięciutka i nie gryzie, a zapięcie ma odpowiednio długi języczek wyścielony porządną warstwą miękkiego puchatego materiału, podobnie jak ramiączka. Te są w przedniej części nieelastyczne, podszyte tym panaszowskim „misiem”, za którego lubię ramiączka w tej firmie i który sprawia, że nawet bardzo wąskie, pozostają komfortowe. Ostatnio jednak firma ramiączka trochę poszerzyła, ale nadal nie jest to ekstremum - tu: 16 mm.

Punkt odejmuję za końcówki fiszbin między piersiami. Jednak kłują! Choć znacznie mniej i później to zauważam, niż mi się to zdarzało np. w przymierzanych niekiedy modelach marki Cleo.

 

Cena

Może trochę za wysoka? Jasmine jest ładna i przyzwoita jakościowo oraz starannie wykonana, ale jednak nie sprawia wrażenia luksusowej (może gdyby spełnione były te warunki, o których pisałam wyżej w punkcie Estetyka...). Poziom, który obecnie uznaję za dobry dla codziennych staników dla nas - Polek, z naszymi przeciętnymi zarobkami i cenami innych ubrań w sklepach, to przedział do 150 zł. Wiele brytyjskich biustonoszy D+ ten poziom znacznie przekracza, w Superbra ceny zawsze były... hmm „w miarę” do niego zbliżone i mam nadzieję, że tak pozostanie.

 

Galeria

Polecam Waszej uwadze detale, zwłaszcza nadruki :-)

 

 

Podsumowanie

Marka Superbra przyjemnie mnie zaskoczyła Jasminą. Patrząc na ostatnie kolekcje i zapowiedzi widzę, że dużo się w niej ostatnio dzieje dobrego i chyba nie tylko ja mam takie wrażenie. Kilka dni temu miałam okazję poprzymierzać nowy model Idina i również jestem mile zaskoczona, zwłaszcza balkonetką, o której na pewno napiszę.

Wracając do Jasmine - krótko mówiąc, superstanik :-) Jeden z moich ulubionych ostatnio, a pod względem modelowania biustu - wg mnie bezapelacyjnie najlepszy wytwór marki Superbra jak dotąd. Dodatkowo będzie teraz miał dla mnie wartość sentymentalną, ponieważ tak się złożyło, że jest to stanik, w którym poleciałam po raz pierwszy do Kraju Staników ;-)

 

 

Uwaga, promocja!

Jasmine zakupiłam w sklepie myBra.pl, stosunkowo nowym na naszej stanikomaniackiej scenie. Jeżeli zdecydujecie się wypróbować ptasią Jasmine - polecam zniżkę: -10% na hasło „stanikomania” do 30 kwietnia! Oraz zwracam uwagę na miły fakt, że dostawa jest darmowa, jeśli dokona się przedpłaty.

Nie będę ukrywać, że ze sklepem myBra.pl trochę się znamy - pisuję dla niego edukacyjne teksty i udzielam czasem stanikologicznego wsparcia. Mogłabym w związku z tym podejrzewać, że po znajomości zostałam potraktowana wyjątkowo, ale zapewniono mnie stanowczo, że moja paczka została wyekspediowana dokładnie w takiej formie i takim tempie (szybkim), w jakim trafia do wszystkich klientek, nie tylko bra-blogerek :-) Biustonosz dostałam zapakowany w solidne pudełeczko, a w środku znalazłam kilka miłych gratisów, no ale nie mogę zdradzać wszystkiego ;) Wspomnę może tylko o specjalnej taśmie do mierzenia się, która stanowi coś w rodzaju miarki i kalkulatora/tabeli rozmiarów w jednym - może być poręczna do szybkiego brafittingu na okolicznych kobietach. Jeśli zdecydujecie się na zakup tam, chętnie wysłucham wrażeń, a skargi i wnioski z przyjemnością przekażę „komu trzeba”.

Na zakończenie pytanie do Was: wypróbowałyście już Jasmine? Która z wersji barwnych podoba Wam się najbardziej?

poniedziałek, 18 lutego 2013

Wracamy do zapowiedzi na przyszły chłodny sezon - czas na markę Superbra by Panache. Kolekcja tej marki trochę mnie zaskoczyła, podobnie zresztą, jak propozycje należącej do tego samego producenta marki Masquerade - ale zupełnie czym innym. Podczas gdy tamta jest ciemna, wręcz mroczna, ta ma zupełnie przeciwny charakter - rozmarzony i łagodny. Właściwie mogłabym bez trudu uznać tę kolekcję za wiosenną - a to przez kolorystykę - w dużej części jasną, spokojną, charakterystyczną dla stylu vintage. Wedle materiałów reklamowych inspiracją dla twórców kolekcji był styl Art Nouveau (pewnie dlatego tak przypadła mi do gustu :). Aż szkoda, że część modeli nie pokaże się już wiosną. Nie będziemy jednak czekać długo, niektórych bowiem możemy się spodziewać już pod koniec lipca.

Prezentując Wam kolekcje często dzielę je na kilka grup według klucza barwnego bądź stylistycznego. Co ciekawe, tym razem podobnie zorganizowano katalog Superbra. Modele pogrupowano w kilka „rodzin” (hasło katalogu brzmi: Meet the Family) - np. sorbetowa, szkarłatna, ozdobna - i są to bardzo celne połączenia, dlatego mój własny podział będzie miejscami podobny. Uprzedzam, że tym razem wyjątkowo godna uwagi będzie także „rodzinka” bazowa :)

 

Rodzinka sorbetowa

W silnej reprezentacji jasnych barw dominują odcienie różu i wrzosu. Nie są to jednak cukierkowe pastele, lecz przytłumione, stonowane odcienie, smaczne i eleganckie.

Moją ulubienicą w tej rodzinie jest Jasmine. Znamy ten model już z dwóch mocnych wersji - czarnej w ptasi nadruk oraz wchodzącej właśnie kwiatowej. Jesienią czeka nas kompletnie inne wcielenie Jasminy w przydymionym, ciepłym odcieniu różu (zwane champagne/pink czyli w wolnym tłumaczeniu różowy szampan ;). Chociaż nie jestem ostatnio wielką entuzjastką różu, tego typu odcienie zdecydowanie przyciągają moją uwagę. Brawo także za nadruk.

Taką Jaśminę chciałabym mieć w swojej szafie, także ze względu na lubiany przeze mnie krój side-support (jak mogłam tak przegapić sprawę i dotąd go nie wypróbować - doprawdy nie wiem). Jasmine występuje w rozmiarach 30-38 D-K.

 

Kolejna róża ma barwę zmierzającą w stronę wrzosu, a nazywającą się soft damson, czyli jasna śliwka damaszka - rzeczywiście można ją uznać za rozbieloną śliwkę, ale mnie kojarzy się z wrzosem. Dajmy jednak spokój kwiatom i owocom i przyjrzyjmy się modelowi Elsa:

Bardzo ładnie moim zdaniem prezentują się hafty Elsy w tym sezonowym wcieleniu. Elsa wystąpi również w bazowych wersjach: czarnej i cielistej zwanej oczywiście vintage :), w rozmiarach 30-38 D-K. Do kompletu oprócz zwykłych fig będą także figi wysokie - widoczne są w galerii pod koniec notki, na zdjęciu z modelką.

 

Kolejnym przedstawicielem rodziny owocowych sorbetów będzie sezonowa wersja Tango w kolorze tea rose (nazwa kojarzy się zdecydowanie wintydżowo) - znowu idziemy w kierunku cieplejszych odcieni. Ten zaskakujący - jak na zimową kolekcję - odcień Tango budzi we mnie głównie kosmetyczne - pudrowo-różowe skojarzenia.

 

 

Na powyższym zdjęciu - wersja plunge, oprócz tego, rzecz jasna, będzie i wersja balkonetkowa. Tango jak zwykle dostępne będzie także w kolorach bazowych: białym, cielistym i czarnym, w rozmiarach: 28-40 D-K, 42 D-J, 44 DD-FF (balkonetka); plunge obejmie rozmiary 28-28 D-H.


Idąc za Panache'ową klasyfikacją, przedstawiam kolejny sorbecik, a właściwie - lody pistacjowe. W takim właśnie odcieniu zapowiadana jest... Ariza! To dopiero zaskoczenie - ten zwykle tak jaskrawie, żywo ubarwiony biustonosz, bijący po oczach kontrastami, okaże się tak spokojny. W dodatku - co nie mniej zaskakujące w przypadku takich bladych kolorów - jestem nim zauroczona. To nie jest typowa pastelowa, zimna mięta, lecz przygaszony odcień, z oliwkowymi i lawendoworóżowymi akcentami. Bardzo apetyczna.

Ariza wystąpi w rozmiarach 30-38 D-K.

 

Rodzinka szkarłatna

Przechodzimy do mocniejszych barw.

Wiele z nas z radością powita kolejny powrót Sienny. Ta koronkowo-satynowa, lekko skonstruowana balkonetka pojawi się w wersji jeśli nie identycznej, to na pewno bardzo zbliżonej do tej, która wraz z czarno-czerwoną Antośką wygrała Kusidełko 2008 - pamiętacie?

Trochę szkoda, że te barwy już znamy, trzeba jednak przyznać, że prezentuje się w nich świetnie.

Tym razem nosi ona nazwę black/spice, czyli czarno-pikantna. Sienna będzie dostępna w rozmiarach 30-38 D-K.

 

Druga pikantna papryczka to Andorra - jej jesienno-zimowe wcielenie również nazywa się spice. Mam wątpliwości co do odcienia - w świetle dziennym sprawiał wrażenie chłodnego, w sztucznym oświetleniu się ocieplał. Nie była to jednak typowa „strażacka” czerwień. We mnie budzi skojarzenia z czerwonym winem.

Tylko w kolorze spice dostępna będzie wersja plunge (foto powyżej). Full cup, poza tą wersją, wystąpi także w bazowych kolorach: czarny, biały, perłowy (delikatny krem). Pełnomiseczkowa Andorra dostępna będzie w rozmiarach: 28-40 D-J, a plandżowa - 28-38 D-H.

Do tej samej „pełnokrwistej” rodzinki Panache zalicza też kolejny model, ja jednak przejdę już do własnej klasyfikacji :-)

 

Rodzinka kwiatowa

Otworzę ją utrzymanym w odcieniach zgaszonej czerwieni i różu modelem Floris. Jest to wg producenta model nowy - sam krój miseczki bazuje na Siennie, natomiast konstrukcja jest mocniejsza, z tzw. kołyską („fiszbiny wbudowane”). Podoba mi się, że Superbra idzie w precyzyjne nadruki. Różane płatki zauroczyły mnie ostatnio w Elomi (Valentina) - lubię takie ogrodowe klimaty :)

Czerwień Florisa jeszcze bardziej kojarzy mi się z winem niż czerwień Andorry. Interesujący jest haft u góry miseczek, geometryczno-ażurowy, powtarzający wzór nadruku. A na mostku, rzecz jasna - różyczka. Floris wystąpi w rozmiarach: 30-38 D-K.

 

Drugi ogródek zobaczymy na modelu Fern - wersja, a jakże, black/floral. Tutaj nadruk nie ma już tej fotograficznej niemal precyzji, za to jest bardziej kolorowy. Jego konstrukcja bazuje na balkonetkowej wersji Tango.

Fern wystąpi w rozmiarach: 30-38 D-K.

 

Rodzinka księżycowa

Tę nazwę zaczerpnęłam z modelu Clara - jej kolor nazywa się bowiem moonglight. To jedna z moich faworytek i jeden z najbardziej ozdobnych modeli z całej kolekcji. Clara to full-cup bazujący na kroju Andorry, uszyty z dzianiny o satynowym połysku, przykrytej grafitową koronką (w tym graficie widzę echa Masquerade). Kolor bazy jest moim zdaniem niesamowicie fajny. Nie jestem pewna, czy udało mi się go trafnie oddać na zdjęciu - jest to jasny niebieskofioletowy.

Górna część miseczek jest tak samo elastyczna jak w Andorze, dzięki czemu powinna dostosowywać się do kształtu biustu. Po wewnętrznej stronie miseczek wszyste są z boków zbierające panele (trochę je widać na zdjęciu tyłu). Niestety Andorra nie leżała dobrze na moim biuście, czego ogromnie żałuję, więc i z Clarą też pewnie będzie podobnie, ale chyba spróbuję - a nuż zdarzy się cud?

Clara wystąpi w rozmiarach: 30-38 D-J.

 

Druga „księżycówka” to kolejna sezonowa wersja termicznie modelowanej balkonetki Porcelain Viva, czyli urozmaiconej fakturą i haftem wersji gładkiej Porcelain. Kolor nazywa się lilac, moim zdaniem jednak znacznie bliżej mu do niebieskiego, aczkolwiek w fioletowawej tonacji:

Porcelain Viva występuje w rozmiarach 30-38 D-G. Oprócz tej sezonowej wersji wystąpią także bazowe: czarna, w kolorze kości słoniowej i cielista.

 

Rodzinka klasyczno-ozdobna

Tych modeli nie można zaliczyć do bazy, mimo ich spokojnego ubarwienia. Porcelain Marni wraz z Porcelain Vivą i jeszcze kilkoma innymi zaliczona została w katalogu do „rodziny porcelanowej”. Mam wrażenie, że Superbra pozazdrościło marce Freya jej modelu Deco i postanowiło odwołać się do fanek mniej nudnych t-shirt bras. Myślę, że to dobry ruch, bo Deco mimo swojej wielkiej popularności nie na każdy biust pasuje (na mój na przykład niezbyt). Szkoda tylko, że próbka barokowo ozdobionej Porcelain Marni wyszła nieciekawie - nadruk jest nieostry, ale producent zapewnia, że produkt właściwy będzie miał już wyraźny wzór. Mnie on szczególnie nie urzekł, ale trend w kierunku ozdabiania nudnych bezszwowych miseczek gorąco popieram.

Porcelain Marni wystąpi w rozmiarach 28-38 D-G bez rozmiaru 28D.

Druga klasyczna, a zarazem ozdobna propozycja to niecodzienna wersja modelu Tango. Żegnamy w tej kolekcji Tango Luxe, a witamy Tango Accenti - pierwsze w historii marki Tango bez haftu (z wyjątkiem dawnych bazowych wersji Tango Pure czy Tango Classic, których już nie ma). Tango Accenti wystąpi w czerni, a akcent stanowi aksamitka kokardka i szklana zawieszka. Po Luxe odziedziczyło satynę (przód, ramiączka - na szczęście tyły są siatkowe). Miseczki w górnej części są półprzejrzyste.

Tango Accenti wystąpi w rozmiarach: 28-40 D-K, 42 D-J, 44 DD-FF, czyli podobnie, jak zwykłe Tango w wersji balconnet.

 

Rodzina - Idina :)

Wszystkie odmiany barwne i krojowe Idiny postanowiłam potraktować osobno, zwłaszcza że ród Idina rośnie w siłę. Do znanych z zapowiedzi kolekcji wiosennej miękkich biustonoszy dołączyła bowiem... kolejna porcelanka, czyli Porcelain Idina:

Ten pokryty koronką t-shirt bra wystąpi tylko w czerni, w rozmiarach 30-38 D-G. Zdobią go charakterystyczne dla tej rodzinki metalowe detale - kółka i plakietka z napisem Panache w kolorze różowawego złota (które ponoć ostatnio jest bardzo modne). Ten model nareszcie umożliwia nam docenienie urody koronki Idiny na zdjęciu bez biustu wewnątrz :-)

Poza porcelanką wrócą, rzecz jasna, obie miękkie Idiny: balkonetka i plandż, w kolorach czarnym i latte. Te zdjęcia już znacie:

Idina balkonowa dostępna będzie w rozmiarach: 30-38 D-J, Idina plandżowa - 30-38 D-H. Mam stanowczy zamiar wypróbować je obydwie. Nęci mnie ich retro-stylistyka, elastyczne w górnej części miseczki oraz miękkość Idiny plandżowej (mało w mojej szufladzie miękkich dekoltowców).

Idinom towarzyszą figi zwykłe oraz majteczki z wysokim stanem!

 

Rodzinka bazowa

Zacznę od dwóch debiutów, z których pierwszy - co, jak na bazę, naprawdę wyjątkowe - naprawdę oczarował mnie wzorem. Envy to nowy model bazowy oparty na konstrukcji Jasmine - z bocznym panelem czyli side-supportem - uszyty z ażurowej dzianiny z żakardowym wzorem w... pepitkę! Jako ofiara mody pepitkę ostatnimi czasy uwielbiam, zwłaszcza w niebanalnych wydaniach. Mam pepitkowe ubrania, szale w gigantyczną pepitę, a nawet rajstopy w pepitkę, ale nigdy jeszcze nie miałam stanika z pepitkowego ażuru. Wzór prezentuje się świetnie zarówno w czarnej, jak i cielistej wersji Envy:

Stanikom w rozmiarach 30-38 D-J (balconnet) i kolorach czarmym oraz cielistym towarzyszą majtki zwykłe oraz majtki modelujące, bardzo wysokie, bardzo efektowne (rozmiary UK 8-20 czyli EU 34-46)- zobaczycie je w galerii na końcu na fotce z pokazu. Na widok Envy definitywnie przestał mnie smucić brak Arizy w bazie - przypuszczam też, że krój ten będzie się lepiej sprawdzał niż tradycyjne modele. Cóż, zobaczymy - producent zdaje się bardzo w niego wierzyć, ponieważ oparł na nim jeszcze jeden nowy bazowy model: Dahlię.

 

Dahlia prezentuje się mniej trendy - ot, zwykły lekki biustonosz z kwiatowym haftem. Haft ma ładny secesyjny wzór, ale całość nie przyspiesza bicia mego serca tak, jak Envy.

W Dalię ubiorą się rozmiary 30-38 D-K (szkoda, że Envy oferuje 2 miseczki mniej), wystąpi ona w trzech kolorach: czarnym, białym i cielistym (tego ostatniego nie widziałam wśród próbek i nie mam fotki). 

I to już koniec debiutów w bazie. Dopełniają ją oczywiście bazowe wersje takich modeli, jak Tango, Elsa, Andorra, Porcelain Viva, cała linia Idina, a także bazowy evergreen, linia Porcelain. Przypomnę tylko, że Porcelain obejmuje termicznie modelowane, sztywne bezszwowce w  3 kolorach: białym, cielistym, czarnym i 3 typach: bezramiączkowiec 28-38 D-G, plunge 28-38 D-H (jak to miło, że do H!), t-shirt bra 28-38 D-G. Uwaga: rozmiar 28D niedostępny. Ciekawa jestem, czy reszta modeli Porcelain dostąpi kiedyś tego zaszczytu, który jest obecnie udziałem t-shirt bra, i pojawi się także w bardziej urozmaiconych wesjach niż te najbardziej bazowe z bazowych.

Jak zwykle powróci także bezramiączkowiec Evie czarny, cielisty i kościowo-słoniowy, w rozmiarach 30-38 D-H, w towarzystwie Evie Bridal - ślubnej wersji w kości słoniowej, ozdobionej haftem. Nie zabraknie i gorsetu w tej samej rozmiarówce. Będzie też karmnik Sophie w obu wersjach, czarno-cielistej i kremowo-różowej, i rozmiarach 30-40 D-J, plus jego wersja bez odpinanych miseczek (tak zwana ciążowa). Kolekcję kończą koszulki Cami Top, czyli koszulki z wbudowanym stanikiem w kolorach czarnym i białym, rozmiarach 32-36 D-H i 38 D-G i niezmiernie nudnym kroju ;)

 

Styl i detale

Stylistycznie Superbra by Panache raczej spokojnieje. Znowu brak kolorowych haftów (oprócz Arizy) - zwyciężają proste środki, czyli jednobarwne koronki i hafty w zestawieniu z nadrukami oraz koronka na kontrastowym spodzie. Trochę mi się kojarzy ta kolekcja z marką Fantasie. Najciekawszy nadruk pojawia się w modelu Floris, najciekawsza dzianina w Envy, a najciekawsze zestawienia kolorystyczne - w Clarze i Arizie (wybór całkowicie subiektywny ;). Ranking elegancji wygrywają u mnie Jasmine i Envy.

Jeśli chodzi o detale - te nigdy nie były w Superbra spektakularne, tak jest i tym razem. Mamy kokardki wstążkowe, tiulowe oraz jedną aksamitną, jedną różyczkę, jedną biżuteryjną zawieszkę (gładka szklana łezka) oraz metalowe „okucia” w serii Idina w kolorze różowego złota.

 

Kroje i rozmiary

Jak widzicie, w rozmiarach rewolucji brak - nie pojawiły się żadne nowe miseczki, a miseczka KK chyba definitywnie sobie poszła (nie żeby była wcześniej jakoś obficie reprezentowana ;). Cieszy mimo wszystko, że zakres 30-38 D-K jest tak popularny, choć spotyka się też zakresy D-J czy D-H, a nawet D-G (Porcelain, oprócz plandża, który jest do H - ciekawe, czemu inne nie?). Obwodów 28 nie jest dużo i występują głównie w bazie: w Porcelain, Tango i Andorze. Nie wiem, czemu tak często wykluczany jest rozmiar 28D. Czy naprawdę jest na niego tak niewiele amatorek, czy też po prostu Superbra niezbyt się sprawdza konstrukcyjnie w tym rozmiarze? Jeśli chodzi o górną granicę obwodową, to w przeważającej większości modeli przypada ona na rozmiar 38 czyli europejskie 85. Większe obwody pozostawiono chyba marce Sculptresse (o której wkrótce :).

Jeśli chodzi o kroje, wyraźnie widać rozszerzanie oferty side-supportów. W tej kolekcji już 3 modele: Jasmine, Envy i Dahlia oparte są na tej konstrukcji. Pojawił się też drugi full-cup à la Andorra - Clara, oraz balkonetka oparta częściowo na Siennie - Floris.

Nie ma już Melody, a o Harmony już dawno zapomniano. Wydaje mi się, że słusznie - słynęły one, zwłaszcza balkonetki i zwłaszcza wśród biustów G+, z rozciągliwości, elastycznych fiszbin i syndromu złej konstrukcji.

Kto wie, może przyszłość Superbra by Panache należy właśnie do side-supportów?

 

Galeria

Zapraszam do przyjrzenia się Superstanikom z bliska.

Tym razem połaczyłam ze sobą zdjęcia bielizny „na leżąco” ze zdjęciami z pokazu - a to dlatego, że tych ostatnich zrobiłam bardzo mało. Nie jestem z nich zadowolona - jak już wspomniałam, warunki do fotografowania były złe, a modelki na wybieg wybiegały i znikały błyskawicznie. Same staniki zachowywały się znacznie spokojniej...

Na samym końcu kilka zdjęć modeli Panache Sport - biustonosz w kolejnej wersji kolorystycznej oraz kostium kąpielowy z wbudowanym stanikiem (rozmiary 28DD-H, 30-38D-H, 40D-GG), o których, mam nadzieję, wspomnę później.

 

 

Galeria katalogowa

Całkiem podoba mi się ta „familijna atmosfera” katalogu Superbra :-) Za pomocą prostego zabiegu, jakim jest zgrupowanie kilku modeli na jednym zdjęciu, podkreślono jej spójność stylistyczną. Choć trochę szkoda, że grupy modelek nie pojawiają się w ciekawszych kontekstach.

 

 

Na zakończenie jak zwykle pytanie do Was: która część kolekcji bardziej przypadła Wam do gustu: ta subtelniejsza i jaśniejsza, czy też ta bardziej kontrastowa i ozdobna? Co sądzicie o nowych pomysłach na Porcelain, o kroju side-support i nowych modelach w bazie? I czy fanki Sienny czarno-czerwonej cieszą się ze wznowienia? :-)

czwartek, 13 grudnia 2012

Para bailar La Bamba, se necessita una poca de gracia... oraz dobry stanik :) Tym tanecznym wstępem rozpoczynam obiecaną recenzję starego-nowego nabytku, a mianowicie Arizy by Panache. Moje poprzednie z nią spotkanie miało miejsce za czasów, gdy najczęściej nosiłam inny rozmiar (34GG) i różnica ta nie pozostała bez wpływu na wrażenia z noszenia.

W międzyczasie powstało wiele pociągających kolorowych wersji Arizy, weszła ona także w barwach podstawowych do kolekcji bazowej, co świadczy o jej popularności. Czasy największej świetności ma jednak Arizka za sobą, bowiem ostatnio w bazówce zastąpiły ją już nowe modele. W sezonowych kolorach jednak nadal cieszy nasze oczy - aktualna wersja obfituje w moje ulubione ostatnio odcienie, a mianowicie czarny, malinowy czerwienio-róż oraz amarantowy. Zobaczmy więc, jak sprawuje się Ariza po latach.

Panache Superbra - Ariza, rozmiar: 36G, kolor: black-multi [Rozmiary miseczek: D-K, obwody: 30-38, cena: 175 zł w sklepie Brasfera]

 

Estetyka

Poprzednio, przy turkusowej, narzekałam - a to kokardka mało wyszukana, a to kolor haftu niezgodny z fotką. Tutaj właściwie wszystko mi się podoba.

Ariza na żywo zyskuje w porównaniu z niektórymi zdjęciami - np. w Figleaves wersja ta przywodzi na myśl wigilijny barszczyk, tymczasem kolory na hafcie są doskonale od siebie odróżnialne i żaden z nich nie ma takiego odcienia. Na niektórych zdjęciach można też odnieść wrażenie, że siateczka jest w górnej części czerwonawa - nie jest to jednak prawda. Jest smoliście czarna, jak cały biustonosz, a hafty bardzo mocno odcinają się na jej tle.

Kolory intensywne, wzór wyrazisty, kokardka taka, jakie lubię - z cienkich wstążeczek, dwukolorowa i z „wąsami” - zupełnie jakby designerzy Panache czytali moją poprzednią recenzję ;) Ramiączka tak samo uroczo karbowane i wąskie. Całość lekka i zgrabna.

Nie jest Ariza może wcieleniem luksusu, ale nie mam do niej większych zastrzeżeń - no może oprócz tej mory, która powstaje na dolnej części misek... Tak czy owak nie mam ochoty odejmować punktów za urodę.

 

Dopasowanie

Podobnie jak poprzednio, tak i tym razem dostrzegam, że miseczki są nietypowo małe. Mimo to uważam, że rozmiar w górę to byłoby jednak za dużo. To miskowe nie-całkiem-dopasowanie zauważam głównie przy większej piersi - górna część miseczki nie tyle się wbija, co przypłaszcza, nie na samej krawędzi lecz pośrodku górnej, ażurowej części miseczki.

Obwód mimo dwuhaftkowego (inaczej niż w 34GG) zapięcia, jest raczej ścisły. Powiedziałabym, że jest to porządna 80tka - czegoś takiego właśnie się spodziewałam. Nie jest też jednak strasznym ściśliwcem.

 

Kształt

Arizka ładnie podnosi biust i zaokrągla go, zbieranie natomiast nie jest najwyższych lotów. Owszem zbiera, ale gdy popatrzymy z góry na bok piersi, to mamy najpierw zaokrąglenie, a potem dopiero wyraźne zebranie w przód. Mam wrażenie, że to cecha wszystkich biustonoszy o Arizo-podobnym kroju.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Jeśli chodzi o kwestie konstrukcyjne - nie mam zastrzeżeń, fiszbiny są doskonałe, nic nie wchodzi za daleko ani za wysoko, biust idealnie rozdzielony.

Ucieszą się miłośniczki krótkich ramiączek - ja musiałam wydłużyć je na maksa. Przypuszczam, że ta krótkość zrekompensuje niektórym niemożność pełnej regulacji.

Support jednak nie jest już tak oszałamiający, jak w wersji 34GG - biust jakby baunsuje, zwłaszcza na boki, tył ma większą tendencję do podjeżdżania, jakby gorzej zakotwiczał się na ciele, mimo że jest ścisły - pewnie z powodu mniej-haftkowości. Nie mogę już niestety zrobić porównania obu wersji na żywo, bo stara Ariza jest na mnie już zdecydowanie za ciasna w obwodzie (trzyhaftkowce Panache nie uznają kompromisów).

 

Wygoda

Obniżam ocenę ze względu na wbijanie się końcówek fiszbin w mostek. Może powinnam to także zaliczyć do wad konstrukcji. Po kilku godzinach mam na mostku niezły dołek, dlatego nigdy nie noszę Arizy długo. Pamiętam, że z poprzednią też miałam ten problem, ale ustąpił - tu niestety nie chce :(

Mostko-wbijactwo to jednak cecha bardzo indywidualna - nie raz zdarzyło mi się mieć wbijacza, który innym mostkom nie czynił szkody, i odwrotnie - to, co niektórym się wbijało, mnie nie wbijało się wcale. Nie skreślałabym więc Arizy na Waszym miejscu na podstawie tej oceny, chyba że niektóre z Was mają podobne do moich doświadczenia z mostko-wbijaniem (wbijają mi się często staniki marki Cleo, niektóre Bravissimo).

Poza wbijactwem nie mam kompletnie żadnych zastrzeżeń. Dół stanika ma wygodny anatomiczny podkrój, fiszbiny wbudowane, dolna taśma nie zawija się do środka ani nie uwiera.

Ramiączka mimo niewielkiej szerokości i małej elastyczności nie dokuczają mi. Ozdobna część jest od spodu podszyta czymś miękkim i bardzo mało się rozciąga, mimo to jednak nie czuję wbijania się w ramiona. Ramiączka są, jak już wspomniałam, krótkie - ale ozdobna część szczęśliwie nie jest na tyle krótka, by połączenie wypadało mi na szczycie ramienia (czego nie znoszę).

 

Cena

Jakoś przychylniej patrzyłabym na okolice 150-160 zł. Nie jest to może duża różnica, ale psychologicznie istotna. Ariza to dobra przeciętna, nie oszałamiający luksus, taka też powinna być cena.

 

Podsumowanie

Bardzo się cieszyłam na Arizę, głównie ze względu na kolory - i pod tym względem nie zawiodła. Rozczarowało mnie natomiast nieszczęsne wbijanie się w mostek. Jeśli jeszcze kiedyś zainteresuje mnie ten model, spróbuję większego rozmiaru miseczek, mimo ryzyka, że będą za duże. Ciekawa jestem, czy to przypadkiem nie złagodziłoby problemu fiszbin. Wejście w strefę GG potrafi bowiem wiązać się z różnicami w kroju i dopasowaniu.

 

Galeria

...czyli Ariza w pełnej krasie. Na końcu znajdziecie dowód, że zdjęcie na samym początku notki zostało zrobione na Prawdziwym Śniegu, nie na jakiejś imitacji :-) Zwracam też uwagę, iż do bitew na śnieżki także niezbędny jest dobry stanik :)!

 

Uwaga, promocja!

Sklep Brasfera, który dostarczył mi Arizkę, oferuje stanikomaniaczkom promocyjną zniżkę -15% na wszystkie nieprzecenione towary! Obniżka obowiązuje na kod „Stanikomania”, do 21.12.2012, czyli przyszłego piątku. Brasfera to sklep internetowy, ale oferujący także możliwość umówienia się na przymiarkę w Warszawie, w showroomie na ulicy Pajęczej 26A. Oprócz tego Brasfera organizuje bra-fitting w domu klientek (musi tylko zebrać się 5 chętnych osób). Można więc z pomocą Brasfery urządzić sobie bra-fittingowe party - a imprezowy sezon właśnie nadchodzi! :-)

Wracając zaś do Arizy - ciekawa jestem, czy w ostatnich latach zyskała sobie wśród Was oddane fanki. Czy są stanikomaniaczki, które mają, albo chciałyby mieć w szufladzie kilka Arizek? 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...