Wpisy z tagiem: Superbra

czwartek, 04 lipca 2013

Biustonosz: Superbra by Panache. Tło: Solar :-)

Kto już troszeczkę poznał piszącą te słowa i jej gusta, wie, że jest uzależniona od koloru. Barwy i ich kompozycje są czymś, bez czego nie umiem się obejść nawet, gdy przechodzę stonowane, mniej papuzie fazy :-) Kolor musi być jakiś - musi domagać się zauważenia, nazwania. Obojętnie przechodzę więc obok bielizny w kolorach cielistych, neutralnych - jej zadaniem jest bowiem zlewanie się z tłem, czyli coś, czego przeważnie nie potrzebuję i za czym nie przepadam.

Ostatnio jednak zdarza się, że dana letnia szmatka, którą chcę nosić, ma barwę i poziom transparentności czyniące tak zwanego cielaka niezbędnym :) by nie zakłócać barwnej harmonii (harmonię tę mógłby ewentualnie wzbogacić kontrast, lecz kontrastowa bielizna wyraźnie widoczna pod ubraniem raczej nie wejdzie do repertuaru moich stylizacji).

Moje doświadczenia z cielistą bielizną są skąpe. Kiedyś jakaś bladoróżowa Porcelanka, kiedy indziej beżowa Perełka od Effuniaka, innym razem złota Charlotte (choć nazwanie tej strojnej damy cielakiem byłoby raczej krzywdzące). Idina to pierwszy mój cielak od bardzo dawna, a pod względem częstości używania zdecydowanie przewyższający wszystkie poprzednie. I jest to, jak dotąd, mój cielak idealny... no, prawie. Poniżej - szczegółowe uzasadnienie :-)

 

Superbra - Idina, krój: balcony, kolor: latte, rozmiar: 36G [Rozmiary UK 30-38 D-J, cena: ok. 175 zł; biustonosz został mi przekazany do recenzji przez dystrybutora].

 

 

Estetyka

Idina nie przyciąga zbytnio wzroku, bo i nie do tego jest przeznaczona. Jest to model na wskroś funkcjonalny i ma estetykę zbliżoną do rusztowania. Idina to szkielet stanika, stanik sprowadzony do systemu prętów, pasów i dźwigien, dzieło budowniczych dróg i mostów ;) Ma to jednak swój urok.

Koronka jest całkiem ładna, choć oczywiście wolałabym ją w fuksji albo turkusie (jest zresztą do złudzenia podobna do tej zastosowanej w Pure Lace). Kółka i regulatory w złoto-miedzianym kolorze są miłym, i jedynym akcentem (plus plakietka z logo Panache na obwodzie z tyłu). I bardzo dobrze - moim zdaniem próby ozdobienia tego systemu czymś więcej tylko zakłóciłoby jego czysty minimalizm. Może nie całkiem czysty, bo mamy tu koronkę zamiast gładkiej dzianiny, ale ażur dodaje tu bardzo pożądanej lekkości i przewiewności.

W kolorze miedziano-złotym są kółka na łączeniach ramiączek z resztą biustonosza oraz regulatory.

 

Miseczki i obwód pokrywa ta sama koronka.

 

Wracając jeszcze do koloru - jest to cielak z gatunku jasnych, co bardzo mnie cieszy, jako jasnoskórą. Na moim biuście to niemal stanik-niewidka.

Bardzo podoba mi się krój - pozioma krawędź, niskie jak na balkonetkę zabudowanie zbliża ten model do half-cupów i pozbawia całkowicie skojarzeń z namiotami w brudnym beżu :-) 

Mam jednak pewien zarzut względem Idiny: słabe, rozciągające się zapięcie. Jest raczej ściślakiem, ale silnie podejrzewam, że w nawet w za luźnym obwodzie zapięcie by się odkształcało. 

Zapięcie. Nie widać tu zbytnio odkształceń - fotka została zrobiona świeżo po praniu. W noszeniu niestety wygląda gorzej...

 

Dopasowanie

Obwód raczej ścisły, miseczki w stanach małych. Mam swój zwykły rozmiar i właściwie nosi się dobrze, ale pół rozmiaru więcej tu i tam nie zaszkodziłoby, zwłaszcza latem, gdy w upalną pogodę trochę się puchnie. Miseczki są elastyczne u góry, co pomaga przy asymetrii. 

 

Kształt

Biust w Idinie to porządnie zebrane kule. Krój z poziomymi szwami budził moje obawy, ale najwyraźniej wbudowane w boki zbierające panele świetnie spełniają swoją funkcję. Można powiedzieć, że biust mam w Idinie prawie jak w half-cupie, tylko lepszy: bez śladu spłaszczenia z przodu oraz żadnego odstawania krawędzi. 

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Support przyzwoity, obwód dobrze pracuje (warstwa elastycznej koronki i siatki), miseczki są niskie, ale mostek wysoki, więc żadnego przelewania się - wszystko na swoim miejscu. Konstrukcyjnie bez zarzutu, zero fiszbinowych niespodzianek.

Jak już wspomniałam, arcyciekawy jest tutaj krój miseczek, który można by podejrzewać o rozstawianie piersi na boki ze względu na praktycznie poziome szwy, znane nam choćby z klasycznych full cupów, oraz, żeby daleko nie szukać... tradycyjnych Panaszowskich balkonetek. Idina albowiem jest, tak przynajmniej twierdzi producent, oparta na kroju Tango! Zaskakujące, biorąc pod uwagę moje half-cupowe skojarzenia oraz ilość narzekań na nadmierne zabudowanie czy rozstawianie, jaką zebrał ten krój przez swoją wieloletnią już obecność na naszym rynku.

Tymczasem - słowo stanikomaniaczki - Idina to nie jest zabudowany model... przynajmniej w moim rozmiarze. Nie ma też nadmiernie szerokich ani długich fiszbin oraz ani trochę nie rozstawia biustu, za to doskonale zbiera. Jak to możliwe? O czynienie cudów podejrzewam boczne panele w miseczkach (właściwie „półpanele”, bo są tylko w ich górnej części) i mało rozciągliwy obwód. A może Idina ma jeszcze jakieś inne, nieznane mi sekrety konstrukcyjne? Tak czy owak, brawo za odświeżenie i udoskonalenie tego już wysłużonego, ale jak widać, całkiem niezłego kroju.

Elastyczne u góry miseczki, podobnie jak w opiewanej wcześniej Pure Lace, są komfortowe bez najmniejszych strat na podtrzymaniu. Staję się coraz większą fanką takich rozwiązań. 

 

Wygoda

Wygodniczek z jednym wyjątkiem - zapięcie. Języczek pod zapięciem jest długi, ale lubi się zawijać pod spód i gryźć haftkami, pewnie przez to, że w naciągu zapięcie się odkształca, zwęża i ogólnie „wariuje”. Poprawione, nie gryzie.

Ramiączka w przedniej części podszyte miękką wyściółką, nieelastyczne. Łączenie gładkie i niegryzące. 

Ramiączko od spodu: granica między częścią podszytą (nieelastyczną) a elastyczną.

 

Do kompletu

Figi Idina budzą podobne, „strukturalne” skojarzenia, ze względu na skomplikowaną budowę z mnogością szwów. Trochę kojarzą mi się z majtkami naszej marki Avocado. Leżą świetnie, choć jak dla mnie, od niedawna fanatyczki wysokich fig, mogłyby być wyższe. Istnieją także w tej serii figi wysokie - mam nadzieję, że wypróbuję je w odmianie czarnej :-)

Figi Idina są mało rozciągliwe, więc jeśli wahacie się Panie między rozmiarami, wybierzcie ten większy ;) Z tyłu są przyjemnie przejrzyste. Robią wrażenie trwałych, podobnie jak majtki Sculptresse. 

 

Cena

Trudno mi podejść do tej oceny z autentycznymi emocjami, tak się bowiem złożyło, że nie musiałam za Idinę płacić. To bardzo dobry, uniwersalny biustonosz, do którego jakości nie mam żadnych zastrzeżeń - oprócz słabego zapięcia, i głównie z tego powodu ocenę zmniejszam. Choć przyznam też, że cena ok. 150 zł wyglądałaby na moje oko znacznie lepiej... I chętnie bym tyle za Idinę zapłaciła.

 

Galeria

Zapraszam do przyjrzenia się surowemu urokowi Idiny.

 

Podsumowanie

Znowu powtórzę - bałam się tego kroju :-) A tu kolejny dowód na to, że ostatnimi czasy dużo dobrego dzieje się w konstrukcjach marki Superbra. Typowy bazowy biustonosz, a leży całkiem nie jak Tango. Właściwie nie jestem pewna, czy mam prawo to napisać, bo ani jednego Tanga nie mam w swoich zasobach... Ale widziałam różne biusty w Tangach i jakoś to, co widzę w lustrze, mało mi się z tym modelem kojarzy. Zwłaszcza że i estetykę Idina ma nie tak całkiem typową. To jest baza z twistem - takiej bazy nam trzeba, nieprawdaż?

Na koniec, jak zwykle, pytanie do Was. Czy przymierzałyście już którąś z Idin? Ciekawa jestem zwłaszcza wrażeń z większych rejonów miseczkowych (stanik ten jest szyty do miseczki J) - czy konstrukcja daje radę, a zabudowanie nie przeraża? Czy Idina to materiał na bazowy bestseller? Czy zdetronizuje Tango?

czwartek, 11 kwietnia 2013

Zanim zaznajomimy się z tajnikami pracy pewnego działu projektowania (hmm, nie wiem, czy nie za dużo Wam obiecuję w związku z dalszym ciągiem reportażu z Panache ;), zajmę się niektórymi efektami jego działalności. Chodzi o model, o którym była tu już wiele razy mowa, i który stanowi powiew nowości i - moim skromnym zdaniem - zaczątek nowych obiecujących kierunków w Panache. Kierunki te to m.in. zerwanie z praktycznym monopolem kroju, który nazwałabym „balkonetką tangowatą” :-) i wprowadzenie nowego typu konstrukcji, kojarzącej mi się nieco z marką Fantasie ze względu na tak zwany side-support (o mojej słabości do Fantasie i jej krojów opowiadam Wam nie od dziś). Mowa o kroju Jasmine, który, z tego co widzimy po zapowiedziach jesiennych, ma zamiar zadomowić się w tej marce na dobre. Co bardzo mnie cieszy, ponieważ od razu zostałam jego oddaną fanką.

 



Superbra by Panache - Jasmine, rozmiar: 36G, kolor: czarny [Rozmiary miseczek: D-K, obwody: 30-38, cena: 165 zł w sklepie myBra.pl]

 

Estetyka

Na początek słówko o tytule - kto pamięta ten film? Odkąd go obejrzałam, wszystko co ma związek z jaśminem, kojarzyć mi się będzie z Jasminum :-) Jednak Jasmine zdradza raczej tropikalne pochodzenie - choć, gdy bliżej przyjrzeć się roślinkom na tym nadruku, wyglądają całkiem swojsko (jakieś trawy, a tu i ówdzie - czyżby owies? :-)



Do rzeczy jednak: gdyby wizja Jaśminy została zrealizowana idealnie i w pełni, punktacja byłaby maksymalna. Szalenie podoba mi się ptasi deseń, uwielbiam też wielobarwne, papuzie motywy na ciemnych tłach. Ale... rozczarowuje jakość nadruku - jest trochę zbyt rozmyty, a czerń nie dość czarna. Nie obraziłabym się też, gdyby kolibrów było trochę więcej w stosunku do perłowo-szarawych motywów roślinnych. Podoba mi się jednak mrocznawy, niebanalny charakterek Jasmine. Noc w dżungli? Raczej noc skrzyżowana z łąkową sielanką, ale sprzeczności zawsze są pociągające :-)

 

Dlatego mimo zastrzeżeń wersja czarna jest moją zdecydowaną faworytką i uważam ją za lepszą od obecnej kwiecistej wiosennej. Tę drugą wolę w szalonym wydaniu przygotowanym dla brytyjskiej sieci sklepów Bravissimo - ma pojawić się w czerwcu, jak można dowiedzieć się na fejsie - stamtąd ukradłam fotkę :-)

 

Czaję się też na jesienny róż!

Ostatnio prawie za każdym razem, gdy mam w ręku coś z Panache, pozytywnie zaskakują mnie ramiączka. Pozostaję co prawda wielką fanką doskonałych jakościowo ramiączek Evedenowskich (mimo że czasem straszą szerokością), ale te panaszowe mają w sobie coś, czego nie mają tamte. Są przeważnie trochę węższe (za to grubsze ze względu na podszycie), subtelniejsze, a mimo to wygodne i stabilne. Tu bardzo ładnie współgrają z całością ozdobnym brzeżkiem. Dobrze, że nie są prostą taśmą.



Wpływ na ocenę estetyki Jasmine ma też jej świetny wygląd na biuście. Jest dość nisko zabudowana, ma linię zbliżoną do poziomej, trochę wręcz kojarzy się z half-cupem. I tak właśnie moim zdaniem powinna prezentować się prawdziwa balconette bez full-cupowatych tendencji. Plus ta ażurowa koronka. To po prostu bardzo seksowny model.

 

Dopasowanie

Zero wątpliwości, zero zastrzeżeń. 36G pasuje idealnie, jak większość, zatem - wszystko w normie.

 

Kształt

Wielkie wow - to jeden z najlepiej kształtujących modeli w mojej kolekcji. Zebranie piersi do środka jest znakomite - nie potrzebuję mocniejszego. Biust jest też dobrze uniesiony, linia dolna nie wznosi się tak mocno ku górze jak w słynnych „podnośnikach” marki Cleo, jest bardziej okrągła, ale zdecydowanie wznosząca. Profil jest idealnie okrągły i ani odrobinę nie spłaszczony. Różnica między kształtem nadawanym zazwyczaj przez klasyczne modele Superbra jest dla mnie wyraźna: tu mamy dużo mocniejsze zebranie z boków i zupełny brak przypłaszczania czy rozstawiania. Efekt: idealne kulki podane do przodu.


 

Konstrukcja

Miseczki Jaśminy skonstruowane są nie z 3, lecz z 4 części, z czego jedna stanowi tzw. side support, czyli boczny panel podtrzymujący. Panache nazywa go side panel. Jest on dosyć spory i może dlatego bardzo skuteczny.

Miseczki nie są też nadmiernie zabudowane (mam wrażenie wyeksponowania, a nie zasłonięcia), a konstrukcja całości zachowuje się nienagannie: rozdziela, przylega i podnosi. Wszystko na swoim miejscu. Maks!

 

Podtrzymanie

Jest pewien mankament sytuacji, gdy biust jest mocno podany do przodu i ani trochę nie przypłaszczony. Odkryłam mianowicie, że w ciągu dnia ten spektakularny lift Jasmine słabnie, tył trochę się podnosi i jeśli chcę wrócić do początkowego „wow”, muszę Jasmine co parę godzin na sobie poprawić. Uwaga: nie znaczy to, że pas jest za luźny bądź źle pracuje. Nie wyobrażam sobie noszenia ciaśniejszego czy mocniej obciskającego. Po prostu mój ciężki biust i miękkie ciało nie dają się kształtować w dowolny sposób i ulegają grawitacji, nie mogę więc w nieskończoność podawać biustu jak na tacy, chyba że zakuwając go razem z tułowiem w sztywny pancerzyk.

 

Kolejnym czynnikiem wpływającym na support, oprócz kroju i obwodu, jest tutaj elastyczna koronka w górnej części miseczek, która sprawia, że miseczki dostosowują się pięknie do piersi (mojej niewielkiej, ale istniejącej asymetrii w ogóle nie widać) i eliminuje wszelkie problemy z wpijaniem się, wcinaniem, odstawaniem bądź odznaczaniem się krawędzi. Ta elastyczność jednak powoduje, że góra piersi bardziej „pływa” niż w stanikach całkowicie nieelastycznych. Coś za coś - albo plastyczność/sprężystość albo totalna stabilność. I tak jestem pozytywnie zaskoczona, bo naprawdę bałam się tej koronki - niepotrzebnie. Elastyki jednak mają swoje zalety, o czym przekonałam się także przymierzając model Idina (o tym w innym odcinku :-)



Wszystkie te zastrzeżenia nie powodują jednak, że Jasmine staje się biustonoszem niedostatecznie podtrzymującym. To wciąż dobrze podtrzymujący stanik, tyle że nie pancernik.


Wygoda

Nie mam większych zastrzeżeń do komfortu w Jaśminie. Ramiączka są bardzo wygodne, a dół podszyty taśmą nigdzie nie gryzie ani nie drapie, łącznie z dołem mostka, na który czasem narzekam. Na fotce poniżej mamy tę właśnie część stanika, która jest jedną z moich ulubionych - pod warunkiem, że jest odpowiednio podszyta :-)

 

Koronka jest mięciutka i nie gryzie, a zapięcie ma odpowiednio długi języczek wyścielony porządną warstwą miękkiego puchatego materiału, podobnie jak ramiączka. Te są w przedniej części nieelastyczne, podszyte tym panaszowskim „misiem”, za którego lubię ramiączka w tej firmie i który sprawia, że nawet bardzo wąskie, pozostają komfortowe. Ostatnio jednak firma ramiączka trochę poszerzyła, ale nadal nie jest to ekstremum - tu: 16 mm.

Punkt odejmuję za końcówki fiszbin między piersiami. Jednak kłują! Choć znacznie mniej i później to zauważam, niż mi się to zdarzało np. w przymierzanych niekiedy modelach marki Cleo.

 

Cena

Może trochę za wysoka? Jasmine jest ładna i przyzwoita jakościowo oraz starannie wykonana, ale jednak nie sprawia wrażenia luksusowej (może gdyby spełnione były te warunki, o których pisałam wyżej w punkcie Estetyka...). Poziom, który obecnie uznaję za dobry dla codziennych staników dla nas - Polek, z naszymi przeciętnymi zarobkami i cenami innych ubrań w sklepach, to przedział do 150 zł. Wiele brytyjskich biustonoszy D+ ten poziom znacznie przekracza, w Superbra ceny zawsze były... hmm „w miarę” do niego zbliżone i mam nadzieję, że tak pozostanie.

 

Galeria

Polecam Waszej uwadze detale, zwłaszcza nadruki :-)

 

 

Podsumowanie

Marka Superbra przyjemnie mnie zaskoczyła Jasminą. Patrząc na ostatnie kolekcje i zapowiedzi widzę, że dużo się w niej ostatnio dzieje dobrego i chyba nie tylko ja mam takie wrażenie. Kilka dni temu miałam okazję poprzymierzać nowy model Idina i również jestem mile zaskoczona, zwłaszcza balkonetką, o której na pewno napiszę.

Wracając do Jasmine - krótko mówiąc, superstanik :-) Jeden z moich ulubionych ostatnio, a pod względem modelowania biustu - wg mnie bezapelacyjnie najlepszy wytwór marki Superbra jak dotąd. Dodatkowo będzie teraz miał dla mnie wartość sentymentalną, ponieważ tak się złożyło, że jest to stanik, w którym poleciałam po raz pierwszy do Kraju Staników ;-)

 

 

Uwaga, promocja!

Jasmine zakupiłam w sklepie myBra.pl, stosunkowo nowym na naszej stanikomaniackiej scenie. Jeżeli zdecydujecie się wypróbować ptasią Jasmine - polecam zniżkę: -10% na hasło „stanikomania” do 30 kwietnia! Oraz zwracam uwagę na miły fakt, że dostawa jest darmowa, jeśli dokona się przedpłaty.

Nie będę ukrywać, że ze sklepem myBra.pl trochę się znamy - pisuję dla niego edukacyjne teksty i udzielam czasem stanikologicznego wsparcia. Mogłabym w związku z tym podejrzewać, że po znajomości zostałam potraktowana wyjątkowo, ale zapewniono mnie stanowczo, że moja paczka została wyekspediowana dokładnie w takiej formie i takim tempie (szybkim), w jakim trafia do wszystkich klientek, nie tylko bra-blogerek :-) Biustonosz dostałam zapakowany w solidne pudełeczko, a w środku znalazłam kilka miłych gratisów, no ale nie mogę zdradzać wszystkiego ;) Wspomnę może tylko o specjalnej taśmie do mierzenia się, która stanowi coś w rodzaju miarki i kalkulatora/tabeli rozmiarów w jednym - może być poręczna do szybkiego brafittingu na okolicznych kobietach. Jeśli zdecydujecie się na zakup tam, chętnie wysłucham wrażeń, a skargi i wnioski z przyjemnością przekażę „komu trzeba”.

Na zakończenie pytanie do Was: wypróbowałyście już Jasmine? Która z wersji barwnych podoba Wam się najbardziej?

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...