Wpisy z tagiem: adore

niedziela, 21 lutego 2010


Jak zwykle o tej porze, urok czarnej koronki wabi nas już coraz słabiej, budzą się natomiast tęsknoty do świeżych barw wiosny i lata. Zanim zanurzę się w wiosennych kolekcjach (z przerwami na wspomnienia ubiegłych tudzież zapowiedzi kolejnych), proponuję rzut okiem na model, z którym łączy nas już dłuższa znajomość, a który mogłyby równie dobrze wejść do arsenału stanikomaniaczek także tej wiosny. To reprezentantka Adore, marki mało znanej, a wartej eksploracji, zwłaszcza że pojawiła się już w co najmniej jednym z polskich sklepów. Zapewne niektóre z Was zapoznały się już z Flirty w wersji czarnej - ja, jak na różomaniaczkę przystało, skusiłam się na fuksję.

Adore - Flirty, rozmiar: 34G, kolor: różowy [Rozmiary miseczek: D-G, obwody: 65-85, cena: 179 zł]


Estetyka

Zacznę od informacji, że kolor na zdjęciu katalogowym niezupełnie odpowiada rzeczywistości. Barwa naszego Flirtu jest bardziej nasycona. To zdecydowany, rasowy róż, na haftach przybierający ciemniejsze i jaśniejsze odcienie.

Oprócz barwy, główne atuty estetyczne tego biustonosza to piękny rysunek haftu oraz „gorsetowy” detal na mostku, nie wiadomo dlaczego tak mało popularny w D-plusach (można go spotkać np. w modelu Provence marki Pour Moi oraz w plunge-u Smoothing marki Elomi).

Właściwie obie te cechy (oraz kolor) wystarczyłyby, by postawić mu piątkę - z daleka Flirty prezentuje się wręcz luksusowo. Ach, gdybyż owe hafty miały miękkość i delikatność znaną z niektórych modeli Fantasie czy Fauve - miałybyśmy prawdziwą gwiazdę. Jednak materiały są nieco sztywnawe, a przy bliższym przyjrzeniu się wprawne oko stanikomaniaczki dostrzeże, że w niektórych miejscach haftu przebija osnowa z białej nici. Wierzchnia warstwa dolnej części miseczki również odrobinę się marszczy, tak jakby nie została dostatecznie starannie doszyta. Zaletą są za to ramiączka - o lekko połyskującej fakturze.


Dopasowanie

Miseczki oceniam jako raczej spore - niestety nie zawsze mieszczę się w G, tym razem udało się bez najmniejszego problemu. Ale jakoś nie potrafię przekonać się do obniżania punktów za tego rodzaju odstępstwo od normy :-)

Obwód raczej rozciągliwy, lecz na szczęście nie przesuwa się. Podsumowując - jeśli niespodzianki, to raczej pozytywne.

 

Kształt

Flirtowy biust jest dobrze uniesiony, biustonosz ładnie go zaokrągla (bardziej niż np. typowe balkonetki marek Freya czy Fantasie). Nieco do życzenia pozostawia zebranie z boków - nie ma efektu rozstawiania, ale miłośniczki mocno zebranego biustu mogą być zawiedzione. Kształt biustu w ubraniu zaskakuje jednak pozytywnie.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Flirty to dość wysoko zabudowana, nieźle podtrzymująca balkonetka o tyle wykonanym z mocnej siatki. Jest on dość elastyczny, lecz trzyma się znośnie. Na pochwałę zasługują fiszbiny, które dokładnie okalają pierś, przylegają do mostka, nie rozginają się na boki i nie są za długie.

Wadą jest zbyt duża elastyczność ramiączek, która lżejszym biustom zapewne nie sprawi kłopotu, te cięższe natomiast odczują , że biust się kołysze.

 

Wygoda

Te same ramiączka, które chwaliłam za urodę i ganiłam za rozciągliwość, muszę znowu pochwalić za komfort - są gładkie, miękkie, nie wpijają się ani nie drapią. Fiszbiny także nie dają się we znaki.

Flirty to komfortowy biustonosz - z jednym wyjątkiem. „Języczek” maskujący od spodu zapięcie jest wykonany ze zbyt wiotkiego, cienkiego materiału, który lubi się podwinąć przy zapinaniu i wtedy haftki uwierają w plecy.

Abstrahując od Flirty, chciałabym ogólnie zwrócić Waszą uwagę na ten właśnie detal, bo miewa on duży wpływ na komfort noszenia. Część ta nie może być ani za krótka, ani za cienka - za krótka w biustonoszu zapiętym na najluźniejsze haftki może odsłonić haftki, a zbyt wiotka - podwinąć się i także sprawić, że metalowe haczyki będą uwierały w plecy. W dobrym biustonoszu jest ona od strony pleców podszyta miększym materiałem i wystaje na odpowiednią odległość, zakrywając skutecznie miejsce zapięcia.

 

Cena

Kontynuujemy kampanię na rzecz tańszych biustonoszy. Cena Flirty jest wygórowana, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę ceny konkurencyjnych marek, jak Panache czy Masquerade. Jeśli np. równie ładna, koronkowa Eliza marki Panache kosztuje 165 zł, Flirty mogłaby być w podobnej cenie, albo nawet tańsza.

 

Podsumowanie

Miło powitać kolejną, młodą brytyjską markę na polskim rynku. Biustonosze Adore (występujące też pod marką Rose Leaf), raczej klasyczne, są ładnie zaprojektowane i wyróżniają się wielką urodą haftów. Szkoda tylko, że zakres rozmiarów nie budzi entuzjazmu, i że towarzyszy temu wysoka cena.


Uwaga, promocja!

Sklep Adore.pl, z którego przyjechała do mnie Flirty, oferuje stanikomaniaczkom 10-procentową zniżkę na nieprzecenione modele. Hasło „Stanikomania” trzeba wpisać do uwag zamówienia. Promocja potrwa przez tydzień.

W Adore - oprócz, rzecz jasna, biustonoszy marki Adore - można kupić bieliznę dobrze nam znanych marek Panache czy Curvy Kate, a także np. staniki do karmienia Royce do miseczki J oraz modele „do zadań specjalnych” marki Ultimo.


Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...