Wpisy z tagiem: Miss Mandalay

środa, 14 września 2011

Możemy chyba na razie odpocząć od zapowiedzi - skupmy się na tym, co jeszcze czeka na nas na sklepowych wieszakach, czyli ostatnich okazach kolekcji letniej. Miss Mandalay - pamiętacie jeszcze tę markę? ;) Jest wciąż mało w Polsce znana, a jednak warta uwagi. Ostatnio podziwiałyśmy dość udaną kolekcję kostiumów kąpielowych, wcześniej - letnią kolekcję bielizny. Misski są ciekawe estetycznie, lekkie, delikatne w dotyku, mają jednak pewną wadę - miseczki tylko w zakresie D-GG.

Ostatnimi czasy w MM zwracałam uwagę głównie na usztywniane półbalkonetki, zwłaszcza wykończone falbanką, jak Gigi czy Katie. Byłam ciekawa, czy okażą się godną konkurencją dla marek Masquerade czy Freya. Dziś kolejne (po bardzo udanym eksperymencie z Katie, który jednak miał miejsce już dawno temu) doświadczenie z usztywnianą Misską - tym razem w wydaniu niefalbaniastym. Wiosenna kwiecista Tilly zakończy oficjalnie sezon letni :)

Miss Mandalay - Tilly, rozmiar 34GG [Produkowane rozmiary miseczek: D-GG, obwody: 30-38, cena: 209 zł]

 

Estetyka

Tilly to biustonosz w stylu dziewczęco-uroczym. Dominują w niej ciepłe, słodkie odcienie różu i koralu, przy czym MM udało się jakimś cudem uniknąć wrażenia różowego banału czy plastikowości. Tilly jest gustowna. Podoba mi się, że boki są kremowe - może to na pierwszy rzut oka sprawiać wrażenie pójścia na łatwiznę w doborze materiałów, ale na drugi rzut wygląda to fajnie, jakby trochę retro.

Podoba mi się staranność wykonania - MM pod tym względem trzyma poziom. Materiały nie są luksusowe, ale chyba starannie wybrano je pod kątem łagodności dla skóry, bo Tilly jest bardzo milutka. Bardzo dobrej jakości są wstążki - mimo że w sumie skromne i zwyczajne, zwracają uwagę, mają też piękny odcień. Materiał pokrywający miseczki jest cieniutki i półprzejrzysty, co potęguje wrażenie delikatności, aczkolwiek budzi obawy o solidność. Koronka kryjąca krawędzie miseczek jest elastyczna i miękka, może trochę zbyt zwyczajna, ale w sumie taki właśnie - codzienny - jest charakter tego biustonosza.

Największe zastrzeżenia jakościowe budzą we mnie ramiączka, które są wiotkie, rozciągliwe i obawiam się, że również nietrwałe.

 

Dopasowanie

Będę surowa, bo odzwyczaiłam się już od typowego Problemu Rozciągliwca. Tilly zmusiła mnie do powrotu do rozmiaru 34, ponieważ w 36 była wyraźnie za luźna. Miseczki z kolei są raczej małe, w GG mieszczę się ledwo-ledwo.

 

Kształt

Miseczki Tilly'owe unoszą biust skutecznie mimo kłopotów z podtrzymaniem (o czym będzie niżej). Zbierają też całkiem dobrze z boków. Niestety nieco spłaszczają z przodu i od środka. Z boku linia biustu jest niby bez zarzutu, natomiast patrząc sobie z góry w dekolt widzę wypłaszcz (przepraszam za dziwactwo językowe, ale skoro może istnieć wytrzeszcz, to czemu nie wypłaszcz? :)

Nie jest to więc najlepszy kształtowacz pod słońcem, i muszę wymyślić, jak powinien wyglądać minus do kokardki, bo najchętniej postawiłabym mu cztery z niedużym minusem. Może gdyby miseczki były większe o pół numeru, albo gdybym miała mniejszy biust (no way! :) - może ogólnie układałby się lepiej.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Znowu Tilly okazuje się kandydatką do czterech z minusem. Pod względem konstrukcyjnym co prawda wiele jej zarzucić nie można. Może dałoby się nieco poprawić kształt innym krojem miseczek. Zabudowanie jest niskie, niższe niż np. w half-cupie Freya Erin w 36FF, który stanowi mój najświeższy halfcupowy punkt odniesienia - co z pewnością wiele stanikomaniaczek ucieszy. Co sie z tym wiąże - niskie boki, żadnego gryzienia w pachy.

Z supportem natomiast jest gorzej. Droga Firmo Miss Mandalay! (a może raczej: Drogi Dystrybutorze AB OVO Lingerie, przekaż Producentowi, co następuje! :) To nie są ramiączka na duży biust. Co najwyżej na średni, a w każdym razie - nieciężki. Ratuje je duży zakres elastyczności, dzięki czemu nie wpijają się w ramiona w charakterze naprężonych sznurków. Poza tym są zbyt wiotkie, cienkie i rozciągliwe. Mają tendencję do zwijania się. A biust - do podskakiwania.

Drugą wadą są zarówno zbyt rozciągliwe, jak i zbyt niskie tyły, odpowiedzialne za rozciągliwość obwodową.

Nie chciałabym robić krzywdy Tilly i krytykować jej zbyt ostro, bo jej minimalna „pancerność” i niskie zabudowanie mogą być bardzo dobrze odbierane przez posiadaczki biustów drobniejszych i lżejszych. Odradzałabym ją jednak nosicielkom rozmiarów z prawego dolnego końca tabeli rozmiarów MM, jak 38GG.

 

Wygoda

Tu z kolei Tilly wypada znakomicie. Jeśli tylko nie będziemy próbowały w niej skakać (można odczuć dyskomfort w postaci baunsu), nie zrobi nam krzywdy. Ramiączka mimo swojej rachityczności nie uwierają, gryzących elementów brak. Wygodniczek.

 

Cena

Na początek uspokoję - będzie zniżka ;) Regularna cena natomiast mnie z lekka poraziła. Tilly, mimo niewątpliwego uroku, nie jest warta aż tyle - przede wszystkim ze względu na słabe przystosowanie do biustów większych (ramiączka! Czy producent naprawdę nie mógł odżałować i zafundować jej czegoś lepszego?). Ma miły, prosty MM-owy design, miękkie materiały - ale naraziła mi się za bardzo tym niedostatkiem supportu.

 

Podsumowanie

Wrócę jeszcze na chwilę do tematu cen. Ceny MM ogólnie są wysokie. Może to mieć związek z tym, że - podobno - producent szyje krótkie serie. Często zdarza się, że jakiś model, mimo pojawienia się w postaci próbek, nie wchodzi do produkcji, produkcja jest więc nieduża. Wygląda, że MM jest małą firmą, nastawioną na niezbyt masowy rynek i ładny autorski design. Bo i niektóre Misski, przyznacie, są śliczne. Do jakości i podtrzymania nie miałam dotąd zastrzeżeń, ani w przypadku Katie (krewniaczki Gigi), ani w przypadku półprzejrzystych Paris (piękna ciemnoniebieska wersja już się zapowiada). Podsumowując więc - marka nadal warta uwagi, lecz trochę nierówna, no i uwaga na podtrzymanie cięższego biustu - może być z tym różnie.

Mam nadzieję, że producent wysłucha głosów z rynku polskiego, co może być łatwiejsze dzięki obecności polskiego dystrybutora - i przemyśli kwestię cen dla Polek oraz zadba o potrzeby dużobiuściastych klientek.

Wracając jednak do samej Tilly - to taki odmładzający biustonosz :) Czuję się w nim jak dziewczynka prawie ;) Zdecydowany poprawiacz nastroju. Ech, już zaczynam tęsknić za latem...

 

Uwaga, promocja!

Przy okazji tej recenzji postanowiłam przedstawić Wam stosunkowo nowy punkt na biuściastej mapie Polski - sklep o wdzięcznej nazwie Barokowa Dama, mieszczący się w Grudziądzu. Robię to z przyjemnością - wielkie miasta już pełne są stacjonarnych sklepów z szeroką rozmiarówką, niektóre z nich istnieją już po kilka lat. Mniejsze miejscowości to często bra-fittingowa pustynia. Dlatego tak bardzo warto promować sklepy powstające w mniejszych ośrodkach.

Barokowa Dama jest na razie sklepem internetowym, lecz, jak to często bywa w bardziej „kameralnych” okolicach, oferuje możliwość stacjonarnej przymiarki i zakupu w siedzibie sklepu. Dama prowadzi również bra-fitting objazdowy :) czyli dojeżdża do klientek mieszkających w szeroko pojętej okolicy. Dostawa jest bezpłatna (ach, jak ja lubię, patrząc na ceny w sklepie, nie musieć wykonywać w myślach dodawania kosztów przesyłki!) w przypadku przedpłaty na konto.

Damy mają do wyboru, oprócz MM, marki: Curvy Kate, Pour Moi? oraz Adore.

A promocja? Dla stanikomaniaczek z okazji niniejszej premiery Barokowa Dama przygotowała naprawdę kuszącą ofertę, bo aż 15% zniżki nie tylko na Tilly, ale na cały asortyment sklepu! Tego chyba jeszcze nie było ;) Rabat obowiązuje aż do 25 września włącznie, czyli przez prawie dwa tygodnie. Można go łączyć z już istniejącymi przecenami. Jak go uzyskać? Oczywiście, używając kodu „stanikomania” :-)

wtorek, 09 listopada 2010

Mandalay, nazwa miasta w dalekiej Birmie. Drobniutka modelka o trochę egzotycznej urodzie. No i bielizna - prosta, lecz subtelna i dziewczęca, choć nie przesłodzona. Marka Miss Mandalay powstała jednak na swojskich Wyspach Brytyjskich. Kiedy? Co najmniej 5 lat temu, bo data utworzenia markowej strony to 2005. Nic więcej o jej historii nie wiem - poza tym, że bielizna ta pojawiła się w Polsce w 2008 roku, kiedy to miałam okazję również oswoić pewną drapieżną Misskę :-) Zaprzyjaźniłam się jak dotąd nie tylko z usztywnianym plandżem w lamparcie cętki, ale i z kilkoma bliźniaczymi balkonetkami z cienkiej siateczki, z których dwie to Paryżanki (Paris), a trzecia miała na imię Paige - modele te cały czas znajdują się w sprzedaży w swoich kolejnych wcieleniach barwnych. Z MM pochodził też jeden z moich dawnych czarnych faworytów, Midnight, aczkolwiek nie miałam okazji go nigdy przymierzyć - w Polsce był niedostępny.

Czyste, żywe kolory i minimalistyczny design oraz niezła jakość sprawiły, że MM stała się jedną z moich ulubionych brytyjskich marek, mimo że kolekcje są raczej skromne i nie zaskakują innowacjami (rozmiarowo też skromnie - C-GG). Lubię te przejrzyste siateczki w soczystych barwach, satynowe wykończenia i to, jak układają się zarówno miękkie, jak i usztywniane balkonetki. MM doczekała się też polskiego dystrybutora - jest nim firma Ab Ovo Lingerie, dzięki której miałam okazję obejrzeć na żywo zapowiedzi nowej kolekcji, niestety tylko niektóre.


Oszczędny repertuar

Wśród Mandalajek znajdziemy następujące rodzaje biustonoszy: miękkie balkonetki (takie jak Paris czy Paige), usztywniane balkonetko-halfcupy (jak Katie czy Gigi) z nieodłączną falbanką i lekko usztywniane plandże (np. Sofia - w Polsce jakoś jej nie widziałam). MM produkuje również bardzo urodziwe bikini, przeważnie wiązane na szyi (halternecki), ale i w typie usztywnianych balkonetek.

Miseczki Missek :) przeważnie nie obfitują w barwne hafty, a wzory ograniczają się do prostych nadruków, jak groszki czy pepitka. Są co prawda wyjątki, mnie jednak marka ta jak dotąd kojarzyła się przede wszystkim z biustonoszami gładkimi w soczystych kolorach, jak turkus, pomarańcz, żółty, chabrowy...

W przyszłym roku znana nam już Paige wystąpi w jasnej wersji koraloworóżowej z kremowym wykończeniem, a także w jej odwrotności. Paris można obecnie kupić co najmniej w trzech wersjach: kobaltowej, fioletowej i różowej, a na wiosnę producent znowu zapowiada intensywny niebieski Royal Blue. Paige podobno będzie można kupić w Polsce już w styczniu, a Paris jakoś w spisie zimowych planów na Polskę nie widać... Szkoda, bo bardzo ją lubię. Wiele osób jednak narzeka na wpijanie się w biust satynowego wykończenia miseczek, czego ja szczęśliwie zupełnie nie doświadczam.


Falbanek czar

Moją aktualnie ulubioną Mandalajką jest Katie - lekko usztywniana, nisko zabudowana balkonetka w czarno-białą pepitkę, z jednym pionowym cięciem. Pięknie leży, a efektowna falbanka przyciśnięta obcisłą bluzką staje się niewidoczna. Katie ma swoją bliźniaczkę, czerwoną Gigi, z panterkową wstążką na mostku. Już w styczniu ma się pojawić jej wcielenie malinowo-różowe:


Powab lamparcicy

Lamparcie cętki Leopardess powrócą na wiosnę, tym razem w formie balkonetek. Udało mi się obejrzeć z bliska cętkowaną Suzie w dwóch odsłonach: usztywnianej i miękkiej. Usztywniana jest już pozbawiona typowej falbanki, w miękkiej zaś podoba mi się koronka o „włochatym” brzegu, która przez swój kolor i przejrzystość będzie zapewne mocno eksponowała to, co pod spodem.

Panterka według informacji dystrubutorskich ma zawitać do naszego kraju w kwietniu. Czy jednak zobaczymy obie wersje? Nie wiem, ale mam nadzieję, że tak.


Koralowa łączka

Wiosenna kolekcja przyniesie wzór dla MM nietypowy - kwiatowy nadruk. Tilly prezentuje się ładnie, ale nie ma już tego elegancko-seksownego charakteru, który cenię w Mandalajkach... Podobne nadruki w koralowej tonacji już znamy - dość wspomnieć Marthę marki Cleo czy zapowiadane na wiosnę łączki KEIA. Tilly ma zawitać do Polski w kwietniu, jak na kwiat przystało :-)


Czarna faworytka

Dzięki Mandalajce imieniem Mia moje upodobanie do stylistyki MM pozostaje zaspokojone :) To kolejny bardzo udany wzorniczo okaz czernizny ;) w karierze tej marki. Koronka, ażur i aksamit - cóż bardziej wieczorowego. W dodatku dystrybutor twierdzi, że Mię zobaczymy w Polsce już w styczniu.


Miss w kąpieli

Kolekcja strojów kąpielowych MM zapowiada się moim zdaniem ciekawiej od przyszłorocznej bielizny. Będą jak zwykle bikini, choć szykuje się również tankini... ciążowe. O nich opowiem w osobnym odcinku.


Rozmiary Miss-eczek

Producent Mandalajek sprawia wrażenie, że nie może się zdecydować, czy produkuje biustonosze do miseczki G, czy do GG. Miękkie modele, jak Paris czy Paige, ostatnio zwykle sięgały GG, choć zdarzało się, że niektórych odmian barwnych nie sposób było upolować w tym rozmiarze. Usztywnianych Missek powyżej G nie spotkałam. Podobnie sprawy się mają z przeciwnym rejonem tabeli - najmniejszy rozmiar to w zależności od modelu, sklepu i nie wiadomo jeszcze czego - 28D albo 30C. Strona MM jest jednocześnie sklepem internetowym, w którym zarówno zapowiedzi kolekcji, jak i planowane zakresy rozmiarów nie są dostępne dla zwykłych śmiertelników, a katalogu brak. Może dystrybutor albo sklepy uzupełnią mój tekst o te istotne informacje?


Gdzie kupić?

W Polsce, w porównaniu z najpopularniejszymi markami D+, jak Panache czy Freya, Mandalajki występują nieco rzadziej. W Warszawie da się je spotkać w Dopasowanej, MamBra, Peachfield i Secret Hills, w Krakowie - w Intimo4you i Marcille, w Poznaniu - w Yoshi, w Łodzi - w Mercado i Szyfonierze, a we Wrocławiu - w Milli. Oferta przeważnie skromna, a rozmiary już przebrane. Może kolejna kolekcja wzbudzi większe zainteresowanie sklepów? Kto jeszcze planuje zaoferować nam MM?


Jakość, cena i ocena

Ceny Missek są dość wysokie - w sklepie u producenta kosztują £36-40, w Polsce zaś ceny mieszczą się mniej więcej w przedziale 180-200 zł (gdzieś widziałam czerwoną Gigi za ok. 240, gdzieś nawet za prawie 300 zł - to już stanowczo, według mnie, przesada - ciekawe, że ceny tego modelu aż tak różnią się w zależności od sklepu). Jakość Missek oceniam dobrze. Biustonosze są przyjemne w dotyku, komfortowe, starannie uszyte i dostosowane krojem i materiałem do rozmiaru (nie ma ani przesadnego zabudowania, ani nadmiernej lekkości czy rozciągliwości). Na polską kieszeń jednak wciąż nieco za drogie. Skłonna jestem jednak wiele im wybaczyć ze względu na gustowne wzory i zgrabne kroje (zarówno miękkie balkonetki, jak i usztywniane half-cupy leżą na mnie bardzo dobrze).

Szkoda, że MM w dziedzinie rozmiarów jest wciąż typową marką D-G i oprócz nieśmiałych ruchów w stronę GG nie widać dążenia do powiększania zakresu miseczek.

Ciekawa jestem, czy są wśród Was fanki Missek? Czy też cenicie sobie jednobarwne, wyważone projekty, czy też może wolicie groszki i panterki? Czy Wasze biusty lepiej czują się w miękkich fasonach, czy też w tych usztywnianych?

 
1 , 2 , 3
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...