Wpisy z tagiem: profilaktyka raka piersi

środa, 18 września 2013

Bra-fitting to nie tylko działanie na rzecz urody biustu, ale i zdrowia - zarówno piersi, jak i ich właścicielki (fizycznego i psychicznego :-). Te z nas, które miały okazję porównać swoje samopoczucie w nieodpowiednim staniku z tym po prawidłowym ostanikowaniu, dobrze to wiedzą. Dobry stanik to wygoda, prawidłowa postawa ciała, zdrowszy kręgosłup, brak ucisków i nacisków, otarć i innych inwazji w tkankę piersi. Dobry stanik sprzyja zdrowiu - to nie jest tylko slogan reklamowy sprzedawców szerokich rozmiarówek :-)

Pewien czas temu niektóre firmy bieliźniarskie, w tym i dystrybutorzy dobrze nam znanych angielskich marek, wpadły na pomysł, by podłączyć się pod medialny szum, dziejący się co roku w okolicy października - a mianowicie, włączyć do kampanii na rzecz profilaktyki raka piersi. Uważam ten pomysł za doskonały z kilku przyczyn.

Po pierwsze - dobieranie biustonosza to doskonały prektekst, by nawiązać bliższy kontakt z naszym biustem: ocenić jego kształt i wygląd, sprawdzić konsystencję, śledzić zmiany, które w nim zachodzą. Stąd już tylko krok do samobadania piersi oraz przypomnienia sobie, kiedy ostatnio byłyśmy na USG lub mammografii. Dlatego włączenie się firm „od brafittingu” i sklepów bieliźniarskich w piersio-edukację ma szansę naprawdę zachęcić kobiety do systematycznej profilaktyki.

Po drugie - włączenie się w taką pożyteczną społecznie akcję to świetna okazja do reklamy i budowania wizerunku firm jako zaangażowanych w zdrowie i dobre samopoczucie swoich klientek. Zyskają na tym zarówno producenci i dystrybutorzy, jak i nasze sklepy, które dzięki kampanii w mediach mają szansę wypływać na coraz szersze wody. To wszystko są nasze bra-sklepy, którym wiele z nas szczerze kibicuje, bo przecież gdyby nie one - któż sprzedawałby nam owe dopasowane staniki, oprócz zagranicznych sklepów wysyłkowych? :-)

Akcja Dotykam=Wygrywam, o której chciałam Wam napisać, w tym roku doczekała się już drugiej edycji i z tego co widzę, rozprzestrzenia się z dużą energią po różnych portalach i firmowych blogach, a niebawem trafi do sklepów stacjonarnych i internetowych. Jeśli obserwujecie na fejsie różne bra-strony, wiecie już, o czym mówię. Akcję organizuje So Chic!, dystrybutor m.in. marek: Superbra, Cleo, Masquerade, Panache Sport, Sculptresse.

 

Wsparcie przez... zakupy

Co w tym całym zamieszaniu dobrego dla nas - stanikomaniaczek? Oprócz oczywiście regularnych badań naszych biustów ;) o których kampania nam przypomina, mamy okazję wesprzeć inne kobiety w dbaniu o zdrowie piersi. Na pewno wiele z Was zna nazwę Fundacja Rak'n'Roll. Jest to organizacja wspierająca na różne sposoby osoby chore na raka (nie tylko piersi), a także przeprowadzająca regularne kampanie edukacyjne wśród zdrowych. Warto zajrzeć na stronę Fundacji - to prawdziwy wielofunkcyjny, użyteczny serwis, pełen niezbędnych informacji, porad, linków, nie jest to sucha strona zawierająca tylko sprawozdania i numer konta.

 

A wracając do konta - w ramach akcji Dotykam=Wygrywam można wesprzeć Rak'n'Roll kupując jeden z różowych biustonoszy Panache Superbra i Cleo. 10% zysku z ich sprzedaży powędruje na wsparcie dla celów statutowych Fundacji.

Tych dwóch nie trzeba Wam chyba przedstawiać - Marcie znacie już z poprzednich sezonów, a o Jasmine media wprost huczą już od wiosny ;-) Chyba przygarnę i tę różową do swojej szuflady...

Cleo - Marcie oraz Superbra - Jasmine

 

Maddie w różowej odsłonie nie znam jeszcze osobiście, aczkolwiek chwalę sobie jej morsko-panterkową koleżankę. Jest to termicznie modelowany tiszertowiec, dobrze podnoszący, zbierający i lekki optycznie, wygodny staniczek. Elsa - z tą elegancko ubarwioną balkonetką nie miałam nabiustnie do czynienia, zachwyca mnie jednak zarówno kolor, jak i haft oraz... majteczki, które przypominają mi nieco krojem te do Idiny. Widać, że rzecz jest porządnie dopracowana.

Cleo - Maddie oraz Superbra - Elsa

 

„Dobrze dobrany biustonosz to nie tylko korzyści zdrowotne, ale i lepsze samopoczucie, które daje kobiecie pewność siebie” – to wypowiedź Marty Samborskiej, członkini zarządu Fundacji Rak’n’Roll. Utwierdza mnie ona w przekonaniu, że Fundacja wie, co robi ;)

 

Konkurs wart grzechu

Uwielbiam konkursy - choć w nich nie gram :-) Wielką przyjemność za to sprawia mi ich organizacja... No cóż, inni tworzą prace konkursowe, ja tworzę wpisy na ich temat. Nie każdy jest taki zdolny, jak Wy :-)

Zawsze doceniam fajny konkurs, zwłaszcza jeśli temat jest ciekawy, a nagroda nie do pogardzenia. Kampanii Dotykam=Wygrywam będzie towarzyszył konkurs na... krótką formę filmową (muszę ukraść ten pomysł :).

Organizatorzy opisują go następująco:

„20 września na stronie www.dotykamwygrywam.pl pojawi się  aplikacja konkursowa „DOTYKAJ=WYGRYWAJ, nie zwlekaj, RÓŻ SIĘ”. Tu bedzie można wgrać swój krótki, nakręcony nawet telefonem komórkowym film, w którym wyrażona zostanie odpowiedź na pytanie: dlaczego warto się badać. Spośród nadesłanych filmów wyłonione zostaną trzy osoby, które zaprosimy na uroczystą konferencję prasową w Teatrze Studio Buffo, podczas której zaproszeni goście, partnerzy kampanii, polscy celebryci i przedstawiciele mediów, będą głosować na najlepszy film. Nagroda za I miejsce to roczny zapas bielizny Panache, czyli aż 10 kompletów (wartość 3000 zł).

Wiem skądinąd, że druga i trzecia nagroda to 3 i 1 komplet bielizny. Wadą konkursu (moim zdaniem) jest to, że, jak się wydaje, bez konta na fejsie zagrać się nie da. No chyba, że się mylę... W każdym razie - nie trzeba mieć kamery, wystarczy telefon i oczywiście pomysł :-)

 

Nie tylko profilaktyka

Zakończę niestety mniej optymistycznie... O tym, jakie znaczenie dla leczenia ma wczesne wykrycie nowotworu piersi, mówi się bez przerwy. „Statystki mówią same za siebie. Co roku na raka piersi zapada 12 000 Polek. Prawie połowa z nich umiera, bo zbyt późno zgłosiły się do lekarza” - czytamy w notatce prasowej przygotowanej przez organizatorów Dotykam=Wygrywam. Wczesne wykrycie to warunek konieczny, ale też dopiero połowa sukcesu. Nie mniej ważne jest odpowiednio szybkie i odpowiednio prowadzone leczenie. Z tym już, jak się zdaje, nasza służba zdrowia radzi sobie gorzej.

Nie mam zbyt dużo konkretnych informacji na temat tego, jak wygląda w Polsce leczenie raka piersi. Słyszę jednak od czasu do czasu sygnały, że nie jest „różowo” - kolejki do specjalistów i zabiegów, problem z przeprowadzeniem operacji na obu piersiach, bo NFZ płaci tylko za jedną (?) - wiele mówiło się na ten temat przy okazji medialnej burzy wywołanej profilaktyczną mastektomią Angeliny Jolie. Z pewnego punktu widzenia kampanie na rzecz badań profilaktycznych są pójściem na łatwiznę. Zawsze łatwiej położyć nacisk na zachowanie pacjentów, zamiast mówić głośno o niewydolności systemu. Dlatego osobiście marzę o tym, żeby nasze media zajęły się nie tylko zachęcaniem Polek do badań, ale także eksponowaniem problemów z leczeniem. Diagnoza nie wystarczy, jeśli pacjent jest pozostawiony z nią sam na sam.

Czekam na Wasze komentarze na ten temat. Co sądzicie o takich kampaniach? Czy podkreślanie wagi profilaktyki ma jeszcze sens? A może wszystkie już pamiętamy o regularnych badaniach?

czwartek, 21 października 2010

Profilaktyka raka piersi to w tym miesiącu gorący i medialny temat. W akcję propagowania badań profilaktycznych tradycyjnie angażują się różne firmy - np. Avon w zeszłą sobotę już po raz trzynasty zorganizował w Warszawie „Marsz Różowej Wstążki”. To jeden ze sposobów na promocję marki - sądzę jednak, że jeśli firma zamiast wydawać na kolejną zwykłą kampanię reklamową przeznaczy nieco energii na działania zaangażowane społecznie, można się z tego tylko cieszyć. Profilaktyka powinna wejść nam w nawyk i po prostu im więcej się o tym mówi, tym lepiej.


Od dopasowania do badania

Nie jest dla mnie niczym zaskakującym, że temat dbania o zdrowie naszych biustów postanowiły w końcu podchwycić firmy angażujące się w promocję bra-fittingu - ostatecznie od układania piersi w staniku i obserwacji, jak biustonosz wpływa na ich komfort i stan do nauki samobadania nie jest wcale tak daleko.

Na przykład polski dystrybutor marki Freya w tym roku skorzystał z Avonowego patronatu i 23 października w dziewięciu sklepach w różnych miastach Polski odbędzie się akcja „Freya - Zadbajmy o zdrowe piersi!”: bra-fitting, a do tego materiały edukacyjne i loteria (ciekawostka: oprócz kosmetyków i bonów na zakupy można wygrać album Pier(w)si w Polsce, w którym „znane Polki odsłoniły swoje piersi, aby ratować piersi innych Polek” - artystyczne zdjęcia plus ciekawe teksty). Myślę, że to dobre skojarzenie - właściwie dobrany biustonosz należy się nam i naszym piersiom tak samo, jak regularne badania. Na stronie Brastyle pojawił się nawet poradnik samokontroli piersi. Wydaje mi się, że nic nie zaszkodziłoby publikowanie takich poradników na różnych stronach związanych z bra-fittingiem, a nawet w sklepach z bielizną.


Bra-fitting dla Amazonek

Najciekawsze jednak okazały się dla mnie nie tyle akcje jako takie, lecz artykuł, który w związku z różową kampanią ukazał się w październikowym „Twoim Stylu”, traktujący już nie o profilaktyce, a o dobieraniu biustonoszy dla pań po operacji (możecie go pobrać w formacie .pdf na tej stronie). Znajdziemy w nim między innymi cytaty z wypowiedzi kobiet na forum Lobby Biuściastych na temat problemów z zakupem bielizny dla osób po operacji piersi, co od razu przykuło moją uwagę.

Czytelniczki namawiały mnie nie raz do zajęcia się tą kwestią, czułam jednak, że brak mi wiedzy, by doradzać kobietom, a oferta specjalistycznej bielizny również nie zachęcała. Wciąż nie czuję się specjalistką, dlatego będę bardzo wdzięczna, jeśli w komentarzach podzielicie się ze mną swoją wiedzą o tym, czego potrzeba Amazonkom i gdzie to znaleźć. Klasyczny bra-fitting jest na pewno utrudniony - nie tylko ze względu na trudność doboru rozmiaru (pomiar obwodu w biuście może być mylący), jak i na specjalne wymagania kobiet po mastektomii. Może spróbujemy wspólnie stworzyć coś w rodzaju małego kompendium na temat bra-fittingu dla pań po operacjach piersi? Na razie streszczę to, czego udało mi się dowiedzieć na ten temat.

 

Bielizna zwykła czy specjalistyczna?

W wyżej wspomnianym artykule przeczytałam, że w wielu przypadkach kobiety po operacjach piersi mogą nosić taką samą bieliznę, jak przed operacją. Dzieje się tak np. w przypadku osób po operacjach oszczędzających (gdzie usunięta została nie cała pierś, lecz jej część, którą uzupełnia się niewielką wkładką), u pań noszących samoprzylepne protezy nie wymagające specjalnych kieszonek w stanikach, czy też po zabiegu rekonstrukcji piersi. Czy dużo jest kobiet, które po operacji mogą po prostu przyjść do sklepu i dobrać sobie biustonosz w dowolnym stylu? Ile z nich może nosić fiszbiny, ciasno dopasowane obwody, nisko zabudowane miseczki, które większość z nas ceni? Tego nie wiem, na pewno jednak ta szczęśliwa sytuacja nie dotyczy wszystkich.

Powrót do zwykłej bielizny może być możliwy dopiero pewien czas po operacji. Oprócz tego, jak słusznie zauważa autorka artykułu, u wielu kobiet występuje tendencja do obrzęków limfatycznych, które pojawiają się na skutek usunięcia węzłów chłonnych podczas zabiegu. Biustonosz wtedy nie może powodować ucisku, by nie blokować krążenia limfy. Powinien być skonstruowany tak, żeby niwelować naciski i obciążenia - spodziewam się, że w niektórych przypadkach wąskie ramiączka i niskie boczki mogą się nie sprawdzić. Aby zminimalizować naciski, siły muszą być rozłożone na większe powierzchnie, stąd zapewne specjalistyczna bielizna dla pań po mastektomii ma często charakterystyczne bardzo szerokie ramiączka i jest mocno zabudowana. Powinna być też szyta starannie i z odpowiednich tkanin, żeby nie uwierała.

Kolejna kwestia to noszenie protezy. Specjalistyczne staniki dla kobiet po mastektomii wyposażone są w kieszonki do umieszczania protez, poza tym muszą skutecznie trzymać protezę na miejscu tudzież maskować blizny. Niekiedy potrzebne jest w związku z tym bardzo wysokie zabudowanie.

Niektóre modele mają u góry specjalne wstawki zakrywające praktycznie cały dekolt, tak jak Dana marki Amoena:


Daleko im, z reguły, do kusidełek... Powyższy model prezentuje się jednak całkiem gustownie. Czy dużo jest specjalistycznej i jednocześnie ładnej bielizny?


„Medyczna” estetyka

Firmy specjalizujące się w bieliźnie dla Amazonek, takie jak właśnie Amoena czy wspomniana w artykule francuska Silima, oferuje biustonosze o różnym poziomie „specjalistyczności” - oprócz tych bardzo zabudowanych, zwanych niekiedy gorsetami pooperacyjnymi, pojawiają się subtelniejsze, o lżejszej konstrukcji, niektóre nawet na fiszbinach. Kolory inne niż podstawowe (czarny, biały, cielisty) są jednak rzadkością - np. w Silimie mamy jeden koralowy biustonosz, w Amoenie - jeden malinowy i jeden czerwony, w marce Anita Care - jeden model dostępny w czerwieni i fiolecie, o, takim:

Co prawda nie należę do osób uciekających z krzykiem na widok cielistego full-cupa, jednak ubogi wybór kolorów i stylów to coś, co mi się nie podoba. Zresztą nawet najbardziej ortopedyczny model można jakoś uatrakcyjnić, choćby poprzez barwę, nadruk, odrobinę ozdobnej koronki czy oryginalny detal. Choćby takie hafty, jak w modelu Savannah brytyjskiego Royce'a:


Moim zdaniem w zdecydowanej większości brakuje jednak tej „odrobiny luksusu”, która mogłaby choć trochę poprawić nastrój osobie z niemałym obciążeniem psychicznym związanym u większości kobiet ze zmianą swojego wyglądu po operacji piersi. Amazonki też, a może nawet przede wszystkim one, chcą czuć się piękne.


Amazonka-Biuściasta

Kolejną kwestią są rozmiary. Bra-fittingowa rewolucja niestety nie dotarła do specjalistów od bielizny dla Amazonek. W żadnej z wymienionych marek nie znalazłam obwodu mniejszego od 70. Zbyt ciasne obwody są, rzecz jasna, stanowczo przeciwwskazane - ale przecież nie chodzi też o to, by były za luźne. Za luźny biustonosz również generuje uciski i dyskomfort, tyle, że w innych miejscach (np. na ramionach).

Biustonosze przeważnie kończą zakres rozmiarów na miseczce D, wiele sięga jedynie C, niektóre - jak wspomniany różowy biustonosz Silimy - zaledwie B. Tu i ówdzie znajdą się E, F czy nawet G, mowa jednak cały czas o rozmiarach kontynentalnych (moje brytyjskie G to nie to samo, co G z Anity - Anita jest na mnie stanowczo za mała). Ciekwostka: w jednej z polskich firm - Afma - znalazłam biustonosz z miseczką G, od obwodu 85:


Jeden rzut oka na krój wystarczy, by się zasmucić - taki full-cup z poziomym szwem znakomicie rozstawia biust na boki. Piersi w bok, nastrój - w dół :(

W poszukiwaniu szerszych zakresów rozmiarowych udałam się do brytyjskiego Figleaves. Wybór wśród „Mastectomy Bras” kończy się tam na miseczce FF (Royce), a obwody zaczynają się od 32. Royce'y można też kupić w polskim sklepie Ebras.

Najobfitszą rozmiarowo propozycją, jaką znalazłam, są biustonosze polskiej firmy Melissa - w wąskich obwodach nawet do miseczki K (rozmiary miseczek tej firmy są bardziej zbliżone do brytyjskich niż w innych firmach polskich, choć nie tak duże, jak brytyjskie):


Co więc ma zrobić biuściasta Amazonka, jeśli przed operacją nosiła, na przykład, brytyjskie GG albo J, i ma w tym rozmiarze jedną pełnowymiarową pierś? Biustonosz powinna przecież dobrać właśnie do niej. (przy okazji pytanie do bardziej zorientowanych w temacie: czy protezy występują w wystarczającym zakresie rozmiarów dla różnych biustów? Czy właścicielka naprawdę dużych piersi może liczyć na symetryczny wygląd po jednostronnej mastektomii?).

Powiecie: nie ma innego wyjścia, tylko próbować nosić klasyczną bieliznę. Jeśli problem stanowi jedynie brak kieszonki na protezę - wg „Twojego Stylu” są sklepy, w których można zlecić doszycie takiej kieszonki. A jeśli do tego mamy szczególne wymagania co do komfortu? Trzeba szukać maksymalnie komfortowych modeli, o odpowiednim poziomie zabudowania i stabilności. Na ile zadanie to jest wykonalne?

Wiemy przecież doskonale o problemach z komfortem w biustonoszach powyżej brytyjskiego G. Wady, które wymieniłyście w sondażu na temat „dręczycieli” Amazonek będą dotyczyły w dwójnasób, bo gniotące ramiączko czy bok wpijający się w pachę może grozić obrzękami, czyli, krótko mówiąc, być bardzo szkodliwy dla zdrowia.

Czy więc doszywanie kieszonek do zwykłych staników wystarczy? Czy istnieje potrzeba poszerzenia zakresu rozmiarów bielizny specjalistycznej? Wydaje mi się, że odpowiedź brzmi: TAK. Pojawia się więc kolejne, bardzo ważne pole do lobbowania. Jak myślicie, czy warto działać w tym kierunku? Jak zacząć?

Jak już wspomniałam, bardzo liczę na Wasze uzupełnienia, propozycje i pomysły. Czy miałyście, Wy albo osoby z Waszego otoczenia, doświadczenia z dobieraniem bielizny na pooperacyjny biust? A może wyszperałyście gdzieś bogatą rozmiarowo linię dla Amazonek? A może właścicielki sklepów i bra-fitterki mogłyby podzielić się swoimi doświadczeniami? Czy przychodzą do Was panie po operacjach, czego potrzebują i co kupują?

Mam wrażenie, że jest w tej kwestii bardzo wiele do zrobienia...

(Zdjęcia: Brastyle, Amoena, Royce, Afma, Melissa)

Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...