Wpisy z tagiem: Sculptresse

sobota, 06 maja 2017

 

Przed Wami kolejna cząstka jesiennej układanki - kolekcja marki Sculptresse. Modele z tej kolekcji zaczną wchodzić do sprzedaży latem, czyli już całkiem niedługo. Jest niewielka (to jedna z jej nielicznych według mnie wad :), ale moim zdaniem zawiera same potencjalne bestsellery. Marka Sculptresse chyba zdążyła już dojrzeć i konstrukcyjnie, i jakościowo - żaden z przymierzanych ostatnio czy noszonych modeli mnie nie rozczarował. Prawie zatytułowałam ten wpis „Dojrzała jesień...”, ale chciałam uniknąć nieadekwatnych skojarzeń wiekowych, bo marka ta jest kierowana także do młodych kobiet :-) Dojrzałość to też pewność siebie oraz określone wymagania, a ja czuję w tych produktach dbałość o wymagania ciała i biustu w większych wymiarach.

Jeśli chodzi o estetykę, jesienny sezon będzie bardzo stonowany i klasyczny, ale może właśnie czas na to po letnich, kolorowych szaleństwach?

 

Wieczorna Chi Chi

Znowu nocne ogródki pod granatowym niebem :-) Ciemna, ale wciąż jeszcze kwitnąca wersja tego modelu ma się pojawić już w lipcu. O zaletach Chi Chi nie muszę już chyba mówić? :-) To świetnie podtrzymująca i podnosząca konstrukcja, bardzo stabilna mimo elastycznej koronki w górnej części miseczki. 

 

 

Chi Chi jest nadal wiernie obecna w bazowych kolorach: czarnym i beżowym z panterkowymi kokardkami na mostku, w bazie pozostanie też koszulka babydoll z panterkowymi ramiączkami :-) 

 

 

 

Rozmiary stanika: UK 34-36 E-H, 38 E-HH, 40 DD-HH, 42-46 D-HH

Rozmiary koszulki: UK 36 F-HH, 38 E-HH, 40 DD-HH, 42-46 D-HH 

 

Dekoltowa Roxie

Najciekawsza nowość w tej kolekcji - miękki model typu plunge. Nie jest łatwo opracować dobrą konstrukcję tego rodzaju dla dużych rozmiarów, ale przymierzyłam próbkę i mogę na jej podstawie powiedzieć, że tym razem się udało! Roxie leży naprawdę dobrze. Do tego ma praktyczny haczyk z tyłu do spinania ramiączek. Roxie spotkała się z tak dobrym przyjęciem kontrahentów, że zdecydowano od razu o przyjęciu jej do kolekcji bazowej. Z tego powodu niestety rasowa stanikomaniaczka może być rozczarowana, bo nie będzie granatowej koronki, a czarna :-( Uniwersalny kolor jest oczywiście potrzebny, ale szkoda, że nie pozostawiono też sezonowej wersji. Na zdjęciach poniżej - próbka jeszcze w wersji granatowo-czarnej, niżej - zdjęcia wersji czarnej dosłane przez firmę. 

 

 

 

 

 

Rozmiary: UK 34 FF-H, 36 F-H, 38 E-H, 40 DD-GG, 42 D-FF, 44 D-F, 46 D-E.

 

Wrzosowa Gina

Przez długi czas nieufnie podchodziłam do koloru norkowego (mink) i wciąż wolę go nazywać wrzosowym (czy norki naprawdę mają fioletowe futro? ;), ale ta wersja Giny bardzo mi się spodobała. Wbrew pozorom, jest bardzo twarzowa, zwłaszcza jeśli lubicie trochę styl vintage. Na biuście prezentowała mi się dużo ciekawiej niż na zdjęciach.

 

 

Rozmiary: UK 34-36 E-H, 38 E-HH, 40 DD-HH, 42-46 D-HH. 

 

Czarna Candi

Moje wrażenia z noszenia Candi są jak najlepsze - trochę żałuję, że w kolekcji jesiennej zabraknie kolejnej sezonowej wersji, ale cieszę się z tego, że zdecydowano się wprowadzić ten model do bazy. Na razie tylko w czerni - mam nadzieję, że z czasem pojawi się także beż dla amatorek jaśniejszych kolorów. Może na przyszłe lato?

Trzeba przyznać, że satynowy połysk wyjątkowo służy czarnej barwie.

 

 

 

Rozmiary Candi: UK 34-36 F-HH, 38 E-HH, 40 DD-HH, 42-46 D-HH.

 

Gładka Sasha

O Saszy wspominałam już w związku z aktualną kolekcją wiosenną i tym razem było mi już dane obejrzeć i przymierzyć sampla :-) I wiele wskazuje na to, że jest to udany model. W kolekcji jesiennej pojawi się sezonowa wersja granatowa obok bazowej bladoróżowej. Ten usztywniany bezszwowiec to cenny nabytek dla kolekcji, choć mimo wszystko wciąż tęsknię za miękkimi modelami Pure i Pure Lace. Zaletą jest kolejny praktyczny haczyk :-)

 

 

Rozmiary: UK 34 FF-H, 36 F-H, 38 E-H, 40 DD-GG, 42 D-FF, 44 D-F, 46 D-E.

 

Detale

Cieszy mnie obecność w kolekcji koronek (Roxie, Sasha, dodatek koronki w Chi Chi). Nadruk pojawi się tylko jeden (Chi Chi), ale i kolekcja malutka, więcej się po prostu nie zmieściło ;-) Najciekawszy design to moim zdaniem Gina - i kolor, i żakardowe rombiki nie są pospolite. Biżuteria pojawi się raz - w modelu Roxie, przy czym nie dysponuję dobrym powiększeniem docelowej wersji zawieszki (z tego co jestem w stanie wypatrzeć, będzie grafitowa lub przezroczysta). 

 

 

 

 

Modele, konstrukcje, rozmiary

Zauważyłyście już, czego brakuje w kolekcji? Nie ma Flirtini :-( Wielka szkoda, bo to i dobra konstrukcja, i dobre wykonanie, jak udało mi się sprawdzić na własnym biuście. Mam nadzieję, że firma jeszcze do tego kroju wróci. Najciekawszą nowością jest oczywiście plandżowa Roxie. 

Rozmiarowo kolekcja nie odbiega od poprzedniej - zakresy znanych nam już modeli nie zmieniły się. Nadal dolną granicą rozmiarów pod biustem jest 34 (75), i występuje w każdym modelu oprócz koszulki, górną - 46 (105). Zakres miseczek zależy od rozmiarów pod biustem, najczęściej jednak kończy się na H-HH, co daje np. dostępność rozmiaru 46HH w większości modeli :-) Najmniejsze zakresy rozmiarów mają modele plunge: Roxie i Sasha, tam miseczki H kończą się już na 38 (85) pod biustem. Użytkowniczki miseczek poniżej D nic niestety dla siebie nie znajdą - zakresy często zaczynają się czasem nawet od F, choć im większy rozmiar pod biustem, tym większe prawdopodobieństwo, że ubierzemy się w D :-)

Gdy mowa o rozmiarówce, oczywiście nasuwa się porównanie z plus-sajzową marką Elomi, która wciąż wygrywa ze Sculptresse dostępnością miseczek J-K (tam też jednak zależy to od modelu i rozmiaru pod biustem). Może z czasem marka urośnie na tyle, że zdecyduje się poszerzyć zakresy o te nieco mniej popularne wielkości.

 

Galeria

Więcej ujęć - polecam zwłaszcza majteczki z tyłu :-)

 

 

Katalog

W katalogu dziewczyna i fotobudka. Sceneria może nie jest bogata, ale nareszcie coś się dzieje :-)

 

 

Ciekawa jestem, czy podzielacie mój entuzjazm dla marki mimo tak niedużej kolekcji. Wydaje mi się, że firma postanowiła, zamiast mnożyć sezonowe wzory i kolory, skupić się na konstrukcjach i uniwersalnych barwach o bazowym potencjale. Mam nadzieję, że jeszcze rozwinie designerskie skrzydła, a tymczasem szczerze kibicuję istniejącym modelom - tym, które wypróbowałam (Chi Chi, Candi, Flirtini... mam nadzieję, że wróci) i tym, które kuszą do kolejnych testów (Roxie!). A Wy co jeszcze byście wypróbowały?

środa, 12 kwietnia 2017

 

Niebieskość w bieliźnie kocham od zawsze, a najbardziej - intensywne odcienie typu szafir, chaber, kobalt... Mamy chyba urodzajny sezon na te kolory, bo dzisiejsza bohaterka nie jest jedynym szafirem, o którego się ostatnio wzbogaciłam (do tego drugiego wrócę niebawem). W dodatku od razu zawędrowała na top listy „staników bieżących”, czyli tych, które aktualnie noszę najczęściej :-) ex aequo z kompletem innej plus-sajzowej marki, o której niedawno też była mowa. Candi pochodzi z aktualnej kolekcji Sculptresse, czyli produkowanej przez brytyjską firmę Panache marki kierowanej do kobiet o większych rozmiarach zarówno biustu, jak i całego ciała. Jest klasycznym full-cupem i uszyta jest z lekko połyskującej satynowej dzianiny typu simplex. Side-supportowy krój, materiał i kolor wyglądały mi od początku na przepis na sukces, przynajmniej według mojego biustu. Teraz zdam Wam relację, czy przewidywania się sprawdziły :-)

 

 

Sculptresse - Candirozmiar: 38FF, kolor: cobalt [Rozmiary UK: 36 F-H, 38 E-HH, 40 DD-HH, 42-46 D-HH; cena: ok. 235 zł; biustonosz został mi dostarczony przez dystrybutora]

 

Estetyka

Kolor jest dokładnie taki, o jakim marzyłam, czyli intensywny szafir, pogłębiony połyskiem satyny. 

 

 

Jako że nie przepadam za wzorem w groszki, musiałam się trochę przełamać, jeśli chodzi o haft - może wolałabym minimalistyczny brak wzoru - z drugiej strony, wówczas bardziej rzucałaby się w oczy mora tworząca się z powodu nałożenia na siebie dwóch warstw siatki. Za morę odejmuję pół punkta, bo za nią nie przepadam, choć rozumiem, że trudno czasem jej uniknąć - poza tym nie mam zastrzeżeń do urody Candi.

 

 

Warto zwrócić uwagę na tył tego modelu. Nie widać gumek - bo skrzydełka stanowią coś w rodzaju tuneli, w których środku gumy są zaszyte. Daje to gładszy, pozbawiony nierówności wygląd biustonosza z tyłu, ale też zwiększa wygodę noszenia, zapobiegając wpijaniu się gumek w ciało. Choć szkoda, że tył jest matowy, a nie lekko połyskujący, tak jak przód. 

 

 

Candi nie jest biustonoszem eksponujacym biust - ani nie kreuje kuszącego dekoltu, ani nie oferuje seksownej przejrzystości, oprócz subtelnego ażuru górnej części miseczek. Taki już charakter Candi - uwodzi raczej intensywnym kolorem i okrągłym kształtem, niż eksponowaniem ciała. Nawiasem mówiąc, nie wiem, czy kokardka na mostku nie jest czasem jedwabna, bo jest wyjątkowo miła i subtelna w dotyku :-)

 

 

Dopasowanie

Tu raczej brak zaskoczeń - co prawda wybrałam 38FF, nie 36G, ale ostatnio w markach firmy Panache często wybieram właśnie trzydziestkiósemki zamiast trzydziestekszóstek, bo „Panaszki” są ściślejsze. Miseczki są regularne - powinny pasować, i pasują. 

 

 

Kształt

Candi daje mi Wystarczająco Dobry Kształt (TM) ;-) to jest - komfortowo podniesiony, ale nie eksponujący biustu przez mocne wypchniecie do góry, okrągły, zebrany średnio, może nawet lekko spłaszczony. 

 

 

Znudził mi się „brafitterski” podkoszulek, dlatego zobaczycie, jak wyglądam w Candi i jednej z ulubionych ostatnio sukienek (#kieckawpaski - uwagi o „pogrubianiu” przez poprzeczne paski odrzucam z góry jako niezorganizowane :-) ). Sukienka firmy Solar, która nie sponsorowała niestety tej notki ;-(

 

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Nie mam zastrzeżeń do kroju miseczek. Zachowują się tak, jak miseczki full-cupa zachowywać się powinny. Obejmują całe piersi, ramiączka ciągną miseczkę bliżej środka niż w balkonetkach. Mają bardzo komfortowe dla mnie, szerokie fiszbiny, wysokie, ale nie za bardzo. Cała konstrukcja przypomina klasyczne full-cupy marki Elomi - są pewnie jakieś subtelne różnice, ale funkcjonalnie, pod względem konstrukcji misek, jest to model bardzo podobny do Caitlyn czy też Cate, które również świetnie sie u mnie sprawdzają. 

 

 

Jak każdy przyzwoicie skrojony i uszyty z przyzwoitych materiałów full-cup, Candi bardzo dobrze podtrzymuje biust. Tyły z podwójnej warstwy mocnej dzianiny i dobrze pracujących gumek trzymają jak należy, ramiączka są mało elastyczne, co wzmacnia dodatkowo podszycie ich w przedniej części nierozciągliwym miękkim materiałem, przyjaznym dla ramion. 

 

Wygoda

Wygodniczek stuprocentowy, nic dodać, nic ująć. Nie gryzie, nie obciera, nie kłuje drutem - mogę nosić całą dobę ;-)

  

Do kompletu - figi (16)

W ramach kompletozy zdecydowałam się na majtki i ani trochę nie żałuję. Są to pełne figi, choć nie mają mocno podwyższonego stanu. Są jednak na tyle wysokie, że nie zjeżdżają mi z brzucha i nie fałdują się gdzieś poniżej. Oprócz ozdobnego przodu z wstawkami mają ciekawy tył z dzianiny w żakardowe kropeczki. Ładne, wygodne, dostosowane do mojej sylwetki - czegóż chcieć więcej. Komplet uwielbiam, świetnie się w nim czuję i staram się nosić jak naczęściej w całości. 

 

 

 

Galeria

Zapraszam do przyjrzenia się z bliska Candi :-)

 

 

Podsumowanie

Bardzo się cieszę, że marka Sculptresse doceniła materiał simplex :-) i że stawia na takie piękne, intensywne kolory. Zdradzę Wam jeszcze, że w sezonie jesiennym Candi zostanie włączona do kolekcji bazowej i pojawi się na początek w czerni. Mam nadzieję, że w kolejnych sezonach dołączą kolejne bazowe kolory i oczywiście następny sezonowy, i że wraz z doskonałą Chi Chi (którą zbadałam dla Was w zeszłym roku), Candi stanie się drugim filarem bazy tej marki. Nie wiem, czy Candi jest już dostępna w polskich sklepach - mam nadzieję, że się pojawi. 

 

 

Czy Wy też uważacie, że dobry full-cup nie jest zły? Czy tak samo jak ja kochacie szafirowy kolor w bieliźnie? :-) 

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...