Wpisy z tagiem: polskie marki

piątek, 28 kwietnia 2017

 

Że tak retorycznie spytam, czy nie macie czasem uczucia, że ładną bieliznę szkoda chować pod ubraniem? Bo ja nieustająco - stanikomaniactwo zobowiązuje ;-) Jak na zamówienie takich jak ja pojawił się trend wzbogacania stanika o elementy, które mogą wystawać z dekoltu i zdobić nas także, gdy nie jesteśmy w negliżu. Dekoltowe paseczki, koronkowe dopinki - istny szał dopinaczy. Tylko szkoda, że do niedawna producenci adresowali je wyłącznie do posiadaczek niewielkich biustów i „standardowych” rozmiarów. Paseczki, jak wiemy, da się już znaleźć w bieliźnie D+, ale co z koronkowymi plecami, kołnierzykami? Kiedyś widziałam coś takiego w jednym z modeli marki Empreinte, ale był to chyba jednostkowy „wybryk”. Tymczasem nie ma chyba przeszkód, by koronkowy kołnierzyk czy ozdoba na plecy mogły być przypięte do biustonosza z miseczką G czy H. Jakieś uprzedzenia projektantów? Czy duży biust ma znowu udawać, że go nie ma?

Na szczęście znajdują się tu i ówdzie designerzy obdarzeni wyobraźnią obejmującą więcej niż kilka rozmiarów. W tym - w polskiej firmie Samanta. Przedstawiam Wam pierwszego polskiego „dopinacza” o adekwatnej nazwie - Defiant, czyli niepokorny, wyzywający, prowokujący, buntowniczy. Czy naprawdę trzeba buntu, by zaoferować trendowe pomysły pełniejszemu zakresowi rozmiarów? Jeśli tak - zapisuję się do buntowniczek :-)

 

To też Buntownik, ale rodem ze Star Treka :-) USS Defiant NX-74205, źródło: Memory Alpha

 

 

Samanta - Defiant, konstrukcja: A911, rozmiar: 80H [Rozmiary katalogowe: 65 G-M, 70 F-L, 75 E-K, 80 D-J, 85 C-I, 90 C-H, 95 D-G, cena w sklepie firmowym: biustonosz 179 zł, kołnierzyk 49 zł, figi 69 zł; biustonosz został mi dostarczony przez producenta]

 

Estetyka

W moim odczuciu o urokach Defianta najbardziej decyduje wrażenie całościowe - nie tylko w zestawieniu z kołnierzykiem, ale najlepiej także z majteczkami. Buntownik - a może: Buntowniczka - jest po prostu stworzona do tego, by być w komplecie :-)

 

 

Zacznę jednak od samego biustonosza. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona jego jakością - miłe w dotyku, ale także solidne dzianiny nie szeleszczące sztucznością, takież ramiączka i zapięcie, nienaganna jakość szycia - mam wrażenie, że Samanta poszła w górę z jakością swoich produktów. To samo dotyczy reszty kompletu.

 

 

Co do urody - jest to bez wątpienia elegancki czarny stanik, mam jednak do niego jedno zastrzeżenie. Koronka jest piękna i dobrej jakości, co zawsze się chwali, ale za słabo ją widać ze względu na podszycie górnej części miseczek czarną siatką. Trzeba się dobrze przyjrzeć stanikowi, by dostrzec urodę tej koronki. W pełnej krasie za to można ją podziwiać na kołnierzyku oraz majteczkach z tyłu.

 

Koronka - fragment fig 

 

To jeden z powodów, dla których komplet jest moim zdaniem najlepszym sposobem, by wyciągnąć z Niepokornej to, co najlepsze :-) Nie wiem czemu nie zastosowano tu podszycia w kolorze cielistym, tak jak w pozostałych biustonoszach z serii Defiant (sądząc po fotkach). 

Dolna część miseczek i cały przód są uszyte z dość grubego, ale miękkiego, gęstego, stabilnego simplexu o bardzo delikatnym satynowym połysku, który wygląda na świetny jakościowo i trwały. 

Wolałabym jednak węższe i ciekawsze estetycznie ramiączka, może z bardziej widoczną fakturą albo ozdobnym brzegiem, tak by sprawiały trochę lżejsze wrażenie (na katalogowych fotkach są chyba jakieś fajniejsze, chlip). Według pierwotnego projektu na ramionach miały być one ozdobione koronkowymi „skrzydełkami”, jednak zrezygnowano z nich, bo podobno źle się układały pod większym obciążeniem. Być może, ale i tak szkoda :-) Brakuje mi jakiegoś akcentu na ramiączkach. 

 

A teraz przejdźmy do głównej atrakcji, czyli kołnierzyka - dopinacza :-)

 

 

Jest on przypinany do stanika w trzech miejscach: na mostku (pomiędzy miseczkami) oraz z tyłu, symetrycznie do miejsc blisko miejsc wszycia ramiączek. Znajdują się tam bardzo dyskretnie wszyte, praktycznie niewidoczne z zewnątrz uszka, a kołnierzyk wyposażony jest w haczyki. Paski, do których przymocowane są haczyki, są regulowane i elastyczne. Koronka z przodu kołnierzyka jest także rozciągliwa, natomiast siateczka z tyłu - nie. Z przodu mamy więc koronkowy „naszyjnik”, a z tyłu minimalistyczne skrzydełka. Oba elementy mają swój urok, i choć początkowo ciekawszy wydawał mi się tył - to jednak nabiustnie polubiłam zarówno awers, jak i rewers :-) 

 

 

Komplet na nagim ciele prezentuje się ciekawie, a co z wersją ubraną? Moim marzeniem wszak było, by móc pokazać urok bielizny także w bardziej publicznych sytuacjach. Oczywiście niezbędny jest dekolt. Nie znalazłam jeszcze kreacji odsłaniającej w pełni zarówno przednią, jak i tylną część kołnierzyka - muszę więc wybierać: przód albo tył.

 

Przód w wydekoltowanej bluzce. Gdyby dekolt był głębszy, wystawałaby również koronka biustonosza (urok dużego rozmiaru...)

 

Czarna sukienka o luźnym kroju wydekoltowana z tyłu (poziomy pasek jest częścią sukienki) 

 

Z dużego dekoltu, jeśli jest szerszy, lubią też wychylać się ramiączka, i dlatego też tak żałuję, że nie są bardziej dekoracyjne. Dekolt z przodu powinien być oczywiście głęboki. Myślę, że dobrze komponowałaby się np. mała czarna z głębokim dekoltem i koronkowymi rękawami, niestety nie jestem (jeszcze?) w posiadaniu takowej :-) Ciekawa byłaby zapewne także nieco rozpięta bluzka koszulowa. Albo oversajzowa suknia-worek wydekoltowana z obu stron. No i, rzecz jasna, koronkowy peniuar czy inna przezroczystość.

 

Dopasowanie

Rozmiar 80H przewidywalnie okazał się dobry. Jest to dość swobodna 80-tka, pod względem rozciągliwości bliżej jej do przeciętnej Frei niż przeciętnego Panache. W każdym razie 85 byłoby już na pewno za luźne. Miseczki to przeciętne europejskie H, jeżeli można tu mówić o jakimś standardzie. Na mniejszą pierś miseczka jest ciut za głęboka, jak zwykle, i nie mam o to do niej pretensji.

 

 

Kształt

Biust w Defiancie A911 nie jest tak wypchnięty do góry, jak sugeruje to katalogowa fotka. Dolna linia piersi jest raczej opadająca, ale dla mnie jeszcze w akceptowalnej strefie. Pod tym względem profil trochę przypomina ten uzyskiwany w Darii od Ewy Bien, zresztą krój tych modeli wygląda podobnie, Niepokorna jednak lepiej zbiera z boków. Profil jest łagodnie okrągły, pod pewnymi kątami wydaje się lekko spłaszczony.

 

 

Defiant nie jest więc wypychaczem, podobnie zresztą jak inne miękkie Samanty, które zdarzało mi się do tej pory testować albo przymierzać. Jeśli więc ktosi nie zależy koniecznie na mocno podniesionym biuście z zaakcentowanymi szczytami, będzie z kształtowania Buntowniczki A911 zadowolona. 

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Defiant, podobnie jak inne Samanty, ma dla mnie za wąskie fiszbiny. Miseczki są wąskie, a przy tym głębokie. A911 to krój z bocznym panelem, jednak gdy porównamy go z innymi side-supportowymi krojami - panel ten jest nieduży, więc ramiączko ciągnie pierś do góry głównie z boku, i to właśnie skutkuje słabszym podnoszeniem. Na pewno mogą ucieszyć się z Samanty osoby o węższej podstawie piersi i lubiące wąskie fiszbiny.

Do podtrzymania nie mam zastrzeżeń, Defiant dobrze sprawdza się w codziennym noszeniu. Tył nie jest nadmiernie rozciągliwy, a ramiączka są bardzo stabilne (podszyte z przodu nierozciągliwym paskiem). 

 

 

Wygoda

Jestem pozytywnie zaskoczona faktem, że w Prowokatorce ani trochę nie uwierają mnie fiszbiny boczne, ani u góry ani u dołu - mimo że są raczej długie. Może to dzięki sposobowi ich wszycia - końcówki są wszyte pod dolną taśmę, która jest gruba i miękka. Gniotły mnie w żebra fiszbiny pod piersiami, co zdarza mi się w przypadku wąskofiszbinowych staników, ale lekka fiszbinoplastyka, czyli ręczne wygięcie fiszbin, wyraźnie pomogła. Nie jest więc Niepokorna najwygodniejszym z moich biustonoszy ze względu na wąskofiszbinowość, ale osoby o węższej podstawie piersi nie będą miały moich kłopotów. 

Ramiączka są od spodu podszyte paskiem, zawierającym w środku miękki wkład, dzięki czemu są wygodne i nie uwierają.

 

 

A teraz kilka uwag na temat dopinacza :-) Po pierwsze - da się założyć całość bez pomocy osoby trzeciej! Gdy już dopniemy kołnierzyk do stanika we wszystkich miejscach, da się go ostrożnie przeciągnąć przez głowę bez rozpinania całej konstrukcji. Rzecz jasna, stanik zapinamy dopiero na ciele ;-)

 

Miejsce przypięcia kołnierzyka z tyłu, w pobliżu nasady ramiączka

 

Miejsce przypięcia kołnierzyka z przodu - do mostka

 

 

Przednia część kołnierzyka z maksymalnie skróconym paskiem

 

Jeśli chodzi o konstrukcję samego kołnierzyka - przedni pasek jest dość długi, zapewne dlatego, że kołnierzyk jest elementem uniwersalnym, kupowanym oddzielnie i przeznaczonym do dopinania do kilku różnych modeli z serii Defiant (A335, A345, A479), które mogą mieć niższe mostki. Ja musiałam skrócić go maksymalnie, tak aby kołnierzyk nie uwierał mnie z przodu w szyję, a i tak wygodę zapewniło mi dopiero wjechanie regulatorem na koronkę :-) Z tego samego powodu nie mogę bardziej skrócić pasków z tyłu - bo wyjątkowo nie lubię napierania na przednią część szyi, a naciągnięcie tyłu równa się nacisk z przodu. Jakoś jednak udało mi się uzyskać wygodny i dobrze wyglądający wariant.

Niestety kołnierzyk lubi rozpinać się z tyłu w trakcie noszenia. Przydałyby mu chyba się dodatkowe naciągi po bokach. Można by więc to i owo poprawić, ale ogólnie jestem raczej pozytywnie zaskoczona, że to wszystko jakoś działa ;-)  

 

Do kompletu - figi, rozmiar XL

Majteczki są wyjątkowo urokliwe ze względu na przezroczysty tył z koronką oraz ozdobną dziurkę u góry. Na leżąco nie widać tych walorów, dlatego zachęcam Was do zerknięcia na moje selfiki na instagramie w całym komplecie ;-) Poza urodą, są też wygodne, choć ja jak zwykle wolałabym wyższe figi.

Warto zwrócić uwagę na to, jak komponuje się cały komplet z przodu i z tyłu. Z przodu akcenty koronkowe mamy na kołnierzyku i staniku, majtki natomiast są dzianinowo-siatkowe. Z tyłu natomiast odwrotnie - na majteczkach pyszni się koronka, a u góry - paseczkowo-siatkowy minimalizm. 

 

 

 

Galeria

A oto Prowokatorka w wielu odsłonach, także z bliska :-)

 

 

Podsumowanie

 

 

„And now - the conclusion” :-) Jestem zadowolona z niepokornego kompletu i z utęsknieniem liczę na więcej tego typu projektów! Tyle fikuśnych rozwiązań wciąż czeka na wprowadzenie do oferty dla większych biustów. Mam już dość tego wiecznego czekania w ogonie!

Przy okazji zaliczyłam udany powrót do marki Samanta. Mimo że fiszbiny stosowane przez firmę nie są idealne dla mojego biustu, to jednak projekty Samanty wyglądają na tyle ciekawie, że będę testować dalej. Niebawem pokażę Wam model Spark z kolekcji wiosennej, a co potem, zobaczymy :-) 

Ciekawa jestem, jak Wam się podobają takie komplety z dodatkowymi elementami. Co najbardziej Was nęci - paseczki, kołnierzyki, koronkowe „plecy”? Przy jakich okazjach odważyłybyście się nosić taki zestaw tak, by był widoczny spod ubrania? A może możecie już pochwalić się swoimi pomysłami na stylizacje underwear as outerwear? :-)

środa, 05 kwietnia 2017

 

Ogniście różowa pantera Ines od razu zwróciła moją uwagę w kolekcji marki Ava na tegoroczną wiosnę. Firma chyba podziela mój entuzjazm, bo umieściła ten właśnie model na okładce katalogu. Jako że lubię i mocny róż, i pantery, Ines po prostu musiała znaleźć się w mojej szafie, zwłaszcza że wystąpiła także w postaci miękkiej (nie tylko w półusztywnianej, których to wersji w kolekcjach Avy nigdy nie brakuje). Szczęśliwie firma zdecydowała się udostępnić mi miękką Ines, gdy tylko wyszła ze szwalni, trafiła więc na mój biust już kilka tygodni temu i miałam okazję przetestować ją dogłębnie w codziennym noszeniu. Przedstawiam Wam więc:

 

Ava - Ines AV 1507, krój: soft side support, rozmiar: 85F [Rozmiary wg katalogu (łącznie z tzw. rozmiarami maxi): 65 E-J, 70 D-J, 75 B-L, 80 B-K, 85 B-J, 90 B-I, 95 B-H, 100 B-G, 105 B-F; figi S-XXXL, stringi S-XL. , cena: 89,83 zł - 99,15 zł w sklepie Kontri.pl; komplet został mi dostarczony przez firmę]

 

 

Estetyka

Nadruk drobnych czarnych cętek na malinowym różu, koronka o wyraźnym kwiatowym wzorze, czarne wykończenia, perełka „w kabaretkach” na mostku - wszystko razem świetnie współgra i bardzo trafia w mój kolorowo-koci gust :-) Bardzo cieszy fakt, że tył też jest wzorzysty, a przód z cienkiego, lekko przejrzystawego (a przy tym mocnego) tiulu. Trochę może tęskno mi za bezszwowym wykończeniem krawędzi koronki, ale podszycie jej cielistą siatką i obszycie czarną gumką było zapewne podyktowane względami podtrzymaniowymi. 

 

 

Nieco przeszkadza mi fakt, że na szwach, a zwłaszcza na kanalikach fiszbin, przebija spod spodu biały kolor. Być może to sprawka nałożenia się kilku warstw tiulu, który pod spodem jest jasny. Nie jest to mocno widoczne, ale każda bra-perfekcjonistka na pewno wypatrzy ;-) Widać to dobrze na zdjęciach nabiustnych. 

Staranne szycie, dobrej jakości zapięcie, podobnie ramiączka - z mało elastycznej, mocnej ozdobnej gumy. Jakość D-plusowa na poziomie.

 

 

 

Dopasowanie

Już nie będę odejmować punktów za nieprzewidywalność, bo 85F w Avie nie jest dla mojego biustu wyjątkiem. Przymierzałam także 80G, które już kilka razy pasowało mi w modelach miękkich tej firmy, ale było mi w nim trochę za ciasno, więc przesiadłam się na szerszy pod biustem sister size. Avy czasem wypadają ciaśniej od innych marek, nie trzeba ich mocno zaniżać - na tle polskiej przeciętnej powiedziałabym, że są ścisłe. 

 

 

Miseczki jak najbardziej w normie, jeśli chodzi o miękkie Avy :-) Przypomnę tylko, że Ava to jedna z bardziej dużomiskowych firm na rynku. Mnie to tylko cieszy, ale może czasem zaskoczyć te z Was, które przesiadają się w Avę z np. Ewy Bien czy Gorteksu. W Avie z dużym prawdopodobieństwem będziecie potrzebowały mniejszego rozmiaru miseczek (mówię o D-plusach, bo co dzieje się niżej - nie wiem). 

 

Kształt

Gratka dla miłośniczek mocniej podniesionych kulek, czy też kulkonosków, w każdym razie kształtów raczej zadartych i zaokrąglonych, nie wiszących. Bardzo ładny, zgrabny kształt, oprócz dobrego unoszenia - dobre zebranie. 

 

 

 

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Do konstrukcji miseczek nie mam zastrzeżeń, jest świetna i skuteczna w modelowaniu, choć miseczki są trochę za wąskie na moje szerokie piersi. Konstrukcje typu side-support, czyli z bocznym panelem, robią ostatnio karierę w wielu markach D+ - i jest to moim zdaniem kariera zasłużona. Nie narzekam również na podtrzymanie - miseczki trzymają biust w ryzach, a tył z siatki powermesh pracuje tak, jak powinien, podobnie jak ramiączka. To co postawić, jak nie piątkę? :-)

 

 

Wygoda

Tu będę trochę marudzić, ale pamiętajcie koniecznie o tym, że moja ocena wynika ze specyfiki mojego biustu i ciała. Na innych ciałach niż moje Ines może być wygodniczkiem. Oprócz dwóch opisanych przeze mnie problemów Ines nie sprawia mi innych kłopotów. 

Fiszbiny w Ines są dla mnie nieco za wąskie i niestety czuję je na zewnętrznych bokach piersi, zwłaszcza po dłuższym czasie noszenia. Jeśli wolicie węższy rozstaw fiszbin, nie będzie Wam to przeszkadzało. Ja zastosowałam domową fiszbinoplastykę, to znaczy powyginałam druty lekko na zewnątrz, co uczyniło noszenie znośnym ;-) ale niestety nie zmieniło Ines w najwygodniejszy stanik świata. 

Drugim problemem są fiszbiny boczne, które występują w tym modelu (jak być może pamiętacie, są w aktualnej kolekcji także modele bez tej atrakcji, co daje pewien wybór przeciwniczkom bocznych usztywnień). Zaczynają mnie uwierać nie od razu, jednak po kilku godzinach już czuję trące o ciało dolne końcówki tychże fiszbin. 

 

 

Do kompletu

Ines jest jednym z tych modeli, w których przypadku wpadłam w „kompletozę”, czyli nie mogłam się powstrzymać przed sprawieniem sobie majtek. Nie jest to regułą - często kupuję lub dostaję same biustonosze, tu jednak naprawdę prosiło się o stworzenie setu. Figami (rozmiar XL) byłam w pierwszej chwili zachwycona, podobnie jak stanikiem - są wyższe od standardu o tę odrobinę, która zapobiega u mnie zsuwaniu się majtek z brzucha. Był to jednak nadmierny optymizm, bo po jakimś czasie też lądują za nisko. Mimo wszystko potrafią dać mi tę chwilę fajnego wyglądu w komplecie, którą sobie cenię :-) Obiektywnie są to przyzwoitej jakości i urody figi, świetnie pasujące do „góry”, choć przydałoby się, by firma stworzyła do tego kompletu także majtki z wysokim stanem z prawdziwego zdarzenia. 

 

 

 

Galeria

Obejrzyjcie Ines z bliska (jest fotogeniczna, więc fotek jest sporo ;-)

 

 

Podsumowanie

Podsumowując, Ines jest świetną przedstawicielką nowej generacji polskich biustonoszy ;-) Mówiąc o nowej generacji mam na myśli zarówno konstrukcję (nie od zawsze nasze firmy potrafiły szyć miękkie balkonetki tak dobrze podnoszące i zbierające biust), jak i nowoczesne wzornictwo, dalekie od nudnych, bladych kwiatków, a bliższe temu, co dzieje się w bieliźnie na świecie, w tym na przykład w Wielkiej Brytanii. Jakość też, przynajmniej na pierwszy i drugi rzut oka, nie odbiega od światowych standardów codziennej bielizny. Nie czuję w tym przypadku już wewnętrznej potrzeby tłumaczenia się w stylu „wiecie, jak na polski produkt, to ten nawet daje radę” ;-) Co, mam nadzieję, stanie się w końcu regułą. 

 

 

I co Wy na tę ogniście różową panterę? Lubicie takie wzory i cieszycie się, że polskie firmy z nich korzystają? A może jednak wolicie pastelowe kwiatki? ;-) 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 32
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...