Wpisy z tagiem: polskie marki

poniedziałek, 13 marca 2017

 

IV Salon Bielizny - galeria zdjęć, obejrzyjcie koniecznie! :-)

 

Jeden Salon Bielizny w roku to stanowczo za mało - tak zdecydowali organizatorzy pod wpływem zainteresowania jesienną edycją łódzkiej imprezy targowej. Dlatego na kolejny Salon nie musiałyśmy czekać do jesieni :-) Co prawda nie znam liczb, ale na targach, na które ochoczo podążyłam w sobotę 4 marca, odwiedzających było również pełno i stoiska bywały oblężone. Zjawiła się większość firm, które były obecne na Salonie jesiennym. Po raz pierwszy na targi zawitały marki Gorteks i Le Vernis, zabrakło za to niestety Nessy, Lupoline i Ewy Bien. Tak czy owak, było co oglądać.

Starałam się z tego imponującego natłoku wrażeń i towarów wyłowić najważniejsze tendencje dotyczące już nie kolekcji wiosennej - choć i ta była obecna na wieszakach (pisałam o niej w relacji z zeszłorocznego III Salonu Bielizny) - ale tej zapowiadanej na jesień i zimę tego roku.

Zainteresowało mnie przede wszystkim jesienne wzornictwo, bo jeśli chodzi o kroje - nie odniosłam wrażenia, by w porównaniu z przełomową wiosną nastąpiła jakaś rewolucja. Niestety wystawcy nie mieli jeszcze jesiennych katalogów, nie wszyscy też byli już w stanie powiedzieć mi wszystko o konstrukcjach i rozmiarówkach. Mam jednak nadzieję, że po wysondowaniu popytu podczas targów będą mogli odpowiedzieć nam również na nasze trudne stanikomaniackie pytania ;-) Myślę, że trochę ich będzie, bo kolekcje jesienne naszych marek moim zdaniem zasługują na zainteresowanie stanikomaniaczek.

Pierwsze wrażenie? Producenci bielizny naprawdę biorą pod uwagę trendy. Klimat, kolory i desenie jesiennych kolekcji większości firm można bez trudu odnaleźć na światowych wybiegach, czy w katalogach wzorów proponowanych na sezon jesień-zima 2017/18. Jako że ostatnio zostałam nałogową oglądaczką Vogue.com, polecam Wam szczerze rozrywkę polegającą na tropieniu w propozycjach projektantów tych samych barw i wzorów, które figurują w znanych nam zapowiedziach bieliźnianych kolekcji. Polska bielizna jest, nie da się ukryć, całkiem modna :-)

 

Zieleń roślinna i mineralna

Jako tropicielka zieleni w bieliźnie, czułam się na Salonie jak ryba w wodzie. No, prawie... Bo niestety nie wszystkie zielone propozycje były kierowane do dużych biustów. Coś jednak się dla nas znajdzie :-) Zielenie często występowały w klasycznym duecie z fioletami, a także z czernią, samodzielnie raczej w odmianach turkusowo-petrolowych.

Najciekawsze propozycje w odcieniach zieleni moim zdaniem zaprezentowała Gaia. W ogóle Gaia wyrasta nam na trendową i ciekawą wzorniczo markę (nazewniczo również - wszak Ziemia i jej uroki są teraz bardzo w modzie :-) ) - oby tylko za tym podążyły konstrukcje i rozmiarówki, zwłaszcza te miękkie w zakresach tzw. maxi... Niestety w czasie targów firma sama jeszcze nie potrafiła mi powiedzieć, które z modeli jesiennych się w tej rozmiarówce pojawią. Wróćmy jednak do kolorów.

Przysięgłabym, że ten fioletowy deseń z miseczek, albo coś do złudzenia podobnego, widziałam wcześniej na zdjęciach z któregoś z pokazów prêt-à-porter. Jeśli też go kojarzycie, podajcie proszę projektanta :-) Na pewno kojarzy się trochę z prążkami Issey Miyake, ale to niezupełnie to. W każdym razie podoba mi się ogromnie to zestawienie. Hafty na szarozielonym tle udają krzyżykowe, co wpisuje się oczywiście w modę na DIY. 

 

Gaia

 

Gaia

 

Trend zielono-turkusowy nie obył się też bez bardziej liściastych, leśnych nawiązań.

 

Gaia

 

Gorteks, gwiazda pokazu - niestety, to cudo tylko w małych rozmiarach...

 

Kris Line zrobił paseczkowca! :-)

 

Gorsenia - zgaszona mięta w udanym zestawieniu z krecim beżem

 

Polarne zorze, morskie głębiny

Jesienno-zimowe kolekcje to raj dla miłośniczek wszystkiego, co błyszczy i mieni się wieloma barwami - może nie dosłownie, ale przynajmniej w formie złudzenia optycznego. Przyznacie, że te piórka wydają się mieć niemal tęczowy połysk? Ciemne ptasie upierzenie często mieni się szmaragdowo, podobnie jak pokrywy niektórych chrząszczy. Ach, przyroda! :-) Wszechobecne w kolekcjach zestawienia odcieni zielonkawych z fioletowymi budzą skojarzenia z tym właśnie efektem. Znają go miłośniczki tak zwanych duochromów w kosmetykach kolorowych, że o „efekcie syrenki” nie wspomnę (pozdrawiam lakieromaniaczki :-) ).

 

Gaia

 

Avie też spodobały się piórka ;-)

 

Znowu Gaia. Kontury kwiatów wydają się fosforyzować w ciemnościach niczym stworzenia z morskich głębin. Miły cieplejszy akcent na tle jesiennych chłodów :-)

 

Pokrewny wzór, choć już nie tak świetlisty. (Gaia)

 

Tu już mniej iskrzenia, ale szmaragdowo-ametystowa kompozycja pozostaje w zorzowo-benzynowej tonacji (Samanta)

 

Jeszcze jedna morsko-niebiańska elegantka (Samanta). Bardzo ładny haft!

 

Ava - ten model powinien się nazywać Perła, albo Muszla. Co prawda morsko zielona jest tylko kokardka, ale całość kojarzy mi się zdecydowanie podwodnie.

 

Lodowe kryształy

Kolejne naturalne źródło połysku ;-) Czy poniższy deseń Wam też kojarzy się z kryształami - może lodu, a może minerałów? Jeden z najciekawszych wzorów na całych targach zaproponowała znowu Gaia. Coś dla tych z nas, którym opatrzyły się wszechobecne w damskiej bieliźnie kwiaty.

 

Kryształowa Gaia

 

 

Nipplex też błyszczy czymś abstrakcyjno-kryształowym

 

Arktyczne niebo

Zimno, zimno. Gorsenia proponuje tak zwany arktyczny błękit, ważny kolor z zimowej palety sezonu. Oprócz tego triumfy święci granat - granat to nowa czerń, znowu i na nowo ;-)

 

Arktyczna Gorsenia

 

Gorsenia

 

Gorsenia

 

Dla odmiany Ava - powiedziałabym, że to bardzo „Gorseniowy” model :-)

 

Gorteks - w tym zestawieniu pojawia się jeszcze jeden kolor jesiennych palet, ceglasty pomarańcz.

 

Jesienna wersja modelu Fortuna marki Kris Line wystąpi, a jakże, w granacie.

 

Jeszcze jedna pięknie haftowana propozycja Samanty

 

Zimowa paleta firmy Mat

 

Czysta abstrakcja

Kwiatowym wzorom co prawda daleko do odejścia w cień (co zapewne nigdy nie nastąpi), ale abstrakcja i geometria coraz mocniej rozpychają się na wieszakach. Jeden z najbardziej spektakularnych wzorów Salonu to Ava w abstrakcyjny, trochę etniczny deseń. Ma być dostępny w mgiełkowym modelu miękkim (oprócz, jak zwykle, półusztywnianego), co już czyni zeń mojego musisztomiecia :-)

 

Szalona Ava!

 

Gaia - przenikanie graficznych kwiatów i geometrycznego nadruku. Trochę bałagan, ale coś w tym jest. Budzi brytyjskie skojarzenia :-)

 

Czarna siostra czerwonej :-) (Gaia)

 

Paisley to co prawda wzór inspirowany roślinnością, ale daleko mu do dosłowności kwiatowego rzuciku. Gaia proponuje m.in. model miękki z tego typu deseniem. 

 

Gaia - model będący jednocześnie przedstawicielem trendu orientalnego :-)

 

Zimowe ogrody

Kwiaty tym razem nie wybijały się tak mocno na pierwszy plan, jak w wiosennych kolekcjach, wciąż jednak było ich pełno. Były też inne - często na ciemnych tłach, trochę mroczne. Bardziej jak suszone bukiety, niż ukwiecone łąki.

 

Kinga - prawie monochrom

 

Kinga - nocny ogródek

 

Kinga - ogród w wydaniu koronkowym (czyżby szykował nam się ciekawy pionowo cięty halfik?)

 

Kris Line - ogródek zdecydowanie mroczny. Piękny miękki model - mam na niego chętkę...

 

Panache - te propozycje już znamy :-)

 

Chropowate powierzchnie

Graficzne odbitki, faktury muru czy też kamienia - nie wszystkie kontury były czyste, a powierzchnie gładkie. Wzory przypominające powierzchnię muru czy skały przywędrowały do bielizny oczywiście z mody ubraniowej i wnętrzarskiej. Warto wspomnieć tu też o deseniach zainspirowanych skórami zwierząt (lamparcie cętki, co prawda już w odwrocie, ale nadal obecne, oraz skóra węża).

Natura to nie tylko rośliny, kwiaty, zwierzęta - ale także kamienie, niebo, zjawiska atmosferyczne - wszystkie te tematy przewijają się przez całą jesienną modę.

 

Gaia

 

Kris Line - model sportowy

 

Wężowa Ava

 

Szarość

Jesienne niebo bywa też szare :-) Szaraków wytropiłam całkiem sporo w jesiennych kolekcjach. Nikt już chyba nie boi się tego koloru w bieliźnie.

 

Ava - szare jajo Fabergé 

 

Kinga - grafitowo-szary półsztywniak

 

Kinga - ogród na szarym tle

 

Le Vernis - jak wiadomo, szarość bywa sexy

 

Gorące źródła

Kolekcje jesienne dostarczą nam też barw ognistych - czerwieni, pomarańczu. Czasem trzeba się ogrzać :-)

 

 

Samanta - czerwień plus brokatowe błyski

 

Samanta - ciemniejszy odcień czerwieni

 

Le Vernis - prawdziwie ognista fuksja

 

Gaia - gorąca malina. Model typu side-support dla pełniejszych kształtów.

 

Ava - czyżby szykowała się powtórka deseniu z zeszłej jesieni?

 

Gorsenia - jeden z najciekawszych, najbardziej kontrowersyjnych kolorystycznie propozycji Salonu. Trudno wiernie oddać ten odcień na zdjęciu - to ceglasta, nieco rozbielona czerwień - kolor, którego jeszcze chyba w bieliźnie nie widziałam. Podchodziłam do niego nieufnie, ale ostatecznie jestem na tak :-)

 

Amarantowy Kris Line

 

Gorsenia - fiolet może nie tak gorący, ale też bardzo popularny w kolekcjach (często łączony z zieleniami). To miękki model z elastyczną koronką.

 

Gaia - czerń rozgrzana neonowym pomarańczem :-) Niestety neony w jesiennym sezonie będą już chyba w odwrocie. 

 

Buduar i klasyka

Niestety większość propozycji w modnym ostatnio seksownym stylu pełnym czarnych koronek i paseczkowo-siatkowych oplotów było adresowanych do mniejszych biustów. Ale i te nieco większe coś dla siebie znajdą.

Jedną z najbardziej fikuśnych kolekcji zaprezentowała marka Le Vernis, niestety kończąca rozmiarówkę dość wcześnie. Sądząc po stylistyce i otoczce, Le Vernis chce zostać polskim Agentem Provocateurem ;-)

 

Le Vernis. Przejrzysty pionowiec w seksownym fiolecie.

 

Le Vernis - dla chcących zrobić piorunujące wrażenie...

 

Le Vernis - olamówkowany model przypominający dawne „maskaradki” :-) 

 

Sporo też było sexy-klasyki w postaci zestawienia koloru cielistego z czernią:

 

Gorsenia - miękki koronkowiec z cielistym spodem, bardzo chcę go wypróbować.

 

Ava - cielak z czarnymi lamówkami! Zdjęcie nie oddaje jego uroku. Tu również jestem bardzo za! :-) (acz wolałabym miękki...).

 

Czarno-złocista propozycja Kris Line

 

Detale pod lupą

Wielu targowym okazom zdecydowanie warto było przyjrzeć się z bardzo bliska. Zasługiwały na to nie tylko nadruki, hafty czy metaliczne nici w dzianinach, ale też bra-biżuteria: duże, efektowne kokardki, zawieszki. Kończą się czasy dominacji ciągle tych samych, zmieniających tylko kolory ozdób i wstążeczek „kwiaciarnianych”. Firmy nam się rozwisiorkowały i rozkokardkowały :-) Bardzo mi się ta tendencja podoba. Oto kilka zbliżeń - po więcej zapraszam do albumu z początku notki.

 

Gaia

 

Gaia

 

Gaia

 

Gaia

 

Le Vernis

 

Le Vernis

 

Le Vernis

 

Ava

 

Ava

 

Ava

 

Ava

 

Ava

 

Prelekcje

Salon Bielizny, jak zwykle, oferował także fachowe prelekcje. Dwie z nich poświęcone były typowo wiosenno-letnim tematom, które każda brafitterka znać powinna - doborowi kostiumów kąpielowych oraz bieliźnie ślubnej. Jako że jedno i drugie leży gdzieś na dalekich obrzeżach moich zainteresowań, większość czasu poświęciłam stoiskom, a prelekcję zaliczyłam tylko jedną. Był to wykład Kasi Sałaty z firmy Dobra Kreacja z dziedziny zaawansowanego brafittingu :-) Cieszę się, że nie pominęłam tego wydarzenia, bo temat wpływu konstrukcji biustonosza na komfort i zdrowie jest mi bardzo bliski. Wykład Dobrej Kreacji miał tytuł

 

sobota, 11 lutego 2017

 

Usztywniane konstrukcje z pionowymi cięciami dostępne w naprawdę dużych miseczkach są rzadkością w polskich firmach. Z wyjątkiem tych kilku, nazwijmy to, ponadprzeciętnych marek, jak Ewa Michalak, Comexim, Avocado - raczej nie widywałam sztywnych pionowców w swoim rozmiarze. Jest jeszcze Gorsenia ze swoimi usztywnianymi balkonetkami (do miseczki J dostępnej do obwodu 75) - w którym to kroju mój biust jak dotąd niezbyt się odnajdywał (bo albo wpadał i się gubił, albo przelewał ;-) ).

Do usztywnianego „pionowca” Avy na rozpoczynający się sezon wiosenny podchodziłam więc z ostrożnym dystansem. Nie wierzyłam, że może się u mnie sprawdzić. Aż przymierzyłam jeden z wzorów kolekcji - Corinę, która akurat trafiła się w pasującym na mnie rozmiarze 80G (na instagramie możecie zobaczyć, jak na mnie leżała). Miejsce obawy natychmiast zastąpiła ciekawość i stanikomaniacka żądza posiadania :-) Firma zgodziła się powierzyć mi właśnie wprowadzany do sprzedaży model Julieta do testów. I oto przed wami: 

Ava - Julieta AV1533, krój: balkonetka, rozmiar: 85F [Rozmiary: 65 E-J, 70 D-J, 75 B-I, 80 B-H, 85 B-G, 90 B-F, 95 B-E, 100 B-D, cena regularna: 96,91 zł w Kontri.pl]

 

 

Estetyka

Lubię kolory na czarnym tle, lubię duże wzory - Julieta od razu wpadła mi w oko. Popieram pojawienie się tego stylu w polskiej bieliźnie - precz z piżamkowym rzucikiem, dla dużego biustu duży kwiat - to jest to! :-) Super, że nadruk pokrywa cały biustonosz, od miseczek po tyły. Żadnych składanek typu: tu gładko, tam wzorzyście - Julieta oferuje pełen kwiatowy wypas, podobnie jak wiele innych modeli z tej kolekcji - np. Estela dla amatorek wzorów na jasnym tle.

 

 

W tym różanym ogródku (kwiaty przypominają dzikie róże) brakuje mi trochę zieleni liści, ale i tak mi się podoba. Zestawienie czarno-czerwono-niebieskie co prawda widziałam już w kilku niedawno lansowanych modelach innych marek, ale nie przeszkadza mi pewna powtarzalność w kolekcjach, w końcu na tym polega moda. 

 

 

Ciekawym ficzerem Juliety w tej wersji (bo jest i półusztywniana, którą również mam, i push-upowo - plandżowa) są ozdobne, poszerzające się ramiączka, które w przedniej części są zrobione z pianki obszytej dzianiną i wzmocnione gumkami.

 

 

Mam skojarzenie z dawnymi half-cupami Ewy Michalak, jak Chaber, gdzie ramiączka tego typu były jeszcze szersze i bardziej spektakularne. Nie obraziłabym się na szersze, ale mogłabym mieć wtedy większy problem z ich dopasowaniem. Już teraz najszersze miejsce ramiączka wypada u mnie trochę poniżej szczytu ramienia, bardziej z przodu - część ta jest na mnie po prostu trochę za krótka. Przy większym rozszerzeniu byłoby to bardziej widoczne. Pomysł estetycznie mi się podoba, ale wiąże się z nim ryzyko dopasowaniowe.

Podoba mi się różyczkowa kokardka na mostku, ale mniej podoba mi się wstążka, z której jest zrobiona. Wolałabym coś bardziej wyszukanego, może tiul by pomógł, a może mniej strażacki odcień czerwieni.

 

 

Chcę specjalnie pochwalić Avę za zapięcie. Zwraca uwagę solidnością i brakiem odkształcania się, zarówno w balkonetkowej jak i półusztywnianej wersji. Daje radę mimo dwuhaftkowości. 

 

 

Nie mam też zastrzeżeń do jakości szycia stanika - nie atakują mnie wiszące nitki, nic nie jest krzywe. Tylko w jednym miejscu na ozdobnym brzegu miseczki znalazłam zaciągnięcie, ale nic się dalej nie ciągnie. Pranie w pralce na delikatnym programie przeżyła Julieta bezproblemowo :-) 

Nie jest to model luksusowy, raczej codzienny - fajny, dziewczęcy i w tym charakterze świetnie daje radę. 

 

Dopasowanie

Na pierwszy ogień przymierzyłam rozmiar 80G - bo taki pasował mi, gdy mierzyłam sampla Coriny. Okazał się jednak za ciasny pod biustem i musiałam wymienić go na 85F. Cieszę się, że firma produkuje biustonosze mało rozciągliwe, ale trochę przeszkadza mi ten brak konsekwencji. Ostatnio testowany minizmizer - 80, półusztywniana Shirley - 80, wcześniej testowana Flowery - znowu 85. Nie jest to jakaś szalona rozpiętość rozmiarowa, ale jednak.

 

 

Jeśli chodzi o miseczki - jak zwykle, w paradę wchodzi mi lekka asymetria. Rozmiar 85F jest dobry na moją lewą, mniejszą pierś, większa jednak mieści się już z pewnym trudem. W usztywnianych modelach jednak wolę dopasować biustonosz do mniejszej piersi, by uniknąć odstawania krawędzi miseczki na tej mniejszej. 

 

Kształt

Profil biustu jest uniesiony i w miarę okrągły, większa pierś wygląda przyciężko z powodu maławej miseczki, ale trudno za to winić Julietę. Julieta dobrze podnosi biust, ale zbiera średnio. Moim zdaniem kształt w Juliecie i przymierzanej wcześniej Corinie bardzo przypomina ten, jaki uzyskuję w usztywnianych half-cupach marki Freya - sądzę, że to niezła rekomendacja :-) Jest on zaokrąglony i nie powiedziałabym, by był spłaszczony - może tylko „niezaakcentowany” na szczycie. Profil jest bardzo dobry jak na pionowca, który to krój potrafi dawać u mnie dużo większe spłaszczenie szczytu piersi. 

 

 

Usztywniana balkonetka Avy nie tworzy efektu stulonych kulek w dekolcie, ale moje piersi naturalnie nie stykają się ze sobą i nie oczekuję od biustonosza, by je szczególnie mocno zbliżał. Ava jest, nawiasem mówiąc, trochę niżej zabudowana w okolicy ramiączek od Frei, ze względu na inną, esowatą linię krawędzi miseczki (mam na świeżo porównanie z modelem Strawberry Fields).

A propos Strawberry Fields - poniżej zestawienie ubranych selfików w obu modelach. Po lewej - Julieta, po prawej - Frejka. Jak widać, kształt w obu jest bardzo zbliżony, może nieco bardziej uniesiony w Truskawkowym Polu, ale jak dla mnie jest to różnica pomijalna. W obu czuję się bardzo podobnie. 

 

 

Podsumowując, kształt w sam raz na co dzień, bez spektakularnych efektów i bez pchania biustu na siłę :-)

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Miseczki Juliety balkonety są szyte z trzech części połączonych dwoma pionowymi szwami. Konstrukcja ta nazywa się w katalogu Avy balkonetką (usztywniane staniki szyte z trzech części w układzie szew skośny-szew pionowy nazywane są natomiast full-cupami). Co miłe, nie występuje w tym modelu efekt, który zdarzał mi się w podobnych konstrukcjach wcześniej: przypłaszczenie biustu z przodu, połączone z odstającą krawędzią. W Juliecie miseczki są lekko zamknięte, łagodnie zaokrąglają się do wewnątrz, dobrze obejmując krzywizny górnych części moich piersi i nie odstają.

 

 

Jeśli chodzi o szerokość fiszbin - jak zwykle w polskiej bieliźnie są one wąskie - wystarczająco szerokie na mniejszą pierś, i „prawie za wąskie” na tę większą. Pod tym względem wolę jednak Freyę.  

Jeśli chodzi o podtrzymanie, biust nie jest pancernie unieruchomiony, ale podtrzymamy wystarczająco, nie przelewa się przez miseczki; dwuwarstwowy tył z podszytej elastyczną siatką dzianiny trzyma się na miejscu i spełnia swoje zadanie. Ramiączka w przedniej części są elastyczne (w tylnej - gumkowej - oczywiście także), ale nie nadmiernie. Czuję się w Juliecie wystarczająco pewnie, jak na niezbyt zabudowanego sztywniaka.

 

Wygoda

Julieta jest wygodniczkiem, co piszę z ulgą. Okazało się, że jest pozbawiona fiszbin bocznych, podobnie zresztą jak jej półusztywniana koleżanka (inaczej niż wcześniej recenzowana Shirley - ta sama konstrukcja, a jednak z fiszbinami bocznymi). Cieszę się, że Ava trochę odchodzi od stosowania tego elementu, który często mi przeszkadzał. Przy okazji kopiuję niżej listę modeli bez fiszbin bocznych w kolekcji wiosennej, którą zamieściłam wcześniej w komentarzach - może przyda się tym z Was, które także za nimi nie przepadają. Otrzymałam od firmy numery modeli, ale dopisałam do nich nazwy z katalogu - mam nadzieję, że nigdzie się nie pomyliłam :-) :

AV-1528, 1529, 1530 (Chloe push up plunge, full cup, semi soft)
AV-1569 (Aurora braletka)
AV-1517 (Pia semi soft) 
AV-1532, 1531, 1533 (Julieta semi soft, push-up plunge, balkonetka) 
AV-1540 (Helemi semi soft) 
AV-1552 (Mia full cup) 
AV-1553 (Perla semi soft) 
AV-1556, 1557, 1503 (Karen kopa, semi soft, full cup) 
AV-1498 (Ibbie push-up hug plunge) 
AV-1513, 1514 (Hailey semi soft, soft side support) 
AV-1515, 1516 (Soledad push-up magic, semi soft) 
AV-1521, 1522 (Lisa push up kopa, semi soft) 
AV-1565 (Lola semi soft) 
AV-1525 (Evita semi soft) 
AV-1534, 1535 (Beatriz push-up kopa, semi soft) 
AV-1541, 1542, 1543 (Estela push up plunge, balkonetka, semi soft) 
AV-1549, 1550 (Abigail semi soft, Aurora semi soft)
AV-1563 (Blanca push-up classic) 

Jak widzicie, brakuje na tej liście modeli miękkich, ale jeśli dopuszcza się gąbkę w swojej bra-garderobie, to jest w czym wybierać. 

Wracając do Juliety - nie drapie, nie gniecie i nie dźga :-)

 

Galeria

Zapraszam do obejrzenia z bliska większej liczby ujęć uroków Juliety :-) 

 

 

Podsumowanie

Kolejne pozytywne zaskoczenie - usztywniana balkonetka Avy radzi sobie z moim biustem nie gorzej niż Freyowe half-cupy, ma przyjemny dla oka wzór i co istotne dla wielu polskich stanikomaniaczek - dużo przystępniejszą, dwucyfrową cenę. Model ten nie oferuje największej dostępnej w firmie rozmiarówki, ale mam szczęście mieścić się w niej, i to z zapasem jednej miseczki (choć trzeba powiedzieć, że Freyowe halfy ostatnio sięgają dalej, bo przynajmniej do H brytyjskiego, które jest od Avowego jednak większe). Chętnie powitałabym w następnej kolekcji więcej tego typu modeli (w tej są trzy), może także ze zwykłymi ramiączkami - jak w modelu Corina, który zresztą coraz bardziej mi się podoba, mimo bycia pastelką ;-)

 

 

Ciekawa jestem, jak Wam się podoba Avowski „pionowiec”. Macie ochotę go wypróbować? Który z wzorów z wiosennej kolekcji podoba Wam się najbardziej? :-) 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 31
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...