Wpisy z tagiem: side-support

czwartek, 14 kwietnia 2016

Flowery – tak zwie się model AV 1413 z wiosennej kolekcji firmy Ava, którym zachwycałam się już jesienią zeszłego roku na targach w Łodzi. Wówczas moją uwagę przykuł wzór, jak na polską bieliznę - wyjątkowy. Polscy projektanci przeważnie stronią od wyrazistych deseni i kontrastów, hołdując tradycyjnej bieliźnianej „piżamkowej” estetyce kropeczek czy rzucików na bladym tle lub jednolicie ubarwionych koronek bądź haftów. Jeśli chodzi o konstrukcje – już wtedy spodziewałam się po Kwietniczce wiele dobrego, zważywszy jej krój (konstrukcja typu side-support w wydaniu Avy już raz doskonale się u mnie sprawdziła - a nawet dwa razy - bo sprawiłam sobie też brzoskwiniowego side-supporta z simplexem). Testy nie rozczarowały mnie. Oto jak sprawuje się ten model „w akcji”.

Ava – Flowery (AV 1413), krój: soft (side support), rozmiar: 85F [Rozmiary: 65 E-J, 70 D-J, 75 C-I, 80 B-H, 85 B-G, 90 B-F, 95 B-E, 100 B-D; rozmiary tzw. maxi: 75 J-L, 80 I-K, 85 H-J, 90 G-I, 95 F-H, 100 E-G], cena: 81,99 - 91,99 zł (maxi); cena fig 45,50 zł w sklepie firmowym Ava; biustonosz został mi dostarczony przez producenta].

 

Estetyka

Kwiatowy deseń jest tu niemal geometryczny. Białe kwiaty i granatowe listki na czarnym tle – wzór jest wyrazisty i duży, tak odmienny od często spotykanych drobnych rzucików. Górna część miseczki z ciekawym listkowatym haftem (tu również motywy są sporych rozmiarów, choć wolałabym, by były jeszcze większe i zajmowały większy procent dostępnej siateczki) jest równie udana, a czerwona kokardka z różyczką podbiła moje serce od razu.

Jak na polski produkt, Flowery jest śmiała, choć trzeba uczciwie powiedzieć, że na tle modeli z wyrazistymi nadrukami znanych nam z marek brytyjskich prezentuje się raczej klasycznie. Można by przypisać ten wzór marce Fantasie czy Panache, lecz raczej nie Freya czy Cleo by Panache. To już nie pierwszy raz, gdy produkty polskich firm przypominają mi tę angielską markę, skierowaną do miłośniczek bieliźnianej klasyki.

Czego mogłoby mi jeszcze brakować we Flowery? Może większej „lukśności” materiałów, mają one bowiem w sobie wciąż tę „polską szorstkość”. Nie powiedziałabym jednak, że są to materiały złej jakości, mimo że nie należą do luksusowych. Wszystkie wydają się mocne i solidne, zaczynając od laminowanej dzianiny (którą znamy też z produktów angielskich, np. z Curvy Kate), kończąc na hafcie czy dzianinie z tyłu. Zapięcie jest dobrej jakości, a mój szczególny entuzjazm zdobyły ramiączka – z dobrze pracującej gumy w „pikowany” wzorek, kojarzący się z produktami Freya, tak cenionymi przez wiele stanikomaniaczek. Widać, że Ava zaczęła intensywniej inwestować w konstrukcyjne elementy stanika. Mocne „cztery” i oby tak dalej.

 

Dopasowanie

Z wyborem rozmiaru Kwietniczki miałam problem. Rozmiar 80G, od którego zaczęłam przymiarki, był na mnie za ciasny pod biustem, podczas gdy w przypadku poprzednio testowanego modelu w tej konstrukcji był on dla mnie idealny.

Przyznam się Wam, że jestem trochę zagubiona, bo ostatnio coraz częściej wybieram 85, mimo że centymetrów pod biustem wciąż tyle samo. Co się zmieniło? Konsystencja ciała czy biustonosze? Okazało się jednak, że inny model (o którym także wkrótce Wam napiszę) w 80 pasuje i powiększania wcale nie wymaga. To ja już nie wiem… Plus jednak za to, że 85F, na które wymieniłam, pasuje idealnie. Żadnego tam wpadania w międzyrozmiary i długich kombinacji z miskami i obwodami – wystarczyła jedna wymiana, by uzyskać the perfect fit ;-)

 

Kształt

Side-supportowe (to znaczy: z boczną częścią, która wpływa na zebranie biustu z boku) miseczki Flowery wyjątkowo dobrze podnoszą biust i wypychają go ku górze, dając stromo wznoszącą się linię. Prawdziwy superpodnośnik. Piersi są dobrze zebrane i mają świetny, okrągły kształt. Czego chcieć więcej? To jeden z moich najlepiej kształtujących staników.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Tu będą same peany. No, prawie ;-) Flowery jest jak dla mnie ciut wąskofiszbinowa, jak większość polskich biustonoszy, ale „ciut” jest na tyle małe, że nie sprawia jeszcze problemów. Poza tym szczegółem Kwietniczka jest po prostu wybitna konstrukcyjnie – świetnie podnosi i zbiera, a także podtrzymuje, co zawdzięcza jednak nie tylko konstrukcji, ale też materiałom: stabilna dzianina miseczek nie naddaje się w żadną stronę, tył dobrze pracuje.

To jeden z tych staników, w których, gdy zrzucę ramiączka z ramion, biust pozostaje prawie tam, gdzie był – trzyma się na samej konstrukcji. Dotychczas najlepiej podnoszące konstrukcje spotykałam w balkonetkach Cleo by Panache i niektórych modelach Panache, opartych na nich konstrukcyjnie, oraz u Ewy Michalak. Flowery nie ma jednak żadnej z wad, na które narzekałam w tamtych markach, jak fałdujące się w górnej części miseczki, czy niewygoda. Konstrukcja ta może nie spodobać się jedynie biustom wymagającym otwartych górą miseczek – tu mają one zamknięty krój, co zresztą widać od razu.

 

Wygoda

Trochę odczuwam po pewnym czasie dolne końcówki fiszbin bocznych, ale bez przesady. Fiszbiny na mostku nie uwierają, czuję jednak pewien nacisk w dole biustonosza. Ogółem – przeciętnie, bez większych problemów.

 

Do kompletu

Figi są ładne, wygodne i bezproblemowe, tylko jak na mój gust - zbyt niskie. Jestem zwolenniczką wysokich stanów :-) Ciekawa jest szeroka gumka u góry.

 

Galeria

Rzućcie okiem na Kwietniczkę z bliska, warto przyjrzeć się zwłaszcza solidnym materiałom.

 

 

A tu coś dla tych z Was, które jeszcze nie obserwują mnie na instagramie ;-) (Z komentarzy: „O żesz w ucho jeża jak on pięknie leży!” :-) )

 

 

Podsumowanie

Kwietniczka to jeden z najlepszych polskich biustonoszy średniopółkowych (a może nawet najlepszy), jakie zdarzyło mi się testować. Jakość jest lepsza od modeli, z którymi miałam do czynienia w zeszłym roku. Mam wrażenie, że znajduje to odzwierciedlenie w cenie – w Kontri.pl staniki Avy z bieżącej kolekcji kosztują teraz bez rabatu około 95-98 zł, rok temu było chyba ciut taniej. Warto jednak moim zdaniem dołożyć nieco do lepszej jakości, albo... poczekać na rabaty.

Pomału polskie firmy z mainstreamu zaczynają produkować modele, które mam ochotę nabywać na zasadzie „o, ładny, przydałby mi się taki” - a nie „dla dobra nauki” i „ciekawe, co też nowego firma wymyśliła” :-)

Na razie sprawdzają się moje przewidywania, że Ava będzie robiła postępy zbliżające tę markę do światowych standardów dla biustonoszy D+. Jedyne, czego oczekuję, to dalszego unowocześniania wzornictwa oraz zwiększenia liczby miękkich modeli i udoskonalania innych konstrukcji, bo wszak nie samym side-supportem biust żyje. Wygląda na to, że pod tym względem już sporo się dzieje – mamy drugą konstrukcję softa, mamy miękkiego halfcupa-pionowca oraz… tak zwany minimizer (o nich, mam nadzieję, w kolejnych recenzjach :-).

 

Uwaga, promocja!

Na hasło „Stanikomania” możecie kupić Kwietniczkę 10% taniej w firmowym sklepie Avy, podobnie będzie w sklepie Kontri.pl, gdzie aktualnie ceny są już nieco obniżone. Promocja stanikomaniacka będzie działała przez najbliższy tydzień.

Sądzę, że są już wśród Was fanki Avy. Jak oceniacie ostatnie postępy tej firmy?

 

wtorek, 27 maja 2014

Znowu przedstawię Wam coś z bazówki :-) Za to z sezonowym wstępem. O Jasmine, balkonetce marki Panache, słychać już od jesieni 2012. Uległam jej urokowi - entuzjastycznie opisałam dla Was wersję czarno-ptasią, następnie sprawiłam sobie różową. Nie skusiłam się natomiast na panterkę - z obecnego sezonu zdecydowanie wolę wersję kwiatową w tonacji bzowo-jaśminowej. Najbardziej jednak wyczekuję kolejnej jesiennej - czarnej w wielobarwne kwiaty...

Jaśminę kochamy za krój z bocznym panelem i elastyczną koronką. Konstrukcja dobrze zbiera i z większości biustów robi podane do przodu kulki, nie rozpłaszczając przy tym i nie zakrywając nadmiernie biustu. Rynek szaleje za Jasmine, podobno to wielki bestseller. Sama prognozowałam zmierzch tradycyjnych balkonetek Panaszowskich i przejście na nowe, jaśminopodobne konstrukcje (ciekawe, czy się sprawdzi :-). Zachwycone Jasmine tęsknie dopytywały się, czemu ten model nie wszedł do bazy i pojawia się tylko w kolejnych sezonowych kolorach.

W charakterze bazowej Jasmine firma Panache wymyśliła właśnie Envy. Krój jest ten sam, inne są jedynie materiały. Zamiast laminowanej dzianiny, u dołu jest półprzejrzysty żakardowy materiał (nie wiem, czy można nazwać go koronką - muszę się podszkolić z teorii!), podbity dodatkową, także półprzejrzystą warstwą, jakby zgrzany z dwóch warstw. Grubością i sztywnością przypomina ten z Jasmine. Reszta jest bardzo podobna do pierwowzoru.

Czemu tak się zagłębiam w porównania? Oczywiście dlatego, że zamierzam ocenić, czy Envy spełnia pokładane w niej nadzieje stania się „bazową Jasmine” oraz czy wprowadza wytęskniony od dawna powiew nowości w bazie marki Panache, gdzie przez tyle lat królowało Tango i podobnie zachowujące się konstrukcje. Oprócz tego postaram się też przyjrzeć Envy obiektywnie, jako bazowej, cielistej propozycji na lato. Nawiasem mówiąc, oprócz wejścia do bazy, Envy dorobi się jesienią także wersji sezonowej - fioletowej :-)

 

Panache - Envy, rozmiar: 36G, kolor: cielisty [Rozmiary: 30-38 D-K, cena: 185 zł w sklepie MyBra.pl, dla Was specjalna zniżka - info na końcu notki! Biustonosz został mi dostarczony do recenzji przez dystrybutora]

 

 

Estetyka

Jak wiecie, nie jestem miłośniczką bazowych kolorów, zwłaszcza jasnych i cielistych, doceniam je głównie za użyteczność. Envy jest jednak wyjątkowo ładnym cielakiem. Uwielbiam modną ostatnio pepitkę i zastosowanie jej w bieliźnie i to do tego w formie koronkowej, nie nadrukowej, natychmiast wzbudziło mój entuzjazm. Poza Envy nie spotkałam tego motywu w takim wydaniu. Lubię też łączenie wzorów. Ta pepitka tworzy świetny zestaw z bardziej tradycyjną, kwiatową koronką u góry. 

Kolor całości jest jasnobeżowy. Ze skórą stapia się bardzo dobrze, choć jest ciut ciemniejszy (ale ja jestem bladawcem). Podobają mi się stosowane przez niektóre firmy skojarzenia kolorów z tej rodziny z rzeczami smacznymi, takimi jak kawa latte, biszkopty czy ciasteczka :-) Envy co prawda nazywa się po prostu nude, ale wygląda smakowicie. Jest to w gruncie rzeczy skromny, ale dużej urody stanik (w czarnej wersji też!). Nigdy się nie spodziewałam, że napiszę tak o cielistym biustonoszu. Chyba cielaki koronkowe mają dla mnie znacznie więcej uroku niż gładkie. Przez takie modele, jak Idina, Pure Lace czy Envy nawracam się na nudziaki.

Ramiączka zdobią fakturkowe paseczki, które z daleka kojarzą się z gęstymi przeszyciami. Wolałam co prawda pokryte satyną ramiączka Jasmine, ale te chyba lepiej pasują. Kokardki są skromne, ale to dobrze, że nie odwracają uwagi od koronkowych wzorów.

Za co z bólem serca odejmuję punkt? Za zapięcie. Droga firmo Panache! Czemu tak uwzięłaś się na bazowe zapiecia? W Idinie było dokładnie tak samo. Zapięcie jest wąskie, nie tylko dlatego, że dwuhaftkowe - widziałam dużo szersze i solidniejsze dwuhaftkowce. Nie wiem, czemu zastosowano tu zapięcie tak nieproporcjonalnie wąskie w stosunku do tyłów. Do tego jest wiotkie i w noszeniu brzydko się wyciąga. Po praniu wraca do normy, ale tylko na chwilę. Język pod spodem jest długi, ale cienki i łatwo wywija się, przesuwa, wychodzi górą albo dołem spod obwodu... To najsłabszy element tego stanika.

Wydaje mi się, że w modelach bazowych powinno się szczególnie dbać o solidność tych elementów, które pracują najmocniej, a do takich właśnie należy zapięcie. Przecież bazowy biustonosz ma nam służyć długo! Ech, chyba napiszę osobną notkę o zapięciach, bo już sporo mi się nazbierało doświadczeń tego typu.

 

Dopasowanie

Idealne. Obwód i miseczki w normie. Obwód nie jest ani nadmiernie rozciągliwy, ani przesadnie ciasny.

 

Kształt

Envy bardzo dobrze zbiera z boków, podobnie jak Jasmine. Mimo że słyszałam opinie o gorszym zbieraniu w Envy, nie bardzo widzę różnicę. Robiłam sobie nawet porównawcze zdjęcia w ubraniu i bez - weług mnie w obu modelach wyglądam tak samo. Kształt piersi w Envy to mocno podane do przodu kulki, a raczej z przodu i z góry kulki, z profilu raczej noski.

Co do podnoszenia - tu już dostrzegłam pewną subtelną różnicę. Długo się zastanawiałam, dlaczego w Envy mam jakby mniej podniesiony biust niż w Jasmine. Odkryłam, że odruchowo mniej skróciłam w niej ramiączka - a to dlatego, że w rejonie ramiaczek jest bardziej zabudowana od Jasmine. Warto jednak nadmienić, że ani Envy, ani Jasmine nie są mega podnośnikami biustu. Nie dają tak wznoszącej linii, jak balkonetki Cleo, czy nawet Freya. O dobrym kształcie biustu w tej konstrukcji decyduje zebranie biustu i brak spłaszczania.

Warto tu też wspomnieć o elastycznej koronce u góry miseczek, która wyklucza takie efekty, jak wcinanie się krawędzi. Envy nie jest jednak gładkim bezszwowcem i koronki oraz szwy trochę się odznaczają pod cienkimi rzeczami.

 

Podtrzymanie

Co do podtrzymania - Envy nie jest, podobnie jak Jasmine, tytanem supportu ani przymurowywaczem biustu, powód tego jest prozaiczny i wiąże się z prawami fizyki. Biust podany mocno do przodu, a przy tym nie przypłaszczony i nie zabudowany wysokimi nieelastycznymi miskami, jeśli jest spory i ciężki, nie może pozostać nieruchomy. Podtrzymanie określiłabym jako w normie, ale bez zachwytów, biegać raczej lepiej w sportowcach ;) Jak na tę konstrukcję i elastyczną u góry miseczkę Envy radzi sobie jednak całkiem przyzwoicie. Powernetowy obwód dobrze pracuje.

 

Konstrukcja

O konstrukcji Envy, odziedziczonej po Jasmine, powiedziano już sporo superlatyw. Powiem szczerze, że o ile początkowo piałam z zachwytu, to teraz owszem, uważam tę konstrukcję za świetną dla wielu biustów i pozbawioną wielu wad innych balkonetek Panache, obiektywnie nie jest ona jednak takim znowu ideałem. Jak dla mnie, mogłaby nieco lepiej trzymać i podnosić, nawet za cenę lekkiego przypłaszczenia.

Dobre zebranie zawdzięczamy bocznym panelom, miseczki są przyjemnie niezbyt zabudowane, a fiszbiny leżą idealnie i nie wędrują za wysoko pod pachy ani zbyt daleko na plecy. Nie ma żadnych pospolitych błędów konstrukcyjnych. Biusty narzekające niegdyś na szerokie fiszbiny w tej marce powinny być z Envy zadowolone.


Wracając jednak do porównań z Jasmine - przyglądałam się obu modelom długo i odkryłam pewne subtelne, ale jednak różnice. W obu modelach - Jasmine i Envy - noszę rozmiar 36G.

Po pierwsze - zabudowanie. Mostek w obu modelach jest identycznej wysokości, jednak koronka na miseczkach w Envy sięga mi odrobinę wyżej. Widać to zwłaszcza w okolicy łączenia miseczki z ramiączkiem - w Envy koronka sięga do ok. 1 cm wyżej niż w Jasmine.

Pas koronki w Envy jest nieco szerszy od Jasmine.

 

Drugą różnicą jest szerokość mostka. W Envy mostek zmierzony na wysokości szwów łączących górę miseczki z dołem mostek jest szerszy o 1 cm (4 cm versus 3 cm w Jasmine). Przyglądając się obu stanikom od spodu zauważymy też różnicę w konstrukcji mostka - w Envy mamy skrzyżowane taśmy, w Jasmine taśma biegnie zwyczajnie. Może to właśnie szerszy, inaczej zbudowany mostek decyduje u niektórych biustów o gorszym zebraniu w Envy?

Od spodu widać różnicę w konstrukcji mostka.


 

Wygoda

Envy jest wygodniczkiem, może z wyjątkiem tych momentów, kiedy wywinie mi się podkładka z tyłu pod zapięciem. Nie dźga fiszbinami, nie piłuje dołem, nie gryzie ramiączkami. Ramiączka są wygodne, mimo że wąskie (17 mm), ponieważ część przednia jest podszyta panaszowskim „miśkiem”. Producent twierdzi, że wykładzinka ta występuje od rozmiaru miseczki GG, ja jednak mam ją już w G.

Ramiączko od spodu - granica między odcinkiem wyściełanym a niewyściełanym. Przy odrobinie wysiłku da się wciągnąć regulator na część wyściełaną, dzięki czemu można je regulować na całej długości.

 

Do kompletu

W Envy mamy do wyboru dwa kroje majtek: figi i figi wyszczuplające z bardzo wysokim stanem (w stylu bielizny modelującej). Co prawda te drugie na zdjęciach i w naturze wyglądają spektakularnie, ja jednak nie jestem entuzjastką obciskaczy i wybrałam figi zwykłe. Są to całkiem eleganckie, seksowne (ażur na całej powierzchni! :), starannie wyprodukowane majtki - zestaw pepitki z koronką pyszni się na nich tak samo, jak na biustonoszu. Do tego są mięciutkie i przyjemne w dotyku, w całości elastyczne. Pięknie układają się na pośladkach. Koronka z tyłu jest cienka i gładko przylega do ciała, majtki spokojnie nadają się pod letnią sukienkę.

 

Cena

Moim zdaniem występująca w większości naszych sklepów cena 185 zł jest zbyt wysoka mimo pozytywnej oceny całości... Envy to bardzo dobry i gustowny codzienniak, ale nie kojarzy mi się z luksusem. Jest o 20 zł droższy od Jasmine - może i koronka w pepitkę droższa jest od drukowanej dzianiny, ale taka wycena raczej pcha nas z powrotem w ramiona, a raczej w miseczki, tamtego modelu :-) Zachęcam jednak do skorzystania z promocji (o której niżej) :-)

 

Galeria

Zapraszam Was do przyjrzenia się Envy jej z bliska oraz bardzo bliska.

 

 

Podsumowanie

Uważam, że jeśli ktosia polubiła Jasmine, warto również, by wypróbowała Envy. Różnice w kształtowaniu między tymi modelami są w mojej ocenie bardzo niewielkie. Jeśli bazówka Panache kojarzy się Wam głównie z Tango, porzućcie koniecznie to skojarzenie i spróbujcie nowych modeli. Envy układa się i zachowuje zupełnie inaczej niż wszystko to, co dotąd kojarzyłyśmy z marką Panache, w szczególności nie posiada jej najczęściej dotąd wskazywanych wad (szerokie, długie fiszbiny czy wysokie zabudowanie).

 

Uwaga, promocja!

Zachęcam Was do skorzystania z 10% zniżki, do której już po raz drugi zaprasza Was za moim pośrednictwem sklep MyBra.pl. Promocja działa aż do końca czerwca na wszystkie produkty z linii, czyli na: biustonosz Envy cielisty, biustonosz Envy czarny, figi cieliste oraz czarne, a także wysokie figi wyszczuplające cieliste i czarne) - tych nie przetestowałam, ale wyglądają świetnie (ciekawe, czy są wygodne...). Żeby skorzystać z promocji, w koszyku wpiszcie kod STANIKOMANIA-ENVY.

Niektóre z Was na pewno już znają MyBra.pl - to już druga stanikomaniacka promocja w tym sklepie (pierwsza dotyczyła czarnej Jasmine). MyBra to sklep internetowy, który ma w swojej ofercie takie marki, jak Panache, Cleo, Masquerade, Sculptresse, Freya i Elomi tudzież Bestform, a z polskich Nessa i Onlyher. Oferuje darmową wysyłkę przy zakupach powyżej 99 zł (większość towarów wysyłają w 24h), a także, co szczególnie fajne, bezkosztową pierwszą wymianę (jeśli stanik nie pasuje - przyślą Wam za darmo kuriera, który odbierze od Was paczkę z rzeczą do wymiany). Za przesyłkę płacimy dopiero przy kolejnej wymianie dla danego zamówienia (tu szczegółowe wyjaśnienia jak to działa :).

Jak już wspominałam, z firmą MyBra już od jakiegoś czasu się znam i współpracuję, wspierając brafittingowo czy pisząc teksty - w związku z tym, jeśli będziecie miały jakieś uwagi co do działania sklepu, z przyjemnością przekażę je komu trzeba i postaram się forsować realizację :-) Moim zdaniem to jeden z najfajniej zorganizowanych e-sklepów w Polsce, również jeśli chodzi o design samej strony - dużo zdjęć, wygodne i szczegółowe filtrowanie produktów, czym jako maniaczka stanikowych detali jestem szczególnie zachwycona. Można szukać stanika nie tylko po rozmiarze, ale także np. po tym, czy ma ramiączka regulowane na całej długości, czy miseczki są szyte pionowo... chyba w żadnym sklepie jeszcze nie widziałam tak rozbudowanego wyszukiwania - przyznam, że trochę sama maczałam palce w tym pomyśle i wydaje mi się, że efekt jest niezły (wszelkie uwagi mile widziane :-).

 

Dość już jednak o sklepie, wróćmy do towaru :-)

Jestem ciekawa, czy Wasze wrażenia z noszenia Envy pokrywają się z moimi, a może możecie coś dodać w kwestii podobieństw i różnic między Envy a Jasmine? Czy sądzicie, że Envy to udany model bazowy? Jak oceniają ją biusty mniejsze, a także te większe, powyżej miseczki G?

 
1 , 2 , 3
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...