Wpisy z tagiem: blogosfera

sobota, 23 maja 2009

Wiele stanikomaniaczek, które mają za sobą rewolucję rozmiarową, nabiera poczucia misji. Namawiamy nasze mamy, siostry, kuzynki i przyjaciółki do porzucenia kompleksów „niewymiarowego biustu” i zabrania się do jego porządnego ostanikowania, roztaczając przed nimi wizję świetlanej przyszłości w biustonoszu idealnym. Proces stanikowania przekonanego już biustu prędzej czy później kończy się sukcesem, a przynajmniej - zmianą na lepsze. Często następuje wręcz zmiana jakości życia. Niestety! Nie oznacza to automatycznego przeniesienia się do biustowego raju, w którym staniki są wyłącznie śliczne, doskonale skrojone i przyjemne w dotyku. To zbyt piękne, by mogło być prawdziwe.

Powiedzmy sobie otwarcie, drogie stanikomaniaczki: na świecie produkuje się tony złej bielizny! I to niezależnie od zakresu rozmiarów. To, co przykuwa oko w katalogach i budzi entuzjazm koneserów designu, w rzeczywistości nader często nie spełnia żadnej funkcji, poza zdobieniem i ewentualnie dostarczaniem nam masochistycznej przyjemności za pomocą drapiących koronek, wpijających się ramiączek i gniotących miseczek. Nieprawidłowy rozmiar to co prawda najczęstsza, ale nie jedyna przyczyna wszelkiego zła. Stanik przyjacielem kobiety - staramy się przekonywać - pod warunkiem, że będzie w dobrym rozmiarze. Pewne uproszczenia są niezbędne dla przekonania opornych umysłów tkwiących w schemacie A-D 70-90. Ale po nawróceniu w końcu jednak przychodzi czas na...

Dojrzałe wymagania

Te z nas, które już z wprawą poruszają się po rozmiarowym gąszczu, stają się coraz bardziej krytyczne.  Właścicielki G+-biustów właściwie od razu dostrzegają fatalne błędy konstrukcyjne, panoszące się w tym rejonie alfabetu. Rosną wymagania co do komfortu i jakości. Rynek dojrzewa, konsument też, i z rozentuzjazmowanych odkrywczyń Nowego Rozmiaru zamieniamy się w zdystansowane krytyczki. I bardzo dobrze! W końcu to my płacimy za poronione konstrukcje, drapiące szwy i rozciągliwe obwody. Nie wszystkie produkty cenionych przez nas firm, które wreszcie wpadły na to, by spróbować szyć staniki dla więcej niż 10% populacji, sprawują się idealnie. 

Sama z czasem coraz bardziej cenię komfort. Dobry rozmiar i ładny design coraz rzadziej odwraca moją uwagę od drapiącego ramiączka czy kłującego mostka. Oprócz dzielenia się zachwytami i misjonarskiego nawracania na dobrą stanikową drogę poprzez ogólne prezentowanie postawy staniko-pozytywnej, chciałoby się czasem powybrzydzać!

W związku z tym z dużą przyjemnością odnotowałam pojawienie się na scenie Wygodnych.

Wygodne

(a ściślej mówiąc Wygodne i niewygodne staniki - bo taki tytuł ma ten blog) to grupka zaprzyjaźnionych koneserek bielizny o wiele mówiących nickach, jak maruda czy wygodnetek, buszujących po sklepach sieciowych i realnych, a następnie opisujących swoje doświadczenia, ze szczególnym uwzględnieniem aspektu komfortu przymierzanych bądź zakupionych modeli.

Z brutalną szczerością i wdziękiem, stosując określenia typu „drapieżne ramiączka”, czy też „model «odpiłuję ci ręce»”, Wygodne dzielą się wrażeniami - i choć nie zawsze są to wrażenia negatywne, zamajaczyła mi przed oczami jakże kusząca wizja loży stanikowych szyderczyń :-)

Że zacytuję:

Straszliwe przeszywane ramiączka charakterystyczne dla oferty Freyi. Mnie już nie wzrusza ich szerokość, szelkowatość czy grubość. Ale czemu one muszą być pikowane? Na dodatek ozdobione upiornymi pętelkami, które zwiększają tarcie? [...] Pomacanie pętelek i powierzchni ramiączka daje wrażenie, jakby szyte to było ze sztucznego sznureczka (robiłam kiedyś z takiego makramę…)

Mocno powiedziane. ;-)

To naprawdę fajne, że w sieci tworzą się mikrospołeczności ufających nawzajem swoim opiniom, wybrednych krytyków i krytyczek. Kończą się czasy, gdy krzyczałyśmy do producentów „błagamy, uszyjcie nam to w 65G” (teraz życzymy sobie 60J) czy też do sklepów: „sprowadźcie nam to cudo, choćby i za pół roku”. Coraz częściej słychać będzie głosy w rodzaju „nigdy więcej tego bubla”, że już nie wspomnę o milczącym głosowaniu portfelami.

Wracając do wygodnictwa - coraz bardziej kusi mnie pomysł zorganizowania, wzorem plebiscytu na Kusidełko, wyborów Rozpieszczacza Biustu, a może i anty-plebiscytu na Uwieracza Roku. Jak myślicie? Zachęcam też gorąco do podzielenia się tym, co Was najbardziej męczy, drażni i doprowadza do szału w Waszych dobrze dobranych rozmiarowo stanikach, pod kątem wygody ich użytkowania. 

Nadchodzi czas (bolesnej?) prawdy!

Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...