Wpisy z tagiem: Cleo by Panache

czwartek, 11 sierpnia 2016

Jako że lato powoli zaczyna się kończyć, najwyższy czas już myśleć o przyszłym ;-) Ostatnio miałam okazję obejrzeć kilka ciekawych kolekcji na ten właśnie sezon. Zacznę od marki Cleo by Panache, bliskiej sercu wielu stanikomaniaczek :-) Niektóre tendencje kolorystyczne i motywy, które tu znajdziemy, da się wytropić także w kolekcjach innych marek. Mój ulubiony trend to abstrakcyjne wzory, przypominające zabawę farbami - zamiast tradycyjnych kwiatów, które wielu z Was, jak pamiętam z różnych komentarzy, trochę się opatrzyły. Najwyższy czas na jakiś powiew wzorniczej świeżości. Być może nie jest to jeszcze ten poziom kreatywności, jakiego bym oczekiwała (tu mam nadzieję, że Cleo z czasem wróci do proponowanych kiedyś szaleństw... how about ptaszki?), ale na pewno idziemy w dobrym kierunku. Kolory to znany nam już miks pasteli i neonów, z gamy, którą nazwałabym „ultrafioletową” - od różu z wycieczkami w kierunku moreli i malin, przez lawendę i fiolety, do granatu i przez sprany-dżinsowy niebieski do szmaragdu.

 

Maziajki

Zacznę od dwóch moich ulubionych modeli w nie-kwiatki. Kayla, która jesienią nas opuści, wiosną powróci, i to w jakże ciekawym wydaniu! Pewnie się dziwicie, że zachwycam się białym biustonoszem, bo zwykle ten kolor dyskryminuję, ale ten wzór jest po prostu zbyt fajny, a białe tło świetnie do niego pasuje. Szkoda tylko, że nie ma go na tyłach ani na ramiaczkach. Maziajki całościowe byłyby super :-)

 

Zwróćcie też uwagę na ciekawy zestaw kolorów tych maziajków. Mamy tu róże i fiolety, ale także plamki odcieni niebieskiego oraz szmaragdową zieleń. Dodatek tej ostatniej ucieszył mnie najbardziej :-) Deseń kojarzy mi się z powierzchnią jakiegoś kamienia, może marmuru, czy też korą jakiegoś fantastycznego drzewa. Kayla jest bardzo dobrze podnoszącą biust balkonetką z elastyczną koronką u góry miseczki (recenzję tego modelu z sezonu wiosna-lato 2016 znajdziecie tutaj). Rozmiary (UK): 28 E-H, 30-36 D-J, 38 D-H. 

Minnie już dobrze znamy :-) Niektóre z nas pewnie obawiały się, że ten model już do nas nie wróci, bo w jesiennej kolekcji go nie ma - a tu proszę, powrót w wielkim stylu, bo w bardzo oryginalnym wzorze. Precz z kropeczkami - maziajki rządzą ;-)

 

 

Tym razem na ciemnym tle, coś w rodzaju rozbłysków à la aurora borealis. Wzorzysty jest nie tylko doł miseczek, ale także część górna z charakterystycznymi dla Minnie otworkami. Trochę zgrzytał mi z początku ten jasnoszmaragdowy dół, ale z czasem przekonałam się do tego akcentu. Lubię Minnie za to, że bardzo dobrze układa się na moim biuście - do dziś żałuję, że nie sprawiłam sobie czerwonej w kropki (wszystko przez uprzedzenie do kropek), ale może tym razem już nie powtórzę błędu i Minnie zamieszka w mojej szufladzie :-)

Coś mi mówi, że świetnie pasowałaby do dżinsu (jak zresztą wiele modeli w tej kolekcji). Aż się prosi, by mignęła między połami dżinsowej kurtki :-)

Rozmiary Minnie: (UK): 28 E-H, 30-38 D-J.

 

Kwieciste retro

Bez kwiatków jednak nie ma kolekcji ;-) A ostatnimi czasy nie ma również kolekcji bez półgorsetów, czyli longlines. Model Breeze powraca po raz trzeci, w odsłonie, jak zawsze, kwiatowej. Po mrocznej wersji jesiennej mamy róże i inne kwiaty w zestawieniu z jasnym, kremowym tyłem. Zwracam uwagę na ten odcień, z lekkim hintem bladego różu - to nie jest kolor biały, co dla mnie zawsze jest pozytywem, choć zwykle i do kremów mam stosunek ostrożny... Przód Breeze jest bajecznie kolorowy i fajny, tył - no właśnie, wolałabym, by był podobny. Czy choć raz nie mógłby być we wzorek? ;-) Doceniam jednak tę jego nie-białą nieoczywistość. Biały to pójście na łatwiznę, a ten odcień jest smaczny i wyrafinowany. Podoba mi sie tu także dodatek pastelowej żółci.

 

 

Rozmiary Breeze (UK): 28-38 D-H.

 

Drugi półgorset w kolekcji to Piper. To już inna odmiana tego fasonu - o miękkich balkonetkowych miseczkach, bez wzorów, cała z koronki (z wyjątkiem siateczkowego tyłu). Niejedna marka ostatnimi czasy wprowadza koronkowe, gładkie modele typu longline. Konstrukcja ta debiutuje w Cleo w nadchodzącej właśnie kolekcji jesiennej. A letni kolor to neonowy koral z szaroniebieską kokardką. Jak zwykle miałam problem z oddaniem go na zdjęciach :-) Musicie mi uwierzyć, jest fajny.

 

Rozmiary Piper: (UK): 28 E-H, 30-38 D-J, czyli całkiem pokaźny zakres miseczek, jak na półgorsety. 

 

Dżinsy i szmaragdy

Denim to jeden z tematów tej kolekcji. Całkiem sporo modeli świetnie komponowałoby się z dżinsami, nie tylko tych niebieskich czy morskich.

Kolekcja Cleo byłaby niekompletna bez usztywnianego modelu à la half-cup. Mimi powraca w kropeczki na spranym niebieskim tle z morskim podtekstem, z dodatkami w neonowym pomarańczu. Świetny zestaw - mimo tych groszków, za którymi nie szaleję, uważam ten model za bardzo udany, praktyczny i bardzo wdzięczny na lato. Wróżę mu karierę ;) 

Rozmiary Mimi: 28-38 D-H.

 

Skoro już zahaczamy o temat modeli usztywnianych - w kolor denim ubierze się "skorupkowiec" Koko Muse. Dobry zestaw z neonową limonką.

Rozmiary: 28 E-GG, 30-38 D-H. Zwracam uwagę na zakres do miseczki H, wcale nie taki częsty w przypadku termicznie modelowanych miseczek.

 

A teraz najciemniejszy odcień denimu :-) Marcie wystąpi w kolorze navy, bardzo ciemnym, prawie czarnym granacie. Ale jednak nie jest to czerń, a coś od niej ciekawszego. Udana kompozycja z koralową czerwienią - tu także kropki na kokardce mnie urzekły zamiast zniechęcić. Wygląda, jakby biedronka przysiadła na mostku tego biustonosza. Jestem na tak.

Rozmiary Marcie: 28 E-H, 30-38 D-J.

Mniej denimowo, a bardziej morsko zaprezentuje się Hettie. Wciąż jeszcze nie wypróbowałam tego modelu z elastyczną koronką - może ta wersja mnie skusi? Mamy tu zestaw szafiru z przewijającym się przez tę kolekcję tu i ówdzie pastelowym szmaragdem.

Rozmiary: 28 E-H, 30-38 D-J. 

 

Lawenda i róż

Pewnie wszystkie już z utęsknieniem czekacie na Skye :-) Kolejna bardzo udana barwnie wersja tego koronkowca - jasny wrzos z dodatkami w neonowym różu oraz żółci. Świetny „ultrafiolet”.

Rozmiary: 28 F-H, 30-38 D-J. 

 

W najintensywniejszy róż ubierze się Kali. Naprawdę żałuję, że ta konstrukcja nie jest dla mnie komfortowa, bo to chyba najbardziej neonowy model Cleo. Wersja, a jakże, neon pink. Pasiasta kokardka jest miłym akcentem.

 

Rozmiary Kali: 28 E-H, 30-38 D-J. 

 

Kolejny gładki różowiec to Koko Spirit, tym razem w fuksji - trudno, by zabrakło tego koloru :-) Koko to termicznie modelowany plandżyk z niskim mostkiem i tyłem w żakardowe groszki. Z tyłu mamy haczyk do spinania ramiączek, jak we wszystkich Koko. 

Rozmiary: 28 E-GG, 30-38 D-H. 

 

Trochę na doczepkę - Morgan, jedyny w tej kolekcji model o barwie zbliżonej do czerwieni; jest to dość intensywny malinowy odcień, ale też lekko rozbielony. Mało w tym sezonie czystych barw, większość jest mniej lub bardziej sprana. Tu mamy ciekawy zestaw z granatem - taśma dolna i dodatki. Morgan to również model o termicznie kształtowanych miseczkach, ale o bardziej balkonetkowym mostku. Koronkowe boki i tył sprawiają, że jest ciekawszy.

Rozmiary: 28-38 D-H.

 

Detale

Dla mnie pierwsze skrzypce w tej kolekcji grają oczywiście nadruki, zwłaszcza tytułowe abstrakcje (Kayla, Minnie). Zwracają uwagę różne kontrastowe elementy, charakterystyczne dla Cleo, jak lamówki, regulatory, haftki (Minnie, Mimi, Koko Muse...), no i oczywiście wszechobecny nadruk na kanalikach fiszbin. Dzięki tym dodatkom Cleo zachowuje młodzieńczy charakter i trzyma się swojej lekko szalonej charakterystyki, mimo nieco mniej szalonych ostatnio wzorów. Podoba mi się też, że Cleo nie rezygnuje z udanych haftów, takich jak w modelu Marcie i Kali. Biżuterii niestety brak, ale kokardki są miłe, np. pasiasta w Kali, biedronkowa w Marcie czy duża i kontrastowa w Kayli. Koronki zwykle grają rolę tła lub dodatku, z wyjątkiem Hettie, gdzie ażur i kontrastowe tło podkreślają ich wzór. W Kayli koronka ma też przyjemny dodatkowy kontur. Jakoś trudno mi przestać o tym modelu ;-)

 

 

 

Baza

W kolekcji bazowej Cleo są właściwie wszystkie podstawowe, najbardziej udane konstrukcje tej marki. Choć mnie brakuje tam jeszcze jakiejś miękkiej balkonetki z elastyczną koronką, bazowanej na Kayli. Może i tego się kiedyś doczekamy?

Na razie w bazie, czyli w stałej ofercie, mieszkają: czarna i beżowa Marcie, czarna i beżowa Koko w dwóch wersjach: plunge i strapless do miseczki G, czarna i biała Lucy (konstrukcja identyczna z Kali), usztywniana Juna w kolorach nude, kości słoniowej i czarnym. Nie będzie już termicznie modelowanej balkonetki Maddie, jej miejsce zajmie Lexi w eleganckie żakardowe paseczki, którą opisywałam już przy okazji kolekcji jesień-zima 2016.

Wszystkie te modele możecie zobaczyć na stronie marki Cleo by Panache.

 

Rozmiary i kroje

Miseczka brytyjska J pozostaje górną granicą rozmiarową marki Cleo by Panache. Do miseczki tej sięgają wszystkie modele miękkie, łącznie z półgorsetem Piper. Bywa ona ograniczona obwodowo - kończy na 36 (80). Pozostałe modele sięgają miseczki H, lecz tu z kolei ograniczenia dotyczą obwodu 28 (60). Miseczki w tym obwodzie często zaczynają się dopiero od E czy nawet F (w pozostałych obwodach od D), a kończą czasem na GG. We wszystkich modelach jednak jest dostępny ten rozmiar obwodu. Rozmiarów powyżej 38 (80) nie ma - rozumiem, że firma Panache zakłada, iż większe podbiuścia ubiorą się w marce Sculptresse. Kolekcja tej marki na przyszłe lato również jest nader atrakcyjna, ale mogłaby być liczniejsza ;)

Cleo pozostaje więc marką większych miseczek, ale w „standardowych” i mniejszych obwodach. Wydaje mi się, że z tymi konstrukcjami, zwłaszcza modeli miękkich, można byłoby się już zastanawiać nad zwiększeniem zakresu miseczek, przynajmniej do JJ.

A propos konstrukcji - w tej kolekcji nie wchodzi żadna nowość, ale te już dostępne konstrukcje wydają się sprawdzone i dobre. Nie jestem co prawda fanką Koko i pokrewnych, ale miękkie konstrukcje Cleo z kołyską uważam za świetne, zwłaszcza Kaylę, której dodatkową atrakcją jest elastyczna koronka, umożliwiająca mi lepsze dopasowanie (miękkie Cleo są zwykle lepsze dla biustów pełniejszych od mojego, a ta konstrukcja wydaje się bardziej uniwersalna). Cieszę się z powrotu Minnie. Na pewno marka ta pozostaje bardzo dobrą propozycją dla stanikomaniaczek lubiących mocno uniesiony biust.

 

Galeria

Zapraszam do fotek - więcej ujęć i więcej zbliżeń :-) Warto się poprzyglądać niektórym.

 

Katalog

Katalog jest niedużych rozmiarów, atmosfera raczej domowa, kameralna i bez szaleństw, ale zdjęcia mają piękne światło. Przyjemnie się ogląda :-)

 

Ciekawa jestem, czy kolejna kolekcja Cleo przypadła Wam do gustu podobnie jak poprzednia (czyli jesienna, która zaczyna pojawiać się w sklepach :). Cleo ostatnimi czasy nieco mniej szaleje kolorystycznie, ale dobrze, że mimo to idzie w kierunku mniej typowych nadruków oraz zachowuje charakterystyczne kontrasty i dodatki. Cieszą mnie też, jak zwykle, neony. Szkoda mi modelu Blake, którego w tej kolekcji nie ma, ale pocieszam się Minnie. A jak Wam się podobają? Czy już macie swoje musisztomiecie? :-)

czwartek, 16 czerwca 2016

Dziś przed Wami Kayla z aktualnej, czyli wiosenno-letniej kolekcji marki Cleo by Panache. To jeden z moich musisztomieciów, którego tęsknie wypatrywałam od czasu zapowiedzi :-) Przyciągnął mnie ciekawy nadruk, przyjemne zestawienie pastelowych kolorów z czerwonym akcentem oraz elastyczna koronka w górnej części miseczki, która stwarzała nadzieję na gładkie „leżenie” i dobre dopasowanie mimo asymetrii biustu. Do tego znana skuteczność balkonetek Cleo w podnoszeniu piersi, wyróżniająca tę markę na tle innych. Obiecująco to wszystko brzmi, nieprawdaż? Czy Kayla zaspokoiła oczekiwania? Sprawdzamy!

 

 

Cleo by Panache - Kayla [Rozmiary UK: 28 E-H, 30-38 D-J; biustonosz został mi dostarczony przez dystrybutora.]

Estetyka

Zwykle podchodzę z rezerwą do pasteli, ale tu blady błękit mnie nie zniechęcił. Towarzyszy mu bowiem niecodzienny deseń, kojarzący się z grubą dzianiną lub wełnianą tkaniną o grubym splocie, coś jakby paltocik, albo kocyk, a może żakiet w stylu Chanel? ;-) Kolorów tu sporo, a niektóre z nich powtarzają się w postaci dodatkowych akcentów: jasnoczerwonej kokardki i regulatorów w tym samym kolorze (lubię kolorowe regulatory), żółtych haftek i wykończenia dołu stanika. Koronka ma również żółte elementy, żółte są także napisy na kanalikach fiszbin od wewnątrz (pomysł ten pozostawia mnie obojętną - ani szczególnie mi się nie podoba, ani nie przeszkadza).

 

Całość została nieźle skomponowana i nabiustnie wydała mi się równie fajna, a nawet fajniejsza, niż w przedsezonowych próbkach kolekcji. Po prostu czuję się w Kayli... fajnie ;-)

 

Kayla nie jest modelem luksusowym, ani na takowy stylizowanym. Koronka jest raczej zwykła, choć ożywiają ją wspomniane żółte akcenty. Największym atutem diznajnerskim jest nadruk, a największą według mnie wadą - brak nadruku z tyłu biustonosza. Uwielbiam drukowane skrzydełka. Zastanawiam się, o ileż ciekawiej prezentowałaby się Kayla, gdyby cała (oprócz koronki) była w „sweterek”...

 

Jeśli chodzi o materiały - znowu wraca coś, na co często narzekam: zapięcie mogłoby być solidniejsze, tak by nie odkształcało się w stanie naciągniętym, choć to i tak jest lepsze od wielu ;-)

 

Dopasowanie

Po tym, jak nie zmieściłam się obwodowo w Elise w rozmiarze 36(80), postanowiłam przerzucić się na 38(85) w produktach Panache i na razie w większości przypadków jest to dobry wybór. Rozmiar tu także przeliczyłam na 38FF i wynik jest przewidywalnie zadowalający. Miseczki są dość głębokie, dobrze więc dopasowały się do większej (prawej) piersi, podczas gdy mniejsza ma nieco luzu. Większość moich biustonoszy zalicza się do jednej z dwóch kategorii: tych lepiej dopasowanych do większej, albo do większej połowy biustu :-)

 

 

 

Kształt

Chyba charakterystyczny dla marki :-) Można nazwać go noskowatym, zaakcentowanym na szczytach, niektóre z nas może zobaczą w nim stożki. Mnie taki dziarsko sterczący biust bardzo się podoba.

 

Jak widać zwłaszcza niżej, kształt jest niemal retro ;-) Ciekawie wygląda też pod luźniejszym sweterkiem, normalnie raczej maskującym biust.

 

Uniesienie jak zwykle jest rewelacyjne, zebranie również bardzo dobre.

Moja obawa co do „powiewania” koronki u góry (co często zdarza mi się w miękkich Cleo) sprawdziła się tylko częściowo. W pozycji stojącej (jak na zdjęciach) koronka leży gładko. Jedynie gdy się lekko przygarbię siedząc, u góry tworzy się falbanka. Nie jest to jednak widoczne, gdy jestem w ubraniu.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Zacznę od miseczek. Ze względu na mocno unoszący krój i zastosowanie elastycznej koronki, która jest naprawdę delikatna, piersi nie są zamknięte i przytrzymane od góry. W związku z tym zachowują się trochę jak budyń w miseczkach, zwłaszcza że są już nieco - właśnie - budyniowate i nienajwyższej jędrności. Mogę jednak jeszcze zapłacić tę cenę za mocny uplift bez spłaszczania.

 

Pas obwodowy nie jest za luźny. Zaczynam jednak, zwłaszcza przyglądając się sobie z tyłu, zwracać uwagę na rozciągliwość dzianiny w porównaniu z gumkami. Lepiej byłoby, gdyby była bardziej stabilna, wtedy mniej by się wybrzuszała na miękkim ciele.

 

 

Wygoda

Tu też miałam obawy, bo Cleo lubią czasem kłuć mnie mostkiem, ale w Kayli nic takiego się nie dzieje. Jest mi ogólnie wygodnie. Jedyne zastrzeżenie to większe obciążenie ramion, które wynika z konstrukcji (biust do góry i do przodu, brak spłaszczania-przytwierdzania). Bardzo dobrze jednak łagodzą je ramiączka, wyściełane od spodu miękkim puchatym materiałem. Nosi się przyjemnie.

 

Do kompletu - figi

Znów nie jest to mój ulubiony model majtek - są dla mnie za niskie, ale obiektywnie są to urodziwe majciochy, wygodne, a koronka z tyłu ładnie i gładko się układa na pośladkach. Wolę jednak dół od, żeby daleko nie szukać, Flirtini (Sculptresse by Panache) czy Esme (Panache Black) (Oba zostaną tu opisane ;-) ).

 

Galeria

Kayla w szczegółach :-) Polecam!



 

Podsumowanie

Kayla wprawia mnie w dobry nastrój. Świetnie pasuje do lata z tym swoim chłodnym błękitem, a kocykowy wzór nie stanowi dysonansu ;-) Podoba mi się połączenie tego błękitu z kurczaczkowym żółtym, spotykane w tym sezonie też w innych modelach (Skye z Cleo) i kolekcjach (np. full-shapery z Change w kolorach błękitnym oraz żonkilowym ;-). Jestem zadowolona, że znowu zaprzyjaźniłam się trochę z marką Cleo nie tylko platonicznie, ale także nabiustnie.

Jestem ciekawa, czy też lubicie Kaylę tak jak ja, a może wolicie inne modele z tej kolekcji?

Na zakończenie zwracam uwagę na miły fakt, że Kayla jest produkowana do brytyjskiej miseczki J, co jest rozmiarem naprawdę sporym. Trochę szkoda, że rozmiary pod biustem nie sięgają nieco wyżej.

 
1 , 2
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...