Wpisy z tagiem: styl

środa, 05 października 2011

Czas pojawiania się w sklepach nowych kolekcji to dobry moment do różnych porównań i skojarzeń. To, co oglądałyśmy pół roku temu w postaci wyrywkowych zapowiedzi, zaczyna układać się w pewną całość. W dodatku projekty bieliźniane okazują się częścią tej samej wielkiej układanki trendów, co cała reszta garderoby. Zauważyłam, że na podstawie zapowiedzi kolekcji bielizny mogłabym z niemal równym powodzeniem przewidywać, co będzie na mnie czekało w sklepach z ubraniami, jak i odwrotnie :) Dotyczy to zwłaszcza kolorów i deseni, bo z fasonami sprawa jest bardziej złożona.

 

Barwna dojrzałość

Za przykład mogłaby służyć choćby wchodząca właśnie do sprzedaży kolekcja Ewy Michalak. Burgundy, granaty, fiolety... Te same barwy, które patrzą na nas od niedawna ze sklepowych wieszaków. Aby to zauważyć, nie trzeba nawet iść do sieciówek - w tym sezonie wystarczy zajrzeć do BiuBiu, sklepu z odzieżą projektowaną z uwzględnieniem rozmiaru biustu. Mogłoby się wydawać, że projektantki umówiły się, że biustonosze jednej będą pasowały do bluzek drugiej.

Ta kolorystyczna konsekwencja potęguje wrażenie, że obie marki ostatnio jakby dorosły. Innymi słowy, Ewa Michalak i BiuBiu to już nie marki „nieopierzone”, lecz porosłe w dojrzałe piórka :-) Czy to dobrze, że zaczynają zlewać się z modowym krajobrazem? To chyba temat na długą dyskusję.

 

Jak piórko

Tym razem jednak to nie kolory przykuły moją uwagę, a desenie. Uwielbiam niebanalne wzory i rzuciki, zarówno na odzieży, jak i bieliźnie. Zwykłe kropki czy paski zdecydowanie mi nie wystarczają :-) Pierzaste motywy i dodatki nie są co prawda wynalazkiem tego sezonu, ale mam wrażenie, że tej jesieni mamy do czynienia ze szczytem uptasienia.

Weźmy choćby Zarę, markę słynną z dość wiernego kopiowania wybiegowych trendów. Oto wybrane nadruki (dwie bluzki i jeden szalik):

 

 A bielizna? Sashę marki Cleo oglądałyśmy już dawno przy okazji zapowiedzi Cleo na jesień. Model ten już pojawił się w sprzedaży i zapewne teraz dużo mocniej przyciąga uwagę, niż można się było tego spodziewać wiosną. Powód? Moda!

Sasha jest zgrabną balkonetką, która podobno rzeczywiście ładnie kształtuje i podnosi biust. Warto zwrócić uwagę na rozpiętość rozmiarów miseczek: D-J. Strefa rozmiarów G+ to zwykle strefa wielkich kompromisów i małego wyboru - jeszcze do niedawna moda właściwie jej nie dotyczyła. Na szczęście to się zmienia.

 

Drugi przykład, też z Panache, nie jest może dokładnie pierzasty, ale z piórkami się kojarzy. Kształt motywów nadrukowanych na modelu Fern przypomina mi piórka. Śliwkowa tonacja zaś wpisuje się w jesienne trendy.

Fern jeszcze bardziej imponuje rozmiarowo, bo dochodzi do miseczki K. Może uznacie go za nieco naciągany przykład pierzastości, ale trudno mi było się powstrzymać przed pokazaniem go tutaj... po prostu wygląda szalenie modnie z tymi fioletami i morskimi zieleniami :-) Czy ktoś ostatnio przypadkiem nie narzekał w komentarzach na niedostatek fioletów? ;-)

 

Birds of a feather...

...flock together, czyli ciągnie swój do swego, a podobne przyciąga podobne. Skoro piórka, to i ptaszki - zajrzyjmy znowu do Zary (bluzki po lewej) oraz polskiego Solara (spódnica po prawej):

 

Ptaszki bywają, jak widać, zarówno barwnie upierzone, jak i potraktowane sylwetkowo. Taki właśnie oszczędny wzór znajdziemy na nowości marki Freya, modelu Ingrid. Zwróćcie też uwagę na ptasią ozdobę na mostku :-)

Ingrid w wersji miękkiej półprzejrzystej balkonetki wystąpi w rozmiarach miseczek D-GG, a w wersji usztywnianej half-cupowej - B-G. Ptasim nadrukiem możemy nacieszyć się jeszcze bardziej, nabywając coś z kompletu Ingrid marki Freya Lounge. Ptasia będzie koszulka oraz spodnie piżamowe.

I jeszcze jedna ptasia ciekawostka - w sumie dość niedawno odkryłam, że kolekcje sezonowe inspirowane najnowszymi trendami to również zjawisko dotyczące... lakierów do paznokci. Birds of a feather - tak nazywa się najnowsza kolekcja marki Orly. Ciemna śliwka to Fowl Play, szmaragdowa zieleń - Lucky Duck. Właściwie mogłybyśmy spokojnie zacząć dobierać manicure do bielizny.

 

Nadruk kontra koronka

Zapewne dałoby się znaleźć więcej przykładów przenikania trendów ze świata odzieży i odwrotnie. W przypadku wzorów tkanin i dzianin zjawisko to jest spowodowane między innymi tym, że te same wzory, a nawet te same materiały, które pojawiają się na rynku w danym sezonie, bywają wykorzystywane zarówno do szycia ubrań, jak i bielizny.

Szkoda jednak, że nadruki są w bieliźnie mniej popularne, a jeśli już się je wykorzystuje - często ustępują urozmaiceniem i urodą tym odzieżowym. W polskich markach D+ nadruki występują rzadko - widuję je właściwie tylko u Ewy Michalak i w firmie Comexim (poniżej co prawda nie ptasi, ale „kurzostopkowy” model Jacqueline :)

Wzorzyste biustonosze to raczej domena marek młodzieżowych i adresowanych do mniejszych biustów, takich jak Atlantic - „dorosłe” polskie firmy najczęściej pozostają przy tradycyjnych haftach i koronkach, a trendy widać głównie w kolorystyce.

 

Trendy i owędy

Niedawno dyskutowałyśmy na Lobby Biuściastych o tym, na ile zjawisko mody wpływa na nasze bieliźniane wybory. Wiele osób deklarowało, że bielizna funkcjonuje u nich niezależnie od odzieży i rzadko styl tego, co pod spodem, koresponduje z tym, co na wierzchu.

Wydaje mi się jednak, że często nie uświadamiamy sobie tego, na ile nasze wybory są manipulowane przez modowo-marketingową maszynę. Nieprzypadkowo zestawy konkretnych barw powielane są przez różne marki, zarówno odzieżowe, jak i bieliźniane, a nawet kosmetyczne. Z przyjemnością patrzymy na harmonijne zestawienia uśmiechające się do nas z wieszaków każdego sklepu i tym bardziej chcemy zobaczyć je w naszych szafach, skompletowane z różnych części garderoby. Planując zakup zielonej bluzki i spódniczki zawsze tym łaskawiej spoglądam na zielony biustonosz...

Wracając zaś do biustonoszy - chciałabym czasem, żeby bielizna w większym stopniu inspirowała się odzieżą. Dzięki temu stałaby się bardziej urozmaicona. W sumie to bardzo konserwatywny dział mody... Krótko mówiąc, nie obraziłabym się, gdyby kolorowe ptaki i motyle, podobne choćby do tych z bluzek i apaszek Zary, pojawiły się także na biustonoszach.

A Wy?

sobota, 05 czerwca 2010

Projekty nadesłane przez niektóre z Was na konkurs „Freya pasuje do mnie” rozbudziły wiele bieliźnianych tęsknot. Niektóre z nas, gdyby to było możliwe, przygarnęłyby wybrane motywy natychmiast do swojej szuflady, zwłaszcza że spora część z nich wydaje się całkiem możliwa do zrealizowania. Może więc warto przejrzeć sklepowe półki w poszukiwaniu choćby podobnych rozwiązań?

Niedawno doszłam do wniosku, że ładna bielizna wyjątkowo dobrze komponuje się ze słodkościami. Podobne skojarzenia miały niektóre z wyróżnionych w konkursie projektantek - Lagrandaja wymyśliła przepysznego frywolnego straplessa z ciasteczkami ozdobionymi wisienkami, Czikiratka wymalowała miseczki w najróżniejsze łakocie. Kicz? Pewnie, że tak, ale jakiż pociągający... Okazuje się, że nie tylko Wy wpadłyście na ten trop.

Oto znany brytyjski sklep Figleaves wypuścił pod własną marką Midninght Grace biustonosze do karmienia w słodkiej stylistyce, z których jeden - Bittersweet - został uszyty z dzianiny z wzorem w babeczki, wisienki i kwiaty wiśni, trochę jak z obrusa albo zasłonki w stylu retro.

Rozmiarówka dość ograniczona, bo do miseczki G i od obwodu 32, cieszy jednak, że kolejna marka po HOTMilk podchwyciła, że karmiące mamy też mogą mieć ochotę na coś jaskrawszego. Szkoda, że wzór nie jest trochę gęstszy, bo chciałoby się mieć takich babeczek po kilka, dobrze widocznych na każdej miseczce... i niekoniecznie spadających ze stołu wisienką w dół :-)

Druga słodka propozycja, na którą udało mi się trafić, to wzór chyba zupełnie u nas nieznanej holenderskiej marki Disismi. Firma ta, jeśli wierzyć stronie internetowej, produkuje biustonosze w obwodach od 75 do 100 i miseczkach od D do I - zapewne chodzi tu o rozmiary „mniej lub bardziej kontynentalne”, choć, jak wiadomo, powyżej D nigdy nic nie wiadomo. Sądząc po obwodach, jest raczej kierowana do tęższych pań.

Coloured Candy - oto najsłodsza z propozycji:


Właściwie nie jest dla mnie jasne, czy to jeszcze bielizna, czy kostium kąpielowy?

Inne wzory też prezentują się ciekawie. Zwróćcie uwagę na piękne kolorowe motyle na ciemnym tle (i majtki z motylem!) albo ukwiecone gałązki na tle nieba (ponoć inspirowane malartstwem Vincenta Van Gogha). Trochę niepokoją mnie kroje - czy aby nie są zbyt spłaszczające. Oto video z markowej foto-sesji - niestety da się zauważyć kilka źle dopasowanych rozmiarów, ale gorycz osładzają nie tylko cukierki, ale i np. pyszne majtki z samochodem. Kto zna niderlandzki, niech przetłumaczy :-)

Gdzieś wygrzebałam informację, że marka istnieje od 2009 roku, czyli jest całkiem młoda - stąd pewnie niewielki rozmiar kolekcji. A może któraś z Was zetknęła się osobiście z holenderskim rynkiem D-plusowym, albo marką Disismi?

Sądząc choćby po projektach konkursowych i reakcjach na nie, znajdują się wśród nas zarówno miłośniczki koronek i ażurów, jak i barwnych nadruków. Sama lubię zarówno przejrzystości, jak i miłe w dotyku drukowane dzianiny, chętnie stosowane w markach Freya czy Masquerade. Zastanówmy się więc: jakie warunki musi spełniać drukowany wzór, żeby nadawał się na biustonosz? Czy wolicie drobne, delikatne desenie czy duże, wyraziste? I jeszcze jedna kwestia: skąd brać ciekawe materiały i dlaczego tak trudno u nas o niecodzienne wzory na bieliźnie? Tu pewnie zaglądający na bloga projektanci i znawcy rynku będą mieli coś do powiedzenia.


Na zakończenie - dziękuję Kasi Sałacie, oficjalnej przedstawicielce marki Freya, za inspirującą informację o Disismi :-)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...