Wpisy z tagiem: sklepy stacjonarne

poniedziałek, 09 stycznia 2017

foto: stock

W kwestii zaopatrzenia w dobre staniki trzeba powiedzieć wyraźnie, że nie samym internetem człowiek żyje. Zwłaszcza jeśli dopiero zaczyna przygodę z tematem dokładnego, a nie tylko jako-takiego dopasowania i marzy o tym, by móc w krótkim czasie przymierzyć dużo rozmiarów i modeli - a nie może zamrozić w tym celu dużej ilości pieniędzy. Sklepy stacjonarne są nam niezbędne i twierdzę to z przekonaniem mimo wielkiej miłości do internetowego kupowania. I to nie byle jakie sklepy, ale sklepy dobre, z dużym wyborem rozmiarów, marek, modeli i pomocną (a nie: wciskającą towar na siłę) obsługą.

Kiedy dostaję od Was wiadomości i maile z pytaniami - a to o właściwy rozmiar, a to model/firmę, a czasem wprost o to, dokąd pójść na bra-zakupy - chciałabym zawsze móc polecić Wam dobry sklep stacjonarny jak najbliżej Waszego miejsca zamieszkania, w którym zajmą się Wami kompetentne osoby i gdzie będziecie mogły rozeznać się w wyborze i możliwościach. Oraz, rzecz jasna, kupić.

Dawno, dawno temu, w tym samym celu, powstała stworzona przez forumki z Lobby Biuściastych strona Stanikowa vel Biuściasta Mapa Świata. Potem blog Stanikowa Mapa i spis dobrych sklepów wg województw, prowadzony długo i z zaangażowaniem przez jedną z weteranek forum. Pewnego dnia jednak Google zrobił nam psikusa i dokument ze spisem wyparował. Stwierdziłam jednak, że nie możemy zostać bez spisu. Musi on zostać stworzony na nowo, ponieważ mimo postępów w tej dziedzinie, w Polsce wciąż nie każdy sklep z biustonoszami jest sklepem dobrym. W czasie tworzenia nowego spisu z Waszą nieocenioną pomocą (przez pół roku zbierałyśmy dane na fejsie - posty na ten temat znajdziecie pod tagiem #spisdobrychsklepów) potwierdziły się także moje obawy, że podczas gdy niektóre rejony kraju obfitują w niezłe bra-przybytki - inne są istną stanikową pustynią :-( Wciąż nie każda z nas może łatwo znaleźć odpowiedni sklep, samodzielnie rozglądając się po okolicy.

Teraz, po wielu miesiącach pracy, za którą bardzo Wam wszystkim dziękuję, mogę już napisać, że nowy Spis Dobrych Sklepów POWSTAŁ :-)

 

Spis jest Dobry, ale nie Idealny

Właściwiej byłoby napisać, że Spis nie powstał, a powstaje cały czas. Oraz, że zapewne nigdy nie będzie doskonały, choć będzie zmierzał w tym kierunku :-)

Po pierwsze, nie tworzy go żadna obiektywna bra-komisja, tylko ja, zbierając dane z różnych źródeł. Staram się, by były to źródła w miarę możliwości zaufane - doświadczone stanikomaniaczki, brafitterki, czy takie osoby jak Kasia Sałata z firmy Dobra Kreacja, która zajmuje się szkoleniami w sklepach i dzięki której liczba Dobrych Sklepów systematycznie się powiększa. Nie mogę zweryfikować wszystkich opinii z oczywistych przyczyn - nie odwiedzę wszstkich sklepów, nie wspominając już o tym, że moja perspektywa jest ograniczona, choćby przez własne wymiary i upodobania.

Dlatego jakość Spisu w ogromnej mierze zależy od Was - osób, które pomagają i, mam nadzieję, będą nadal pomagały w jego tworzeniu.

 

Co to jest Dobry Sklep?

Trudno stworzyć bezwzględny zestaw kryteriów oceniania, czy dany sklep powinien, czy nie powinien znaleźć się w gronie Dobrych. Na użytek zbiórki danych ustaliłam minimum: dobry sklep to taki, w którym zdecydowana większość biustów znajdzie dla siebie rozmiar stanika i fachową poradę. To dość pojemne sformułowanie. Chciałam na przykład móc uwzględnić w Spisie te sklepy, którym do doskonałości jeszcze daleko, ale znajdują się w mało obfitującej w sklepy okolicy - tak, by przynajmniej niektóre z Was nie musiały jeździć daleko po stanik. Jeśli na danym terenie z zaopatrzeniem jest kiepsko - to lepszy rydz niż nic. Z kolei na obszarach, gdzie od sklepów jest gęsto, jak największe miasta wojewódzkie, możemy stosować trochę ostrzejsze wymagania (na przykład nie uwzględniać niektórych salonów firmowych czy sklepów o ograniczonym wyborze). 

 

Co zawiera Spis?

Spis Dobrych Sklepów jest podzielony na województwa - każde z nich ma swoją podstronę, a w obrębie województwa - na miasta (w kolejności alfabetycznej).

Obok nazwy każdego sklepu znajduje się jego adres, link do strony internetowej (jeśli istnieje - czasem jest to sklep internetowy, czasem nie) oraz do strony na facebooku (jeśli istnieje).

Kolorem zielonym oznaczam w Spisie sklepy: z ograniczonym asortymentem, np. tylko do polskich marek (co może oznaczać, że nie wszystkie biusty się zmieszczą), a także początkujące - o których nie ma jeszcze opinii lub jest ich bardzo mało. Kolorem bordo oznaczam salony firmowe (które oferują tylko jedną markę - co też stanowi ograniczenie wyboru). Podaję też informację o członkostwie w Stowarzyszeniu Polskiego Brafittingu (SPB) jako dodatkową rekomendację dla sklepu (Stowarzyszenie twierdzi bowiem, że weryfikuje umiejętności brafittingowe członków).

 

Ty też tworzysz Spis Dobrych Sklepów!

Spis powstaje dzięki informacjom zbieranym przez Was - czyli przede wszystkim przez konsumentki - użytkowniczki biustonoszy. Spis nie służy do reklamowania żadnego ze sklepów ani firm. Jeśli znasz dobry sklep w swojej okolicy, którego nie ma jeszcze w Spisie, skontaktuj się ze mną na maila bądź na fb. Jeśli jesteś właścicielką/właścicielem sklepu i chcesz, by Twój sklep znalazł się w Spisie, również skontaktuj się ze mną. Opisz swoją ofertę i podaj adres.

A oto - fanfary - pod poniższym linkiem znajdziecie:

Spis Dobrych Sklepów

 

:-)

piątek, 18 grudnia 2015

 

Marlies Dekkers - model Dancing Princess

 

Zapraszam Was na wizytę w kolejnym bra-miejscu :-) Tym razem to jeden ze stołecznych sklepów z bielizną. Salon ten jest kolejną placówką znanego Wam już Boutique Bielizny, mieszczącą się w niedawno otwartym centrum handlowym Modo Domy Mody na Łopuszańskiej 22. W Modo mieści się zresztą kilka ciekawych bra-sklepów, w tym firmowy salon polskiej marki Alles, salon Change, czy wielomarkowe sklepy, w których można kupić produkty polskich firm (m.in. Nipplexu czy Gai). Boutique Bielizny to szczególny sklep - jest nieduży, ale mieści się w strefie zajmowanej przez najbardziej eleganckie przybytki, zwanej Art Fashion (w pobliżu wejścia F, obok butiku Mariusza Przybylskiego). Trzon oferty BB to marki premium - luksusowe, designerskie, choć obok Empreinte i Marlies Dekkers znajdziemy tam także bardziej popularne Panache, Wonderbra czy Gossarda.

Boutique Bielizny - te szuflady mieszczą mnóstwo! :-)

 

Wizyta w Boutique Bielizny była dla mnie przede wszystkim spotkaniem z Marlies Dekkers - marką, która budzi we mnie jednocześnie zachwyt i irytację :-) Marlies produkuje bowiem biustonosze tylko do miseczki F. Są zatem nie dość, że za małe, to jeszcze... wszystkie bez wyjątku usztywniane. A ja, mimo bycia zdeklarowaną zwolenniczką miękkich miseczek patrzę na nie pożądliwym okiem... Dlaczego? Fascynują mnie oczywiście dodatki - te przemyślne konstrukcje z paseczków, wstążek, łańcuszków, zdobiące dekolty i plecy (czasem ciekawsze od „przodów”!). A do tego biżuteria: metalowe elementy, połyskujące zawieszki (naprawdę dobrej biżuteryjnej jakości), koraliki, brokat... I mam nieustającą nadzieję, że marki bardziej elastyczne rozmiarowo zaczną również korzystać z tego rodzaju „środków wyrazu”, które sprawiają, że biustonosz staje się czymś z pogranicza bielizny, ubrania i biżuterii.

Marlies Dekkers - model The Firebird z niesamowitym haftem i konstrukcją z pasków i kokardek na plecach

 

O Marlies i nie tylko rozmawiałam z prezeską zarządu sieci sklepów franczyzowych (tak, tak! :) Boutique Bielizny -  Barbarą Cabaj.

 

W zeszłym roku odwiedziłam „Boutique Bielizny” w Al. Niepodległości w Warszawie. Od tamtego czasu BB stał się prawdziwą siecią ogólnopolską :-) Ile Butików Bielizny jest teraz?

Barbara Cabaj: Obecnie otwartych mamy cztery butiki oraz sklep internetowy. W Warszawie są dwa sklepy: Mokotów i Włochy (ten w Modo). Kolejne są w Przemyślu w Poznaniu, a nowo otwarty mieści się w Józefowie pod Warszawą.

Załoga Boutique Bielizny w Modo :-)

 

Zauważyłam, że Twoje współpracowniczki to osoby bardzo entuzjastyczne i zmotywowane. Kto tworzy Boutique Bielizny – jak znajdujesz osoby z pasją, gotowe pokierować bra-salonem i pracować w nim?

Koncepcja Boutique Bielizny opiera się na salonach franczyzowych - franczyzodawcy nie są właścicielami salonów. To prawda, że cała rodzina BB to energetyczna mieszanka ludzi z pasją. Coraz więcej osób zgłasza się do nas z własnej inicjatywy - marzą o salonie z bielizną i uważają, że Boutique Bielizny to sieć z potencjałem. Misja Boutique Bielizny opiera się na odkrywaniu kobiecości. Jesteśmy niezwykle dumni, że udało nam się stworzyć miejsce przyjazne kobietom, gdzie mogą nie tylko kupić bieliznę, ale też uczestniczyć w różnego rodzaju warsztatach, czy zwyczajnie pogadać. Staramy się, aby osoby, które pracują przy Boutique Bielizny, były świetnie wyszkolone. Dlatego raz w miesiącu spotkamy się, by powiększać swoją wiedze z zakresu tkanin, konstrukcji, trendów czy historii bielizny.

 

Empreinte - Ornella

 

Czy Boutique Bielizny w centrum Modo różni się czymś od innych butików BB? Czy asortyment jest specjalnie dobrany ze względu na miejsce?

Wielkością ;-) (to żart, oczywiście :). A poważnie: Boutique Bielizny w Modo został stworzony według naszego konceptu, który premierę miał w Poznaniu i teraz będzie wdrażany do wszystkich nowych lokalizacji. Jest to koncept butikowy, który polega na tym, by nawet w niesprzyjającej lokalizacji oferować kameralną atmosferę, wygodne przymierzalnie i szeroki wybór bielizny. Oferta, która tam się znajduję, jest naprawdę bogata jak na tak niewielką przestrzeń. We wszystkich butikach mamy taki sam asortyment. Oczywiście występują różnicę w dostępnych rozmiarach i  kolorach, ale wszędzie są te same marki.

 

Marlies Dekkers w wydaniu pastelowym :-) Maszyna w tle to tylko ozdoba - nie jest używana, ale tworzy klimat :-)

 

Tradycyjne pytanie: jakie marki oferuje salon w Modo mniejszym, a jakie średnim i dużym biustom?

Na wstępie zaznaczę, że nie jesteśmy zwolennikami wyjątkowo szerokiej oferty marek. Zależy nam na tym, by każda z marek była odpowiednio widoczna.

Na duże biusty oferujemy marki: Panache, Empreinte, Elixir. Na średnie i miałe: Marlies Dekkers, Maison Lejaby, Wonderbra, Gossard, Berlei. Nasza bielizna ciążowa to Cake Lingerie, sportowa - Shock Absorber. Oferujemy też kostiumy kąpielowe Panache, Seafolly, Pain du Sucre, Marlies Dekkers, Miracle, a także bieliznę wyszczuplającą: Magic, Cupide, Miracle. Do tego rajstopy marki Pretty Polly, akcesoria firmy Magic, gadżety Leg Avenue, Fun Factory, YESforLOV... Jeśli chodzi o biustonosze, oferta rozmiarów jest bardzo szeroka: od obwodu 60 do 115, miseczki od A do K (brytyjskiego).

Luksusowa propozycja dla drobniejszych biustów: Cercle Crystal, model marki Maison Lejaby. Obejrzyjcie go dokładniej w galerii zdjęć pod koniec notki.

 

Marlies Dekkers to w świecie bieliźnianym marka-legenda. Czy możesz coś opowiedzieć o tych projektach? Czym luksusowa linia Couture różni się od pozostałych?

Zgadzam się, Marlies Dekkers to obecnie jedna z nielicznych żyjących projektantek, która może pochwalić się takimi osiągnięciami. Poza niesamowitymi projektami to przede wszystkim idealne konstrukcje, które mają sprawić, że kobiecy biust będzie zawszę wyglądał jak wieku 18 lat. W kolekcji Marlies Dekkers wyróżniamy trzy linie: Couture, Signature i Style. Kolekcje Couture wyróżniają się tym, że Marlies wyżywa się w nich artystycznie :-) Każda kolekcja inspirowana jest silną postacią kobiecą. Obecna inspirowana jest Misią Sert, przyjaciółką Coco Chanel, która znana była z tego, że znała wszystkich. W kolekcji Couture znajdziemy skórzane elementy, pióra, koronkę, kryształy, łańcuchy, czyli coś co zwykle nie kojarzy się z bielizną. Każda kolekcja to naprawdę piękna historia, którą szkoda chować pod ubraniem...

Marlies Dekkers - model Misia&Coco


Marlies Dekkers - model Tinguely, inspirowany dziełami rzeźbiarza i malarza Jeana Tinguely'ego

 

Marlies Dekkers - Lady from Shanghai - brokat i łańcuszki

 

Mówi się, że polskie klientki nie są gotowe zbyt wiele inwestować w bieliznę… Jak reagują Wasze klientki na ceny MD? Czy nie są zaskoczone, że biustonosz może kosztować 600-1000 zł? Co otrzymuje się za tak wysoką cenę?

Może przy tej okazji opowiem o wszystkich naszych markach premium. Postanowiliśmy stawiać na produkty premium i premium+, ponieważ widzimy tu ogromy potencjał. Mój dziadek mówił, że tylko bogatego stać na rzeczy tanie i to świetnie tłumaczy, dlaczego nie powinniśmy tak bardzo oszczędzać na dobrej bieliźnie. Zacznijmy od materiałów, czyli francuskich koronek - tych samych, które są używane przez projektantów światowych domów mody, takich jak Christian Dior. Każdy materiał jest dokładnie dopasowany do potrzeb, czyli tak jak np. w przypadku marki Empreinte, koronka użyta w biustonoszu nie zawiera elastanu, podczas gdy ta na majtkach będzie go mieć. Wzór na miseczkach zawsze się „zgadza”, co powoduje dużą stratę materiału, ponadto koronka musi być precyzyjnie wykrajana ręcznie.

 

Model Irina marki Empreinte - wersja fiolet i miedź

 

Oczywiście oprócz koronki mamy też inne szlachetne materiały, takie jak: jedwab, gipiura czy haftowany tiul, wszystko pochodzące od europejskich dostawców. Dodatkowo każdy rozmiar projektowany jest osobno, ma inną wielkość miseczki, fiszbiny, obwody, szerokość ramiączek, tak by dać wrażenie szycia na miarę. Tylko marki premium mogą się tym poszczycić. Bardzo duża cześć produkcji wciąż odbywa się w Europie, aby móc zagwarantować odpowiednią jakość. Materiały użyte na obwodach są bardziej stabilne, często rozciągają się o maksymalnie 30%, co powoduje, że niemożliwe jest zaniżanie obwodu tak bardzo, jak w markach brytyjskich. Nasze klientki, które spróbowały tych produktów, nie są zainteresowane powrotem do innych - to dla nas najlepsza reklama.

 

W modelach Marlies Dekkers dużo jest metalowych ozdób - czym się wyróżniają?

Jednym z wyznaczników ich doskonałej jakości jest to, że wszystkie metalowe elementy są wykonywane metodą proszkową, dzięki czemu nie tracą koloru. Proszek z kolorem dodawany jest jeszcze do ciekłej formy, dzięki czemu nawet jeśli „przepołowilibyśmy” dany element, w środku miałby taki sam kolor :-)

 

Szuflada pełna Marliesek :-) Różowe Triangle mają metalowe ozdoby w kolorze różowego złota.

 

Czarne boa z piór w przymierzalni, z którym po prostu nie da się nie pstryknąć sobie selfika w lustrze :-) Skąd pomysł i jak się przyjmuje? Przy okazji: czy w salonie można kupić coś oprócz bielizny?

Chodzi o zabawę - staramy się, aby każda kobieta, która wejdzie do Boutique Bielizny, czuła się jak dziecko w sklepie z cukierkami. Oprócz bielizny w BB można kupić: rajstopy, gadżety erotyczne czy kosmetyki, których możemy używać z ukochanym :-)

Jadalny puder do ciała i świeca do masażu - to tylko niektóre propozycje „pozabieliźniane” :-)

 

Boutique Bielizny to nie tylko zakupy, ale też wydarzenia adresowane do kobiet – warsztaty, spotkania, akcje charytatywne. Latem w akcji „Zamień biustonosz na szczęście psa” pomagałyście bezdomnym zwierzętom, jesienią rozpoczęła się kampania „Myśl o biuście”. Jak Wasze klientki mogą przyłączyć się do kampanii?

Owszem, dużo się dzieje w Boutique Bielizny. Warsztaty odbywają się średnio dwa razu w miesiącu w każdym z naszych salonów. Tematyka warsztatów jest bardzo różna - od warsztatów z seksuologami, psychologami, dietetykami, stylistkami, po spotkania ze znanymi osobami, takimi jak Dorota Wellman czy Mariola Bojarska-Ferenc.

Co do naszych akcji, to staramy się angażować różne grupy i pomagać w miarę naszych możliwości. Akcja z psiakami maiła cudowny oddźwięk, a główny bohater - mój pies, który wabi się PushUp, wystąpił nawet dwukrotnie w telewizji!

Push Up dzielnie patronował akcji „Zamień biustonosz na szczęście psa” :-)

Akcja miała na celu zbiórkę niepotrzebnych biustonoszy, który następnie przerabialiśmy na zabawki dla psów ze schroniska. Cudowne jest to, że do firmy przychodziły całe kartony biustonoszy, odbywały się mini zbiórki. Kobiety chętniej oddawały biustonosz wiedząc, że otrzyma on drugie życie.

Akcja „Dojrzałe piękno” miała na celu pokazanie, że dbać o siebie warto zawsze. Pani Magdalena Cwen-Hanuszkiewicz pokazała, że po sześćdziesiątce można wyglądać lepiej niż niektóre osoby po trzydziestce :-)

Nasz ostatni projekt wciąż trwa - serdecznie zapraszam do udziału! Akcja „Myśl o biuście” to kampania mówiąca o raku piersi w inny, wyjątkowy sposób. Chcieliśmy pokazać, że ciało kobiety to sztuka, dlatego poprosiliśmy dwanaście znanych kobiet do „odciśniecia biustu” na płótnie. Powstało 12 niezwykłych obrazów - zysk z ich sprzedaży przekażemy na cele fundacji Rak'n'Roll.

Jeden z niecodziennych obrazów „malowanych biustem” :-)

 

Kalendarz charytatywny „Myśl o biuście”

 

Kalendarz można kupić pod adresem: myslobiuscie.pl, a także stacjonarnie w butikach.

Co ostatnio szczególnie polecasz klientkom Boutique Bielizny? Zbliżają się Święta – co powinnyśmy koniecznie wciągnąć na nasze listy życzeń? :-)

To trudne pytanie. Jestem zdania, że bieliznę musimy dopasować nie tylko ze względu na rozmiar, ale i charter właścicielki, więc trudno mi powiedzieć, co nasze klientki powinny koniecznie przymierzyć :-) Mam za to życzenia dla wszystkich Kobiet z okazji zbliżających się Świąt!

Moje drogie Panie, życzę w Wam, abyście w nadchodzące święta odkryły swoją kobiecość - abyście znalazły Waszą bieliznę, która w magiczny sposób podkreśli Wasze walory i zamaskuje niedoskonałości. Życzę Wam, abyście stanęły przed lustrem w Waszej nowej bieliźnie i krzyknęły z zachwytu – „WOW!  Wyglądam fantastycznie!” Bo każda z nas jest cudowna - tylko musicie sobie to uświadomić - i tego Wam kochane kobietki życzę :-)

Do takich życzeń mogę się tylko dołączyć :-)

 

Zaprasam Was na zakończenie do galerii zdjęć, która tym razem jest wyjątkowo obfita, pokazuje bowiem szczegóły najefektowniejszych modeli. Spójrzcie na nie z bliska:

 

 

Czy byłyście już w którymś z Butików Bielizny? A może któraś z Was zna już „nabiustnie” markę Marlies Dekkers, czy inne dostępne w Boutique Bielizny marki? Podzielcie się wrażeniami!



wtorek, 02 grudnia 2014

Zapraszam Was na dalszy ciąg przechadzki po stanikowej Łodzi :-) Tym razem będzie o sklepie, który, jak być może niektóre z Was wiedzą, od początku zrośnięty był z biuściastą społecznością. Nie ja pierwsza zdałam relację z odwiedzin w Szyfonierze - polecam Wam także wywiad opublikowany wiosną 2011 roku w blogu Smallcup. Do Szyfoniery trafiłam październikowym popołudniem, nieco pochmurnym, toteż wnętrza wyglądają na zdjęciach trochę mrocznie, ale zapewniam Was, że panuje tam bardzo ciepła atmosfera - dokładnie tak samo, jak 3 lata temu :-) Zawdzięczamy ją miłemu wystrojowi oraz oczywiście pracującym tam kobietom: właścicielce, pani Annie Dastych, oraz jej wieloletniej już współpracowniczce Magdzie Grabarczyk, która jest doświadczoną brafitterką (spotkać ją można również na Lobby Biuściastych, na którym udziela się niemal od początku istnienia tego forum). W sklepie sporo bielizny polskich marek - i choć spotkamy tam także coś niecoś z importu (m.in. marki Gossard, Affinitas, Wonderbra, Marlies Dekkers...), to właścicielka twierdzi, że to właśnie polska bielizna wyczarowuje najpiękniejsze biusty :-)

Posłuchajcie więc wywiadu z panią Anią Dastych: oto, co opowiedziała mi na temat historii swojego bizinesu, o polskim rynku (w tym: o pierwszej edycji targów Salon Bielizny), o swoich klientkach i o tym, co sprawia jej największą satysfakcję w brafitterskiej pracy. Zaczynam od pytania o nazwę - bez wątpienia jedną z najbardziej oryginalnych w Polsce.

Wnętrze - sklepowy kontuar. Na pierwszym planie - bielizna do zadań specjalnych

 

Co to jest szyfoniera? :-)

Anna Dastych: Szyfoniera - to rodzaj wysokiej komody, której zaczęto używać w XVII-wiecznej Francji. Nazwa pochodzi od francuskiego słowa „chiffonier”, oznaczającego gałganiarza, szmaciarza. Służyła do przechowywania bielizny i innych kobiecych drobiazgów i w odróżnieniu od klasycznej bieliźniarki była meblem wysokim, wąskim, z pięcioma-sześcioma szufladami. Kiedy narodził sie pomysł na otwarcie sklepu z bielizną i usługą bra-fittingu, zaczęłyśmy zastanawiać się nad nazwą. Większość brafittingowych sklepów miała w nazwie słowo bra. Chciałyśmy się jakoś wyróżnić. Po wielu dniach zastanawiania się, rozmów ze znajomymi i testowania różnych pomysłów, nagle w naszej głowie pojawiła sie „bieliźniarka”, a od solidnej, masywnej bieliźniarki był już tylko krok do „szyfoniery” :-)

Ta komoda raczej nie wygląda na szyfonierę, ale świetnie pasuje do wystroju sklepu.


Kiedy powstał sklep Szyfoniera? Co Panią zainspirowało, by stworzyć takie miejsce?

Szyfoniera jako sklep z bielizną powstała cztery lata temu i właśnie obchodzi swoje urodziny. Wcześniej w obecnym lokalu Szyfoniery prowadziłam kawiarnię Zielone Wzgórze. Pomimo naprawdę dobrej kawy, domowych ciast i ciekawej oferty alkoholi oraz grona wiernych klientów, kawiarnia nie była dochodowa. Długo szukałam pomysłu na jakiś ciekawy biznes, który dopełniłby kawiarnię, dając mi oprócz satysfakcji również sukces finansowy. Pomysł na bra-biznes podsunął mi mój własny biust :-), który po dobrym ostanikowaniu w sklepie z bra-fittingiem nagle zaczął inaczej wyglądać. Nie muszę chyba mówić, że przejście z rozmiaru 85C na 80G dokonało cudu. Jako ciekawostkę dodam, że ponieważ noszę takie samo, dosyć rzadkie nazwisko, jak Maheda, znakomita i nabardziej znana polska brafitterka, w mojej głowie nagle zaświtało: a może by tak też zostać brafitterką? Tak więc, można powiedzieć, że to mój biust i moje nazwisko zadecydowały o moim biznesie :-)

Tyyyle towaru! :-)

Zaczął się czas siedzenia w internecie, czytania Lobby Biuściastych, Stanikomanii i wszystkich stron i blogów poświęconych bra-fittingowi, zbierania danych o firmach polskich, angielskich, przeliczania tabelek z rozmiarówkami, remontów, rozmów handlowych, uczenia się podstaw bra-fittingu i wreszcie zakupu pierwszych staników. Ponieważ jak już mówiłam, w tym samym miejscu, w podcieniach narożnej zabytkowej kamienicy, przy zbiegu ul. Legionów i Pl. Wolności prowadziłąm kawiarnię, postawiłam na eksperyment. Nie usunęłam wszystkich stolików i stworzyłam sklepo-kawiarnię. Czas troche zweryfikował ten pomysł i w tej chwili utrzymujemy się głównie ze sprzedaży bielizny, jednak wnęka ze stolikami tak przypadła do gustu naszym klientom, że ją zachowałyśmy. Jest świetnym rozwiązaniem dla pań, które przychodzą do nas w towarzystwie dzieci, mężów, sióstr i przyjaciółek, przy stolikach, przy kawie lub herbacie mężowie wykazują więcej cierpliwości w oczekiwaniu na swoje partnerki, dzieci mogą zająć się np. rysowaniem, a koleżanki naszych klientek przejrzeć katalogi lub pisma poświęcone bieliźnie. To własnie przy tych stolikach prowadzimy część teoretyczną na warsztatach z bra-fittingu i tu nasze klientki mają od czasu do czasu prowadzone różne warsztaty, które organizujemy dla nich wspólnie z zaprzyjaźnionymi stylistkami czy makijażystkami.

Kredens i stoliki - pozostałość kawiarnianej przeszłości lokalu - dziś nadal służą klientkom sklepu i towarzyszącym im osobom.  

 

Szyfoniera znana jest z dobrego wyboru biustonoszy marek polskich. Dlaczego postawiła Pani na krajową bieliznę? Czy jest w czymś lepsza od np. brytyjskiej?

Zanim otworzyłysmy Szyfonierę, prawie przez rok śledziłam rynek bieliźniarski w Polsce. Pamiętam, że na Stanikomanii i Lobby Biuściastych pojawił się wątek „Chcemy nosić polskie marki”. W tym czasie w Łodzi były trzy sklepy z bra-fittingiem, oferujące bieliznę angielską, postanowiłam więc, że w Szyfonierze będzie głównie bielizna marek polskich, oczywiście w pełnej rozmiarówce. Cztery lata temu rynek bielizny polskiej nie był tak rozwinięty, jak teraz. Do sklepu przychodzili handlowcy polskich firm z dobrymi konstrukcjami, które jednocześnie były słabsze jakościowo niz np. bielizna angielska, często też wachlarz rozmiarów był ograniczony. Jednak to właśnie polskie biustonosze, naszym zdaniem, potrafia zrobić „cuda” z biustu, wyczarować kuszące dolinki, zebrać duże biusty do przodu, nadać piersiom kulisty kształt, tak ceniony przez Polki. Wytypowałyśmy kilka polskich firm, z którymi zaczęłyśmy współpracę. Z niektórymi z różnych przyczyn nasze drogi sie rozeszły, część, jak np. Dalia czy Kris Line, mamy w ciągłej sprzedaży. Przez te cztery lata poprawiła się też bardzo jakość polskiej bielizny, obwody są w większości stabilne, konstrukcje coraz lepsze.

Ściana kolorów. Kris, Dalia, Agio, Nessa i... Gossard.

 
Które z marek według Pani najlepiej zaspokajają oczekiwania wiekszych biustów, a które - średnich i tych mniejszych?

Z marek, które obecnie mam w sprzedaży, najlepiej na duże biusty sprzedaje się nam Dalia i Kris Line. Dalia ma fiszbiny węższe i wyższe, nasz ukochany semi-softowy K24 i softowy K26 modeluje biust w piękne kule, czasami jednak fiszbina jest dla Pań o szerszej podstawie biustu za wąska, a dla pań niższych -  za wysoka. Wtedy na ratunek przybywa Kris Line, który ma szerszą i niższą fiszbinę. Niewątpliwym zwycięzcą wśród marek na małe biusty jest u nas w sklepie marka Agio - ich formowane push-upy nieodmiennie wywołuja wśród naszych klientek okrzyki zachwytu. Bardzo dobrze na mniejsze biusty sprzedaje się nam także marka Gossard. Średnie biusty w naszym sklepie maja wybór wymienionych wcześniej marek, z nowości wprowadziłyśmy tez polskie marki Nessa i One Lingerie oraz hiszpańską Twin. Jeśli chodzi o mój biust i gust, to jestem fanką staników Ewy Michalak i Dalii, są najbardziej kompatybilne z moim kształtem biustu.

Gąszcz wieszaków. Na pierwszym planie Dalia i Change.

 

Odwiedzając Szyfonierę nie wiedziałam jeszcze, że za kilka godzin zobaczę ten sam model - Laura - w firmowym sklepie, a nawet przymierzę go - w wersji miękkiej :-)


Czy planuje Pani rozwijać ofertę także zagranicznych marek?

Oczywiście - testujemy ciągle nowe marki, nie zamykamy sie na nowości. Jak już wspomniałam, w naszej ofercie mamy od niedawna hiszpańska markę Twin  na mniejsze biusty. Jeśli zaś chodzi o rozmiary G+, to wydaje nam się, że jednak polskie marki leżą lepiej niż np. brytyjskie, od których - prosze pamiętać - same jako konsumentki zaczynałysmy naszą przygodę z dobrze dobraną bielizną.

Gossardy

 

Strapless Wonderbra - on też podobno czyni cuda :-)


Czy rynek biustonoszy w Polsce rozwinął się od początku istnienia Szyfoniery? Czego w Pani odczuciu wciąż jeszcze brakuje na naszym rynku?

Te cztery lata w markach polskich to kolosalny skok, jeśli chodzi o poszerzanie rozmiarówki. Do niedawna wiekszość polskich firm szyła dla mniejszych biustów i środka tabelki, zaniedbując G+, a obwody 65 były niczym „białe kruki”. Bardzo, ale to bardzo poprawiły się obwody, na przykład obwody firmy Dalia są tak ścisłe, jak u Ewy Michalak. Na targach bielizny, które odbyły się właśnie w Łodzi, przekonałam się także, że inne polskie firmy mają wzory i fasony naprawdę w imponującej rozmiarówce. Co do braków na rynku polskim - żeby stwierdzić, czego jeszcze nie ma, trzeba się długo zastanawiać :-) Panie z dużym biustem mają duży wybór, panie ze środka tabelki - ogromny. Najbardziej pokrzywdzona jest teraz grupa pań z większym obwodem i mniejszą miseczką, nie dlatego, że w sklepach brakuje 80, 85, 90 z miseczką D, tylko dlatego, że często miseczka jest zbyt głęboka, a fiszbina za wąska na te rozmiary. Tak, jak kiedyś występował efekt nieodpowiedniego przeskalowania na duże biusty przy małym obwodzie i uzyskiwałyśmy słynny efekt „trójkątnej kobiety”, tak teraz efekt przeskalowania idzie w drugą stronę.

Tu polska produkcja ma przewagę :-)


Jakie są Pani wrażenia z pierwszych targów Salon Bielizny? Czy z punktu widzenia sklepów była to udana impreza?

Mam bardzo pozytywne wrażenia, jako łodzianka cieszę się, że targi odbywały się w Łodzi. To miasto cały czas czeka na swoją szansę, a ponieważ rynek odzieżowy i bieliźniarski jest tu bardzo rozwinięty, wszystkie imprezy związane z tymi branżami są dla nas bardzo ważne. Jeszcze ważniejsze były dla mnie targi z punktu widzenia sklepu - to właśnie Salon Bielizny uświadomił mi, jak wielkie zmiany zaszły w naszych krajowych bieliźniarskich markach. Oczywiście cały czas śledzimy rynek bieliźniarski, czytamy prasę fachową, śledzimy nowości w internecie, zaglądamy na blogi i fora, ale dla nas, brafitterek, ogromnie ważne jest samo dotknięcie bielizny, przyjrzenie się, jak pracuje obwód, jaki jest kształt miseczki, z jaką starannością wykonane są szwy, z jakich materiałów, koronek, haftów zrobiony jest stanik, bo od tego będzie zależało, jak będzie układał się biustonosz na biuście. Widziałyśmy juz niejedną dopieszczoną konstrukcję, popsutą przez użycie niewłasciwych materiałów...

Jeśli chodzi o konstrukcje, bardzo ciekawy był produkt firmy Nipplex - gładki, usztywniany „cielak” - ten, na którym pani Kasia Sałata prowadziła bra-fitting [Stanikomania już go testuje! :-)]. Ten stanik będzie się sprzedawał na wiosnę - to jest to co klientki lubią najbardziej :-) Dla mnie oczywiście najciekawsze były te firmy, których nie mam jeszcze w swojej ofercie, czyli np. Lupoline, Ava, Nipplex. Powiem tak: często klientki Szyfoniery narzekają, że nie mogą albo pozwolic sobie na zakup nowego stanika, bo mają ich za dużo, albo nie mają pieniędzy na potrzebny biustonosz. Sklep często też jest w podobnej sytuacji. Trudno mieć, szczególnie w nieduzym sklepie, wszystkie konstrukcje, firmy, kolory.... A tak by się chciało je mieć! Nasza Szyfoniera ma jednak tylko pięć szufladek i nie możemy pozwolić sobie na wszystkie staniki, które nam się podobają :-)


Kim jest typowa klientka Szyfoniery? Jaki ma biust i czy wie już, jak dobrać rozmiar?

Na początku istnienia Szyfoniery pojawiały się głównie panie, które coś słyszały o bra-fittingu, chciały sie wymierzyć, zobaczyć „nabiustnie”, o co w tym wszystkim chodzi. Część z nich została naszymi stałymi klientkami. Mają różne wielkości biustu, niektóre z nich radzą sobie świetnie same, a niektóre nawet nie pamiętaja swojego rozmiaru - prawie wszystkie jednak w ostatniej chwili pokazują się nam i proszą o naszą opinię. W ostatnim czasie mamy też zdecydowanie więcej klientek, które zostały „ostanikowane” w innych sklepach, lub też poradziły sobie same, korzystajac z porad koleżanek, sióstr, czy znalezionych w internecie. W dalszym ciągu dużą grupę klientek stanowią panie z miseczkami G+ i panie o obwodach 65.

W głębi, za kotarą, kryją się wejścia do dwóch przymierzalni. W każdej lustro, krzesło i półeczka. Po prawej - bardzo obfity kącik „cielaków”! 


Czy często trafiają się Wam „trudne” klientki, których oczekiwaniom niełatwo sprostać?

Oczywiście, tak jak wszędzie - „trudny” klient to nieodłączny składnik handlu i usług. Czasami po czyjejś wizycie pozostaje jakiś absmak, ja jednak zawsze wtedy powtarzam, że „trudne” klientki są potrzebne po to, aby docenic te inne: miłe, uśmiechnięte, gadatliwe, milczące, nieśmiałe, pewne siebie, czyli wszystkie pozostałe - te, które nie tylko dają nam zarobić, ale też doceniają naszą pracę, to, że nie wciskamy im przysłowiowego kitu. Wole pamiętać te, które potrafią po zakończeniu bra-fittingu i wybraniu bielizny rzucić się nam na szyję i uściskać serdecznie, te, które przychodzą nie tylko same, ale polecaja nas koleżankom, matkom, siostrom...


Kto jeszcze pracuje z Panią w Szyfonierze?

Oprócz mnie pracuje tu nieoceniona Magda, którą forumki Lobby Biuściastych znaja doskonale z forum. Spotkałysmy sie jeszcze przed otwarciem Szyfoniery  na kobiecym festiwalu Progressteron, gdzie Magda prowadziła zajęcia z bra-fittingu, a ja byłam jej słuchaczką. Tak się złożyło, że kiedy otwierałam sklep, Magda szukała właśnie pracy... Czy mogłam lepiej trafić? :-) Cały ten czas pomaga mi też nieoceniona córka Ola, z która otwierałam Szyfonierę - bo nawet w czasie, gdy nie ma wielu klientek, zawsze jest coś do zrobienia: imprezy kobiece, na które jeździmy z bra-fittingiem, sklep internetowy, media społecznościowe...

Długoletnie współpracowniczki. Różne biusty, ta sama fachowość :-)


Co w prowadzeniu sklepu sprawia Pani najwiekszą satysfakcję - a co jest najwiekszym problemem?

Satysfakcję sprawia mi fakt, że jako jedyny sklep w Łodzi jesteśmy wyróżnione na Stanikowej Mapie, to, że jesteśmy cały czas zapraszane na różnego rodzaju babskie imprezy, i że ciągle wywołujemy na twarzach naszych klentek uśmiech, gdy widzą siebie w dobrze dobranej bieliźnie. Jestem szczęśliwa, że matki przyprowadzają do nas swoje córki po pierwszy dobrze dobrany stanik, a córki przyprowadzaja matki, żeby i te właściwie go sobie dobrały. Wiele satysfakcji przyniosło mi napisanie razem z Magdą dla portalu Wirtualna Polska szeregu artykułów dotyczących bra-fittingu [Tworzą one naprawdę znakomity poradnik - polecam!] i to, ze zostałysmy ekspertkami z dziedziny bra-fittingu dla tego portalu. Jestem też dumna z tego, że lekarze przysyłają nam swoje pacjentki z dużymi biustami po prawidłowo dobrany stanik, który odciąży im ramiona.

W gruncie rzeczy każdy odcinek naszej pracy sprawia mi olbrzymią frajdę i przyjemność: kontraktacje, zastanawianie się, czy tym razem dobrze trafiłyśmy z kolorystyką, czy wybrane modele będą podobały się klientkom, mierzenie nowych konstrukcji, targi, spotkania z handlowcami, wśród których jest dużo osób, które świetnie znają się na swoim fachu. Satysfakcję sprawia mi fakt, że blog Stanikomania, bez którego nie wyobrażam sobie mojej bra-drogi, przeprowadza ze mną wywiad :-) [Stanikomania się rumieni ;)]

Jak widać, w Szyfonierze ubierzemy nie tylko biust! :-)

 Ponieważ jednak utrzymujemy się głównie ze sprzedaży bielizny, olbrzymią satysfakcję przynosza nam, rzecz jasna, duże utargi :-) Z tym nieodmiennie kojarzy się największy wróg bra-biznesu, czyli sezonowość w branży bieliźnianej. Dla nas dobry sezon zaczyna się w marcu i trwa do końca września.... Cały czas jestem ciekawa, czy to zjawisko globalne, czy raczej związane z naszą polską aurą - bo jeśli to problem lokalny, to trzeba będzie pomyśleć o słonecznej Italii ;-) Dlatego postanowiłyśmy się rozwijać i właśnie teraz realizujemy nasze skromne marzenie, czyli sklep internetowy z prawdziwego zdarzenia. To będzie w dalszym ciągu mały sklep, ale to właśnie będzie naszym atutem. Możemy np. spersonalizować newslettery i wysyłać klientkom wiadomości tylko o konkretnych produktach czy firmach, na które wcześniej zwróciły uwagę, możemy doradzać brafittingowo na odległość, ponieważ znamy bardzo dobrze marki, bo na nich codziennie pracujemy. Mamy też inne marzenia, które wchodzą już w fazę realizacji, ale to jeszcze tajemnica firmy :-)

Internetowa filia Szyfoniery


Internetowe stanowisko pracy ;-)


Czy szykujecie Panie coś specjalnego z okazji jubileuszu - czwartych urodzin Szyfoniery?

Oczywiście! Jubileusz jest okazją do podziękowania naszym klientkom, że są już z nami cztery lata. Z tej okazji w naszym sklepie stacjonarnym i internetowym od 28 listopada do 14 grudnia mamy liczne promocje, mam nadzieję, że 25% zniżka urodzinowa choć trochę przyczyni się do wprawienia naszych klientek w świąteczny szyfonierowo-mikołajkowy nastrój! :-)

 

Dziękuję za rozmowę!

Na zakończenie przypomnę jeszcze, że Szyfoniera mieści się w Łodzi, przy ulicy Legionów 2, w narożnej kamienicy Placu Wolności. Godziny otwarcia: poniedziałek, środa, czwartek 10 - 18, wtorek i piątek: 11 - 19. W soboty sklep czynny jest w godzinach 11 - 15. Szyfoniera zaprasza także do odnowionego sklepu internetowego, gdzie można właśnie skorzystać z dnia darmowej dostawy :-)

 



A oto galeria fotek. Zapewniam Was, że nie oddają uroku tego wnętrza - było trochę za ciemno dla niezbyt fachowego fotografa ;) Drewniane, staroświeckie meble, łagodne światło tworzą przyjazną, przytulną atmosferę.

 

 

I na koniec - pytanie do łodzianek :-) Czy znacie Szyfonierę? Jak oceniacie ofertę sklepu? Warto wpaść? :-) Czy zgadzacie się z tym, że polskie marki mają polskim biustom do zaoferowania coś, czego nie dają zagraniczne?

01:46, kasica_k , Wywiady
Link
czwartek, 06 listopada 2014

Sklep Change w łódzkiej Manufakturze - obszerny salon, na zdjęciu nie widać całości. W głębi kotary 3 przymierzalni. A na pierwszym planie... o tym za chwilę :-)

Markę Change znam już od dawna i całkiem namacalnie, zawsze jednak żałowałam, że nie mogę wpaść do firmowego sklepu, które to sklepy (bo są dwa trzy!) chwaliłyście nie raz w komentarzach. Co tu dużo mówić, stacjonarka to stacjonarka, można przebierać, oglądać i przymierzać do woli oraz strzelać fotki na bloga ;-) Niestety sklepy Change Lingerie mieszczą się na razie tylko w dwóch miastach: Łodzi i Zabrzu. Łódzkie znajdują się w centrum Port Łódź oraz w Manufakturze. Jadąc do Łodzi na Salon Bielizny nie miałam Change w planach - spodziewałam się, że nie starczy mi czasu. Ale udało się :-) Wylądowałam w mieście dzień przed targami i po różnych planowych spotkaniach miałam wolny wieczór, który spędziłam właśnie w Manufakturze (zakochałam się w tym miejscu - polecam, nie jest to zwykłe centrum handlowe, a coś znacznie fajniejszego :-). Mamy tam dwa interesujące ze stanikomaniackiego punktu widzenia sklepy: salon firmowy Allesa (o którym też napiszę) oraz właśnie salon Change. Wizyta była niezapowiedziana, nieumówiona oraz nie wzięłam ze sobą aparatu, z góry więc przepraszam za takie sobie fotki z komórki ;-)

Łódzka Manufaktura wieczorową porą

 

Britney w pełnej miseczce

Już w witrynie sklepu powitało mnie logo marki The Intimate Britney Spears. Całkiem ładne zresztą. Coś tam już doszło do mnie wcześniej o kolaboracji Britney i Change, jednak sądziłam, że chodzi bardziej o sprzedaż, tak jak w przypadku sklepów Gatta (gdzie również kupimy tę kolekcję), a tu się okazało, że marki te łączy znacznie ściślejszy związek. Krótko mówiąc, to duńska firma Change jest producentem bielizny Britney Spears. Chyba przegapiłam tego niusa, tymczasem o marce i jej wykonawcy już dawno napisała The Lingerie Addict. Właściwie mogłam się tego domyśleć wcześniej, widząc nazwy modeli, takie jak Full Shaper, dobrze mi znane właśnie z oferty Change. Tak tak, drogie stanikomaniaczki, Change produkuje swoje babcine full-cupy dla Britney! ;-)

Hasło „miski od A do K” cieszy oko - choć kolekcja Britney Spears sięga tylko do miseczki J. 

Nie jest to oczywiście jedyny powód, dla którego piszę o marce The Intimate Britney Spears. Głównym powodem jest fakt, że marka ta oferuje D-plusowe rozmiary w podobnym zakresie, co Change (do miseczek J europejskich, czy też raczej Change'owskich), nie we wszystkich modelach oczywiście, ale uważam, że to wspaniale, że w założeniu popularna, raczej młodzieżowa marka nie dyskryminuje dużego biustu! Niemniej jednak zaskoczyło mnie, że producentem jest akurat Change, która to firma raczej nie kojarzyła mi się do tej pory ze spektakularnymi, efektownymi, seksownymi modelami, a takie skojarzenia wywołuje we mnie postać Britney. Po części zaskoczenie to wynika pewnie z faktu, że w mojej szufladzie z Czejndża znajdują się jak dotąd tylko full-cupy w stylu, powiedzmy, starszych pokoleń. Bo Britney nie jest już wprawdzie nastolatką, ale do babci raczej jej daleko ;-)

Kolekcja co prawda babciną się nie okazała, ale trzeba przyznać, że jest raczej stonowana, większość modeli spokojnie nadaje się na co dzień. Nie byłam nigdy fanką Britney i w sumie nie znam jej stylu, ale oczekiwałabym czegoś bardziej spektakularnego. Styl trochę dziewczęcy, trochę seksowny, ale według mnie nie wybija się szczególnie na tle oferty innych popularnych marek i nie zdziwiłabym się, widząc coś podobnego np. w Intimissimi, czy nawet w działach bielizny w odzieżowych sieciówkach. Innymi słowy: ładne, ale bez musisztomieciów.

Z jednym wyjątkiem: Anemone 3/4 Padded.

 

Seksowny Anemon

Model ten nawiązuje stylistycznie do popularnych ostatnio erotyzujących cage bras. Nie od dziś pociągają mnie te paseczkowe wykończenia góry biustonosza, znane już od dawna z oferty marki Marlies Dekkers (która niestety nie dorasta ani do mego rozmiaru, ani potrzeb w zakresie podtrzymania). Na widok Anemone pomyślałam: ee, nie, to nie będzie leżeć. Poza tym i tak na pewno nie robią go w moim rozmiarze.

Anemone - fotka ze strony marki

 

Anemony w większych rozmiarach na wieszakach - nie wyglądają może zbyt efektownie, ale na biuście ożywają :-)

 

Na filmie reklamującym Anemona nie bardzo widać konstrukcję, a i biustowi naszej modelki daleko do mojego ;)

 

Ku mojemu zaskoczeniu, od miłej obsługi w Change dostałam do przymierzenia rozmiar 80G. Po pierwsze zdumiałam się, że model ten nie kończy się na D, a po drugie - że ta konstrukcja naprawdę działa. Obniżone miseczki układają się całkiem nieźle, biust jest podtrzymany, mostek przylega. Jedno tylko nie grało: rozmiar za mały. 80H powinno być w sam raz, choć ostatnio testowałam 80I (tu kolejne zaskoczenie). Niestety ani w Manufakturze, ani w Porcie Łódź (panie sprzedawczynie sprawdziły to dla mnie) już tego rozmiaru nie było, a już prawie byłam zdecydowana Anemona kupić. Jest to porządnej jakości stanik, przyjemny w dotyku, ładna koronka, i te paseczki, i metalowe kółka dobrej jakości - super.

Metalowy detal Anemona (metka z rozmiarami niestety podaje nieprawdę - miseczka J w Change jest znacznie mniejsza niż brytyjskie J)

 

Doszłam jednak do wniosku, że nic straconego, jest jeszcze przecież Gatta oraz internet. Z tym internetem to nawet bardziej jest o czym mówić, niż myślałam, bo polski oddział Change nareszcie otworzył sklep internetowy. Jak się jednak okazało, ani w Gatcie, ani w Change nie dostanę już swojego 80H :( Gatta bowiem kończy tu ofertę na miseczce G, czyli znacznie poniżej zakresu rozmiarowego tego modelu, który sięga do miseczki J w obwodzie 75 (rozmiarówka: 30-34 C-J, 36 C-I, 38 C-H, 40 E-G, 42 E-F, jak podaje sklep Bare Necessities). (G jak Gatta? ;) Muszę jednak powiedzieć, że cieszy mnie obecność w tej popularnej sieciówce rozmiarów choćby takich, jak G czy F (a w modelu Begonia „nawet” I).

W Change, zarówno polskim, jak i międzynarodowym, zostały z tego modelu już tylko żałosne resztki. Podobnie zresztą, jak na oficjalnym, amerykańskim sajcie marki. Wyjątkiem na tym tle jest amerykański sklep Bare Necessities, gdzie mamy dostępną chyba pełną rozmiarówkę. Gdy jednak wrzuciłam sobie testowo komplecik do koszyka (bo majteczki też kuszą), po doliczeniu wysyłki i cła wyszło z tego ponad 500 zł (a w polskim Change - ok. 230 zł za komplet, w Gatcie już jest na ten model przecena). Hmm, nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać - chyba jednak nie sprowadzę sobie z USA za podwójną cenę kompletu bielizny europejskiej firmy, szytej zapewne w Chinach ;-) Trochę szkoda, że Anemon już się skończył w dużych rozmiarach, zważywszy, że premiera kolekcji w Polsce miała miejsce pod koniec września. Miesiąc i już wyprzedane? Come on, Change, doszyjcie nam Anemona!

 

Gołębie i kamee

Pożegnawszy się z Anemonem, przystąpiłam do przymierzania innych modeli. I tak, w Change jak to w Change, full-cupy i full-shapery górą. Ogólne wrażenia z przymierzania miałam nawet lepsze, niż z zeszłorocznego testowania. Jednak inne modele, np. usztywniany czerwony Jasmine, wciąż po prostu nie leżą - mają znane mi już z wcześniejszych prób za płytkie miseczki. Być może to właśnie ogólna płytkomiseczkowość Change powoduje, że ceni sobie tę markę wiele małobiuściastych? Pozostałam więc przy fasonach typu full ;-) W tegorocznej kolekcji jesienno-zimowej sporo jest koloru szarego, szaro-wrzosowego.

Zawartość haczyków w mojej przymierzalni :-)

 

Zdecydowanie najlepiej leżała niejaka Laura full-cup (miękka), idealnie przylegający mostek, całkiem nieźle zbierające miseczki plus ta cudowna wygoda, za którą lubię tę markę. Nie wygląda może efektownie na zdjęciu, ale z bliska to naprawdę elegancki, ładny model, na co dzień idealny. Pasował w rozmiarze 80I, jak zwykle.

Szkoda, że w polskim sklepie zdjęcie jest takie malutkie i praktycznie nic nie widać. Ukradłam je więc z wersji międzynarodowej. Najlepiej jednak obejrzeć sobie aktualną kolekcję w katalogu.

Laura - foto sklepowe

 

Laura na wieszaku

 

Inna szaraczka, którą przymierzyłam, to Begonia w fasonie full shaper (grubszy materiał w dolnej części miseczki, jak np. zeszłoroczna Theresa), z kolekcji Britney. W tym modelu szalenie podoba mi się ozdoba - kamea na mostku. Staniczek jest również fajnej jakości, miły w dotyku i elegancki, nie leżał jednak idealnie, bardziej podobała mi się Laura, a samo logo Britney nie ekscytuje mnie aż tak, bym zadowoliła się Begonią zamiast Anemona ;-) Przymierzałam rozmiar 80I.

Begonia full-cup - fotka z oficjalnej strony marki The Intimate Britney Spears

 

 

Begonia w przymierzalni - kamea, tu widać ją trochę lepiej, acz nie idealnie. Jest naprawdę ładna.

 

Na Begonii skończył się już chyba wybór Britnejek w moim rozmiarze w sklepie, dlatego więcej Wam ich nie pokażę :-)

Przewinął się też przez moją przymierzalnię model Darlene (jeśli chcecie tylko obejrzeć foto, nie klikajcie w ten link - polski sklep ma stanowczo za małe zdjęcia, a międzynarodowy również nie zachwyca) z wyjątkowo obfitym haftem, który kojarzy się trochę z naszym Avocado. I właśnie ten haft go pogrążył, ponieważ w dolnej części miseczek na liniach haftu materiał był za bardzo ściągnięty i robiły się wybrzuszenia, tak jakby haft ciął mi biust. Może przeciętna nosicielka staników tego nie zauważy, stanikomaniaczka - owszem. Był jednak tak fantastycznie barokowy, że szkoda było go zdjąć...

Darlene - foto sklepowe

 

Darlene - foto katalogowe (nie wiem, czemu tu haftu w dolnej połowie miseczki jest wyraźnie mniej)


 

Darlene na wieszaku

 

I tyle przymierzania :-) Nie wiem, czy coś jeszcze było w sklepie w moim rozmiarze - przypuszczam, że tak, bo na wieszakach całkiem sporo było zarówno bazowych (jak np. znana już nam doskonale Linda), jak i kolorowych wersji full-shaperów i fullcupów, w tym np. piękna szara wersja Tereski (zwróćcie uwagę na piękne szorciki!) czy też szafirowa Florence. Towaru było dużo, zarówno Britnejek, jak i regularnych marek Change. Nie byłam też jedyną klientką, przez przymierzalnie obok ciągle ktoś się przewijał, a panie sprzedawczynie dzielnie donosiły staniki do przymierzania. Nie byłam jednak świadkiem dobierania rozmiaru, a sama od razu przyznałam się do swojej tożsamości oraz noszonych zwykle literek i cyferek :-) Potraktowano mnie miło i fachowo, choć ostatecznie nic nie kupiłam, i wizytę uważam za udaną.

Tereska w słusznych rozmiarach miseczek

 

Florencja w szafirach

Podsumowując, sklep firmowy Change uważam za niezłe miejsce na stanikowej mapie naszego kraju, choć biusty w moich okolicach rozmiarowych nie mają tam wielu konstrukcji do wyboru. Na wieszakach nie ma problemu ze znalezieniem miseczek typu G, H czy I - są na widoku, nie pochowane po szufladach, co ma też swoje znaczenie edukacyjne. Im bardziej kobiety oswoją się z widokiem miseczek powyżej D, tym lepiej dla wielu biustów :-)

Jestem ciekawa, czy są wśród Was bywalczynie firmowego salonu Change. A może mieszkacie w Łodzi, ale dotąd tam nie zajrzałyście? Change ma też tę zaletę, że lubi promocje i obniżki, co przy cenach zbliżonych do brytyjskich modeli, ale w większości nie tych z najwyższych półek (np. 119 czy 139 zł) może być niezłą okazją.

A Britney? Czy przymierzałyście już cokolwiek z tej marki? Co szczególnie Wam się spodobało? Czy uważacie, że kolekcja oddaje styl i charakter swojej ambasadorki?

 
1 , 2 , 3 , 4
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...