Wpisy z tagiem: bazówka

wtorek, 27 maja 2014

Znowu przedstawię Wam coś z bazówki :-) Za to z sezonowym wstępem. O Jasmine, balkonetce marki Panache, słychać już od jesieni 2012. Uległam jej urokowi - entuzjastycznie opisałam dla Was wersję czarno-ptasią, następnie sprawiłam sobie różową. Nie skusiłam się natomiast na panterkę - z obecnego sezonu zdecydowanie wolę wersję kwiatową w tonacji bzowo-jaśminowej. Najbardziej jednak wyczekuję kolejnej jesiennej - czarnej w wielobarwne kwiaty...

Jaśminę kochamy za krój z bocznym panelem i elastyczną koronką. Konstrukcja dobrze zbiera i z większości biustów robi podane do przodu kulki, nie rozpłaszczając przy tym i nie zakrywając nadmiernie biustu. Rynek szaleje za Jasmine, podobno to wielki bestseller. Sama prognozowałam zmierzch tradycyjnych balkonetek Panaszowskich i przejście na nowe, jaśminopodobne konstrukcje (ciekawe, czy się sprawdzi :-). Zachwycone Jasmine tęsknie dopytywały się, czemu ten model nie wszedł do bazy i pojawia się tylko w kolejnych sezonowych kolorach.

W charakterze bazowej Jasmine firma Panache wymyśliła właśnie Envy. Krój jest ten sam, inne są jedynie materiały. Zamiast laminowanej dzianiny, u dołu jest półprzejrzysty żakardowy materiał (nie wiem, czy można nazwać go koronką - muszę się podszkolić z teorii!), podbity dodatkową, także półprzejrzystą warstwą, jakby zgrzany z dwóch warstw. Grubością i sztywnością przypomina ten z Jasmine. Reszta jest bardzo podobna do pierwowzoru.

Czemu tak się zagłębiam w porównania? Oczywiście dlatego, że zamierzam ocenić, czy Envy spełnia pokładane w niej nadzieje stania się „bazową Jasmine” oraz czy wprowadza wytęskniony od dawna powiew nowości w bazie marki Panache, gdzie przez tyle lat królowało Tango i podobnie zachowujące się konstrukcje. Oprócz tego postaram się też przyjrzeć Envy obiektywnie, jako bazowej, cielistej propozycji na lato. Nawiasem mówiąc, oprócz wejścia do bazy, Envy dorobi się jesienią także wersji sezonowej - fioletowej :-)

 

Panache - Envy, rozmiar: 36G, kolor: cielisty [Rozmiary: 30-38 D-K, cena: 185 zł w sklepie MyBra.pl, dla Was specjalna zniżka - info na końcu notki! Biustonosz został mi dostarczony do recenzji przez dystrybutora]

 

 

Estetyka

Jak wiecie, nie jestem miłośniczką bazowych kolorów, zwłaszcza jasnych i cielistych, doceniam je głównie za użyteczność. Envy jest jednak wyjątkowo ładnym cielakiem. Uwielbiam modną ostatnio pepitkę i zastosowanie jej w bieliźnie i to do tego w formie koronkowej, nie nadrukowej, natychmiast wzbudziło mój entuzjazm. Poza Envy nie spotkałam tego motywu w takim wydaniu. Lubię też łączenie wzorów. Ta pepitka tworzy świetny zestaw z bardziej tradycyjną, kwiatową koronką u góry. 

Kolor całości jest jasnobeżowy. Ze skórą stapia się bardzo dobrze, choć jest ciut ciemniejszy (ale ja jestem bladawcem). Podobają mi się stosowane przez niektóre firmy skojarzenia kolorów z tej rodziny z rzeczami smacznymi, takimi jak kawa latte, biszkopty czy ciasteczka :-) Envy co prawda nazywa się po prostu nude, ale wygląda smakowicie. Jest to w gruncie rzeczy skromny, ale dużej urody stanik (w czarnej wersji też!). Nigdy się nie spodziewałam, że napiszę tak o cielistym biustonoszu. Chyba cielaki koronkowe mają dla mnie znacznie więcej uroku niż gładkie. Przez takie modele, jak Idina, Pure Lace czy Envy nawracam się na nudziaki.

Ramiączka zdobią fakturkowe paseczki, które z daleka kojarzą się z gęstymi przeszyciami. Wolałam co prawda pokryte satyną ramiączka Jasmine, ale te chyba lepiej pasują. Kokardki są skromne, ale to dobrze, że nie odwracają uwagi od koronkowych wzorów.

Za co z bólem serca odejmuję punkt? Za zapięcie. Droga firmo Panache! Czemu tak uwzięłaś się na bazowe zapiecia? W Idinie było dokładnie tak samo. Zapięcie jest wąskie, nie tylko dlatego, że dwuhaftkowe - widziałam dużo szersze i solidniejsze dwuhaftkowce. Nie wiem, czemu zastosowano tu zapięcie tak nieproporcjonalnie wąskie w stosunku do tyłów. Do tego jest wiotkie i w noszeniu brzydko się wyciąga. Po praniu wraca do normy, ale tylko na chwilę. Język pod spodem jest długi, ale cienki i łatwo wywija się, przesuwa, wychodzi górą albo dołem spod obwodu... To najsłabszy element tego stanika.

Wydaje mi się, że w modelach bazowych powinno się szczególnie dbać o solidność tych elementów, które pracują najmocniej, a do takich właśnie należy zapięcie. Przecież bazowy biustonosz ma nam służyć długo! Ech, chyba napiszę osobną notkę o zapięciach, bo już sporo mi się nazbierało doświadczeń tego typu.

 

Dopasowanie

Idealne. Obwód i miseczki w normie. Obwód nie jest ani nadmiernie rozciągliwy, ani przesadnie ciasny.

 

Kształt

Envy bardzo dobrze zbiera z boków, podobnie jak Jasmine. Mimo że słyszałam opinie o gorszym zbieraniu w Envy, nie bardzo widzę różnicę. Robiłam sobie nawet porównawcze zdjęcia w ubraniu i bez - weług mnie w obu modelach wyglądam tak samo. Kształt piersi w Envy to mocno podane do przodu kulki, a raczej z przodu i z góry kulki, z profilu raczej noski.

Co do podnoszenia - tu już dostrzegłam pewną subtelną różnicę. Długo się zastanawiałam, dlaczego w Envy mam jakby mniej podniesiony biust niż w Jasmine. Odkryłam, że odruchowo mniej skróciłam w niej ramiączka - a to dlatego, że w rejonie ramiaczek jest bardziej zabudowana od Jasmine. Warto jednak nadmienić, że ani Envy, ani Jasmine nie są mega podnośnikami biustu. Nie dają tak wznoszącej linii, jak balkonetki Cleo, czy nawet Freya. O dobrym kształcie biustu w tej konstrukcji decyduje zebranie biustu i brak spłaszczania.

Warto tu też wspomnieć o elastycznej koronce u góry miseczek, która wyklucza takie efekty, jak wcinanie się krawędzi. Envy nie jest jednak gładkim bezszwowcem i koronki oraz szwy trochę się odznaczają pod cienkimi rzeczami.

 

Podtrzymanie

Co do podtrzymania - Envy nie jest, podobnie jak Jasmine, tytanem supportu ani przymurowywaczem biustu, powód tego jest prozaiczny i wiąże się z prawami fizyki. Biust podany mocno do przodu, a przy tym nie przypłaszczony i nie zabudowany wysokimi nieelastycznymi miskami, jeśli jest spory i ciężki, nie może pozostać nieruchomy. Podtrzymanie określiłabym jako w normie, ale bez zachwytów, biegać raczej lepiej w sportowcach ;) Jak na tę konstrukcję i elastyczną u góry miseczkę Envy radzi sobie jednak całkiem przyzwoicie. Powernetowy obwód dobrze pracuje.

 

Konstrukcja

O konstrukcji Envy, odziedziczonej po Jasmine, powiedziano już sporo superlatyw. Powiem szczerze, że o ile początkowo piałam z zachwytu, to teraz owszem, uważam tę konstrukcję za świetną dla wielu biustów i pozbawioną wielu wad innych balkonetek Panache, obiektywnie nie jest ona jednak takim znowu ideałem. Jak dla mnie, mogłaby nieco lepiej trzymać i podnosić, nawet za cenę lekkiego przypłaszczenia.

Dobre zebranie zawdzięczamy bocznym panelom, miseczki są przyjemnie niezbyt zabudowane, a fiszbiny leżą idealnie i nie wędrują za wysoko pod pachy ani zbyt daleko na plecy. Nie ma żadnych pospolitych błędów konstrukcyjnych. Biusty narzekające niegdyś na szerokie fiszbiny w tej marce powinny być z Envy zadowolone.


Wracając jednak do porównań z Jasmine - przyglądałam się obu modelom długo i odkryłam pewne subtelne, ale jednak różnice. W obu modelach - Jasmine i Envy - noszę rozmiar 36G.

Po pierwsze - zabudowanie. Mostek w obu modelach jest identycznej wysokości, jednak koronka na miseczkach w Envy sięga mi odrobinę wyżej. Widać to zwłaszcza w okolicy łączenia miseczki z ramiączkiem - w Envy koronka sięga do ok. 1 cm wyżej niż w Jasmine.

Pas koronki w Envy jest nieco szerszy od Jasmine.

 

Drugą różnicą jest szerokość mostka. W Envy mostek zmierzony na wysokości szwów łączących górę miseczki z dołem mostek jest szerszy o 1 cm (4 cm versus 3 cm w Jasmine). Przyglądając się obu stanikom od spodu zauważymy też różnicę w konstrukcji mostka - w Envy mamy skrzyżowane taśmy, w Jasmine taśma biegnie zwyczajnie. Może to właśnie szerszy, inaczej zbudowany mostek decyduje u niektórych biustów o gorszym zebraniu w Envy?

Od spodu widać różnicę w konstrukcji mostka.


 

Wygoda

Envy jest wygodniczkiem, może z wyjątkiem tych momentów, kiedy wywinie mi się podkładka z tyłu pod zapięciem. Nie dźga fiszbinami, nie piłuje dołem, nie gryzie ramiączkami. Ramiączka są wygodne, mimo że wąskie (17 mm), ponieważ część przednia jest podszyta panaszowskim „miśkiem”. Producent twierdzi, że wykładzinka ta występuje od rozmiaru miseczki GG, ja jednak mam ją już w G.

Ramiączko od spodu - granica między odcinkiem wyściełanym a niewyściełanym. Przy odrobinie wysiłku da się wciągnąć regulator na część wyściełaną, dzięki czemu można je regulować na całej długości.

 

Do kompletu

W Envy mamy do wyboru dwa kroje majtek: figi i figi wyszczuplające z bardzo wysokim stanem (w stylu bielizny modelującej). Co prawda te drugie na zdjęciach i w naturze wyglądają spektakularnie, ja jednak nie jestem entuzjastką obciskaczy i wybrałam figi zwykłe. Są to całkiem eleganckie, seksowne (ażur na całej powierzchni! :), starannie wyprodukowane majtki - zestaw pepitki z koronką pyszni się na nich tak samo, jak na biustonoszu. Do tego są mięciutkie i przyjemne w dotyku, w całości elastyczne. Pięknie układają się na pośladkach. Koronka z tyłu jest cienka i gładko przylega do ciała, majtki spokojnie nadają się pod letnią sukienkę.

 

Cena

Moim zdaniem występująca w większości naszych sklepów cena 185 zł jest zbyt wysoka mimo pozytywnej oceny całości... Envy to bardzo dobry i gustowny codzienniak, ale nie kojarzy mi się z luksusem. Jest o 20 zł droższy od Jasmine - może i koronka w pepitkę droższa jest od drukowanej dzianiny, ale taka wycena raczej pcha nas z powrotem w ramiona, a raczej w miseczki, tamtego modelu :-) Zachęcam jednak do skorzystania z promocji (o której niżej) :-)

 

Galeria

Zapraszam Was do przyjrzenia się Envy jej z bliska oraz bardzo bliska.

 

 

Podsumowanie

Uważam, że jeśli ktosia polubiła Jasmine, warto również, by wypróbowała Envy. Różnice w kształtowaniu między tymi modelami są w mojej ocenie bardzo niewielkie. Jeśli bazówka Panache kojarzy się Wam głównie z Tango, porzućcie koniecznie to skojarzenie i spróbujcie nowych modeli. Envy układa się i zachowuje zupełnie inaczej niż wszystko to, co dotąd kojarzyłyśmy z marką Panache, w szczególności nie posiada jej najczęściej dotąd wskazywanych wad (szerokie, długie fiszbiny czy wysokie zabudowanie).

 

Uwaga, promocja!

Zachęcam Was do skorzystania z 10% zniżki, do której już po raz drugi zaprasza Was za moim pośrednictwem sklep MyBra.pl. Promocja działa aż do końca czerwca na wszystkie produkty z linii, czyli na: biustonosz Envy cielisty, biustonosz Envy czarny, figi cieliste oraz czarne, a także wysokie figi wyszczuplające cieliste i czarne) - tych nie przetestowałam, ale wyglądają świetnie (ciekawe, czy są wygodne...). Żeby skorzystać z promocji, w koszyku wpiszcie kod STANIKOMANIA-ENVY.

Niektóre z Was na pewno już znają MyBra.pl - to już druga stanikomaniacka promocja w tym sklepie (pierwsza dotyczyła czarnej Jasmine). MyBra to sklep internetowy, który ma w swojej ofercie takie marki, jak Panache, Cleo, Masquerade, Sculptresse, Freya i Elomi tudzież Bestform, a z polskich Nessa i Onlyher. Oferuje darmową wysyłkę przy zakupach powyżej 99 zł (większość towarów wysyłają w 24h), a także, co szczególnie fajne, bezkosztową pierwszą wymianę (jeśli stanik nie pasuje - przyślą Wam za darmo kuriera, który odbierze od Was paczkę z rzeczą do wymiany). Za przesyłkę płacimy dopiero przy kolejnej wymianie dla danego zamówienia (tu szczegółowe wyjaśnienia jak to działa :).

Jak już wspominałam, z firmą MyBra już od jakiegoś czasu się znam i współpracuję, wspierając brafittingowo czy pisząc teksty - w związku z tym, jeśli będziecie miały jakieś uwagi co do działania sklepu, z przyjemnością przekażę je komu trzeba i postaram się forsować realizację :-) Moim zdaniem to jeden z najfajniej zorganizowanych e-sklepów w Polsce, również jeśli chodzi o design samej strony - dużo zdjęć, wygodne i szczegółowe filtrowanie produktów, czym jako maniaczka stanikowych detali jestem szczególnie zachwycona. Można szukać stanika nie tylko po rozmiarze, ale także np. po tym, czy ma ramiączka regulowane na całej długości, czy miseczki są szyte pionowo... chyba w żadnym sklepie jeszcze nie widziałam tak rozbudowanego wyszukiwania - przyznam, że trochę sama maczałam palce w tym pomyśle i wydaje mi się, że efekt jest niezły (wszelkie uwagi mile widziane :-).

 

Dość już jednak o sklepie, wróćmy do towaru :-)

Jestem ciekawa, czy Wasze wrażenia z noszenia Envy pokrywają się z moimi, a może możecie coś dodać w kwestii podobieństw i różnic między Envy a Jasmine? Czy sądzicie, że Envy to udany model bazowy? Jak oceniają ją biusty mniejsze, a także te większe, powyżej miseczki G?

poniedziałek, 12 maja 2014

Być może nieco Was rozczaruję, ale zamiast obiecanej kolekcji Frejek na sezon jesienny zaatakuję Was tymczasowo zwykłą recenzją - czegoś z kolekcji nawet nie wiosenej, a nudziarsko bazowej. Jest to jednak jeszcze wciąż nówka, i to nówka zdecydowanie wymagająca komentarza.

Że tak rzucę banałem, sezony przychodzą i odchodzą - baza jest nam dużo bardziej wierna. I powinna być, z założenia przynajmniej, solidna i niezawodna. Dobry bazowy stanik to dla mnie taki, który pasuje do większości rzeczy i który wdziać mogę zawsze, także w pośpiechu i bez zastanowienia, gdy nie mam czasu na swoją ulubioną czynność planowania outfitu :-) Którego mogę wrzucić na biust bez obawy, że z czegoś wyjrzy, pod czymś się odznaczy. Takim właśnie wyluzowanym bazowcem stał się dla mnie ostatnio Marvel - i to mimo pewnych wad, z których również dokładnie zdam Wam sprawę. A zatem, przed Wami:

Freya - Marvel, kolor: czarny, rozmiar: 36FF [dostępne rozmiary: 28-36 D-H, 38 D-GG; cena: £30 (Figleaves.com), polskie sklepy: 201 zł; biustonosz został mi dostarczony do recenzji przez dystrybutora]

 

Estetyka

Powiedzmy, że nie jest Marvel designerskim szaleństwem. Gdyby nie interesujący krój, pewnie nie spojrzałabym w jego stronę.

Interesujące były dla mnie jego pierwotne wersje, w których górę miseczki zdobiła ażurowa tasiemka. W produkcji jednak naszyto ją na nieprzejrzystą miseczkę. Pewnie był z nią jakiś problem - może źle się układała. Mimo utraty interesującej lokalizacji nadal jest fajna i fioletowa. Podoba mi się w Marvelu połączenie czerni z fioletowymi dodatkami, które zawsze lubię. Poza tym trudno mi o jego urodzie powiedzieć cokolwiek, poza tym, że nie jest przykry dla oka.

 

 

Szczęśliwie wzorek nie jest ułożony regularnie, co wyjmuje Marvela z kategorii „jeszcze jeden stanik w groszki” (za groszkami nie przepadam), zwłaszcza iż po bliższym przyjrzeniu się groszki okazują się czymś nieco bardziej skomplikowanym:

Z daleka te „trójwymiarowe” kółka wyglądają trochę jak bąbelki powietrza albo mydlane bańki.

Ciekawie robi się jednak dopiero, gdy weźmiemy pod uwagę wygląd Marvela na biuście - jest przyjemnie nisko zabudowany w okolicach mostka.

Mocną stroną Marvela jest solidność, jakość materiałów i wykonania. Materiał miseczek jest gruby i sztywnawy, przypomina trochę laminowaną dzianinę stosowaną np. w balkonetkach Curvy Kate. Jest jednak miły w dotyku i przepuszczalny - pod światło widać, iż istnieją w nim pory. Zapięcie jest po prostu perfekt. Niby zwykłe, dwuhaftkowe, jednak zachowuje idealną formę w naciągu i nawet nie zbliża się do wyglądu przewężonej pośrodku sfatygowanej szmatki, co zdarza się nawet najlepszym...

Największą wadą zaś, według mnie, jest to, co dzieje się z miseczkami w okolicy pach, a mianowicie odstawanie i odslanianie zbyt dużego fragmentu piersi z boku. Psuje to wygląd biustu w staniku, niestety. Choć, co ciekawe, zjawisko pod ubraniem znika, nie pozostawiając śladów :-) To znaczy, nie ma żadnego widocznego wpływu na podtrzymanie ani kształt.

 

Dopasowanie

Tu pewne zaskoczenie - co prawda moje zwykłe 36G niby też pasowało, ale ukladało się gorzej z wyżej wspomnianych boków, robiło się tam nieco pustego miejsca. FFka zaś mniej odstaje, a z przodu wciąż przylega gładko. Mimo dość niskiego zabudowania ani się nie wcina, ani nie sterczy, jak to niekiedy czynią kroje pionowe o half-cupowatych zapędach, a fiszbiny jeszcze nie są za wąskie (choć kto wie, może byłyby, gdyby nie były tak krótkie). Czasem się zdarza, że w pionowo ciętych krojach pasuje mi mniejsza miseczka niż zwykle, zatem nie robię z tego dramatu.

Obwód w normie.



Kształt

Bardzo dobrze podniesione i dobrze zebrane kulki, nieco jakby z przodu przypłaszczone, ale bardzo lekko - zupełnie nie tak, jak w niektórych pionowo krojonych sztywniaczkach, które potrafią dać z przodu niezłą ścianę :) Tutaj daje to efekt trzymania biustu w ryzach, lekkiego optycznego pomniejszania, choć lepszym określeniem byłaby tu po prostu: lekkość. Biust w Marvelu robi wrażenie optycznie lekkie. Absolutnie bez minimajzerowych skojarzeń. Stawiam pionę.

Co do zebrania - tu byłam pełna obaw ze względu na odstawanie miseczek pod pachami, ale jestem zdumiona, jak bardzo się one nie ziściły. Miseczka mimo tego dziwactwa zbiera pierś i w rzucie z góry mamy bardzo ładną „dośrodkową” linię.

Pod ubraniami nie odznacza się kompletnie. Nawet pod cienkimi, lejnymi dzianinkami oversajzowych bluzek (fasonów typu bodycon raczej nie noszę, choć i tu pewnie dałby radę).

 

Konstrukcja

To właśnie konstrukcja (oraz materiał) czyni z Marvela nówkę i była powodem, dla którego postarałam się go przetestować. Marvel to krój typu pionowego (vertical seam), miękki, a w zasadzie „lekkopółsztwyny” :) i z side-supportem, czyli dodatkową częścią z boku miseczki. Część ta w teorii ma za zadanie poprawiać zebranie piersi do środka. Lubię side-supportowe balkonetki, co dodatkowo wzmogło moje zainteresowanie. Miękkawy vertical z Frei do miseczki H - tego jeszcze chyba nie grałyśmy.

 

 

Na zdjęciach katalogowych i sklepowych model ten przypomina linią dekoltu balkonetkę albo niezbyt niskiego plandża (zależy od fotki). Na biuście jednak zabudowanie jest dosyć niskie, w stronę boków wędrujące w górę aż do wysokości w miarę typowej dla balkonetek. Linia jest trochę bardziej pozioma od balkonetkowej, lecz daleko jej do half-cupowej.

Niestety pierwsze spojrzenie na odbicie w lustrze wywołało reakcję: ojej, o co tu chodzi? Dlaczego panele zbierające wyglądają tak, jakby zamiast zbierać, zapraszały piersi do „skoków na boki”? :-) Zewnętrzne brzegi miseczek, te między ramiączkiem a pachą, dziwacznie odstają. Nazwałabym to efektem „skrzydlatego biustu” :-) Efekt dał się częściowo złagodzić skróceniem ramiączek, ale są przecież granice skracania ramiączek...

Pogłębiona analiza wykazała, że po pierwsze, Marvel ma krótkie fiszbiny z boków - dobra wiadomość dla wysoko zawieszonych biustów. Są one o ok. 2 cm krótsze od Deco Charm w tym samym rozmiarze, oraz o 2 cm krótsze od kanalików, w których są umieszczone. Po drugie, odstaje głównie sam brzeg miseczki, w miseczce nie robi się pusto. Po trzecie, miseczki pod pachami są dość niskie.

Przypuszczam, że dla wielu biustów to, co postrzegam jako wady, może być właśnie zaletami, choć sądzę, że producent nad konstrukcją tego modelu powinien jeszcze popracować.

 

Podtrzymanie

Podtrzymanie natomiast jest znakomite, zwłaszcza jak na tak nisko zabudowany model. Dzianina obwodu pracuje bardzo dobrze. Marvel w żadnym wypadku nie odsłania mi połowy piersi, ale w okolicy mostka ma linię bardziej poziomą niż typowa balkonetka i pokazuje całkiem pokaźny ich fragment.

Nie mam mimo to w Marvelu wrażenia przelewania ani wylewania się biustu, ani też nadmiernego baunsu, bo ramiączka są wprawdzie elastyczne w całości, ale nie przesadnie rozciągliwe.

 

Wygoda

Marvel niczym mnie nie drażni, jest wygodniczkiem. Materiał, mimo że sztywniejszy, jest w dotyku przyjemny, śliski. W katalogu producent chwali się brakiem bocznych szwów (tych pionowych szwów, które łączą bok z tyłem, w które często bywa wbudowane dodatkowe usztywnienie) - ma to sprzyjać komfortowi. Prawdę mówiąc nie widzę różnicy.

Cechą wpływającą mocno dodatnio na komfort użytkowania Marvela jest jego gładkość i możliwość bezstresowego noszenia pod praktycznie każdym ubraniem (jest i gładki, i kryjący, i niepancerny przy tym!).



Do kompletu

Figi nareszcie ujawniają urodę ażurowej fioletowej tasiemki :-) Daje ona bardzo gładkie wykończenie brzegów, niemal jak bezszwowe.

 

Z tyłu - jeden z moich ulubionych majtkowych detali - pionowe marszczenie. Powiedziałabym, że majtki Marvel są urodziwsze od biustonosza.

Figi są bardzo wygodne, a dzianinka jest tu elastyczna i cienka, całkiem przeciwnie niż w staniku.

 

Cena

O ho ho! 200 zł to psychologiczna granica, powyżej której zaczynam marudzić - chyba że mam do czynienia z wysoką półką designu tudzież luksusowymi materiałami. Dobra baza to rzecz cenna, ale czy aż tak? Dwie stówki to poważny wydatek dla Polki. Z taką sumą nie rozstajemy się pochopnie. Byłabym łaskawsza, gdyby Marvel nie miał wad, które wymieniłam.

 

Galeria

Zapraszam do dokładnego przyjrzenia się Marvelowi i figom :-)

 

 

Podsumowanie


Może trudno w to uwierzyć, ale Marvel to mój aktualny dyżurny codzienniak, mimo że nie porwał mnie ani designem, ani nabiustnym wyglądem. Po założeniu ubrania jednak ujawnił swoje zalety. Bezproblemowy, wygodny, nadający dobry kształt, jakościowo bardzo dobry. Kiedy nie chce mi się myśleć nad stylizacją bieliźniano-odzieżową, wkładam Marvela. Kształtuje prawie jak sztywniak, a jest lekki, miękki, niegąbczasty.

Dodam, że oprócz wersji czarnej, mamy jeszcze bazową cielistą (początkowo miała być we wzorek, ale zrezygnowano z niego i jest to całkiem gładka, niewzorzysta wersja) oraz w tym sezonie - wiosenną biało-miętową. Oczywiście wolałabym jakiś inny kolor...

 

W kolekcji jesiennej jednak znów będzie tylko w dwóch wersjach bazowych: czarnej i cielistej.

Jestem bardzo ciekawa Waszych wrażeń z noszenia tej nowej konstrukcji. Czy są wśród Was osoby, dla których ta specyficzna konstrukcja ma same zalety? Czy Wasze Marvele okazały się marvellous? :-)

 
1 , 2
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...