Wpisy z tagiem: Empreinte

piątek, 18 grudnia 2015

 

Marlies Dekkers - model Dancing Princess

 

Zapraszam Was na wizytę w kolejnym bra-miejscu :-) Tym razem to jeden ze stołecznych sklepów z bielizną. Salon ten jest kolejną placówką znanego Wam już Boutique Bielizny, mieszczącą się w niedawno otwartym centrum handlowym Modo Domy Mody na Łopuszańskiej 22. W Modo mieści się zresztą kilka ciekawych bra-sklepów, w tym firmowy salon polskiej marki Alles, salon Change, czy wielomarkowe sklepy, w których można kupić produkty polskich firm (m.in. Nipplexu czy Gai). Boutique Bielizny to szczególny sklep - jest nieduży, ale mieści się w strefie zajmowanej przez najbardziej eleganckie przybytki, zwanej Art Fashion (w pobliżu wejścia F, obok butiku Mariusza Przybylskiego). Trzon oferty BB to marki premium - luksusowe, designerskie, choć obok Empreinte i Marlies Dekkers znajdziemy tam także bardziej popularne Panache, Wonderbra czy Gossarda.

Boutique Bielizny - te szuflady mieszczą mnóstwo! :-)

 

Wizyta w Boutique Bielizny była dla mnie przede wszystkim spotkaniem z Marlies Dekkers - marką, która budzi we mnie jednocześnie zachwyt i irytację :-) Marlies produkuje bowiem biustonosze tylko do miseczki F. Są zatem nie dość, że za małe, to jeszcze... wszystkie bez wyjątku usztywniane. A ja, mimo bycia zdeklarowaną zwolenniczką miękkich miseczek patrzę na nie pożądliwym okiem... Dlaczego? Fascynują mnie oczywiście dodatki - te przemyślne konstrukcje z paseczków, wstążek, łańcuszków, zdobiące dekolty i plecy (czasem ciekawsze od „przodów”!). A do tego biżuteria: metalowe elementy, połyskujące zawieszki (naprawdę dobrej biżuteryjnej jakości), koraliki, brokat... I mam nieustającą nadzieję, że marki bardziej elastyczne rozmiarowo zaczną również korzystać z tego rodzaju „środków wyrazu”, które sprawiają, że biustonosz staje się czymś z pogranicza bielizny, ubrania i biżuterii.

Marlies Dekkers - model The Firebird z niesamowitym haftem i konstrukcją z pasków i kokardek na plecach

 

O Marlies i nie tylko rozmawiałam z prezeską zarządu sieci sklepów franczyzowych (tak, tak! :) Boutique Bielizny -  Barbarą Cabaj.

 

W zeszłym roku odwiedziłam „Boutique Bielizny” w Al. Niepodległości w Warszawie. Od tamtego czasu BB stał się prawdziwą siecią ogólnopolską :-) Ile Butików Bielizny jest teraz?

Barbara Cabaj: Obecnie otwartych mamy cztery butiki oraz sklep internetowy. W Warszawie są dwa sklepy: Mokotów i Włochy (ten w Modo). Kolejne są w Przemyślu w Poznaniu, a nowo otwarty mieści się w Józefowie pod Warszawą.

Załoga Boutique Bielizny w Modo :-)

 

Zauważyłam, że Twoje współpracowniczki to osoby bardzo entuzjastyczne i zmotywowane. Kto tworzy Boutique Bielizny – jak znajdujesz osoby z pasją, gotowe pokierować bra-salonem i pracować w nim?

Koncepcja Boutique Bielizny opiera się na salonach franczyzowych - franczyzodawcy nie są właścicielami salonów. To prawda, że cała rodzina BB to energetyczna mieszanka ludzi z pasją. Coraz więcej osób zgłasza się do nas z własnej inicjatywy - marzą o salonie z bielizną i uważają, że Boutique Bielizny to sieć z potencjałem. Misja Boutique Bielizny opiera się na odkrywaniu kobiecości. Jesteśmy niezwykle dumni, że udało nam się stworzyć miejsce przyjazne kobietom, gdzie mogą nie tylko kupić bieliznę, ale też uczestniczyć w różnego rodzaju warsztatach, czy zwyczajnie pogadać. Staramy się, aby osoby, które pracują przy Boutique Bielizny, były świetnie wyszkolone. Dlatego raz w miesiącu spotkamy się, by powiększać swoją wiedze z zakresu tkanin, konstrukcji, trendów czy historii bielizny.

 

Empreinte - Ornella

 

Czy Boutique Bielizny w centrum Modo różni się czymś od innych butików BB? Czy asortyment jest specjalnie dobrany ze względu na miejsce?

Wielkością ;-) (to żart, oczywiście :). A poważnie: Boutique Bielizny w Modo został stworzony według naszego konceptu, który premierę miał w Poznaniu i teraz będzie wdrażany do wszystkich nowych lokalizacji. Jest to koncept butikowy, który polega na tym, by nawet w niesprzyjającej lokalizacji oferować kameralną atmosferę, wygodne przymierzalnie i szeroki wybór bielizny. Oferta, która tam się znajduję, jest naprawdę bogata jak na tak niewielką przestrzeń. We wszystkich butikach mamy taki sam asortyment. Oczywiście występują różnicę w dostępnych rozmiarach i  kolorach, ale wszędzie są te same marki.

 

Marlies Dekkers w wydaniu pastelowym :-) Maszyna w tle to tylko ozdoba - nie jest używana, ale tworzy klimat :-)

 

Tradycyjne pytanie: jakie marki oferuje salon w Modo mniejszym, a jakie średnim i dużym biustom?

Na wstępie zaznaczę, że nie jesteśmy zwolennikami wyjątkowo szerokiej oferty marek. Zależy nam na tym, by każda z marek była odpowiednio widoczna.

Na duże biusty oferujemy marki: Panache, Empreinte, Elixir. Na średnie i miałe: Marlies Dekkers, Maison Lejaby, Wonderbra, Gossard, Berlei. Nasza bielizna ciążowa to Cake Lingerie, sportowa - Shock Absorber. Oferujemy też kostiumy kąpielowe Panache, Seafolly, Pain du Sucre, Marlies Dekkers, Miracle, a także bieliznę wyszczuplającą: Magic, Cupide, Miracle. Do tego rajstopy marki Pretty Polly, akcesoria firmy Magic, gadżety Leg Avenue, Fun Factory, YESforLOV... Jeśli chodzi o biustonosze, oferta rozmiarów jest bardzo szeroka: od obwodu 60 do 115, miseczki od A do K (brytyjskiego).

Luksusowa propozycja dla drobniejszych biustów: Cercle Crystal, model marki Maison Lejaby. Obejrzyjcie go dokładniej w galerii zdjęć pod koniec notki.

 

Marlies Dekkers to w świecie bieliźnianym marka-legenda. Czy możesz coś opowiedzieć o tych projektach? Czym luksusowa linia Couture różni się od pozostałych?

Zgadzam się, Marlies Dekkers to obecnie jedna z nielicznych żyjących projektantek, która może pochwalić się takimi osiągnięciami. Poza niesamowitymi projektami to przede wszystkim idealne konstrukcje, które mają sprawić, że kobiecy biust będzie zawszę wyglądał jak wieku 18 lat. W kolekcji Marlies Dekkers wyróżniamy trzy linie: Couture, Signature i Style. Kolekcje Couture wyróżniają się tym, że Marlies wyżywa się w nich artystycznie :-) Każda kolekcja inspirowana jest silną postacią kobiecą. Obecna inspirowana jest Misią Sert, przyjaciółką Coco Chanel, która znana była z tego, że znała wszystkich. W kolekcji Couture znajdziemy skórzane elementy, pióra, koronkę, kryształy, łańcuchy, czyli coś co zwykle nie kojarzy się z bielizną. Każda kolekcja to naprawdę piękna historia, którą szkoda chować pod ubraniem...

Marlies Dekkers - model Misia&Coco


Marlies Dekkers - model Tinguely, inspirowany dziełami rzeźbiarza i malarza Jeana Tinguely'ego

 

Marlies Dekkers - Lady from Shanghai - brokat i łańcuszki

 

Mówi się, że polskie klientki nie są gotowe zbyt wiele inwestować w bieliznę… Jak reagują Wasze klientki na ceny MD? Czy nie są zaskoczone, że biustonosz może kosztować 600-1000 zł? Co otrzymuje się za tak wysoką cenę?

Może przy tej okazji opowiem o wszystkich naszych markach premium. Postanowiliśmy stawiać na produkty premium i premium+, ponieważ widzimy tu ogromy potencjał. Mój dziadek mówił, że tylko bogatego stać na rzeczy tanie i to świetnie tłumaczy, dlaczego nie powinniśmy tak bardzo oszczędzać na dobrej bieliźnie. Zacznijmy od materiałów, czyli francuskich koronek - tych samych, które są używane przez projektantów światowych domów mody, takich jak Christian Dior. Każdy materiał jest dokładnie dopasowany do potrzeb, czyli tak jak np. w przypadku marki Empreinte, koronka użyta w biustonoszu nie zawiera elastanu, podczas gdy ta na majtkach będzie go mieć. Wzór na miseczkach zawsze się „zgadza”, co powoduje dużą stratę materiału, ponadto koronka musi być precyzyjnie wykrajana ręcznie.

 

Model Irina marki Empreinte - wersja fiolet i miedź

 

Oczywiście oprócz koronki mamy też inne szlachetne materiały, takie jak: jedwab, gipiura czy haftowany tiul, wszystko pochodzące od europejskich dostawców. Dodatkowo każdy rozmiar projektowany jest osobno, ma inną wielkość miseczki, fiszbiny, obwody, szerokość ramiączek, tak by dać wrażenie szycia na miarę. Tylko marki premium mogą się tym poszczycić. Bardzo duża cześć produkcji wciąż odbywa się w Europie, aby móc zagwarantować odpowiednią jakość. Materiały użyte na obwodach są bardziej stabilne, często rozciągają się o maksymalnie 30%, co powoduje, że niemożliwe jest zaniżanie obwodu tak bardzo, jak w markach brytyjskich. Nasze klientki, które spróbowały tych produktów, nie są zainteresowane powrotem do innych - to dla nas najlepsza reklama.

 

W modelach Marlies Dekkers dużo jest metalowych ozdób - czym się wyróżniają?

Jednym z wyznaczników ich doskonałej jakości jest to, że wszystkie metalowe elementy są wykonywane metodą proszkową, dzięki czemu nie tracą koloru. Proszek z kolorem dodawany jest jeszcze do ciekłej formy, dzięki czemu nawet jeśli „przepołowilibyśmy” dany element, w środku miałby taki sam kolor :-)

 

Szuflada pełna Marliesek :-) Różowe Triangle mają metalowe ozdoby w kolorze różowego złota.

 

Czarne boa z piór w przymierzalni, z którym po prostu nie da się nie pstryknąć sobie selfika w lustrze :-) Skąd pomysł i jak się przyjmuje? Przy okazji: czy w salonie można kupić coś oprócz bielizny?

Chodzi o zabawę - staramy się, aby każda kobieta, która wejdzie do Boutique Bielizny, czuła się jak dziecko w sklepie z cukierkami. Oprócz bielizny w BB można kupić: rajstopy, gadżety erotyczne czy kosmetyki, których możemy używać z ukochanym :-)

Jadalny puder do ciała i świeca do masażu - to tylko niektóre propozycje „pozabieliźniane” :-)

 

Boutique Bielizny to nie tylko zakupy, ale też wydarzenia adresowane do kobiet – warsztaty, spotkania, akcje charytatywne. Latem w akcji „Zamień biustonosz na szczęście psa” pomagałyście bezdomnym zwierzętom, jesienią rozpoczęła się kampania „Myśl o biuście”. Jak Wasze klientki mogą przyłączyć się do kampanii?

Owszem, dużo się dzieje w Boutique Bielizny. Warsztaty odbywają się średnio dwa razu w miesiącu w każdym z naszych salonów. Tematyka warsztatów jest bardzo różna - od warsztatów z seksuologami, psychologami, dietetykami, stylistkami, po spotkania ze znanymi osobami, takimi jak Dorota Wellman czy Mariola Bojarska-Ferenc.

Co do naszych akcji, to staramy się angażować różne grupy i pomagać w miarę naszych możliwości. Akcja z psiakami maiła cudowny oddźwięk, a główny bohater - mój pies, który wabi się PushUp, wystąpił nawet dwukrotnie w telewizji!

Push Up dzielnie patronował akcji „Zamień biustonosz na szczęście psa” :-)

Akcja miała na celu zbiórkę niepotrzebnych biustonoszy, który następnie przerabialiśmy na zabawki dla psów ze schroniska. Cudowne jest to, że do firmy przychodziły całe kartony biustonoszy, odbywały się mini zbiórki. Kobiety chętniej oddawały biustonosz wiedząc, że otrzyma on drugie życie.

Akcja „Dojrzałe piękno” miała na celu pokazanie, że dbać o siebie warto zawsze. Pani Magdalena Cwen-Hanuszkiewicz pokazała, że po sześćdziesiątce można wyglądać lepiej niż niektóre osoby po trzydziestce :-)

Nasz ostatni projekt wciąż trwa - serdecznie zapraszam do udziału! Akcja „Myśl o biuście” to kampania mówiąca o raku piersi w inny, wyjątkowy sposób. Chcieliśmy pokazać, że ciało kobiety to sztuka, dlatego poprosiliśmy dwanaście znanych kobiet do „odciśniecia biustu” na płótnie. Powstało 12 niezwykłych obrazów - zysk z ich sprzedaży przekażemy na cele fundacji Rak'n'Roll.

Jeden z niecodziennych obrazów „malowanych biustem” :-)

 

Kalendarz charytatywny „Myśl o biuście”

 

Kalendarz można kupić pod adresem: myslobiuscie.pl, a także stacjonarnie w butikach.

Co ostatnio szczególnie polecasz klientkom Boutique Bielizny? Zbliżają się Święta – co powinnyśmy koniecznie wciągnąć na nasze listy życzeń? :-)

To trudne pytanie. Jestem zdania, że bieliznę musimy dopasować nie tylko ze względu na rozmiar, ale i charter właścicielki, więc trudno mi powiedzieć, co nasze klientki powinny koniecznie przymierzyć :-) Mam za to życzenia dla wszystkich Kobiet z okazji zbliżających się Świąt!

Moje drogie Panie, życzę w Wam, abyście w nadchodzące święta odkryły swoją kobiecość - abyście znalazły Waszą bieliznę, która w magiczny sposób podkreśli Wasze walory i zamaskuje niedoskonałości. Życzę Wam, abyście stanęły przed lustrem w Waszej nowej bieliźnie i krzyknęły z zachwytu – „WOW!  Wyglądam fantastycznie!” Bo każda z nas jest cudowna - tylko musicie sobie to uświadomić - i tego Wam kochane kobietki życzę :-)

Do takich życzeń mogę się tylko dołączyć :-)

 

Zaprasam Was na zakończenie do galerii zdjęć, która tym razem jest wyjątkowo obfita, pokazuje bowiem szczegóły najefektowniejszych modeli. Spójrzcie na nie z bliska:

 

 

Czy byłyście już w którymś z Butików Bielizny? A może któraś z Was zna już „nabiustnie” markę Marlies Dekkers, czy inne dostępne w Boutique Bielizny marki? Podzielcie się wrażeniami!



wtorek, 10 czerwca 2014

 Czy wiecie, że niemal przez całe swoje stanikomaniackie życie marzyłam o biustonoszu Empreinte? Pierwszy raz o tej francuskiej marce, przeznaczonej dla nieco bardziej biuściastych kobiet, dowiedziałam się od polskiej firmy Avocado, która oferowała ją w nieistniejącym już butiku w Warszawie. Zakochałam się po przymierzeniu modelu Thalia, który wówczas oferowano do miseczki F. Był prawie dobry... ale jednak za mały. Byłam zachwycona kształtem piersi w tej balkonetce oraz haftem, który robił mi z biustu wizualny cud.

W moim rozmiarze, o rozpaczy, dostępny był jedynie full-cup, który tworzył stożkowaty kształt i mimo identycznego jak balkonetka haftu i koloru wyglądał na biuście jak brzydsza siostra balkonetki. Firma Empreinte, co tu dużo mówić, potraktowała mnie i mój biust okropnie, co na długo zniechęciło mnie do francuskiego bieliźniarstwa.

Za Empreinte przetęskniłam więc całe lata, pomstując przy okazji na horrendalne ceny francuskich cacek, nieadekwatne do ich nędznej rozmiarówki - a najbardziej na ową rozmiarówkę... O jaką estetykę chodzi - zobaczcie same, oto strona firmowa marki Empreinte. Te koronki i hafty są naprawdę przepiękne, choć kolorystka ostatnio nieco za spokojna jak dla mnie. Ktosia pytała o biustonosz z koronkowymi plecami? Proszę bardzo: Melody (krój triangle - do F), Jasmine (do G). Takich cudów nie znajdziecie w UK-markach! Kroje dostępne dla każdego z modeli zobaczycie klikając w „Details of the forms”.

(Ciekawostka - wiele modeli/kolorów w wirtualnym katalogu jest sfotografowane bez biustu w środku, jednak biustonosze nie leżą jak szmatki, lecz mają kształt nieobecnych w nich piersi :-) Chciałabym tak pokazać dzisiejszą bohaterkę, ale nie potrafię. Z pomocą przyszedł mi jednak świeżutki i bardzo obiecujący blog Boskie Biusty, który zainspirował mnie do robienia zdjęć „na stojaka” (takich jak na początku i końcu notki :-) )

A wracając do tematu - tęskniłam więc i tęskniłam, aż do niedawna. Pamiętacie moją wizytę w Boutique Bielizny? To tam zaproponowano mi przymierzenie dwóch Empreintek. Jedna była wygodniczkiem z termicznie modelowanej koronki, superpraktycznym i świetnej jakości (Melody). Nie wzbudziła jednak emocji choćby zbliżonych do Thalii w wersji balkonetkowej. Druga była już normalną miękką balkonetką - nie Thalią niestety, ale miała inną zaletę: rozmiar oznaczony na metce jako UK 36G i EUR 80G, który okazał się świetnie na mnie pasować.

Przy okazji okazało się, że nie tylko wspomniana Thalia jest już produkowana do G, ale i wiele innych modeli tej firmy, i że jest to, sądząc po moich przymiarkach, G równe brytyjskiemu. Oto więc przed Wami pierwsze w Stanikomanii francuskie cacko marki Empreinte:

Empreinte - Irina, rozmiar: 80G, kolor: grafitowy [Rozmiary miseczek: C-G, obwody: 75-90, cena: 549 zł - uwaga rabat dla stanikomaniaczek - info na końcu notki; biustonosz został mi dostarczony przez sklep Boutique Bielizny.]

Estetyka

Moje serce zawsze mocniej bije na widok złota i srebra (choć nie gardzę też miedzią :), dlatego Irina od pierwszego wejrzenia zdobyła moją sympatię. Złotą nitką wzbogacony jest haft w górnej części, niesamowita wisząca ozdoba na mostku (nie mogę zrozumieć, czemu tego typu aplikacje to taka rzadkość!) oraz dolna ozdoba przodu. Bez złota Irina byłaby też piękna, choć chyba troszkę smutna, z tym czarnym haftem na szaropoielatym tle.

 

Koloru tego nie ma już w aktualnej kolekcji - jest za to m.in. spektakularny zestaw czarno-kobaltowy:

A skoro już o hafcie mowa - w opisie tego modelu przeczytamy o dalekowschodnich inspiracjach, i rzeczywiście - skojarzenia budzi orientalne, choć mnie przywodzi na myśl raczej bliskowschodnią architekturę albo biżuterię. Złoto bardzo do tego pasuje. Haftowane ornamenty są najpiękniejszą ozdobą Iriny. Są delikatne, precyzyjne, świetnej jakości i przy tym przyjemne w dotyku. Choć może trochę szkoda, że to haft na dobrze nam znanej siateczce, nie tradycyjna koronka ze słynnej manufaktury :-)

Irina jest mgiełką - a te zawsze budzą mój entuzjazm. Dolna część jest nieco mniej mgiełkowa niż górna (dwie warstwy siateczki), ale wciąż półprzejrzysta i zdobiona w całości świetnym czarnym haftem.

Ramiączka i kokardki - to dwa powody, dla których odejmuję pół punkta tej ślicznotce. Ramiączka są w całości obszyte plisowaną taśmą, bardzo eleganckie i wygodne, ale odstraszają szerokością - mają 2,5 cm szerokości i przy tym delikatnym modelu moim zdaniem wyglądają nieco za ciężko.

Kokardki zaś są... zbyt zwykłe. Od luksusowej marki wymagałabym czegoś więcej niż zwyczajna wstążka - czemu nie np. aksamitka? Co prawda pierwsze skrzypce gra tu haft, ale o ten szczegół można było również zadbać.

 

Dopasowanie

Miseczki Iriny są na mnie w sam raz, obwód początkowo też, choć z czasem stał się trochę podjeżdżaczem. Tyły zrobiono z pojedynczej warstwy nieźle trzymającej, lekko połyskliwej dzianiny, choć widziałam w życiu lepiej pracujące obwody. Czepiam się, bo uważam, że luksusowa marka zobowiązuje. 

Trochę mnie zaniepokoiło odkrycie, że na metce Iriny stoi: FR 90, US/UK 36, EUR 80 (i miseczka G). Żyłam do tej pory w przeświadczeniu, że francuskie obwody przeliczamy na europejskie, odejmując 15. A tu różnica wynosi 10. Tak czy owak - na 75 obwód ten jest zdecydowanie za luźny, więc to 80 pasuje.

 

Kształt

Być może wspomnienie niesamowitego kształtu w Thalii, już zresztą nieco zatarte (poza tym oparte na przymierzeniu za małych miseczek) zakłóca moją ocenę, ale jestem trochę rozczarowana. Formy biustu w Irinie co prawda nie ma się co wstydzić - uniesienie i zebranie w normie, ale fiszbiny rozginają się nieco na boki i to trochę psuje wrażenia wizualne, gdy patrzymy na biust bez ubrania. Być może to właśnie rozciąganie się fiszbin jest częściowo odpowiedzialne za poszerzenie obwodu i podjeżdżanie. Efekt ten pojawił się dopiero z czasem, być może Irina nie do końca podołała obciążeniu moim biustem i fiszbiny się trochę odkształciły - na płasko jednak nie widać tego.

 

Konstrukcja i podtrzymanie



Miseczki mają krój typowej trzyczęściowej balkonetki. Mostek jest dość wysoki, co kłóci się z nazwą low-necked bra. Początkowo nawet mnie uwierał końcami fiszbin, ale po przepchnięciu fiszbin w kanalikach problem zniknął całkowicie. Ciekawe są boczne usztywnienia - bardzo delikatne i mało sztywne, niewyczuwalne.

Jeśli chodzi o podtrzymanie, to powiedziałabym, że Irina ma syndrom „daję radę, ale z trudem”. Chodzi mi przede wszystkim o rozginające się fiszbiny i związane z tym pogorszenie podtrzymania. Oceniam surowo, ponieważ, jak już wspomniałam, po takiej marce spodziewałabym się ideału. Są firmy, które stać na to, by każdy rozmiar opracowywać i testować oddzielnie, tu jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że zabrakło testerek z takimi biustami jak mój (i cięższymi). Niestety tu Empreinte ustępuje brytyjskim markom. Nie neguję jednak, że w mniejszych rozmiarach może radzić sobie doskonale.

 

Wygoda

Odejmuję punkt za cierpienie na początku - kłuły mnie fiszbiny na mostku. Udało się na szczęście przepchnąć je dalej w stronę pach, są bowiem krótsze niż kanaliki. Na początku jednak uparcie wracały do początkowej pozycji, z czasem się chyba przyzwyczaiły, a może odkształciły w jakiś tajemniczy sposób - i już nie wracają i nie kłują.

Ramiączka są bardzo wygodne - zostały w całości pokryte ozdobną taśmą, ale jest ona plisowana i rozciąga się wraz z gumką. Pozostają więc komfortowe na całej długości. Od spodu nie mają żadnych szwów, w dotyku są jak brzoskwiniowa skórka.

Zapięcie co prawda nie odkształca się i nie wyciąga, ale jest cienkie, ma krótki „język” pod spodem, który czasem się podwija. Mogłoby być solidniejsze.

 

Cena - czy warto?

Czuję się nieco skrępowana, oceniając cenę Iriny, nie musiałam bowiem za nią płacić. Zadaję sobie pytanie: czy warto zapłacić duże kilkaset złotych za Irinę i podobne modele? To wbrew pozorom niełatwe pytanie.

Taki biust, jak mój, nie dostał za tę cenę niczego lepiej podtrzymującego ani kształtującego, niż przeciętny biustonosz brytyjski. Dostał natomiast obłędnie piękny haft, coś całkowicie bezprecedensowego w jego dotychczasowej bra-karierze :-) Irina to prawdziwy klejnot hafciarstwa. Miło jest posiadać przynajmniej jeden taki model. Podobno Empreinte ma swoje fanki, które nie noszą niczego innego. Może to po prostu kwestia wielkości i ciężaru biustu? Może gdybym miała F-biust i mogła zafundować sobie Melody w wersji z koronkowymi plecami, ciułałabym pracowicie na Empreintki? :-)

Wstrzymuję się tu więc od przyznawania punktów i oddaję głos Wam. Co sądzicie o stanikach za pięć stówek? :-) Macie takie w swoich szufladach?

 

 

Galeria

Zapraszam do obejrzenia Iriny z bliska. Czy muszę zachęcać? ;-)

 

 

Podsumowanie

Dotąd czułam, że bez Empreinte mój ogląd rynku bieliźnianego jest niepełny. Teraz już wiem, jakie to uczucie - pławić się w luksusie :-) Brakuje mi jeszcze Lise Charmel... No cóż, potrafię chyba zrozumieć, że - jeśli tylko nas na to stać - od takich piękności można się uzależnić. Na co dzień jednak pozostanę przy nieco tańszej Fauve ;-)

Ciekawa jestem Waszej opinii o francuskiej bieliźnie. Czy w Waszych szufladach mieszka Empreinte, Chantelle, Passionata, Simone Pérèle, Aubade, Lise Charmel? Jak oceniacie jej estetykę, jakość i konstrukcje? Czy sądzicie, że francuska bielizna sprawdza się tylko na mniejszych i średnich biustach?

 

Uwaga, promocja!

Z okazji publikacji tej recenzji warszawski sklep Boutique Bielizny ma dla Was promocję: aż -20% rabatu na modele marki Empreinte na hasło STANIKOMANIA :) I już cena robi się trochę przyjaźniejsza... Rabat obowiązuje do końca czerwca. BB nie ma sklepu internetowego - skorzystają więc głównie warszawianki (po newsy zaglądajcie na stronę sklepu na facebooku). Dla tych, które jeszcze nie znają Boutique - sprawdźcie ten stanikowy adres. Biusty do F mogą ubrać się tam również w cacka Marlies Dekkers, nie wspominając o Gossardach, Frejkach i Fauviakach (więcej o ofercie Boutique Bielizny i o tym, co się tam dzieje oprócz brafitiingu - w wywiadzie). Zapraszam w imieniu BB :-)

Adres sklepu: Al. Niepodległości 153/155, Warszawa.

Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...