Wpisy z tagiem: Biust w ruchu

piątek, 10 lipca 2015

Jak już się Wam parę razy przyznawałam, jestem zadowoloną użytkowniczką biustonoszy sportowych Panache Sport. Początkowo był to entuzjazm słabo poparty praktyką, bo moja aktywność fizyczna pozostawała w stadium, nazwijmy to, zalążkowym. Niecały rok temu to się zmieniło i zaczęłam regularnie bywać na zajęciach sportowych. Nie ciągnie mnie już co prawda do supermodnego biegania, ale zaprzyjaźniłam się z siłownią. Z początku na każdy trening udawałam się w czarnym fiszbinowcu, potem nabyłam wersję czarno-nieczarną geo print - w obliczu konieczności prania po każdym treningu (tak, szybko dowiedziałam się, co to jest stanik nadający się po zdjęciu do wyżymania :-) musiałam mieć coś na zmianę, poza tym zakochałam się w tym tęczowym wzorze...

Kiedy zaczęłam chodzić na jogę, pewnego razu przy którymś z ambitnych skrętów tułowia poczułam... nie, nie trzask maltretowanych kręgów, lecz końcówkę druta pod pachą! Pomyślałam sobie: aha, to jest TEN moment, gdy fiszbinowe sportowce nie są już the best - może by tak wzbogacić szufladę o inne modele? Traf chciał, że akurat wszedł wtedy na rynek model PS bezdrutowy - zgłosiłam się więc do testów. Bezfiszbinowiec ma tak samo usztywniane pianką, termicznie modelowane miseczki, jak fiszbinowiec, brak tylko drutów. Wyniki testów przed Wami :-)

Panache Sport - Non Wired Sports Bra, rozmiar: 38F, kolor: geo print [Rozmiary: 28 DD-H, 30 D-H, 32 C-H, 34-38 B-H, 40 D-GG, cena: ok. 199 zł; biustonosz został mi dostarczony do recenzji przez dystrybutora] [rozmiar 38 to brytyjski odpowiednik 85 pod biustem]

 

Moja aktywność

Jak już wspomniałam - w bezfiszbinowcu ćwiczę jogę. Joga polega, w największym skrócie, na utrzymywaniu ciała w różnych, nieraz wymagających wysiłku pozycjach przez dłuższy czas, oraz przechodzenia między tymi pozycjami. Wszystko odbywa się raczej powoli i bez wstrząsów, ale często zdarza się, że biust znajduje się wyżej niż głowa :-)

Swoją drogą - chętnie dowiem się, czy biuściaste ćwiczą jogę i jakie są ich doświadczenia? Dla mnie niektóre pozycje są trudne ze względu na to, że piersi albo brzuch (bo ten też mam w zauważalnym rozmiarze) wchodzą mi w drogę, ale jak dotąd trafiłam tylko na jedno ćwiczenie, które jest dla mnie niemożliwe i raczej zawsze takie będzie (bo wymaga trafienia łokciem w środek brzucha, a ja po drodze mam piersi :-). Może na fali popularności plus size yoga pojawi się też joga dla biuściastych? ;-)

Ja jeszcze tak nie umiem - to Jessamyn Stanley, joginka, która ma ponad 30 tys. fanów na instagramie i prowadzi stronę jessamynstanley.com, udowadniając, że joga jest dla wszystkich, bez względu na figurę i wymiary. Przeczytacie o niej w Wysokich Obcasach.

 

Podtrzymanie


Wedle danych, którymi chwali się producent - wersja fiszbinowa redukuje ruch biustu o 83, a bezfiszbinowa - o 79%. Procentów tych zweryfikować nie jestem w stanie, mogę tylko stwierdzić, że dla moich zastosowań bezfiszbinowiec niewiele różni się od fiszbinowca. Pamiętajcie jednak, że żadnego z modeli nie wykorzystuję do biegania. W fiszbinowcu moja najbardziej dynamiczna aktywność to pedałowanie na orbitreku, czasem skakanie na batucie (w ramach rehabilitacji kolan), a w bezfiszbinowcu - joga. Podtrzymanie i utrzymanie piersi w ryzach oczywiście przydaje się także przy mniej dynamicznych ćwiczeniach, za to związanych ze zmianami pozycji ciała. O redukcji wstrząsów jednak nie ma tu mowy, gdyż są one minimalne. Podtrzymanie i przytrzymanie - bez zarzutu. 

 

Dopasowanie i przewidywalność rozmiaru 

Obniżam, bo miałam z nim problem. Mój normalny rozmiar 36G nie pasuje na mnie w wersji bez drutu - miseczki podchodzą mi zbyt wysoko pod pachy i zwyczajnie uwierają. W biustonoszu, który miał być sportowym wygodniczkiem, było to nie do zaakceptowania. A że do tego obwód sprawiał wrażenie za ciasnego, rzuciłam się na rozmiar 38. Miseczki w 38FF były za duże, stanęło więc na 38F i ten rozmiar pasuje bez zarzutu - miseczki kończą się we właściwym miejscu.

Podsumowując - bezfiszbinowa wersja ma według mnie wyżej zabudowane pod pachami miseczki od wersji fiszbinowej i ciaśniejszy od niej obwód (choć nie mogę do końca wykluczyć, że ta ciasnota była spowodowana nowością biustonosza). Ogólnie - powtarzam znaną prawdę, że w sportowcu za duże miseczki to zło. Dlatego nie wahałam się przed próbami zmiany rozmiaru na mniejszy.

 

Komfort noszenia


Nie mogę niczego zarzucić Panaszkowi bez drutu. Obawiałam się, że bez fiszbin piersi nie będą rozdzielone i będę bardziej się pocić. Po pierwsze, mam wrażenie, że pocę się tak samo i z drutem i bez, czyli konkretnie :-) Rozdzielenia co prawda nie ma i mostek nie zbliża się nawet do międzypiersia, ale piersi nie są ściśniete ze sobą.

Nic nie drapie, nic nie gryzie, nic nie gniecie w trakcie ćwiczeń, w żadnej pozycji - ani stojącej, ani siedzącej, ani leżącej, ani kuczno-skrętnej :-) 

 

Wygoda regulowania, zakładania i zdejmowania


Nie mam do czego się przyczepić - zapięcie w PS jest zwyczajne, jak w każdym staniku - w sensie, że nie jest to żaden dziwny wynalazek zapinany w różnych miejscach pleców, a zwyczajne stanikowe zapięcie, nieco tylko grubsze od normalnego. Zapina się, jak każdy stanik, i podobnie odpina. Prostota jest zawsze najlepsza :-) Ramiączka są regulowane częściowo - ale mają odpowiednią długość i regulują się wygodnie z tyłu. W celu ułożenia biustu w biustonoszu pochylam się i potrząsam biustem, jak zawsze, tyle że nie chwytam przy tym za fiszbiny, bo ich nie ma.  :-)

Stanik ma z tyłu haczyk do spinania ramiączek ze sobą - łatwo i wygodnie się go używa, ale nie jest mi do niczego potrzebny.

 

Odprowadzanie wilgoci

Kiedyś twierdziłam, że mało się poce w Panache Sporcie, ale szybko zweryfikowałam tę opinię :-) Kiedy ruszam się z porządną intensywnością (joga jest może niezbyt dynamiczna, ale wymaga wysiłku mięśni i pot nie jest niczym dziwnym), jestem mokra i ja i stanik. Najpierw nasiąka pas pod biustem, potem wilgotna staje się reszta. Jak szybko i jak bardzo - zależy od intenswności danego treningu. Zwykle trwają one półtorej godziny i nie zdarzyło mi się jeszcze wyjść z sali w suchym staniku. Nie czuję się jednak w tym staniku przyduszona - niewątpliwie powietrze przepuszcza, choć nie jestem pewna, co czyni z wilgocią :-) Być może niewielkie ilości tejże faktycznie odprowadza od ciała.

 

Wytrzymałość materiałów


Pół roku używania i prania w pralce średnio dwa razy w tygodniu nie uczyniły bezfiszbinowcowi żadnej istotnej szkody. Nie sprało się nawet logo z przodu, tylko trochę naruszyło :-) Piorę w 30 stopniach najczęściej na krótkim, 30-minutowym programie, z wirowaniem. W woreczku. Póki co, za trwałość należy mu się maks.

 

Wygoda eksploatacji

Pierze się, przechowuje i suszy bezproblemowo. Schnie w ciągu kilku godzin, podobnie jak reszta sportowych ciuchów z oddychających materiałów. 

Najciekawsze, że producent wciąż zaleca pranie ręczne (hand wash warm - widnieje nadrukowane po drugiej stronie zapięcia). Mimo braku fiszbin. Od początku nie miałam zamiaru tego zalecenia przestrzegać - bez przesady, nie będę bawiła się w pranie ręczne sportowego stanika! Jest to spory kawałek szmatki, do tego gąbczastej, więc nasiąkającej wodą, nie mam więc najmniejszego nawet zamiaru czegoś takiego ugniatać w wodzie i wieszać kapiącego, w każdy wtorek i czwartek :-) Suszę zwyczajnie, na wisząco, suszarki nie używam. 



Estetyka i kształtowanie

Odjęłam punkt nie ze względu na ogólną jakość wykonania, która jest moim zdaniem bardzo dobra, lecz za rozmieszczenie wzorów. Jak już stwierdziłyśmy przy omawianiu ostatnich kolekcji Panache Sport, w bezfiszbinowcu rozkład dzianiny z nadrukiem jest taki, że piersi sprawiają optycznie wrażenie rozstawionych. A że ogólny kształt biustu w PS nie jest mocno zebrany i trochę hmm, wałkowaty - przydałoby się zagrać wzorami tak, by wyglądało to zgrabniej. W porównaniu z fiszbinową wersją kształt jest nieco gorszy - biust nie jest tak dobrze uniesiony (nie ma stromej linii od dołu ku górze, a raczej okrągła), zebrany jest podobnie. Piersi nie są jednak spłaszczone i przyklapnięte, jak w wielu bezfiszbinowcach.

Zaletą w porównaniu do fiszbinowej wersji są za to kolorowe ramiączka - tam czarne. A ja lubię, jak z dekoltu wymsknie się czasem coś ciekawego. Pomijając rozmieszczenie - ten tęczowy, przypominający piksele wzorek jest genialny. Połączenie czerni z kolorem, a właściwie wieloma kolorami, jest bardzo praktyczne i uniwersalne i niemal do wszystkiego pasuje. Czuję się świetnie zakładając Sporta w szatni i często mam wrażenie, że mam najfajniejszy biustonosz do ćwiczeń w okolicy :-) To zawsze dodatkowo poprawia nastrój i motywację, gdy mamy do włożenia coś fajnego.

Z przodu, na dolnym pasie mamy już nowe logo Panache (bez dopiska SPORT - choć na próbce był). Po kilkudziesięciu praniach logo nadal tu jest, choć kilka literek trochę zaczęło się odklejać :-) Gdybym chciała się ekstremalnie czepiać, przyczepiłabym się do lekko pofałdowanego wnętrza miseczek. Widać to jednak tylko od wewnątrz i ani trochę nie przeszkadza w użytkowaniu, więc nie ma o czym mówić. Zapięcie jest solidne i mięsiste, ramiączka z tyłu również bardzo dobrej jakości.

 

Galeria

Wszystkie fotki tu :-)

 

 

Cena

Sportowiec od Panache to wydatek około 200 zł - cena ta raczej będzie rosnąć ze względu na szalejący kurs funta. Moim zdaniem to cena wysoka, jednak gdybym nie dostała go w prezencie - zainwestowałabym, wiedząc, jak dobrze sprawdziła się u mnie wersja fiszbinowa. Produkt jest dobry i trwały, a przy regularnym uprawianiu sportu - niezbędny.

 

Podsumowanie

Z bezfiszbinowca Panache Sport jestem bardzo zadowolona i uważam, że ze strony firmy wprowadzenie go było dobrym ruchem. Są bowiem takie rodzaje aktywności, przy których fiszbiny nie są konieczne, a wręcz mogą przeszkadzać. Bezfiszbinowiec by PS zachował większość zalet fiszbinowca z mojego punktu widzenia. A ja poczułam się zachęcona do eksperymentów z innymi bezdrutowcami... Niewykluczone więc, że przestanę być wierna Panache ;-) Może w bezfiszbinowcach z cienkich materiałów (bez pianki) byłoby mi chłodniej i przyjemniej latem?

Bezfiszbinowy PS w mojej wersji kolorystycznej nie jest już produkowany, ale wchodzą nowe kolory - w aktualnym sezonie mamy fioletowy, w jesiennym - kolejne wersje (pokażę :), a na przyszłą wiosnę planowane jest wejście wersji bezfiszbinowej do bazy.

A czy Wy macie już jakieś doświadczenia z tym modelem? A ogólnie - wolicie sport z fiszbinami czy bez? :-)



poniedziałek, 07 maja 2012

Koniec majówkowego lenistwa - czas się ruszyć! Z przyjemnością prezentuję Wam kolejną recenzję z cyklu Stanikotest - Biust w ruchu. Recenzentkę już znacie - Ula recenzowała już dla nas Shock Absorbera i Freyę, a tym razem zabrała się za szeroko reklamowaną nowość tego sezonu - Panache Sport. Zanim dowiemy się, co myśli o kolejnym testowanym modelu, przypomnę pokrótce zasady naszych Stanikotestów :-)

  • Oceny recenzentek są szczere i bezstronne. W ich treść nie ingeruje ani autorka Stanikomanii, ani jakikolwiek inny podmiot. Wsparcie ze strony firm polega jedynie na dostarczeniu bielizny do testowania. Ani autorka Stanikomanii, ani recenzentki nie pobierają wynagrodzenia za udział w akcji. Autorka Stanikomanii zastrzega sobie prawo do drobnych poprawek stylistycznych, nie wpływających na treść recenzji.
  • Biustonosze oceniane są w punktach w skali 1-5 (niedostateczny, mierny, dostateczny, dobry, bardzo dobry).
  • Każdy z testowanych biustonoszy sportowych powinien być wykorzystany w co najmniej pięciu pełnych treningach (im więcej, tym lepiej :). Powinien też przejść kilkukrotne pranie i suszenie. Jeżeli trenowanie w danym biustonoszu sprawia recenzentce wyraźny dyskomfort, może przerwać jego testy w dowolnym momencie. Informacja o tym powinna się znaleźć w recenzji. 

A teraz... startujemy :-)

 

Ula recenzuje: Panache Sport, rozmiar 30GG



Moja aktywność

Tak jak pisałam wcześniej w recenzji Shock Absorbera i Freyi Active, stanik sportowy jest mi potrzebny głównie do biegów. Codziennie dojeżdżam do pracy rowerem, ale nie oszukujmy się, do tego celu zwykła balkonetka wystarczy ;) Skupię się więc na tym, jak Panache radzi sobie podczas biegów – zarówno tych krótko- jak i długodystansowych.

Normalnie noszę staniki w rozmiarze 30G lub 30GG, moje wymiary to 69/96, czasami trochę więcej, czasami mniej – jak u każdej z nas. W swojej szufladzie mam kilka sportowców: Royce Impact Free 30G, Shock Absorbera BE53 32F i B4490 32FF oraz Freyę Active Soft Cup w rozmiarze 32FF.



Podtrzymanie i redukcja ruchów biustu podczas uprawiania sportu



Przyznam szczerze, że Panache pozytywnie mnie zaskoczyło. Wydaje mi się, iż świetne podtrzymanie udało się uzyskać dzięki zastosowaniu fiszbin oraz usztywnianych miseczek. W wersji z normalnie ułożonymi ramiączkami podtrzymanie jest świetne, zaś w wersji ze spiętymi ramiączkami genialne – mam wrażenie przymurowanego biustu. Dokładnie o coś takiego mi chodziło, wielki plus dla Panache za skonstruowanie tego sportowca! Mam nadzieję, że w innych rozmiarach spisuje się podobnie :)

Osobną kwestią są ramiączka – jak dla mnie (a jestem osobą raczej średniego wzrostu o standardowej długości tułowia i wysokości biustu) były trochę za długie – po maksymalnym podciągnięciu ramiączek ciągle brakowało mi 1 cm. Postanowiłam więc skrócić lekko ramiączka i w wersji skróconej jest już idealnie.

 

 

Dopasowanie i przewidywalność rozmiaru



Tutaj również nie mam podstaw do narzekania. Obwód identyczny, jak w normalnie noszonych stanikach, zaś miska z tych, które noszę zazwyczaj (30G lub 30GG). Fiszbiny ładnie przylegają, nie są za szerokie.



Komfort noszenia

Komfort idealny - podczas biegu nie czuję, że mam na sobie stanik. Nic nie obciera, nie gniecie. Po półmaratonie miałam lekko odciśnięty stanik na skórze, ale nie widzę w tym nic nadzwyczajnego – skarpetki też się odcisnęły. Fiszbiny nie mordują, szwy nie obcierają… bez względu na dystans. I o to chodzi :)

Jedyna uwaga – i za to odejmuję pół punkta – dotyczy wygody podczas biegania z ramiączkami spiętymi – trochę wrzynają się w pachy. Dramatu nie ma, ale przez to wolę jednak wersję z rozpiętymi ramiączkami.



Wygoda regulowania, zakładania i zdejmowania



Stanik zakłada się wygodnie, zapięcie mocno trzyma, nie rozpina się podczas biegu. Podobnie wygląda sytuacja z ramiączkami – raz wyregulowane trzymają się na swoim miejscu przez kilka treningów. Ramiączka spięte ze sobą się nie odpinają.


Odprowadzanie wilgoci


Niestety stanik nasiąka potem od sutków w dół. Im bliżej gumy obwodowej, tym gorzej. Stanik nasiąka po ok. 20 min. treningu (aczkolwiek tutaj dużą rolę gra zapewne nasz indywidualny poziom potliwości). Wiecie co, wszystkie sportowce tak się zachowują, więc to chyba norma ;) Jeszcze trochę poczekamy na stanik, który po treningu będzie suchy...

 

Wytrzymałość materiałów



Po wielu treningach stanik nadal wygląda idealnie, materiały trzymają swój poziom rozciągliwości, szwy się nie prują… Słowem – super.

 

Wygoda eksploatacji

Cóż, może jestem zbyt surowa, ale bardzo nie lubię zaleceń prania ręcznego dla staników sportowych. To jest bzdura, ręcznie nie da się doprać sportowców. I za to odejmuję 1 punkt. W przypadku tego modelu zapewne chodzi o fiszbiny. Robię więc tak – stanik wrzucam do pralki na program prania odzieży sportowej z wyłączonym wirowaniem. Wilk jest syty i owca cała :) Po praniu miski się trochę zniekształcają, ale po założeniu odzyskują swój kształt.

Stanik suszy się dość długo, jak to sportowiec. Ale noc zazwyczaj wystarczy. Za czas suszenia odejmuję pół punkta.

Przechowywanie… Hmm… Trzeba mieć sporo miejsca w szufladzie. Niestety fiszbiny i usztywniane miseczki są dość zachłanne w kwestii przestrzeni. Tego stanika nie zwiniecie w rulonik tak jak Shock Absorbera czy bezfiszbinowej Freyi. Jedyna forma kompresji to włożenie jednej miski w drugą i złożenie stanika na pół. I za to odejmuję kolejne pół gwiazdki.

 

Estetyka



Designer wymyślił fajny krój i ciekawie połączył kolory. Wszystkie wersje kolorystyczne bardzo mi się podobają. Ciekawe, co wymyślą w następnym sezonie.

W kwestii kształtowania biustu mogę powiedzieć tylko jedno – BOSKO! Pierwszy raz mam sportowca, który świetnie modeluje biust. Nie ma rakiet, nie ma naleśników… Są za to ładnie zaokrąglone kule. W takim staniku aż się prosi o mocniejsze wyprostowanie podczas biegu ;)

 

Podsumowanie

Jestem bardzo zadowolona z Panache Sport. Subiektywnie przyznam, iż jest on moim faworytem wśród sportowców – potwierdzeniem tego niech będzie fakt, iż półmaraton przebiegłam właśnie w nim, jako tym najwygodniejszym, najlepiej podtrzymującym i najładniej kształtującym (co z tego, że byłam ubrana w kurtkę - kobieta zawsze lubi mieć na sobie ładną bieliznę! ;))

Mam nadzieję, że Panache będzie wprowadzać nowe kolory i stopniowo poszerzać rozmiarówkę tak, aby wszystkie kobiety mogły bez skrępowania biegać i uprawiać wszystkie możliwe sporty :)


Podziękowania...

czyli Stanikomania ma głos :-) Dziękuję Uli za kolejną wyczerpującą recenzję i ilustracje. Dziękuję również polskiemu dystrybutorowi marki Panache Sport - firmie So Chic!, za to, że dziarsko przystąpiła do akcji i dostarczyła nam kolejny model do stanikotestów.

Jednocześnie podtrzymuję zaproszenie kierowane w stronę pozostałych producentów i dystrybutorów biustonoszy sportowych - jeśli zdecydujecie się wziąć udział w akcji Biust w ruchu, zalety Waszych produktów z pewnością nie umkną zaangażowanym staniko-testerkom.

Do Czytelniczek zaś jak zwykle kieruję pytanie o Wasze doświadczenia z opisywanym modelem. Czy miałyście podobne odczucia co do jego przymiotów tudzież mankamentów? A jeśli jeszcze go nie znacie - czy recenzja Uli zachęciła Was do przeprowadzenia własnego stanikotestu? :-)
poniedziałek, 23 stycznia 2012

Na przekór mało energetycznej aurze proponuję aktywny temat :-) Pamiętacie być może, jak obiecywałam, że wrócę do tematyki sportowej i że postaram się pozyskać siły maksymalnie kompetentne (czyli: biuściaste i ruchliwe :) do oceniania tego, co w dziedzinie podtrzymywania biustu podczas uprawiania sportu proponują nam producenci. Biust w ruchu - akcja testowania bielizny sportowej - to pierwsza próba sprostania oczekiwaniom wysportowanych stanikomaniaczek :-) Do akcji na razie włączyły się marki Shock Absorber oraz Freya Active i mam nadzieję, że ich pula będzie rosła.

Biust w ruchu stanie się, jak planuję, jednym z działów większego cyklu, którego kryptonim brzmi Stanikotest, a którego ramach będę regularnie oddawać głos niezależnym recenzentkom, rekrutującym się spośród Czytelniczek (dość monopolu kasicy_k na recenzje na Stanikomanii, ha!), nie tylko w dziedzinie bielizny sportowej, ale i codziennej czy „do zadań specjalnych”.

Zanim przedstawię Wam pierwszą staniko-testerkę, garść zasad, którymi będziemy się kierować:

  • Oceny recenzentek są szczere i bezstronne. W ich treść nie ingeruje ani autorka Stanikomanii, ani jakikolwiek inny podmiot, w szczególności firmy wspierające akcję. Wsparcie ze strony firm może polegać jedynie na dostarczeniu bielizny do recenzji. Ani autorka Stanikomanii, ani recenzentki nie pobierają żadnego wynagrodzenia za udział w akcji. Autorka Stanikomanii zastrzega sobie prawo do drobnych poprawek stylistycznych w tekstach, nie wpływających na treść recenzji.
  • Biustonosze oceniane są w punktach, w skali 1-5 (niedostateczny, mierny, dostateczny, dobry, bardzo dobry).
  • Każdy z testowanych biustonoszy sportowych powinien być wykorzystany w co najmniej pięciu pełnych treningach (im więcej, tym lepiej :). Powinien też przejść kilkukrotne pranie i suszenie. Jeżeli trenowanie w danym biustonoszu sprawia recenzentce wyraźny dyskomfort, może przerwać jego testy w dowolnym momencie. Informacja o tym powinna się znaleźć w recenzji. 

A teraz... do biegu, gotowi - start! :-)

 

Ula recenzuje: Freya Active Soft Cup i Shock Absorber B4490



Moja aktywność

Od kilku lat biegam hobbystycznie. Na początku – jeszcze nieświadoma istnienia dobrze dopasowanych staników sportowych - postanowiłam przebiec maraton. Cel osiągnęłam, ale podczas wszystkich treningów oraz samego maratonu mój biust nie pozwalał mi o sobie zapomnieć.

Aktualnie biegam raczej rekreacyjnie, zazwyczaj ok. 5-10 km, czasami, w weekendy robię dłuższe trasy, aczkolwiek powyżej 20km już raczej nie biegam – nie mam niestety tyle wolnego czasu, co podczas studiów. Jeśli chodzi o tempo, to zazwyczaj staram się utrzymać puls ok. 130, więc sprinterem nie jestem.

Oprócz biegania jeżdżę również na rowerze. Jest on moim ulubionym środkiem lokomocji i przyznam szczerze, że za nic nie wsiądę wiosną, latem i jesienią do samochodu, jeśli mogę jechać bicyklem. Dlatego też tak długo, jak poranki nie nokautują mnie swoją rześkością, dojeżdżam do pracy na rowerze.

Co tydzień chodzę jeszcze na piłkę nożną.

Każda z tych aktywności jest inna i wymaga innego poziomu podtrzymania biustu. Moim zdaniem podczas jazdy na rowerze zwykły stanik wystarczy. Do biegania konieczny jest stanik mocno trzymający biust, zaś do piłki taki, który zapewnia poczucie stabilności podczas szybkich zwrotów i gwałtownych podskoków.

Dotychczas korzystałam z dwóch staników sportowych: Royce Impact Free 30G oraz Shock Absorbera BE53 32F. Na mój biust (69/96, normalnie noszę 30G; dla porządku dodam jeszcze wzrost: 168cm) SA był lekko przyciasny, zaś Royce po dłuższym czasie stracił swoje właściwości podtrzymujące. Ostatnio przetestowałam dwa inne staniki sportowe:

- Freya Active Soft Cup (bez fiszbin), rozmiar 32FF

- Shock Absorber B4490, rozmiar 32FF

 

Podtrzymanie i redukcja ruchów biustu podczas uprawiania sportu

Freya Active 



Ogólnie jest bardzo dobrze, ale jeszcze nie idealnie. Po dłuższym biegu zaczynam odczuwać lekko ruch biustu – czyżby materiał się rozciągał podczas treningu? Ciężko stwierdzić. Po pierwszym treningu odniosłam wrażenie, że obwód się rozciągnął – przed treningiem dopinałam się tylko na pierwszą haftkę, po treningu byłam w stanie się dopiąć na najciaśniejsze haftki. A może to ja się rozciągnęłam po biegu? ;)

Osobną kwestią są ramiączka – jak dla mnie (a jestem osobą raczej średniego wzrostu o standardowej długości tułowia i wysokości biustu) były trochę za długie – po maksymalnym podciągnięciu ramiączek ciągle brakowało mi 1 cm. Postanowiłam więc skrócić lekko ramiączka i w wersji skróconej jest już idealnie:)

 

Shock Absorber



Tutaj sytuacja wygląda podobnie jak w przypadku Freyi. Jest prawie idealnie, ale czasami czuję jeszcze ruch biustu. Ogólnie biust jest bardzo dobrze podtrzymany, przez większość czasu zapominam o jego istnieniu.

W tym modelu również musiałam podciąć ramiączka. W wersji skróconej jest o niebo lepiej, niż w fabrycznej.

 

Dopasowanie i przewidywalność rozmiaru 

Freya Active



Shock Absorber



W przypadku obu modeli jestem zadowolona z dopasowania i przewidywalności rozmiaru. W ciasnoobwodowych modelach biorę 32FF, taki też rozmiar pasował mi w obu sportowcach.

Ważne! Staniki sportowe nie mogą być za duże – jeśli tak się stanie, to zapomnijcie o dobrym podtrzymaniu. Jeśli musicie wybierać mniejsze zło, bo akurat jesteście między rozmiarami, to bierzcie rozmiar mniejszy w miskach.

 

Komfort noszenia

Freya Active

/0!

Shock Absorber

/

Na krótkich dystansach oba staniki są niezwykle wygodne, nic nie uciska i nie obciera. Niestety wraz z kolejnymi kilometrami Freya zmienia się w ciche narzędzie tortur.

Ostatnio zabrałam się za treningi przed półmaratonem i zaczęłam robić tzw. wybiegi - tzn. dłuższy bieg i spokojne tempo (min. 15-18 km). Niestety Freya się do tego nie nadaje - po pierwszym wybiegu miałam mniejszą pierś obtartą do krwi wzdłuż odszycia dodatkowej warstwy materiału przy fiszbinie. Goiło się to tydzień - masakra. Po godzinnym biegu krwi nie ma, ale otarcia niestety tak. Po wybiegu w SA piersi były OK, zero otarć, zero krwi.

Podsumowując: dla osób trenujących krótko lub mało intensywnie, oba modele będą dobre. Jeśli jednak planujecie długo biegać lub uprawiać coś równie ruchomego ;) -  zdecydowanie odradzam Wam Freyę. Osobiście nie założę już jej więcej na dłuższe biegi.

W tej kategorii wystawiam dwie oceny: krótkodystansową (pierwsza) i długodystansową (druga). Niestety Freya za krew dostaje zero!

 

Wygoda regulowania, zakładania i zdejmowania

Freya Active



Shock Absorber

W obu przypadkach staniki zakłada się bez problemu, radzę sobie sama. Shock Absorber ma dwa osobne zapięcia, które można oddzielnie regulować, zaś Freya ma jedno szerokie zapięcie, które gwarantuje stabilność obwodu. W obu przypadkach zapięcia nie rozpinają się samoistnie. Podobnie wygląda kwestia ramiączek - raz wyregulowane pozostają niewzruszone podczas treningów i prania – nie musiałam ich jeszcze ani razu ponownie regulować.

 

Odprowadzanie wilgoci

Freya Active



Shock Absorber



Niestety oba modele nasiąkają potem w dolnej części piersi. Im bliżej gumy obwodowej, tym gorzej. Staniki nasiąkają po ok. 20 min. treningu (aczkolwiek tutaj dużą rolę gra zapewne nasz indywidualny poziom potliwości). Podczas treningu i tak się tego mocno nie odczuwa, niemniej „oddychanie” i „odprowadzanie wilgoci” w obu modelach traktuję bardziej jak chwyt marketingowy niż fakt.

 

Wytrzymałość materiałów 

Freya Active



Shock Absorber



Ogólnie oba staniki po dłuższym testowaniu podczas treningów i prania o dziwo nadal wyglądają dobrze. Oczywiście tu i ówdzie wolne końce materiału zaczęły się siepać, pojawiły się małe kuleczki w kilku miejscach – ale jest to moim zdaniem normalne. Materiały sprawiają wrażenie trwałych i mam nadzieję, że nie będę zmuszona zmienić o nich zdania w najbliższej przyszłości.

Jedyną uwagę mam do obwodu Freyi – ciągle pamiętam wrażenie po pierwszym treningu, że się rozciągnął. Dlatego też odejmuję jej dodatkowe pół gwiazdki.

 

Wygoda eksploatacji

Freya Active



Shock Absorber



Łatwo się pierze i suszy. Piorę w pralce w 40 stopniach, wraz z innymi ubraniami. Suszę normalnie na suszarce, nie oprawiam nad nimi żadnych rytuałów ;) Trzymam je schowane w szufladzie, nic szczególnego z nimi nie robię.

W tym miejscu po prostu MUSZĘ wspomnieć o niejednoznaczności zaleceń dot. prania dla Freyi – metka w obwodzie pozwala na pranie w pralce, zaś metka doczepiona do stanika każe już prać ręcznie, suszyć w cieniu i odmówić stosowne modlitwy podczas aktu prania. Litości, stanik sportowy, z którym mam się obchodzić jak z jajkiem? Nie ma mowy. Oczywiście na początku przestudiowałam zalecenia zawarte na metce dołączonej do stanika. Żywo oburzona postanowiłam się do nich nie stosować i prać stanik w pralce. Podczas dokładniejszego oglądania stanika spojrzałam na metkę wszytą w obwód i z ulgą przeczytałam ludzkie warunki prania. Za irytację związaną z praniem ręcznym i suszeniem w cieniu odejmuję Freyi pół gwiazdki.

 

Estetyka

Freya Active


Shock Absorber

Freya wizualnie jest bardzo ładna. Przemawia do mnie to połączenie kolorystyczne oraz sposób, w jaki kolor został wpisany w pozornie nudny, czarny stanik. Jeśli chodzi o kształt… Na pewno mój biust sprawia wrażenie gotowego do sprintu ;) Takich rakiet nigdy jeszcze nie miałam! Na szczęście zawsze na stanik zakładam bluzkę, a pod nią efekt nie jest już tak piorunujący.

Shock Absorber jest bardzo oszczędny w designie, podoba mi się. Nie rozumiem jedynie, po co obszywają czarny stanik białą lamówką – takie coś wygląda fajnie do pierwszego prania. A potem biel zjeżdża po równi pochyłej w kierunku brudnych szarości. Jeśli chodzi o kształt, SA oferuje nam „seksowną” jednopierś – nasze atrybuty kobiecości są mocno ściśnięte i przyklejone do klatki piersiowej. Efekt nie powala. 

Nie oszukujmy się, kształtowanie biustu to nie jest coś, co decyduje o zakupie stanika sportowego – tutaj liczy się przede wszystkim podtrzymanie. Aczkolwiek miło by było kiedyś założyć śliczny, pięknie kształtujący i genialnie podtrzymujący stanik sportowy:)

 

Podsumowanie

Jestem bardzo zadowolona z obu staników. Dobrze podtrzymują, ładnie wyglądają, sprawiają wrażenie trwałych… Super! Trenowanie w nich sprawiało mi dużą frajdę i o to chodzi :)

Ula

 

Podziękowania i zaproszenie

Stanikomania ma głos :-) Dziękuję Uli za zgodę na zostanie naszą pierwszą recenzentką, sumienne przetestowanie obu biustonoszy, recenzję i zdjęcia. Dziękuję również polskim dystrybutorom marek Freya Active oraz Shock Absorber, którzy wspierają nasza akcję, dostarczając bielizny dla recenzentek (tym drugim należą się szczególne podziękowania z uwagi na to, że to oni wyszli z inicjatywą całego przedsięwzięcia, chcąc zmierzyć się z innymi liderami bra-sportu :).

Zapraszam także przedstawicieli innych marek do udziału w kolejnych odcinkach Biustu w ruchu - marzy mi się, byśmy mogły w ten sposób przeanalizować ofertę wszystkich marek dobrych biustonoszy sportowych na rynku.

Czytelniczki zaś jak zwykle zapraszam do komentowania - jestem bardzo ciekawa, jak Wam się podoba formuła recenzji i czy udało się nam uwzględnić wszystko, co ważne w dobrym staniku sportowym. A może macie jakieś własne uwagi odnośnie do recenzowanych biustonoszy albo propozycje, które modele warto byłoby jeszcze przetestować?

Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...