Wpisy z tagiem: Fayreform

wtorek, 07 sierpnia 2007


Co prawda to Europę uważa się za ojczyznę najpiękniejszej bielizny, stąd też pochodzi najwięcej marek będących przedmiotem naszego zainteresowania – okazuje się jednak, że prawdziwe perełki potrafią powstawać także w bardzo odległych z naszego punktu widzenia stronach świata. Na szczęście da się je bez problemu kupić również na naszym kontynencie.

Marka Fayreform jest znana Australijkom i Nowozelandkom już od lat trzydziestych ubiegłego stulecia, kiedy to firma ta rozpoczęła działalność jako producent gorsetów. W 1947 roku zaś powstała firma Bendon, która szybko stała się głównym graczem na rozwijającym się australijskim rynku bieliźnianym, w czasach, gdy „ciężkie” gorseciarstwo stopniowo zastępowały coraz lżejsze i wygodniejsze wynalazki. Z naszego punktu widzenia w obecnej działalności Bendona najciekawsze są dwa przedsięwzięcia: biustonosz sportowy marki Bendon Sport, Extreme Out (do miseczki G – przyjazny wygląd, nieznany poziom podtrzymania – może któraś z Czytelniczek zna ten produkt?) oraz wspomniana marka Fayreform, kupiona przez Bendona w 2000 roku, którą to postaram się tutaj nieco przybliżyć (do Bendona należy także Elle Macpherson Intimates, atrakcyjna marka mało- i średniobiuściasta).

Już pierwszy rzut oka na kolekcję Fayreforma pozwala zauważyć, że nie jest to typowa bielizna popularna. Fayreform rzadko powiela utarte wzory – nie są to staniki pospolite, jakich wiele w ofercie innych marek, są też utrzymane w nieco staroświeckim stylu. Uwagę przykuwają zwłaszcza bogate hafty i koronki. Nie jest to również bielizna najtańsza - za eleganckiego DD-plusowca zapłacić trzeba 30-45 funtów. Nieliczne jak dotąd recenzentki z Listków Figowych zgodnie twierdzą, że jakość jest pierwszorzędna.

Zacznijmy jednak od spraw prozaicznych – jak się przedstawia rozmiarówka? Pod tym względem całość oferty Fayreforma można podzielić na trzy „strefy rozmiarowe”.

Pierwsza z nich jest domeną szczęściar o rozmiarze miseczek nie przekraczającym F. Większość balkoników Fayreforma jest dostępna tylko do tego rozmiaru miseczki (przy czym niektóre, jak Dainty [uwaga w sprawie linków do stron Fayreform i Bendon: po wybraniu jednego z krajów w początkowym selektorze, np. UK, dotrzemy we właściwe miejsce] czy balkonikowa wersja Vitality, tylko do E), dla G-biustów zaś przeznaczona jest strefa druga, obejmująca w zasadzie full-cupy (zwane po prostu underwired, czyli zwykłymi stanikami na fiszbinach). Na szczęście są wyjątki – np. Memoirs sięga miseczki G w wersji zarówno balkonikowej, jak i full-cupowej. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że niektóre „staniki na fiszbinach” są zbliżone do plunge – na przykład bawełniany model Enrich (do miseczki GG), zaprzeczający stereotypowym wyobrażeniom o „babcinych bawełniakach”, czy piękny błękitny Delectable z szarym i białym haftem - oba wyglądają na stosunkowo tolerancyjne dla głębszych dekoltów.

Tylko do miseczki F niestety szyty jest uroczy model Honey Bun (wersja śliwkowa i czarna, obydwie równie piękne) oraz lekko usztywniany Genteel z kontrastową koronką, a także jeden z moich faworytów, grafitowy superelegancki balkonik High Society. Co zaskakujące, zabudowany, bogato lecz subtelnie haftowany, przejrzysty Etiquette także nie jest przeznaczony dla G- ani więcej-biustów, a wydawałoby się, że to taki typowy „dużomiskowiec”. Nie przepadam co prawda za miseczkami wędrującymi aż tak daleko w górę po bokach, lecz ten jest wyjątkowo uroczy. Niestety...

Trzecia strefa obejmuje modele szyte do miseczki J – jej gwiazdą jest Evolve, zwłaszcza w wersji czarnej z bogatym kremowym haftem. Czy już wspominałam, że mam słabość do jasnych detali na czerni? Piękny biustonosz, a ozdobione haftem szerokie ramiączka (jak w wielu stanikach Fayreform) wcale go nie szpecą. Czy nazwa tego modelu ma sugerować, że Fayreform zamierza ewoluować w stronę coraz większych rozmiarów miseczek? Ucieszyłby mnie ten kierunek, choć na razie pozostaje głównie w sferze deklaracji. Znacznie gorzej niestety prezentuje się niejaki Decadent – ani trochę nie dekadencki, babciowaty full-cup z kuriozalnie szerokimi ramiączkami, którym majtkowy róż pozbawiony wyróżniających się detali odbiera wszelkie potencjalne zalety. Na temat trzeciego i ostatniego reprezentanta strefy J, o wiele mówiącej nazwie Diminish, litościwie zamilczę.

Wróćmy jednak do pozytywów. Wyróżnikiem Fayreforma są subtelne, eleganckie kolory. Próżno szukać tu jaskrawych fuksji czy żywych turkusów, nie znaczy to jednak wcale, że ograniczono się do kremowych bieli i brudnych beży. Wspomniany już High Society występuje w przepięknym graficie, o śliwkowym Honey Bun w pastelowe róże (czarny jest chyba jeszcze piękniejszy) też już była mowa. Ukwiecona Daisy równie świetnie prezentuje się w kolorze kawy z mlekiem (zwanym czekoladą), jak w swojej poprzedniej wersji czarnej z dodatkami w przygaszonym różu. Wyrafinowaną odmianę cielistości prezentuje Vitality, pokryty w całości kremową koronką na ciemnym tle (wersja „migdałowa”). W bardzo ciemnym turkusie wykończonym bogatą kremową koronką znajdziemy wspomniany wcześniej usztywniany balkonik Genteel (do F). W pięknej odmianie granatowej z olśniewającym biało-niebieskim kwiatowym haftem występuje Beauty, dostępny także w morskiej bladej zieleni. Kunsztowne hafty modelu Tantalise (zwracam uwagę na jego dostępność w rozmiarze obwodu 30, czyli naszym 65) sprawiają, że blady różyk pozbywa się nudnej babciowatości. Są bowiem barwy, które świetnie prezentują się jako tło, a gorzej wtedy, gdy brak innych dodatków. Zaprojektować cielisty czy bladoróżowy biustonosz, który będzie zachwycał i przyciągał wzrok, zamiast odrzucać i domagać się szczelnego zakrycia, to prawdziwa sztuka – wiele zależy tu od odcienia, faktury, dodatków, zdobień... Fayreform w większości przypadków radzi sobie zupełnie nieźle. Czerń podobno broni się zawsze, jednak wcale nie zawsze zachwyca tak, jak w jednym z moich ulubieńców, Memoirs (przezroczysty tiul, wzór typu „tatuaż”, piękne ramiączka).

Zalety aparycji Fayreformów można by wymieniać jeszcze długo. Można rozwodzić się nad delikatnymi haftami, zdobiącymi nie tylko krawędzie, ale i całe miseczki, które bywają nim gęsto pokryte (Candid) lub zachwycać się zdobionymi ramiączkami (albo potępiać ich sporą zazwyczaj szerokość). Podrkeślę jeszcze tylko jeden drobiazg – między miseczkami wielu modeli oprócz tradycyjnej kokardki znajdziemy uroczą różyczkę.

Nie jestem pewna, czy kolekcja Fayreform zwróciłaby aż tak moją uwagę, gdyby nie bardzo dobra strona internetowa tej marki. Oprócz dokładnie zaprezentowanej kolekcji (wszystkie odmiany kolorystyczne i kroje, podany zakres rozmiarów poszczególnych wersji, „szkło powiększające” umożliwiające dokładne przyjrzenie się detalom) znajdziemy tam wskazówki dotyczące właściwego dopasowania biustonosza, dbania o bieliznę, celne uwagi na temat znaczenia odpowiedniego doboru rozmiaru i zagrożeń płynących z noszenia niewłaściwego. Przeczytamy między innymi: „Dobór bielizny może w ogromnym stopniu wpłynąć na kształt twojej sylwetki pod ubraniem, na to, jak strój na tobie leży, sposób spływania materiału oraz na twoją figurę”. Święta racja. A w razie problemów zawsze możemy zapytać dyżurnego stanikologa, czyli bra-ologist'a Fayreform. Fajnie mają w tej Australii...

Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...