Wpisy z tagiem: pstrokaty

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Szaro za oknem - czas najwyższy powrócić do barwnych haftów i nadruków :)

Wracam więc najpierw do moich ulubionych odcieni szmaragdowatych i turkusowatych... Miło, że coraz więcej ich pojawia się w bieliźnianych kolekcjach, samodzielnie albo w zestawieniach. Zielonkawe tendencje widać wyraźnie w ofercie Bravissimo, które pod względem palety barw zawsze stawało na wysokości zadania. Prawie zawsze znalazło się tam coś dla miłośniczek odcieni z rodziny petrol, teal i emerald :-) Firmy i sklepy chyba boją się takich kolorów - pewnie dlatego widać je głównie wśród Bravissimowych ekskluziwów, czyli wersji produkowanych na specjalne zamówienie tej brytyjskiej sieci, bądź też wśród produktów marki własnej Bravissimo (jak Alana czy Mai Blossom). Ciekawe - czy rzeczywiście tak niewiele kobiet podziela moje zamiłowanie do tej grupy barw, że producenci obawiają się o sprzedaż?

Już od dłuższego czasu ostrzyłam sobie ząbki na dwie propozycje: szmaragdową wersję panterki VaVa marki Miss Mandalay (do miseczki HH!) oraz dzisiejszego bohatera, czyli Bąbla - reprezentującego intrygujący zestaw barw ze szmaragdem w jednej z głównych ról. Alana (jasnoszmaragdowa, rzecz jasna), od której zaczęłam znajomość z marką bieliźnianą Bravissimo, zachęciła mnie do dalszej eksploracji oferty tej firmy. Czy Bubbles okaże się równie udany konstrukcyjnie, jak Alana? Czy jego fiszbiny są tak samo mocne - i tak samo niewygodne - jak u starszej siostry? Eksperyment trwał kilka tygodni, a oto jego wyniki.

 

Bravissimo - Bubbles, 36G, kolor: black/boysenberry [Rozmiary: 28 DD-J, 30-38 DD-K, cena: £27]

 

Estetyka



W Bąblach urzekło mnie zestawienie kolorów oraz wzór. Świetne jest połączenie jasnego szmaragdu z koralowym odcieniem pomarańczu tudzież niebieskościami na buraczkowym tle (producent nazywa ten kolor bardziej poetycko - boysenberry; jest to owoc podobny do jeżyny). Na zdjęciach moim zdaniem szmaragd wyszedł mi zbyt niebieskawy, w rzeczywistości więcej w nim zieleni.

Haft z kolei ma tło czarne, co z początku mnie raziło - być może lepszy byłby ciemny granat; czerń w towarzystwie tych baniek mydlanych o wcale nie jaskarawych, raczej rozbielonych barwach wydaje się zbyt agresywna.

Brawo za zgodność nadruku z haftem i w ogóle za to, że haft jest tak kolorowy - mamy szafir, wspomniany szmaragd oraz buraczki ;) - a także za to, że kółka układają się miejscami w pawie oczka, które, jak wiadomo, są ostatnio na topie ;) Cieszą również ramiączka, w przedniej części obszyte tą samą dzianiną, z której zrobione są miseczki, oraz kokardki z wąziutkich wstążek.

Co mnie w Bąblach drażni, oprócz wspomnianego czarnego akcentu, to spód miseczek - co prawda nie widać go w trakcie noszenia, ale biały (!) kolor odwrotnej strony materiału nieprzyjemnie zaskakuje.

Jakoś wykonania Bąbli jest wg mnie bez zarzutu, można je spokojnie postawić w jednym rzędzie obok marki Freya (wzór zresztą kojarzy się nieco z uroczym modelem Frankie). Bubbles nie jest bubblem ;)

 

Dopasowanie

Zamówiłam 36G, jak zazwyczaj. Miseczki okazały się w sam raz, zaskoczył mnie jednak długi i rozciągliwy obwód. Pamiętając o dyskomfortach, jakimi raczyła mnie Alana, nie zdecydowałam się na 34, i być może był to błąd. Po kilku tygodniach dość częstego noszenia Bąble stały się podjeżdżajacym na plecach rozciągliwcem à la stara Freya - ratuję się zapinając stanik ciaśniej.

 

Kształt



Szczerze mówiąc, po pięknych kulkach, produkowanych przez Alanę, spodziewałam się po Bąblu maksimum kulkowatości (w końcu „okrągła” nazwa też zobowiazuje ;). Niestety jednak nie mogę dać mu maksa. Biust jest uniesiony i zebrany przyzwoicie, ale jego forma niestety ma lekką tendencje do szpica. Krój tego modelu jest wyraźne oparty na Alanie, różnica tkwi jednak w materiałach - w Bąblu mamy znacznie bardziej elastyczne fiszbiny i chyba też nieco inaczej zachowuje się dolna dzianina miseczek. Granica między nią a przejrzystym haftem jest bardziej wydatna. Osoby obawiające się klasycznych rakiet uspokoję jednak - nie jest aż tak źle, choć widać to zakłócenie w łukowatym profilu... Odradzam jednak Bąbla tym z Was, które nieszczególnie przyjaźnią sie z balkonetkami - to samo dotyczy Alany. Wydaje mi się też, że w przypadku drobniejszych biustów problemy ze szpicem mogą się nasilić.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Mimo wspomnianych stożkowatych inklinacji Bubbles nie stanowi okazu złej konstrukcji. Właściwie nie można mu niczego zarzucić. Nie jest przesadnie zabudowany ani nie sięga zbyt wysoko pod pachy - wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że biust byłby ujarzmiony skuteczniej, gdyby miseczki były wyższe po bokach.

Gorzej z supportem - tu rozciągliwość niestety ma co nieco do rzeczy, ale też nie mogę powiedzieć, by biust był źle podtrzymany. Przy ciaśniejszym zapięciu czuję się najzupełniej bezpiecznie, jak w przeciętnej miękkiej balkonetce.

Mam jednak obawy, że bardziej giętkie niż w Alanie fiszbiny mogą być przyczyną zawodu użytkowniczek z grup G+ i J+ - druty są wyraźnie podatniejsze na rozchodzenie się na boki, czego sama jeszcze nie odczuwam ze względu na nieduży rozmiar oraz luźny obwód, który ich nie naciąga.

 

Wygoda

Bąbelki oferują pełen komfort. Fiszbiny, znacznie miększe niż w Alanie, mogę  swobodnie odgiąć od ciała, nie wpijają się więc w mostek. Nie uwierają również ramiączka, mimo że w przedniej części są zupełnie nieelastyczne.

 

Cena

Bubbles to jeden z najtańszych modeli w ofercie marki Bravissimo - tańsza o jednego funta jest tylko Alana, traktowana zapewne jako model bazowy. Uważam, że słusznie zrobiono, nie wyceniając Bąbli szczególnie luksusowo, nie mam jednak jeszcze porównania z droższymi modelami tej marki. Ogólnie, Bubbles kosztuje dość rozsądnie - ma cenę na poziomie biustonoszy Panache, trochę niższą niż Freya, jednak pewne niedoróbki estetyczno-krojowe powodują, że wydaje się mimo wszystko za drogi.

 

Podsumowanie

Mimo trochę zawiedzionych oczekiwań jeśli chodzi o modelowanie, cieszę się z Bąbelków - przede wszystkim ze względu na fantastyczne, smakowite kolory. Każde przypadkowe wychylenie się tego kolorowego ramiączka z dekoltu witam z przyjemnością, nie irytacją :)

Zastanawiam się jednak, jak też model ten sprawuje się w trudniejszych strefach rozmiarowych, których przedstawicielki na pewno z nadzieją patrzą na markę Bravissimo - głównie ze względu na chwaloną Alanę.

Ciekawa jestem Waszych opinii - czy przymierzałyście Bubbles? A inne modele Bravissimo? Czy Waszym zdaniem warto dalej testować tę markę, po której wiele z nas spodziewało sie prawdziwej rewolucji w konstrukcji? Czy spełnia pokładane w niej nadzieje?
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...