Wpisy z tagiem: Panache Black

poniedziałek, 17 października 2016

Panache Black - to marka, którą właściwie można byłoby nazwać mikromarką, oferuje bowiem mało liczny, choć spójny stylistycznie zestaw modeli. Czemu Czarnego Panasza wciąż jest tak mało? Tego nie wiem... Wiem, że z coraz większą ciekawością wypatruję kolejnych kolekcji. Mam wrażenie, że firma wciąż eksperymentuje z tą marką. Pojawiają się w niej designerskie pomysły, nieobecne w „zwykłym” Panache (choć konstrukcje zwykle czerpane są z innych marek tej firmy).

Zanim przedstawię Wam kolekcję na najbliższą wiosnę, przypomnę, że Panache Black jest marką  skierowaną do miłośniczek nieco bardziej lukśnych materiałów, gustujących w minimalistycznej elegancji o kusicielskim zabarwieniu, i mających bardziej zasobne portfele. Rozmiarówka zaczyna się od miseczki D, a kończy na G lub H, a w jednym z modeli - na K.

 

Czarna Ruby

Ten model kojarzy mi się trochę z Esme z zeszłego sezonu - ale tylko za sprawą półprzejrzystej koronki (podszytej cielistym podkładem), bo krój oczywiście jest całkiem inny. To biustonosz typu plunge o konstrukcji opartej na Avie z kolekcji Panache. Najbardziej charakterystycznym elementem są tu ozdobne okienka u nasady ramiączek, które kojarzą się oczywiście z szalenie ostatnio popularnym trendem „paseczkowym”. Projektanci Panache Black nie zdecydowali się jednak na dosłowne wykorzystanie tego trendu, poprzestając na delikatnym nawiązaniu.

Rozmiary: UK 28 F-H, 30-38 D-H.

Stanikowi towarzyszą figi z wysokim stanem (też popieram :-) ) w rozmiarach UK 8-18 (EU 34-44) (jak wszystkie majtki w kolekcji) oraz brazylijskie figi; na fotkach te wysokie:

 

Ciekawostka: Ruby wystąpiła na pokazie podczas targów III Salon Bielizny w Łodzi, razem ze swoją koleżanką Arią (o której niżej). Została wystylizowana na bohaterkę westernu :-) Nawiasem mówiąc, cieszę się, że na tych targach opanowanych przez polskie marki pojawiają się także producenci z UK. Są oni ważnymi graczami na naszym rynku, z którym muszą liczyć się polscy producenci (a polska biuściasta klientka coraz lepiej na tej konkurencji wychodzi). Relacja z całych targów wkrótce :-)

(fot. Krzysztof Szymczak, „Dziennik Łódzki”)

 

Granatowa Aria

Arię znamy już w wersji czarnej. Ten usztywniany plandż wiosną ma ukazać się w granacie. Podoba mi się ten wzór z geometrycznym układem koronek. Kojarzy mi się ze stylem art deco, którego jestem fanką :-)

Jak widzicie, jest to typowy głęboki plunge z termicznie formowanymi miseczkami. Cielisty spód daje z daleka złudzenie przezroczystości. Konstrukcja miseczek jest taka sama, jak w modelu Koko z marki Cleo.

Rozmiary: UK 28 F-H, 30-38 D-H.

 

Etta, wbrew pozorom, granatowa :-)

Musicie uwierzyć mnie i producentowi na słowo - ten model zostanie wyprodukowany nie w kolorze cielistym, lecz granatowym :-) Takim, jak dołączona do sampla próbka materiału. Bardzo ciekawie się prezentuje ta miękka balkonetka - w co może trudno uwierzyć na podstawie poniższych zdjęć ;-) W aktualnym sezonie Etta jest czarna - warto zerknąć na nią w tej wersji.

Konstrukcja bazuje ponoć na modelu Clara z kolekcji Panache, co na pierwszy rzut oka nie wydaje się oczywiste. O Clarze raczej myślę jako o full-cupie. Bez obejrzenia Etty w różnych rozmiarach trudno mi wyrokować o jej zabudowaniu. Na pewno jednak łączy ją z Clarą elastyczna w górnej części miseczka.

Mnie najbardziej podobają się te żakardowe paski, na przemian półprzejrzyste i kryjące. Mamy je zarówno u góry miseczek, jak i na pasie obwodu z tyłu.

Rozmiary Etty: UK 28 F-G, 30-38 D-G. 

Nie mam zdjęć majteczek do Etty, ale będą to znowu figi z wysokim stanem :-)

 

Quinn koronkowa

Ten model też już znamy. To rekordzistka rozmiarowa kolekcji - sięga miseczki K (ale tylko w dwóch obwodach). Wiosną wystąpi w kości słoniowej, w wersji ślubnej. Konstrukcja Quinn oparta jest na modelu Jasmine, panaszowskim bestsellerze z elastyczną koronką u góry - tu francuską :-) Ciekawa jestem, czy Quinn daje porównywalne podtrzymanie i kształtowanie biustu, co jej mniej lukśna koleżanka z Panache. W aktualnym sezonie występuje w wersji czekoladowej.

Oprócz efektownej koronki mamy tu też satynę oraz biżuteryjny detal w kolorze złotym (podobnie jak wszystkie inne metalowe elementy w kolekcji). No i okienko - tym razem na mostku :-) 

Rozmiary: 30 F-HH, 32 D-J, 34-36 D-K, 38 D-J.

 

Quinn bezramiączkowa

Quinn stała się kolekcją ślubną z prawdziwego zdarzenia, a w takowej nie może zabraknąć straplessa. Straplessik wygląda na otwartomiskowy i opiera się na konstrukcji straplessa Koko z kolekcji Cleo.

Jest to plandżo-strapless - mostek jest tu bowiem dość niski. Miseczki są gładkie i bezszwowe, reszta - pokryta koronką. Ta sama złota biżuteria, co w wersji miękkiej.

Rozmiary: 28 E-G, 30-38 D-G.

 

Ardour bazowy

Ten model to już klasyk Panache Black, odziedziczony po nieistniejącej już marce Masquerade. Nie mam go, ale znam konstrukcję miseczek z modelu Elise z Panache i uważam ją za udaną. Ardour ma jeszcze jedną zaletę - jest bardzo miły w dotyku :-) Na wiosnę wystąpi w bazowych kolorach czarnym i cielistym. Znacie go już pewnie do znudzenia, więc nie robiłam mu portretów - oto wersja cielista z katalogu:

Rozmiary: 28-38 D-G.

 

I to już cała kolekcja Panache Black na przyszłą wiosnę. Aktualną, czyli jesienno-zimową kolekcję obejrzycie na stronie firmowej marki.

A ja pokażę Wam jeszcze Detale :-)

Mimo raczej minimalistycznego charakteru znajdziemy tu odrobinę biżuterii - miniaturowe zawieszki oraz haftki i regulatory z metalu w kolorze złotym. Nadruków brak - to od początku cecha charakterystyczna tej marki. Rządzi tu gładki kolor, więcej za to dzieje się w fakturach: koronki, żakardy, satyna. Najbardziej przukuwającymi wzrok detalami są motywy „okienkowe” (Quinn, Ruby). 

 

Galeria

Zapraszam na większą liczbę ujęć :-)

 

 

Katalog

Tu panuje monochrom, co z jednej strony pasuje do marki, z drugiej wypada moim zdaniem trochę smutno. Chętnie powitałabym więcej koloru zarówno w katalogu, jak i w samej kolekcji - czarny, granatowy, kość słoniowa i cielisty beż to trochę za mało, by zadowolić moją kolorofilną duszę :-) Zwłaszcza wiosną.

Choć przyznać muszę, że ostatnio z czernią bardziej mi po drodze niż kiedyś:-)

 

 

Ciekawa jestem, czy Was też zaintrygowały Ruby oraz Etta, oraz czego spodziewacie się w przyszłości po Panache Black. Mnie wciąż trochę dziwi, że design Panache Black nie idzie dalej w kierunku tak modnego obecnie mnożenia paseczków i detali, takich jak koronkowe plecy, przeróżne plecionki w dekolcie, dopinane koronkowe kołnierzyki wokół szyi i inne ciekawostki. Konsekwentnie pozostaje w sferze najbardziej klasycznej klasyki. Co będzie dalej? Trudno powiedzieć, a na razie chętnie przymierzyłabym Ruby i Ettę ;-)

poniedziałek, 11 lipca 2016

Esme zwróciła moją uwagę dwiema rzeczami: kolorem i krojem. Kolorem - po pierwsze dlatego, że to jeden z do niedawna nielicznych nieczarnych (i niebiałych oraz niebeżowych) staników marki Panache Black :-) Granat to nowa czerń - zawsze to powtarzałam ;-) Lubię granat w bieliźnie, podobnie jak inne ciemne kolory mogące grać rolę zamiennika klasycznej czerni.

Konstrukcja Esme zaś to side-support (panel boczny), znana z takich modeli jak Jasmine czy Envy, z dodatkową atrakcją w postaci elastycznej górnej części miseczki. Krój ten zwykle dobrze służy mojemu biustowi. Jak sprawdził się w wydaniu Panache Black? Oto wynik testów :-)

Panache Black - Esme, rozmiar: 38FF [Rozmiary: UK 28-38 D-K, cena: ok. 309 zł; biustonosz został mi dostarczony przez dystrybutora]


 

 

Estetyka

Esmeraldowy granat to nie navy blue - jest bardziej morski niż marynarski (producent wręcz nazywa go petrol, co moim zdaniem jednak nie jest trafne). Zawieszka na mostku zaś to typowy szafir :-) Bardzo przypadła mi do gustu. Szkoda, że w markach Panache tak mało jest bra-biżuterii. Złoto zawieszki współgra z metalowymi elementami - regulatorami, kółkami i haftkami (to charakterestyczne elementy obecne we wszystkich modelach PB). Kokardka na mostku, wbrew opisowi na stronie producenta, nie jest jednak aksamitna (a szkoda trochę).

 

Poza ozdobami, Esme to typowa minimalistka. Drobny, abstrakcyjny wzór koronki (podobno francuskiej) i podkreślone szwy konstrukcyjne miseczek kojarzą się „architektonicznie”. Podobają mi się modele, w których odchodzi się od tradycyjnych koronkowych kwiatków. Esme jest stonowana, ale nie jest nudna. Gdyby Panache Black trwale poszła w kierunku abstrakcji i geometrii, a może [nieśmiałe marzenie...] Art Deco -  zyskałaby we mnie oddaną fankę.

 

 

Ponieważ koronka jest delikatna, dla zapewnienia podtrzymania biustu konieczne było wzmocnienie miseczek innym materiałem. I tu problem: jak to zrobić, by nie popsuć efektu wizualnego? Jako raczej antyfanka beżu zareagowałam z początku nieufnie na tę cielistą podszewkę, ale tu po prostu nie było lepszego rozwiązania. Beż zlewa się ze skórą i koronka skutecznie udaje przezroczystą.

Materiały są bardzo przyjemne w dotyku, miękkie i lukśne. Zapięcie się nie odkształca, tylko podkładka lubi się czasem podwijać, mogłaby być trochę sztywniejsza.


 

Dopasowanie



Siłą rozpędu zamówiłam w Esme rozmiar 38FF zamiast 36G, jako że taki już się u mnie sprawdził w przypadku Elise czy Kayli. I zastanawiam się, czy akurat tym razem nie był to błąd, bo 38-ka (odpowiednik polskiego 85) po jakimś czasie noszenia ma tendencję do podchodzenia tyłu do góry. Z drugiej strony jednak jakoś ani razu nie poczułam się zmuszona do ciaśniejszego zapięcia. Uznałabym jednak Esme za typowe 38FF.

Rozmiar miseczek jest przewidywalnie dobry. Prawie nie zauważam asymetrii, elastyczność górnej części miseczek zapewne w tym pomaga.

 

Kształt

Biust w Esmeraldzie ma kształt przyjemnie okrągły i zebrany, ale jeśli chodzi o podnoszenie - Esme radzi sobie tak sobie. Obstawiam zbyt delikatne materiały - podszycie miseczek nie jest niestety tak stabilne, jak np. laminowane materiały zastosowane w Jasmine czy Envy. Elastyczna góra pewnie nie ułatwia sprawy, ale mam wrażenie, że tu decydujący jest dół. Czepiam się, bo wiem, że tę konstrukcję stać w tej dziedzinie na więcej (np. w wydaniu bazowej Chi Chi marki Sculptresse biust podniesiony jest wzorcowo).

 

Konstrukcja

Miseczki Esme mają bardzo dobrą konstrukcję - którą znamy już z modelu Jasmine (panaszowski bestseller). Moim zdaniem krój ten pasuje do charakteru marki Panache Black równie dobrze, jak do Panache; ponadto, co ważne, umożliwia pociągnięcie rozmiarówki do miseczki K (o ile tylko materiały będą wystarczająco stabilne). Miseczki ładnie zaokrąglają i zbierają biust i skutecznie podnosiłyby go przy mocniejszym materiale. Nie są przesadnie zabudowane.

Choć korci w tym miejscu zatęsknić po raz kolejny do miękkich half-cupów... Może kiedyś? Ta koronka prezentowałaby się fajnie także w wydaniu vertical seam.

 

Podtrzymanie

Poziom podtrzymania biustu jest tu słabszy niż w niedawno testowanych przeze mnie modelach innych marek Panache. Nie wiem, jak jest w innych modelach PB - może na pierwszym planie nie jest tu support i funkcjonalność w codziennym noszeniu, lecz efektowność kompletu ujawniająca się dopiero po zdjęciu ubrania ;-) W każdym razie - stanikomaniaczko, jeśli twój biust jest duży i ciężki, a ty szukasz czegoś mega trzymającego na co dzień, Esmeralda może nie być najlepszym wyborem. To zbyt delikatna dama. Na specjalne okazje - jak najbardziej :-)

Miseczki są delikatne, ale tył całkiem nieźle pracuje - jest dwuwarstwowy.



Jeśli o mnie chodzi - nosiłabym Esme również na co dzień, bo nie zawsze zależy mi na supermocnym supporcie, a cenię sobie i subtelność koronek, i wygodę nieprzesadnego formowania, że tak się wyrażę.

 

Wygoda



Wszystko byłoby super, gdyby nie jeden szczegół. W miejscu, gdzie bok biustonosza łączy się z tylnym skrzydełkiem, u dołu, mamy łączenie materiałów (tam, gdzie kończy sie gumka), które drapie. Dyskomfort nie jest wyczuwalny od razu, ale po godzinie czy dwóch już tak.

 

Z żalem odejmuję punkty, bo poza tym jednym felerem Esme jest bardzo wygodna. Fiszbiny nie dziobią, ramiączka są w przedniej części podszyte przyjemnym, miękkim materiałem.

 

Do kompletu

Figi z wysokim stanem są po prostu świetne. Ładnie leżą i nie ustępują urodą stanikowi. Nie poskąpiono im też zawieszki. Uwaga jednak na rozmiar - lepiej wziąć większe niż mniejsze. Cały komplet prezentuje się znakomicie.

 

 

Galeria

Zapraszam do rzutu okiem z bliska na uroki Esmeraldy, a także na większą liczbę ujęć nabiustnych.

 

 

Podsumowanie

Esme podoba mi się z urody i mimo zastrzeżeń czuję się bardziej przekonana do marki po tym eksperymencie.

Mamy tu jednak typowy przypadek trudnego kompromisu między estetyką a uniesieniem i podtrzymaniem biustu. Estetyka to zresztą nie tylko wygląd, ale też wrażenia dotykowe, i tutaj Esme ma dużo plusów za miękkość i przyjazność dla skóry. Te najmocniejsze, najbardziej stabilne materiały są jednak wciąż sztywnawe, szorstkawe... Miałam ostatnio okazję przymierzać różne modele marek typowo plus sajzowych - Scupltresse, Elomi - i tam czasem można przeżyć duże zaskoczenie, biorąc do ręki biustonosz, który na piersiach jest półprzejrzysty i wygląda na delikatny, a w dotyku - sztywna blacha ;-) A czasem jednak tęskni się do rzeczy mięciutkich... Tylko co wtedy z podtrzymaniem, modelowaniem? Ech, czy zawsze musi być „coś za coś”? A może po prostu nasze biustonosze musimy nieodwołalnie podzielić na te codzienne, i te bardziej, powiedzmy - prywatne?

A jak Wam się podoba Esmeralda? Czy też uważacie ten minimalistyczno-geometryczny kierunek za ciekawy, czy może tęsknicie za wiekszym przepychem kolorów i wzorów? Czy miałyście już okazję wypróbować markę Panache Black?

 

 
1 , 2 , 3
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...