Wpisy z tagiem: półusztywniany

sobota, 27 sierpnia 2016

Sezon jesienny zbliża się nieubłaganie. Lubię tę zabawę w sezony i cieszę się, gdy nasze firmy bieliźniane biorą w niej udział :-) Kolekcja jesienna Avy wyraźnie różni się od letniej większą ilością ciemnych i nasyconych kolorów, w tym takich przyjemnie jesiennych akcentów, jak pomarańcz kojarzący się z pożółkłymi liśćmi, czy fiolet dojrzałej śliwki. Dzisiejsza bohaterka Shirley prezentuje mieszankę różu i pomarańczu na czarnym tle. Wzór tego modelu widziałam, a nawet przymierzałam już wiosną i już wtedy postanowiłam, że wypróbuję go, gdy tylko pojawi się w sprzedaży. Od niedawna Shirley, bo tak się nazywa model AV 1454, jest już do kupienia w naszych sklepach. Ja oczywiście wolałabym go w wydaniu miękkim, którego niestety nie stworzono... Cóż, mam w takim razie okazję, by znowu spróbować zaprzyjaźnić się ze stanikami półusztywnianymi. Oto, jak mi się udało :-)

Ava - Shirley (AV1454), rozmiar: 80H [Rozmiary: 65 E-J, 70 D-J, 75 C-I, 80 B-H, 85 B-G, 90 B-F, 95 B-E, 100 B-D; cena regularna: 88,55 zł; biustonosz został mi dostarczony przez producenta]

 

 

Estetyka

To nie jest typowy model Avy, ani w ogóle typowy model polskiej marki z Białegostoku ;-) Wydarzyła się tutaj kolejna (po wiosennym Flowery) mała stylistyczna rewolucja w polskim bra-świecie. Gładka siatka zamiast koronki czy haftu w kwiatki, dolna część miseczki w zdecydowanie mniej „piżamkowy” wzór, niż to zwykle bywa. Te kwiatki kojarzą się trochę art decowato, trochę orientalnie, coś jak wzór na pudełeczku z laki, czy coś w tym rodzaju. Podoba mi się i nadruk, i minimalizm pozostałych elementów. Do tego dorzucono metalowe akcenty w postaci kółek z przodu i plakietki z logo, regulatory są także z metalu w srebrnym kolorze (haftki jednak czarne). Mam skojarzenia z marką Gossard. Gdyby w tej samej serii zrobiono push-upa, wyszłoby coś jak Gossardowy plandż ;-)

 

Wykończenie górnej krawędzi miseczek to przyszyta podwójnym zygzakiem ozdobna gumka, trochę majtkowa, ale moim zdaniem pasuje do całości. Podobają mi się też „pikowane” ramiączka. Co do metalowych okuć, to marzyłyby mi się trochę bardziej błyszczące, no i chciałabym mieć gwarancję, że z czasem nie stracą blasku. Producent twierdzi, że są one hipoalergiczne.

 

 

Zapięcie wygląda na dobrej jakości, choć trochę się obawiam o jedną z haftek. Na zdjęciu nabiustnym z tyłu zauważyłam, że lubi wychodzić ze swojego „gniazdka” w zapieciu, ale daje się też umieścić z powrotem na miejscu - mam nadzieję, że nie będę miała z nią problemów. Właściwie dopiero odkąd robię sobie zdjęcia pleców, zauważam, jak bardzo czasem naciągają się zapięcia - jednak wbrew temu, co czasem widać, żadna haftka jeszcze mi nie odpadła w całej mojej stanikomaniackiej karierze :-)

 

Mam jeszcze jedno zastrzeżenie, dotyczące nie tyle wyglądu, co dźwięku ;-) Pianka w dole miseczek szeleści. Szeleści przy pocieraniu zewnętrznego materiału, słyszę ją czasem nawet w czasie noszenia, gdy mam na sobie dopasowaną sukienkę lub bluzkę. Takie efekty też należałoby brać pod uwagę przy projektowaniu :-)

Shirley jest starannie wykonana, sprawia wrażenie solidnego, codziennego produktu (nie buduarowego cacka).

 

Dopasowanie

80H, rozmiar, który przyjmuję za wyjściowy w markach nie stosujących rozmiarówki UK, pasuje jak ulał. Mogłabym ewentualnie rozważyć 85G, ponieważ w obwodzie jest dość ciasny, ale jednak nie zdecydowałam się na zmianę. Miseczki mają właściwy rozmiar, a elastyczna górna część pomaga zniwelować asymetrię.

 

Kształt

Moim zdaniem forma biustu w Shirley jest bardzo dobra. Uniesienie i zebranie oraz zaokrąglony kształt - na moje potrzeby jest świetnie. Jedyne, czego mogłabym się z lekka czepiać, to granica między dolną a górną częścią miseczki - gdy patrzymy na biust w samym biustonoszu, widać, że ta dolna część jest grubsza i sztywniejsza od górnej... Za to między innymi ogólnie nie kocham półusztywnianych modeli. Szew ten jednak pod ubraniem się nie odznacza.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Podtrzymanie w Shirley jest bardzo dobre. Trzyma zarówno tył z niezłej dzianiny i solidnych gumek, jak i wzmocnione pianką miseczki. Elastyczna górna część nie „wypuszcza” biustu - sądzę, że to właśnie dzięki stosunkowo wysokiej, sztywnej części dolnej. Potrafię zrozumieć popularność tego typu pół-gąbkowych modeli, choć mnie ona zbytnio nie cieszy ;-) Chyba duża część zarówno klientek, jak i producentów obawia się miękkich miseczek, które trzeba umieć odpowiednio skonstruować, by nadawały biustowi ten najbardziej pożądany, uniesiony i zebrany kształt, oraz uszyć je z odpowiednich materiałów...

 

Konstrukcję tego modelu producent oznaczył na stronie firmowej i w katalogu symbolem SEMI-SOFT BONNY (K-1416). Jako że nie znam nabiustnie modelu AV 1416 i informacja ta nie powiedziała mi zbyt wiele, przydałby się jakiś krótki opis - nie każda z nas bywa wszak na szkoleniach z Dobrą Kreacją :-) Z tego,  co widać gołym okiem na biustonoszu oraz na schemacie - jest to konstrukcja z 3 części, z ramiączkiem wyprowadzonym z części górnej, nie z dolnej. W miejscu łączenia ramiączka z miseczką od wewnątrz znajduje się wzmocnienie ze stabilnego (nieelastycznego) materiału, które zapobiega rozciąganiu się tego miejsca - bez niego łatwo sobie wyobrazić, co by się stało ;-) Widać je od zewnątrz, ale nie przeszkadza mi ono w odbiorze estetycznym całości. 

 

Co do fiszbin, nosząc Shirley mam wrażenie, że nie są one tak wąskie, jak w przeciętnym biustonoszu Avy. W katalogu ani materiałach szkoleniowych (bo miałam szczęście być na wyżej wymienionym szkoleniu :-) ) jednak żadnej wskazówki na ten temat nie ma. Ja jednak ostrożnie polecałabym ten model tym nieco szerszym biustom, które często rezygnują z polskiej bielizny z powodu zbyt wąskich fiszbin. Wysokość fiszbin jest moim zdaniem przeciętna - nie są ani wyjątkowo niske, ani wysokie.

Długie są za to fiszbiny boczne, które niestety mnie uwierają. Bardzo bym się ucieszyła, gdyby firmy zaczęły mocniej pracować nad pozbyciem się tego elementu. Niektórzy producenci nie stosują go wcale i nie robi się od tego dziura w niebie ;-) Ani w moim ciele...

 

 

Wygoda

Nie wiem, od czego to zależy - tutaj wyraźnie bardziej niż w modelu Flowery doskwierają mi fiszbiny boczne, a konkretnie ich dolne końcówki. Co ciekawe, zaczęłam to zauważać dopiero po pewnym czasie. Może biustonosz z czasem trochę zmienił swoją formę? Trochę też odczuwam ucisk dołu fiszbin na żebra. Podejrzewam, że to może być efekt jednak nieco zbyt wąskich fiszbin dla mojego biustu. Poza tymi drutowymi kłopotami nie mam zastrzeżeń.

Część stanikomaniaczek zapewne doceni fakt, że dolna część miseczek jest wyściełana bawełną.

 

 

 

Do kompletu - figi (XL)

Figi mają piękny krój i moim zdaniem w przypadku Shirley to grzech nie mieć całego kompletu :-) Świetnie się prezentują na ciele. Nie są bardzo niskie, właściwie prawie wystarczająco wysokie jak dla mnie, choć wolałabym jeszcze ciut wyższe. Troszkę tylko niepokoi mnie ich delikatność, materiały są cieniutkie i wiotkie - majtki sprawiają tu dużo mniej „pancerne” wrażenie od stanika. I to także stanowi o ich urodzie, bo mnóstwo tu koronki (szerokie pasy z tyłu, góra) i przezroczystego tiulu (przód). Drukowana dzianina jest także cieniutka i miła w dotyku. Mam nadzieję, że będą trwałe. Oczywiście, koronki mogłyby być francuskie i tak dalej, ale tak urodziwe majtki do kompletu to i tak rzadkość, jak na tę półkę cenową (cena regularna: 43,82 zł w Kontri.pl).

 

Galeria

Oto Shirley w zbliżeniach oraz na biuście :-)

 

 

Podsumowanie

Bardzo się cieszę, że nasze firmy coraz odważniej sobie poczynają, jeśli chodzi o design. Już letnia kolekcja Avy zapowiadała interesujacy kierunek - teraz widzę, że jest on kontynuowany. Kolejny ciekawy jesienny model, który niedawno się pojawił, to 1473 - Bettie, także półusztywniany, lecz na innej konstrukcji, z pomarańczowo-fioletowym wzorem. Shirley jednak moim zdaniem wygrywa z nim estetycznie. Wolałabym oczywiście, by wśród tych najciekawszych więcej było miękkich... bez szeleszczącej gąbki :-) Bo co prawda udało mi się Shirley dopasować i trochę się z nią zaprzyjaźnić (mimo kłujących bocznych usztywnień - staram się po prostu nie nosić jej za długo) - to jednak następny testowany model wybrałabym najchętniej znowu spośród tak zwanych softów :-)

 

Jak Wam się podoba jesienna Shirley? A może już ją znacie? Katalog jesiennej kolekcji Avy możecie obejrzeć tutaj. Nawiasem mówiąc, na tej samej konstrukcji oparty jest „paseczkowiec” - Rita (AV 1486). Znajdzie się też coś dla miłośniczek zieleni... Ciekawa jestem, czy coś jeszcze Was zainteresowało :-)

Z ostatniej chwli, czyli:

Uwaga, promocja :-)

W poniedziałek i wtorek 29-30.08 w Kontri.pl -25% na wszystko, co nieprzecenione, z kodem 2016lato. Na Shirlejkę też! :-) 

czwartek, 03 kwietnia 2014

Wiele razy tutaj zbierało mi się na wspomnienia z czasów moich, nazwijmy to, bra-początków. Zwykle rozpisywałam się o godzinach spędzanych w przymierzalniach nieistniejącego już przybytku Marks&Spencer, w którym to zaopatrywałam się w piękne koronkowe (już takich ładnych nie robią!) 38DD tudzież 36E (większych nie było), przy okazji po raz pierwszy zgłębiając tajniki UK-rozmiarówki. Dziś sięgam do jeszcze głębszych pokładów wspomnień.

Polska firma Lupoline działa na naszym rynku ponoć już od 1992 roku. Nie pamiętam, kiedy oglądałam ich kolorowe staniki, wiszące na wieszakach nieistniejącej już także Galerii Centrum w centrum Warszawy, mogło to być nawet przed czasami przybycia Marksa do naszego kraju, czyli naprawdę dawno. Pamiętam za to, że jak na polską bieliznę, miseczki były zaskakująco duże, jednak z podtrzymaniem mojego wtedy już nie tak małego biustu nie radziły sobie. Firma nie zaskarbiła sobie więc mojej sympatii - no bo jak to tak, rzucać we mnie turkusowym tiulem z różowymi haftami (coś takiego zapamiętałam - nie wiem, czy firma to potwierdzi ;), nie zapewniając jednocześnie supportu - a nie byłam wtedy jeszcze tak wybredna, jak teraz!

Z pewną rezerwą podchodziłam więc do propozycji przetestowania obecnych produktów marki. I owszem, sprawdzone przeze mnie modele nie są bez wad, ale jeśli Lupoline poprawi te drobne mankamenty, to mamy kolejną szansę na przyzwoitą, ładnie leżącą, i co ważne, przyjaźnie kosztującą bieliznę D+.

Przed Wami więc:

Lupoline, model 1404, rozmiar: 85F, kolor: czarny [Rozmiary: 85-95 C-D, 75-95 E-F, 75-90 G, 75-85H, 75-80I, cena: 84,99 63,74 zł. Biustonosz został mi dostarczony przez producenta.]

Od frontu. Niestety nie da się ułożyć tak, by było ładnie widać środek :)

 

Estetyka

Zacznę od estetyki nazwy :-) „Model 1404” nie przemawia do mnie zbytnio, będę zatem nazywać go pieszczotliwie Lupką. Co prawda większość nazw modeli biustonoszy jest nieciekawa i powtarzalna (te wszystkie Pamele, Klaudie... większość firm angielskich również nie wykazuje nazewniczej inwencji), jednak zawsze przyjemniej byłoby zwracać się do swojego stanika po imieniu, nieprawdaż? ;-)

Wracając do wyglądu samej Lupki - nie jest to może designerski fajerwerk, ale nie jest też nieprzyjemna dla oka. Za to sfotografować ją „na pusto” tak, żeby było widać choć kawałek koronki i żeby całość miała możliwie mało dziwaczny kształt, jest niepodobieństwem :-) Lupka na leżąco układa się w najdziksze formy - jak zresztą każdy pólsztywniak. Nie została jednak przeznaczona do oglądania luzem, lecz na biuście :-)

Jej klimat bardziej pasowałby na jesień lub zimę niż wiosnę - być może dlatego właśnie jest przeceniona, co zresztą czyni z niej prawdziwą okazję dla załapujących się na rozmiarówkę (czyli obwodów 75+ i do tego całkiem sporych, jak się okaże za chwilę, biustów). 

Mostek z miniaturową kokardką. Koronka, czego tu nie widać, jest w różyczki :-)

 

Koronka jest ładna, miękka w dotyku i elastyczna, przez co pięknie, gładko leży na piersi, ułożonej w ładną kulkę przez usztywnianą część dolną. Miła w dotyku jest też drukowana dzianina pokrywająca miseczkę, z wzorem również przypominającym koronkę, czego z daleka jednak nie widać. Nie wiem, czy się ze mną zgodzicie, ale ten deseń kojarzy mi się trochę męsko, jakby z wzorem na krawacie, muszce czy fularze. Odbiega od wzorów, do których jesteśmy przyzwyczajone w bieliźnie, i to jest w nim ciekawe. Aczkolwiek budzi też lekkie asocjacje obiciowo-zasłonowe.

Deseń przypominający czarną koronkę na beżowym tle

 

Lupka jest uszyta porządnie, nie widać żadnych większych kiksów. 3-haftkowe zapięcie nie odkształca się. Kokardka jest skromniutka, ale to dobrze, bo na plan pierwszy wysuwa się tu deseń. Ramiączka z przodu zdobi krótka ozdobna naszywka, co dodatkowo trochę ujmuje im (za dużej) elastyczności. No właśnie - ramiączka. Lupka to coś dla miłośniczek wąskich ramiączek - mają szerokość zaledwie 1,5 cm. Co wygląda przyjemnie, ale ma niestety swoje wady.

Wąskie, 1,5-centymetrowe ramiączko

 

Dopasowanie

Tabela rozmiarów opracowana przez Lupoline w moim przypadku się nie sprawdza, a raczej sprawdza się połowicznie. Co ciekawe, słusznie sugeruje mi obwód 85. 80tki były na mnie autentycznie za ciasne w obu przymierzanych modelach - a mierzyłam jeszcze jasny Model 1366 (zobaczcie, jaka cena!). Tym samym jednak mój rozmiar w Lupoline różni się od zdecydowanej większości noszonych przeze mnie staników, bo z reguły 80 pasuje. Można więc pochwalić produkty za uczciwość wobec tabeli, ale jednocześnie narzekać na niestandardowość. Gdybym miała kupować Lupoline w e-sklepie innym niż firmowy, to pewnie nie szukałabym wcale tabel (które dalece nie zawsze mają sens), tylko kupiła to, co zwykle pasuje i miała nadzieję... Podsumowując, Lupki wyglądają na wąskie obwodowo.

Pełnym zaskoczeniem są duże miseczki. Wedle tabeli powinnam celować w rozmiar 85G, zresztą ledwie się weń mieszcząc. Tymczasem ten rozmiar był na mnie wyraźnie za duży. Skończyło się na 85F, który pasuje doskonale. Co ciekawe, metka zawiera także przeliczenie na rozmiar angielski - 38F. Ja dałabym jej raczej FF.

Zapięcie od spodu, widać metkę

 

Kształt

Duży pozytyw. Półusztywniana Lupka daje wspaniale podniesione i zebrane kulki. To kolejny, po przymierzanej wcześniej Avie, półusztywniany model dający tak dobry kształt (by the way, zachęciło mnie to pośrednio do skonkretyzowania planów związanych z Avą - rozglądam się intensywnie za czymś fajnym z tej marki, może coś polecicie?). Ogromnie mnie cieszy, gdy widzę, że polska firma potrafi coś naprawdę dobrze skroić. Łączenie części koronkowej z usztywnianą nie odznacza się pod ubraniem ani nie daje szpiczastego kształtu (z daleka wygląda trochę jakby obszyto szew jakąś lamówką czy aksamitką, jednak niczego takiego tam nie ma). Koronka jest elastyczna niczym w panaszowskiej Jasmine i świetnie dopasowuje się do kształtu piersi.

 

Okrągły, podniesiony i zebrany kształt - z biustem w środku prezentuje się świetnie :-)

 

Konstrukcja

Oddzielam ocenę konstrukcji od podtrzymania, choć zwykle są razem. Po to, by móc bez przeszkód konstrukcję pochwalić. Miseczki są skrojone bardzo dobrze, dają wspomniane już wcześniej piękne podniesienie, zebranie i zaokrąglenie. Krój jest trzyczęściowy - balkonetkowy. Wysokość miseczek pod pachami jest jak w przeciętnej balkonetce, za to mostek jest trochę niższy, co daje bardzo przyjemny efekt w dekolcie.

 Mostek - nieco niższy niż w brytyjskich balkonetkach

 

Podtrzymanie

Najchętniej tę kategorię też bym podzieliła - na „podtrzymanie obwodem/miseczkami” i „podtrzymanie ramiączkami”, ale że to byłaby już przesada, muszę postawić z żalem ocenę uśrednioną. Dlaczego? Miseczki półusztywniane, dobrze skrojone, świetnie trzymają piersi w ryzach. Tył trzyhaftkowy, z dzianiny może nie pancernej, dość elastycznej, ale w sumie nieźle pracujący i trzymający poziom. To wszystko sprawia, że nieszczęsne ramiączka nie mają tu tak wiele do roboty, jak w wielu innych modelach. I całe szczęście, bo większej pracy wykonać nie są one w stanie. Ramiączka są wąziutkie, półtoracentymetrowe, i przy tym dosyć ciągliwe, przez co biust dostaje lekkiego baunsu. To nie jest jakiś uciążliwy bauns. Zdarzało mi się kilka razy zwracać stanik do sklepu z powodu tragicznie rozciągliwych ramiączek, tu jednak nie czuję takiego przymusu. Nosić się da. Ale gdybym miała taką możliwość, poprosiłabym producenta o wymianę ramiączek na szersze i/albo mniej rozciągliwe.

Od tyłu: widać dokładnie skrzydełka i ramiączka

 

Co ciekawe, w miseczkach G ramiączka są już szersze - uzyskują szerokość przeciętną dla mojego rozmiaru, ok. 18 mm. Te 3 milimetry robią różnicę. Tak więc te z Was, które potrzebują większego rozmiaru miseczki niż ja, mogą się nie obawiać za wąskich ramiączek.

Przy dobieraniu ramiączek producent powinien brać pod uwagę nie literkę miseczki, która w różnych rozmiarach obwodów da przecież różną objętość miseczek i co za tym idzie, ciężar piersi. Powinien brać pod uwagę właśnie ciężar biustu. W obwodzie 85 już przy miseczce E w tym modelu wymaga on moim zdaniem szerszych, a już na pewno mniej rozciągliwych ramiączek. 

 

Wygoda

To mógłby być idealnie wygodny biustonosz... Wyściełane bawełną miseczki, niewpijające się gumki, niegniotące fiszbiny. Dobra konstrukcja, usztywnienie miseczek i szeroki tył powodują, że nie dochodzi do nadmiernych naprężeń, ucisków i wgniotów. Nawet te wąskie ramiączka, o dziwo, nie uwierają.

Gorzej, że obcierają boczne usztywnienia pionowe. Nie są wszyte tak, jak moim zdaniem powinny, czyli z końcówkami wprowadzonymi pod spód taśmy, lecz przyszyte na wierzchu. Dolny koniec mi dokucza, czego nie zauważyłam po wstępnych przymiarkach i krótszym noszeniu, a dopiero po 5 godzinach w staniku. Przez pierwszych parę godzin jest wygodne, później zaczynam się irytować. Być może nie będą na to narzekały osoby, które w tych akurat miejscach nie mają miękkiego ciała, w które sztywny element mógłby się wbijać. Ja jestem w tym miejscu wrażliwa... Nie rozumiem, czemu nie wszyscy producenci ukrywają te końcówki, czy jest to istotnie bardziej pracochłonne w szyciu?

Końcówka usztywnienia bocznego. Wygląda niepozornie, a gniecie.

 

Cena

Dla mnie bomba, zwłaszcza po zniżce. Choć i cena regularna jest zachęcająca w porównaniu ze stukilkudziesięciozłotowymi cenami zdecydowanej większości D-plusów, nawet polskich marek.

Jeszcze bardziej zdumiała mnie regularna cena modelu 1366, który także przymierzałam - 39 zł! Model ten nie ustępował konstrukcyjnie ani jakościowo opisywanej tu Lupce, nie zdecydowałam się na niego głównie ze względu na niepraktyczny dla mnie kolor. Bo leżał tak samo dobrze. Zwracam uwagę na fakt, że bielizna Lupoline jest szyta w Polsce. A zatem można w naszym kraju wyprodukować niedrogi biustonosz D+, w co zaczynałam już bardzo wątpić. Ciekawe, w jaki sposób firmie udaje się uzyskać tak przyjazną cenę, podczas gdy inne mają z tym trudności. Przyznam, że nie mam pojęcia, ile bielizna Lupoline kosztuje stacjonarnie - może tylko firmowy e-sklep może zaoferować tak przyjazne ceny?

 

Galeria

Zapraszam do rzutu okiem na większą liczbę fotek. Lupka nie okazała się niestety zbyt fotogeniczna, dopiero w kontakcie z biustem rozkwita :-)

 

 

Podsumowanie

Co tu dużo mówić, Lupka natchnęła mnie optymizmem. Kolejna z polskich firm zdecydowała się zaopatrywać większe biusty i konstrukcyjnie całkiem nieźle daje sobie radę. Do poprawienia są właściwie detale - takie jak dopasowanie szerokości ramiączek do wielkości miseczki, czy sposób wszycia usztywnień. A cena zaczyna zbliżać się do poziomu, przy którym można zacząć mówić o ostanikowaniu na każdą kieszeń.

Pozytywnie zaskakuje całkiem spory zakres rozmiarowy miseczek. Jeżeli ja mieszczę się w F lub G, to znaczy, że zarówno brytyjskie GG, jak i H, a może nawet HH, mają szansę zmieścić się w Lupkowe H, I czy J. W dziale na duży biust dyskryminuje się jednak węższe obwody - brak nie tylko 65, ale i 70... Choć z drugiej strony trzeba wziąć pod uwagę ścisłość obwodów. Może więc osoby noszące zwykle 70 załapią się na 75?

Jestem nad wyraz ciekawa, jak z trwałością tej bielizny. Mam Lupkę na tyle od niedawna, że trudno mi to ocenić. A może Wy będziecie mogły rzucić nieco światła na sprawę?

Na zakończenie podkreślę raz jeszcze, że firma Lupoline szyje swoją bieliznę w Polsce, czym zresztą słusznie chwali się na opakowaniach wysyłanych towarów. Tym lepiej.

 

Uwaga, promocja!

Promocja jest tym razem naprawdę mega :-) Firma Lupoline zdecydowała się zachęcić nas do wypróbowania swoich produktów 20% rabatem do końca kwietnia! Rabat będzie dostępny w sklepie firmowym na hasło „stanikomania” - do wpisania w koszyku zakupowym - i dotyczy wszystkich produktów, z wyjątkiem działów „Wyprzedaże” „Najtaniej” „II gatunek”. Nie obejmuje jedynie transportu. Jeśli wartość zakupów przekroczy 150 zł, wysyłka pocztą jest gratis. Można więc zaszaleć zakupowo bez większych wyrzutów sumienia ;-)

Jeśli znacie już firmę Lupoline, proszę podzielcie się swoją opinią :-) Jej przedstawiciele, z tego co zauważyłam, chętnie słuchają uwag i sugestii. Miło byłoby kolejną polską firmę przeciągnąć na biuściastą stronę mocy, nieprawdaż? :-)

 
1 , 2 , 3
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...