Wpisy z tagiem: comexim

piątek, 11 grudnia 2015

Kolekcja Comexim autumn-winter 2015 w rękach projektantki :-)

 

Comexim - część z Was już świetnie zna tę firmę. To firma pionierska na naszym rynku – już wiele lat temu (gdy Stanikomania dopiero powstawała – pamiętacie pierwszy wywiad? :-) ) - oferowała biustonosze w szerokim zakresie rozmiarów. Od tamtych czasów przeszła długą drogę. Jakie były jej początki, a gdzie znajduje się teraz? Podczas ostatniej wizyty w Łodzi odwiedziłam siedzibę firmy i po raz pierwszy „na żywo” poznałam jej właścicieli – panią Annę Matczak i jej męża. Rozmowa z nimi zrobiła na mnie duże wrażenie – właściciele Comeximu to osoby naprawdę oddane swojej pracy i dysponujące dużym doświadczeniem. Mimo długiej i owocnej bytności na rynku, są skromni - unikają blasku fleszy. Kim są i co tworzą? Co szykuje dla nas Comexim w aktualnej jesienno-zimowej kolekcji? Zapraszam do wywiadu! :-)

 

Jesteście Państwo prawdziwymi artystami – jak dowiedziałam się we wcześniejszej rozmowie - z doświadczeniem w wielu dziedzinach, z których tylko jedna to bielizna damska :-) Czym zajmowali się Państwo zawodowo przed otworzeniem firmy?

Anna Matczak: Mąż przez całe zawodowe życie był związany z filmem i teatrem, między innymi był kierownikiem produkcji filmów w Łódzkiej Szkole Filmowej. Ja skończyłam Akademię Muzyczną w Łodzi i 30 lat przepracowałam w orkiestrze Teatru Wielkiego w Łodzi, z tego 4 lata na kontrakcie z Polskiej Agencji Artystycznej w orkiestrze symfonicznej w Hiszpanii.

Na pierwszym planie - Rose, jeden z najbardziej efektownych modeli (longline!) w najnowszej kolekcji :-)

 

Jak zaczął się Comexim? Co wypełniało pierwsze lata działalności -  i jak to się stało, że skończyło się właśnie na bieliźnie?

W zasadzie wszystko zaczęło się po powrocie z kontraktu. Lata spędzone w Hiszpanii dały mi nie tylko wielką satysfakcję zawodową, ale pozwoliły mi też cieszyć oczy modą z całego świata, zebraną w jednym miejscu - eleganckim domu handlowym „El Corte Inglés”. Uwielbiałam też nosić „coś z Zary” - a były to lata osiemdziesiąte... Naładowani tamtą energią pomyśleliśmy, że i u nas można z dostępnych wtedy w Polsce surowców zrobić coś innego niż to, co oferował wówczas nasz rynek. Stworzyliśmy firmę konfekcyjną i szyliśmy z kolorowej bawełny świetne komplety sportowe, sukienki, bluzki, marynarki, nawet płaszcze - ale już z innej tkaniny, po którą jeździliśmy aż do Bielska-Białej. A wszystko w ciekawych, oryginalnych krojach. Wystarczyło tylko innym okiem spojrzeć na surowce, zrobić ciekawe połączenia, aby wydobyć z nich odpowiedni efekt.

Model Yoko na tle burzy hiszpańskich haftów. Dokładniej zobaczycie je na filmie.

 

To były początki, które owocowały kolejnymi pomysłami. Między innymi przez wiele lat zajmowaliśmy się importem z Hiszpanii surowców do produkcji bieliźniarskiej dla firm w Polsce. Mieliśmy w ofercie świetne dzianiny, koronki i piękne, kolorowe hafty. Niewiele firm w Polsce decydowało się wykorzystywać je w swojej produkcji. Przewagę wtedy, miały kolory biały, czarny i beżowy :-) Pomyśleliśmy, że chyba  przyszedł czas, aby swoją wiedzę i kontakty w tej dziedzinie wykorzystać w swojej własnej marce.

Czy od początku stawialiście na „nietypowe” rozmiary biustonoszy – miseczki powyżej D?

Tak, pierwszą taką marką było Avocado, a Comexim drugą :-) - jeśli się nie mylę. W tamtym okresie nie było na naszym rynku tylu marek zagranicznych, oferujących miseczki powyżej D, ile obecnie. Kobiety z większym biustem miały duży problem ze znalezieniem dla siebie ładnego, efektownego stanika. Po pierwszych doświadczeniach z produkcją  biustonoszy miękkich, postanowiliśmy  spróbować „wejść” mocniej w modele usztywniane. Konstrukcję z bardzo szeroką rozmiarówką przygotowała nam doświadczona konstruktorka. Mieliśmy klientki, które chętnie pomagały nam w testowaniu kroju i korygowania go. Tak powstał prototyp naszego obecnego modelu plunge i pierwszym, cieszącym się wielką popularnością był model Paloma. Tak powstał też nowy model miękkiej balkonetki. Oba modele doczekały się recenzji na Stanikomanii w 2010 roku (Paloma i Kiwi Sorbet).

Plandż w zieleniach - Patricia (coś na Saint Patrick's Day? :-) )

 

Cały czas staramy się rozwijać, słuchając naszych klientek, ich uwag, sugestii dotyczących kroju. Zdajemy sobie sprawę, że nie uda nam się dopasować naszych modeli do każdego biustu, bo też każdy jest inny i oczekiwania są różne. Ale wszystkie nasze siły zawsze skierowane są na to, aby z naszych rąk wyszedł jak najlepszy produkt. Maile od zadowolonych Klientek dają nam radość i bodziec do dalszych poszukiwań, ulepszeń, rozwoju.

Skąd pochodzą materiały - dzianiny, koronki, hafty - z których powstają kolekcje Comeximu?

Przez te wszystkie lata wypracowaliśmy dobre kontakty z producentami z Hiszpanii (dzianiny gładkie, drukowane, na kostiumy kąpielowe,) z Włoch i Polski (koronki, tiule, pianka na miseczki). Haft zastosowany w naszym pięknym modelu Yoko wyprodukowany jest w hiszpańskiej firmie, która zaopatruje takie firmy, jak Prima Donna, Aubade, Simone Pérèle, Women Secret i wiele innych.

Jak tworzycie Państwo kolekcje?

Kolekcje powstają w naszym przestronnym biurze :-) Ja je projektuję, decyduję o surowcach, ich doborze, zestawieniach. Śledzę światowe tendencje i staram się proponować naszym klientkom coś innego, oryginalnego, a jednocześnie eleganckiego, wysmakowanego, czystego w formie.

Przygotowanie wykrojów odbywa się w naszej pracowni. Nasza krojczyni Monika jest tytanem pracy. Trudno oderwać ją od stołu krojczego :-)

Krojczyni Monika :-)

 

Obsługą zamówień, kontaktami ze szwalnią, sprawdzaniem jakości zajmuje się świetnie zorganizowana Joanna. Mąż i ja – wszystkim pozostałym :-) a jest tego sporo. Szycie naszych kolekcji zlecamy od wielu lat ciągle tej samej firmie - Bogusław Peterman, która od kilku lat, szczęśliwie dla nas, mieści się dosłownie o kilka kroków, na tym samym piętrze, co bardzo ułatwia nam kontakt w sprawach istotnych w procesie produkcji. Zespół szwalni, który szyje od lat nasze biustonosze, ma je dosłownie „w rękach” .

 Model Rose - kontrola jakości

 

Jakie kroje oferuje firma w obecnej kolekcji? Czy wszystkie modele są usztywniane? Wiem, że większość Waszych modeli miała dotąd stosunkowo wąskie fiszbiny (sama miałam problem z dopasowaniem). Czy biusty potrzebujące szerszych fiszbin też będą miały w co się ubrać?

Obecna kolekcja ma 4 podstawowe kroje: typowy nasz plunge (od początku tak nazwany, więc nie będziemy zmieniać nazwy, choć może nie jest typowym plunge), którego miseczki składają się z 3 części – jedno pionowe cięcie i pozioma listwa zamykająca miseczkę od góry, plunge z niskim mostkiem, half cup z jednym pionowym cięciem i half cup z dwoma pionowymi cięciami. Nasze typowe plunge mają dość wąskie fiszbiny. Mamy wiele zadowolonych klientek, które cierpiały wcześniej z powodu szerokich fiszbin, sięgających czasem na plecy. Rozumiemy, że nie wszystkim one odpowiadały, więc nasze HC (half-cupy) mają fiszbiny szersze. W tej kolekcji taka jest Sonia, Beauty, Victoria. Poza tym na indywidualna prośbę możemy wykonać potrzebny krój z każdego modelu - np. Adore, który jest modelem plunge, wykonać w konstrukcji HC. Wystarczy napisać do nas maila.

Zaczynamy powoli „odmrażać” miękkie modele. Takim jest w tej kolekcji miękki Naomi. W następnej kolekcji pokażą się kolejne.

Kolekcja jesienna. Z brzegu - najnowszy mgiełkowy miękkus, Naomi.

 

Jak duża część Waszych zamówień to zamówienia zagraniczne? Skąd najczęściej pochodzą Wasze klientki? Jak to możliwe, że klientki z np. Wielkiej Brytanii, kraju z dużą ofertą biustonoszy w szerokim zakresie rozmiarów, wybierają właśnie Comexim - czym Wasze produkty odróżniają się od np. brytyjskich marek?

Wysyłamy bardzo dużo indywidualnych zamówień do Stanów Zjednoczonych, Kanady, Australii, Wielkiej Brytanii, Nowej Zelandii, Korei Południowej, Norwegii, Szwecji. Również w tak egzotyczne miejsca jak Dominikana i Dominika, Malezja czy Filipiny. Dlaczego wybierają Comexim ? Może dlatego, że mamy jakość porównywalną do marek brytyjskich, ciekawe wzornictwo, rozsądniejsze ceny i wąskie fiszbiny :-)

Kolekcja letnia i fragment zimowej :)

 

Anna Pardal – z taką marką zetknęłam się na zagranicznych stronach i blogach. To bardzo urodziwe modele :-) Dowiedziałam się, że produkuje ją właśnie Comexim. Jaka jest historia tej marki? Czy jest ona, lub będzie, dostępna także dla polskich klientek?

Anna zgłosiła się do nas na początku 2013 roku z propozycją współpracy. Znała wcześniej nasze wyroby z zakupów internetowych i właśnie nas wybrała na partnera w tworzeniu własnej marki. Początkowo współpracowaliśmy na odległość. Maile, zdjęcia kursowały ciągle między Polską i RPA. W końcu wsiadła w samolot i przyleciała do Polski, aby dopiąć realizację pierwszej kolekcji. Mieliśmy przygotowane surowce, dodatki. Kilka godzin „burzy mózgów” - i miałyśmy gotowe projekty, zgodnie z umową, na bazie naszych konstrukcji. Odszyte wzory poleciały do zatwierdzenia - i tak się zaczęło. Modele Anny Pardal cieszą się dużym powodzeniem w Stanach Zjednoczonych i myślę, że Anna byłaby szczęśliwa, gdyby miała swoje fanki również i w Polsce. Jej sklep internetowy jest otwarty dla wszystkich :-)

Sklep Anny Pardal oferuje klientkom modyfikacje istniejących konstrukcji, jak przesunięcie ramiączek, obniżenie miseczek. A „klasyczny” Comexim – czy tam także można poprosić o przeróbkę?

Oczywiście, już to robimy. Wystarczy w zamówieniu zrobić dopisek ze swoją prośbą. Takie prośby mamy głównie od klientek z zagranicy - są to w większości klientki z rozmiarami 60 cm, 55 cm w obwodzie pod biustem, i większymi miseczkami. Ponieważ są to modyfikacje na specjalne życzenie, nie podlegają wymianom ani zwrotom.

Co najbardziej Pani lubi w swojej pracy – a czego nie bardzo? :-) Z czym jest najwięcej kłopotów?

Najbardziej lubię tworzenie nowych kolekcji, a potem moment, kiedy spod stopki maszyny wychodzi już gotowy nowy model. To jest naprawdę ekscytujące!  

Poświęcamy się naszej pracy całkowicie, więc oczywiście bardzo, bardzo lubię, gdy docierają do nas miłe słowa o naszych wyrobach od klientek z kraju i z zagranicy. Czego nie lubię? Ciągłej walki z czasem. Tego, że wraz ze zwiększającą się ilością zamówień wydłuża się czas oczekiwania na ich realizację, że klientki zbyt długo czekają na swoje zamówienie, że są taką sytuacją na pewno poirytowane. To jest dla nas frustrujące.

Staramy się i na pewno zareagujemy na każdy telefon w pilnych sprawach, ale nie mamy magazynu, a każde zamówienie, składające się czasem z kilku różnych modeli, jest szyte na bieżąco - co niestety jest bardzo czasochłonne.

Nowy, odświeżony sklep internetowy

 

Czy jest coś, co chciałaby Pani szczególnie polecić klientkom w aktualnej kolekcji? :-)

Mnie podobają się wszystkie nowe modele! :-) Trudno mi wskazać faworyta. Mamy tylko nadzieję, że trafiamy w gust naszych klientek i że nasz styl będzie prowokował do nowego spojrzenia na stanik - jako na część garderoby niekoniecznie skrywaną pod bluzką, suknią, żakietem.

Drogie Klientki! Wybierajcie to, co Wam się podoba, dzwońcie, pytajcie, odwiedzajcie nas! Jesteśmy dla Was!

Dziękuję za rozmowę :-)

A Was zapraszam na film, jeśli jeszcze go nie widziałyście. Niestety nie udało mi się sfilmować większości procesu produkcji (pracowita krojczyni chwilowo nieobecna, szycie poza firmą...), ale mimo to... jest na co popatrzeć ;-)

 

 

A oto galeria zdjęć - warto zerknąć na niektóre modele z bliska... :-)

 

Na zakończenie przypomnę jeszcze, że w plebiscycie Stanikomarka.pl na markę Comexim padły w sumie 103 głosy (na liderkę Ewę Michalak - 160). W większości kategorii firma uzyskiwała dwucyfrowe liczby głosów i utrzymywała się może nie w ścisłej, ale widocznej czołówce. Po obejrzeniu obecnych produktów Comeximu z bliska uważam, że marce tej należałaby się wyższa lokata! Jeśli więc nie znacie jeszcze Comeximu, albo dawno nie wracałyście do tej marki, zdecydowanie polecam przetestowanie - to dobry poziom i jakościowy, i konstrukcyjny (szczególnie jeśli lubicie wąskie fiszbiny i usztywniane plandże). Zwłaszcza jakość materiałów i szycia zrobiła na mnie duże wrażenie. Mało która firma produkuje tak solidne, dopracowane, przyjemne w dotyku staniki. Do tego na widok wielu modeli stwierdzałam: „Ale ładne!” :-)

Czy są wśród Was fanki Comeximu? Co sądzicie o jego najnowszych produktach? A może dopiero teraz zaciekawiła Was ta firma? :-)

 

środa, 03 listopada 2010

Po wielu miękkusach - pora na coś solidniejszego :-) Polskie firmy jakoś nie kwapią się zbytnio do konstruowania usztywnianych dekoltowców dla większych biustów. Z reguły, jeśli już wchodzą w zakres miseczek D+, zaczynają albo od modeli miękkich, albo półusztywnianych. Jak wiemy, wyjątkiem od tej reguły jest Ewa Michalak i jej niebywale szeroka rozmiarowo kolekcja. Cieszy mnie jednak, że znalazła się jeszcze jedna firma, zdecydowana podjąć plandżowe wyzwanie: Comexim, który po ostatnim eksperymencie z Kiwi Sorbet postanowił zaproponować mi przetestowanie swojego pierwszego prawdziwie D-plusowego plunge'a.

O Palomie słyszałam niezłe opinie, ale pierwsze przymiarki jakoś mnie nie zadowoliły - pewnie nie trafiłam we właściwy rozmiar, a nie miałam do dyspozycji wszystkich z mojej wymiarowej okolicy. Ostatecznie jednak, mimo że nie lubię groszków, postanowiłam poświęcić się dla dobra nauki, dać szansę Palomie i przyjąć ją do swojego gołębniczka, co poskutkowało całkiem miłym zaskoczeniem.

Comexim - Paloma, rozmiar: 75HH, kolor: brązowy w kropki [Rozmiary: 60C-L, 65C-K, 70B-J, 75B-J, 80B-HH, 85B-H (uwaga, nie są to rozmiary byrytyjskie!), cena: 120 zł]

 

Estetyka

Ocena nienajwyższa, nie tylko z uwagi na moją szczerą antypatię do groszków :-)

Przód biustonosza jest obleczony siatką w kolorze szarobrązowym, co na jasnobeżowym podkładzie daje efekt chłodnego brązu. Beż jest przyjemnie jasny, kremowy. Całość kojarzy się trochę kawowo-ciasteczkowo, również za sprawą kawowego koloru kokardki. Brawo za to, że przy ramiączkach kokardek nie ma - zdecydowanie ta jedna wystarczy, a drugie brawo - za staranne połączenie miseczek z ramiączkami, które po prostu nie potrzebuje żadnego kokardkowego maskowania. Podoba mi się też koronka wykańczająca brzegi miseczek, która została naszyta także na przednią część ramiączek - bardzo ładnie się tam prezentuje.


Nie podoba mi się natomiast to, co dzieje się na łączeniach poszczególnych części miseczek i naszytej na nie siatki. Szwy nie są idealne, tworzą wyróżniające się ciemnym kolorem pasy o różnej szerokości. Ogólnie wolę plandże bez widocznego „ożebrowania”, albo przynajmniej ze szwami krytymi bądź takimi, które nie wyróżniają się wyraźnie kolorem, no i są idealnie wykonane. Producent mógłby tu wziąć przykład np. z doskonale uszytych plunge'ów marki Gossard.

Drugi mankament, już niewielki - to marszczenie się siatki na mostku i bokach, gdy biustonosz jest w stanie naciągniętym (tzn. gdy mam go na sobie). Wydaje mi się, że lepiej prezentowałby się nieprzejrzysty, grubszy materiał - zarówno na miseczkach, jak i w tych właśnie miejscach.


Dopasowanie

Znowu mam problem z tą oceną, bo, przypominam - brak jest standardów dla rozmiarów stosowanych przez nasze firmy, można powiedzieć, że jesteśmy na etapie ich tworzenia. Gdybym kierowała się tabelą i wskazówkami na stronach Comeximu, wybrałabym lepiej pod względem obwodowym, natomiast miseczki wyszłyby mi za duże.

W porównaniu z Kiwi Sorbetem obwód w Palomie okazał się ciaśniejszy, natomiast miseczki - większe. Z uwagi na tę ostatnią cechę przysłano mi rozmiar 75HH, nie 75J, jak w przypadku Kiwi Sorbetu. Miseczki okazały się idealne, natomiast obwód przyciasny, w związku z czym noszę teraz Palomę z przedłużką. Wedle podanej przez Comexim tabelki przeliczania miseczek w tej sytuacji zamiast 75HH powinnam zamówić 80H, natomiast wg tabeli wymiarów dopiero 80HH (którego już w Palomie nie ma) byłoby dobre na mój obwód w biuście.

Brzmi to wszystko zawile, w każdym razie jedno nie ulega wątpliwości - Paloma w moich okolicach rozmiarowych jest dużomiseczkowa i ciasnoobwodowa. To zdecydowanie najwęższe polskie 75, jakie testowałam (wyjątkiem jest pewien Kris Line, którego tylko próbowałam przymierzyć :), węższe od np. Dalii. Nie radziłabym tu brać 75tek osobom mającym, tak jak ja, ciasno zmierzone 83 pod biustem.


Kształt

Największa zaleta Palomy - świetnie układające się i modelujące miseczki. Biust zyskuje w nich kształt okrągły, nie spiczasty, ani nie spłaszczony. Unoszenie i zbieranie z boków jest idealne. Paloma nie odznacza się też pod ubraniami.


Konstrukcja i podtrzymanie

Podobnie jak w Kiwi Sorbecie, tył zrobiony jest z mocnej dzianiny, ma też podobną wysokość i równą linię dołu. Zapięcie 3-haftkowe. I podobnie jak tam, wysokość boków nie powoduje ich podchodzenia pod pachy. Podtrzymanie oceniam jako bardzo dobre. Zaczynam tylko mieć zastrzeżenia do „nieanatomicznej”, prostej linii dołu stanika, o czym niżej.

Jedyną wadą bardzo dobrze skrojonych miseczek z mojego punktu widzenia są wąskie fiszbiny. Na mniejszą pierś taki rozstaw pasuje, większej przydałby się nieco szerszy.

Paloma nie jest plandżem głębokim - mostek w moim rozmiarze ma wysokość 7,5 cm, do zdecydowanej większości dekoltów jednak się nadaje.


Wygoda

Gołąbek obszedł się ze mną łagodniej niż Kiwi Sorbet. Zgrzewy na zapięciu są nieco drapiące, gdy oglądam stanik, ale jakoś nie drapią, gdy mam go na sobie. Jest za ciasno w obwodzie, ale to już kwestia rozmiaru - przedłużka rozwiązuje problem. Ramiączka są z trochę zbyt cienkiego, wiotkiego materiału - obawiam się, że z czasem mogą zacząć się zwijać, choć na razie nie wykazują takich tendencji. Fiszbiny nie uwierają w mostek, a czasem zdarza mi się to w plunge'ach.

W Palomie czuję się jednak trochę jak w pancerzu, zwłaszcza dotyczy to boków - trudne do zdefiniowania wrażenie, że mam ten stanik w miejscach, gdzie zazwyczaj staników nie miewam. Chyba znam przyczynę - cały dół stanika ma kształt linii prostej. Wbrew pozorom nie jest to cecha często spotykana. Większość biustonoszy, gdy się je rozłoży na płasko, mają u dołu linię bardziej „anatomiczną” - boki zazwyczaj są nieco przesunięte do góry w stosunku do dołu miseczek. Ten prosty dół ma trochę wintydżowy charakter - kojarzy mi się, że znowu wrócę do marki Gossard, z tym modelem (minus szerokia guma). Chyba jednak nie jest mi z tym do końca dobrze, poza tym wydaje mi się, że taka konstrukcja sprzyja marszczeniu się boków stanika w trakcie noszenia.


Cena

Mimo zalet uważam, że na cenę 120 zł Paloma powinna bardziej zapracować. Dobrze skrojone miseczki to nie wszystko - liczy się jeszcze estetyka i komfort, a tu już widać pewne braki.


Podsumowanie

Jestem przyjemnie zaskoczona faktem, że znalazłam dobrze leżącego i modelującego polskiego plunge'a w swoim rozmiarze (poza marką Ewa Michalak). Dobra konstrukcja miseczek to podstawa. Reszta to detale, które producent może zmienić bez większego problemu, takie jak materiały zdobiące przód, czy też zapięcie bądź ramiączka. Mam nadzieję, że Comexim nie poprzestanie na Palomie i że z czasem pojawią się dekoltowce bardziej zbliżone do mojego ideału.

 

Gdzie kupić?

Palomę, oprócz sklepu firmowego Comeximu, można kupić także w Dopasowanej, widziałam ją także i przymierzałam w AJR Lingerie. Podobno cieszy się powodzeniem. A może któraś z Was już ją ma? W szufladzie, na sobie, albo... w swoim sklepie? :-)

 
1 , 2
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...