Wpisy z tagiem: Scantilly

niedziela, 11 grudnia 2016

Czas na kolejny odcinek odkrywania terenów D-plusowej bielizny fikuśnej :-) Po mieszanych uczuciach względem produktów marek More by Bluebella i Playful Promises, na deser (na razie ;) zostawiłam sobie markę Scantilly. Cóż to za marka? Otóż kilka sezonów temu firma Curvy Kate postanowiła, zachęcona ogólnoświatowym trendem, wypączkować markę o bardziej luksusowym charakterze i zmysłowym zabarwieniu, adresowaną do swoich klientek, czyli kobiet noszących miseczki powyżej D. Pomysł moim zdaniem skazany na sukces, jako że, po pierwsze, grupa ta dysponuje wciąż bardzo mocno ograniczonym wyborem bielizny w porównaniu z głównym nurtem bra-produkcji, a po drugie - firmy specjalizujące się w bieliźnie w określonym stylu (takie jak wspomniane wcześniej Bluebella czy PP) nie zawsze są w stanie sprostać wyzwaniom konstrukcyjnym większych miseczek. Czego doświadczyłam zresztą na własnym biuście. Tu CK powinna mieć przewagę - sądziłam - i okazuje się, że chyba miałam rację. Pierwszy eksperyment ze Scantilly wypadł naprawdę nieźle.

Przed Wami:

Scantilly - Surrender, rozmiar: 36G, kolor: czarny [Rozmiary UK: 30–38 DD–HH , cena: £45 w sklepie online Brastop.com; komplet został mi dostarczony przez Brastop.com]

 

 

Estetyka

Surrender to jeden z moich faworytów z całej kolekcji Scantilly. Drugim jest Peek-a-Boo (mam nadzieję, że kiedyś też go wypróbuję). Szczerze mówiąc, gdyby odjąć Surrenderowi fikuśne paseczki, byłby to po prostu udany plunge, przyjemnie przezroczysty i z pięknym haftem. Dodatek „wąsów” i metalowych kółek upikantnia całość - bez tego miałybyśmy po prostu ładną klasykę. Te detale jednak sprawiają, że czuję się w nim inaczej niż w przeciętnym staniku. Oraz wygląda na to, że kluczem do sukcesu są u mnie przejrzyste miseczki - stanik z takowymi od razu kojarzy mi się zmysłowo :-)

 

 

Surrender jest mgiełkowcem w pełnym zakresie - pojedyncza warstwa siateczki na całej miseczce, choć w części dolnej jest ona nieco grubsza niż w górnej. Bardzo podoba mi się haft. Czarne motywy przypominają strusie pióra, co może kojarzyć się z burleską czy kabaretem, ale nie musi :-) Brzeg miseczki z daleka wygląda jak rzęskowa koronka, jednak jest to haft i „rzęski” nie są rozdzielone. Jasny ornament jest wyszyty białą nitką z dodatkiem metalicznej - miedzianej, albo, jak kto woli, w kolorze różowego złota, które wciąż jest w trendzie. Moja wewnętrzna sroka się cieszy, a dodatek metalu jest na tyle subtelny, że chyba nie powinien nikogo wystraszyć.

Podobny kolor mają metalowe okucia - haftki, kółka i regulatory oraz okrągły emblemat na mostku (logo ze stylizowaną literą S jak Scantilly).

 

Kółeczko łączące miseczkę, ramiączko i ozdobny paseczek; widać też ciekawą fakturę ramiączka (to nie jest naszyty materiał).

 

Zawieszka przy staniku

 

Do tego ostatniego mam zastrzeżenia - jest nierówny, jakby niestarannie odlany. Podobna ozdoba widnieje na majteczkach i tam już jakość jest bez zarzutu - w moim komplecie tylko stanikowi trafiło się nie całkiem udane kółeczko.

 

Zawieszka przy majteczkach. Widać szczegóły jasnego metalicznego miksu w hafcie :-)

 

Zapięcie jest dobrej jakości, bardziej lukśne niż w przeciętnych Krągłych Kaśkach, choć języczek na jego końcu jest trochę za krótki jak na moje upodobania. W noszeniu się nie odkształca.

 

 

„Wąsy” są uszyte z satynowej dzianiny, satynowe są też kanaliki fiszbin. Całość jest uszyta z normalną starannością i nie wymaga odcinania wiszących nitek ;-)

 

Dopasowanie

Rozmiar pod biustem jest dla mnie w sam raz - bez zaskoczeń, raczej luźny niż ciasny. Co do miseczek - tu jest trudniej ze względu na moją asymetrię. Na lewą, mniejszą pierś miseczka jest za duża, wyraźnie się fałduje. Mniejszy rozmiar byłby zapewne za mały na większą i zbyt wąski w fiszbinie.

Oba „wąsy” leżą luźno, powinny bardziej przylegać - muszę je trochę skrócić, ale nie będzie to trudne. Luz w paseczkach to częsta przypadłość wąsaczy w moim przypadku (ten sam problem mam w kupionej niedawno Georginie marki Change, choć np. Cudo od Incarico8 ładnie przylega). Moja pierś nie jest tak pełna u góry, jak przewidują producenci, którzy chyba liczą na jakieś spore wybrzuszenie nad stanikiem. A może po prostu nie dobieram za małych misek? ;-) Paseczki są z elastycznej satynowej dzianiny, więc trochę rozciągliwe - przypuszczam, że nawet przy pełnym u góry biuście raczej nie będą się wbijały.

 

 

Kształt

Surrender robi przeciętny, zaokrąglony kształt, nic spektakularnego, ale i bez kiksów. Jak na miękkiego plandża nawet zbiera ;-) - z czym tego typu staniki nie zawsze dają sobie radę.

 

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Surrender jest zbudowany podobnie do miękkich plandży Curvy Kate, tak więc, jeśli znacie już któryś z nich, ten zapewne Was nie zaskoczy. Recenzowałam już kiedyś tę konstrukcję w wydaniu plandża Dare marki Curvy Kate. Jest to zupełnie dobra konstrukcja, mimo obniżonego mostka dająca sobie radę z niezłym podtrzymaniem sporego i dalece nie samonośnego biustu. Mostek jest tutaj o jakieś 1-2 cm niższy niż w modelach plunge-balcony marki Freya. W Surrender bardziej widać moją asymetrię, miseczki nie przylegają tak dobrze jak w Dare - mam wrażenie, że są odrobinę większe, ale nie o cały rozmiar. Fiszbiny są krótkie i raczej należą do wąskich, podobnie zresztą jak we wspomnianych już modelach frejowskich.

 

 

Ramiączka wyglądają z daleka jak gumka z naszytym paskiem materiału, jednak z bliska okazuje się, że element ten jest integralną częścią gumki. Nie są nadmiernie elastyczne. Trochę zbyt elastyczna jest siateczka na tyłach, ale wspólnie z gumkami daje sobie radę z podtrzymaniem, zwłaszcza że mamy tu solidne trzyhaftkowe zapięcie (przynajmniej w moim rozmiarze). Biust nie jest tak unieruchomiony jak w porządnej balkonetce, ale to nic dziwnego,  zważywszy plandżowość, czyli niższe zabudowanie na mostku.

 

Wygoda

Żadnych zastrzeżeń do Surrender nie mam. Nie robi mi krzywdy żadnym ze swoich elementów :-)

 

Do kompletu - figi, rozmiar M

Wybrałam peep hole brief czyli majtki z dziurką :-) („dziurka” jest z tyłu i odsłania stykające się pośladki ). Do wyboru są jeszcze stringi. Figi mają charakter jeszcze bardziej randkowy od stanika i moim zdaniem są urocze (wybaczam im niebycie wysokimi figami ;-) ). Moim zdaniem trudno się oprzeć całemu kompletowi - gdy już szarpniemy się na stanik, trudno będzie odmówić sobie majtek, choć są drogie (aż £20). A skoro już o kompletach mowa, gorsecik basque też wygląda interesująco.

 

Uwaga na rozmiar majtek: są duże, przyzwyczajona do zamawiania L-ek z marek Freya i Panache tutaj musiałam przerzucić się na M. Jeśli nosicie komplety polskich firm, zaskoczenie może być jeszcze większe. U naszych producentów mój rozmiar to zwykle XL (mam 103 cm w biodrach). Co niezmiennie mnie dziwi, bo widuję sporo kobiet z większymi partiami dolnymi (to te, którym moje sukienki nie wisiałyby na biodrach...) i zastanawiam się, co w takim razie one noszą, jeśli ja jestem Extra Large... Dużo realniej mi brzmi to kaśkowskie Medium, bo uważam się raczej za średniaczkę, jeśli mówimy o szerokości bioder dojrzałych kobiet. Ale koniec dygresji, wracamy do Surrender :-)

Figi przyjemnie nawiązują do stanika obecnoscią metalowych kółek i haftu z przodu oraz ozdobnej zawieszki, która tu dla odmiany ma jakość idealną. Pęknięcie z tyłu dekoruje tiulowa kokardka, taka sama jak z przodu (niestrzępiąca się, podobnie jak stanikowa). Tył jest z elastycznej siateczki, a przód - z nieelastycznej. Górny pasek uszyto z elastycznej dzianiny o lekkim satynowym połysku, przypominającej satynowe tyły maskaradek ;-) (nie pracuje więc niestety tak dobrze, jak guma, ale trzyma się na ciele). Z przodu szwy na tym pasku są ciut nierówne, więc zważywszy jednak wysoką cenę, pół punkta czuję się zobowiązana odjąć.

 

Galeria

Obejrzyjcie z bliska uroki obu części kompletu, a także komplet zdjęć nabiustnych (jednak bez napupnych) :-)

 

 

Podsumowanie

Surrender zachęcił mnie do marki. Co prawda za tę cenę można by spodziewać się większej luksusowości... To trudny temat; wydaje mi się, że ceny Scantilly nie powinny tak mocno odbiegać od zwykłych cen Curvy Kate (np. £30 za plandża Atomic). Materiały w moim odczuciu nie uzasadniają tak dużej różnicy. Ale muszę przyznać, że design w Scantilly jest naprawdę ciekawy. Nie są to już zabawne, pełne falbanek i kokardek Showgirls (poprzednia nieistniejąca już marka stworzona przez CK), a doroślejsza, bardziej wyrafinowana bielizna z pomysłem.

W ramach ciekawostki, zerknijcie na wideo dotyczące tegorocznej kampanii TheNewSexy promującej markę - jej ambasadorki to 8 różnych kobiet o sylwetkach i cechach odbiegających od typowych modelek (m.in. osoba transpłciowa, niepełnosprawna, cierpiąca na łysienie całkowite, z anoreksją w remisji), by pokazać, że seksowność to cecha, która dotyczy wszystkich kobiet bez względu na wygląd, tożsamość seksualną, sprawność czy stan zdrowia.

 

 

Szkoda, że zarówno Curvy Kate, jak i Scantilly są tak słabo dostępne w Polsce. Krągłe Kaśki nie mają już polskiego dystrybutora i z tego co widzę, niewiele naszych sklepów prowadzi świeże modele. Mimo to zamierzam kontynuować znajomość z marką za pośrednictwem podmiotów zagranicznych, takich jak Brastop.com ;-)

 

Uwaga, promocja!

Na pewno wiele z Was zdążyło już zaprzyjaźnić się z Brastopem :-) Dla tych, które jeszcze go nie znają: Brastop.com to popularny brytyjski sklep online, znany z częstych i atrakcyjnych przecen, pełen bielizny brytyjskich marek (a także, ciekawostka, sprzedaje czasem produkty marek polskich). Właśnie trwa w Brastopie weekend darmowej dostawy, co oznacza, że na mieszkając poza UK na kod WORLDFREE otrzymacie darmową wysyłkę zakupów od £60 w górę. Komplecik Surrender więc załapie się na promocję :-) Normalnie dostawa z Brastopu do Polski kosztuje £5,95.

Jestem ciekawa, czy któraś z Was przetestowała już markę Scantilly, i co o niej sądzicie. Czy uważacie, że warta jest wyższej ceny? Czy chciałybyście, by marki Scantilly i Curvy Kate były lepiej dostępne w Polsce? Czy piórka Surrender zachęcają Was, by się w nie wystroić? :-)

Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...